Maj 112016
 

Każdy mniej więcej wie co to jest dysfunkcyjne małżeństwo. Chodzi o to, że ludzie, którzy wzięli ślub zamiast żyć tak zwaną pełnią, obojętnie co by to w każdym indywidualnym przypadku nie znaczyło, dręczą się okropnie. Nie mogą przy tym z jakichś przyczyn opuścić swoich stanowisk. U świecie nam współczesnym jest to zjawisko częste a spoiwem małżeństw dysfunkcyjnych jest zwykle kredyt bankowy.

A co to jest dysfunkcyjna orgia? To jest taki stan, kiedy grupa ludzi, która znalazła się w jednym miejscu, w stanie permanentnego podniecenia i oczekuje, że wszyscy obecni myślą tylko o jednym. Bardzo szybko okazuje się jednak, że spełnienie nie nadchodzi, pojawia się za to stres, poczucie bezsensu oraz podejrzenia, że kierownicy imprezy, którzy znikają co jakiś czas za tajemniczą kotarą, mają tam nie tylko koniak i cygara, ale także o wiele ładniejsze dziewczyny, po dwie na jednego. Jeśli nie domyśliliście się jeszcze jaki stan i jaką formację opisuję w tak malowniczy sposób, to zdradzę Wam to od razu – chodzi o uniwersytet.

Mamy za sobą trzy dni ciężkich doświadczeń, a ja do tego jeszcze wymieniłem kilkanaście listów z różnymi osobami, które mają bądź to krytyczny, bądź entuzjastyczny stosunek do tej instytucji. Zacznę od listu pewnego czytelnika, który nie zdążył kupić książki O’Connora. Napisał on, że w Polsce wielkie biblioteki bronią książek przed czytelnikami, a wydawnictwa muzealne i uniwersyteckie bronią się przed zakupami czytelników. Wynika to wprost z zafałszowania misji, czyli z oszukanych nadziei tych wszystkich biednych ludków, którzy na uniwersytet przychodzą z powodu, który się kiedyś określało zwrotem – miłość do nauki. Tak naprawdę uniwersytet to dziś plątanina powiązań rodzinnych oraz orgiastycznych, poszukująca sposobów na finansowanie w zasadzie nie wiadomo czego. Tak zwany dorobek bowiem wydawany jest w ilościach komicznych i nie jest adresowany do nikogo. Żeby całkowicie unieważnić misję wymyśla się nowe metody badawcze, takie jak gender, który jest prostym satanizmem i oszustwem, wziętym jakby żywcem z serialu Lyncha „Twean piks”.

Siedziałem wczoraj wieczorem i zamiast pisać książkę, przeglądałem co tam jest do kupienia w wydawnictwach uczelnianych. Znalazłem kilka rzeczy ciekawych i być może je zamówię. No, ale uczelnie stawiają na wydawanie prac habilitacyjnych, a nie na przykład na komentowanie źródeł. Więc za dużo książek wartościowych tam nie ma. Co innego taki Wilanów, który bazuje na pracach zespołów badawczych, ale musi te swoje produkcje profilować i to jest z naszego punktu widzenia najciekawsze.

Wracajmy jednak do praktyki opisanej przez tego czytelnika. Dlaczego oni tak czynią? Bo znajdują się już w strefie fikcyjnej. Najtęższe głowy spośród tego środowiska zdają sobie sprawę, że długo to już nie pociągnie, ale nie przewidują jaki będzie koniec. Nikt nie przewiduje, bo nie ma odpowiedniego wytrycha, który by tę zagadkę pozwolił rozwiązać. No, a on wydaje się dość łatwy do przewidzenia. W kolonii, gdzie znowu trzeba będzie zainstalować przemysł tekstylny – by żyło się lepiej i każdy miał wreszcie pracę – uniwersytet nie jest potrzebny. Powiecie, że żartuję, no chyba nie. Jeśli moje dziecko, które uczy się w gimnazjum nie znajduje w podręczniku do języka polskiego wyjaśnienia słowa fraszka, to chyba coś jest nie tak? To znaczy, że nawet ten dawny, zafałszowany przekaz jest już do wyrzucenia, a teraz ważny jest inny. Potem dzieci nie rozumiejące co to jest fraszka idą studiować na wydziałach humanistycznych, a wykładowcy, których tam spotykają udają, że nic się nie dzieje. Może czasem między sobą wymienią jakieś cierpkie uwagi, ale generalnie wszyscy trzymają ruki pa szwam i mordy w kubłach, bo dobrze jest jak jest. My rzecz jasna nie będziemy tego zmieniać, bo nie mamy takich możliwości, to po pierwsze, a po drugie, po co. My tutaj musimy jedynie wymyślić taki sposób sprzedaży tej ich produkcji, którą oni muszą wyciskać z siebie w pocie czoła, bo na razie otwarte zanegowanie misji nie wchodzi w grę, taki powiadam sposób, który będzie nas wszystkich satysfakcjonował cenowo. Nie da się bowiem zamazać wszystkiego genderem i jest parę specjalności, które chcąc nie chcąc stają się demaskatorskie. Na pierwszym planie są oczywiście ci historycy, którzy zajmują się dziejami Wielkiej Brytanii. Nie ma wyjścia, jeśli chcą cokolwiek uzyskać w swojej dziedzinie muszą pisać jak jest. To jaki komentarz do tego dodadzą, nie ma dla nas tutaj znaczenia. Kolejna działka to ci historycy, którzy zajmują się Czechami i relacjami republiki z Polską. Oni też chcąc nie chcąc muszą pisać prawdę. Jest jeszcze parę dziedzin ważnych, oraz kilka publikacji źródłowych, które trzeba będzie kupić. Poza tym, jak wiecie będziemy wydawać trochę książek starych i zapomnianych. Wszystko to czynić będziemy w przeświadczeniu, że koniec naszego świata jest bliski i może się tak zdarzyć, że wszyscy razem spotkamy się gdzie w jakiejś potężnej szwalni, w której zarządzający białym bydłem muslim będzie prał opornych po łbach specjalnie do tego celu wykonaną, drewnianą pałką. W nagrodę zaś za dobrze wykonaną pracę wybrańcy będą mogli w niedzielę pojechać na wycieczkę do Muzeum Żydów Polskich, gdzie wysłuchają wykładu o tym, jak to Żydzi zbudowali cywilizację w polskim lesie.

Wymieniałem wczoraj także różne uwagi z pewnym pracownikiem ważnej polskiej uczelni, tej wiecie co jest na 500 miejscu w rankingach. E tam, wymieniałem uwagi, ja mu wprost zaproponowałem, że wydam jego książki, w dużym, niespotykanym na żadnym uniwersytecie nakładzie. I wiecie co mi powiedział? Że te książki na pewno się nie sprzedadzą. W Wilanowie też tak myśleli wydając O’Connora, że się nie sprzeda. Jestem jedynym chyba wydawcą w Polsce, który łazi za autorami i prosi ich, żeby ci coś u niego opublikowali. Oczywiście nie publikuję wszystkiego, ale to co mnie i moich czytelników interesuje. No, ale fakt jest faktem, proszę o zainteresowanie swoją ofertą. Spotykam się z reakcjami dziwnymi. Sami wiecie jakimi – przyszedł nachał i czegoś chce, a tu przecież trzeba studentów kształcić. I tłumaczyć im, że nie mogą przepisywać prac semestralnych z wikipedii. To jest beznadziejne i nie rokuje na przyszłość wcale. No, ale jak powiadam nie nasza to sprawa. My z tego walącego się gmachu chcemy tylko wyciągnąć parę cegieł i zwiać, reszta niech się zapada pod własnym ciężarem.

Oni, nawet silnie zmotywowani, nawet po otrzymaniu polecenia drogą służbową, nie mogą nam odmówić sprzedaży książek, bo wtedy my możemy wezwać te wszystkie konsumenckie instytucje i zrobić raban w mediach. Pozory muszą być zachowane i nie ma mowy, by w jakimkolwiek sklepiku muzealnym na prośbę klienta o tę czy inną książkę jakaś pani zza lady odpowiedziała – nie przedom…Mowy nie ma. No więc czekajmy jaki będzie wynik moich starań o uzyskanie różnych ciekawych tytułów, jeśli niezadowalający to pójdziemy wszyscy pod wskazany adres i wykupimy ich po cenie detalicznej. Jak leci. Potem zaś będziemy obserwować jak się zachowają ci, co dzielą pieniądze na te przemądre publikacje, a dzielą je z głębokim przekonaniem, że rzeczy te nie mają prawa się sprzedać.

Wczoraj usłyszałem wręcz, że książka, którą wziąłbym w każdej ilości za gotówkę, od razu, została po wielu latach zalegania w magazynie przemielona, bo nie było na nią chętnych. I to jest coś czego nie rozumiem. To jest odwrócenie ważnych, ale pozostających poza horyzontem umysłowym pracowników naukowych zasad. Ja je tu wyjaśnię na moim ulubionym przykładzie tekstylnym. Oto pojawił się wreszcie w naszych tutaj rozważaniach car Piotr I. Jak myślicie jaki był istotny sens reform cara Piotra, sens oglądany z punktu widzenia jego sponsorów. No przecież nie wzmocnienie władzy i nie rozwój oraz ekspansja Rosji. To były mrzonki cara, zwane czasem przez historyków celami długofalowymi. Holendrów i Anglików sprawy te nie interesowały za mocno, a być może wcale. Oni mieli inny problem – trzeba było opróżnić magazyny tekstylne. Żeby to zrobić należało wywołać i utrzymać stosowną koniunkturę na dużym obszarze. Tego zaś nie da się przeprowadzić bez dużych nakładów, bo jak każdy wie, sprzedaż kosztuje. Masowa zaś sprzedaż kosztuje dużo. Żeby obniżyć koszta sprzedaży należy mieć po swoje stronie władcę, który wyda rozkaz – golić brody, zrucać szuby, zakładać pantalony i fraczki. Jak się który będzie ociągał – kula w łeb, jak się który spóźni pomieszka sobie nad Jenisejem. I tyle. Reszta robi się sama. Badacze tych zagadnień usiłują często dociekać jak to się działo, że nagle na jakimś obszarze zmieniała się całkiem moda, tak damska, jak i męska. I jeszcze się to chyba nikomu nie udało.

Dlaczego uniwersytet jest zaprzeczeniem tej metody? Oto autor, który jest jednocześnie autorytetem i ma w ręku narzędzia przymusu, może i powinien zagwarantować sprzedaż uczelnianych publikacji na wysokim poziomie. Przy założeniu, że książki sprzedawane tam zawierają treści powszechnie ważne, a pomiędzy wykładowcami, którzy są autorami i autorytetami odbywają się autentyczne polemiki, nakłady publikacji powinny wzrastać z roku na rok, a uczelnie powinny zajmować w rankingach miejsca wyższe niż pięćsetne. Jeśli się tak nie dzieje, to znaczy, że ktoś kłamie. Albo sam uniwersytet, albo ministerstwo, które go finansuje. Co, mam nadzieję, było do okazania. O tym kto za te kłamstwa płaci, można dowiedzieć się z ciągle uważanego w środowiskach akademickich za kultowy filmu Marka Piwowskiego pod tytułem „Rejs” – ja płacę, pan płaci, pani płaci….

Na dziś to tyle.

Teraz ogłoszenie. To ważne ogłoszenie i chciałbym, żeby wszyscy je dobrze zrozumieli. Targi, które odbędą się w dniach 4-5 czerwca w Bytomiu nie są miejscem lansu dla polityków. Politycy mogą tam oczywiście wejść, ale muszą wcześniej kupić bilet, bo impreza jest biletowana. Powinni też zostawić w domu immunitet, bo to nie jest impreza dla nich, ale dla czytelników i wydawców. Jeśli jakiś polityk pojawi się tam i zacznie się popisywać wezwiemy do niego policję, a w skrajnych przypadkach karetkę z kaftanem bezpieczeńśtwa. I wszystko nagramy. Odmówiliśmy już kilku z nich i odmówimy wszystkim, którzy będą się domagać wpuszczenia na targi na jakichś specjalnych warunkach. Nie ma mowy! Jedynymi obecnymi tam politykami będą przedstawiciele władz miasta Bytomia, które jest współorganizatorem targów. To wszystko. Lepiej będzie jeżeli politycy zrozumieją tę deklarację właściwie i się do niej zastosują.

 

Zbliżają się targi książki w Bytomiu, zapisywać się już nie można, lista jest zamknięta. Mam jednak coś do zakomunikowania. Oto w trakcie targów publiczność będzie wybierać najbardziej popularnego autora. Będą kupony rabatowe i będzie można głosować na tego autora. Bardzo proszę o nie oddawanie głosów na mnie, albowiem włączyłem się w organizację tej imprezy i nieładnie byłby, żeby organizator startował w zawodach, które przygotowywał.

Nagrodą dla najpopularniejszego autora będzie emaliowana rozeta z brązu, z odpowiednią dedykacją. O wiele gustowniejsza niż ta cała Nike. Nie mówiąc już o złotej rybie z gipsu, co ją sobie „nasi” wręczają.

 

Ważna informacja! Tragi objęte są patronatem medialnym TVP Katowice, na imprezie akredytowane będą ekipy nagraniowe, którym akredytacje wystawił organizator. Nikt kto nie ma akredytacji nie będzie mógł nagrywać i robić wywiadów z gośćmi targów. Piszę to teraz, jasno i wyraźnie, żeby nie było potem niedomówień.


Ja zaś zapraszam na stronę www.coryllus.pl, do sklepu FOTO MAG, do księgarni Tarabuk i do księgarni Przy Agorze oraz do antykwariatu Gryf przy ul. Dąbrowskiego.

 

Na koniec jeszcze krótka pogadanka o targach książki w Bytomiu. Przepraszam wszystkich, za to machanie rękami, ale inaczej nie potrafię i do telewizji się jak widać nie nadaję.

 

http://rozetta.pl/slow-o-targach/

 

http://rozetta.pl/zaproszenie-na-targi/

  115 komentarzy do “Dysfunkcyjna orgia”

  1. Na uniwersytetach nie żyją z tego co sprzedadzą tylko z tego co wyżebrzą.
    Grunt to grant 😉

  2. Poza tematem ale na świeżo. Wczoraj próbowałem zamówić książkę O’Connora Historia Polski w e-księgarni, gdzie wg. ewidencji była na stanie. Zamówienie przeszło pomyślnie. Dzisiaj otrzymałem mejla następującej treści:

    „Witam!
    W wyniku ogromnego zainteresowania zamówionym tytułem,niestety nie mamy go już na stanie.
    Bardzo nam przykro.
    Kontaktowaliśmy się bezpośrednio z wydawnictwem i niestety nakład się wyczerpał.Na chwilę obecną nie ma żadnych konkretnych informacji czy będzie dodruk.”

    W poniedziałek zaś próbowałem kupić w księgarni historycznej. Rano jeszcze była na stanie. Chciałem jednak przejrzeć ich ofertę, aby O’Connora kupić jeszcze z innymi tytułami. Niestety popołudniu tytuł był już niedostępny. Cosik takiego najstarsi górale nie widzieli! Eh!

  3. No i te ich „komediowe” nakłady podręczników, jak komedia to komedia, zwykła sztuka dla sztuki, taplanie w przemielonej propagandzie

  4. no i z maila to sformułowanie „na chwilę obecną” – autor maila jest chyba po „polonistyce nieprawidłowo stosowanej”

  5. Nie, autor maila jest po kursach u kołcza :))

    .

  6. Ja dostałem tę samą informację, chciałem wziąć 20 egz.

  7. Ale moze wie co to „fraszka”? Prawdopodobnie skonczyl jakis czas temu gimnazjum…

  8. Ja myślę, że kłamie Uniwersytet i ministerstwo. Jak nie ma się doktryny, a jest się elementem cudzej doktryny, to ma się taki uniwersytet – jak Polska. Jeszcze się wmawia ludowi, że ten Uniwersytet wygrał, ponieważ obalił komunizm i wprowadził nas do Mitteleuropa i NATO.
    Na marginesie, dlaczego u JKM urzędy są dziedziczone np. Izba Lordów. A w USA – Historyczna ustawa z 1965 roku miała na celu ukrócenie praktyk utrudniających głosowanie czarnoskórej ludności, wprowadzanych przez stany, gdzie tradycyjnie silna była dyskryminacja rasowa. Do takich praktyk należało m.in. sprawdzanie umiejętności czytania i pisania. W 2006 roku Ustawa o prawie do głosowania została przedłużona przez Kongres, dużą większością głosów, na kolejnych 25 lat. W czerwcu 2013 roku Amerykański Sąd Najwyższy unieważnił stosunkiem głosów 5:4 część historycznej Ustawy o prawie do głosowania z 1965 roku, zakazującej dyskryminacji rasowej podczas głosowania. Prezydent Barack Obama wyraził głębokie rozczarowanie decyzją sądu”.
    Czy ktoś na świecie z tego lamentuje i ubolewa nad stanem ich „demokracji i praworządności”.

    U nas każdy ma prawa wyborcze obligatoryjnie po ukończeniu 18 lat. Tam nie

    Jak się ma doktrynę, to ma się i Uniwersytet, który ma bronić doktryny, ją realizować i uzasadniać.

    Oni się zachowują w myśl zasady: „pluj świni w oczy a ona powie że deszcz pada”.

  9. Należy się zastanowić na czyją głowę ten cały gmach ma się zawalić. Z wszystkimi wnioskami z tego wynikającymi…

    I nie suponuję że coś o tym wiem, raczej chciałbym wiedzieć.

  10. Z nauką historii to jest problem.
    Jeden z moich profesorów był w Auschwitz, miał wytatuowany numer obozowy i zharatane nerwy. Jego pomysł na nauczanie był standardowy, czyli trzeba było wykuć na pamięć od strony do strony z zapamiętaniem dat ważnych wydarzeń. Jego konikiem było Cesarstwo Rzymskie.

    Drugi nauczyciel historii był ze Lwowa i kładł nacisk na teksty źródłowe, którymi nas katował. Jego ulubionym sposobem pytania było mianowanie delikwenta kimś ważnym z historii, a zadanie brzmiało jesteś tym i tym i co byś zrobił aby uniknąć zagrożenia ze strony… Było to katorgą dla nas, bo jednak coś trzeba było umieć i kojarzyć fakty. Wydawało się, że im będzie bliżej czasów współczesnych tym będzie łatwiej, a tu zonk, bo rozziew między rozumowaniem licealisty a oficjalną wykładnią był coraz większy. Kiedy uczyliśmy się historii nowożytnej sposób nauczania profesora zbliżał się do sposobu tamtego z Auschwitz, czyli od strony do strony i daty.

  11. No właśnie, wczoraj to przewidywałem.

  12. Moje zamowienie przeszlo i zostalo wyslane dzis o 12oo. Telefonowalam do e-ksiegarni: do wczoraj zainteresowanie Historia bylo srednie, zamawiali po 5-10 od czasu do czasu. Dziekuje Gospodarzowi za przygode, od wczoraj podskoczyla mi adrenalina !

  13. Wcale nie trzeba sie zastanawiac… bez zastanawiania gmachy uniwersyteckie zawala sie
    na puste, zdegenerowane i zalosnie cwane lby profesorkow… fachowcow od grantow, ale takze
    posrednio na mlodziez, ktora w koncu zmuszona bedzie… do pomyslunku… gdzie studiowac?,
    za ile?, po co? i na co?

    Mysle, ze mlodych do placenia „za frajer”… roznym trefnym „magnificencjom w gronostajach”
    w tym roku akademickim… bedzie zdecydowanie mniej…

    … no, a poza tym… we Francji np. uniwersytety sie… zwijaja i to zdecydowanie. Nawet
    ukonczenie dobrych studiow nie gwarantuje dzis wzglednie satysfakcjonujacej pracy… natomiast
    zaczyna odzywac… boom na licea i technika zawodowe, ktore gwarantuja zdobycie konkretnego
    zawodu.
    W ubieglym tygodniu… tuz przed najdluzszym w tym roku weekend’em we Francji,
    w tv francuskiej byl reportaz, ze w branzy hotelarskiej i gastronomicznej, ktorymi Francja
    stoi… brakuje okolo 2000 wykwalifikowanych szefow kuchni… to samo dotyczy zawodow
    w branzy budowlanej.

    Podobno mlodziez po ukonczeniu szkoly trzeba wszystkiego uczyc… od poczatku… patroni
    sa przerazeni „bezuzytecznoscia” tej… podobno wyksztalconej mlodziezy „po szkole”. Mlodziez
    jest nieprzydatna zawodowo, ale takze… malo kreatywna, nie umiejaca poradzic sobie
    w sytuacjach trudnych… praca w stresie… itp., itd.

    Tak wiec sila rzeczy uniwersytety zmuszone beda… sie zawalic, zwlaszcza te nowo „wystrugane”,
    prywatne, ale te bardziej „renomowane” takze…

    … bo glabow kapuscianych po nich juz dostatek, a nawet… przesyt.

  14. W podręczniku do gimnazjum nie ma wyjaśnienia słowa fraszka a w podręczniku do szkoły średniej jest Legenda o pięciu braciach męczennikach.

  15. 70 lat temu, rękami „hetmana” dobrano uniwersytecką kadrę, która pracowała wg wskazówek „z plenum” , dziś ma ta kadra po 90 – tce i ciągle rządzi, tyle że teraz wskazówki są „w dyrektywach”, ale treść dydaktyczna historii zawsze na niby, czyli niezgodna z faktami historycznymi, albo polega na przemilczaniu tychże, ciągle przeciwko nam czyli polskiej prawdzie historycznej, ciągle słyszymy ze historia jest w szkole nie potrzebna. A w latach 70 – tych jeszcze wobec UW zastosowano ostracyzm finansowy, nie było kasy na remonty, podobno za karę za 1968 rok. Nie pamiętam nazwiska rektora Zygmunt …(?) siedział na straży tego rozsypującego się obiektu.

    A wracając do historii, pani z pewnego Muzeum, którego geneza powinna się zaczynać się od omówienia osadnictwa na pustynnych piaskach obszaru azjatyckiego, opowiada w tymże muzeum o osadnictwie na ziemiach polskich. Zna ten problem lepiej od nas.
    Skąd wiemy że zna i że lepiej od nas, no bo to ona ma mikrofon, gdyby nie była profesjonalistka nie dostałaby mikrofonu i nie byłoby jej słychać. Ona zna i objaśni co to jest – las – i jak w tym lesie się osiedlano i zapewne budowano ziemianki, budowali je kupcy co przywędrowali z terenów pustynnych.
    (Piszę o ziemiankach, bo na odludziu to od tego trzeba zacząć. Skojarzyły mi się warunki adaptacyjne jakie stworzono polskim obywatelom w Kazachstanie, wywiezionym na tamto że udzie w czasie II WŚ. Zaczynali od ziemianek.)
    No więc – „Ziemianka jako obiekt mieszkaniowo – magazynowo – handlowy w legendzie koczowniczej” – jako temat pracy habilitacyjnej.
    I w związku z tymi ziemiankami w polskim lesie a opowiadanym w pewnym muzeum – nie wykluczam, że się okaże, że lasy na ziemiach polskich należą do koczowników.

  16. miało być „odludzie”

  17. Wszystkie lasy należą do Etruskich kłusowników tak jak wszystkie krowy należą do Masajów 😉

  18. Mam kuzyna, który miał ambicję zdać na historię. Na ustnym zapytano go o wojnę z bolszewikami 1920. Zapytał: „Mówić jak było, czy jak w podręczniku”? Lata 70-te.

    Wiadomo ze nie zdał. Może to i lepiej.

  19. W podręczniku do pierwszej klasy szkoły podstawowej jest napisane, że zaciągnięte kredyty należy spłacać w terminie 😉

  20. Też chciałam iść na historię…w domu odradzali…no ale chciałam…
    Dopiero stary , mądry Żyd powiedział mi ze ani historia ani filozofia …. Posłuchałam … szczęsliwie :))))

    .

  21. A wczoraj na s24 ktoś podał u Coryllusa że w przedszkolu dzieci miały zajęcia z urzędnikami skarbówki ubranymi w hełmy …!?

    .

  22. Tymczasem P. Zychowicz nie zasypuje ulęgałek w popiele. Za rok pewnie wyda „Masonerię”. https://www.facebook.com/ZychowiczPiotr/photos/pcb.1706803829589273/1706802222922767/?type=3&theater

  23. Coryllus napisał ze 2 dni temu w tekście bloga , że powinien pisać ksiażkę …a nawet być już w połowie…ale mało ze stale cóś….

    ….to w trakcie czytania kolejnych pamiętników itp…nachodzą go dziwne myśli……

    Nie wiem jakie … Za to wiem jakie myśli mnie nachodziły , gdy przebijałam się przez „mój ” fragment socjalistycznego „przedwojnia „…..Nie dostałam do ręki tego co jest w czyjejś prywatnej dyspozycji…..
    Ale po szkole długiej pod blogiem Coryllusa wiem , wiem … co to musi być… Bez źródeł w ręku …I mam zrekonstruowany kawałek historii….

    Tyle , ze oczxywiście ja niczego nie publikuję… chciałam wiedzieć…. Może i była by z tego konkretna ilustracja ….wkręcenia młodych ludzi ….
    I niestety muszę tak napisać… całkowitego sformatowania socjalizmem przeciętnych ludzi juz przed wojną….

    I tak sobie czasem myślę….. Podejrzewam , ze te dziwne myśli Gospodarza moga być dosć podobne do moich ,…. Bo logika wniosków jest jedna.
    Na każdym poziomie rozpoznania MUSI wyjść to samo….

    Poczekam ,co dalej z coryllusowymi przemyśleniami…………????

    .

  24. Dziś Morawiecki zainaugurował najnowszy socjalizm: rynek wspomagany…

  25. Chyba wiem z kim wymieniałeś uwagi dotyczące książek i ich sprzedaży. Hasło, że to się nie sprzeda zabrzmiało mi jak wiele innych haseł wygłaszanych z tą niezachwianą pewnością akademickiego autorytetu. Niestety oni wszyscy to mają. A wystarczy podać przykład z książka O,Connora , której nota bene też nie zdążyłem kupić. Gdyby nie ożywiony nią temat na tym blogu, to pewnie dalej by się kurzyła i na pewno nakład by się jeszcze nie wyczerpał. Tutaj masz dowód na rynkotwórczą (okropne słowo) funkcję twojej działalności. Ale bierze się to stąd, że zaczyna się dyskusja i dialog, a akademicy nawet najbardziej otwarci umieją jedynie monologować i „spierać się na tzw. argumenty”, lecz te też pochodzą z ich monologów, no i koło się zamyka… raz dokoła…raz dokoła….ktoś już to napisał.

  26. Czy Wilanow ma wylacznosc copyright’u O’Connor’a na Polske? Byc moze nalezy udac sie do posiadacza praw autorskich?

  27. Zawsze jak słyszę o historii pisanej po angielsku przypominają mi się jedne z pierwszych słów opowiadania o Solomonie Kane, Roberta Howarda (twórcy Conana).
    Brzmią one mniej więcej tak. „Kane był dobrym purytaninem””
    I tak naprawdę te słowa odzwierciedlają całą politykę historiotwórczą Anglii.
    Dobry w kontekście określenia religijnego musi kojarzyć się pozytywnie, podobnie jak purytanin, więc ten zlepek tworzy nam wizję paramnicha kościoła anglikańskiego.

    Już niekoniecznie każdy musi wiedzieć, że purytanie skupiali się na smażeniu na ognisku wnętrzności jeszcze żywych katolików, przed włożeniem ich im z powrotem bynajmniej z powodów samarytańskich.

    Według Anglika ten purytanin babrający się we flakach aby wykorzenić katolicyzm był DOBRY.
    Brzmi zupełnie nieironicznie w porównaniu do na przykład „dobry inkwizytor”, prawda?

  28. „Dobry inkwizytor” wcale nie brzmi ironicznie.

  29. Tak powiedział? Rynek wspomagany? A zdradził kogo będzie wspomagać?

  30. No tak, no tak, ale obiecał mi, że sprawdzi gdzie te resztki nakładu jego jednej książki leżą. Sprawdzi, da znać, a ja to kupię i uratuję przed zmieleniem. Rzecz pójdzie do ludzi. Obawiam się tylko jaka będzie reakcja autora po tym sukcesie. Pewnie przestanie odpowiadać na listy.

  31. Książki, książkami, ale ja tu skorzystam z okazji i wypowiem się w temacie tekstyliów. Otóż teraz nie trzeba władcy, który pod karą śmierci każe zmieniać stroje. Teraz są dyktatorzy mody, żurnale i yotooberki, które radzą. Teraz można być zabitym śmiechem. Bez dziurawych jeansów i kolejnych wersji T-shortow, nie ma życia.
    Czy była kiedyś brzydsza moda? Teraz znowu kobiety mają duże marynary. Krótko mówiąc lansowany jest albo styl ladacznicy, albo babochlopa, albo mieszkańca śmietnika. Można jeszcze coś podchwycić z lat 50-tych czy 60-tych. Natomiast mężczyźni w dopasowanych garniturkach, obcislych sweterkach, mają wyglądać jak zniewiesciale fircyki.

  32. Kiedyś w telewizji Jamie Oliver powiedział, że gdyby nie kraje europy wschodniej i migranci do UK, niemiałby kim pracować w swoich biznesach.

    A druga taka wypowiedź, tylko już nie pamiętam czy jego – poziom usług hotelarskich bardzo sie podniósł po wstąpieniu nowych kajów do unii, i migracji pracowników z tych krajów do UK.

  33. Więc co wyszło? Bo moja córka wkrótce może stanąć przed jakimś wyborem…

  34. dla mnie nie, bo ja jestem katofaszol
    ale zrób sondaż:
    Dobry inkwizytor to:
    A.Łagodny sędzia przymykający oko na niektóre występki co prawda niezgodne z doktryną Kościoła, ale jakże ludzkie.
    B.Dążący do likwidacji herezji nie tylko łagodnymi środkami sędzia, wykonujący swoją misję.

  35. Tak, bo jak wejdziesz między wrony, musisz krakac jak i one.
    Stąd te wszystkie późniejsze ludzkie zachowania i wybory.

  36. Pewnie przyszli do przedszkola pracownicy specjalnej jednostki kontroli skarbowej 🙂 Wyglądają trochę jak antyterroryści. Chodzą na akcje np. przeciwko mafii paliwowej, czasem wspomagają celników.

  37. Lasy należą do etruskich kłusowników – krowy do Masajów – a wszystko jest Allacha (?)

  38. p. Marylko, też o uniwersytecie, dawno temu, bardzo chciałam zostać dziennikarzem, na egzaminie wstępnym p. Kąkol zapytał mnie o rolę Juliana Marchlewskiego w sierpniu 1920 roku, no więc ja osłupiałam, bo nie wierzyłam że on chce usłyszeć wersję znaną mi z domu, a wersja obowiązująca wydawała mi się krzywdząca dla społeczeństwa polskiego, więc od razu mu mówię, że tak jak umiem to Pan nie zaakceptuje, i wtedy odezwał się p. Osica i rzecze to dlaczego upiera się Pani przy dziennikarstwie? No więc, w jednej chwili zdałam sobie sprawę że właśnie runęły moje marzenia o pracy dziennikarskiej, Runęły przez Marchlewskiego, ze dwa dni nie rozumiałam co mnie spotkało, bo bardzo solennie przygotowywałam się do bycia dziennikarzem. Aż ktoś mi wyjaśnił „to była wstępna selekcja”. Nie czekali aż na zajęciach zadasz im kontrowersyjne pytanie. wyeliminowali cię na wstępie.

  39. A tak się „zachęca” studentów do studiowania filozofii 🙂 https://www.facebook.com/tvpopole/videos/1108776185810256/?pnref=story

  40. „Dobry inkwizytor” Mordimer Madderdin (Cykl inkwizytorski).

  41. Usłyszane wczoraj w przelocie w radio (dlatego nie znam autora tego twierdzenia ) , Polacy mogą wpaść w „pułapkę własności” , 85% Polaków posiada własność nieruchomą (najwięcej w Europie) , no i to jest niedobre, chyba będą nas z tego leczyć .

  42. Która łachura tak powiedziała?

  43. W Anglii nie bylam, wiec nie wiem… i nie bede sie madrzyc, ale w „mojej”
    Bretanii Polki i Polacy radza sobie wszedzie… ale, prawda jest, ze zbyt mlodych
    generalnie nie chca… mam oczywiscie na mysli wszelkiego rodzaju prace
    fizyczne, bo o pracy biurowej… to zapomnij.

    Tak wiec wiekszosc Polakow z wyzszym wykszalceniem pracuje fizycznie
    i dziekuja za to Panu Bogu.

  44. Opodatkowanie własności w Polsce to byłaby kolejna kradzież. Od mieszkania w wielkiej płycie o pow 48 – 55 m2 czyli taka typowa powierzchnia mieszkania, (bo o tych co mają w apartamentowcach po 100 m2 to nie ma co mówić bo oni nie są właścicielami tylko bank, i tez są w mniejszości) więc przeciętnie peerelowscy spółdzielcy mieszkaniowi z wielkiej płyty zapłaciliby 2 %(?) od wartości mieszkania no to z czego żyć ?

  45. Ja tam jestem na historii i polecam.
    Trzeba oczywiście sporo się przemęczyć. Zależy od tego na kogo się trafi, są wykładowcy lepsi i gorsi, i tacy już kompletnie do kitu.
    Są zajęcia których człowiek nie może się doczekać, a są takie które są stratą czasu. No ale żeby przejść na następny rok to i to można odbębnić, jak się da, jak jest na auli wykładowej to można czytać wtedy książkę.
    Generalnie warto, pomimo minusów, nie należy się za szybko łamać.

  46. Na mature jako dodatkowy przedmiot wybralam historie… jako jedna z nielicznych.
    Moje kolezenstwo pukalo sie w glowe… nawet zyczliwa mi bardzo pani wicedyrektor
    spytala mnie na osobnosci, czy zdaje sobie sprawe ze swojego wyboru…, ze trzeba
    miec mocno opanowane daty, bo na tym ten egzamin polegal… powiedzialam, ze
    powinnam zdac…

    … no i zdalam, jedna jedyna na 30-tu abiturientow… i to na 5! Grono pedagogiczne
    bylo w szoku… pomylilam sie tylko w 2 datach, na 3 dopuszczalne.

    Pozostala mi prawdziwa satysfakcja, radosc… i wielkie brawa jakie wtedy zebralam
    przy odbieraniu swiadectwa dojrzalosci… chyba najwieksze z calej szkoly… duma mnie rozpierala straszna! Ach… rozmarzylam sie zdziebko.

  47. Dobry wieczór,

    Ja także zamówiłam wczoraj w eksięgarni, od razu zrobiłam przelew, a dzisiaj rano dostaję mejla o tej samej treści. No to dzwonię i pytam, co ze zwrotem pieniędzy. Oddają od razu. Przy okazji pani uprzejmie się zapytała o co chodzi z tą książką, że tak nagle wszyscy się nią zainteresowali, że od 3 dni ludzie dzwonią w jej sprawie, a ona już parę lat leży przecież. Trochę mnie podpytuje o co chodzi, czy może na jaki konkurs potrzebna, bo ona nie rozumie tego nagłego zainteresowania. Wydawca także. Bo to małe wydawnictwo, małe nakłady (nie powiedziała ile), więc się już skończyła. Ale wydawca rozważy ewentualny dodruk, bo to przecież zysk, tylko jakieś gremium wydawnicze musi się zebrać i wtedy uradzą. 🙂

    Pozdrawiam,

  48. No i stety, ale jak sie ubieraja tak wygladaja… jak ladacznice, babochlopy, zniewiesciale cioty
    albo mieszkancy smietnika… taka prawda.

  49. Naprawde, bardzo udana statuetka-rozetka… mnie sie bardzo podoba. Super!

  50. Niech oni lepiej swoje lapy trzymaja z dala od naszej wlasnosci… niech poszukaja lepiej kasy
    u tych, co to „dorobili sie” tych milionow… i to najlepiej wlasnymi „rencami”… u politykuf, artystuf,
    cielebrytuf, prezesuf, dyrektoruf i pozostalego pomniejszego zlodziejstwa!

  51. Rektor Górecki oficjalnie powiedział a radio olsztyn przekazało,że dla niego najwiekszym sukcesem jest jak największa ilość grantów. Podobno 100mln pln trafia na uwm. Na szyneczkę do bułeczki jest, więc nie ma dla profesorów problemu.

  52. @Pielgrzym.

    Nie nie, mi nie chodzi o to, czy na studiach jest ciężko czy łatwo, to jest trzeciorzędne. Niechby było jak najtrudniej, byle było warto.

    Mi chodzi o opinię doświadczonego, przytomnego człowieka, w dodatku o podobnym światopoglądzie – pani Maryli – na co poszła na studia.

    Ja też wiem, co to studia, a Mój Ojciec to w ogóle (jako nauczyciel akademicki) mawiał, że student to jest, ale po 2 roku, czyli na 3 minimum.

  53. Jeżeli mamy walczyć z herezjami, to nie ma wyjścia. Każdy z nas musi być (w jakiejś mierze oczywiście) inkwizytorem.

  54. W zeszlym roku GW informowała, o strasznym fakcie. „Polacy są bogatsi niz Niemcy.”
    Mają własne domy, ziemię i mieszkania.

    No to panie trzeba radzić coś na taki kłopot.

    Tymczasem litr mleka w skupie jest po kilkadziesiąt groszy. Nie pamiętam dokładnie ile, bo tak się zdenerwowałam, że mi się to w głowie nie chciało pomieścić. Albo 30gr, albo 80.
    Wyrzynane są całe stada krów. Przecież wiadomo, że taka hodowla się nie opłaci. To głód będzie.

  55. Ładna. A mocna? Bo tak poręcznie wygląda, jakby trzeba było kogoś pacnąć.

  56. Co to ma znaczyć, u Gospodarza na salonie pwn wywaliło pełno książek!…

  57. Pozostaje nadzieja, ze nie wszyscy wyrzna… mam nadzieje, ze ludzie zaczna
    przerabiac na maslo, sery, do tego uprawiac ogrodki… powoluku idzie ku temu…
    i zacznie sie handel… nie bedzie innego wyjscia.

    Moja siostra juz podpytuje sie tu i owdzie… gdzie mozna kupic koze… ona jest
    bardzo malo wymagajaca… i zje wszystkie odpadki z domu… a mleko… po prostu
    sam-mniod…

    … nooo, jakos trzeba sie ratowac… i se radzic.

  58. Widze, ze najwazniejsza sprawa z Panem Bogiem zalatwiona… znak to, ze wszystko jest
    juz „dopiete na ostatni guzik”.
    Napewno w „duchowej lacznosci” bede z Wami na tej mszy.

  59. Paris, kochanieńka, ja dzięki Tobie dzisiaj na kolację pyszny dżem z antonowek jadłam.
    Po powrocie z Polski opisałaś te różne wiktualy zrobione w kraju i przewiezione do Francji. Te, co to się samochód uginał. Takiego apetytu nabrałam na jedzenie własnej roboty, że od razu zrobiliśmy z mamą, smażone jabłka i powidła śliwkowe.
    Postanowiłam, że jeśli Pan Bóg pozwoli, w tym sezonie zrobimy również inne przetwory. Dużo nie można, bo nam piwnicę okradaja, więc trzeba wszystko trzymać w domu.

  60. Dobrze siostra robi.

    Ale tak na poważnie w sprawie tych stad, to chodzi o takie gdzie jest 1000 krów.
    Takie gospodarstwa gdzie jest, jedna dwie krowy, to jeśli są zaradni gospodarze chyba powinni dla siebie i dla najbliższych jakoś ten inwetarz utrzymać, ale nie wiem, oni wymyślają takie utrudnienia, że za Niemca było łatwiej.

  61. Ja pochodze z takiej rodziny, ze u nas zawsze robilo sie przetwory
    i tak jest do dzisiaj… ja sobie nie wyobrazam owocow czy warzyw
    kupowanych w sklepach… czasami na targach w Bloniu albo
    w Grodzisku, bo najblizej.

    Rzeczywiscie, auto bylo napakowane pod sam dach, balam sie, ze
    moze nie dojade, ale auto solidne i wytrzymalo.

    W kazdym badz razie dzemow we Francji nie kupuje, bo np. te
    z jagod, zurawiny, malin, jerzyn, czy pigwy to tutaj kosztuja
    fortune, bo sa bardzo rzadko spotykane… buraczkow na barszczyk
    czerwony, pomidorowki, ogorkowej czy szczawiowki tez nie kupuje,
    a starczy mi az do przyszlych wakacji.

    Tez polecam ten sposob… wbrew pozorom przetwory wcale nie
    wychodza drozejniz w sklepie, no i najwazniejsze… wie sie co
    sie je… o zapachu nie wspominam.

    Tez siostra robi konfiture z antonowek… najlepsza na szarlotke.

  62. No to przy takich wielkich stadach to jest dramat. To naturalnie, poza
    wszystkim jest celowa robota… we Francji robi sie rowniez taka
    sama robote, aby tych hodowcow co jeszcze sie uchowali zniszczyc.

    To jest podgatowka pod handel korporacyjny, to jest ta cala TTIP
    lub TAFTA… nie daj Boze.

    We Francji tanie produkty sa tak fatalnej jakosci i niewiadomego
    pochodzenia, ze bedac tu na miejscu nie moge uwierzyc co
    za chlam tu kaza ludziom jesc… no i niestety ta biedota bedzie
    to zrec i po tym… zdychac… tylko o to w tym chodzi.

    Mam nadzieje, ze i rzad i my jako pojedynczy ludzie nigdy
    na to sie nie zgodzimy. Trzeba bojkotowac te molochy, zakasac
    troche rekawy i wziazc sie do roboty, kazdy dla siebie, dla swoich
    rodzin… a jesli sie komus nie chce no to niech je… te padline
    z marketow, i tyle.

    W kazdym razie zywnosc, dobra zdrowa zywnosc to PRZYSZLOSC!

  63. Kolejna (dla mnie) dysfunkcja. Mistewicz ma promować Polskę w świecie (???) .
    Czy nie ma go przypadkiem na zdjęciach z marszów w obronie demokracji ?

  64. To jest czysta groza. Jak taki buc może promować Polskę…

  65. Właśnie marna jakość. W latach 90-tych różne wyroby spożywcze, powiedzmy, dżemy jak na kupne były nawet dobre, potem coraz gorsze. Teraz są tak rozlazle, że znowu trzeba się potrudzić i robić samemu.
    Już nawet nie cukier tylko syrop glukozowy używają, a przecież to z roślin GMO.
    No a chca jeszcze pogorszyć.
    Kiedyś jak się widziało Polaka z nadwagą to on był gruby – taki kwadratowy, a teraz już coraz częściej, zwłaszcza młodzi, są tlusci. Tak jak Amerykanie. Twarz jeszcze niczego, ale potem taka okrągła baryłka.
    To przecież choroba. Wymyślili teraz akcję, że to niby ludzie sami sobie winni, bo nie ćwiczą. A o trujacym jedzeniu mówić nie można.

  66. Tak jak Sznepf, chyba.

  67. Karuzela karuzela na Bielanach co …………. dzień

  68. Tak, po tych gotowcach zywieniowych to przyjdzie pracowac tylko
    na diety, leczenie roznymi specyfikami i uprawianie sportu… przy dobrych ukladach… oczywiscie, tj. jesli kogos bedzie stac… bo jesli nie no to… eutanazja juz czeka.

    Nie daj Boze, bo jak to korporacyjne trucie przejdzie… to umarl
    w butach!

  69. Piękne zdjęcie !
    Dużo atramentu jeszcze na górze.

    Rorate caeli desuper et nubes pluant Iustum
    ale przez ogień (miecz?)

  70. To jest parafia Bozego Ciala w Bytomiu. Miejsce w ktorym bedzie nasza msza. Dla mnie to szczegolny kosciol bo tu przystepowalem do pierwszej komunii i bralem slub.

  71. Tak, to jest jakis horror. Urabiaja tych wszystkich tlumokow ds. zbednych… do tego jeszcze
    czeka cala zgraja 52 czy nawet wiecej tych rzekomo inwigilowanych presstytutek… Janke
    dostal… wscieklizny nad losem „inwigilowanych blogerow” na S24… juz pisze pozwy
    do prokuratora… mysle, ze Ziobro zabije go smiechem i powie mu zwyczajnie zeby mu
    doopy nie zawracal… oni naprawde uwazaja Polakow za idiotow z ta swoja deta propaganda!

    Ogolnie sytuacja napieta jak baranie jaja… i nie ma to tamto. Robota wprost „koronkowa”
    jednej oszalalej bandy, ktora ma zdecydowane problemy z umiejscowieniem sie
    na polskiej scenie politycznej… czyli przy korycie!

    À le ta cala zgraja inwigilowanych cwaniakow jest zaklamana i przewidywalna… do bolu !!!

    Chcialabym sie dowiedziec… komu i czemu ma sluzyc ten cyrk merdialny z kolaborantem
    Sakiewiczem i jego merdialna tarbowica… bo nie uwierze, ze te sprzedajne bez morale
    i etyki „inwigilowane” presstytutki ponownie wyjasnia katastrofe w Smolensku… nikt z przytomnych
    Polakow w to nie wierzy!

    Jednym slowem merdialnia glownie kolaborantow z Sakiewiczem na czele zdesperowana
    niemozebnie… jak juz takiego kan-kan’a „odpie.dalaja!!!???

    No dziadostwo totalne… tylko kaftan i Tworki ich uratuja!

    Ha, ha, ha………………………………………………………………………………………..

  72. powtórzę: Piękne zdjęcie !
    i wiaterek powieje kiedy trzeba.

  73. to nie jest horror (jako gatunek filmu – najważniejszej ze sztuk, wsiakich!), to jest Realm Nebulae.
    Co do baranów, to niech się bujają w baranie jaja !

    Eh….

  74. Mam nadzieje, ze zgodnie ze slowami pana Kaczynskiego ten „projekt”
    juz niebawem sie wyczerpie.

    To merdialne show i narracja kolaborantow ze „strefy wolnego slowa” urobionych w wielu juz miejscach… TvP, Sejm… nie ma nic wspolnego… jak narazie, z najzywotniejszymi sprawami i prawdziwymi, realnymi problemami wielu milionow Polek i Polakow w Polsce.

    Kolejne bicie merdialnej piany nad sprawami malo istotnymi… a rzekomo
    „inwigilowane” presstytutki… WSZYSCY WON !

  75. niestety – to nie jest temat do żartów !milionymilionmów!!!!

  76. Nadzieja to cnota !
    a że prodżekt się wyczerpie niebawem, to chyba „Ogniem i Mieczem”
    brr
    Eh..

  77. Potwierdzam,też to słyszałem ,chyba w tok FM .
    Żakowski albo ktoś z jego czódki.

  78. następny etap: cerowane dżinsy

  79. wspomaganie odbędzie się rekwizycjami przez skarbówkę

  80. będą leczyć, niejaki Poncyliusz [pamiętacie faceta?] rozpaczał, iz z powodu braku podatku katastralnego wielu dobrych rzeczy nie daję się w państwie zrobić

  81. etos bycia inwigilowanym jest przepustką do zaistnienia nowych 'męczenników' systemu; taki wariant jak u oszołomow co to wyjmują baterie z telefonów, bo niby są podsluchiwani a ich wielkie wyobrażenia o własnej wartości/zdolnosciach/etc stanowią tylko scenografię w teatrze absurdu;
    po prostu paranoja i cyrk dla frajerow

  82. żaden dziennikarz bez dostępu do informacji z urzędowych szuflad nie ma szans na dostęp do danych/informacji/etc – to prostu figuranci do wykonywania zadań wg potrzeb i wg stosownych ideologicznych kluczy; przykład: jak nakłoniłem TSakiewicza do napisania Medycznych haków WSI [Nisztor, Misiak] to wszyscy przerazili sie konsekwencji i ciągu dalszego nie było;- bo pointa odbiega od zadanych dyrektyw; to jest jeden wielki cyrk i wyścig po kasę [onojetnie kto ją rozdaje, byle była]

  83. robienie powideł ze śliwek to jest to;- i ten kto tego doznaje ma świadomość, że żyje a nie, że jest tylko i wylłącznie konsumentem czegos tam ze słoika z etykietą: że w środku to ho, ho

  84. Paris, nikt i nic nikogo nie uratuje, przezyja tylko ci co maja większą wiedzę/doświadczenie i zaciekłość do pracy, także do robienia przetworów

  85. >… Kąkol … mu mówię, że tak jak umiem to Pan nie zaakceptuje, i wtedy odezwał się p. Osica i rzecze to dlaczego upiera się Pani przy dziennikarstwie?

    trole na straży szataństwa.

  86. To by było piękne.

  87. >Polacy mogą wpaść w „pułapkę własności” , 85% Polaków posiada własność nieruchomą (najwięcej w Europie)

    słyszałem nie dawno też o tym. Może „pułapka własności” to nie tylko wytwór pogubionego umysłu, ale świadome jechanie na emocjach/kompleksach zwracając uwagę na ich „zacofanie”.

    Pewnie, że bez nieruchomości łatwiej się żyje – posiadanie nieruchomości to tylko dla ludzi z rdzeniem, pracowitych, obowiązkowych, silnych.
    Życie bez nieruchomości jest dla słabych hedonistów, którzy nie mają, czy nie życzą dobrze Kochanym Dzieciom, które potrzebują „bazy” także w postaci stałego miejsca odniesienia w myślach i coraz głębszych wnioskach u Dzieci. Nieruchomość to miejsce przechowywania też dużej ilości sprzętu potrzebnego dla dziecka, około dziecka i pamiątek po przodkach.

  88. >przezyja tylko ci co maja większą wiedzę/doświadczenie i zaciekłość do pracy … przetworów

    dokładnie. Jak będą resetowali socjalizm do nowej wersji socjalizmu to wyjdzie kto, „wszedł” w ślepe uliczki przez swoje życiowe wybory.

    Chyba, że zaistnieje Królestwo Polskie na straży Kościoła Powszechnego – wtedy przeżyją i dobrze będą się mieć słabi.

  89. To pocieszające z tymi przetworami.ja co prawda mam niewiele ale moja mama to ho ho a może i nawet hohoho.Wierzę,że w ciężkich chwilach wspomoże 🙂

  90. Ten artykuł o Thiopentalu, to za Waści podpowiedzią? Faktycznie temat pojawił się i zniknął.

    A teraz niedawno, jakiś radny PIS z Poznania, wystosował interpelację w sprawie młodych ludzi od, których pobierane są organy.
    Proceder wygląda następująco. Młody człowiek znajdujący się sam na ulicy, jest w sposób przez niego nie zauważony usypiany. Kiedy się budzi, jedyny ślad po ataku, to kropka po wkluciu igły. Czyli pobierana jest krew do badania. Potem za jakiś czas jest jest już porywany i rozkładany na części.
    Nie wiem tylko czy te ofiary za zabijane, czy np. z jedną nerka, wupuszczane. Ale coś wspominali o pobieraniu wielu organów, więc człowiek raczej by tego nie przeżył.
    Mówili o tym w Szkle kontaktowym, i coś musi być na rzeczy, bo starali się bardzo sprowadzić sprawę do absurdu, wspominając, oczywiście z kpiną, czarną Wołge. Jachimkowi przy tym oczka latały. Obaj byli zdenerwowani i próbowali temat zarechotać.

  91. inny artykul „Medyczne haki WSI” – pokazal jak przejmuje sie realna władzę nad każdym w RP

  92. ale ten wariant też wymaga ciężkiej pracy, bo to jest wręcz harówa

  93. Pamietam tego cwaniaczka… zaszyl sie gdzies i jak wiekszosc kretow czeka swojego
    momentu. To byla ta sama banda… kluzica, kowal, migalski… nawet ziobro…
    mlodzi-gniewni… chcacy cos zrobic…

  94. Tak, zdjecie jest niesamowite… tak sie zastanawialam dlugi czas dlaczego Bytom…
    teraz rozumiem… po prostu rodzinne strony… zawsze „cos” ciagnie i zawsze
    chce sie wracac.

  95. Jestem pewna, ze lada moment ten „projekt” sie wyczerpie…
    oszalala i kompletnie ocipiala banda kolaboranckich pressyutek
    musi zostac kompletnie… unicestwiona!

    I wierze, ze tak wlasnie sie stanie… pasozytow nam nie potrzeba!

  96. Dokladnie! Oni naprawde powinni byc skierowani na leczenie… psychiatryczne!

  97. Tak, wiedza, doswiadczenie i ciezka praca… plus laska boza.

  98. to nie jest problem, zapewne jest wielu nie hedonistów którzy nie boją się największych harów do kresu życia bez odpoczynku – tylko żeby nie być niewolnikiem i to miało sens.

    problemem jest jak ma powstać niezauważanie wojsko które przejmie szybko nasz kraj dla Króla podporządkowanego Panu Bogu?

    Jakby taki pociąg „cyrkowy” z całym rządem w międzywojniu doszedł już wtedy do zmielenia, to może przebudzenie w pół socjalistach by nastąpiło i ziemiaństwo resztą swojej własności i umiejętnością skutecznej organizacji postawiło by szybko takie wojsko i wyszedł by z nich Król Polski.

  99. do Paris 12V2016 1351

    Trochę obejrzałem tv dzisiaj i przypomniał mi się 4VI1992. Ma Pani rację ten projekt jest martwy (filtruję dzisiejszym Toyahem z komentarzami).
    Nie wiem tylko, czy przez te 24 lata wyszliśmy – czy weszliśmy – z/do oka CYKLONU ?

  100. Proponuję odszukać audycję „Rozmowy niedokończone” – bodajże – sprzed roku (VII lub VIII) o transplantologii (druga część po 21:30)

  101. Najgorsze jest to ” zmielenie”, schaboszczaka (z kostką) już nie będzie, a tylko mielony (dla bezzębnych).
    Ta cholerna termodynamika z odwracalnymi i nieodwracalnymi procesami.

  102. Tak, pan Osiejuk pisze baaardzo ciekawe notki… bardzo.

  103. Tekstylia. Jednak !
    W 1966 w pierwszej klasie sz.p. miałem pierwszy kurs cerowania skarpet na szklance(oczywiście pełne BHP, żeby ktoś nie myślał, że na śmieciach to robiliśmy, zacząłem od wycięcia dziury – aby zacerować).
    Szok !
    podnoszenia oczek nie skumałem, a stanowisko było w każdym prawie sklepie z tekstyliami/tkaninami.

  104. Paulus Janus Poncyljusz

  105. Tak. Pan Krzysztof wyjaśnia adeptom nawigacji, jak używać – pozwolę sobie – Kotwicy.

  106. Badania nie leczą !

  107. valsera.

    Ja się pozycjonuję od Bytomia NE E 100 km – beretem.
    Ale też ciągnie !

    To jest centrum.

    Kilka/kilkanaście lat temu, głosili, że najstarsze skamieliny (!) znaleziono na tych polach.

    Ojciec Bocheński pisał, że jak przyjeżdżał do tej krainy, to czuł TEN zapach…

    W sierpniu najpiękniejsze są – jak w oku – zachody Słońca.
    Wschody są dla tych, którzy nas żywią.

  108. napisz mniej „poetycko” co nie będzie i o bezzębnych – bo będą nieporozumienia

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.