marzec 162018
 

Wielokrotnie mnie ostrzegano, bym nie zadzierał z histerią, ale ja nigdy nie słuchałem. Nie wiem dlaczego, przecież nie kosztuje mnie to zbyt wiele, wystarczy zamknąć dziób i przeczekać. Wystarczy nic nie mówić. Ale jakoś nie mogę. Kiedyś, kiedy jeszcze pracowałem w redakcji starsza już mocno pani Magda, dziś pewnie nieżyjąca, rzekła do mnie tak – Gabryś, dobry z ciebie chłopak, ale strasznie głupi. Nie zadzieraj z nimi, bo w tych sercach nie ma ani odrobiny litości. Byłeś kiedyś na góralskim weselu? – Nie – odpowiedziałem zgodnie z prawdą – nie byłem. – No widzisz – ona na to – tam zawsze pod ścianami są ławki, a na nich siedzą takie miłe sympatyczne babcie. Jak się zaczyna bójka i ktoś przegrywa, a reszta go kopie i wali po łbie, one się z tych ławek podrywają i ile sił w płucach wrzeszczą – dołus mu, dołus! I tak samo będzie z tobą.

I rzeczywiście było tak samo, ale ja jakoś nie potrafię milczeć i opisy takie jak ten poniżej dręczą mnie mocno, bo wiem, że dla większości męskiej populacji żyjącej w Polsce są one niezwykle atrakcyjne. Nie zwalczę tego, ani poprzez wskazywanie konsekwencji, ani też poprze wskazywanie demaskatorskich i ironicznych fragmentów umieszczonych w tekście przez samego autora, który – nie da się tego ukryć – należy do licznego grona pisarzy wybitnych i zapomnianych. Nic z tym nie mogę zrobić, bo nie da się walczyć z instynktami. Mogę tylko to pokazać, przeczekać, a na koniec, kiedy znów będzie po wszystkim powiedzieć – a nie mówiłem? Możemy się też tu wszyscy wspólnie, o ile nikt się oczywiście nie obrazi, bo i tak być może, pobawić tymi opisami. Każdy jednak, kto zna konsekwencje zrelacjonowanych zdarzeń, każdy kto pamięta jak załganą i fałszywą książką jest „Wierna rzeka” Stefana Żeromskiego, zamyśli się nad tym tekstem i będzie się musiał ze mną zgodzić. Oto fragment pewnej zapomnianej książki. Nie zdradzę nazwiska jej autora, bo mam nadzieję, że wydamy niebawem antologię jego tekstów. Na wydanie całości prac nie ma szans, bo nie sprzedamy nakładu. Trzeba by rozpętać ogólnokrajową dyskusję o sprawach bardzo drażniących, żeby taka sztuka się udała, a na to nie mamy siły. Wszak prezydent zdecydował, że w tym roku będzie czytał wraz z małżonką „Przedwiośnie” Stefana Żeromskiego. Pozostaniemy więc przy antologii, a na razie ten jakże uroczy i ekscytujący fragment.

Wśród tych czarnych, kirem okrytych fal ludu, tłoczącego się tam i na powrót u katafalku, najbardziej uderzały, lekkie, migotliwe i ożywione postacie istot, których w żadnej chwili nie brak w Warszawie, a których w obecnej, jakby w dwójnasób jeszcze przybyło. Powiewne te i pełne wdzięku istoty, odgrywają ważną rolę w życiu Polaków w ogólności; w powstaniach zaś biorą udział z szczególnym zapałem, odwagą i prawdziwem poświęceniem.

Nie wiele jest krajów na świecie, w których by żywioł ów występował tak wybitnie i tyle miał znaczenia dla swego narodu, jak w Polsce. Między męską ludnością w Polsce zachodzą pewne różnice, zależne od politycznych przekonań każdego i od ludzi, będących u steru społeczeństwa. Ludność ta może się w danej chwili cofnąć, ustąpić lub inną przybrać barwę, może po prostu znużyć się walką i wpaść w odrętwienie, może nawet zaprzestać spiskować (chociaż Mochnacki twierdzi, że spiskowanie wieczne istnieje w społeczeństwie polskiem); ludność jednak żeńska nigdy się nie zmienia i zawsze jedną i tę samą zachowuje barwę. Kobieta polska jest wiecznym, nieubłaganym i nie wyleczonym spiskowcem… Polak może być białym, czerwonym, czarno – żółtym — słowem różnych odcieni i kolorów, Polka tylko czerwoną być może.

Polki w ogólności są przystojne; wszystkie wrą i kipią, prawdziwe małe, ruchome wulkaniki! Zaledwie się ich dotknąć, wnet posypią się iskry! Ich niczem niepowstrzymana wyobraźnia rozwija się i ulatuje w niezmierzone przestworza. Kobieta polska jest cała wyobraźnią, promieniem, modlitwą! W pewnych chwilach wprawdzie może na nią podziałać ksiądz, wskazujący jej krzyż Zbawiciela, nadzieję odpuszczenia grzechów, lub groźbę mąk wiecznych i potępienia, lecz innego nad sobą zwierzchnictwa nie uznaje. Przeciwnie, ona stale się stara wszystko w prześliczne swe rączki zagarnąć i prawie zawsze to się jej udaje. Pełna to charakteru i odwagi, ta polska kobieta. Jest w niej coś rycerskiego i męskiego, zaprzeczyć się nie da. Pilnie się przypatrując postaciom i charakterom polskich niewiast i dziewic, przychodzą na myśl Zaremy z Bachczysaraju, różne Wenecyanki lub Hiszpanki, w każdym razie, południe nie północ. Szujski W rozmowie swej z Kraszewskim dnia 5. października 1879 roku powiedział, że »naród polski wybucha jak dynamit.« Z czymże porównać by można ten najbardziej zapalny żywioł w polskiem społeczeństwie, polską kobietę? Podobnie łatwo wybuchającej masy jeszcze nie wynaleziono… O! nie żartujcie z nią, z tą polską kobietą! Ona prawdziwie niebezpieczna.

Typowy herb Warszawy nie darmo przedstawia Syrenę z szablą, jest on niezaprzeczenie trafny i historycznie prawdziwy. Dla uzupełnienia wizerunku, w drugą rękę tej syrenie włożylibyśmy książkę do nabożeństwa »Złoty ołtarzyk«, którego nie opuszcza. Ona istotnie jest owym mnichem, rycerzem, który według słów Mickiewicza:

Oczy utkwiwszy w nieprzyjaciół szacie Nabija strzelbę i liczy różaniec.”

Takim jest w ogólności charakter polskiej kobiety. Wyprzedzają one wszelkie ruchy burzliwe i wszystkie są ożywione jednym i tym samym duchem. Najwięcej wszakże współczuje i dopomaga wszelakim ruchom średnia klasa, a nawet nie średnia, ale owe córki zarządców domów, „pryncypałów” różnych rzemieślniczych zakładów, niższych urzędników, oficyalistów bogatszych państwa, ów cały światek teatralny; zresztą Bóg jeden raczy wiedzieć, czyje córy, panny i nie panny, służące, nie służące, „grvzetki” i nie gryzetki, które ranne promienie słońca, zwłaszcza w dni jasne i pogodne, wywołują z ich skromnych mieszkań, z tak zwanych facyatek, z trzeciego lub czwartego piętra na ożywione chodniki Warszawy. Biegną i rozpraszają się na wszystkie strony, podobne do tych jasnych i barwnych promieni; bystrem okiem gazeli strzelają na przechodniów, lub zaglądają do wszystkich magazynów.

Są one zawsze nader gustownie, niekiedy nawet bardzo wykwintnie ubrane. Nie sądźcie wszakże o reszcie z tej świetnej powierzchowności. Trudno przypuścić, po jakich schodach, obok jakich naczyń przebiegają te czarujące nóżki, obute w trzewiczki tak świeże, jakby dopiero uszyte; na jakich stołach i komodach składają się te błyszczące kólczyki i pierścionki, do jakich szaf zamykają owe pyszne burnusy i mantylki, nareszcie, jakie to zupy i potrawki pochłaniają te dzielne młode żołądki zgłodniałych syren.

Wieczorem wiele z nich bywa w teatrze, nie płacąc nigdy za miejsca. Skąd i jakiemi drogami dostają bilety wstępu na wszelkie zabawy? odpowiedź zbyt by daleko nas zawiodła… Syreny lubią namiętnie teatr, maskarady, taniec, najbardziej taniec. Dla jednej przedłużonej godzinki tańca, dla maskarady lub zabawy, niejedna taka syrena gotowa postawie na kartę nawet swe życie lub przyszłe zbawienie duszy i w tem objawia się istotną kobietą, słabem, bezsilnem stworzeniem. Powiedzcie jej w danej chwili, że jeśli raz jeszcze przetańczy walca lub ochoczego mazura, świat się skończy, gromy uderzą i ziemia pod jej stopami zapadnie — nie zwróci nawet na to uwagi i z takim zapałem puści się w wir tańca, o jakim my z tobą, poważny czytelniku, nawet wyobrażenia nie mamy.

Syreny te śmiało patrzą w oczy całemu światu, prosto i naiwnie, jak tylko chyba aniołowie mogą spoglądać, gdy schodzą na ziemię. Zdawałoby się, że to jeszcze nie tknięta pługiem dziewicza rola, kraina, w której nikt nie gościł. Lecz jak w czasie wędrówek narodów, nieznane i na pozór przez, nikogo nie zajęte krainy, okazywały się zaludnionemi przez jakieś tubylcze ludy, tak samo i przy bliższem poznaniu syreny, natrafiało się zwykle na dawnych tubylców, którzy gościli w tych, na oko niezamieszkałych rozłogach. Takimi tubylcami bywają zwykle studenci, z warszawska „akademikami” zwykle zwani. Doświadczeńsze wszakże syreny na takich akademików nie patrzą, mówiąc z lekceważeniem, że ich znosie nie mogą! One nawet nie nadają im całego nazwiska, lecz w swym syrenim żargonie zwą w skróceniu „miki”

Lecz obecnie, gdy nastąpił taki nagły przewrót, gdy „miki” zajęli przodujące stanowisko i sam namiestnik uznał ich władzę i pozostawił ich panami w mieście, w tę niepojętą chwilę poddały im się i syreny, w ogóle nie lubiące nikogo słuchać. One, literalnie patrzały w oczy swym rozkazodawcom i najlepiej zrozumiały, jak i co należało wówczas robić każdemu patryocie i patryotce. Wszędzie się zjawiały tłumnie, roznosiły po mieście różne wiadomości, wciskały się nawet tam, dokąd zdawało się, dostęp był już wcale niemożliwy.

Dnia 1. marca całe fale syren spłynęły do kościoła św. Krzyża, zajęły pierwsze miejsca kolo katafalku; wszędzie ich było pełno; zmięte, z podeptanemi nóżkami, lecz rumiane, rozpłomienione, z łzą w oku, brzęczały jak czarne muchy, wyraźnie chcąc pokazać że i one są członkami wielkiej, patryotycznej rodziny, wiernemi córami budzącej się ojczyzny i niemniej od każdego gotowemi do wszelkich dla niej ofiar. Jakoż istotnie, niejedna para ostatnich, drogich sercu kolczyków, wrzuconą została do czapki Leya, wystawionej z okna Europejskiego hotelu, lub też potajemnie złożoną została na ręce księdza lub kogo innego, zbierającego „składki” na sprawę ojczystą.

Po trzecich i czwartych piętrach zręczne rączki syren szyły żałobę dla ludzi ubogich, przygotowywały czarne zasłony z białymi szlakami i krzyżami dla okrywania balkonów we wspanialszych mieszkaniach. Któż by zdołał przygotować tyle żałobnych odznak dla całej Warszawy, gdyby nie ta masa zręcznych i gorliwych patryotycznych rączek.

Mnie najbardziej urzekł fragment o akademikach. Jest naprawdę świetny, szczególnie jeśli porównać go z opisem bitwy, z książki Jasienicy zatytułowanej „Dwie drogi”. Pisze nam pan Paweł o tym, jak to wypchnięci w zimną noc do Puszczy Kampinoskiej studenci, nie przeszkoleni, ani nie obyci z bronią musieli stoczyć wśród drzew bitwę z kawalerią i piechotą rosyjską. Rosjanie, stare wiarusy, zabijali ich tak – jeździec wskakiwał na koń i dobywał szabli, piechur z pałaszem w ręku opierał nogę na strzemieniu kawalerzysty. I takie dopiero monstrum dwugłowe, z szablą z jednej strony pyskiem końskim pośrodku i pałaszem z drugiej rąbało te biedne, gorące głowy, które wczoraj jeszcze słuchały wykładów w Szkole Głównej. No, ale syreny nic o tym nie wiedziały przecież, więc też – jak to wdzięcznie ujął Edward Woyniłłowicz – trudno mieć do nich o to pretensje. Jeśli komuś trudno sobie wyobrazić jak wygląda walka w lesie, niech obejrzy sobie jakiś amerykański epos z wojny secesyjnej. Jest tego sporo, a sceny są naprawdę bardzo zgrabnie nakręcone. W Polsce nigdy taki film nie powstanie, nie ze względu na kobiety, bynajmniej, bo te już dawno przestały wyglądać i zachowywać się tak, jak to opisał nam autor. Nie oznacza to jednak wcale, że nasza sytuacja poprawiła się jakoś szczególnie. Teraz w ten sposób zachowują się mężczyźni i to jest dramat prawdziwy. A co z kobietami zapytacie? Proszę bardzo oto odpowiedź. Oto współczesne nasze feministki, które próbują udawać normalność opowiadając, że przemoc domowa jest w Polsce tradycją. To nie jest prawda, jedyną domową tradycją jaka przechowana została w polskich domach jest szantaż emocjonalny. I to dobrze widać zarówno z tego opisu jak i z zachowania mężczyzn dzisiaj, a także z tego feministycznego bełkotu, który możecie sobie tu obejrzeć. https://www.facebook.com/Kolczynski.R/videos/176975956274294/

Na dziś to tyle, ja niestety nie mogę popaść w histerię, która zakończy się przy rogalikach i herbatce. Muszę napisać swoje książki. A tu zima wraca….

A oto najnowsze nagranie „u Michała” w księgarni Foto-Mag, tym razem:

O kwartalniku Szkoła Nawigatorów o protestantyzmie:
https://www.youtube.com/watch?v=mPtOH0VMOq0

 

poprzednie nagrania:

O filmie Grzegorza Brauna „Luter i rewolucja protestancka”:

https://www.youtube.com/watch?v=69RcKACAUZI

O książce Hanny Koschenbahr-Łyskowskiej „Zielone rękawiczki”:

https://www.youtube.com/watch?v=PBIz5asguCA

O Bibliotece Historii Gospodarczej Polski:

https://www.youtube.com/watch?v=8xpy8i8nV6U

O kwartalnikach: Szkoła Nawigatorów o bolszewikach, herezji  i in.

https://www.youtube.com/watch?v=5cXv6kzVA9A

 

Przypominam o promocjach na stronie www.basnjakniedzwiedz.pl

  67 komentarzy do “Ewolucja polskiego feminizmu”

  1. Jagusia Graaf wyrosła na moim podwórku i była miłą dziewczynką, co to się z niej zrobiło? Chyba przeżyła ogromny zawód miłosny. Pani Jagusia zacietrzewiona doznanym zawodem miłosnym nie  spostrzegła, że „tego kwiata jest pół świata”, powinna zrzucić tę kostyczną maskę w którą się ubrała i powinna poszukać chłopaka który Jej nie zawiedzie. Są tacy męzczyźni  – tego kwiata jest pół świata.

  2. Zabawne, bo zapewne celowe.  We wskazanym materiale feministek zawsze w kadrze[w tle] jest książka z napisem GENDER i PRO [za drugim razem mniej wyeksponowana], a i inne książki się powtarzają.  Zakładam, że miejsce spotkania to jakaś lewicowa biblioteka, ale kto tam wie, czy jakości feministki nie mierzy się ilością posiadanych egzemplarzy GENDER lub pobitych mężczyzn. Za to widać, że ktoś czuwa nad przekazem płynącym z tła.
    „Diabeł tkwi w szczegółach.”
    Syreni śpiew zwodzi marynarzy na ich zgubę.
    Te, w dodatku strasznie fałszują i rwą się do bicia [YT].
    ………………………………………

  3. Jedne kobiety w ciszy budują świat, a inne są tzw awangardą. Na dodatek te drugie są strasznie nudne, jak każda awangarda. Powinny popracować nad sobą, ale wtedy straciłyby rację bytu. W mojej rodzinie bicia nie było i nikt nie pił. Jest to wielka Łaska Boga.

  4. Cytowanego tekstu nie da się czytać.

    Kto jest autorem tego zachwytu nad kobiecymi raczkami które kirem obwiesiły balkony ?

  5. Kto te kobiety tak skrzywdził? Ta druga pańcia, wręcz szykuje się już na czasy wprost z Seksmisji Machulskiego

  6. Przepiekny ten cytat:) Usmialam sie szczerze, ale tez i widze w nim sporo pogardy (te zdrobnienia)  dla tych rozhisteryzowanych syrenek. A ciekawa jestem czy autor cytatu dalej w tekscie probuje znalezc odpowiedz na to skad taki stan rzeczy. Bo ja mam  natretne podejrzenie, ze zwyczajnie prawdziwych mezczyzn kolo tych pan zabraklo (wszyscy na wojnach, albo na dyskusyach politycznych)  To chyba z braku rownowagi babki biora sprawy w swoje rece.

  7. Ja tam zachwytu nie widze, wylacznie drwine i szydere.

  8. Przeciez one jaja sobie robia, odwracajac te wyssane z palca (nie wiem gdzie takowe widzialy, ale zawsze sie na to powoluja) postulaty „tradycyjnego, tepego, polskiego pana i  wladcy”. Tylko, ze to w ogole nie smieszne jest.

  9. Jaja sobie robią? Mam inne odczucia. Marksiści wyzwolili już chłopa, robotnika i homoseksualistów ze wszelkich opresji, teraz spieszą na ratunek kobietom uciskanym w rodzinie, małżeństwie, relacjach z własnymi dziećmi. Cel jest prosty i już widoczny: postępująca zawrotnie degrengolada i coraz mniej rodzących się dzieci.

  10. „teraz spieszą na ratunek ”

    Ja to „teraz”? Przeciez to juz od bardzo dawna sie dzieje. Teraz to tylko taka czkawka, bo widza, ze kobiety troche sie zmeczyly parciem na sukces i niezaleznosc, i coraz czesciej chca wracac do tradycyjnych rol (jesli maja po temu warunki). Ponownie wzrasta swiadomosc znaczenia tradycyjnej rodziny (za duze straty spoleczne), Kosciol zabiera glos, wiec te panie poczuly ze traca „rzad dusz”. Zestarzaly sie juz te nasze flagowe feministki i szukaja zainteresowania.

  11. feministki tak się zachowują jak bohaterka dowcipu, zacytuję tylko  fragment bo jest to dowcip rubaszny: „…tieło ty wział no nie duszu,  maja dusza prinadleżit k centralnomu kamitetu (inna wersja K Leninu).

  12. na szczęście się zestarzały. .. i ich oddziaływanie się stępiło.

  13. Za tymi zestarzałymi idzie niestety spore grono młodych, a walka wcale nie przycichła ani nie osłabła, ich celem bezpośrednim nie jesteśmy my ale nasze dzieci i wnuki.

  14. „Jaja sobie robią? Mam inne odczucia.”

    Z tego co widze, duzo ludzi nabiera sie na ten ich (nie smieszny) kabaret. Jak to powiedzial slusznie jeden z komentatorow pod filmikiem : „Nabierają się , bo feministki na co dzień pieprzą takie bzdury, że coś takiego jak w filmie ludzie biora za coś poważnego w ich wydaniu.

    tu calosc:

    https://www.youtube.com/watch?v=kkPXapQlBD8

  15. Wkurzone sa tym, ze pewne siebie, wyksztalcone mlode, atrakcyjne kobiety, osmieszaja podstarzaly, pozbawiony dystansu, feminizm:

    https://www.youtube.com/watch?v=kkPXapQlBD8

  16. Gdyby to było wierszem pisane, wskazałabym na Tuwima. Z taką wręcz „lekkością” pisał o kobietach. Natomiast prozą – chyba Juliusz Kaden Bandrowski. Czyżby „Pióro, miłość i kobieta”?

    Niestety co do charakteru kobiet, w większości  bardzo trafne.

  17. ha! to dlatego jak pisał SM lewica znalazła sobie proletariat zastępczy w postaci kobiet

  18. Nikołaj Wasiljewicz Berg tak myślę.

  19. To nie charakter tylko biologia. Kobieta w wieku rozrodczym ma wewnętrzny przymus założenia gniazda. I ten cel zrealizuje choćby po trupach. Nawet jesli jest to gniazdo wirtualne. Sytuacja zmienia się po menopauzie. Niekoniecznie na lepsze, ale wpływ na mężczyzn zasadniczo traci.

  20. Witam.

    W poszukiwaniu polskiego feminizmu w sieci natrafiłem na dwa ciekawe linki i o dziwo oba o sztuce:

    http://culture.pl/pl/artykul/na-wlasnych-zasadach-autoportrety-polskich-malarek

    http://culture.pl/pl/wideo/natalia-ll-nagosc-i-feminizm-wideo

    W pierwszym mamy historyczny przegląd, w drugim sztukę współczesną. I cóż okazuje się, że owe babcie siedzą w kącie na ławie ale nie krzyczą „dołus mu” przez przypadek. Są jakby w modnym i współczesnym „trendzie.” Istotne pytanie jakie można tym babciom zadać to pytanie o miłość. Czym jest miłość i czy ją znalazły w swoim życiu. To pytania rozkłada każdą „feministkę” na łopatki.

    Pozdrawiam

  21. ależ feministki wcale nie szukają miłości, one szukają samorealizacji

    a że samorealizacją może być cokolwiek, co tak się nazwie, więc luzik…

  22. Mężczyźni pełnią ważną rolę w ekosystemie!

  23. Produkują gazy cieplarniane?

  24. jak mawia Górski: „taka Syrena czyli nie wiadomo co? ani to zjeść, ani….”

  25. ” zamiast strzelnic kluby BDSM” – tak syrenki prawią 😀

  26. Pozostaniemy więc przy antologii…

    Dobre i to;-))

  27. no i w tym kabarecie zabrakło kluczowej sarenki: Kazi Sz.

  28. Ależ, nie mogą sobie robić jaj ze swojej „religii’. Ta audycja wyglada jak  pastisz zebrania Podstawowej Organizacji Partyjnej, ale one tego nie chciały, one naprawdę nie szły na zniszczenie swojego źródła utrzymania , one sobie tylko zaproponowały taka „odwróconą” formę takie a rebours, bo nie wiedziały że zrobią z siebie pośmiewisko. Tą Dziadeczko czy jak tam nazywa się organizatorka,  przerosło to co zorganizowała . Miało  być prześmiewczo z nas a wyszło kabaretowo z nich i pastiszowo z problematyki która jest ich źródłem dochodu.

  29. https://web.facebook.com/hicash.polska

    Patryczek Ney szybko wszedł w temat pieniędzy.

  30. To jest serial. Odcinek z Kingą Dunin:

    https://www.youtube.com/watch?v=3YhpJxcGY-o

    Dziwne, nie rozumieją, że nie można być równocześnie naukowczynią i występować w żenujących skeczach, bo zadziała prawo Poego: „bez użycia ewidentnej formy humoru nie można stworzyć żadnej parodii ekstremizmu czy fundamentalizmu w taki sposób, aby ktoś nie wziął tego za prawdziwy ekstremizm”.

    No i tak jak pani zauważyła: nie widzą, że zamiast ośmieszać „konserwatyzm”, ośmieszają swoje źródło dochodu. I to jest akurat śmieszne

  31. Dziaduszko chiiiba? No jak jej chłop woli turlać się po zimnej ulicy zamiast… to baba musi gdzieś się zrealizować. /Pahdą za dezynwolturę, no ale tematyka sama ją napędza – tę dezynwolturę :)/

    Nie szło tego oglądać, szczerze pisząc. A padły tam słowa: jak się chłopa nie bije, to mu wątroba gnije?

  32. Jak juz to Diduszko chiba.

    No oczywiscie, ze padly:) Na tym caly „kawal” niesmiesznych pan polegal.

  33. To zdecydowanie jest śmieszne. Do tego stopnia, że zacząłem je podejrzewać o dystans do siebie.

  34. Jak juz tak, to przy piatku wieczorem wole sobie  humor dla ludu poogladac, tez cos okolo tych tematow:) Inna forma gnebienia  meza:

    https://www.youtube.com/watch?v=sQP_cDekVv0

  35. Hrabi w kwestii relacji damsko-męskich powinien być obowiązkowy w szkołach.

  36. No wiem przeca, że Diduszko 😉

    Cóż za rodzinka Adamsów! Diduszków, znaczy.

  37. za swoje dokonania – nie chrześcijańskie – pewnie zarobił na Gułag u Lou Cyphera .

  38. Jak już feministki arebour (?), kabaret Hrabi i źli faceci – to może http://www.youtube.com/watch?v=5nbkoBPNewE  ?

  39. Znałem takich żartownisiów w mniejszym kalibrze. Psychopaci tak mają.

  40. Nie jestem wyslannikiem korony z Angliii

    jeszcze

  41. Wydaje mnie się wszystko było w kolejności:

    1. emancypacja kobiet

    2. zagonienie „wolnych” kobiet do pracy

    3. brak kobiety w domu

    4. finansowe uniezależnienie się kobiet

    5. wydziwianie i zdrady

    6. kryzys rodziny

    7. coraz więcej mężczyzn przejmuję rolę kobiet, kiedy żony zapieprzają bo tylko nieliczne robią kariery

    8. zniewieścienie mężczyzn, coraz większe zapotrzebowanie na trutniów, pantoflarzy i misiów pysiów

    9. cywilizacja śmierci (niski przyrost naturalny, wszystko co kiedyś było w miarę proste teraz jest nader skomplikowane, wręcz nieosiągalne, ogólne zobojętnienie, niepodejmowanie poważnych zobowiązań wobec drugiej osoby)

    Można oczywiście za ten stan rzeczy winić mężczyzn, ale to już jest dawno pozamiatane. W związkach w ogóle nie ma poczucia obowiązków i odpowiedzialności. Związki oparte są z reguły tylko na luźnych zasadach aby nie być samotnym i znudzonym. W takim stanie te pary potrafią trwać latami a w momencie oświadczyn już zaczynają się problemy, a przebrnięcie przez kobierzec wcale niczego nie gwarantuje. Każdego faceta w każdej chwili jest w stanie zastąpić jakiś sierściuch. W bajce „Boss Baby” delikatnie podjęto ten temat, gdzie wzrost sprzedaży piesków wpływa na spadek urodzeń. Patologia.

    Zobaczcie, że w krajach z socjalem najwięcej traci ten, który ubiega się o związek legalny. Matki samotnie wychowujące dzieci i rozwódki z dziećmi korzystają z tego układu niezmiernie. Facet, właśnie facet (a nie mężczyzna) jest tylko na doczepkę. I to jest wyznacznik tej cywilizacji śmierci, gdzie w najniższych warstwach społeczeństwa niezmiernie jak do tej pory szerzy się ta patologia. Błędne koło.

    Taka ogólna demoralizacja służy rynkowi pracy, bo sodomici i kobiety po 30-stce, którym nie wyszło z facetami (nie koniecznie zaraz feministki) to są najwięksi wyrobnicy.

    Ona zamiast ogarniać gromadę przynajmniej 3-ki dzieci, dlatego jest taka wydajna w wieku po 30, zapieprza po 12 godzin dziennie i wbija sobie do łba, że lubi to co robi. A co jeszcze ciekawe przynajmniej 2 razy w tygodniu do kościoła, a jej byłego partnera jak w kościele nie było wcześniej widać tak teraz tym bardziej. Takich kobiet jest na pęczki, już nie mówiąc o katoliczkach, które katolicyzm mają wyłącznie na osobisty użytek, czyli taki gówniany.

    Odnośnie tego co Gospodarz napisał odnośnie szantażu emocjonalnego to się zgadzam, ale nie wiem czy jest w ogóle na to jakiś sposób, oprócz tego, że mężczyzna, aby uchronić się od tego spędza więcej czasu w pracy poza domem i baba nie wchodzi mu na głowę.

  42. Nie działa?  pewnie, że nie działa bo w Polsce nic nie działa.

    chwila, podatki działają. Kolega probował firmę odpalić i zawiedziony odpuścił.

    Chcę zrobić w Polsce coś czego jeszcze nie bylo i nie będzie, normatywny proces reakcji niestandardowych, W biznesie, załganej ekonomii jest zakaz by nie otwierać tej puszki.

    Ptzykład.

    Mamy super mleczarnie, ktora nie przynosi zysku. To znaczy

    przynosi lecz nie tam gdzie trzeba. Renegocjujemy warunki.

    Jak nie pasi to referendum. A jeśli ktoś sądzi, iż demokracja to system niedobry, bo niedobry w wielu przypadkach, to słuchając glosu tzw. ludu, można się obejść bez zamieszek. A niech ten lud będzie glupi, na pewno mniej cwany i bezczelny niźli bankowcy. I tu przychodzi normatywny plan na pomoc (nie łudzmy sie, że bez regulacji się obejdzie). Wpiąty w konstytucje silą rzeczy. Tzw. reakcje niestandartowe.

    Dzięki którym można wykonywać śmiałe operacje rynkowe. No, ale to się tyczy państw niezależnych, a demokracja powinna działac tylko na płaszczyznie lokalnej.

  43. W latach 60 – tych Jerzy Gildner w książce „Bogactwo i ubóstwo” napisał, że socjal zdeprawuje społeczeństwa , właśnie skutki dofinansowania samotnych matek i zdjęcie odpowiedzialności za rodzinę z mężczyzny opisał określił to wtedy mianem ryzyka moralnego. I tak się dzieje jak Gildner opisał ponad 40 lat temu.

  44. Śmiałe operacje rynkowe – przecież ekonomia firmy przeplata się z ekonomia narodu, a w „śmiałych operacjach”  elastyczny jest jedynie czarny rynek. Czy masz na myśli przedsiębiorcze przyspieszenie właśnie w tym obszarze.?

    Sam napisałeś że kolega „wymiękł” kiedy chciał w naszych warunkach ekonomicznych  firmę odpalić. To gdzie chcesz działać.?

  45. Tyle, że praca jest w krajach dobrobytu zbędna. Prostych prac usługowych „cywilizanci śmierci” wykonywać i tak nie chcą.

  46. Twój film jest nie dostępny, co chciałeś nam opowiedzieć?

  47. Już są podstarzałe, za pięć lat będzie płacz, albo nie będzie; (taki trend) że niektóre feministki nadstawiają tyłka – by zajść i mieć kim się zajmować – na jesień. Jak: rekin rafowy – one wciąż żerują na mieście; osobisty trener, botoks, dieta pięcio-pudełkowa, szwendu-szwend po galeriach, telewizjach, jazda suwem. Po co im frajer, jak tylko do jednorazowego zapłodnienia …nawet nie musi o tym wiedzieć, albo – niech wie – i płaci …ale z daleka. Na uprawianie celebro-feminizmu – tylko Warszawa.

  48. Myślę że te panie feministki doskonale wiedzą co robią i niestety robią to dobrze. Mi ten cyrk przypomina traumatyczne doświadczenia z procesu w sądzie, gdzie występowałem jako oskarżony. Było równie „śmieszno” i jeszcze bardziej „straszno” jak w tych feministycznych propagandówkach. Metoda jest podobna jak we współczesnych lekturach szkolnych. Kiedy czyta je rodzic widzi kokietujący luzik, dość głupkowate poczucie humoru i niefrasobliwą trochę zwariowaną rzeczywistość dziecka. Dziecko ma natomiast podmiankę całego języka, fundamentalnych stereotypów, definicji pojęć i emocji. Jako przykład podam lekturę, którą właśnie pierze się mózg w szkole mojemu 9 letniemu dziecku.

    Chodzi mi o „Dynastię Miziołków” autorstwa grafomanki i zatwardziałej genderówy Joanny Olech. Ten literacki śmieć kipiący od ignorancji i niechlujstwa jest nauczany na lekcji Języka Polskiego! Dla mnie nie potrzeba niczego więcej żeby wyrobić sobie pojęcie o skali upadku naszej kultury. Czarę goryczy przelewa fakt że wbija ten kicz mojemu dziecku do głowy nauczyciel religii uznawany przez władze kościoła za wzór cnoty i kompetencji.

  49. To mi przypomniało te wszystkie entuzjastki z „S” z czasów stanu wojennego i przed. Wypisz wymaluj – takie same. Wiem, bo też byłam „entuzjastką”:))) Na szczęście mi przeszło.  Tyle, że trochę kosztowało zdrowia i pieniędzy.

  50. Nie wiemy co nam chcial kolega powiedziec przez drugi film, ale pierwszy dziala i jest to piosenka o heroinie.

  51. Ze tez sa nauczyciele wybierajacy takie g…na lekture (bo z tego co wiem, to jest na liscie „do wyvoru”, nie  obowiazkowa)

  52. Nieźle to robią.

  53. Ksiądz któremu zadenuncjowałem tę katechetkę zaczął ją tłumaczyć że przecież ma kobieta nakaz z góry i nie może się narażać na utratę pracy i  jak mi się nie podoba ta lektura żebym pisał do ministra oświaty o zmianę kanonu lektur. To go zapytałem co z nakazami z jeszcze wyższej góry i czy świadoma demoralizacja niewinnych dzieci nie jest grzechem wykluczającym zbawienie? Nie zrozumiałem za dobrze jego odpowiedzi, ale domyślam się że raczej nie jest 🙂

  54. w Polsce działać. Pod uwage wźiąść należy, że taki „raj” nie będzie trwał wiecznie. Obstawiam, że już lepiej nie będzie (narazie)

    ps. kto nie czyha na nasze wody termalne

  55. wiedziałem że go szybko skasują.

    Właściwie to bylo tylko preparowanie faktów do telewizji

  56. bez niej Adam by wykitowal

    Dziwna sprawa. Kumpel z Francji mi mowi, ze mozna sobie kupic ubrania i wszystko z konopii. Od roku zaledwie, tymczasem jest nielegalna..

  57. Spróbowaliby w szkole najmłodszego w rodzinie nie wziąć pod uwagę opinii rodziców. Trójka klasowa pokazałby gdzie raki zimują. Po prostu w szkole Twojego dziecka rodzice nie zwracają uwagi na lektury. Musicie jako rodzice zaprotestować, mieć jednolite stanowisko itp. Tylko że jak się trafi „wyluzowany rodzica/rodzicielka” to całe wasze starania storpeduje.

    Jak ja nie lubię „wyluzowanych” ile oni krzywdy wyrządzają to jeden Pan Bóg wie.

  58. Rodzice to porażka. Nie rozumieją niczego co się dzieje z mózgami ich dzieci. Żal patrzeć… Kiedyś próbowałem zasygnalizować problem,ale otrzymałem odp, że ich nie interesują problemy moich dzieci, oni problemów żadnych nie mają 😉

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.