lipiec 042021
 

Dawno, dawno temu znajoma pokazała mi książeczkę dla dzieci, którą kupiła swojej córce. Była to bardzo bogato ilustrowana książka, a jej bohaterami były króliki. Miały różne przygody i były ubrane w stroje takie jak ludzie. Chodziło o to, by dzieci obejrzały sobie jakieś sympatyczne istoty z uszami i futerkiem, które zachowują się podobnie do nas i pomyślały, że same są takimi właśnie słodkimi króliczkami. Wśród przygód, jakie miały króliki była także wycieczka na wieś. Tam, jak wiadomo człowiek obcuje z przyrodą? A królik? I tu zaczęły się problemy, bo na jednym z obrazków widać było jak duże, ubrane jak ludzie króliki, karmią siedzące w klatkach małe króliki bez ubrań. Nie wiem jak reagowały na to dzieci, ale ja, gdybym był dzieckiem, doznałbym pewnie wstrząsu. Autorzy książeczki, ani ilustrator nie mieli, jak się zdaje, żadnych stresów związanych z takim rozwojem akcji, ani też nie zamierzali przejmować się czymś takim, jak logika. – Przecież to tylko książka dla dzieci – powiedzieliby – co się pan czepiasz! Dzieciom zaś, jak wiadomo można wciskać różne kity, najważniejsze zaś, żeby wywołać uśmiech na ich twarzach i żeby te dzieci wreszcie dały spokój dorosłym i przestały im zawracać głowę. Dlaczego ja o tym piszę? Otóż, w ramach relaksu oglądam różne, puszczane na fejsie nagrania. Wczoraj miałem właśnie okazję obejrzeć wstrząsający fragment wystąpienia posłów Konfederacji, którzy opowiadali o tym, jak to ten wstrętny fejsbuk zablokował konto Januszowi Mikke. Zrobiła się z tego dyskusja na całego, a redaktor Jankowski, który ją prowadził, robił sześć razy mądrzejsze miny niż to czyni zwykle i wypowiadał się z taką swadą i przejęciem, jakby normalnie przyjechał karmić na wieś króliki.

Niestety nie można w czasie dyskusji, albowiem jest ona puszczana z opóźnieniem, a nie w czasie rzeczywistym, zapytać prowadzącego i uczestników – ale panowie, czy nie widzicie tu jakiegoś dysonansu? Oto nabijacie klikalność fejsbukowi, który wam blokuje konta i jeszcze się z tego cieszycie? Więcej, dr Mentzen, na tym samym fejsie, który zablokował konto krulowi, opowiadał, jak to sprytnie wykorzystał koniunkturę stworzoną przez lewicę. Otóż miał mieć jakiś webinar w firmie informatycznej, ale zostało to oprotestowane przez oszalałych tropicieli faszyzmu. No i webinar odwołano, ale przez to dr Mentzen sam go sobie zorganizował i zgłosiło się nań ponad 1500 osób. Widzimy więc wyraźnie, że fejsbuk każe, ale też nagradza. Na tym samym fejsbuku można obejrzeć materiały o tym, jak to dr Mentzen, poseł Dziambor czy inni, dokładają tym cholernym Żydom, którzy znów domagają się od Polski jakichś świadczeń. Coś niesamowitego. Głupota zaś, występujących w tych nagraniach posłanek lewicy jest większa niż bezmyślność tych siedzących w klatkach królików z książki dla dzieci, co to ją oglądałem dawno temu. Posłowie z Konfederacji, zwyciężają za każdym razem kiedy dojdzie do jakiegoś starcia, a te idiotki, jak tylko otworzą usta od razu się kompromitują. Do tego występy te przetykane są bezkompromisowymi nagraniami, w których redaktor Pospieszalski zadaje trudne i bardzo dla władzy niewygodne pytania, jakimś ludziom, którzy sprzeciwiają się umasowieniu szczepień, a są przy tym lekarzami.

Jeśli się komuś wydaje, że ja tu szydzę z posłów Konfederacji ten się myli. Widzimy wyraźnie, że nie ma mowy o popularności, karierze, także politycznej bez fejsbuka. Wiedzą to wszyscy i nikt nie zamierza tego ukrywać. Trudno też, słuchając posłów Konfederacji i ich przenikliwych analiz podejrzewać, że nie działają oni w porozumieniu z fejsbukiem. W to nie wątpimy, albowiem musielibyśmy ich wszystkich uznać za idiotów. Ja, na przykład, wiedząc, że mój klubowy, partyjny kolega ma zablokowane konto na fejsie, robiłbym awanturę za każdym razem, kiedy ten fejs próbowałby podnosić sobie oglądalność moją facjatą. Nie może być bowiem tak, że medium społecznościowe rozporządza wizerunkami i słowami polskiej elity politycznej w wygodny dla siebie sposób. Czyniąc z nich do tego walor handlowy. Wyraźnie bowiem widać w tej sytuacji, że duże, przebrane za ludzi króliki, karmią małe, zamknięte w klatkach.

– Durniu – zawoła ktoś bardziej ode mnie rozgarnięty – nie rozumiesz, że oni w ten sposób trafiają do masowego odbiorcy, albowiem nie mają innej szansy? Odbiera im ją TVP, a także inne stacje. Nie mają żadnego medium, mogą tylko występować na ulicy, albo w mediach takich jak fesj. To jest frycowe, które płacą za możliwość działania na rzecz Polski i wolności każdego z nas!

Rzeczywiście, muszę położyć swoje królicze uszy po sobie, tak właśnie jest. Można jednak wyliczać całe serie przykładów, kiedy to deklarujący chęć czynienia dobrze polityk albo partia, wchodzili w taktyczne sojusze z ludźmi, dysponującymi mediami, ale nie do końca popierającymi ich program. Jarosław Kaczyński, cała jego kariera i cała historia PiS to jedno pasmo takich właśnie przygód, które skończyły się – ciekawe czy ostatecznie – zwycięstwem w ostatnich wyborach. I teraz biegnijmy już prosto do pointy. Czego nie rozumieją ci wszyscy ludzie lecący do tego fejsa, wypowiadający się ze swadą, emfazą i czym tam jeszcze na najważniejsze, topowe tematy, które podkręcają ilość odsłon fejsbukowi i innym mediom „niezależnym”. Otóż całkiem rozmijają się oni z istotnym znaczeniem wyrazów „zaplecze polityczne”. Ludziom tym wydaje się, że zaplecze polityczne to króliki w klatkach, takie same jak oni, tylko, że bez gaci. Wydaje im się, że zaplecze polityczne to pańcia co robi kawę, albo kolega z liceum, któremu nie powiodło się aż tak świetnie i teraz można go wykorzystać do noszenia teczki. Wydaje im się, że naszedł czas konsumpcji sukcesu, jakim jest mandat poselski, przy okazji, którego można trochę poszaleć w mediach. Tak naprawdę bowiem te media społecznościowe zapewniają zaplecze polityczne, a reszta jest nieważna. Myślę, że przebudzenie miło dziś się uśmiechających posłów Konfederacji będzie dość dramatyczne. Kiedy ono nastąpi, nie wiem, ale jeszcze raz chcę podkreślić, że droga polityczna formacji znanej dziś jako Prawo i sprawiedliwość, to droga taktycznych sojuszy, których koszta były po prostu straszliwe. Ich skali nie rozumiemy ani my, ani nawet posłowie Konfederacji. Nie wiadomo nawet czy rozumie ją Jarosław Kaczyński. Na razie widzimy jak króliki karmią króliki. Chcę jednak przypomnieć teraz jeszcze jeden epizod z dawnych bardzo lat. Jeden mój kolega miał dziwne, stare pudełka po zapałkach. Kolekcjonowanie tego próbowano kiedyś lansować i nazwano filumenistyką, dziś pasja ta właściwie nie istnieje, choć ponoć w Bystrzycy Kłodzkiej jest muzeum filumenistyczne. No i kolega ten miał jedną etykietę z bardzo charakterystycznym napisem i grafiką. Był tam mianowicie wyrysowany wesoły królik, opisany tak: HODUJ KRÓLIKI, UZYSKASZ MIĘSO I SKÓRY.

  11 komentarzy do “Króliki czyli zaplecze polityczne”

  1. Można się nabijać z fejsbuka, ile wlezie. Tyle, że dziś to normalny środek kontaktu, dzięki któremu przekaz trafia do tysięcy czytających.

    Oczywiście, można też udawać szlachetnego i prowadzić bloga. Ma się wtedy trzech – czterech czytających i Malinowego, który robi sobie z autora bekę.

  2. Nieprawda. Fejsbuk o zasięgu międzynarodowym z dwoma miliardami użytkowników to jest jakby współczesny „Völkischer Beobachter” – w przenośnym znaczeniu – mówiąc ściślej oko Saurona, które kontroluje zarówno życie polityczne, organizacje społeczne, jak również życie prywatne i intymne każdego z nas. Ja bym do tego dodał YT i inne popularne media. Krótko mówiąc jest to chów klatkowy zwierząt użytkowych.

     

    Każda manifestacja niezależności i stawianie oporu ma sens, nawet jeśli jest to nieporadne i nie przynosi natychmiastowego sukcesu.

     

    Na niwie politycznej mogę podać trzy przykłady skutecznego oporu i budowania niezależności: Szwajcaria, która nie jest częścią Europy, Węgry Orbana i Białoruś – to są najbardziej niezależne państwa w naszym regionie.

     

    Jacek Bartosiak w rozmowie z Piotrem Zychowiczem mówi, że USA i Rosja w ogóle przestały rozmawiać z Europą (w rozumieniu Europy jako Unii Europejskiej) i dlatego spotykają się ze sobą w Genewie.

     

    Z kolei Klaus Schwab pisze, że światem (zachodnim) będą rządzić „ludzie z Davos”, a reszta zostanie podporządkowana.

     

    Prawda jest taka, że te plany polityczne ostatecznie nie powiodą się. Trzeba olać fejsbuka, każdą żydowską próbę unifikacji poprzez narzucenie określonego światopoglądu, nawet takiego, które bazuje na chrześcijaństwie, ale nim nie jest i robić swoje.

  3. Chów klatkowy pod okiem kamer przemysłowych albo brak firanek w oknach w domach na całym świecie – oto, czym jest fejsbuk!

  4. Czym był Facebook można sobie poczytać:

    tu po przeprowadzce, w archive.com wpisz tytuł „yes we can”.

    Czym jest teraz, po polowaniu na lisa, trudno powiedzieć.

  5. Konfederacja powinna udać się do kębrydż na zakupy.

  6. Klaus Schwab uważa, że w niedalekiej przyszłości potrzebne będą tylko dwie profesje: informatycy i psychologowie.

    Reszta ma pójść na bezrobocie, a co niektórzy do piachu.

  7. Spuścić klasę tfu polityczną z wodą w kiblu i posypać kretem. eot!

  8. ” środek kontaktu, dzięki któremu przekaz trafia do tysięcy czytających.” no właśnie, ale po kiego grzyba trafiać do tysięcy?

  9. w archive.org oczwiście.

    Ciekawe czy po rozwinięciu-minęło 5 lat- techniki Kosińskiego posłużyły do ideolo  pandemii.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.