Lis 242016
 

Jadę na targi, okazało się, że przyjechała do mnie tylko niewielka część nakładu Wspomnień Hipolita Korwin Milewskiego. Wysyłka się przez to opóźni, ale każdy dostanie swoje książki. Proszę się nie martwić. Zostawiam Wam fragment książki oraz link do przygotowanego przez Pana Marka elektronicznego indeksu nazwisk znajdujących się w pierwszym tomie. Na targach będę miał tylko 100 egzemplarzy. Najmocniej wszystkich przepraszam. Oto link do indeksu

http://www.natusiewicz.pl/coryllus/

Prócz Zgromadzenia Narodowego ciągnął mnie często do Wersalu (już w sierpniu) pobyt w nim pani Marii Tyszkiewiczowej i jej syna Józefa, którzy likwidowali swoją wersalską instalację, oraz sensacyjne procesy w Sądzie wojennym głównych, nie zabitych podczas „krwawego tygodnia” hersztów komuny. Byłem na sprawach ówczesnego Dzierżyńskiego, Ferrè, mordercy zakładników (arcybiskupa Darboy, prezesa Sądu Kasacyjnego Bonjean, literata Chaudey i licznych innych); kapitana w regularnej armii, dezertera Rossel – obaj skazani na śmierć i rozstrzelani; słynnego malarza Courbet (pradziada szkoły, która stopniowo doszła do kubizmu), ministra finansów komuny Jourde, deportowanych do Nowej Kaledonii, i innych. Muszę przyznać, że ci wszyscy złoczyńcy polityczni zachowywali przed Sądem – a również i przed słupem – postawę pełną godności. Nie kartonowe Brutusy; siedli do tragicznej partii, przegrali – i zapłacili.

Ta niemiłosierna represja Komuny 1871 r. miała jednak dla Francji zbawienne skutki. Thiers i Zgromadzenie Narodowe wychodzili z tej zasady, że kiedy jacyś zorganizowani lub niezorganizowani rokoszanie szturmują gmach państwowy i, posiadając wszystkie, nawet przesadne, możności wyjawienia swego zdania i przeprowadzenia swoich dążności (a możności tych dostarcza nowoczesny ustrój państwowy nawet najmniej do tego usposobionym obywatelom), jeszcze chwytają się broni, to popełniają, każdy indywidualnie, względem narodu zbrodnię, która nie tylko powinna być uśmierzona, lecz i ukarana – i to tak, aby ich opuściła wszelka ochota do recydywy. Nie unikano rozlewu krwi tak, jak strażak pożarny, gdy gasi palący się dach jakiegoś gmachu, nie unika rozlewu wody i zamoczenia sufitów, chyba że – jak Kierenski w listopadzie 1917 r. lub pp. Wojciechowski i Witos w maju 1926 r. – w rzeczywistości boi się wleźć na drabinę i opalić sobie buzię. Żołnierzy i „zakładników” zginęło około tysiąc ludzi, komunardów zaś przeszło dwadzieścia pięć tysięcy. A to zostawiło wśród czerni paryskiej po dzisiejszy dzień takie wspomnienie, że pomimo burzliwej historii trzeciej republiki francuskiej, pomimo Gambettowskiego oportunizmu, długoletniego antyklerykalizmu, Boulanżyzmu, Panamy, Dreyfuzjady, cierpień i wstrząśnień 1914-1918 lat, dotychczas nie przyszło na myśl hersztom francuskiego motłochu popierać swoich dążności w formie akcji zbrojnej.

Niestety do tej zbrodniczej komuny polazło niemało (jakoby do dwustu) naszych emigrantów 1863 r. z „generałem” Dąbrowskim na czele. To odbiło się mocno i trwale na usposobieniu francuskiej opinii publicznej względem polskiego narodu; niechęć była tak widoczna, że kuzyn Laskowicz jeszcze kilka dni po ustaniu walki nie śmiał wychodzić z domu. Opowiadał mi, jak (ponieważ władze wersalskie w ciągu tych dwóch miesięcy otrzymały, jak pisali ówcześni historycy, do 300 000 osobistych denuncjacji) oficer, który zajął kwartał Luxemburski, od razu udał się do księgarni polskiej Władysława Mickiewicza na rue de Tournon. Ten, tak jak jego ojciec w 1831 r., a sam w 1863 r., oficjalnego udziału w komunie nie brał, lecz obficie „a latał, a pisał”. Dowiedziawszy się od Bogu ducha winnego urzędnika księgarni, że Mickiewicza od poprzedniego dnia nie widziano, oficer zapytał: „A pan Polak?” „Polak”. – Do ściany i w łeb. Potem Mickiewicz dzięki protekcji jeszcze żyjących Micheleta i Edgara Quineta, kolegów jego ojca w Sorbonie, jakoś się wykręcił i wylazł z kryjówki…

Odtąd marka „Polak” stała się jawnie niekorzystną. Jużci, że prócz jakichś liberalizujących blagierów, dla których Polska służyła za klasyczny bębenek, żaden trzeźwy Francuz nigdy nie sądził, że Opatrzność, w co wierzył nasz „Wieszcz” (w „Księgach pielgrzymstwa”), stworzyła Francję na to, żeby swoją krwią i swoim bogactwem ratowała Polskę od następstw własnego niedołęstwa. Ale po 1830 r., i do 1870 r., ogół narodu francuskiego, odważnego i ceniącego odwagę, której wówczas u Polaków nie brakło, odczuwał do nich przeważnie litościwą, lecz szczerą sympatię jako do walecznych półgłówków. Komuna położyła temu koniec. Wykształceni Francuzi pod wrażeniem niedawnej depeszy dziękczynnej Wilhelma I do Aleksandra II: „Waszej Mości po Bogu Niemcy zawdzięczają swoje zwycięstwo” za wstrzymanie na początku wojny Austrii od zbrojnej interwencji, wiedzieli, że zawdzięczają ten „cios sztyletem w plecy” właśnie swoim platonicznym sympatiom do Polski, i to mniej notom dyplomatycznym z 1863 r., jak osobiście obraźliwym incydentom 1867 r. Jadąc do Paryża, Aleksander II jakby dla przygotowania terenu podpisał w Wierzbołowie dość skromną amnestię dla winowajców 1863 – został przyjęty w Paryżu słynnym „Vive la Pologne, Monsieur adwokata Ch. Floquet, spudłowanym wystrzałem Berezowskiego i przyznaniem ostatniemu przez paryski Sąd przysięgłych okoliczności łagodzących, aby jego, cesarza, pozbawić możności wyproszenia u Napoleona III złagodzenia kary1. A już mówiłem, że Aleksander II był chorobliwie mściwy. – Dla „Francuzów z ulicy” Polacy z ich „generałem” Dąbrowskim (jedyny z generałów komuny, który nie okazał się błaznem, szukał i znalazł waleczną śmierć) zostali wówczas sprzymierzeńcami zdrajców ich ojczyzny. Odtąd patrzano na nich jak na niebezpiecznych warchołów, nadużywających gościnności; dopiero w 20 lat później, z wybuchem długiej rusofilskiej manii, i aż do rewolucji rosyjskiej zaczęto nas uważać głównie za nudziarzy, którzy przeszkadzają nowemu romansowi z przepotężną niby kochanicą; a gdy w Brześciu Litewskim kochanica okazała się do niczego niezdatną nierządnicą, zostaliśmy znowu wyniesieni na godność mopsa, który może w danym razie chwycić za łydkę niemieckiego wilkołaka. W tej chwili bodaj tam zadają sobie pytanie, czy mops ma zęby i czy nie będzie wolał w chwili decydującej „uniknąć rozlewu krwi?”

Umyślnie się zatrzymałem dłużej na moich wspomnieniach z r. 1870/71. Już sześćdziesięcioletni ludzie go nie pamiętają i zauważyłem, że u nas – nawet za granicą, młodsi nie zdają sobie sprawy z głębokiego związku historycznego między nieudanym zamachem niemieckim 1914 roku a udanym w roku 1870.

1) Bardzo nietaktownie część emigracji polskiej wówczas jakby solidaryzowała się z tym Berezowskim, wystarawszy się mu do obrony o efektownego trębacza, Emmanuela Arago. Berezowski nie był Polakiem, lecz Rusinem prawosławnym, wmieszał się do ruchu 1863 r. jako rewolucjonista, na wzór Zdanowicza, i prawie nikt w emigracji go nie znał.

  84 komentarze do “Hipolit Korwin Milewski. Fragment wspomnień”

  1. No i jest już oczywistym, dlaczego w Polsce oficjalnie nikogo nie interesuje wydawanie drukiem tego typu wspomnień. Wielkie podziękowania dla Gospodarza!

  2. Dziękuję za informacje z fragmentu.

  3. I tak się to plecie na tym dziwnym świecie. Komunardzi w nauczaniu historii to są jakoś bardzo szczątkowo potraktowani. Gdyby nie „Nędznicy” (a może mylę zdarzenia?) to nic w pamięci by nie zostało.

  4. Tymczasem:
    Tragiczny finał warsztatów medycyny naturalnej w Grodzisku Mazowieckim. Uczestniczka „ceremonii kambo”, której zaaplikowano wydzielinę amazońskiej żaby kambo, nie żyje – podaje radio RMF FM.

    Warsztaty, podczas których Halinie T. zaaplikowano na skórę wydzielinę żaby olbrzymiej z puszczy amazońskiej, zorganizowano w jednej z siłowni w Grodzisku Mazowieckim. Kobieta wymiotowała, straciła przytomność. Została odwieziona do szpitala – opisuje reporter radia Krzysztof Zasada.

    Prokuratura wszczęła już śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci. Organizator warsztatów, przesłuchany jako świadek, miał powiedzieć, że podobne zajęcia organizuje od roku.

    Teraz prokuratura zleci sekcję zwłok kobiety. Wydzielina żaby, którą podawano uczestnikom, ma zostać zbadana przez specjalistów, by stwierdzić, czy jej skład może zagrozić życiu i zdrowiu ludzi, i czy sama substancja jest dopuszczona do obrotu w Polsce.

    Kambo to wydzielina amazońskiej żaby olbrzymiej, służąca jej do zapewnienia ochrony przed drapieżnikami. Niektórzy wierzą w uzdrawiające działanie tej substancji.

    (oprac. Bartosz Lewicki)

  5. to się zawsze kończy moczem szamana i kasą za podanie

  6. A jednak Coryllopedia się tworzy 🙂 Zastanawia mnie w jakim kierunku to pójdzie. Czy będzie to kolejna Wikipedia gdzie treści są moderowane nie tylko pod kątem określonej ideologii, ale i doraźnych interesów organizacji tę ideologię rozpowszechniającej: czy też może jej twórca posiada pomysł na odmienną, konkurencyjną, bardziej atrakcyjna i formułę?

  7. To „Tymczasem” odnosi się chyba do 'w tamte czasy' za komuny w Paryżu, gdy jedni bracia z loży łykali 'krwawe żaby' serwowane przez innych braci z loży a lóż było już 'w tamte czasy' sporo więc i adeptów do łykania co nie miara?
    Łykali ostatecznie ci tak zwani 'radykałowie' ale mogłoby być i odwrotnie.
    Komunę ogłoszono dnia 18-go marca 1871-go roku. Piękne liczby.

  8. Gościu, daj sobie na wstrzymanie.
    A jeżeli nie potrafisz to zaaplikuj sobie to co lekarze u wesołego żołnierza Szwejka w każdym przypadku zalecali.

  9. Otóż wcale nie 🙂
    Przecież co roku w styczniu obchodzimy z dumą tamte chwalebne dni martyrologii narodu. A to że cieszą się one u nas całkiem inną estymą jak powinny to niezupełnie inna historia. Dzięki tej publikacji jaką zechciał się z nami podzielić gospodarz, wiemy już na pewno dlaczego tak jest i że nie jest to przypadek.
    Ja tylko raz jeszcze wrzucę fragment z listu który jakiś czas temu pozostawił inny czytelnik bloga, jako pocieszenie że jednak byli u nas w Polsce w tamtym czasie ludzie którzy prawidłowo czytali znaki na niebie i ziemi jeszcze przed wydarzeniami z Paryża
    „…Od podziału kraju naszego, rozżaleni grzechem rewolucyjnych monarchów, rzuciliśmy się w objęcia bezbożnej rewolucyi ludowej francuzkiej, która ze swej strony dobrodusznemu królowi ścięła była głowę. Odtąd wszelka oppozycya u nas popłatna, wszelka rewolucya (zachowująca dawne u Polaków znaczenie, zmiany w stosunkach państw) pełna dla nas uroku. Polak umiarkowany, zachowawczy w domu, rewolucyjny za granicą i w polityce. Dla siebie marzy majorat angielski, za granicą brata się z Prudhonem. Arystokratki nasze z rodu nawyknień i przekonań, popisywały się czerwoną bluzą, szczęśliwe i pyszne, gdy dostały wizerunek Garibaldiego. Czy podobna, aby kłamstwo takie trwało długo bez szkody? Czy podobna, by zasady podziwiane u obcych nie przyjęły się w domu? Nic nie podobna. Jest logika nieubłagana, jest Nemezis społeczna. Wyobrażenia zachodnio rewolucyjne, przewiane bezbożnością, musiały wpaść całą siłą do Polski, w której nie znajdowały oporu, albo słaby i pokątny tylko…” (X. Hieronima Kajsiewicza list otwarty do braci xięży grzesznie spiskujących i do braci szlachty niemądrze umiarkowanych [1863])

  10. Wiadomo do której godziny w sobotę targi będą otwarte i stoisko Kliniki Języka będzie czynne?

  11. I „wróżbitą” Maciejem, bo przeca tylko Bóg i jego Syn to zabobon. Reszta to pjur sajens.

  12. A jeśli pójdzie właśnie w obu kierunkach to co Acan zrobisz? Komu doniesiesz na taką niesprawiedliwość? Fejsbukowi który stawia na „memy”? 🙂

  13. „Komu doniesiesz na taką niesprawiedliwość?”

    Być może donosicielstwo to coś tak normalnego w środowisku w którym żyjesz, że przyjmujesz ją za oczywistość nie wymagając żadnych dowodów. Być może nie widzisz w donosicielstwie niczego hańbiącego. Dla mnie jest to rzecz absolutnie dyskwalifikująca człowieka. Jeżeli zamiarem Twoim jest zdyskwalifikować moja osobę bez żadnych podstaw to kim ty właściwie jesteś? Czym? Jaką rolę pełnisz na tym forum?

  14. Panie stoper.
    A dlaczego ma isc w kierunku wiki?
    A o np. Encyclopedia Britannica (taki pierwszy z brzegu przyklad, zadna referencja) juz pan nie slyszal?
    Rozumiem, ze dla czleka myslacego memami wyjscie poza mem jest niemozliwe?
    Czy moze nieprzyzwoite?

  15. Napisałeś to tylko po to żeby stworzyć pozór iż przeczytałeś „Dzielnego wojaka Szwejka”?
    Innego sensu nie widzę…

  16. Wszyscy myślą memami 🙂 Alternatywą jest niemyślenie w ogóle.

    Liczyłem tu na merytoryczną dyskusje wokół ciekawej i dość ryzykownej inicjatywy gospodarza. Temat stworzenia źródła wiedzy sprawdzonej, rzetelnej, wolnej od doraźnych manipulacji mnie nurtuje od wielu lat. A póki co spotykam się jedynie z głupkowatą agresją słowną, która nie dość że nie ma żadnego sensu to i celu.

  17. W myśl zasady: „similia similibus curentur“ słowną należy dosłowną leczyć.

  18. No to ja nie rozumiem czegoś tu przylazł i komu się „żalisz”. Teraz rozumiesz? 🙂

  19. Troche nie na temat, ale mysle, ze ciekawe:
    http://zarobmy.se/wpis/dygresja-o-zelazie/

  20. Umówmy się że póki nie przeprosisz za bezpodstawne oskarżenia o „donosicielstwo” będę cię uważał za chama i nie będę się czuł zobowiązany do odpowiadania na tak durnowate zaczepki.

  21. Dlaczego ryzykownej, bo nie rozumiem? Dużo, Waść, tych złotych myśli…

    Ludzie dzielą się na takich, których coś wiecznie nurtuje, i takich, którzy działają, zamiast taplać się w owych nurtach. Nie myli się ten, kto nic nie robi.

  22. Żeby nikt tego wcześniej nie wydał po wojnie to pewne nadużycie: Korwin-Milewski Hipolit – Siedemdziesiąt lat wspomnień (1855-1925), Wydawnictwo Gryf, 1993. No i jest oczywiście wydanie z 1930 Księgarnia Uniwersytecka Jana Jachowskiego z Poznania. Bez problemu książka dostępna w wersji zdigitalizowanej na http://kpbc.umk.pl/dlibra/docmetadata?id=32188&from=publication

  23. Panie stoper.
    Powtorze swoja opinie z wczoraj.
    Pan jestes zwyczajny nieuk.
    Do opinii wczorajszej dodam:
    I prostacki manipulator – ten dodatek do pierwszego zdania panskiej wypowiedzi.
    Jak pan przestanie zglebiac poradniki typu „Myslenie ludzkie w trzy minuty”, dowie sie co nieco o procesach poznawczych, mysleniu automatycznym i kontrolowanym, logice i holistyce w postrzeganiu rzeczywistosci, no, to wtedy moze ktos potraktuje pana powazniej.
    Tu naprawde nie jest der Onet czy pudelek….

  24. Dziękuję za odpowiedź „na temat”

  25. człeku wyp…. bo psujesz estetykę a twoje 'mondrości' są g… warte

  26. Jest ważniejsza zasada „Primum non nocere”
    Twoja „zasada” jest dość ryzykowna, zwłaszcza jeśli stosować ją tak jak zwykli to czynić alkoholicy

  27. Idę do Gryfa zakupię ją sobie, a to pech nie mają czegoś takiego…………..:( Mówisz że w 1993 wydali?) A wersja elektroniczna jest super….. jednak wolę papierową.

  28. Choć uparłeś się że nie masz zamiaru zrozumieć, to nerwy jakie Cię poniosły świadczą o czymś innym… Przepraszam że zburzyłem Twój świat… ale za nic więcej 🙂 i zdrówka życzę

  29. A „jak zwykli to czynić alkoholicy”? O przykład z praktyki proszę odnośnie, no jednak nie mojej, „zasady” …

  30. Zamierzałeś przebić Edypa w chamstwie i zakompleksieniu? 🙂 Ciężko będzie…

  31. Tak…

    … na 200% jest juz oczywistym dlaczego wadzuchnie tak pasi komuna i socjalizm!

    Dlaczego tak im pasi bycie krwiopijca i pasozytem… juz po przeczytaniu tylko niewielkiego
    fragmentu wspomnien – to jest juz bardzo oczywistym!

  32. Tak go cwoka dotuja zagraniczni, ze jako „wrozka” musi dorabiac… ten k**as zlamany!
    Takie kity to onetowo-pudelkowym moze zenic.

  33. To koniecznie TRZEBA WIEDZIEĆ i tą wiedzą dzielić się z kim się da!
    HubertCzerniakTV – Włączamy myślenie! Szczepić czy nie szczepić?
    https://www.youtube.com/watch?v=6fVk2zHc6qs

  34. Oftop, dwa zwiastuny filmowe:
    na pierwszym polscy żołnierze pakują żydów do wagonów na Umschlagplatzu:
    http://www.filmweb.pl/video/zwiastun/nr+1-41119
    a drugi tak odjechany że śmiechowy. Wiecie, co jest lepsze w skomplikowanych i szybkich obliczeniach matematycznych od komputerów? Murzyńskie kobiety 😀 :
    http://www.filmweb.pl/video/zwiastun/nr+1+%28polski%29-40557
    Śmiechłem.

  35. tzw. ,,temat zastępczy”. na to szczepionki, co? nima!

  36. Obejrzalam i wysluchalam z uwaga… to rzeczywiscie bardzo ciekawe i wazne.

    Merci,

  37. tutaj na tym forum każdy jest oficerem prowadzącym oddelegowanym służbowo po linii i wg stopnia, salut

  38. niektorzy myślą d…mi i o d…. tylko

  39. my żyjemy bez sensu i bez celów

  40. b.ciekawe, dzięki

  41. ciekawe,.. również polemika pod tym.

  42. Trzymając się kontekstu – najbardziej znanym (chyba) człowiekiem „od szczepionek” jest prof. Majewska i jej „List do wakcynologów” dokument powstał w poprzedniej dekadzie (w 2008 – sprawdziłem).
    Ja zapoznałem się z nim w 2010 – byłem zaszokowany informacją o używaniu pochodnych rtęci (thimerosal) jako konserwantu do szczepionek dla noworodków.
    Tutaj link do dokumentu:
    http://coffeemami.pinger.pl/m/7492301
    Link na początku strony. Ma 11 stron ale każda warta przeczytania.

  43. Coraz ciekawiej, jak mawiała Alicja w krainie czarów….

  44. jak mu odetna zasilanie to go nie ma w tydzien. Facet pieprzy glupoty za kase. No wiec czym jest pieprzenie za pieniadze?

  45. To dam też tu:
    kuku mówi:
    24 listopada 2016 o 15:37
    No to raz: ‚W latach 2003-2013, czyli w okresie, w którym wprowadzono na polski rynek wiele nowych szczepionek niemowlęcych (Hib, pneumokoki, meningokoki, rotawirusy, ospa wietrzna, grypa, szczepionki 5 i 6-cioskładnikowe), lawinowo wraz ze wzrostem „wyszczepialności” wzrastała liczba hospitalizowanych niemowląt, która w ciągu 10 lat wzrosła o 52% (ze 199 tys. do 320 tys. rocznie!). Organy odpowiedzialne nie podają przyczyn tej zapaści zdrowotnej, a zdarzenia te nie trafiają do rejestru NOP mimo, że w przypadku dzieci poniżej roku, szczepionych co kilka tygodni, w większości dzieją się w bezpośrednim związku czasowym ze szczepieniem.’
    http://stopnop.com.pl/szczepienia-list-otwarty-do-najwyzszej-izby-lekarskiej-ministerstwa-zdrowia-i-spoleczenstwa/

    kuku mówi:
    24 listopada 2016 o 15:38
    No to dwa: Dzieci będą szczepione szczepionkami niedopuszczonymi do obrotu!
    https://antypharma.wordpress.com/2016/11/22/dzieci-beda-szczepione-szczepionkami-niedopuszczonymi-do-obrotu/

  46. To dam też tu /moder/
    kuku mówi:
    24 listopada 2016 o 15:37
    No to raz: ‚W latach 2003-2013, czyli w okresie, w którym wprowadzono na polski rynek wiele nowych szczepionek niemowlęcych (Hib, pneumokoki, meningokoki, rotawirusy, ospa wietrzna, grypa, szczepionki 5 i 6-cioskładnikowe), lawinowo wraz ze wzrostem „wyszczepialności” wzrastała liczba hospitalizowanych niemowląt, która w ciągu 10 lat wzrosła o 52% (ze 199 tys. do 320 tys. rocznie!). Organy odpowiedzialne nie podają przyczyn tej zapaści zdrowotnej, a zdarzenia te nie trafiają do rejestru NOP mimo, że w przypadku dzieci poniżej roku, szczepionych co kilka tygodni, w większości dzieją się w bezpośrednim związku czasowym ze szczepieniem.’
    http://stopnop.com.pl/szczepienia-list-otwarty-do-najwyzszej-izby-lekarskiej-ministerstwa-zdrowia-i-spoleczenstwa/
    15:38
    No to dwa: Dzieci będą szczepione szczepionkami niedopuszczonymi do obrotu!
    https://antypharma.wordpress.com/2016/11/22/dzieci-beda-szczepione-szczepionkami-niedopuszczonymi-do-obrotu/ no

  47. na wczorajszej notce 🙂

  48. przemeblowanie w głowie to takim małym fragmencie, w sumie teraz, jakoś, rzeczy są na właściwym miejscu

  49. Poczytalam to „z grubsza”… to naprawde baaardzo wazne… Gospodarz tez
    juz skreslil kiedys wpis nt. szczepien i pamietam, ze tez byla bardzo „zywa”
    i ciekawa wymiana komentarzy pod wpisem.

    W rodzinie – dziekowac Bogu – nie ma malych dzieci… ale mlodziez zmierza
    „ku doroslosci”… obiecuje, ze bede w miare mozliwosci „naswietlac” temat szczepien i szczepionek dla dzieci.

  50. Też się uśmiałem serdecznie. Sentencja tych popłuczyn i bajeczek zawarta jest w tytule tego coś ,,ukryte zamiary”. Nie prawda, że piękne? 🙂 To jest odwracanie nocnika na lewą stronę. Albo przekonywanie, że Kopernik była kobietą, afroamerykanką. Jednak można się sprzedać, kwestia ceny, kiedy K. Kostner schodzi do poziomu pajaca. Jak można upaść.

  51. Ad 2 Co za p…..ły… Żenada.

  52. Właśnie, musimy wiedzieć i widzieć 'co jest grane'
    i tą wiedzę przechowywać i przekazywać jak najszerzej.

    Bo jak nie wiemy jakie trucizny zapodają dla ducha i ciała to szybko nas wykończą.
    /tacy jesteśmy, że jedno z drugim splecione – 'załatwiając' ducha to, co po ciele, 'załatwiając' ciało to i niejednemu ducha szlag trafi
    a te skur…syny perfidne i okrutne są/

  53. Przepraszam, może nie dostrzegłem, ale gdzie rotmistrz widzi tych polskich żołnierzy pakujących żydów do wagonów? Owszem, polskie mundury migają tam na ułamek sekundy, ale w scenie z wagonami widać tylko niemieckie oraz policji żydowskiej.

  54. Z ostatniej chwili na powyższy temat (szczepionki)
    https://youtu.be/PufNWwNjfBo 1:30

  55. A mi się wydaje, że dużo skuteczniejsza byłaby jedna udana promocja w Lidlu z zestawem „Lecz się sam”zawierającym wyciąg z amazońskiej ropuchy.

  56. Promocja była w dzisiejszych Wiadomościach. Najpierw krótkie info o kobiecie, co zażywała kuracji żabowej, a potem dokładna prezentacja jak to się robi, łącznie ze zbieraniem wydzieliny z żaby. Oczywiście przedstawione jako fatastczna metoda leczenia. Na sam koniec, młoda zadowolona dziewczyna, która bardzo sobie zabiegi kurację kambo.

    A tamtej denatce, musi co zaszkodzilo.

  57. Oj, perfidne te skur**syny… perfidne i zdradzieckie bez 2 zdan!

  58. Errata:, która bardzo sobie kurację kambo chwaliła.

    A tamtej denatce, musi co innego zaszkodziło.

  59. Dzieki Panu Bogu w mojej rodzinie Kurwizja nie jest wiodacym
    medium… jest cos na rzeczy z tymi szczepionkami bo i we Francji
    jest „szum”…

    … juz dociera do Frankow, ze dozwolona aborcja to za malo…
    dochodza teraz manipulacje medyczne i ogromna spekulacja
    zywieniowa… to wszystko widac tu… golym okiem i zaczyna sie mowic
    o tych zagrozeniach wprost i bezposrednio.

  60. Coryllus na Targach, Jan Bodakowski z prawy.pl zrobił z nim wywiad. Książki dobrze doświetlone, Coryllus gorzej, ale pełen entuzjazmu. Łapka w górę.

  61. Niech to się w końcu rypnie. Większość ludzi nie zdaje sobie sprawy z zagrożenia.

  62. Stoper taki był dzisiaj 'mencący', że w końcu zajrzałam na inne blogi. Toyaha i Mistrza Pluga.

  63. jak różne ciekawości, to wrzucę https://www.youtube.com/watch?v=TkW8gdIkYLM

  64. ciekawa też sprawa, jak sprytnie monsatan chce załatwić nie tylko rynek leków /konopie do celów medycznych/, żywności /skażenie gmo/, ale też przemysłu – z konopi /uwalniając wreszcie rynek produkcji z marihuany wszelakich wszelakości – m.in. olej napędowy, świetne materiały budowlane i konstrukcyjne, i …TEKSTYLIA!
    (i papier /książki z papieru konopnego żyją setki lat/)

  65. Byłem u Gospodarza. Nowości palą ręce.
    https://www.youtube.com/watch?v=ypff0vx2FZo
    Rozumiem, że to od czapy ale

  66. I do Pink Panther’y prosze zajrzec koniecznie.

  67. Zobaczymy co z tych szatanskich planow wyjdzie… ale dla mnie ciekawa, a jednoczesnie
    zaskakujaca byla frekwencja Amerykanow…

    … niewiele ponad 50%… tzn. ze jest tam jak juz wielu mowi… po prostu fatalnie.

  68. W USA zawsze jest taka frekwencja, nic nowego.

  69. Każde przedsięwzięcie wiąże się z jakimś ryzykiem. Jedne są bardziej ryzykowne inne mniej. Stworzenie konkurencji dla Wikipedii to poważne lub całkiem szalone przedsięwzięcie. Tym niemniej taka potrzeba istnieje. Mam trochę przemyśleń na ten temat i dlatego zapragnąłem włączyć się w dyskusję skoro się tu pojawił. Zamiast merytorycznej dyskusji jednak zostałem poczęstowany surowym mięsem przez bandę nieokrzesanych zbirów. Skąd się te typy tu wzięły?

  70. Co jest Markowi z Bielan? Jakieś kłopoty?

  71. Marek najprawdopodobniej zastosował profilaktycznie kuracje kambo. Odtruwa naszych mężczyzn z nadmiaru cukru dostarczanego przeze mnie. Prawidłowa reakcja obronna.

    A swoją drogą ktoś się uparł wprowadzać multi kulti, przecież nasze zwyczaje porzebowe są tak odmienne, że aż nawzajem śmieszne.

  72. 🙂
    Dziękuję, ale wszystko w normie.

  73. Rugby to dla mnie najbardziej widowiskowy sport. To relacja ze sportowej części uroczystości pogrzebowych jednego z najlepszych zawodników Nowej Zelandii. Tak to jest bardzo odmienne.
    Ta dyscyplina ma w Polsce bardzo zły pijar. Podczas ostatnich IO była premiera, a w tv mniej niż zero informacji.

  74. Sprawdziłam na wiki, poczytałam. To musiał być dzielny i ciekawy człowiek, a jak widać na filmie bardzo ceniony. Nie sądzę żeby każdy zawodnik był tak żegnany.
    Ja odnoszę wrażenie, że rugby w Polsce w ogóle nie pijaru. Żadnego. Złego także. Zero. Nawet się kiedyś zdziwiłam że jednak jakieś drużyny istnieją.
    Przynajmniej istniały.

    W filmach fabularnych widać czasem ten sport i faktycznie tam nie ma dobrego pijaru. Nie to co baseball, golf, tenis albo football amerykański. Chociaż na dobrą sprawę mało kto zna zasady tych sportów.

  75. We Francji rzeczywiscie rugby zdobywa coraz wieksza popularnosc, chyba
    tez dlatego, ze Franki tez maja jakies tam sukcesy w tej dziedzinie.
    Moj przyjaciel bardzo lubi rugby… prawie jak pilke nozna… ja asystuje jemu,
    „bo musze”… nawet probowal mnie zainteresowac tym sportem, tlumaczyl
    reguly tej gry… ale mnie to jakos nie wciaga…

    … natomiast lubie ogladac te „hake przedmeczowa”… i mam wtedy naprawde
    ubaw po pachy… widzialam juz parenascie tych „tancow”… i staja sie one
    coraz bardziej wyrafinowane… to tez kultura, tradycja.

  76. Ja pamiętam początek lat 70-tych, kiedy była promowana piłka nożna (tanasza !). Rugby było albo ucieleśnieniem bestialstwa, albo komedii (w szarży nie złapał przeciwnika, tylko ściągnął mu gacie i była fota gołej d… w PrzegSport).
    To w wydaniu mistrzów nie jest grą dla każdego – błąd – jest !
    W odróżnieniu do próby sparowania z Mikem hodowcą gołębi (też by nie zabił …ehh)

  77. Francja to potęga rugby. Ale im bliżej bieguna południowego, tym są lepsi.

  78. A, polecam finał poprzedniego Pucharu Narodów NZ-FR. Haka i zachowanie reprezentacji Fr.
    NZ zagrała najgorszy mecz w całym turnieju (francuska strzała tak ich zbiła z pantałyku ?), o włos by przegrała.

  79. A ja pamiętam wyświetlany w telewizji w latach 70-tych film angielski. Młody utalentowany górnik zostaje graczem rugby, zakwaterowano go u kobiety pokolenie starszej. I tam oczywiście jakiś romans, a potem jemu wybili zęby, a ona znalazła się w szpitalu i umarła. A on cierpiał, jak to rugbysta, i kiedy po ścianie przy jej łóżku szedł do góry wielki pająk, to zabił go pięścią. Koniec filma.

    Takie ponure dzieła z brzydkimi aktorami, to w kinie brytyjskim była cała fala. Lata 50/60? Starałam się potem je 'odzobaczyć' i jak widać mi się udało. A z rugby kojarzy mi się głównie młyn i potężni faceci.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.