Gru 082014
 

Nigdy nie zapomnę swojej wizyty w gabinecie rzecznika praw dziecka. Byłem wtedy dziennikarzem lokalnej prasy i pojechałem tam, żeby posłuchać co pan rzecznik ma do powiedzenia na temat relacji pomiędzy placówkami oświatowymi, a rodzinami i iskrzącymi się na tej linii konfliktami. Temat był, jak się okazało zbyt ogólny, a pan rzecznik nie bardzo wiedział o co mi chodzi i po co zawracam mu głowę. Zaczął więc, myślę, że celem wypłoszenia mnie z gabinetu opowiadać mi o tych zamarynowanych w beczkach dzieciach z Krzczonowa, o których trąbiły wtedy media. Ja tego wysłuchałem ze spokojem po czym wyszedłem przysięgając sobie, że moja noga więcej w gabinecie rzecznika praw dziecka nie postanie. Przysięgi tej dotrzymałem do dziś.
O dzieciach z Krzczonowa nie myślałem przez te wszystkie lata zbyt wiele, ale przypomniały mi się one w związku z decyzją minister Kluzik na temat pracy nauczycieli w przerwie świątecznej. Zacząłem się zastanawiać jakimi motywami kierowała się ta matka marynując swoje potomstwo w plastikowych beczkach i doszedłem do wniosku, że tymi samymi co Kluzikowa karząc przychodzić nauczycielom do pracy między świętami. One obydwie chciały po prostu dobra dzieci. Matka z Krzczonowa była, tak sądzą, maksymalnie skupiona na tym by jej dzieciom powiodło się jak najlepiej w życiu i po głębokiej analizie sytuacji doszła do wniosku, że najlepiej będzie im w tych beczkach. Oszczędzone im będą wszystkie rozczarowania i niepowodzenia jakie niesie życie, nie będą musiały szukać pracy, męczyć się i spłacać kredytów. No i najważniejsze, ostatnią osobą, którą zobaczą na tym świecie będzie ich dobra i kochana mamusia.
Z Kluzikową jest identycznie. Powierzono jej resort edukacji, jest to jeden z kluczowych resortów, resort niszczony systematycznie przez kolejnych zarządzających nim ministrów, a do tego taki, w którym – niczym w soczewce, jak napisałby redaktor Gadowski – odbija się sytuacja całego państwa. Wychowanie dzieci i młodzieży było zawsze otoczone szczególną troską władz, a zawód nauczyciela miał w sobie wiele z wybraństwa. Szydzono z nauczycieli, to jasne, ale nikt nawet w komunie nikt nie poniżał ich tak strasznie jak teraz. Metody, którymi posługują się ostatnie „ministry” edukacji, zasługują na miano rewolucyjnych. W sensie najprostszym i najbardziej demaskatorskim. Jeśli przypomnicie sobie jak Zofia Kossak opisała w „Pożodze” sytuację w armii rosyjskiej po rewolucji będziecie wiedzieli o co chodzi. Otóż te całe komitety rewolucyjne ustaliły, że – nie bacząc na Niemców, front, kontrę i co tam jeszcze – oficerowie muszą kolektywnie, wraz z podoficerami i żołnierzami podejmować decyzję. Żołnierze zaś mogą wybrać spośród swoich przełożonych tego, który ich zdaniem najbardziej nadaje się na dowódcę. Sytuacja ta natychmiast wywołała patologię objawiającą się kokieterią niektórych oficerów wobec żołnierzy. Ci ostatni zaś zareagowali zdrowo i nie wybrali na dowódców przymilających się im oficerów, ale tych najgorszych, największych zamordystów, którzy dobrze radzili sobie z nahajem. Tylko dzięki temu odruchowi Rosja nie zapadła się do środka w pierwszych miesiącach rewolucji. Myślę, że mechanizm ten nie był ani przypadkowy, ani nowy w czasach Zofii Kossak i jej pobytu w Rosji. Myślę, że jest to pewna stała, którą stosuje się w momentach, gdy trzeba rozwalić jakiś resort i zdeprawować jego pracowników. Z żołnierzami jest w sumie najłatwiej, bo raz rozluźnionej dyscypliny nie można potem przywrócić w żaden sposób, szczególnie w obliczu wroga. Z nauczycielami jest trochę inaczej. Oni nie idą na front, a przez lata całe nauczyli się przeczekiwać najgorsze. To z jednej strony źle, ale z drugiej dobrze. Źle, bo bierność nie przysparza im zwolenników, a dobrze, bo niejednego wariata da się w ten sposób przetrzymać. Nawet kogoś tak ewidentnie zaburzonego jak Joanna Kluzik. My się tu w ogóle nie musimy zastanawiać nad tym co dzieje się w głowie tej pani, nie musimy, bo jej posunięcia diagnozujemy dokładnie tak samo jak decyzje komitetów rewolucyjnych dotyczących rosyjskiej armii. Tylko wariat może przy tym wszystkim sądzić, że postawia i decyzje Kluzikowej wpłyną dobrze na sytuację w szkołach i spowodują nagłe i natychmiastowe poprawienie się jakości nauczania, albo relacji pomiędzy szkołą a rodzicami. Będzie oczywiście odwrotnie. Nauczyciele nie staną się lepsi, nie będą bardziej zdyscyplinowani, rodzice nie zrozumieją misji szkoły głębiej niż to rozumieją dziś. Jednym efektem posunięć Kluzikowej będzie dewastacja relacji szkoła-rodzice. Wiem to na pewno, bo widzę ilu zwariowanych rodziców mamy w naszej szkole, rodziców, którym zdaje się, że jednym telefonem do ministerstwa poprawią sytuację swoich dzieci. Tu nie chodzi bynajmniej o to, że Kluzikowa jest głupia i niczego nie rozumie. Ona doskonale rozumie o co chodzi – o przygotowanie beczek do marynaty. Wiem to na pewno, bo pamiętam ją z czasów kiedy liczyliśmy na wygraną Jarosława Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich. Cała sytuacja w sztabie podporządkowana była wówczas migrenie Kluzikowej i aspiracjom Poncyliusza. Nie wiem gdzie jest ten ostatni, ale pani Kluzik robi dziś to samo co wówczas, słucha poleceń ludzi nierozpoznanych. Słucha i milczy, firmuje te polecenia i bierze za nie odpowiedzialność. Mam nadzieję, że kiedyś zostanie z tego rozliczona.
Na koniec konkluzja taka: wszelkie fałszywe, podłe i złe decyzje w sektorze oświaty, poprzedzają zwykle wielką katastrofę. Tak było z KEN i tak sytuację w polskiej oświacie lat trzydziestych opisywał Stanisław Mackiewicz w swojej „Historii Polski”. Absolutną niemożność zrobienia czegokolwiek dla polskich dzieci i nauczycieli przenosił ówczesny minister Jędrzejewicz w sferę różnych ekstrawaganckich i coraz bardziej idiotycznych decyzji. Przy całej zasłudze jaką było zreformowanie szkolnictwa w roku 1932. Kto czytał ten wie.
Dziś jest to samo. Oświata jest zła, uczyńmy ją jeszcze gorszą, nauczyciele mają za dużo przywilejów, odbierzmy im je. Nie mają czasu ani dla naszych dzieci, ani dla swoich, ani dla siebie, ani dla nikogo. Nie wypełniają papiery na polecenie zapracowanych urzędników, żeby tamci też mogli w spokoju napełniać beczki spirytusem drzewnym i szykować piękną przyszłość dla nas wszystkich. Niech żyje wolność! Postęp! Lepsza przyszłość! I te inne gówna, które się przy takich okazjach zwykle wymienia.

Zapraszam na stronę www.coryllus.pl

  30 komentarzy do “Kluzikowa marynuje dzieci w beczkach”

  1. Przepraszam – poza tematem .

    Na stronie onet.pl jest artykuł ,,Jasna twarz polskiej prawicy ” jakoś tak … i to chodzi o rodzinę dziennikarzy ….. tego z TV Republika , co okupował PKW …i reszty rodziny . Same zachwyty …

    ???

  2. wszawicy nie da sie zwalczyc za pomoca listow protestacyjnych i pokojowych demonstracji.

  3. To prawda, Kluzik jest wyjatkowo obmierzla postac, ona ma takie same kwalifikacje na ministra edukacji jak ta usmiechnieta katechetka na ministra (e) spraw wewnetrznych. To mniej wiecej tak jak mianowanie Bora-Komorowskiego idacego do niewoli niemieckiej po upadku Powstania na Naczelnego Wodza. ale on przynajmniej byl wojskowy.
    A pania Piotrowska od nauczania religii to chyba smiechem zabija ci panowie z MSW.

  4. Pani minister wie co robi . Wie co ma zrobić. Nie z feriami tylko jaki całościowy plan ma być zrealizowany .

    Nie umiem dawać linków – te które tu są zostały przeze mnie ręcznie wpisane .

    Ale w sobotę ukazał się na salon24 w dziale polotyka … text pink panther . Sam tekst jest bardzo ciekawy na temat obcokrajowców w nowym rzadzie Ukrainy … Ale i dyskuskja ciekawa .

    Na koniec bloger szpak20 dał jako koment ciekawą rozmowę min. B. Sienkiewicza …. w Krytyce Politycznej … gdzie minister opowiada cały mechanizm pełzającej rewolucji która jest przeprowadzana w Polsce na Polakach – tych dorosłych ….. no ale i na dzieciach .. Jak pokazuje choćby dziś coryllus …Ale jak wiemy i z tysiąca innych przykładów.
    Realizowana jest wizja i marzenie przedstawione kiedyś przez Bermana.

  5. Nie wiem jakie tu stanowisko zająć. No, wyłączanie prądu na całe dnie w XXI wieku się nie godzi, ale z drugiej Gospodarzowi ranek na wieczór się obrócił, więc ja po przyjściu do domu i załatwieniu spraw różnych siadam wieczorkiem i mam swoje. Inną razą to mogę mieć za swoje, tj jak mnie szef złapie na chodzeniu po zagrodzie Gospodarza, a tu kolorowe obrazki z boku zdradzają nie bardzo profesjonalna literaturę.
    No to jestem w kropce. 😉

  6. Szumilas zachowywała się jakby straciła kontakt z rzeczywistością. Kluzik jest chyba jeszcze gorsza. Tusk poprawił statystyki unijne wysyłając pięciolatki do nieistniejących przedszkoli, każąc udawać nauczycielom, rodzicom i dzieciom, że można wpuścić pięciolatka do szkoły, między gimnazjalistów. Skończyło się to przepłakanymi nocami, istnym koszmarem dla wszystkich- nauczycieli również- wszystkich, oprócz tych z góry. A teraz jeszcze teraz dwa roczniki w jednej klasie, wiadomo jak to się skończy, szczególnie dla tego młodszego rocznika. Nauczycielom, którzy te klasy będą uczyć współczuję. To konfliktowanie rodziców i nauczycieli jest celowe. I też mam nadzieję, że ci, którzy to robią będą rozliczeni i ukarani.

  7. nie traci kontaktu z rzeczywistościa…. przecztaj co opowiadał min Sienkiewicz …. podane to jest wyzej … nie umiem dać linka , ale warto wejść na salon24 …

    to jest celowy zabieg na mózgach Polaków , dorosłych i dzieci ….. naprawdę zajrzyj na salon do działu polityka … u góry w pasku są kategorie …. i trzeba po rozwinięciu menu wybrac polityka i cofnac się do soboty …

  8. Politycy w rodzaju Kluzik wiernopoddańczo realizują dyrektywy, mają niezawodnie ustawione czułki, dokładnie tak samo jak dziennikarze.

    Każdy dzień zaczynają od pociągnięcia nosem i złapania tropu. Nawet nie wiedzą, kto rozsyła te feromony i ustala dzienny azymut. O własnym zdaniu, własnej wizji nie ma mowy, oni raczej nie mają zresztą żadnej wizji i zdania.

    Puszczenie 6 latków do szkoły było sabotażem, zrealizowanym bezwzględnie, wbrew rozsądkowi i oczywistości. Nie pierwszym i nie ostatnim.

    Na polityków i dziennikarzy jest prościutki test. Czy np. Wałęsa wspomniał coś publicznie o problemach i błędach ostatniego ćwierćwiecza w Polsce? Osobiście nie słyszałem, poza oczywiście pluciem na Kaczorów. Czy wspominał coś o istotnych problemach Żakowski? Nie słyszałem.

    Oni nawet nie udają, że dyskutują, że jest jakiś pluralizm myśli obywatelskiej. Do tego stopnia się odsłonili. Są pewni siebie, wręcz butni.

    Teatr marionetek trwa, czasy saskie po prostu.

    Pytanie tylko – jak długo uda sie dryfować na tej łajbie i czy nie szykują już torped.

  9. @tadman

    może Cię to zainteresuje – postaram się przepisac uwaznie :

    http://www.rp.pl/artykul/9157,1159780-Krzysztof-Rak-Pax-Putina.html

  10. Link działa. Dzięki. Ponoć mieli z Makrelą sporo godzin dla siebie, bo inni z lekka bojkotowali Wołodię.

  11. Z lekka bym polemizował z Gospodarzem, a mianowicie Kluzikowa jest jeszcze bardziej niebezpieczna niźli na się wydaje, bo ona nasze dzieci marynuje bez beczek.

    Uczenie dzieci to bardzo delikatna rzecz i powinno niektórych modernizatorów naszej oświaty podwiesić się u powały i boki im opiec. Niegodziwością jest ustawiczne eksperymentowanie, czyli coś się wprowadza i nie czekając na efekty tych zmian wprowadza się następne. To nic innego jak celowe rozhuśtanie systemu oświaty i wyprodukowanie – w zamierzeniu – wypełniaczy arkuszy testowych, których przy ostatniej maturze nie potrafiła wypełnić z sukcesem 1/3 zdających.

    Przy centralnym sterowaniu układ powinien być wyposażony w dobrze działające ujemne sprzężenie zwrotne, które powinno zapewnić właściwą regulację układu. Jeśli to sprzężenie nie działa prawidłowo, a na dodatek jest sprzężeniem dodatnim to układ się rozregulowywuje, a w końcu się wzbudza.

    Tu widać przewagę prywatnego, wielotorowego szkolenia uczniów, bo ewentualne pomyłki dotyczą małej zbiorowości i regulujący są bliżej ucznia, a także są zainteresowani jak najszybszą poprawą wydolności układu, bo od tego zależą ich płace. Różnorodność programów, sposobów uczenia w całej masie świetnie się niweluje, do czego przyczyniają się rodzice, którzy głosują na daną szkołę nogami własnych dzieci.
    Syn uczęszczał do niby renomowanego LO, gdzie klasą dla siebie była matematyczka. Osoba z pasją, dość ostra, nie tolerująca rozrabiania i broniąca każdego ucznia przed rodzicami, szczególnie tymi rozhisteryzowanymi. Córka za namową syna poszła do tego samego LO, ale po miesiącu była jakaś roszada i córka nie była w tej klasie gdzie uczyła owa matematyczka i cała zaleta tej szkoły momentalnie prysnęła.

  12. no ale czytam , że się w Australi nie dogadasli w nocy ….. dopiero na naszych oczach teraz ….. i oczywiście bez zysku dla n as ..

    w dodatku cztam , ze któras z niemieckich gazet … SZ chyba … pisze nagle wszystko co chielibyśmy … o 17 wrzesnia 1939 ..o Katyniu itd … czyli chca nas kupić za czapkę gruszek … za artykuł … szkoda gadać, trzeba obserwowac .

  13. już jie widzę na oczy …nie chcę błędnie przepisać ardesu ….

    ale na stronie PCH24 jest , już ukryty , trzeba wejść do telewizorka … wykład prof ks. Guza …o enctklice Piusa X przeciw modernizmowi …. dobrze tłu,maczy co się z nami dzieje …tylko potrzeba uwagi w słuchaniu

    ten wykład jest też dostęony ze strony naszego dziennika … na prawo pod telewizorkiem jest zakładka z wykładasmi ks. Guza i ten jest najnowszy

    tłumaczy też co sie dzieje z kulturą a więc oddziaływania na dzieci tez.

  14. Tak na marginesie: Statystyka ze sprawozdania dyrekcji Państwowego Gimnazjum w Bydgoszczy za rok szkolny 1930/31- uczęszczało uczniów 416 z czego promocji NIE otrzymało 120….bez komentarza.Pyskówka czy bluzg wobec nauczyciela oznaczał wyrzucenie na zbity pysk (ucznia,nie nauczyciela jak to się dzieje teraz…) http://www.kpbc.ukw.edu.pl/dlibra/plain-content?id=19564

  15. Podam trzy przykłady składników z przepisu tzw. ,,ludzi nierozpoznanych”,,do marynaty” tego Narodu.
    1-szy przykład:
    http://prawapolityka.pl/2014/12/licealisci-z-panstwowego-podrecznika-ucza-sie-ze-o-konsekwencjach-polskiego-antysemityzmu/
    2 -gi przykład:
    Czy w Polsce istnieje cenzura na patriotyzm?
    http://wolna-polska.pl/wiadomosci/golcowie-spiewali-o-milosci-polski-uslyszeli-sie-nie-miesci-w-konwencji-2014-12
    3-ci przykład:
    https://www.youtube.com/watch?v=GUa5HR7xm_E&feature=related

    Więc nie ma złudzeń o jaka stawkę jest ta gra.

  16. pani odpowiedź do mnie pod poprzednią notatką Coryllusa mnie zaintrygowała. Ta „kula w (mojej) potylicy będzie zmarnowana, jeśli wcześniej nie uświadomię sobie, że jestem wolny”, czy jakoś tak, jak zwykle pokrętnie i niejasno, pani „mario”.

    Zachęciło mnie to do zapytania googla o rzecz, która intryguje mnie od dłuższego czasu: dlaczego tak bardzo wciska się nam, że dobry i kochający Bóg, chce abyśmy znosili cierpliwie cierpienia, dawali się zarzynać jak owce, co najwyżej modlili się za dobrobyt swoich oprawców, nadstawiali drugi policzek, oddawali ostatni płaszcz, a sprawiedliwości spodziewali się wyłącznie na „tamtym, lepszym świecie”.

    W skrócie: czy apostoł Paweł był typowym żydem (oszustem) ? Wirusem mającym zaszczepić odruchy samobójcze dla rozumu wolnego człowieka, który chce tylko po prostu żyć w zgodzie z sąsiadem ?

    Gdyby nie chrześcijaństwo w wersji Pawłowej, żydostwo by już dawno spieprzało z Europy z dymem.

    http://markglogg.eu/?p=271

  17. Szanowna Pani Mario,
    proszę spróbować magicznej sztuczki:
    – gdy już wejdzie Pani na stronę, którą warto wskazać innym, proszę najechać kursorem na okienko adresowe w przeglądarce (tam, gdzie wpisuje się adresy http://www.coryllus.pl/itd). Proszę kliknąć tam pojedynczo (adres powinien się zaznaczyć w całości). Następnie wciska Pani jednocześnie dwa klawisze: „Ctrl” i „c” a następnie idzie Pani do tekstu, który edytuje i w miejscu, w którym umieści Pani kursor proszę nacisnąć „Ctrl” i „V”. V jak zwycięstwo! 🙂
    Pozdrawia-M.

    Ps. Proponuję także poeksperymentować z prawym klawiszem myszki. Zwykle otwiera on tzw. Menu Kontekstowe i tam pojawiają się opcje Kopiuj, Wklej itp. Oczywiście warto wcześniej zaznaczyć pożądany kawałek treści (np. wciskając „Shift” i operując klawiszami kursora (strzałkami).

  18. Krąży taki prosty rysunek w internecie: Gościu z czerwoną gwiazdą na czapeczce czy marynarce testuje drugiego gościa na faszyzm. Na tablicy jako symbole faszyzymu: flaga biało-czerwona, orzeł biały, szachownica itp.

    Golcowie następni? Z zasady ludzie przywiązani do tradycji i jawnie powołujący się na nią są błyskawicznie stygmatyzowani i odsuwani.

  19. Znalazłam, dzięki.

  20. Nadal nic nie rozumiesz.

  21. Trafne spostrzeżenia. Walczę od małego z idiotyzmem „drugiego policzka” gdy zrozumieć ten nakaz jednoetapowo: jako nadstawienie.
    Cudem trafiłem na katechetę, który opowiadał o DWUetapowym potraktowaniu tego nakazu:
    1. Uświadom sobie gdzie przerżnąłeś, i jak przerżnąłeś;
    2. Zbierz się, i zlikwiduj wroga wiedząc już, jak się masz NIE nastawiać.
    „Drugi policzek” jest więc, przy pełnym zrozumieniu chrześcijaństwa, sztuką WALKI z wewnętrznym demonem poddaństwa. „Drugi policzek” jest zaprzeczeniem „zniewolonego umysłu”, bo własna, w pełni uświadomiona słabość — przestaje być słabością!
    W ten sposób alergik testuje potrawy, w ten sposób rozczarowana „testuje chłopaków”: najpierw uświadomić sobie, co szkodzi (gdzie błąd zrobiłam), potem walczyć o życie nigdy więcej nie popełniając błędu!
    Bez mocnego uświadomienia sobie własnych przywar czy nadwrażliwości STALE będę podjadać potrawy wywołujące szok anafilaktyczny (będę poznawać coraz gorszych facetów tego samego toxycznego typu). Zaś gdy uświadomię sobie, i to mocno, własne wewnętrzne ograniczenia, to będę żyć i wygrywać każde następne starcie.
    Taka jest nasza wiara.
    Rycerska.

  22. Szumią ministry jak szumilas 😉

    Niech wypełniają 😉

  23. cytowanie jakis hochsztaplerow i debili typu Marek Głogoczowski ma niby za zadanie od czegos uchronic? Please…

  24. @ MODERATOR etc….

    Bez poczucia … wiary ..i swiadomości … ZE JESTEM WOLNY / WOLANA >.. nie ma nic ….

    Tylko wolny człowiek moze wygrać…. niewolnik będzie się buntował i ZAWSZE dostanie w doopę !!

    To nic , ze teraz dostaję w policzek . Zapamietam . Jako człowiek wolny poczekam . Zwycięże .

    Moze ja , moze moje dzieci .

    Kazdy umrze …. każdy … nie ma inaczej . Ciało umiera . Ze starosci – lub np od kuli ….

    Jeśli od kuli ginie niewolnik …. a prędzej od bata …. to nic z tego nie wyniko , poza tym ze wcześniej potłukł włascicielowi kilka sztuk szklanek np …

    ZANIM zginie człowiek wolny …. wykona dużo , choc moze sam osobiście nie doczeka efektu .

    Człowiek stworzony przez Boga jest WOLNY …

    Człowiek który wyewoluował od małpy ….. ………………….

    Przepraszam , muszę znikać . Obowiązki realne czekają. Proszę sobie przemysleć co moze niewolnik ..a co wolny

    pozdrawiam

    Maria

  25. Polska jest niszczona planowo i metodycznie. Niestety, aktualnie działa już mechanizm sprzężenia zwrotnego dodatniego prowadzący nieodwołalnie do katastrofy: głupota rodzi jeszcze większą głupotę.
    Kluzikowa jest elementem tego mechanizmu. TOTO musi się zawalić. Im prędzej, tym lepiej. Jedynie na gównie i na ruinach może wyrosnąć coś nowego, sensownego. Dlatego należy wspierać Kluzikową:
    produkuj kobieto buble: im więcej, tym lepiej.
    Ideologia tych, co nami rządzą zmierza do rozbicia rodziny, m in odebrania (dosłownie i w przenośni) dzieci rodzicom. Maksymalizuje się możliwości odłączenia dzieci od rodziców: demoralizacja, niszczenie tradycji. Potrzebne są kurwy i niewolnicy.
    W Teatrze Starym niejaki Klata demoralizuje młodzież swoimi kurewskimi przedstawieniami. I polactwo to kupuje. TEATR. Niesamowite.
    Jednak to, to co się za tym wszystkim kryje, to nie jest przypadek: jest to odwieczna walka sześcioramiennej gwiazdy z krzyżem.

  26. Nikt nie będzie ukarany. Przeciwnie. Będą nagradzani stołkami z dużą kasą.

  27. Arogancja władzy nie zniechęca – rodzice wciąż walczą by „mieć wybór”;
    http://parezja.pl/arogancja-wladzy-nie-zniecheca-rodzice-wciaz-walcza-by-miec-wybor/

  28. Znakomita ocena sytuacji, świetny tekst! Oby tylko to dotarło do jak największej ilości ludzi, jeszcze nie jest za późno!

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.