Paź 292017
 

Ja tego oczywiście nie wiem i nawet nie próbuję zgadywać. Tytuł nasunął mi się wczoraj, kiedy przeczytałem wywiad z Anną Bikont dotyczący jej nowej książki poświęconej Irenie Sendler. Ten wywiad znajduje się na stronach gazowni i jest czymś tak kuriozalnym, że po jego przeczytaniu w mojej głowie pojawił się ten właśnie tytuł.

Wszyscy wiemy do czego służyła Irena Sendler. Do tego, by w tak zwanej wolnej Polsce nie powiedzieć słowa o Zofii Kossak i jej zasługach w ratowaniu Żydów w czasie okupacji. Zasługi te docenił jedynie Berman, który wydał Zofii Kossak paszport i kazał jej jechać do Londynu, a tam zrobił prowokację rozpuszczając plotkę, że była sekretarką Bieruta. Mniemam iż chciał być kryty na wszystkie strony. Nikt nigdy nie negował zasług Ireny Sendler, ale jej nagłe pojawienie się w przestrzeni publicznej budziło wiele wątpliwości. Dopóki żyła traktowano ją jednak jak symbol i osobę zbierającą doświadczenia wszystkich tych Polaków, którzy Żydów ratowali. Nikt nie pamiętał, że Irena Sendler była komunistką, że piastowała różne funkcje w PRL, to wszystko było nieważne. Również dla gazowni i jej dziennikarzy. Jak pamiętamy wśród dziennikarzy gazowni panuje obrzydliwy zwyczaj pożerania trupów. Chodzi o trupy sławne i wartościowe. To jest atawizm bliski obyczajom ludożerców z Wysp Marshalla, albo niektórym obyczajom zuluskim. Żeby być jak ten wielki i sławny, trzeba go zabić i zjeść jego wątrobę i jądra. Swego czasu Żakowski próbował zjeść jądra martwego Herberta, ale się zadławił i przestał. Z Mrożkiem też mu nie poszło. Wszyscy zapomnieli o tej jego kuriozalnej książce. No, ale praktyki te są na Czerskiej żywe cały czas i Bikontowa postanowiła właśnie wyjeść wnętrzności Ireny Sendler. Napisała biografię, w której udowadnia, że Irena Sendler nie mogła uratować 2,5 tysiąca żydowskich dzieci, bo wszystkich ocalonych z holocaustu dzieci było raptem 5 tysięcy. – I jak to świadczy o narodzie – pyta retorycznie Anna Bikont, a my w tym momencie widzimy jak próbuje połknąć na raz pół wątroby tej biednej staruszki i zbiera nam się na wymioty. Bikontowa pisze, że udowodniono tylko osiem przypadków uratowania dzieci przez Sendlerową, a cała reszta to zasługa innych osób, między innymi pani Piotrowskiej, która przechowała w swoim mieszkaniu aż pięćdziesięcioro dzieci. Ja bardzo przepraszam, ale pięćdziesięcioro dzieci, to jest aż jeden procent całej masy uratowanych dzieci. I to jest chyba przekłamanie, bo takie rzeczy nie są możliwe. Podkreśla nam też Bikontowa jak trudno było ratować te dzieci, bo to i mieszkanie i logistyka, wyżywienie i cała reszta. Wniosek zaś z tego wyciąga następujący – Irena Sendler nie mogła tego wszystkiego załatwić, a była jedynie symbolem. Czego? Oszukańczych praktyk rozpoczętych przez gazownię, kiedy okazało się, że trzeba o tej Sendlerowej mówić? Podkreśla też Anna Bikont, że Irena Sendler była socjalistką, ateistką i to właśnie było w niej najlepsze. No tak, ale Zofia Kossak, ocalona przez Bermana nie była ani ateistką, ani socjalistką i o niej Bikontowa nawet nie wspomina. No dobrze, wyjaśnijmy teraz po co ona napisała tę biografię. Ona to zrobiła, ponieważ „prawica” zawłaszczyła postać Ireny Sendler i ogłosiła przyszły rok jej rokiem. I jeszcze Kościół ją zawłaszczył. I to jest dla pożeraczy trupów z Czerskiej nie do wytrzymania. Nie mogą tego znieść. Nie można było odebrać Sendlerowej chwały kiedy żyła, no to Anna Bikont grzecznie poczekała aż jej bohaterka umrze, a potem, przez cztery lata ponoć pisała tę niezwykłą biografię. I tak się złożyło, że wyda ją akurat w roku Ireny Sendler. Mam nadzieję, że po śmierci Anny Bikont ktoś, a może nawet ja, bo i czemu nie, napiszę jej biografię, równie rzetelną, jak te jej książki. To będzie naprawdę ciekawe. W tym wywiadzie Bikontowa mówi, że jej rodzice powiedzieli jej o żydowskim pochodzeniu dopiero kiedy skończyła 33 lata, a wszystko z obawy przed Polakami, którzy mogliby biedną Anię prześladować. Był rok 1987. Nawet mi się nie chce śmiać z tej starej, grubej pożeraczki trupów. Oto biogram jej mamy, który można sobie przeczytać w wiki. https://pl.wikipedia.org/wiki/Wilhelmina_Skulska Skopiujcie to, bo zaraz zniknie, przecież to gazownia redaguje tę całą wikipedię. A tu macie link do całego wywiadu:

http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,22557413,bikont-o-sendlerowej-to-dzisiaj-najwiekszy-paradoks-ze-ta.html#TRwknd

Z samego rana na WP pojawił się też wczoraj wywiad z Zanussim, w którym pan reżyser, producent, scenarzysta i filozof w jednym, opowiada o tym, jak to Europa powinna przygotować się na przyjęcie uchodźców z Afryki i jak powinna podzielić się swoim bogactwem oraz tradycją, żeby tych uchodźców ubogacić. Nie przeczytałem tego w całości, bo Zanussiego nie lubię wyjątkowo, a humanitarne i ogólnoludzkie przesłanie jego filmów uważam za przekręt i grube oszustwo. Szczególnie zaś wtedy kiedy Zanussi powołuje się na tradycję Kościoła.

Wieczorem zaś, niczym diabeł z pudełka wyskoczyła na WP informacja, że pan reżyser wraz z żoną ufundowali kościół we wsi Bochotnica pod Kazimierzem Dolnym. Ja może dorzucę słów kilka od siebie na temat Bochotnicy i okolicy, bom z tamtych stron. Do Kazimierza jeżdżę rzadko, z obawy, żeby na rynku nie spotkać jakiegoś Zanussiego, albo wręcz Kamila Sipowicza. Jeśli uprawiam już regionalną rekreację zdecydowanie wybieram Nałęczów, choć tam znowu zachodzi obawa, że mogę się natknąć na profesora Krajskiego. No, ale tam są groby dziadków, więc nie mam wyjścia, ryzykuję. Z tymi sławami instalującymi się w atrakcyjnych miejscach jest trochę tak, jak z pożeraczami trupów z Czerskiej. Oni muszą obsikać teren, a nie dość, że muszą obsikać, to jeszcze domagają się za to oklasków. Zanussi z żoną zaczął budować kościół, który ani mieszkańcom, ani nikomu w okolicy nie był potrzebny, choć oboje fundatorzy podkreślali, że w świątyni mieszkańcy mogą się zbierać i coś tam sobie ustalać. Z tymi salami zbiórek dla mieszkańców wsi, to jest prawdziwa plaga. Jak się pojawia na świecie jakiś reformator, od razu zaczyna od zbudowania świetlicy dla ludu. Nie wiem po co, chyba po to, żeby łatwiej było potem aresztować w jednym miejscu samozwańczych liderów lokalnej społeczności. Ludzie mają w nosie świetlice i temu podobne instytucje. Paćkanie zaś kościoła dodatkową jakąś, niesakralną funkcją jest z gruntu podejrzane. No, ale Zanussi uznał, że jemu wolno, bo mieszkał pod tym Kazimierzem długo i chciał coś po sobie pozostawić lokalsom. Nie spytał ich jednak wcześniej czy oni chcą czegoś po nim. Przeciwnie, w roku 2013 wybuchła afera, bo okazało się, że zabrakło na kościół forsy i trzeba urządzić zbiórkę. W skrzynkach pocztowych mieszkańców Bochotnicy pojawiła się ulotka firmowana przez oboje fundatorów, w której napisane było, że wieś jest zhańbiona kopaniem grobów dla Żydów mordowanych w okolicy przez hitlerowców, a także zhańbiona jest pijaństwem oraz złodziejstwem, za co należy się teraz Panu Bogu jakieś zadośćuczynienie. Treść ulotki podaję z pamięci. Dołączę jednak zaraz linki do całej afery. Było to dawno i pewnie nikt by się tym nie zainteresował, gdyby nie wczorajsza reklama w WP, którą pan reżyser wykupił, albo sobie po znajomości załatwił. Cóż to bowiem jest za news – Zanussi ufundował kościół w Bochotnicy? Kogo to interesuje? Nie ciekawi to nawet mieszkańców, co łatwo zauważyć. Nie ciekawi to też pewnie samego Zanussiego, który z tego kościoła zechce zrobić jakąś dźwignię promocyjną dla swojego kolejnego, beznadziejnego filmu. Tu macie link do informacji

https://wiadomosci.wp.pl/zanussi-z-zona-ufundowali-kosciol-gdzie-6181576133269633a

A tu do całej afery

http://www.kazimierzdolny.pl/tagi/kosciol_w_bochotnicy/

Jak jednak widzimy, z pobieżnego przeglądu newsów w sieci, Zanussi postawił na swoim i sala zebrań czy też świetlica w kościele jest. Zgaduję, że będą tam puszczane filmy fundatora, od których mieszkańcy mają się stać lepsi, piękniejsi i bogatsi duchowo.

Kiedy to wszystko czytam, przypominają mi się książki o polarnikach, które pochłaniałem w dzieciństwie. Szczególnie zaś te fragmenty, kiedy Eskimosi skarżyli się dziennikarzom z USA na badaczy i zdobywców północy, którzy przyjeżdżali do nich, zawracali im głowę, obiecywali nie wiadomo co, za idiotyczne marsze po lodzie ku nikomu niepotrzebnym punktom w terenie, dręczyli ich swoją obecnością przez długie miesiące, a potem jeszcze mienili się ich przyjaciółmi. No, ale trzeba przyznać, że na tle Anny Bikont Zanussi to prawdziwy anioł i dobroczyńca. Domaga się tylko uwagi i nie chce jedynie, by konkurencja kradła mu publiczność. To ładnie z jego strony, że kłamie tak mało. Jego powściągliwość zawsze ceniłem sobie najbardziej.

Pora na podsumowanie. Czego oni chcą, poza tym, że mają jakieś zlecenia do wykonania, jak Bikontowa, albo muszą poprawić swoja pozycję towarzyską jak Zanussi? Co tam jest na samym dnie. Otóż rzecz niezwykle prosta – głębokie pragnienie posiadania w sobie odrobiny autentyczności. I wiecie czego jeszcze? Nigdy byście nie zgadli. Wdzięku.

Bardzo dziękuję wszystkim, którzy przez ostatnie miesiące wspierali ten blog dobrym słowem i nie tylko dobrym słowem. Nie będę wymieniał nikogo z imienia, musicie mi to wybaczyć. Składam po prostu ogólne podziękowania wszystkim. Nie mogę zatrzymać tej zbiórki niestety, bo sytuacja jest trudna, a w przyszłym roku będzie jeszcze trudniejsza. Nie mam też specjalnych oporów, wybaczcie mi to, widząc jak dziennikarskie i publicystyczne sławy, ratują się prosząc o wsparcie czytelników. Jeśli więc ktoś uważa, że można i trzeba wesprzeć moją działalność publicystyczną, będę mu nieskończenie wdzięczny.

Bank Polska Kasa Opieki S.A. O. w Grodzisku Mazowieckim, 

ul.Armii Krajowej 16 05-825 Grodzisk Mazowiecki

PL47 1240 6348 1111 0010 5853 0024

PKOPPLPWXXX

Podaję też konto na pay palu:

[email protected]

Przypominam też, że pieniądze pochodzące ze sprzedaży wspomnień księdza Wacława Blizińskiego przeznaczamy na remont kościoła i plebanii w Liskowie, gdzie ksiądz prałat dokonał swojego dzieła, a gdzie obecnie pełni posługę nasz dobry znajomy ksiądz Andrzej Klimek.

  107 komentarzy do “Kiedy umrze Anna Bikont, a kiedy Zanussi?”

  1. do ostatniego oddechu będę walczył o to aby ludzie odrzucali fałszywe autorytety. Po skuteczności odrzucania wnoszę, że nie tylko ja walczę. Ale debile od marketingu politycznego wykształceni na podręcznikach nieuwzględniających nawet istnienia Polski jadą z tymi autorytetami. Co jeden zdechnie, wyjmą z szafy drugiego, odkurzą, otrzepią, grunt przygotują puszczając jakąś plotkę, albo prasując życiorys i dawaj wypowiedź na pierwszą stronę.

  2. „Opisywała, jak źle się dzieje w fabryce X lub Y i nazajutrz zmieniano kierownictwo zakładu! Nie zdziwiłam się więc, gdy w SDP odbył się wykład pod tytułem „Wkład reportaży Wilhelminy Skulskiej w realizację zadań Planu Sześcioletniego[3].”

    Proroctwa panią Wilhelminę wspierały.

  3. Ależ oni kreują te autorytety dla własnych potrzeb, a nie dla nas i stąd nie dbają o prawdopodobieństwo. Zapraszane są potem takie autorytety i odpłacają sądami publicznie rozpowszechnianymi, na które składane jest stosowne zapotrzebowanie. Nie ma zmiłuj, jest taki kupiony i musi pleść.

  4. Ta ulotkowa dobroczynność Zanussiego skuteczniej pobudza do wymiotów, niż wyżeranie wnętrzności śp Sendlerowej przez Annę Bikont. No i jaki fundator, taki kościół. Okropna niedorobiona wieża dominuje nad nawą, świetlica też chyba większa, niż kościół.

    Tu jeszcze garść smakowitych szczegółów, jak ten:

    ” Mamy nadzieję, że część elementów potrzebnych do mszy np. kielichy czy ornaty uda nam się uzyskać m.in. od Kościoła Farnego – zaznacza Zanussi.”

    http://www.dziennikwschodni.pl/pulawy/kaplica-zanussich-w-bochotnicy-pierwsze-nabozenstwo-w-maju,n,150219796.html

    I jakieś wymuszenia:

    http://www.dziennikwschodni.pl/pulawy/wykonawca-kontra-parafia-czyli-awantura-o-kostke,n,1000175928.html

  5. A „dobra zmiana ” przyznała Anie Bikont  w 2014 roku krzyż oficerski Polonia Restituta. Zapewne za całokształt.

  6. Czy to aby na pewno była dobra zmiana?

  7. A  w 2011 dostała krzyż kawalerski  od Komorowskiego, a takoż wynajęła swoje mieszkanko na Wiejskiej na jego sztab wyborczy.

    Duże zdolności obrotowe ma ta pani.

  8. Córkami Skulskiej, najbardziej wpływowej dziennikarki w stalinowskiej prasie oraz współzałożycielki głównego organu partii komunistycznej „Trybuny Ludu” i byłego redaktora komunizujących „Sygnałów” w latach 30. Andrzeja Kruczkowskiego są dwie redaktorki „Gazety Wyborczej”: Anna Bikont i Maria Kruczkowska.

    Nb. b.mężem Anny Bikont jest Piotr Bikont, tłumacz osławionego antypolskiego paszkwilu żydowskiego „Maus”.

     

  9. Ewa Kurek od lat demaskuje zasługi Sendlerowej. Wg niej za ratowaniem żydowskich dzieci stał przede wszystkim Dobraczyński. Sendlerowa była zaledwie jedną z wielu pielęgniarek na etatach w sierocińcach.

  10. Anja Rubik, modelka, zapragnęła właśnie rozmowy o seksie z nami, oczywiście z pozycji siły, i zaprosiła niesamowitych gości takich jak: Maciuś Stuhr, Dorocia Masłowska, Monisia Brodka, Robcio Biedroń, Gosia Szumowska, Magdusia Cielecka i inni. To co ona przy tym chrzani to nie będę przytaczał. Wie się ze słyszenia, że światek modowy to wysoka kultura i dobre obyczaje, więc nauczycielka jest jak najbardziej w porzo, bo doświadczona.

  11. Teraz za demaskację wzięła się Bikontowa.

  12. A gdy umrze Adam Michnik, a czy on w ogóle umrze kiedykolwiek?

  13. Każdy, to jedyne jest pewne. Jednak na wszelki wypadek jednak należy zgromadzić zapas osinowych kołków

  14. I to Dobraczynski miał, jako zwierzchnik warszawskich sierocincow, ludzi, budynki, zaplecze i dostęp do urzędników, którzy załatwiali tym dzieciom papiery. Jego zaslugi przypisano Sendlerowej

  15. Legenda Sendlerowej została zbudowana na podstawie pracy jakiś dziewczynek z koledżu w USA, więc decyzja o namaszczeniu nie padła w Polsce.

  16. Bikontową bardzo cenię. W 1995 popełniła 6-stronicowy (!!!) paszkwil na Cejrowskiego „Brunatny kowboj”. Dzięki niej odtąd już nigdy nie sięgnąłem po GW-no.

  17. bo Zanussi na sile chce byc porcelanowy

    a to jest zwykly fajans, niestety

  18. Mam wrazenie, ze caly las nie starczy już. Tak wyszlo.

    Slysze o przebudzeniu w Irlandii i powtorzeniu tam, w innej intencji Różańca bez Granic z Polski, nasza pani premier ośmieszyla Francuzow za sprawą pomnika Jana Pawla II w Bretanii, a ci co moze pamietaja, kiedys na salon24.pl dalem notke ze zdjeciami, jak wiele krzyzy przy drogach jest tutaj zaraz po drugiej stronie Kanalu Angielskiego, bo ludzie z pola i ulicy nie zapomnieli, nawet we Francji. Teraz ten las na te kolki trzeba przygotowywac juz w calej Europie. Inaczej, bedzie w Europie, jak tutaj.

  19. Pan Michał Cichy Cię nie drażnił?

  20. I tak jest z calym tym pseudo-kosciolem protestatnckim, szczególnie tutaj w Anglii. Jak oni sprytnie pomieszali nasza Rymsko Katolicka wiare z tym szatanstwem polnocy. Pamietajmy, ze koronacje królów Anglii i sluby dalej odbywaja sie w katolickiej katedrze w Westminster. A gdy widzialem przypadkiem w tv rozpoczecie nowej sesji parlamentu po wyborach i te cala celebracje korony na tej poduszce i gdy zobaczylem tych wszystkich lordow jawnych i niejawnych i reszte tej na co dzien ukrytej wladzy, to dopiero można zrozumiec, czym jest British Empire, bo ono właśnie istnieje i chce byc święte. Nie jest. I gdy to zaczniemy udowadniać i pokazywać ich palcem, marze o tym, by wrócili tam, skad przyszli, czyli do Skandynawii i zostawili nas w spokoju. Damy sobie radę.

  21. No to ta ulotka do mieszkańców Bochotnicy całkowicie demaskuje Zanussiego i tę jego jego miłość życia.

    Po pierwsze Bochotnica jest zaledwie kilka kilometrów od Kazimierza Dolnego, z którym jest jakieś 20-30 połączeń busami i emką numer 12 MZK Puławy a w Kazimierzu Dolnym są trzy kościoły.
    Co do oceniania morale mieszkańców Bochotnicy w czasie niemieckiej okupacji, to w dniach 18-24 listopada 1942 r. w ramach zemsty za działanie struktur ZWZ poza samym Kazimierzem Dolnym to w Bochotnicy miała miejsce publiczna egzekucja ludności męskiej w wieku od lat 14 – łącznie 45 chłopców i mężczyzn na oczach rodzin: matek, sióstr, żon i dzieci. W niedalekiej Parchatce ( między Włostowicami a Bochotnicą na drodze do Kazimierza) Niemcy rozstrzelali 28 osób a finał był w Kolonii Zbędowice – ok. 140 osób bez względu na wiek i płeć (najmłodsza ofiara – 1 rok życia), z tego większość nieletnich.
    Poza tym zostało zaaresztowanych ok. 300 osób w Kazimierzu  i okolicy i wywiezionych na Zamek lubelski, skąd co najmniej 187 wylądowało w KL Auschwitz.
    Zbrodni dokonał I Zmotoryzowany Batalion SS pod dowództwem mjr Ericha Schwiegera oraz ok. 800 żołnierzy sowieckich – jeńców w niemieckich jednostkach pomocniczych.

    http://prawy.pl/4284-zbrodnie-niemieckie-krwawa-sroda-na-powislu-lubelskim/

    PS. Krzysztof Zanussi za to brał garściami niemieckie pieniądze na te swoje wątpliwe „dzieła”. I on ośmiela się oskarżać ludność Bochotnicy o „wysługiwanie się okupantowi”?

    Oto lista dzieł Zanussiego za niemieckie pieniądze:

    1971 – Die Rolle, 1975 – Nachtdienst, 1977 – Haus der Frauen i Anatomie Stunde, 1979 – Wege in der Nacht oraz Mein Krakau, 1981 – Versuchung, 1982 – Unterreichbarbe plus produkcja niemiecko francuska – Imperativ, 1983 – Blaubart, 1985 – Paradigma (Niemcy, Włochy, Francja), 1987 – Lied Der Toten Kinder oraz Erloschene Zeiten, 1990 – Das Lange Gesprach mit dem Vogel.

    Ostatnio, jako pokazowy katolik objawił się jako PRODUCENT filmu niejakiej Agnieszki Holland – Pokot.

    O Bikontowej to mi się nawet nie chce pisać. To  jest kategoria „stalinięta” w czystej postaci. Gdyby napisała raz w życiu prawdę, to by ją zabiło chyba.

  22. czyli do Skandynawii

    tzn do mnie? :))

  23. p. A. Bikont to etatowy funk Hasbary, ergo potwarca Polaków.

  24. Wilhelmina Skulska-Kruczkowska, de domo  Lea Horowitz.

  25. Jej tatko Andrzej Kruzkowski podobno należał przed wojną do redakcji miesięcznika „Sygnały” we Lwowie (Karol Kuryluk redaktor naczelny), po wojnie redaktor Rzeczpospolitej (Borejsza) a potem zaraz poszedł w ambasadory i dlatego córeczki uderzają w takie wysokie tony. Ale życiorys Kruczkowskiego Andrzeja (Zdzisława) jest nad wyraz tajemniczy, co może wskazywać na jakieś zadania wywiadowcze.

  26. To był „wypadek przy pracy”. Nagonka na Polaków „za antysemityzm” rozkręcała się  w najlepsze a tymczasem  jakaś amerykańska dziennikarka dostała zadanie aby w tygodniku/miesięczniku dla pań opisać kilka osób „takich jak Schindler”, bo ten film był wtedy na topie. I ona na podstawie starych kwitów w Yad Vashem wynalazła jakąś Polkę, która uratowała 2500 dzieci żydowskich – za darmo, gdy tymczasem Schindler – uratował „tylko” 1000 – i to „za pieniądze”. Poza Sendlerową w artykule znalazło się jeszcze kilka osób. Cztery uczennice w jakiejś dziurze w Kansas dostały od nauczyciela zadanie aby ZWERYFIKOWAŁY tę informację, bo wg nauczyciela to był błąd drukarski albo inny. One miały startować w ogólnoamerykańskim konkursie szkół średnich na tematy historyczne. W ramach poszukiwań dzięki polskiej ambasadzie i Yad Vashem – potwierdziło się, że jednak 2500 dzieci żydowskich i że „ta pani jeszcze żyje”. Wtedy Irena Sendlerowa była już mocno nawrócona na wiarę katolicką i mieszkała w domu opieki jakichś sióstr zakonnych.  Sprawy komunizowania i zdrady męża w czasie okupacji (Sendler to nazwisko pierwszego męża, który był w niewoli niemieckiej, kiedy ona ukrywała pana Zgrzembskiego, ojca swoich dzieci, który ją zresztą po wojnie – zostawił). Przełom duchowy przeżyła chyba po śmierci syna, który miał chorobę serca i zmarł w wieku młodym bardzo.
    W USA najbardziej medialna okazała się króciutka „sztuka” napisana przez dziewczynki pt. Life in a jar (Zycie w słoiku) o tym, jak to Irena Sendlerowa wraz z przyjaciółką chowały prawdziwe dane personalne ratowanych dzieci w słoiku pod jabłonią w ogródku tej przyjaciółki w Warszawie. Drzewo podobno rośnie do dzisiaj. Zrobił się wielki szum medialny i tego „pożaru” amerykańskiego – tutejsza gazownia nie była w stanie opanować. To było poza jej zasięgiem. Natomiast to było w Polsce kilka lat mocno wyciszane.  Natomiast jak tylko powstała idea dania nagrody Nobla Sendlerowej – uaktywniła się bardzo w roli „dziecka uratowanego przez Sendlerową” jedna pani poetowa, co zaczęła jeździć po świecie i na pytanie, dlaczego dopiero teraz słychać o Sendlerowej odpowiadała, że to „przez polski antysemityzm, bo ci co ratowali Żydów bali się opowiadać, żeby ich Polacy nie prześladowali”.  Było trochę niskobudżetowych filmów, były książki, dziewczynki porobiły ładne kariery, na co zasługiwały, ale nic nie mogło przyćmić „projektu Schindler”. Który był realizowany głównie – tutaj. Wajda, Allan Starski etc.

    https://pl.wikipedia.org/wiki/El%C5%BCbieta_Ficowska

  27. bo Zanussi na sile chce byc porcelanowy

    a to jest zwykly fajans, niestety”

    Ale za to popękany 😀

  28. Mocno niedokładnie zapamiętałem. 🙁

  29. Niepoprawny Antoś – mówił do żołnierzy o sprawiedliwości społecznej.

  30. Zapewne zgodnie z planem.

  31. będzie płacz, jak po Stalinie

  32. Pani Pantero, Pani wie WSZYSTKO!

  33. No to faktycznie im narobiła…A jak tam scena techno w Irlandii?

  34. Niesamowita pomysłowość symbolu- rysunku. Zresztą każdego…

  35. casus pomnika JPII we Francji jest ripostą na Różaniec wokół granic; jest akcja to i musi być reakcja

  36. ważny interes społeczny lub sprawiedliwość społeczna jest podstawą w obecnej RP wydawania wyroków sądowych dot. konfiskat mienia; prawo stanowiono już nic nie znaczy – jest gorzej niż za Bieruta

  37. autentyk: orzeczenie sprzed kilku miesięcy: udziały JK  współce x należy sprzedać ze względu na ważny interes społeczny – no i co z tego, że po miesiącach krucjat, które okazały się skuteczne [bo mieliśmy teczki dot. niektórych figurantów] – sąd apelacyjny stanie przed problemem: czy brak podstawy prawnej można zastąpić ważnym interesem społecznym; 50/50

  38. Żeromski w Bochotnicy i Nałęczowie (za Moniką):

    Pewnie każda rodzina ma na własny użytek taki tajemny język, słówka czy cytaty, powiedzonka niezrozumiałe dla nikogo innego. U nas na przykład, kiedy ktoś zapytał: „O czym myślisz, kochanie?”  odpowiadało się zawsze: „O miodu”.  Bo  tak odpowiedział ojcu mały chłopczyk siedzący na przyzbie chałupy w Bochotnicy, oparty na rączce i zamyślony. […]
    Kiedyś ojciec opowiadał, jak na jednym ze swoich spacerów wokół Nałęczowa, w mglistym i zasnutym deszczykiem pejzażu usłyszał z daleka ni to monotonną śpiewkę, ni to skargę bardzo żałosną.  Wreszcie zobaczył siedzącą wysoko nad  drogą  na piaszczystym stoku dziewczynkę. Pasła krowę, przykryta z głową fartuchem  czy  workiem, przemoknięta i  skulona. Uderzała rytmicznie cienką witką w ziemię i cienko śpiewała: „Zieleni się, zieleni – zieleni się, zieleni – zieleni się, zieleni -” Te słowa powtarzały się bez końca. Kiedy już ojciec minął ją dość daleko, usłyszał kodę tej dziwnej piosenki: „gęsie łajno na ziemi”.

    Dla kontrastu załączam zdjęcia cmentarza w Bochotnicy 1915.

  39. Czcigodna mamusia po rozwiązaniu „Po prostu” „w proteście wraz z grupą dziennikarzy przeszła do tygodnika „Świat”.”

    Oni wstydu nie mają.

  40. Bochotnica z anegdoty i Bochotnica z obrazka to dwie różne wsie. Pierwsza to dziś dzielnica Nałęczowa, a druga to właśnie wieś pod Kazimierzem

  41. bede sie upierac, ze fajans!

    szmelc jest latwo poznac

  42. Piotr Bikont zginął w wypadku samochodowych w b.r. W 2007 r. został odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, w tym m.in.:

    Cyt.: „(…)  Za (…) osiągnięcia w podejmowanej z pożytkiem dla kraju pracy zawodowej i społecznej”.

    http://www.prezydent.pl/archiwum-lecha-kaczynskiego/aktualnosci/rok-2007/art,149,849,prezydent-rp-odznaczyl-dzialaczy-studenckiego-komitetu-solidarnosci.html

  43. w dodatku z czasem nabieraja wartosci …

  44. Witam.

    Dziwne, bo sprawa tego kościoła w Bochotnicy dotyczy aż 2013. roku. Z tego co pamiętam tam w górę biegu tej małej rzeczki co płynie przez Bochotnicę jest jakaś kaplica. Ale czy są tam nabożeństwa to nie pamiętam.

    http://www.kazimierzdolny.pl/news/protest-mieszkancow-bochotnicy/17967.html

    Pozdrawiam

  45. Anna Bikont wspólnie z Joanną Szczęsną napisały”Lawina i kamienie. Pisarze wobec komunizmu”, Warszawa 2006, w której to książce pracowicie wybieliły  stalinowskich twórców.
    Pisarz, poeta i dramaturg Bohdan Urbankowski określił tę książkę jako „walkę drugiego pokolenia UB z drugim pokoleniem AK”.

  46. Piotr Bikont  zasłynął głównie jako współautor książek kulinarnych.Razem z Makłowiczem wydał książki: Listy pieczętowane sosem, czyli gdzie karmią najlepiej w Polsce. Przewodnik (2001), Dialogi języka z podniebieniem (2003), Stół z niepowyłamywanymi nogami (2007), a samodzielnie: Polska na widelcu (2005), Polska. Nawigator kulinarny (2007), Kuchnia żydowska według Balbiny Przepiórko. (2011)

    Może i z tych książek jest jakiś pożytek, ale żeby od razu za to dawać krzyż oficerski Polonia Restituta?

  47. zgoda fajans i dodatkowo kiepsko zdobiony

  48. Przecież nie za to.
    Bardziej  za to że jest mężem swojej żony.
    I wówczas należy mu się jak psu micha

  49. Za całokształt należałby się Politia Prostituta.

  50. „Z samego rana na WP pojawił się też wczoraj wywiad z Zanussim, w którym pan reżyser, producent, scenarzysta i filozof w jednym, opowiada o tym, jak to Europa powinna przygotować się na przyjęcie uchodźców z Afryki i jak powinna podzielić się swoim bogactwem oraz tradycją, żeby tych uchodźców ubogacić.”

    Kolejny autorytet. Powinien jeszcze dodac, jak ostatnio papiez Franciszek ze Jezus tez byl uchodzca.

    Kiedys, w latach 70-tych i 80-tych, w kregach studenckich, gdy szykowal sie jakis nowy film Zanussiego, mawiano szyderczo „na cos sie zanussi.”

    Za jedyne dwa udane filmy tego rezysera uwazam „Barwy Ochronne” i „Iluminacje”. No a „Kontrakt” – tam wspaniala rola epizodyczna Janusza Gajosa jako kacyka.

  51. „W skrzynkach pocztowych mieszkańców Bochotnicy pojawiła się ulotka firmowana przez oboje fundatorów, w której napisane było, że wieś jest zhańbiona kopaniem grobów dla Żydów mordowanych w okolicy przez hitlerowców, a także zhańbiona jest pijaństwem oraz złodziejstwem, za co należy się teraz Panu Bogu jakieś zadośćuczynienie.”

    Ktoś, nie pamiętam kto, salonowy ktoś opowiadał kiedyś, że jak wypuścili go na Zachód w stanie wojennym, trafił na jakąś imprezę wraz z Zanussim. Szczerzy demokraci zachodni zaczęli cmokać nad nimi ze szczerą litości i wypytywać się czy to prawda że Wajda siedzi i takie tam różne. Wajda nie siedział i inne sprawy też były plotkami. Demokraci byli zniesmaczeni i zawiedzeni. Jak to opowiedział Zanussiemu, on mu robił elegancki wymówki, że trzeba było na wszystko przytakiwać, że nie wolno sprawiać zawodu dobrym intencjom interlokutorów i odmawiać im dobrego samopoczucia.

    Piszesz, Gospodarzu dociekliwy, o przesławnej powściągliwość naszego narodnawo gieroja PISF i razem „ojca” „moralnego niepokoju”, kina „moralnego niepokoju”, ma się rozumieć, kina. Powyższa anegdota ilustruje motywację owej mistrzowskiej powściągliwości.

    A jednak powściągliwość i troska o dobre samopoczucie, jak sugeruje rzeczona ulotka, nie dotyczy jego parafian. Czy może ma on nadzieję na jakieś honorowe probostwo w tym kościele? No bo, pociesz mnie, rozgrzeszeń w konfesjonale chyba nie będzie dawał? Oprócz tych, rzecz jasna, za bliskie sąsiedztwo z grobami żydowskimi.

  52. Ma pan może telefon do Zanussiego? Ja nie mam, a chciałabym spytać czy on w tej sali zebrań robi za Pierduna…

  53. W Laskach jest jednak przyjemniej, niż w tej całej Bochotnicy…

    https://www.silaobrazu.pl/single-post/2014/05/03/Przedpo%C5%82udnie-u-Zanussich-

    Nie wklejałabym tu tego, sama lubię piękne wnętrza, o piesach nie mówiąc, no ale sprawa tego kościółka w Bochotnicy jest szokująca. Jak nas uczy historia, bogaci ziemianie po prostu fundowali świątynie, bez ubliżania mieszkańcom, a na większą chwałę Bożą. A pp. Zanussi jeszcze – oczywiście – musieli w to wkręcić wątek żydowski i antysemityzm polski, żeby lepiej „żarło”. To są doświadczenia z półświatka filmowego i cwaniactwa, a nie tego świata, do którego „fundacją” chcieli nawiązać. Bardzo brzydko. Zasadniczo – nie ma mowy o zdolności honorowej.

  54. fajny portret!

    ale cos jakby wypadlo z prawej reki? :))

  55. Ale Romka Polańskiego bronił!!!! A oskarżał nieletnie, że „same są sobie winne” czy jakoś tak.
    Nie doczytał, że ci mieszkańcy Bochotnicy rozstrzelani przez jego ulubionych Niemców musieli sobie kopać groby. I to jest FAKT. Natomiast historia o „kopaniu grobów dla Żydów przez Polaków” to jest nowalijka historyczna, bo wszystkie analizy historyczne masowych egzekucji Żydów były poprzedzone kopaniem dołów śmierci – przez Żydów. PS. Nie znam najmniejszej wzmianki o rozstrzelaniu jakichś Żydów w Bochotnicy. To mi wygląda na jakieś kalumnie rzucane z zemsty przez tego gada. Ciekawe, czy ktoś wreszcie wznowi śledztwo w sprawie Dworca Centralnego. Jego nazwisko padało w tej sprawie wielokrotnie. Oczywiście „bielszy niż śnieg”:)))

    On się udziela w najwyższych moralnie kręgach jak np.

    1) Fundacja Centrum Twórczości (he, he , he) Narodowej – w radzie fundacji z Grażynką Kulczyk od 2002,

    2) Fundacja Polska Liga Walki z Rakiem – w radzie fundacji z Tomaszem Nałęczem i Andrzejem Blikle,

    3) Fundacja Europea – w radzie fundacji m.in z Markiem Safjanem i Krzysztofem Piesiewiczem (prześladowany za niewinność),

    4) Fundacja Kultura i Sztuka ponad Granicami – z niejaką Drachevskaya Irina Jakowlewna (tatko Jakow), Morozowa Nina Wasiljewna

    Powiedz mi, kim są twoi znajomi, powiem ci, kim jesteś, jak mówi mądrość ludowa.

    https://mojepanstwo.pl/dane/krs_osoby/469885,zanussi-krzysztof

  56. No cóż, na to nie ma silnych. Homoseksualizm degeneruje.

  57. Do Lasek też się przyklejały różne Brystygierowe.

  58. Raczej za wy…….anego.

  59. No może to były groby kopane przez polskich obywateli żydowskiego pochodzenia. Trudno się mówi. Trzeba to wziąć na klatę. Na to samo wychodzi. Nie ma zmniłuj. Żydowskiego pochodzenia byli ofiarami polskiego obywatelstwa. Proste.

    Z tymi nieletnimi na Dworcu, no to co z tego, że się dobierał, czy składał zamówienia na usługi? „Dla czystego wszystko jest czyste”, jak mawiał bodajże Nowosielski czy Dostojewski, jedna ryba w każdym bądź razie. Dobierał się z wyższych pobudek „artystyczno-charytatywnych”, że tak powiem, a nie to co my, nieczysta dulszczyzna katolicka, sobie myślimy. My w ogóle nie jesteśmy w stanie zrozumieć takiego geniusza, co najwyżej, Szymon Hałownia albo Adam Zagajewski. Dlatego miszcz Krzysztof teraz ma licencję na „rozgrzeszanie”, rzecz jasna, menorą.

  60. No może nie mieli w papierach że Żydzi, ale wiadomo, że jak ich rozstrzeliwali Niemcy przy współpracy polskiego obywatelstwa to musi że to byli żydowskiego pochodzenia, przecież że nie etruskiego.

  61. Ale pp. Z. nie mieszkają u sióstr 🙂 – jakby wskazywało miejsce nadania listu pani Z..

  62. Całe milieu filmowe wie o słabościach pana Z., co nie przeszkadza państwu Z. /w całości/ udzielać wywiadów o sposobie na udane małżeństwo. Uff…

  63. Żarty, Pani, żarty mu się sypią jak z rękawa /prawej ręki/.

  64. Reżyser Bajon kiedyś się wygadał na temat swojego kolegi filmowca. Może zazdrościł wiecznej sławy.

  65. A właśnie że nie. Nie znam numerów Totolotka z przyszłego tygodnia:))) Dzięki za wsparcie duchowe. Mam po prostu pod ręką sporą bazę danych i pamięć do niektórych szczegółów:)))

  66. Wysługiwał się tyle lat komunistom a jednocześnie miał takie straszne parcie do „arystokrancji”:))) Że niby jemu się należy więcej, bo taki „ęteligientny”. Chyba go jakaś złość rozpiera, bo już go nie zapraszają do żadnych żuri w Moskwie ani w Barcelonie czy innym filmowym Pikutkowie, to się we wsi awanturuje. A chłopi pewnie żałują, że gruntu działkę dali za frico takiemu „katolikowi”, co to „Pokot” sfinansował „stalinowskiej księżniczce”.

  67. no ale przeciez ten caly portret to musi byc zart

    inaczej sobie tego nie wyobrazam

  68. Hiacynt to niebrzydki kwiat, ale strasznie capi. 😉

  69. Nie mniej nakręcił trzy filmy ważne i na danym etapie istotne i kultowe. Czyli resztę filmów nakręcił właściwie niepotrzebnie. Nie jest też tak nachalnym autorytetem jak były Wajda i żywy Kutz.

  70. to się we wsi awanturuje. 

    Zimna wódka się należy :)))

    Myślę, że chłopów szczególnie „ujął” ten list kwestująco-oskarżający.

    A pp. Z.  to nie pierwsi inteligenci ze sfer artystycznych i zbliżonych, co to po wsiach osiedli i teraz opluwają tamtejszą społeczność. Na głos, w mediach. Bo powody do sporów sąsiedzkich przecież zawsze są, co dla normalnego człowieka jest oczywiste. Ale tzw. dobre wychowanie, krótko mówiąc – szyk, nie pozwala wynosić tego po ludziach. Miejscowi załatwiają to w swoim gronie, owszem, niekiedy kłonicą. Ale inteligent kłonicą się brzydzi i uważa, że stukanie /to z ruska/ do mediów nie jest jeszcze gorszą kłonicą. A jest.

  71. Nurtem rzeki Bystrej udałem się wirtualnie z Bochotnicy (tej od Esterki) do Nałęczowa, a tam obejrzałem piękne wille i ulicą Lipową (stuletnią aleją lipową wg przewodnika z 1937) dotarłem do cmentarza w Bochotnicy [Kościelnej]. Malowniczy cmentarz w pobliżu kościoła na wzgórzu otoczony lasem, małe narodowe sanktuarium, a w nim stare groby związane z powstaniami: malarz Andriolli, lekarz Chmielewski, doktorowa Lasocka, ziemianin wołyński Mokrzycki, doktor Nowicki, Oskierczyna, żona ziemianina z Litwy i Rodkiewicz, były oficer wojsk cesarsko rosyjskich.
    Po śmierci syna Adasia w nałęczowskiej „chacie” (na szczycie Góry Armatniej) dnia 30 lipca 1918 r. Żeromski wybudował nie opodal na „mordze” kamienne mauzoleum dla zwłok syna według projektu Jana Koszczyc – Witkiewicza, dokąd przeniesiono trumnę z cmentarza w Bochotnicy w 1922 r. W 1928 r. w Bochotnicy została pochowana Oktawia Żeromska.
    Późniejszy dziekan dziennikarzy wileńskich Czesław Jankowski tak pisze w roku 1906: „Wjeżdżamy w pyszną aleję lip starych, rozłożystych, przez Małachowskich sadzoną. Po obu stronach alei — wille. Zapachniało — Europą.[…] Równie sielsko-anielską jest wędrówka niedzielna, przed samem południem, do kościoła w Bochotnicy. Kwadrans ślicznej drogi aleją lipową, wspomnianą wyżej”.
    Jankowski to poeta, który nie dostrzega spraw przyziemnych, a Kurier Warszawski w lipcu 1902, jest bardziej rzeczowy: „Oto np. przed bramą wjazdową do parku, oraz na drodze, ciągnącej się wszerz parku, a prowadzącej do budynku, gdzie mieści się apteka, pełno zawsze brudu i śmieci, mnóstwo wybojów skutkiem stale praktykowanego pędzenia bydła dworskiego na pastwisko, mimo, że przeznaczono na ten cel drogę boczną. Tamuje to i utrudnia ruch pieszy.[…] Pożądanem byłoby bardzo, aby po obu stronach alei lipowej drogi były doprowadzone do należytego porządku i nie utrudniały ruchu pieszego, zwłaszcza podczas słoty. Pod tym względem ujawnia się wielkie niedbalstwo niektórych właścicieli wil. A wszak aleja lipowa jest najruchliwsza, gdyż prowadzi do kościoła miejscowego, w którym codziennie gromadzi się liczny zastęp osób.
    W opłakanym stanie znajduje się również droga prowadząca od Bochotnicy do kościoła”.

  72. Dzisiaj przeczytałam wywiad z pp. Z./z 2014 r./ na temat sposobów na udane małżeństwo i to były dopiero żarty /z publiczności/.

  73. W dodatku pracowita i zdolna. Zgromadziła Pani masę informacji i potrafi się nią posługiwać. Wielkie dzięki !

  74. Tak. Nadal wydaje wonie przeróżne:))

  75. Z perspektywy czasu te filmy są jakieś takie „blade”. Zazwyczaj bardzo wrednie pokazane kobiety: brzydkie, zaniedbane a jak ładne, to sekutnice. Nigdy nie umiał pokazać relacji męsko damskich.Za to w jego filmach na liście płac jak nie towarzysz Bardini (w charakterze autoryteta – profesor, ordynator, dyrektor) to towarzysz Łomnicki.

    Z perspektywy czasu widać, że były to filmy pretensjonalne a „niepokoju” było w nich tyle, ile komitet pozwolił.

  76. Możliwe, jakieś 30 lat ich nie oglądałem. Wtedy były ważne. On raczej nie zapisał się do moralnego niepokoju. Robił filmy o inteligentach dla aspirujących inteligentów.

  77. nie wiem o co chodzi

    ale w koncu z porad mozna skorzystac lub nie

  78. W sumie on mieszka – poza wsią. Ma posiadłość w jakichś krzakach na górze a wieś jest w dolinie u ujścia rzeczki do Wisły.  Wlazł im z butami do tej wsi a teraz jeszcze ich szkaluje. Kiepsko kończy „artysta światowy”.

  79. Najbardziej lubię robienie we własne gniazdo, jak w „Życiu rodzinnym”, według scenariusza pana Z. i w jego reżyserii:
    „Młody inżynier Ziemowit Braun, zwany Witem, zostaje wezwany telegramem do domu w związku z chorobą ojca. Wit opuścił dom przed sześcioma laty i od tamtej pory nie kontaktował się ze swoimi najbliższymi. Do rodzinnej, rozpadającej się posiadłości, przybywa w towarzystwie Marka – kolegi ze studiów.
    W domu mężczyźni zastają ojca mającego problemy z alkoholem (przed wojną był właścicielem huty szkła), który obecnie zajmuje się głównie pędzeniem bimbru, mieszkając ze swoją szwagierką – pełniącą funkcję gosposi – oraz z córką Bellą, bezrobotną neurotyczką. Cała trójka niezadowolonych ze swego życia ludzi stara się namówić Wita, by został z nimi i przejął mały warsztat produkujący bombki na choinkę. Rodzinnym rozgrywkom z zażenowaniem przygląda się Marek.” – za wiki.
    Na końcu Wit opuszcza ten rodzinny, beznadziejny bałagan.

  80. Chodzi o ten kontekst hiacyntowy… w kontekście sposobu na udane małżeństwo. Kto tam chce i musi – niech korzysta 😉

  81. No nie wiem Życie Rodzinne zawsze mi się myliło ze Strukturą Kryształu. Leciały w telewizji co parę miesięcy i nigdy nie wysiedziałem do końca. Ale Za Ścianą był ciekawy i fajny w sumie.

  82. Wg projektu Koszczyc – Witkiewicza (1882 – 1959). Trochę zaprojektował tej nałęczowskiej architektury. Ma dokonania także w stolicy  –  czyli SGH.

  83. kto slucha takich porad bierze to na swoja odpowiedzialnosc

    i tyle

  84. Może ich wysłali na „odcinek” wiejski, bo w wywiadzie stary Stuhr po 30 latach mieszkania tam, jak podkreślił, przejrzał dusze okolicznych mieszkańców, z ich brudem i niechlujstwem, i oczywiście antysemityzmem. Schemat do perfekcji opracował wybitnie niewdzięczny Kosiński.

  85. Za sciana tez pamietam i bardzo mi sie podobal

  86. Wlasnie ogladam Belfra, serial ze Stuhrem. Juz w druim odcinku uczen wparowuje z gnatem i strzela do ludzi w liceum. Nawet nie mam slow jak sie formatuje i straszy widownie takim czyms. Nie do uwierzenia.

  87. Kwestia „uchodźców” zdaje się w tej części Europy służyć głównie do rozbijania Kościoła (bo nawet nie społeczeństwa) – chodzi o to byśmy się podzielil na tych którzy krzyczą <<nie dla islamizacji>> i <<miłosierdzie nakazuje przyjąć uchodźców>>. To jest jedyny widoczny skutek obecnej debaty publicznej.

    Dopóki jest ona festiwalem emocji i nie ma w niej miejsca na ocene faktów chłodnym okiem – jak uzurpacja KE w sprawie polityki migracyjnej i relokantów w imię ratowania Grecii i Włoch by Niemcy nie musiały ratować ich banków – dopóty powinniśmy albo nie wdawać się w dyskusję, albo ją sabotować mówiąc że uchodźcy owszem, ale najważniejsze by bronić małe dziewczynki przed pedofilami i sadystami od „obrzezania kobiet” albo inny szantaż moralny bez pokrycia. Bo jeśli na hasło <<uchodźcy>> i <<papież Franciszek>> katolicy będą skakać sobie do gardeł to z tego nic dobrego nie będzie

  88. Zapasiewicz tak nagminnie grał „docentów” wszelkich branż, że stał się archetypem człowieka nauki, sukcesu, i medycyny w jednym. Z kabaretu: „weszło dwóch z noszami i jeden zapasiewicz”.

  89. Aktorsko (zasługa Kreczmara i Mikołajskiej) film był dobry, tylko ten nieznośny fetorek dydaktyczny, że rodzina fabrykanta to gnijące bagno i jedyny sposób by w nim nie utonąć, a być przydatnym dla partii i kraju to porzucenie i wyparcie.

    Prowadzenie aktorów, szczególnie w początkowym okresie było u Z. fatalne, bo grały naturszczyki lub Maja Komorowska, która na siłę była naturalna, że przez to aż nieznośnie  sztuczna.

  90. tak jak pamietam …

    to za „naszych czasow” Zapasiewicz byl fajny, Maja Komorowska, Zanussi tez …

  91. Może przesada, że to cel główny, ale opisywany efekt da się zauważyć, w każdym razie w Polsce (ale to oczywiste, bo poza Węgrami nigdzie indziej katolicy nie mają znaczenia).

  92. O ten fetor dydaktyczny mi idzie. Wczesna Komorowska to drama sama w sobie. Nie do zniesienia. No i kopanie tej warstwy, która została do cna zniszczona jest obrzydliwe. Tu o ten brak szyku /że tak powiem/ idzie, przy wielkich aspiracjach do elity nie tylko filmowej. A tej ważniejszej.

  93. Kiedyś w moim bloku mieszkała Maja Komorowska. Na żywo była o wiele ładniejsza. Wtedy miała ok. trzydziestu pięciu lat. W filmach Zanussiego dla mnie jest trudna do strawienia, przez to że zawsze gra tak samo histerycznie. Ja w ogóle nie lubiłam jego aktorów,  nawet tych dobrych.

    Zanussi umiał kobiety pobrzydzić.

  94. To taki scenariusz jakby go sama Wasilewska napisała w 1939 r.- czysty stalinizm:)))  Z tego wynika, że skoro nie mógł się zachwycać „nowym porządkiem” (to był odcinek dla innych twórców), to musiał przynajmniej zdeprecjonować – pokonanych ziemian.

  95. Ciekawy przypadek ugruntowanych od młodości postępowych, socjalistycznych przekonań, który bierze udział w konkursie na projekt Świątyni Opatrzności Bożej.

  96. bo postempactwo we wszystkim brało oraz bierze udział nikogo innego nie dopuszczając (o ile tylko ma po temu  możliwości)

  97. I co z tego że Krajski, złe jest to, że nie podał skąd cytat o pani Gilowskiej, ale któż jest idealny dziewiczek, nawet święci nie są bez skazy jak sam Pan pisał, a Krajski ma swoje ogromne plusy też.

  98. Źródła z nazwiska nie podał na spotkaniu w Osuchowej za to w jego książce jest nazwisko Osiejuk, nick Toyah oraz link do tekstu na blogu.

  99. Nic mu to nie pomoże. Ludzie są na to odporni całkowicie. To trwa ponad 25 lat.PS. A „za Gierka” bardzo mu się wszystko podobało. Nie narzekał. Jedynie na kaowca z jakiejś fabryki zrobił paszkwil. Sam był ober-kaowcem tamtej epoki. Taki „śmieszek” z tym drugim, co mu zarzuty prokuratorskie postawili.

  100. Bardzo prowdopodobna hipoteza z tym „odwetem” … Boją się, bękarty Lucyfera …

  101. Strzelanina w szkole to nic nadzwyczajnego. Jesteśmy w PoLiNie przecie pod przemożnym wpływem głębokiego państwa a ta strefa wpływów odznacza się szczególnym poczuciem humoru i pewnie sufluje co się może wykluć w nadchodzących miesiącach. 
    Temat ćwiczony co jakiś czas w Stanach.
    W Niemczech również dwa razy z ostrych ładowano do młodzieży w szkolnych murach.
    Oczywiście narracja jest stale ta sama ‚zabłąkany trubadur‚ dokonywał te jatki :(((

    Hm, jakiś wariant jest podgrzewany czy kakie licho za tym serialem czycha?
    A miejscowość Dobrowice to taki niby wic pod dobrą publikę ???

  102. Też lubię Krajskiego  i słuchać i czytać.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.