Mar 302016
 

Staram się jak mogę nie interesować się życiem księży. Zarówno tych naszych, w parafii, jak i wszystkich innych. Kiedy z nimi rozmawiam nie zadaję im pytań dotyczących ich życia, nie ciekawi mnie kwestia powołania, ani to w jaki sposób wyobrażają sobie swoją karierę, przyszłość i w ogóle życie. Uważam, że każdy dokonuje swoich wyborów i musi się z nimi jakoś borykać, przesadne zaś zainteresowanie tymi wyborami i próba ich zrozumienia doprowadzić może jedynie do rozczarowań. Wczoraj jednak miałem wielką ochotę zapytać o coś księdza Stryczka. Chęć ta naszła mnie po przeczytaniu notki toyaha dotyczącej wywiadu, jakiego ksiądz udzielił, wywiadu w którym powiedział, że panuje w Polsce katomarksizm, a Jezus nie kazał się dzielić z biednymi. Nie czytałem tego wywiadu, bo jak mówię, staram się nie interesować życiem księży. Pytanie zaś, które mnie męczy od wczoraj, (a raczej seria pytań) dotyczy dystrybucji towarów, którymi ksiądz uszczęśliwia biednych organizując akcję „Szlachetna paczka”. Ciekawi mnie skąd ksiądz bierze te wszystkie dobra, na jakich warunkach je kupuje, to znaczy ile rabatu dostaje do firm produkujących różne potrzebne ludziom rzeczy i ilu jest pomiędzy księdzem a producentami pośredników. Można by jeszcze do tego dołożyć pytanie o jakość tych przedmiotów oraz o to ile czasu leżały one w magazynach zanim ktoś zdecydował się sprzedać je „Szlachetnej paczce”. Jak powiedziałem, nigdy nie postawiłbym tych pytań, gdyby ksiądz Stryczek nie rozpoczął swojej gawędy o katomarksizmie, gdyby nie zaczął doradzać ludziom, że powinni zmienić pracę jeśli im się coś nie podoba, bo życie jest przecież w naszych rękach. Otóż życie księdza Stryczka nie jest w jego rękach o czym on zdaje się zapominać. Jest ono w rękach jego przełożonych, to po pierwsze, a po drugie – i o wiele ważniejsze – jest ono w ręku Pana Boga.

Teraz rzeknę słów kilka na temat życia w stadzie ludzkim u początku XXI wieku, bo o tym zdaje się ksiądz Stryczek nie ma zielonego pojęcia. Życie to nie różni się wiele od życia w stuleciu XII, XV czy XVIII. Może o tyle tylko, że częściej się myjemy i mamy pastę do zębów, przez co nie śmierdzi nam tak okropnie z ust. Chociaż kto to wie, jak było dawniej, kiedy ludzie nie jedli ani tyle cukru co dziś, ani tyle mięsa zaprawionego chemią. No, ale do rzeczy. Człowiek nie ma w zasadzie, poza nielicznymi wyjątkami, możliwości egzystowania poza organizacją. Ksiądz ma to szczęście, że dzięki powołaniu znalazł się w organizacji, która zapewnia podstawowe wygody, a do tego ma jasno określone, jawne zasady. Oczywiście, jak wszędzie, w Kościele też zdarzają się patologie, ale one są otwarcie i surowo piętnowane. Tak więc jeśli ktoś jest z natury dobry, posłuszny i nie ma ukrytych intencji, niezgodnych z misją Kościoła poradzi sobie w tej strukturze znakomicie i nawet jeśli nie osiągnie zbyt wiele będzie szczęśliwy i spełniony. A jak jest w innych organizacjach? Znacznie gorzej. Przede wszystkim zasady nie są jawne. Niech się nikt nie łudzi, że przestrzeganie jawnych kodeksów korporacyjnych stanie się trampoliną do kariery. To głupoty i wszyscy o tym wiemy. Tak może być do pewnego, dość niskiego pułapu, ale potem kariera zostaje wyhamowana. Korporacje są jednak o tyle dobre, że kooptacja do struktur nie następuje poprzez więzi klanowe. To znaczy potrzebują tam frajerów, którzy będą pracować od świtu do nocy za nędzne wynagrodzenie i złudzenie, że mogą awansować. I wielu ludzi na to idzie, bo innego wyjścia nie ma. Poza korporacjami i Kościołem są bowiem już tylko urzędy i sekty. Te pierwsze opanowane są przez rodziny, a te drugie rekrutują zwykle osoby poważnie zaburzone. I teraz ważna rzecz. Z tak zwanych marzeń, które snują sobie biedni ludkowie, kiedy są młodzi, najistotniejsze jest to dotyczące rodziny i tak zwanego spokoju. To znaczy każdy chce mieć domek, mieszkanko, rodzinę i pracę. I to jest właśnie pułapka. Wiadomo, że poza sytuacjami patologicznymi, księża nie mogą mieć rodzin i oni się na to zgadzają. Wiadomo, że utrzymanie rodziny w jakiej takiej równowadze emocjonalnej kiedy się pracuje w korporacji nie jest po prostu możliwe. Zawsze kończy się jakąś mniejszą lub większą katastrofą. Zabezpieczony byt swoich rodzin mogą mieć ci jedynie, którzy znajdują się w pierwotnej strukturze klanowej obstawiającej piony urzędnicze i resortowe. Oni też mogą się spokojnie rozmnażać, pod warunkiem, że zachowują pewne zasady. Najważniejsza z nich zaś brzmi – nie ujawniać reguł kooptacji do struktury, która daje mi chleb. Prócz wymienionych organizacji, funkcjonuje jeszcze na planecie Ziemia cała masa tak zwanych ludzi luźnych. Jedni z nich radzą sobie lepiej, żyjąc złudzeniem, że człowiek sam kształtuje swój byt, inni radzą sobie gorzej i marzą o szlachetnej paczce. Jedno tych ludzi łączy – wierzą oni – na jakiej podstawie nie wiem – że ich potomstwo będzie miało w życiu jakąś szansę. Mnożą się więc w sposób trudny do zaakceptowania przez zarządzających organizacjami cywilnymi i resortowymi. Z ich potomstwa właśnie korporacje będą potem wybierać ludzi potrzebnych do najcięższej pracy. Najsprytniejsi zaś z nich próbować będą korzystnego ożenku z kimś kto funkcjonuje w strukturze klanowej.

Ludzie ci – o ile zdradzają objawy patologiczne – są również elementem układanki socjologicznej, w której najważniejszą rolę odgrywa redystrybucja dóbr. Może ona przyjmować różne formy, od rozdawnictwa pod biurami opieki społecznej po różne akcje pomocowe reklamowane w telewizji. I teraz uwaga – cywilizacja zawsze dysponuje nadmiarem dóbr. Jeśli działalność organizacji nie jest zakłócana wojną czy jakimś kataklizmem, dóbr przybywa z roku na rok w tempie wykładniczym i problemem staje się ich magazynowanie i dystrybucja. Jasne jest, że nie można ludzi zmusić do kupowania, nie można im też wszystkiego rozdać tak po prostu, bo wtedy hierarchie organizacyjne przestaną mieć jakiekolwiek znaczenie, a co za tym idzie władza przesunie się do punktu, który może zaskoczyć wiele osób. Tak więc dystrybucja i jej wyższa forma czyli redystrybucja muszą być dobrze zorganizowane i zaopatrzone w różne preteksty. Jednym z takich pretekstów jest dobroczynność. Na rynku dobroczynności panuje zwierzęca wręcz konkurencja, bo przecież chodzi o to, by pozbyć się towaru z drogich cholernie magazynów, a do tego nie złamać żadnej z tajnych zasad rządzących organizacjami. Stąd dobroczynność musi być rozgrywana za pomocą liderów szczególnego rodzaju. I tu mamy dwa przykłady. Pierwszy to Owsiak, a drugi to ksiądz Stryczek. Jak słusznie zauważył Toyah, Owsiak jest łatwiejszy do zaakceptowania, bo on nie reprezentuje organizacji o takiej tradycji i mocy jak Kościół. Poza tym on się zajmuje dystrybucją rzeczy naprawdę drogich, których sprzedaż w okolicznościach „bez Owsiaka” byłaby po prostu niemożliwa, a z pewnością znacznie utrudniona. Tak więc jeśli ktoś liczy na to, że Jerzy Owsiak zniknie z horyzontu, bo go pozwał do sądu handlarz opon ze Złotoryi, to znaczy, że ma źle w głowie i powinien się nad sobą zastanowić.

Ksiądz Stryczek zaś, nie dość, że dystrybuuje masówkę i drobnicę, to jeszcze wmawia ludziom, że są wolni i mogą robić co chcą. Ludzie proszę księdza nigdy nie byli wolni i nigdy nie robili tego co chcieli, z nielicznymi wyjątkami oczywiście. Stąd między innymi, z poznania tej głębokiej prawdy płynęły nauki Kościoła dotyczące władzy, kredytu i dystrybucji. O tych naukach ksiądz Stryczek zdaje się zapomniał, ponieważ zajął się lansowaniem tak zwanego liberalizmu, czyli doktryny, której celem jest pozbawienie ludzi wszelkich szans w starciu z agresywnymi organizacjami. Głównym elementem tej doktryny jest lansowanie indywidualizmu, który jest owocem słodkim, ale fałszywym, dostępnym jedynie najsilniejszym, albo tym, którzy zostali przez organizacje przeznaczeni do odegrania jakiejś roli poza strukturą. Funkcja zaś liberalizmu jest taka sama, jak funkcja komunizmu czy innych stricte gospodarczych doktryn – obniżenie kosztów pracy, poprzez podstępne odebranie człowiekowi godności oraz zaniżenie jego samooceny. I w tym właśnie procederze uczestniczy, wespół z mediami ksiądz Stryczek z organizacji „Szlachetna paczka”. I ja teraz, jako człowiek podejmujący wielkie ryzyko życia na własny rachunek, oczekuję, że hierarchowie, którym ksiądz Stryczek podlega dadzą mu lekkiego przynajmniej pstryczka w ten jego stryczek. Żeby się trochę opamiętał, rozejrzał dookoła i sprawdził gdzie żyje. No i żeby nie chlapał ozorem po mediach o sprawach, których nie rozumie w najmniejszym stopniu.

Jeśli ktoś nie rozumie tego wywodu napiszę to jednym zdaniem – to co powiedział ksiądz Stryczek o losie we własnych rękach jest elementem odbierania godności i zaniżania samooceny.

Przypominam wszystkim zainteresowanym zyskami wydawcom, że w dniach 4-5 czerwca odbywać się będą w Bytomskim Centrum Kultury targi książki, dla których okazją jest 1050 rocznica chrztu Polski. Uczestnicy nie płacą za stoisko, zgłaszać zaś swój udział w imprezie mogą pod adresem [email protected]

Ja zaś zapraszam na stronę www.coryllus.pl, do sklepu FOTO MAG, do księgarni Tarabuk i do księgarni Przy Agorze oraz do antykwariatu Gryf przy ul. Dąbrowskiego.

Przypominam też, że 7 kwietnia rozpoczynają się pod Zamkiem Królewskim w Warszawie Targi Wydawców Katolickich, gdzie będziemy z Toyahem. Informuję również, że 28 kwietnia będę miał wieczór autorski w Opolu, w bibliotece miejskiej. Tym razem poświęcony on będzie rynkowi książki i dystrybucji różnych ważnych treści. Nareszcie udało mi się przekonać organizatorów do takiego tematu. Zapraszam wszystkich chętnych.

  95 komentarzy do “Katomarksizm, konie i ich zęby”

  1. Kim jesteś zależy od tego z jakiego łóżka wyszedłeś albo do jakiego wszedłeś.
    Taka angielska dewiza 😉

  2. Witam, oczywiście i generalnie o tym człowieku to wszystko jest prawda, jednak środki jakich użył Gospodarz do opisania zjawiska nie są prawdziwe, rozwikłanie niestosowności użycia tych środków wymagałoby napisania tekstu w ilości znacznie przekraczającej tekst Gospodarza, trzeba by użyć bardzo wielu odwołań do bezspornych źródeł i pewnie wyszłaby z tego nowela albo całkiem niezła książka, dam sobie spokój, ale sygnał wysyłam.
    Pozdrawiam

  3. Wiem pan jeśli nie można czegoś streścić to znaczy, że tego nie ma.

  4. Zdaje się to nie x. Stryczek kupuje „te dobra”, tylko każdy darczyńca kupuje gdzie chce i za ile chce. Więc nie bardzo wiem za co i w jakiej formie miałby „otrzymywać rabaty”.
    P. Osiejuk raczył wyrwać z kontekstu wypowiedzi x. Stryczka. Jak to „nasi” mają w zwyczaju…!

  5. Tekst świetny i to cudowne zdanie podsumowujące zjawiska opisywane w „Resortowych dzieciach” czy „konfidentach” i to włączanie się do klanu przez małżeństwa. No perełeczka: ” nie ujawniać reguł kooptacji do korporacji która daje ci chleb”.
    Wczoraj wspomniano marzec 68, to tak zapytajmy czyimi zięciami zostali studenci stający po „słusznej” stronie w 1968 roku? Kariera przez małżeństwo czyli kooptację do klanu, potem kreowano ich na etosiarzy i ałtorytety, polityków , ambasadorów do spec zadań ale najpierw zięciowie ważnych osób z resortów siłowych. Ten narybek z marca 68 do dzisiaj rządzi i albo zakłada nam partie, albo chce robić za suwerena, bo my na to za głupi, wystarczy zerknąć na wiek sędziów TK, albo nam, nie będącym w klanie, wytłumaczy co to jest demokracja .

  6. Ciekawostka ws. Targów Wydawców Katolickich – ten wydawca nie został dopuszczony do udziału decyzją Episkopatu…
    http://www.tedeum.pl/
    Pewnie za wydawanie encyklik przedsoborowych, bo przecież wiadomo, że Magisterium Kościoła ma dopiero pięćdziesiąt kilka lat…

    Pozdrawiam

  7. Jest pan pewien, że gdzie chce i i za ile chce? Czy jest pan tego absolutnie pewien? To ważne.

  8. Przyznam się, że w przeszłości nominalnie i realnie zachowywałem się jak przykładny katolik, aż do czasu kiedy przyszłą na mnie próba, wtedy nie wiadomo dlaczego z dnia na dzień jakby zapomniałem i poszedłem ścieżką obok swojej drogi, kilka lat zabrało mi aby odwrócić swój bezsensowny bieg, niestety zabrakło mi zaufania do Mojego Boga, zacząłem liczyć tylko na siebie wmawiając sobie, że skoro Bóg dał mi rozum to najpierw powinienem użyć tego środka, a dopiero kiedy ten zawiedzie udać się po pomoc osobiście do Niego, pewnie nie tylko ja popełniam taki błąd.
    Pozdrawiam

  9. Absolutnie pewien nie jestem, dlatego napisałem „zdaje się”. Wydaje mi się jednak, że córka p. Osiejuka mocno by takie ewentualne naciski nagłośniła – ot, choćby za pośrednictwem swojego ojca.

    Jeżeli faktycznie jakiekolwiek naciski tego typu występują, to bardzo nieładnie. Ale póki co brak choćby „relacji świadków”, a jedynie przypuszczenia (jak mniemam) p. Osiejuka i właśnie Pana.

    Osobiście od kilku lat praktykuję taką własną, prywatną szlachetną paczkę – sam (z żoną) typuję rodzinę, podpytuję tu-i-tam o ew. potrzeby specjalne i składamy paczkę. Ale podsuwa mi Pan pomysł, żeby może przetestować zinstytucjonalizowaną wersję i poprosić najbliższej jesieni x. Stryczka o wskazanie rodziny – i wtedy czekać na „sugestie” nie do odrzucenia. Może tak…? Choć mam pewne opory, bo wolę sam wytypować obdarowywanych – pomagać należy z głową, osobom „rokującym”, a nie byle-komu. Choć dla dobra sprawy może będę musiał ten jeden raz zrobić wyjątek 🙂

  10. Aa, no i jeśli uzna Pan, żem naiwny – to mimo wszystko proszę mnie NIE obuchem w łeb… 🙂

  11. To nie muszą być naciski. To może być wachlarz możliwości.

  12. Ponieważ bardzo się juz spieszę, a wiem jak konkretnie wymaga działanie Szlachetnej Paczki to tylko to napiszę i wrócę do reszty potem.

    Nikt z „paczki” nic nie kupuje , tam NIE ma pieniędzy.
    Są zbierane od np parafii zgłoszenia rodzin potrzebujacych, potem to jest weryfiklowane – czy istotnie. RODZINA mówi o swoich marzeniach, potrzebach…. Np kiedyś stara pani bardzo liczasa złotówki z najniższej ustawowej emerytury, pragnęła napić się w domu u siebie kakao, którego smak ją prześladował wręcz jako wspomnienie dawniejszych czasów.
    Dostała to kakao w jakiejść wiekszej ilosci …z zakupionym cikrem, śmietanka czy mlekiem … Paczkowane , żeby miała dłuzej,.

    Ale to się samemu takie potrzeby wybiera z listy przedstawinej np na stronie internetowej ….. I na co kogo stać. Ofiarodawcy są róznej zamożności. I marzenia różne.

    Przyjmowane sa wyłącznie rzeczy NOWE … Czyli muszę isć do sklepu i kupić w/g listy która wybrałam …. Nie ma rzeczy używanych czy przeterminowanych…. NIE przyjmą… gdy się zawozi do punktu w danym miescie….Wszystko ma być porządne i nowe.

    Tam nie ma zadnej gotówki w obrocie.

    Reszta uwag jak wrócę.

    .

  13. Okay, ale ktoś to jednak gdzieś kupuje, prawda?

  14. Takie pytanie do Gabriela. Po prawej stronie reklamujesz „Okno wiary” Będę wdzięczny za szerszą pdpowiedź na pytanie 1, jakiej wiary. 2. jakiej prowienięcji śą zleceniodawcy i sami auorzy. 3. objaśnij symbolikę okładki. Pozdrawiam i czekam na słowo prawdy w sprawie.

  15. Czyli wszyscy kupują w markecie bo tam jest więcej i taniej. Fajne są akcje socjalne w dużych państwowych zakładach pracy. Najpierw związki walczą o talony na żywność. Potem kolega prezesa zakłada sklep w którym tylko można je realizować. Oczywiście odpala prezesowi. W sklepie jest drogo, ale to nie problem bo talony są gratis. Tak samo jest z tymi słynnymi talonami na węgiel dla emerytów. Większość je sprzedaje gangom po zaniżonej cenie. Gangi walczą o rynek skupu. Uważam że ciekawą formą dobroczynności są stołówki gdzie można zjeść posiłek, ale trzeba być trzeźwym, uprzejmym i pomodlić się przed posiłkiem. Ks. Stryczek skorzystał z okazji bo jest już celebrytą. Ciekaw jestem czy ta akcja i popularność wyniesie go na stanowisko biskupa. Owsiak promuje nihilizm i szatanizm, a ta jego „dobroczynność” to usprawiedliwienie i szantaż. Nie można osiągnąć dobra przez zło. Upadku moralnego nie da się odkupić datkiem na aparaturę medyczną.

  16. Panie Gabrielu…doskonale…ale tyle przykrości Pan robi tym wszystkim którzy chcą wierzyć….„Rozumienie jest trudne, dlatego większość ludzi ocenia.” Carl G. Jung…:)

  17. Po pierwsze nie przypominam sobie, żebyśmy przechodzili na ty. Po drugie kup sobie Okno wiary i zajrzyj do stopki. My tu nie prowadzimy działalności dobroczynnej tylko biznes. Informacja zaś także jest towarem. A po wyjaśnienie symboliki okładki zgłoś się do jakiegoś biegłego w ikonografi historyka sztuki.

  18. Lucjan Wozinski – skad masz informacje, ze Te Deum nie zostalo dopuszczone do targow i dlaczego Te Deum nie zglosilo sie na targi w Bytomiu?

  19. „A ci, którzy tańczyli zostali uznani za szaleńców przez tych, którzy nie słyszeli muzyki.” Friedrich Nietzsche

  20. cytowanie okultysty Junga na tym blogu i sprzedawanie tego jako maksymy wyznaczajacej drogi wlasciwego postepowania jest przegieciem paly.

  21. ” Uważam, że to jakiś grzech z poziomu państwa, bo powinniśmy prowadzić szkolenia już dla 30-40-latków, jak mają zarządzać swoim życiem, żeby móc pracować do 67. roku życia. Ja już wielokrotnie takie projekty zgłaszałem i na poziomie rządowym i na poziomie wojewódzkim, żeby ludzie się przestawili, że trzeba inaczej żyć. Kiedy jako dziecko jeździłem na wieś, to dla wszystkich tam było oczywiste, że jeśli żyjesz 70 lat, to do końca życia jesteś gotowy do pracy.” Ten duszpasterz środowisk biznesowych nie tylko zajmuje się przekazywaniem biednym paczek żywnościowych ale też opracowuje projekty „żeby móc pracować do 67. roku życia” ! Wydaje mi się że przez tego księdza to nie Kościół wpływa na biznes ale biznes na Kościół ???

  22. Lubię przeginać…unikam towarzystwa wzajemnej adoracji..gdyż po chwili robi się nudno..:)

  23. Jakoś tak chyba właśnie….

  24. „Teologia wydłużania wieku emerytalnego” 😉

  25. taaa… Fredek… cytowanie chorych psychicznie jest zaiste ekplifikacja prawdy. Daj pan spokoj.

  26. Korporacje dają pracę… Ale produkują też drut kolczasty, krematoria, cyklon B, sarin, środki wczesnoporonne i antykoncepcyjne, filmy pornograficzne, sterydy do tuczenia zwierząt i różne koszulki z napisami. Gospodarstwa rolne i warsztaty rzemieślnicze tego nie robią.

  27. Cytujesz tutaj machera, ktory w koncowce swoich okultystycznych osiagniec otwarcie zajmowal sie i promowal „alchemie”. w zwiazku z tym uwazam, ze cytowanie oszustow niestety robi z ciebie oszusta lub idiote. A przeginanie play to jest promocja przedszkola. Zrob sobie 30 pompek. Przynajmnie bedzie jakis pozytek.

  28. Gdzieś tam z tyłu głowy kiełkuje myśl, że lekki flirt z mediami, za wyjątkiem głoszenia prawd wiary, w jakiś tam sposób sponsoruje złe.

  29. no proszę jak ten cytat podręcił mocno…ide robic pompki…a epitety oczywiście do wyboru…albo dwa na raz..:)

  30. Wczoraj ktoś podlinkował ten wywiad z x.Stryczkiem i zdziwiłem się prymitywnym doktrynerstwem księdza jak autor Testamentem Podziemia. Cóż widocznie jestem uodporniony na „demokratów z II RP”, bo ślęczałem nad nimi w czytelni. Dopiero autor pośrednio przypomniał mi moje dawne zdziwienie na przyznanie racji Marksowi w kwestii dziedziczenia przez jednego z ortodoksyjnie liberalnych ekonomistów IIRP.
    Riposta Coryllusa na doktrynerstwo księdza, to perełka sama w sobie.

  31. Koszty utylizacji przeterminowanej żywności są potężne. Tylko chleb jak jest czerstwy można dać koniowi. Za żywność i opakowania trzeba słono płacić. Wrzucenie tego do brzucha ubogim to jest tanie rozwiązanie ! Opakowania sami wyrzucą do kubła pod blokiem. Za kubeł zapłacą podatkiem w czynszu. Przetarg na wywóz śmieci wygra korporacja. Jestem przekonany że za darami na sporą skalę muszą kryć się też jakieś ulgi podatkowe lub kreatywne księgowanie.

  32. Nie można też zapominać o darmowej pracy wolontariuszy ! Darmowa dystrybucja. Jak roznoszenie „Strażnicy” !

  33. HA ! Zapytałem mojego pracownika, który koordynował „Szlachetną paczkę”. Otóż zakupów produktów dokonał w sklepie swojego taty ! Czy to nie świetny przykład ?!

  34. Czyli kooptacja dystrybutorów, znakomicie….

  35. Pracodawca – wiem, że to jest niepopularne – nie wyznacza pensji sam z siebie. On jest tylko notariuszem. Podam przykład. Na Nowym Świecie w Warszawie jest pięć budek z hot dogami. W każdej budce hot dog kosztuje złotówkę, a pracownik otrzymuje 1000 zł. Czy ja mógłbym jednemu z pracowników płacić 2000 złotych? Nie. Musiałbym mieć droższe hot dogi, których nikt by nie kupował. Jeżeli jednak duże firmy podwyższają pensje pracownikom, to inni zrobią to samo. Oni nie mają wyboru. Taki jest rynek – mówi Cezary Kaźmierczak, Prezes ZPP dla SuperExpresu.

  36. „Mamy pastę do zębów, przez co nie śmierdzi nam tak okropnie z ust. Chociaż kto to wie, jak było dawniej, kiedy ludzie nie jedli ani tyle cukru co dziś, ani tyle mięsa zaprawionego chemią”

    ****

    Właśnie! Parę lat temu w moim mieście archeolodzy odkryli przy katedrze średniowieczne cmentarzysko. Wielkim zaskoczeniem był świetny stan uzębienia nieboszczyków. No ale skoro tuż pod murami katedry, to może byli księża… 😉

  37. Kiedyś czytałem statystyki co ludzie kupują w ramach zbiórek spożywczych.Bodajże 90% nowych produktów spożywczych to albo były produkty najtańsze z „marketowych” marek albo najbardziej reklamowane albo w „promocji”.W skrócie chodziło o to że na dobroczynności spożywczo-towarowej
    zarabiały najwięcej wielkie firmy z możliwościami reklamowymi plus mogły się pozbywać towaru z promocji(czyli takiego tuż przed końcem daty ważności albo którego nikt nie kupował).
    Najlepszą metodą jest chyba osobiste kupowanie wybranym ludziom/rodzinom według potrzeb iwłasnychskromnych możliwości.
    Teraz to nawet Kościół został wciągnięty w bycie pośrednikiem w sprzedaży towarów.
    Pewnie nieświadomie ale mimo to jest to pośrednik.

  38. Mój dziadek mył zęby liśćmi szałwi,solą morską i mietą..i miał niezniszczlne zęby…z oddechem nie wiem…

  39. Świetny tekst. Tak trzymać.

  40. Pośrednictwo to nic złego i korzystanie z pośrednika nie jest obowiązkowe, a często ułatwia załatwienie wielu spraw.

  41. Zwłaszcza rusznikarze i producenci drobiu, odbiorcy sterydów?

  42. Czy ten pan wyjaśnia także niuanse życia jednorożców?

  43. Miałam zamiar dopisać coś o dalszej częsci tekstu, ale zajrzałam na S24 i wobec tego, co podpowiada A-TEM i TROPICIEL jednak wrócę do Paczki.

    Jako chrześcijanie mamy obowiązek spełniać uczynki miłosierdzia. Po prostu.
    I tu moje myśli idą w kilku kierunkach. To co osobiste: dawno temu, gdy jeździłam na dół do miasta, do pracy, idąc na Rynek napotykałam bardzo często żebraka – stale w tym samym miejscu. Chyba bez nogi, zbierał na wózek… Ale to było dośc długo. Jak miałam w kieszeni złotówkę, to mu wrzucałam do kapelusza. Po kilku latach usłyszałam, że on sobie z tej pracy zbudował willę pod miastem. Możliwe. Trochę mi było głupio. Ale pomyślałam, że nie poniosłam wielkiej straty finansowej, ot, nie kupiłam sobie za tę złotówkę precla ‚na drogę’ . Ale cenna była nauka, że chcac pomagać, trzeba to robić z rozwagą.

    Jakiś czas temu tutaj, pod blogiem nie pamiętam już powodu, był temat pomagania i stwierdziliśmy wspólnie, że albo Caritas…albo prywatne, rozpoznane samodzielnie sytuacje.

    Moi znajomi robili, chyba przez 3 lata , takie paczki dla Szlachetnej Paczki. Stąd wiem cokolwiek, bo rozważali czy to właściwa forma. Nawet zaglądałam na ich stronę internetową wtedy…. Istotnie były te potrzeby opisane… Kilka jeszcze nie zrealizowanych. Dla mnie za droga impreza, na taką paczkę nie miała bym środków. Ani możliwości zawiezienia….. Ani szczerze mówiąc chęci uczestniczenia w takich ‚spędach’.
    Miałam już zreszta swój, wytypowany kierunek pomocowy, Śmieję się , że wprawdzie niedrogi – na moją kieszeń bez problemu, ale za to z elementem ekstremalnym. W tym sensie, że to trzeba bardzo dobrze sobie przemyślec, mieć oko….wyrobić sobie to ‚oko’….. Zawsze pomoc może xle trafić…ale myślę ze tu akurat nie ma za wielkiego ryzyka.

    I to każdy musi sam przemyśleć. Oczywiście pomoc osobista wymaga nawet nie tyle pieniędzy co wkładu czasu, zainteresowania się…. To duży, osobny temat.

    Dobrze że znajomi robiący te paczki, znaleźli inny bliższy i bardziej sobie znany obszar pomocy, bo trudno by mi było tłumaczyć im to co na S24 odkryto.

    Natomiast ks. Stryczka w moim odczuciu ‚wrobiono’ i on w to wchodzi dalej. Nie znam tamtego srodowiska. To że w mediach plecie androny…. nie musi się znać na ekonomii…. chce nagłośnić swoją akcję… powtarza co mu się podpowiada z boku.
    Za księży działających w strefie zgrożenia musimy się bardzo modlić.

    Jeszcze całkiem inna strona zagadnienia.
    Ci otrzymujący pomoc.
    Napisałam wyżej o pani co zapragnęła kakako. To spotkana przeze mnie osoba. Opowiedziała o tym. Niezależnie od cudzych kombinacji – była szczęśliwa.
    Znam parę osób korzystających z dobroczynności różnej. I to znowu wielki temat. Bardzo różne zachowania, sytuacje… reakcje.

    Patrząc od tej dobrej strony, ktoś powiedział że otrzymanie upragnionej a nierealnej finansowo rzeczy ….. nie chcę tego rozpisywać….. było tą wędką… która …itd. Więc człowiek strzela a Pan Bóg kule nosi.

    .

  44. Jasienica w Rozwazaniach o wojnie domowej napisał jak rewolucja zniszczyła w Wandei i nie tylko… cały system społeczny, pomocowy… Oparty na działalności klasztorów. To były gospody dla podróżnych, szpitale, szkoły itp… Mieszkańcy najpierw radowali się , ze mozna się nakrasć…potem zobaczyli co utracili. Nowa władza nie zamierzała tego po świecku odbudowywać.
    Jak był klasztor to było. A po przejściu rewolucji – nie ma.
    To chyba Wandejczyków bardzo obudziło.

    I teraz ZŁO małpuje dzieła Boże ….ale dla czynienia zła.
    A jednak trzeba czynić uczynki miłosierdzia.

    .

  45. społeczność na facebooku Nowe Średniowiecze Chryja z x. Stryczkiem dowodzi paru rzeczy:
    a) każde robienie z Jezusa kapitalisty, socjalisty czy nacjonalisty musi skończyć się dyskusją, która chrześcijan podzieli. Jezus nie był politykiem i ideologiem, kiedy lud chciał ogłosić Go królem, On poszedł czym prędzej w samotnię. Jezus był praktykiem codziennego dnia, realistą co do człowieka i tak my musimy działać. Także, jeśli jesteśmy chrześcijańskimi politykami – musimy dobierać środki (liberalne, socjalistyczne, nacjonalistyczne), które przyczynią się do pokoju społecznego i zbawienia dusz.
    b) x. Stryczek bardzo słusznie zamieszał w polaczkowym malkontenctwie, którego jedną z wielu ciemnych stron jest wiecznie obwinianie losu lub innych za swoją sytuację. Oczywiście, tylko niewielu ludziom dane jest zostać milionerami, ale niemal każdego stać na to, by zabezpieczyć sobie godziwy byt, pozwalający na prowadzenie szczęśliwego (i moralnego) życia. Jeśli te słowa x. Stryczka o tym, że każdy jest odpowiedzialny za swój los, są takie bulwersujące, to trzeba uznać, że kontaminacja komunistycznym myśleniem starszego pokolenia Polaków jest poważniejsza niż można by przypuszczać.
    c) Myli się x. Stryczek, że Jezus nie kazał się dzielić i jest na to z miliard cytatów w Pismie Świętym. Ale to temat na inną bajkę.
    Życzę wszystkim miłego dnia. [kk]

  46. Kościół rozprowadza tzw pomoc unijną…. Bo w sumie wie, kto potrzebuje.
    Pracowałam przy tym kilka lat temu, charytatywnie. Poza mąka , kasza , ryżem, makaronem ….prostymi produktami….tego co w puszkach nie da się jeść. klopsiki itp…. chyba ze smarem …. Ludzie na prawdę głodni po zjedzeniu i przechorowaniu biegunki… już tego nie chcieli.
    Wstyd im było odmówiś w kościele , to wystawiali obok śmietnika na ławeczce, ze może bezdomi zjedzą…
    a ja pytałam ich… też ich brzuch bolał. Woleli wziać ze smietnika suchy chleb…jeśli był stosownie zapakowany i położony na czystym miescu …niże te unijne pomocne konserwy.

    .

  47. Ci młodsi księza nie mają wyczucia… coś słyszeli o nowoczści…nie są w tym kształceni i dają się wkręcać.

    Jakiś czas temu , ze dwa lata temu… pisałam o broblemie w seminariach duchownych…. Ci młodzi przychodzą ‚ze swiata”.

    Czyli z tych rodzin pobożnych …. praktykujących ….

    …socjalistycznych w tym ukrytym przed ich samych oczami sensie …

    Skąd wziąć rozumnych seminarzystów …A i nauczycieli dla nich, kiedy to już pokolenie ks. Stryczka czy Augustynika ich uczy…

    ??

    .

  48. Naszym tu biskupem , emerytem praktycznie jest kard, Dziwisz. Po dniach Młodzieży odejdzie , bo już tylko dlatego został .

    Kto przyjdzie? Nie ks. Stryczek, bo tu trzeba doswiadczenia administracyjnego…. Ale KTO?
    Czekamy.

    .

  49. Ci ‚moi’ kupowali tam gdzie sami robili zakupy…tzn nie szli na taniochę. Jak sobie, tak i dla paczki. Ale ogólnie, oczywiście trzeba kupić.

    .

  50. Myślę, że to co jest złem w filantropii, a z czym mamy dziś do czynienia nagminnie, wiąże się z wymyśleniem przez amerykańskich milionerów sposobu na obejście podatku spadkowego czyli fundacji. To wtedy pojawił się u Pillsburego i Carnegie geniusz nazwiskiem Gates. To on wymyślił i spraktykował to co dziś nazywane jest formułą Pillsburego: dodajesz 1$ do każdego 1$ zebranego przez wolontariuszy u ludzi, masz dzięki nim super PR a szpital/biblioteka/szkoła/wydział uniwersytetu i tak jest twojego imienia mimo, że dałeś tylko pół kasy. To ma swoją fachową nazwę – „matching founds”. Ale tak zdolnego faceta natychmiast ściągnął do siebie Rockefeller i ten wymyślił mu nową formułę działania fundacji: „efficiency of philanthropy” (wydajność w filantropii). Każdy wydany $ ma przynieść w efekcie 3-4$. Finansujemy Akademię Medyczną a jej adepci uczą się stosować na choroby jedynie leki produkowane przez nasz koncern farmaceutyczny itp, itd.
    Czy to ma zastosowanie do Szybkiej Paczki i ks. Stryczka nie wiem Ale formuła Pillsburego jak najbardziej ma. Cały ten system działa pozytywnie na PR ks. Stryczka czy jednak przenoszony jest przez niego na KK. Ja mówię, że nie. Czemu zatem i komu ten matching found służy? To samo odnosi się do Owsiaka i jego WOŚP.
    Jawnym zaś działaniem wg reguły wydajności w filantropii są przedsięwzięcia Sorosa (czytaj – Rockefellera) w Fundacji Batorego, ciemnej kasy fundacji Balcerowicza i tych wszystkich pozostałych przyjaciół praw człowieka, zwierząt itp. Proszę jednak zwrócić uwagę, że te fudusze też zostały opanowane przez rodzime klany rodzinne – takich sierot po Stalinie czy innych.

  51. problem jest dużo bardziej obszerny; pomoc w ogólności osobom, ktorych nie znamy a chcemy pomagać z potrzeby serca, z wyrachowania, dla oznaczonego celu, etc zawsze jest związana z lokowaniem środków i nie ma żadnego tzw. dobrego rozwiązania; czy to kupiony chleb w Biedronce czy wynajęty adwokat czy zużyty toner, etc zawsze sprowadza się to do operowania na rynku i elemntami/produktami rynku, jednak coryllus wskazał, że zdrowy rozsądek może być pożywką dla kretyńskich teorii/wypowiedzi/przekonań/…; no cóż maksyma ‚chroń mnie Panie przed mówieniem na każdy temat” nie jest popularna obecnie, tzw. złote maksymy o warunkach życia/przeżycia wymagają aby piewca takich myśłi pokazał czynem jak to się robi tj. jak wychodzi się z wyścigu w korporacji, z jakimi skutkami [frank ach ten frank], …; tak po prawdzie to pomoc wykonywana jest cicha i nie lubi rozgłosu i ma też cechę, że nie bawi sie w pouczenia, złote myśli, genialne spostrzeżenia, itd., itd

  52. Sukcesy pozbawiają rozumu i ostrozności, i tyle

  53. to tylko biznes, i tyle

  54. W „szlachetną paczkę” zaangażowała się przed Bożym Narodzeniem prezydencka para

  55. @insane
    To dobrze, że prezydencka para się zaangażowała ! Nie pierwsza, chyba para prezydencka jak sądzę. Widziałem nawet Roberta Lewandowskiego i Grzegorza Turnaua jak się byli angażowali i co Ty na to ?

  56. Może wreszcie nowy utemperuje przekręty.

  57. @Argut – nie wiem, co ja na to, nie bardzo mam czas zgłębiać temat. „SP” ponoć błogosławił Benedykt, a obecnie wspiera ją Franciszek. Projekt jest poważny, partnerzy biznesowi też niczego sobie. Skala jest naprawdę „imponująca”

  58. Przypomniały mi się paczki z serem koloru pomarańczowego i mrożone indyki ze „Stanów”, które rozdawano w kościele kiedy byłam mała. O tych paczkach powiedziała mi kiedyś siostra zakonna, którą poznałam w Żytomierzu, że nic tak nie zdewastowało w ludziach zaradności, jak te darmowe paczki. One tylko ugruntowały biednych ludzi w przekonaniu, że „należy mi się” i przekonały, że są bezradni wobec biedy na całe lata.

  59. Przestałem czytać po: ” Bo pracodawca bierze pracownika do pracy, a nie bierze odpowiedzialności za jego życie.” Myślę, że nie tracę.

  60. Więc w jaką organizację wpasowany jest Coryllus?

  61. No, cóż żeby zrozumieć, to o czym pisze autor, należy wcześniej przeczytać jego Baśnie… I to powinien uczynić ksiądz Stryczek i jemu podobni. Jeśli natomiast komuś nie chce się czytać, to powinien zaglądać na blog coryllusa, nie musi komentować, wystarczy by czytał autora i komentarze.

  62. No cóż, po raz kolejny zatriumfowała stara maksyma, że nie wystarczy oceniać rzeczy na pierwszy rzut oka, bo można się zdrowo pomylić, ale bliższe przyjrzenie się sprawie pozwala zobaczyć, że tak zwane szlachetne pobudki skrywają rzeczy mniej szlachetne i ostre, długie oraz żółte zęby.

  63. O tak… mieli Pan Osiejuk i Gospodarz „nosa” do tej… cwanej dobroczynnosci. To dzisiaj jakas
    paranoja i obled ta cala dobroczynnoscia, pomaganiem blizniemu, te fundacje… Kwachowej,
    Dymnej, Ochojskiej i innych matron.

    Dzieki Panu Bogu jakos nigdy ani ja ani moja rodzina nie mielismy zaufania
    do tej „dobroczynnosci” z wyjatkiem CARITAS.

    Tak wiec ks. Stryczek nie bedzie mogl liczyc, ze w przyszlosci zostane „udzialowcem”
    jego SP… poza tym od samego poczatku bylam bardzo podejrzliwa co do tego „projeku”
    za duzo reklam, za duzo cielebryctwa sie przy tym lansowalo… za duze „naglosnienie”.

    … a, za udzielenie tak skandalicznego wywiadu ks. Stryczek przechlapal sobie u mnie
    dozywotnio!

    We Francji tez „dobroczynnosc” mocno siadla… zwlaszcza od ubieglej jesieni kiedy
    pojawily sie rzesze „uchodzcow”… a tuz przed Bozym Narodzeniem w Rennes w dniu
    kiedy wystawione byly kosze aby dac jakies produkty zywnosciowe dla „ubogich”… to wielu
    ludzi w ogole nie robilo w ten dzien zakupow. Z rozmow wynosze, ze wielu Francuzow
    jest wprost oburzona ta „fala ubogich” i daja temu wyraz nie tylko slowem, ale i czynem.
    Systematycznie pojawiaja sie w TV apele o pomoc… i ciagle wszystkiego malo.

    Inna rzecz to to, ze ci „ubodzy” np. w Rennes sa bardzo… wybredni i do tego bywaja tez
    czesto… niegrzeczni i bezczelni.

  64. Pomoc nie koniecznie musi być materialna. I nie chodzi mi też o uczenie, doradzanie …

    Dać się komuś samotnemu wygadać, żeby miał słuchacza… Bo już mówi do siebie, Nie uciekać od starych ludzi w autobusie czy tramwaju, gdy zaczynają rozmowę….

    Towarzyszyć w milczeniu komuś w bólu … Tyle jest miłosiernych uczynków. Z mojego doświadczenia wynika że tego trzeba częściej niz pieniedzy. Bo nawet ubogi…jakoś sobie radzi skromnie. Tylko ze gdy zubozał często stracił znajomych , nie może uczestniczyć we wspólnych planach …i nie przyjmie uczestnictwa na cudzy koszt.
    To wszystko trzeba umieć zobaczyć sercem.

    Pamiętajmy i o tym. Szczególnie gdy ujawnia się tyle spraw brzydkich.

    .

  65. Wracam z S24 a tam u Gospodarza jest cholernie ciekawie i przeczytanie wszystkich komentarzy pozwala na bardziej całościowy ogląd sprawy. Właśnie ktoś tam pisze, że ów obłęd z tą całą dobroczynnością należy czytać w kontekście ŚDM w Krakowie. Jest jeszcze sporo innych konotacji, jak np. z Gatesem i 1 mln $.

  66. Nooo… i te konotacje mialyby rece i nogi.

    Ja np. w dzisiejszym „reality” prosilabym aby potencjalni uczestnicy SDM
    mocno przemysleli swoj udzial w tym swiecie… jak to mowia – strzezonego
    Pan Bog strzeze.
    Z mojej rodziny szczesliwie nikt nie bedzie uczestniczyl „en direct” w SDM,
    tylko… przez lacza tv… ja tez.

  67. @tadman
    Z panem Billem Gatesem czy z panią Priscillą Chan to nie ma żadnych konotacji oni po prost są „profesjonalnymi” filantropami i pewnie w rubryczkach z zawodem wykonywanym wpisują filantrop.

  68. o godzinie 23:27 szukałem słowa – jałmużna – od góry do ostatniego komentarza. ZERO wystąpień.
    „Dobroczynność”, a owszem wiele razy, „dobrodzieja” też chyba zero (nie sprawdzałem).
    Sam mechanizm jest prosty. Pamiętam ze szkoły, jak była zbiórka zeszytów i ołówków dla wietnamskich dzieci (była taka czytanka „piszcie choćby patykiem na piachu”), żeby już po tym piachu nie pisali.
    Jakiś czas potem, w szkole był t.zw. sklepik z zeszytami i ołówkami (gumki myszki….).
    Wspominam to, jako jedną z niewielu rzeczy, której nauczyła mnie szkoła podstawowa (lata 66/74).
    Florian Czarnyszewicz – 4 lata szkoły elementarnej. Skala upadku jest porażająca !

  69. To jest jak przygotowanie do emerytur od 70’ki.
    Jak padła propozycja 67, to siebie spytałem – dlaczego nie 76, co za różnica ? Czeski błąd ?!

  70. Chodziłem z Jackiem Stryczkiem do szkoły – Wyższe Seminarium Duchowne Archidiecezji Częstochowskiej w Krakowie potem w Częstochowie. Wcześniej uczęszczał do Niższego Seminarium Duchownego w Częstochowie. Wyświęcony na księdza w 1991: http://archiczest.pl/kaplani/ksieza-w-archidiecezji/ksieza-w-archidiecezji-1991/ Pierwsza parafia św. Wojciech w Częstochowie. Wiedeń, przejście do Archidiecezji Krakowskiej. Budowano mu legendę byłego studenta AGH. Warto postawić wiele dobrych pytań odnośnie tej postaci – uważałem że ten człowiek to Owsiak 2.0. Niestety jego wypowiedzi o ekonomii i stosunkach pracodawca – pracownik kwalifikują go do zdjęcia sutanny i roku w kopalni tak jak robił Kościół Katowicki ze swoimi wszystkimi klerykami http://slaskie.naszemiasto.pl/artykul/jan-nowicki-krzysztof-hanke-biskup-skworc-zobacz-kto,1185933,art,t,id,tm.html . Technologicznie szlachetna paczka jest lata świetlne przed Owsiakiem bo robią ją ludzie z korporacji na ochotnika, a w korporacji nie ma miejsca na fuszerki. Poza tym uważam że Jacek Stryczek ma w sobie duży potencjał, może jeszcze dużo złego wyrządzić Kościołowi i Polsce.

  71. Florian Czarnyszewicz i bez elementarnej dałby radę, bo miał piękną rodzinę, sąsiadów i wieś, a w okolicy wsie i przysiółki, tradycję i więź mieszkających w tym samym miejscu od pokoleń i wiarę katolicką; choć i tu znalazł się podstępny zaprzaniec, miłośnik komuny, znaczy się Jasiu.
    Dojrzewało to w nim na obczyźnie i z tamtej perspektywy znalazło ujście w pisaniu, szczególnie w „Nadbereżyńskich”. Takiego czucia przyrody, tak niespotykanego w słownictwie jej opisania nie mogły dać 4 lata w elementarnej. A najlepszym argumentem są opisy urody tamecznych dziewcząt i kobiet. 🙂

  72. Proszę Państwa, mam wrażenie, że w pewnych punktach zostały wyciągnięte zbyt pochopne wnioski. Ks. Stryczek rzeczywiście chlapnął kilka takich rzeczy, że ręcę opadają, ale czemu to ma dyskretytować cały program SP? Moi znajomi biorą w tym czynny udział i opowiedzieli jak to wygląda. Schemat jest prosty. Lokalni wolontariusze „typują” osoby do pomocy (mają za zadanie sprawdzić czy dana osoba/rodzina rzeczywiście potrzebuję pomocy), przygotowują listę potrzebnych im rzeczy, a potem znajdują się osoby (lub nie), które fundują tą paczkę. Ja w tym schemacie nie widzę jakiegoś błędu. A to, że w praktyce żeruje na tym masa hien i innego plugastwa i nie zawsze udaje się przed nimi obronić, to już inna sprawa.

  73. Dziękuję.
    Panu Florianowi – „nie mogły dać 4 lata w elementarnej” – mnie chodziło o to, że nie mogły zabrać.
    A jałmużna, to coś gorszego niż „dobroczynność” ?
    Nie wiem jak to napisać/przedstawić, spróbuję..
    DOBROCZYNNOŚĆ – dobro-dziej
    kradzież – ZŁO-DZIEJ

  74. I ciekawostka z rynku antykwarycznego – dalej na tej stronie czytamy też o (ciekawe, czy prawda) związkach wolnomularstwa i Rzeszy:
    „Ponieważ właśnie odkryto część jego okultystycznej biblioteki. 13 tysięcy książek z kolekcji Himmlera okazało się spoczywać w jednym z magazynów czeskiej Biblioteki Narodowej w okolicach Pragi. Zbiór leżał nietknięty od lat pięćdziesiątych. Niemal połowa spośród odnalezionych książek z „Biblioteki Czarownic” została zagrabiona Norweskiemu Zakonowi Wolnomularskiemu w Oslo w czasie okupacji”

    Byłbym ciekaw spisu tych książek – i w jakich językach były.
    Skoro ukradzione z Norwegii, czy to były książki po norwesku? Czy Himmler znał norweski?

  75. W tym schemacie nie ma błędu, ale wystarczy przeczytać, jak polecałem wyżej, salon Gospodarza i widać, że taki projekt stwarza możliwości wielu podmiotom, które na pierwszy rzut oka nie są beneficjentami a darczyńcami.
    Do mnie przemawia podarowanie przez Billa Gatesa 1 mln $ na informatyzację tego przedsięwzięcia. Na pierwszy rzut oka wygląda to na zwykły PR i tak to przyjmujemy, ale być może jest to jeden z elementów tworzenia nowego modelu przepływu dóbr, kontrolowanego w dokładny sposób; Badanie przepływu dóbr, ich rodzaju i prognozowanie popytu będzie miało na celu kreowanie tego popytu, czyli będzie to już coś więcej niż obecna reklama. Koszty obsługi informatycznej takiego projektu realizowanego w Polsce są niskie. Celem badania są warstwy najuboższe i tu szuka się rezerw i sposobów, aby takich ludzi niejako zmusić do wydania ostatniego grosza na pewne dobra, które niekoniecznie są żywnością. Rynek polski to rynek potencjalnych milionów konsumentów, więc jest co badać. Wiedząc, że Gates zaangażowany jest w „budowę” nowego, „lepszego” społeczeństwa to można doszukiwać się tu różnych rzeczy. Orwell wielu rzeczy nie przewidział.

  76. Dokladnie tak… to prawdopodobnie sa… mile zlego poczatki!

    Nie mam najmniejszego zamiaru zaprzatac sobie jeszcze dodatkowo glowy – czy
    ten „schemat dobroczynnosci” ma blad czy go nie ma – zbyt duzo mam swoich
    problemow.

    Do mnie nigdy nie przemawial, nie przemawia i nigdy nie przemowi „fakt”, ze np.
    Gates, ale rownie dobrze moze to byc ktos inny „podarowal” million dolarow !!!… na jakis tam cel, juz niewazne jaki… w takie CUDA to napewno juz nie uwierze!

    Tym bardziej, ze wielu tych „krezusow-filantropow” ich rodziny, cale klany i dynastie
    dobrze sobie prosperuja na tym ZEROWISKU zwanym dobroczynnoscia.
    Szkoda, ze ludzie ida po najmniejszej linii oporu i zwyczajnie… nie mysla i sami siebie
    oszukuja, a to droga donikad.

    Tak, SP czy inne tego typu „projekty dobroczynnosci” ewidentnie to kreacja nowego
    „biznesu”… w zwiazku z powyzszym ja wybieram zdecydowanie Caritas… i nie bede
    dorabiac roznych Stryczkow i jemu podobnych… cwaniaczkow.

    … a ten schemat typowania „biedy i rodzin potrzebujacych” przez wolonariuszy
    jest dla mnie po prostu uwlaczajacy godnosci ludzkiej… i tyle.

  77. … a „zaangazowani” wolontariusze tez prawdopodobnie licza na jakies
    profity, moze „etat” z czasem… tak sobie mysle tylko na glos.
    Przy takiej biedzie i bezrobobciu ludzie chwytaja sie… wszystkiego.

  78. Warto popatrzeć na oferty pracy na stronie Szlachetnej Paczki, w niektórych znajduje się punkt:

    „mile widziane jeśli doświadczyłeś czym jest SZLACHETNA PACZKA i/lub AKADEMIA PRZYSZŁOŚCI poprzez udział w tych projektach w roli wolontariusza/tutora/lidera/koordynatora”
    lub
    „doświadczyłeś czym jest SZLACHETNA PACZKA i/lub AKADEMIA PRZYSZŁOŚCI poprzez udział w tych projektach w roli wolontariusza/tutora/lidera/koordynatora”

  79. Czyli nowy zlodziejski „projekt”… i znakiem tego SP to „drugi JURAS”.

    Zwlaszcza mlodzi ludzie powinni zglebiac „od podszewki” mechanizmy
    dzialania takich falszywych od poczatku oszukanych projektow,
    powinni zdawac sobie sprawe z tego w czym uczestnicza, ze sa
    brutalnie wykorzystywani… i ze, z tego… chleba nie bedzie!

    Wszystkie takie projekty pozornej dobroczynnosci sa tylko kolejnym
    etapem zniewolenia mlodych ludzi… i jak „ladnie” sa opakowane
    te oferty pracy… akademia przyszlosci… w roli wolontariusza,
    tutora, lidera, koordynatora czyli = WYSCIG SZCZUROW.

  80. Ja jednak dostrzegam pewną różnice między Gatsem a ks. Stryczkiem. Co do intencji grupy, która reprezentuję Gatse, to w pełni się zgadzam. Jednak ks. Stryczek reprezentuję organizację, która ma misje. I ja jestem w stanie uwierzyć, że osoby związane z tą misją są zdolne na filantropie bez myślenia o ziemskich profitach. Co oczywiście nie chroni ich przed cwaniakami. Myślę, że wrzucenie ks. Stryczka i Gatsa do jednego worka jest zbytnim uproszczeniem.

  81. Naturalnie, ze ks. Stryczek to nie to samo co Bill… przede wszystkim nie
    ta kasa. Ks. Stryczek dopiero sie „rozkreca”.

    Roznie sie z panem tym, ze ja niestety nie jestem w stanie uwierzyc, ze
    osoby zwiazane z misja SP sa zdolne na filanropie bez myslenia o ziemskich
    profitach!

    … taki „bezinteresowny zwierz” nie istnial, nie istnieje… i nie bedzie istnial!
    Zwlaszcza w dzisiejszych „okolicznosciach przyrody”… powiekszajacej sie biedy
    i permanentnego braku pracy, ogolnego wyzysku… w majestacie prawa!

  82. A do układanki „Nowego Wspaniałego Świata”, takiego Raju na Ziemi wypowiedź ks. Stryczka pasuje jak ulał. Bez korporacji i pieniądza fiducjarnego trwałoby to może kolejne 2140 lat, a tak, proszę – w setkę dało się już prawie radę. Teraz wystarczy tylko wdrukować taką „sprawiedliwość” redystrybucji i gotowe.

  83. to co opisujesz widać w każdej poczekalni, w każdym tramwaju, etc- to ‚spragnienie’ bycia słuchanym, bycia chcianym, bycia zauważanym, …szczególnie przez starsze osoby;- wiele starszych osób czuje się jak porzucone opakowania, nawet nie do smietnika lecz na ulicę i przez ‚okno’ samochodu, mieszkania,…

  84. Też widziałem ten wywiad. Zdziwiłem się. Na początku myślałem, że coś zostało wyjęte z kontekstu.
    Rzeczywiście Jezus nie potępiał „bogaczy” jednak wskazywał, że idąc drogą bogacenia się jako celu człowiek kieruje się w stronę piekła. Dlatego namawiał ludzi o skorygowanie kierunku w którym idą.
    Mówił również kto jest panem tak poukładanego świata i jak z nim walczyć. Gdyby naprawdę było tak łatwo jak przeczytałem w pierwszych linijkach wywiadu, to nie powstałyby pierwsze wspólnoty chrześcijańskie. Czyli, idąc dalej w czasie, Kościół. Może wywiad miał się ukazać 1 kwietnia ?

  85. Szatan kazał napisać: „[…] obniżenie kosztów pracy, poprzez podstępne odebranie człowiekowi godności oraz zaniżenie jego samooceny. I w tym właśnie procederze uczestniczy, wespół z mediami ksiądz Stryczek z organizacji „Szlachetna paczka”.

    O Szlachetnej Paczce dowiedzieliśmy się od wikarego, który poprosił nas o wypełnienie ankiety. Po wizycie wolontariuszy, przedstawieniu naszej rodziny, potrzeb i marzeń (6-dzieci w prywatnych szkołach i przedszkolu) nie spodziewaliśmy się NICZEGO.
    Od rodzin zaangażowanych w pomoc poprzez Szlachetną Paczkę otrzymaliśmy wszystko,poza domem z ogrodem, o którym wspominaliśmy wolontariuszom jako nasze marzenie. Były bilety do filharmonii dla całej rodziny, akcesoria do instrumentów muzycznych dla dzieci, upominki świąteczne i ok. 100 kg wymienionych przez nas produktów.
    Zaprosiliśmy wszystkie 7 rodzin składających się na Paczkę dla nas, aby im podziękować za DAR SERCA. Wśród nich dwóch kumpli z młodości, będących daleko od Kościoła. W rozmowie zobaczyli jak wygląda życie ludzi, którzy ZAUFALI BOGU = żadnych lęków egzystencjalnych i przeliczania życia na pieniądze.

    Udział w Szlachetnej Paczce był bardziej potrzebny im, niż naszej rodzinie…

    Szatan szaleje z wściekłości przy każdej inicjatywie współpracy ludzi w niesieniu DOBRA innym.

  86. Szanowny Panie, sugestia z pierwszego akapitu jakoby ks. Stryczek miał udział i czerpał materialne korzyści z kupowania przez wolontariuszy konkretnego rodzaju towarów bez jakiejkolwiek próby potwierdzenia tej informacji(ze źródła bądź ze strumyka), jest wysoce nie na miejscu, a co więcej jest niesmaczna i powinna raczej skłonić czytelnika do zaniechania próby dalszego męczenia oczu Pańskim artykułem(zazwyczaj czyta się je z żywym zainteresowaniem, muszę to Panu oddać). Brałem udział, wraz ze znajomymi w akcji
    w najświeższej, zeszłorocznej edycji(1 raz)
    i pomimo, że kupowaliśmy dary za ponad tysiąc złotych(m in, nowa pralka), to nikt nie zmuszał nas do wyboru konkretnego modelu,
    w konkretnym sklepie. Co więcej żadnych, nawet głęboko zawoalowanych, sugestii również nie doświadczyłem. Akcja jest
    w pełni wolontaryjna, po procesie wyboru rodziny działamy już indywidualnie i to od nas(naszego sumienia i portfela) zależy czy rzeczywiście możemy komuś pomóc czy nie, a wręcz zaszkodzić odbierając danej rodzinie możliwość zostania wybranym przez kogoś innego.

  87. Bardzo się cieszę, ale mam chyba prawo do zadawania pytań. Czy nie?

  88. Co za pseudointelektualny bełkot. „Ja się nie znam, to się wypowiem”.

    Nie wiem czym jest SP i jak działa, ale nie lubię pomysłodawcy to skrytykuję akcję, zarzucając defraudację organizatorom.

  89. Z tym nie wypada mi polemizować, pozdrawiam.

  90. Czyli jednak nie kazał się dzielić?

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.