Maj 062018
 

Jeśli nie istnieje komunikacja w przestrzeni publicznej, a symbole i znaki zakorzenione w tej przestrzeni są lekceważone, to znaczy tylko tyle, że jest jakaś inna komunikacja i ona odbywa się gdzie indziej. Poza wzrokiem ludzi niewtajemniczonych. O tym smutnym fakcie poinformował nas kardynał Kazimierz Nycz, wydając zgodę na otwarcie w muzeum diecezjalnym w Warszawie wystawy obrazów Zdzisława Beksińskiego. Kim był Beksiński? Spryciarzem, który z najtańszych, dostępnych materiałów zorganizował sobie produkcję pieniędzy. Kariery na zachodzie nie zrobił, bo do tego trzeba mieć kontakty poważne i znać wpływowych Żydów, ale w Polsce się odnalazł i uznawany był za artystę głębokiego. Uznanie to zyskał w mediach przede wszystkim, nie słyszałem bowiem by gdziekolwiek czy to na ASP czy to w którymś instytucie historii sztuki ktokolwiek zajmował się Beksińskim. Mogę się mylić, bo świat się zmienia, ale wydaje mi się, że raczej do niczego takiego nie doszło. Beksiński to kwintesencja tandety, a w dodatku jawna. Bo on przecież nawet nie ukrywał tego, że jego obrazy to zestawienia przypadkowych, robionych na „szokujące” sytuacji i symboli.

Nawet nie próbujmy zgadywać jak to się stało, że te obrazy znalazły się w Muzeum Diecezjalnym i jaki proces decyzyjno-płatniczy został uruchomiony, żeby one tam zawisły. Porzućmy te rozważania, albowiem co innego jest ważne. Mogę się mylić, ale mam wrażenie, że komunikacja werbalna pomiędzy duchownymi diecezjalnymi a wiernymi jest tak płaska i beznadziejna jak nigdy dotychczas. Poprawcie mnie jeśli się mylę. Jest to komunikacja podobna do wsłuchiwania się w orkiestrę cygańską grającą do kotleta. I mam wrażenie, że to nie słuchacze są winni tej sytuacji. Ostatnio odnawialiśmy Ślubu Jasnogórskie, tekst redagowany przez kardynała Wyszyńskiego. To oczywiście fantastycznie, że przez niego, ale mamy też innych karydnałów, którzy – mam wrażenie – powinni ten tekst nieco poprawić. Kiedy usłyszałem, że mamy walczyć z wadami narodowymi czyli pijaństwem, lenistwem i rozwiązłością miałem ochotę wyjść z kościoła. Nie było bowiem na tej mszy ani leni, ani pijaków, być może byli jacyś ludzie rozwiąźli, ale trudno doprawdy w dzisiejszych czasach, kiedy słyszymy o tym, że trzeba akceptować naszych braci gejów, ocenić co to takiego dokładnie jest ta rozwiązłość. Ja na pewno nie będę tego definiował.

Wiem, wiem, nie powinienem krytykować hierarchii w obronie której zawsze stawałem. No, ale chyba raz mogę? Niech obecni tu duchowni ocenią. Ja się dostosuję. Mamy więc z jednej strony Śluby Jasnogórskie w redakcji prymasa tysiąclecia, które są adresowane nie do tych Polaków, którzy stoją w kościele, a prócz tego mamy dość naiwną i płytką kokieterię wobec wiernych, polegającą na opowiadaniu anegdot o artyście używającym pseudonimu Sławomir, albo innych jakichś wiców. Gdzieś pośrodku jest liturgia. A co z programem ikonograficznym kościołów – zapyta ktoś? Czasem jeszcze go widać, w dużych i zamożnych parafiach, w wielkich sanktuariach takich jak Łagiewniki, ale to wszystko. W małych, wiejskich kościółkach ma być po prostu ładnie. I tyle. Program ikonograficzny czyli wizualna komunikacja z wiernymi uchował się zwykle tylko w witrażach. Nie ma ołtarza, nie ma ołtarzy bocznych, jest krucyfiks i obrazy z wizerunkiem patrona świątyni, a także Jana Pawła II. No i droga krzyżowa. To program minimum. Ja oczywiście rozumiem, że nie ma pieniędzy, a parafie ledwo wiążą koniec z końcem. Wierni zaś wolą oglądać telewizję niż patrzeć co takiego ksiądz wystawił w kościele i dlaczego to musi być do cholery takie drogie. No i komu jest potrzebne? Odpowiadam – jest potrzebne wszystkim, albowiem kiedy nie będziemy mieli w przestrzeni publicznej rozbudowanej chrześcijańskiej ikonografii, która może posłużyć nam, na różnych poziomach i w różnych kontekstach do komunikowania się ze sobą, nie zawsze bardzo poważnego, ale zawsze istnego dla pojedynczego człowieka i dla całej wspólnoty, miejsce ikonografii chrześcijańskiej zajmie inna ikonografia. Pojawią się inne symbole, które będą wyglądały tak samo, lub prawie tak samo, ale ich znaczenie będzie całkiem inne. I to właśnie ów proces zastępowania nie istniejącej od wielu już lat w przestrzeni sakralnej ikonografii chrześcijańskiej w nowej, współczesnej redakcji, inną ikonografią, został zadekretowany przez kardynała Nycza.

W tytule zadałem pytanie – czy kardynał Nycz jest jak Sai Baba? Nie jest. Sai Baba bowiem to był wielki spryciarz, który reprezentował nieznane nam instytucje finansowe kredytujące budowę wielkich kompleksów nieruchomości, firmowanych przez jego fundację. Sai baba, jak wielu hinduskich guru, miał prosty sposób na zdobywanie pieniędzy i zwolenników. Dawał wszystkim wolność, a oni dawali mu pieniądze. Poza tym umiał czarować. Wydobywał z ust wielkie kryształowe jaja, a z palców wyczarowywał święty popiół. Sai Baba, co najważniejsze i co najwyraźniej odróżnia go od kardynała Nycza, nikogo nie kokietował. Środowiska zaś artystyczne to znaczy gwiazdy takie jak John Lennon i Yoko Ono traktował wręcz pogardliwie. Oni oczywiście się od niego odsuwali, ale było to dąsanie się obrażonych dzieci, które nie zostały pogłaskane przez dobrego wujka. I zawsze wracali. Mechanizm działania Sai Baby to była taktyka jaką wobec swoich ofiar stosują bardzo wyrafinowani zboczeńcy, tyle że zastosowana na masową skalę. Kardynał Nycz nie robi takich rzeczy, co oczywiste, on robi inne rzeczy. Zajmuje się kokietowaniem środowisk artystycznych, w dodatku takich, które nic nie mogą, na nic nie mają wpływu, mają za to wielkie aspiracje. Poza tym, w swojej nieopisanej naiwności, kardynał Nycz, a także jak mniemam, jego otoczenie uważa, że udostępniając przestrzeń sakralną artystom, którzy celowo i perfidnie używają symboliki chrześcijańskiej odwracając jej znaczenie, nawiąże kontakt z tak zwanym masowym odbiorcą. Oświadczam więc wszystkim hierarchom, jacy zechcą tu zajrzeć i przeczytać ten tekst, że to jest zła droga, która doprowadzi w końcu do katastrofy. Nie Kościół, ale polską hierarchię. Katastrofy bowiem się zdarzają i mogą obejmować różne obszary, mniejsze i większe. Ta nasza, będzie tylko nasza i poprzedzą ją specyficzne znaki i okoliczności.

Wróćmy teraz do hipotezy postawionej na początku. Fakt bezsporny – nieobecność ikonografii chrześcijańskiej, wyjąwszy program podstawowy, w świątyniach, powoduje, że ludzie nie chcą i nie mogą komunikować się z hierarchią. Bo i o czym tu gadać? O tym czy posadzka jest ładna? O tym ile za chrzest, a ile za komunię? Wszyscy wiemy, że mało, bo są nowe dyrektywy i Kościół musi się teraz tłumaczyć ze swojego ubóstwa i swojej niemożności wpływania na nic, poza oczywiście duszami wiernych. Wierni zaś są owczarnią. Owce niestety niewiele rozumieją i trzeba im pewne rzeczy tłumaczyć, komunikacja zaś nigdy nie odbywa się z dołu do góry, tylko na odwrót. Mówię o komunikacji w strukturze hierarchicznej, do której wszyscy należymy. Jeśli z samej góry dostajemy komunikat, że obrazy Beksińskiego, przypadkowe zestawienia skarykaturyzowanych symboli chrześcijańskich, mogą być obecne w przestrzeni zarządzanej przez Kościół, to wielu ludzi to oburza. Tak się jednak składa, że większości wiernych to zwisa, jest im wszystko jedno kto i co się będzie lansowało po kościołach, byle sakramenty były udzielane jak dawniej. I ten stan stwarza właśnie dziwną i nową przestrzeń do dyskusji. Kogo z kim – zapytacie? Jak to? Nie mówiłem jeszcze ? Kardynała Nycza z Sai Babą. Obaj wychodzą z różnych punktów, ale spotykają się w jednym, w tym, w którym wiara w ich szczere intencje zastępuje wszystkie inne emocje i myśli. Wiara ta oparta jest na różnego rodzaju obawach, ale także nadziejach i w zasadzie wyklucza krytykę. Choć może jeszcze nie wyklucza, bo jak mniemam nikt mnie za ten tekst z Kościoła nie wyrzuci, a ze wspólnoty Sai Baby wyleciałbym natychmiast, a za mną popędziłaby zgraja adwokatów, którzy chcieliby mnie zrujnować.

Co jest w tym wszystkim najważniejsze w mojej ocenie? Zgoda hierarchii na fałszowanie komunikatów i niechęć do tworzenia przestrzeni porozumień pomiędzy hierarchią, a wiernymi. Stwarza to z miejsca i gwałtownie inne płaszczyzny porozumienia, z innymi jakimiś ludźmi, którzy może i wiarę deklarują, ale traktują ją na tyle swobodnie, że w zasadzie jest ona narzędziem w ich ręku. Powtarzam – jeśli komunikacja pomiędzy hierarchią a wiernymi jest zafałszowana, a jest i o tym nam mówi Beksiński w Diecezjalnym, to znaczy, że istnieje jakaś inna komunikacja, pomiędzy hierarchią, a kim innym. Jej celem jest zapewne ocalenie Kościoła, takie deklaracje muszą tam padać, nie ma co do tego wątpliwości. Ja jednak – a nie czynię tego często, bo się nie znam – chciałbym przytoczyć tylko pewien cytat – kto chce zachować swoje życie, straci je.

Jest jeszcze jedna kwestia. Jak wiecie nigdy nie czyniłem tu żadnych uwag na temat Ojca Świętego. Chciałbym jednak, żeby ktoś wyjaśnił mi co to jest i przetłumaczył ten tekst:

https://www.lifesitenews.com/news/vatican-invites-katy-perry-to-speak-on-meditation

Ja rozumiem z tego dwa słowa: medytacja transcendentalna. I wyobraźcie sobie, że wczoraj wieczorem oglądałem taki oto film, którego treścią były przygody pewnego młodzieńca z medytacją transcendentalną.

https://www.cda.pl/video/9589179c/vfilm

Cała medytacja transcendentalna to nowe wcielenie Sai Baby. Czy ktoś może mi wyjaśnić dlaczego Ojciec Święty przyjmuje tych ludzi na audiencji? Mam nadzieję, że za wiele nie nagrzeszyłem przy niedzieli.

Zapraszam na stronę www.prawygornyrog.pl

Przypominam, że w czwartek i w piątek jestem u Karmelitów we Wrocławiu. Ołbińska 1. W czwartek wykład – 17.30, w piątek wieczorek autorski – 19.00

  51 komentarzy do “Czy kardynał Nycz jest jak Sai Baba?”

  1. Gabryś, opisujesz to, co inni z innej strony nazywają wrogim skutkami wrogiego przejęcia Watykanu przez wolnomularzy, którzy torują drogę Antychrystowi. W takich okolicznościach duchownym katolickim nie wolno wracać do dawnego sposobu komunikowania się z wiernymi poprzez ikonografię, a karą za złamanie zakazu jest marginalizacja, potem ekskomunika, a w ostateczności śmierć. Nie wolno mówić, że Kościół katolicki ma i głosi prawdę objawioną, bo w takim ujęciu nie ma miejsca na bajki o poszukiwaniu prawdy, na żadne medytacje transcendentalne, a wszystkie fałszerstwa idą precz.

  2. Sadzę, ze kardynał Nycz ma wydatki i poszukuje sponsorów…

    Nie wyszło mu w Warszawie z  NYCZ  TOWER, ale już

    ROMA TOWER  raczej się uda….

    http://warszawa.gosc.pl/doc/2787944.Archidiecezja-zbuduje-wiezowiec

  3. Chciałem poinformować, że dziś o godzinie 12.15 w Brzezinach, w Parafii p.w. NMP Częstochowskiej zostanie odprawiona msza święta w intencji Gabriela, jego Żony i Dzieci oraz za wszystkich piszących w Szkole Nawigatorów i komentatorów obydwu blogów.

    Pomodlimy się za „Augustynkę” o wytrwanie w powołaniu i w intencji „Valsera” o zdrowie dla niego.

    Następna msza święta w tych intencjach zostanie odprawiona 10 czerwca o stałej godzinie.

    Z Panem Bogiem.

  4. Muzeum nie tylko „robi wystawę Beksińskiego” ale jeszcze szczyci się tym, że posiada jeszcze jego dzieła:

    Najcenniejsze eksponaty muzeum
    http://maw.art.pl/o-muzeum/najcenniejsze-eksponaty/

    http://maw.art.pl/wp-content/uploads/2016/12/najcenniejsze-beksinski-bez-tytulu.jpg
    http://maw.art.pl/wp-content/uploads/2016/12/najcenniejsze-beksinski-1.jpg

    Ktoś tu robi biznes.

  5. Kościół nie ma pieniędzy? Ma. Ofiary transferowane są do centrali i tam pożytkowane na konferencje i inwestycje.

  6. Nici łączących kardynała i Babę jest coraz więcej zaś połączenia z wiernymi są cięte programowo. Stąd religia w szkołach, obejmowanie wydziałów teologicznych czy uczelni kościelnych przez świeckie władze, podpinanie projektów kościelnych pod granty państwowe i unijne, budowa wieżowca w W-wie. Cel wydaje się oczywisty zrealizowany z sukcesem w oświacie, służbie zdrowia,sztuce. Sytuacja w Niemczech, Holandii czy Belgii uruchamia nie jeden proces myślowy naszych pasterzy. A że może świetnie egzystować owczarnia bez owiec udowadniam nam gospodarz w co drugim wpisie. Nieszczęściem jest, że prywatne wydawnictwo można jeszcze założyć i ma to sens ale prywatną parafię?

  7. Bóg zapłać i Szczęść Boże.

  8.  

    W zalinkowanym materiale o Kathy Perry u Papieża Franciszka jest  informacja o tym, że „pojawiły się kontrowersje” w związku z tym, iż na „Four International Vatican Conference”, jaka odbyła się w dniach w 26-28.04.2018 w Vatican City – przemawiała m.in piosenkarka Kathy Perry. Konferencja nosiła tytuł „How Science, Technology and 21st Century Medicine Will Impact Culture and Society” (Jak nauka, technologia i XXI-wieczna medycyna będą wpływać na kulturę i społeczeństwo). Autorka artykułu pani Diane Montagna pisze m.in. w swoim artykule, że „trzeciego dnia konferencji Kathy Perry wzięła udział w dyskusji pt. „Wpływanie na zdrowie dzieci przez Medytację Globalną” wraz ze swoim mentorem Bobem Rothem dyrektorem wykonawczym Fundacji Davida Lyncha.Lynch jest także mentorem Oprah Winfrey i dr Mehmeta Oza w zakresie „Medytacji Transcendentalnej”.
    W krótkich żołnierskich słowach: Kathy Perry została przyjęta na audiencji u Ojca  Św. Franciszka w towarzystwie swojego kochanka, sorry, partnera aktora Orlando Blooma (Piraci z Karaibów) i jej mamusią. Mega gwiazdą pop piosenki została m.in wykonując piosenkę
    ” I kissed a Girl” (Pocałowałam dziewczynę) z elementami jawnie lesbijskimi. Po protestach – wykonywała tę piosenkę obowiązkowo na wszystkich koncertach. W roku 2017 otrzymała „Nagrodę Praw Człowieka” za popieranie ruchu LGBT. Co do „medytacji transcendentalnej” to jej największym promotorem jest reżyser David Lynch, reżyser o okultystycznych zainteresowaniach i założyciel Fundacji promującej wynalazki duchowe słynnego Maharishi Mahesh Yogi, który był guru m.in Micka Jaeggera i jego koleżków oraz całej masy muzyków tej epoki. Maharishi przeniósł się do Szwajcarii i założył ruch „Medytacji Transcendentalnej”, na czym zbił niesamowity majątek dzięki swoim bogatym zachodnim „wyznawcom”.

    Wśród innych ważnych uczestników konferencji był też „lekarz i prezenter telewizyjny” dr Mehmet Oz, który nie dość, że też jest wyznawcą „medytacji transcendentalnej” to dodatkowo jest wielbicielem nauk Swedeborga. Był też hinduski Amerykanin Sanjay Gupta – człowiek z administracji prezydenta Obamy oraz przedstawiciel wiceprezydenta Joe Bidena.
    A jako wisienka na torcie wystąpił w niej słynny „disgraced” jak pisze pani Mategna monsignore Dario Viganò były prefekt Sekretariatu ds. Komunikacji (2015-2018 marzec).

    Przeszedł on do historii tym, że przeczytał dziennikarzom list Papieża Emeryta Benedykta XVI w związku z promocją serii książek poświęconych pontyfikatowi Papieża Franciszka (5-lecie) – ale NIE CAŁY.  Pominął świadomie 2 linijki tekstu nie informując o tym słuchaczy i świata i zmieniając cały sens tego listu.  Sprawa wyszła na jaw, kiedy ktoś odcyfrował pracowicie zdjęcie  z listem Papieża elegancko położony na stosie książek. Tekst ocenzurowany brzmiał następująco:”…Pochwalam tę inicjatywę, będącą reakcją sprzeciwu wobec głupich uprzedzeń, zgodnie z którymi papież Franciszek jest tylko człowiekiem praktycznym, pozbawionym szczególnej formacji teologicznej i filozoficznej, podczas gdy ja miałbym być wyłącznie teoretykiem teologii, mało rozumiejącym konkretne życie dzisiejszego chrześcijanina. Książki ukazują Franciszka jako człowieka o głębokim przygotowaniu filozoficznym oraz teologicznym. Pomagają też dostrzec wewnętrzną kontynuację między dwoma pontyfikatami, mimo wszystkich różnic stylu i temperamentu…:.

    Monsignore próbował mataczyć na swoim blogu ale dziennikarze ujawnili brakujący kawałek o treści:”…Jedynie jako przypis, chciałbym zauważyć moje zdziwienie z powodu faktu, że profesor Hünermann, który podczas mojego pontyfikatu wyróżnił wysiłkami antypapieskimi, jest również wymieniony wśród autorów. Był kluczową postacią w wydaniu “Kölner Erklärung”, które w odniesieniu do encykliki Veritatis Splendor zjadliwie zaatakowało papieski autorytet, szczególnie w kwestiach teologii moralnej. Ponadto założony przez niego “Europäische Theologengesellschaft” początkowo był pomyślany przez niego jako organizacja przeciwna papieskiemu magisterium. Później, kościelne poczucie wielu teologów blokowało tę orientację, czyniąc z tej organizacji normalny instrument spotkania wśród teologów….”.

    Wyszedł z tego skandal pod nazwą „Lettergate”, w wyniku czego monsignore podał się do dymisji 21 marca 2018 r.  z posady szefa Sekretariatu ds. Komunikacji, który 2 lata „restrukturyzował”.

    Ale długo nie był bezrobotny, bo natychmiast Papież Franciszek mianował go :”…radcą dykasterii do spraw komunikacji w celu kontynuowania projektu reformy Stolicy Apostolskiej…”. Czyli może demolować dalej. Ale to nie dziwota, bo on z Brazylii jest.

    No i w ramach „kontynuowania reform Stolicy Apostolskiej” mamy wyznawców „trzeciego oka” i „medytacji transcendentalnej” – na miejscu, z którego nauczali Papieże. I to wywołało wstrząs.

    https://stacja7.pl/zwatykanu/o-co-chodzi-z-lettergate-tlumaczymy/

    http://vaticanconference2018.com/wp-content/uploads/2018/04/Fourth-International-Vatican-Conference-Agenda.pdf

     

  9. W sumie biedaczysko z tego Sai Baby i gdzie mu tam do naszych hierarchów. Co z niego za guru i czarownik, skoro tymi czarami nie mógł nawet zapewnić sobie spokoju przed skarżącymi go o molestowanie jego ofiarami. Nie sądzę by kierował się guru szczerymi intencjami.

  10. A muzeum,w mieście skąd pochodził,są obok siebie dwie ekspozycje,obrazy Beksińskiego i piękny zbiór ikon.Od lat mnie intryguje ,że nikomu to nie przeszkadza.Natomiast przechodząc czasem przez cmentarz obchodzę z daleka grobowiec rodzinny Beksińskich taki sam jak jego obrazy.

  11. (na blogu i w komentarzach) Larum grają !!!!!!

  12. Umiał przemienić wodę na benzynę. W sumie mógłby sobie z tego spokojnie żyć.

  13. Podobnie, jak ze sztuką wizualną w kościele, jest ze sztuką słuchową i tekstyliami kościelnymi. Organy wypierane są elektronicznymi, a w najgorszych przypadkach gitarami i bębenkami. I proszę spróbować akordami po „oazowemu”  na gitarze zagrać  Ciebie Boga wysławiamy. Zagrać to jeszcze nic, ale wytrzymać na takiej Mszy Świętej to już jest męczeństwo. I to nie białe.

    Plastikowy badziew, dla niepoznaki zwany „ornatami” i epatujący szlachetną prostotą wyparł tradycyjne szaty. I proszę nie pisać mi, że te lepsze są droższe więc jak narzekam, to powinienem zafundować. W szafach i komodach „zakrystyjnych” da się znaleźć wiele różnych liturgicznych paramentów. Jednak wszystko odbija się o ignorancję niektórych duchowych.

    Zdarzają się, owszem, wypadki losowe, takie jak pożar, powódź i palenie wszystkiego, co wydawało się niepotrzebne. Tak zniszczono w mojej parafii wszystkie manipularze, komże koronkowe, haftowane i alby z parurami, kilka ornatów z XIX wieku i czarnych kap pogrzebowych. Ksiądz nieboszczyk palił tymi świętościami w piecu w latach ’80, a drugi już w XXI wieku. Zachowało się i tak stosunkowo dużo, ale tylko to, co było na strychu plebanii i kościoła.

  14. Bóg zapłać!Cenię bardzo każdą formę duchowej pomocy.Wszystkich Was włączam do mojej codziennej modlitwy.

  15. Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za kolejny dobry tekst. Wyjazd do Wrocławia na wykład i wieczorek autorski mam już zaplanowany, a z ciekawości pytam o tematy spotkań.

  16. Są jeszcze na świecie muzea, do których można zaprowadzić dziecko.

    Oto mój oryginalny wkład do tematu Dziecko i Sztuka

  17. Na pewno wolno mówić, że Kościół katolicki ma i głosi prawdę objawioną. Zresztą tylko on. Co nie wyklucza faktu, że inni znają inne prawdy. Np nawet fizyk ateista może głosić jakąś prawdę dotyczącą fizyki.

  18. Bardzo dziękuję. Co jest z valserem jeśli wolno wiedzieć?

  19. Zużyte westymenta liturgiczne należy palić. A co z nimi zrobić jeśli są zniszczone? Poza tym manipularzy np już się przecież nie używa.

  20. Wolno tak mówić, ale płaci się za to cenę całkowitej marginalizacji.

  21. Zależy w jakim środowisku 😉

  22. Nie mam na myśli niszy entuzjastów, ale parlamenty, uniwersytety, jednostki opieki zdrowotnej, gazety, stacje telewizyjne i tak dalej. Nastąpiła totalna marginalizacja, prawie nikt nie mówi o wprowadzaniu w życie idei społecznego panowania Chrystusa Króla, co da się łatwo zrozumieć w kontekście tego, że przedstawiciele Watykanu nie życzą sobie przywrócenia katolickich państw w ogóle ani tym bardziej katolickich monarchii.

  23. Jeśli tak jest, to zapewne jakiś tego powód musi być. Być może wiele katolickich nominalnie monarchii zawiodło na przestrzeni dziejów. Taki monarcha w pięknej owczej skórze może w błąd wprowadzać i być jeszcze bardziej niebezpieczny ;).

  24. Katolickie monarchie przetrwały kilkanaście wieków mimo słabych, miałkich i skorumpowanych władców.

  25. No właśnie i wtedy było ok. Ale w jakimś momencie historii były takie monarchie, które nie potrafiły obronić przed rewolucjonistami itp, choć miały do dyspozycji niezły aparat państwowy i poparcie hierarchii.

  26. Pan posługuje się kategoriami naturalnymi zamiast nadnaturalnych. A jest tak, że jeśli lud przestaje wierzyć, to Pan Jezus Chrystus zabiera ludowi katolickie państwo, bo nie życzy sobie królować buntownikom. Dobrych, miłosiernych kapłanów też zbuntowanemu ludowi zabiera i daje mu postępowych niszczycieli.

    Przechodzi ludzkie pojęcie, jak bardzo Trójca Przenajświętsza kocha Polskę i Polaków, skoro karą za hołd pruski były między innymi bezustanne wojny od połowy siedemnastego wieku, ruska okupacja w osiemnastym wieku i rozbiory. To niewyobrażalne, że za hołd pruski Polska nie została zlikwidowana całkowicie. Powinniśmy się modlić, żeby Trójca Przenajświętsza nie ukarała nas w ten sposób za pryl i za czeciąerpe. Ale nic globalnie nie zmieni się na lepsze bez poświęcenia Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi przez papieża i biskupów.

  27. Niestety, nie znam szczegółów. W ostatnim wpisie Valsera, w komentarzach pojawiły się pełne troski słowa komentujących. I życzenia powrotu do zdrowia. Podczas naszych mszy świętych w intencji całej tutejszej Wspólnoty zawsze szczególnie modlimy się za tych, którzy potrzebują łaski zdrowia. Stąd taka intencja.

  28. Panie Boże zapłać! Będziemy pamiętać o modlitwie za Augustynkę w następnych naszych mszach świętych.

    Z Panem Bogiem.

  29. W czasie hołdu pruskiego nasz monarcha był katolikiem (heretyk uznał jego wyższość), jakby losy buntu reformacji inaczej się potoczyły może udało by się rekatolicyzacja już świeckiego państwa (w sprawie zakonu, uznającego zwierzchnictwo cesarza rzymskiego, katoliccy monarchowie z wyjątkiem polskiego zawiedli) ;). Rozbioru RON dokonał katolicki monarcha (w porozumieniu z heretykami i schizmatykami. PRL nie był państwem polskim (tak samo jak np Litewska SRR litewskim). A karą za III RP jest to, że ona w ogóle jest ;).

  30. Poruszył pan wrażliwą strunę. Ja często mam ochotę wyjść z kościoła. Poziom kazań w mojej parafii jest przeważnie niski. Ckliwe, emocjonalne. W dodatku krecią robotę wykonują te wszystkie ruchy – np. Odnowa w Duchu Świętym. Wyjątkowo niebezpieczna pułapka, która facetom odbiera ostateczne resztki wiary w to że mają jaja ( przepraszam płeć przeciwną).

  31. I dlaczego kazań nie głosi się już z ambon?

    … nie głosi się ich nawet w tych kościołach, w których ambony jeszcze są.

  32. Bo wymyślili mikrofony 😉

  33. Amerykanie alias syjonistyczni protestanci niepodzielnie rządzą w Europie od roku 1945, a mogą do teraz rządzić dzięki temu, że trzymają Watykan za twarz. Powrót do katolicyzmu sprzed czasów Vaticani 2 równa się wykopaniu Amerykanów z Europy i sprzeciwieniu się planom zbudowania Trzeciej Świątyni Jerozolimskiej.

  34. Na co dziecko wskazuje palcem w sali Wielkiej Rady weneckiego Pałacu Dożów?

    W prawym górnym rogu lewego zdjęcia zamiast portretu doży jest czarny kir z napisem: Hic est locus Marini Faletro decapitati pro criminibus (To jest miejsce Mariniego Faletro [Marino Faliero] ściętego za przestępstwo). Marini próbował dokonać zamachu przeciw oligarchii, ale jak podaje wiki, zamach był źle zorganizowany, a między spiskowcami zawiodła komunikacja. Choć rozczłonkowany i skazany na niepamięć, to  został bohaterem dramatów Byrona i Delavigne, opery Donizettiego, obrazu Delacroix i innych dzieł, pod fałszywym pretekstem, że bronił honoru własnej żony.

    Dzieci są bardziej spostrzegawcze i wnikliwe niż dorośli turyści, którzy opuszczają Pałac Dożów wynosząc jedynie własne selfie.

    O wielkim dziele staruszka Jacopo Tintoretto, jego syna i pomocników, czyli o raju zatłoczonym przez dożów (prawe zdjęcie) nic nie dodaję, bo jest tak popularne, że łatwo wszystkiego dowiedzieć się z komputera.

    Ponieważ w mojej przestrzeni przeznaczonej na ilustrację mam jeszcze trochę miejsca, to dodaję fragment innego fresku – z kobietą, która tak karci swawolnego urwisa, że aż pies podkula ogon. Genialni malarze mogli sobie pozwolić na pokazanie zwykłych ludzkich zachowań.

    Swawola i portret, którego nie było

  35. Bardzo dziękuję za ten wpis… wyczerpujący i bardzo interesujący; nieco przerażające informacje.

  36. Valser doświadczył incydentu z zanikiem pamięci, prawdopodobnie z przemęczenia. Pisze o tym u siebie, w Szkole Nawigatorów.

  37. Taka opowieść prawdziwa: w ubiegłym roku, w pięknym mieście Supraślu, dokonano aktu przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana. Zaraz potem szła na Supraśl przez las ubiegłoroczna nawałnica. Odgłos jej był straszliwy, jakby jechało tysiące czołgów. Ludzie uciekali do piwnic. I… nawała zatrzymała się na pierwszej ulicy, która przylega jednym bokiem do lasu. A cały, szeroki pas lasu leżał pokotem… Mieszkałam kilka dni temu w jednym z domów na tej ulicy i opowiadał mi o tym właściciel.

  38. @ Coryllus

    Oby ta i Toyaha interwencja publicystyczna poskutkowała.

    Oglądałam ten plakat z obrazem Beksińskiego. Nieprawdopodobny wybór… Małpia zręczność artysty użyta w szatańskim zamyśle. Kto w istocie zarządza Muzeum Diecezjalnym???!!!

  39. No to wyobraź sobie, Haniu, skutki dokonania pełnowymiarowego państwowego i kościelnego aktu intronizacji Chrystusa na króla Polski. Ale w ramach walki o przywrócenie tradycyjnego królestwa katolickiego nie można mieć sojuszników innych poza Opatrznością Bożą.

  40. Musi jaki satanista albo wykonujący rozkazy satanistów. Diaboliczna dezorientacja pogłębia się i w Polsce.

  41. Kathy Perry to ta satanistka która jest uwikłana w jakieś ruchy wokół przejęcia budynku zakonnego w Los Angeles  http://www.rp.pl/Spoleczenstwo/180319925-Zakonnica-zmarla-w-czasie-rozprawy-Spor-z-Katy-Perry.html

  42. O to chodzi, że te palone nie były zniszczone.

  43. Józef Mackiewicz- „W cieniu krzyża” i „Watykan w cieniu czerwonej gwiazdy”- sprawa sprzed ponad pół wieku, więc strach się bać.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.