styczeń 142018
 

Wczoraj przez cały dzień czytałem książkę Morawskiego o Sacco di Roma. To jest wstrząsająca lektura, ale mam wrażenie, że chyba muszę napisać własną książkę na ten temat, bo to co opisał Morawski jest jedynie zbiorem wątłych sugestii. Brakuje tam kilku jasnych i dobitnych stwierdzeń dotyczących metod prowadzenia polityki przez Habsburgów. A były to metody subtelne i co najważniejsze – samodzielne. Cysorz prowadzi politykę samodzielną, czego mu odjąć nie można. Tego się nijak nie da powiedzieć o Franciszku I, który od upadku Węgier począwszy prowadzi politykę Henryka VIII. No, ale o tym kiedyś może w książce, a niebawem w komiksie. Dziś spędzę cały dzień na przygotowywaniu konspektu do tego dzieła.

Czytałem więc, siedziałem, piłem kawę i łaziłem po pokoju, a po głowie krążyły mi różne myśli, które dziś z rana zostały ubogacone wątkami z tekstu magazyniera. Nie przeczytałem go do końca, bo nie mam czasu, ale doznałem kilku olśnień po pierwszych fragmentach. Zacznę jednak od początku, czyli od tego co napisałem wczoraj, a także od potocznej wiedzy jaką polscy inteligenci z tytułami profesorskimi mają na temat rynku druków zwartych zwanych książkami.

Przekonywał mnie kiedyś profesor fizyki teoretycznej o nicku Eine, że moje książki są do niczego, albowiem się nie sprzedają masowo. Masowo zaś sprzedaje się tandeta, a więc ja – coryllus – powinienem natychmiast zacząć produkować tandetę, a wtedy na pewno zrobię sukces. Jego kolega tak zrobił, pisał książki o wróżkach z cyckami na wierzchu i różnych elfach z mieczami i zarobił mnóstwo forsy. Nic na te słowa nie odpowiedziałem, albowiem było to na samym początku naszej drogi i sam nie wiedziałem jeszcze jak to będzie. Miałem jednak głęboką intuicję dotyczącą mechanizmów rynku, która stawała w poprzek do tego co pisał profesor Eine. Wyszło na moje. Tak zwani inteligenci, lub może lepiej rzec kadra specjalistów z akademii, nie są w stanie zrozumieć rynku i jego globalnego charakteru. To jest całkowicie poza nimi, albowiem oni pieniądze dostają i one są im wydzielane, jak chleb kurom na podwórku. To nawet tak wygląda, jak się dobrze przyjrzeć. Przychodzi patron i zaczyna drobić okruchy, a oni szaleją, jeden drugiego tłucze po łbie, kopie, przewraca, odpycha, dziobie, byle dostać więcej dla siebie. Nie mają biedactwa czasu, żeby rozejrzeć się wokół i cokolwiek zobaczyć. Sprawy zaś mają się tak. Do niedawna wszystko na rynku treści zależało od tego kto kontrolował kanały dystrybucji masowej. Byli to zwykle ludzie na posadach państwowych, realizujący różne, często niepaństwowe zlecenia. Stąd w punktach dystrybucji propagandy, zwanych księgarniami, empikami, matrasami i jak tam jeszcze chcecie znajdowały się różne, często dziwne bardzo rzeczy. Dziś też tak jest, a największym marzeniem ludzi z akademii jest to, by ich publikacje znalazły się w takim właśnie kanale. To jest niemożliwe z istoty, bo masowa dystrybucja przeznaczona jest na propagandę o charakterze globalnym. Na Szczygielskiego mówiąc wprost, któremu Gliński dał order. Dla akademii jest chlebek kruszony przez dobrego gospodarza, czyli różne granty, a także publikacje w niszowych pismach, których nikt nie czyta. Płacone jest to różnie, ale łączy je wszystkie jedno – są to rzeczy powszechnie nieważne. Oni oczywiście myślą inaczej, a jeszcze do tego dostają na to gwarancję, stawia się ich bowiem często na straży różnych państwowych zasobów. A to muzeów, a to instytutów, a to czegoś innego. Nominacje te porządkują hierarchię wewnętrzną i dają im poczucie wyjątkowości. Realnie nie mają znaczenia. Pierwszy z brzegu szeregowy urzędnik z jakimś spec-zleceniem zdewastuje im tę hierarchię.

No, ale państwo i jego zdrajcy poprzebierani za urzędników i postawieni na straży dystrybuowanych treści nie mają dziś monopolu, albowiem jest internet, mamy demokrację i jej pozory muszą być zachowane. Tak więc każdy może sobie wydrążyć własny kanał dystrybucji i coś w nim sprzedawać. Nie jest to łatwe, ale jak uczy nas, nasz własny przykład, możliwe. Nie możemy rzecz jasna liczyć na to, że ktokolwiek cokolwiek o nas napisze, ale za to jesteśmy wolni. To wielka wartość. Jeśli się powtarzam, bardzo przepraszam. Zdarza mi się to naprawdę rzadko. I teraz tak – jeśli ktoś ma do dyspozycji kanał dystrybucji, który kontroluje w całości, może weń wpuścić co chce. Tylko profesorom uniwersytetów wydaje się, że musi to być tandeta. Nie musi wcale. Mogą to być na przykład książki tych profesorów i one tak samo się sprzedadzą jak wszystko inne, albowiem ludzie nie są idiotami. Są ciekawi świata i różnych treści. Łatwość dostępu do informacji poprzez sieć powoduje nie zgłupienie wcale, ale poszukiwanie jeszcze bardziej szczegółowych informacji. I tu jest miejsce na prace specjalistyczne fizyków teoretycznych. Jeśli ktoś mi nie wierzy, niech sobie przypomni, że ja w swój kanał dystrybucji wpuściłem kiedyś serię książek o matematyce, w których były same wzory. Okładki tych książek były skrajnie nieatrakcyjne, a treści dla humanistów zupełnie niezrozumiała, wręcz obmierzła. I to się sprzedawało. Można? Można. Dlaczego więc w masowych kanałach dystrybucji nie ma ciekawych treści? Bo ktoś tego pilnuje. Ktoś stoi na straży dystrybucji tandety i głosami wynajętych, zidiociałych całkowicie profesorów wąskich bardzo specjalizacji udowadnia, że tak właśnie musi być. Nie musi. Naprawdę nie musi. My tego nie robimy. No, ale Kurski i prezydent Duda nagradzający Piekarczyka orderem uważają, że jednak nie, że musi być tandeta, bo ludzie właśnie tego chcą. Zostawmy tandetę, kluczem do rynku jest posiadanie kanałów dystrybucji. To o nie toczy się walka i to one są tu przedmiotem rywalizacji, handlu wymiany, a nie dystrybuowane nimi produkty. Żeby zapewnić sobie dystrybucję odpowiedniej propagandy, wystarczy zrobić Kurskiego prezesem TV, on zrobi oglądalność i wszyscy będą szczęśliwi, nawet profesor Eine. Stąd bierze się też gadanie o niebezpieczeństwach w czyhających w sieci na niewinne duszyczki. Bo jak rozumiem, jeśli policja potrafi zalogować się na portalu randkowym i udawać pilota samolotów pasażerskich, potrafi też bez większego trudu namierzyć wszystkich pedofilów, jak kraj długi i szeroki. Zboczeńcy są niesłychanie naiwni, o czym przekonywał nas dawno temu Vladimir Nabokov w powieści „Lolita”.

Tak już jednak jest, że człowiek nie potrafi funkcjonować bez jakości. Musi mieć coś wartościowego, nawet jeśli będzie to tylko wartość pozorna, uznawana lokalnie. Spece od globalnych rynków o tym wiedzą i jak ognia boją się tego, że ktoś gdzieś zacznie produkować jednoznaczną, nie wymagającą tłumaczeń, ani zbyt silnej promocji jakość. To jest najgorsze co może się zdarzyć z punktu widzenia dystrybutorów globalnej tandety. No, ale jeśli nawet zalejemy cały glob badziewiem zawsze się znajdzie ktoś, kto po cichu coś ulepszy i pokaże kilku sąsiadom swoje dzieło. Wtedy koniec. Mój kolega Czarny należy do takich osób. Zostawić go samego z kawałkiem skóry i kozikiem, a on zaraz zrobi portfel z łapą niedźwiedzia na wierzchu. Bardzo fajny. Dlatego właśnie trzeba uprzedzić takie posunięcia, tak samo jak policja polityczna uprzedza powstanie konspiracji sama ją zakładając i wciągając w jej struktury młodych i naiwnych zboczeńców. Nie można tego zrobić rzecz jasna organizując szkolnictwo artystyczne w starym, dobrym rozumieniu tego słowa, co to to nie. Trzeba dać ludziom możliwość zbierania czegoś, co ma wartość pozorną. Kiedyś pisałem o znaczkach, a pod tekstem magazyniera stalagmit napisał o odznaczeniach. Prócz tego idealnym zastępnikiem jakości jest udział w tajnych i półtajnych stowarzyszeniach. Regulowany zasadami, których nikt nie rozumie, dokładnie takimi samymi, jak obsada stanowisk szefów muzeów, instytutów i różnych naukowych placówek. Wszystko to służy jednemu – likwidacji jakości, nazywanej też w niektórych momentach sztuką i zastąpieniu jej tajemnicą, za którą ma się rzekomo skrywać jakaś hierarchia. Tam się nic nie skrywa. Ja to wiem na pewno, bo wielokrotnie sprawdzałem. Tam stoi profesor Eine ze swoim kolegą od cycatych wróżek i obaj, uśmiechając się krzywo palą papierosy. I niech mi Eine nie tłumaczy, że on w rzeczywistości nie pali, bo to i tak nie ma znaczenia. Można też zająć się dystrybucją tajnych i półtajnych treści i są wydawnictwa, które się w tym specjalizują. Na przykład Armoryka z Sandomierza, która wydała niedawno tegoż właśnie Morawskiego „Sacco di roma”. W najtańszej rzecz jasna, ale jasno wskazującej na pół-tajny charakter tej książki szacie. O tym, by dowiedzieć się, kto jest właścicielem tego wydawnictwa nie możne być mowy. Ja przynajmniej tego nie znalazłem.

Przeglądałem wczoraj różne strony z malarstwem i batalistyką, a wszystko w związku z naszym nowym komiksem. Trafiłem na coś takiego https://www.akg-images.com/archive/Retreat-from-Marignano-2UMDHUD2FLWR.html

To jest dzieło Ferdinanda Hodlera, który zmarł w roku 1918, przedstawiające odwrót piechoty kantonalnej spod Marignano. Była tam wielka bitwa z Francuzami i Szwajcarzy ją przegrali. Więcej niż przegrali, Francuzi ich całkowicie zdewastowali, odrąbując ręce i nogi wielu znakomitym wojakom. No, ale odwrót się udał i wielki artysta – Hodler – tak właśnie ów odwrót spod Marignano przedstawił. Wyobrażacie to sobie? Na początku XX wieku, na zlecenie państwowe, artysta maluje odwrót spod Margignano! Nie jedną z bitew wygranych prze wojska kantonalne, a było ich przecież mnóstwo, nie Winkelrieda czy innego jakiegoś wariata, ale uporządkowany, sensowny, mający solidny propagandowy wydźwięk odwrót spod Marignano. Wyobrażacie sobie, że dziś jakaś państwowa instytucja w Polsce zleca wykonanie dzieła o podobnej tematyce? Mowy nie ma. Wynika to wprost z głębokiego niezrozumienia przez tak zwane czynniki historii własnego kraju i wynika to także z uporczywej, akademickiej rzekł bym, wiary w tandetę. Z impetem ku dziadostwu, tam właśnie zmierzamy i nie widać by ktoś ten pęd powstrzymał. To jest szarża papierowej husarii na piechotę kantonalną z miasta Bern, która nie musi nawet sięgać po topory i berdysze, wystarczą im nożyczki z dziecinnych piórników. Mój kolega, ważny urzędnik państwowy, próbował kiedyś przekonać innych urzędników, że patronem odnawianych relacji z Białorusią powinien zostać Edward Woyniłłowicz, który będzie błogosławionym, a do tego uważany jest przez czynniki państwowe, białoruskie za jednego z twórców niepodległości. A gdzie tam – Kościuszko ma być tym symbolem porozumienia…

A co my tu jeszcze mamy? Oto kolejny obraz https://www.inyourpocket.com/lucerne/bourbaki-panorama_125655v to jest panorama, dziś już się takich nie maluje, bo funkcję panoram spełniają filmy. To jest panorama Bourbaki, znajdująca się w Lucernie, także w Szwajcarii. Widać tam, o nieba, kapitulującą armię francuską, która w strachu przed Prusakami przekracza granicę ze Szwajcarią. Nie ma w tym nawet grama triumfu, ale wszyscy widzą jak zachowują się Szwajcarzy i analizując po kolei każdą scenę, trudno nie pomyśleć, że na kim, jak na kim, ale na nich można polegać. To nie musi być prawdą dzisiaj, ale zarówno Hodler jak i Castres po coś te obrazy namalowali. Po coś też pokazuje się je ludziom do dziś. Po co Kurski zrobił film o wężach w Tomaszowie Mazowieckim, a także po co on płaci Sławkowi Zapale, tego nie domyśliłby się nikt, kto nie zrozumiałby wcześniej, że dystrybucja treści ma charakter globalny, jest sterowana centralnie i tylko bardzo silne organizacje, a także świadome swojej misji, jak Szwajcaria na przykład, czy Izrael mogą tę tendencję przełamać. Organizacje słabsze skazane są na deprawację dokonywaną poprzez przekupywanie lub ogłupianie wysokich urzędników państwowych. Nasza sytuacja jest o tyle tragiczna, że ich już nawet nie trzeba przekupywać ani ogłupiać. Im wystarczy powiedzieć, że są fajni.

Przypominam, że na stronie www.basnjakniedzwiedz.pl trwa promocja książek i czasopism. Baśń czeska i amerykańska po 10 zł, Baśń III po 15, tak samo Łowcy księży oraz Straż przednia. Nawigatory także po 10, ale ubywa ich w zastraszającym tempie, więc trzeba się spieszyć.

  45 komentarzy do “Ku dziadostwu z impetem”

  1. Niestety nie tylko Kurski i Duda promują dziadostwo:

    http://www.pch24.pl/papieski-order-dla-promotorki-cywilizacji-smierci,57544,i.html

    Czy oni biorą nie te prochy, czy mieszają alkohole?

  2. tandeta, tandeta. To Ty nie wiesz, że Polacy uwielbiają disco-polo, tasiemcowe seriale o niczym, do tego świętują wyłącznie klęski narodowe. Tak ma być. I tak będzie. Będziemy świętować rocznice powstania Komitet Edukacji Narodowej, śpiewając hymn napisany na cześć cara-króla na przemian z „oczami zielonymi” a po ulicach będą krążyć bojówki, wybijające przednie zęby każdemu, kto nie będzie na bieżąco z „Koronną Królów.
    Nadal to samo. Ważniejsze pokazać przeciwnikowi, że jest się lepszym, niż go pokonać.
    Nowa minister technologii i przedsiębiorczości popełniła gówniarski tekst dla RP dotyczący Smoleńska. Gówniarski do bólu, mógłby być napisany przez Rycha Petru do spółki z Palikotem. wpolityce rozbroiło bombę, zadając niby ostro pytanie i triumfując gdy została udzielona odpowiedź. Nic nie znacząca, wymijająca i równie rozmyta jak cała minister.
    Lubię Panią Streżyńską przede wszystkim za to, że będąc świetnym organizatorem doskonale zna swoje ułomności i nie zajmuje się techniką bezpośrednio. W przypadku nowej minister liczmy raczej na dużo  ruchów pozorowanych

  3. „mamy demokrację”

    fikcję demokracji.

  4. To dlatego kury z wolnego wybiegu, co to i trawki i robaczka i kamyczka skubną takiego jakiego one uważają, są zdrowsze, i znoszą zdrowsze (oraz smaczniejsze) jajka. I gdyby nie projekt/juma zwany „bio” byłyby też tańsze.

    Ergo, Oni Panu zazdroszczą, a te ich podśmiechujki że za mało się Pana produkty sprzedają to śmiech przez łzy bezsilności. Świadomości z tego że są na cudzej łasce i muszą się sprzedawać każdemu psychopacie albo kiczowi żeby nie zbankrutować na ostatek jeszcze i finansowo. Bo bankrutami moralnymi są od dawna, i nie zagłuszą własnego sumienia żadnym sukcesem finansowym… To dlatego wielu z tych co szczyci się sukcesem i śpi na forsie cierpi na depresję, a czasem popełnia samobójstwo… Biedni głupcy

  5. Andrzej Sarwa. U góry literówka

  6. Łatwość dostępu do informacji poprzez sieć powoduje nie zgłupienie wcale, ale poszukiwanie jeszcze bardziej szczegółowych informacji.

    !!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  7. Każda potwora znajdzie swego amatora… Pan Bóg w swej nieskończonej miłości obdarował człowieka wolną wolą… Są tacy co się jej wyrzekli nie zdając sobie z tego sprawy, ale są i tacy którzy z niej korzystają zgodnie z jej przeznaczeniem. To też Polacy 🙂 Ważne żeby nie dać sobie wmówić że tu decydują jakieś proporcje, bo wtedy kiepsko z nami. Oj kiepsko

  8. Jaką fikcję? Czy Trójce Świętą łączy jakaś umowa społeczna?

  9. Teraz, jak trochę trybiki popracowały, wyłonił mi się obraz kształtowania pewnych przepraszam za wyrażenie, elit. I to samoistnie, właśnie w warunkach jakie są obecnie. Elit definicyjnych, a nie pompowanych, niezależnych od mediów za wyjątkiem Internetu.
    Czyli nad szajsowatą pseudopolityką fundowaną nam przez okragłosotołowe ustalenia, znajduje się polityka o kilka rzędów wyższa uprawiana obecnie przez Kaczyńskiego, wykorzystująca zejście na psy polityki międzynarodowej (za wyjątkiem finansowej) po odwilży związanej z upadkiem bloku wschodniego. A nad nią znajduje się złota ręka polityki, odpowiednik złotej ręki rynku, która nie pozwala wyginąć klasie średniej.
    Do grilla i piwa dorzucono przaśną dumę i paczkę chipsów, tylko po to aby sekta pod wezwaniem Świętego Spokoja nie odrzuciła nowych kapłanów.

  10. To ja dorzucę (mąż, twierdzą, że były):

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Andrzej_Sarwa

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Wydawnictwo_Armoryka

    Dawniej, jak podają nazywało się to wydawnictwo Mandragora, cytuję Wiki:

    W ramach serii Sagi, mity, eposy, legendy, teksty źródłoweo publikowało m.in.: cały Mabinogion„Cztery gałęzie” MabinogiPięć opowieści walijskich Romanse arturiańskie,Saga o Völsungach, ponadto Wyspę Zaczarowaną. Celtyckie legendy i mity dawnej Irlandii,Słowo o wyprawie Igora,Ramajanę,Mahabharatę Wilhelma z Tudeli Pieśń o kacerskich grodów dobywaniu,Manichejskie teksty sakralne,Teksty PiramidEddę starszą(poetycką), Eddę młodszą(prozaiczną), BeowulfaTajemną księgę katarów i zaratusztriańską Arda Wiraz namag. Księgę o pobożnym Wirazie.
    Wydaje także serię Wielka księga umarłych w ramach której publikuje książki na temat wierzeń dotyczących pośmiertnych losów człowieka i końca świata różnych religii (zoroastryzmu, katolicyzmu,protestantyzmu,prawosławia,kościołów orientalnych).
    Armoryka wydała także antologię poezji Inków, legendy z Wysp Brytyjskich oraz serię Historie dziwne, straszliwe i przerażające w ramach której wydaje polską i obcą literaturę grozy.

    Ciekawy profil.

  11. Prawdziwa demokracja to by była wtedy, jakby Macierewicz dostał do wypicia cykutę.

  12. 🙂 🙂

    bez komentarza.

  13. A nie dostał?

    Dziś nie trzeba nikogo takiego jak Macierewicz uśmiercać… Fizycznie. Gdyby trzeba było to by już dawno nie żył.

    Co innego taki Popiełuszko

  14. Drogi Coryllusie, pozwól, że przypomnę: https://pl.wikipedia.org/wiki/J%C3%B3zef_Sowi%C5%84ski#/media/File:Sowinski.jpg

  15. Niedziela jest, odpocznij.

  16. Niestety.

  17. Dziś  indywidualistów nazywa się już „niesterowalnymi”.. Indywidualności to wróg number one.. Wtłacza nam się już tę terminologię korporacyjna od jakiegoś czasu.. A korpo i jego centralne zarządzanie  rzuca okruchy tym właśnie fajnym.. I fajowo jest ,Sławomir tańcz ,śpiewa itp. itd..

  18. Ciekawe jest to wydawnictwo

  19. „Tam stoi profesor Eine ze swoim kolegą od cycatych wróżek i obaj, uśmiechając się krzywo palą papierosy.”

    A obok gdzies w rogu stoi nasz polski Indiana Jones czyli redaktor Grzegorz Gorny i poklepujac sie znaczaco po kieszeni, z usmiechem nas informuje ze jest juz bliski znalezienia kielicha Swietego Graala.

  20. Z tym gonieniem za Graalem to  jest najzupełniejszy kosmos.

    Otóż kielichy do wieczerzy sederowej były zawsze kamienne.

    Także Jezus Nazarejczyk używał  takich.

  21. I to jest wlasnie piekne  !!!

    Ta depresja,  ten strach  przed zwyklymi ludzmi w oczach tych  politycznych prostytutek,  ktore  jawnie sie sprzedaja  TAJNYM  bankrutom  !!!

    I jak wyglada teraz ta cala banda  ZAPRZANCOW  przeglosowujacych przyjecie  ZLODZIEJSKIEGO   BUDZETU,  ktorych zaden  KURSKI  KRET  nigdy  juz  nie zakryje… jak wygladaja ci  HIPOKRYCI  obecni na obchodach jubileuszowych RM  w Toruniu… z ta  menda Tarczynska  !!!…

    … ktorzy  w  tydzien  OBALAJA  rzad  BS… a w dniu  zapSZysiENRZenia  juz  bija piane… o  pSZyspieszeniu  i sookcesie … i juz sie ta  deta  LEPSZA  ZMIANA  nie wyrobila na zakrecie… jeszcze im zostalo  przehandlowac  LASY  PANSTWOWE  i  wprowadzic  GMO…

    … no i jeszcze w telewizorze  – do odegrania  przed  narodem  IGRZYSKA  SMOLENSKIE…  i  sFiENtowanie  niepodleglosci…  przez hucpiarzy  i  swolocz  sejmowa  pozostalo  !!!

    À le  narod  tej sciemy  i tak  NIE  KUPI  !!!

  22. Ichniejsza reklama.

    Wydawnictwo Armoryka prezentuje thiller historyczno-ezoteryczny „Wieszczba krwawej głowy”.

    Królewskie zbrodnie, mroczne rytuały, miłość, zdrada, okultyzm, a w tle splecione losy Polski i Francji.

  23. Exactement…

    … ponadto  prestytutki  same sie  kompromituja  i  wykluczaja… z debilami  nikt nie chce rozmawiac…  o tym, ze Kempa – ten  KRET  pisowski jedzie do Jordanii  ???…  Po co  ???

    Emigranci, uchodzcy  to  nie jest problem  ani  Polski  ani  Polakow  !!!

  24. Po co TV Kurowizja płaci Sławomirowi ?  A po to :  Wytwórnia płytowa: AGORA S.A.Albumy: The Greatest Hits.  Powinno być raczej  Greatest Shits.  Forsa się kończy, szukają koryta. Wcześniej zrobili wideo z Sochą za 50 000. Chyba wiele to nie dało, więc trzeba zmienić sposób reklamy.  Jeden  lansuje, drugi  kasuje. Robią sobie na rękę w obrocie bezgotówkowym, zgodnie z trendem popieranym przez juniora Morawieckiego ( juMa).

     

  25. Armoryka – pierwsze skojarzenie (i drugie, i trzecie) – znakomity francuski komiks. Ciekawe, czy zamierzone przez twórcę wydawnictwa? BTW Asterix to dobra robota propagandowa, ale tej pan Sarwa chyba nie zamierza naśladować.

  26. Demokracja to fikcja z założenia.

  27. No ale to bez sensu. Kodowcy lubią Sławomira bo robi sobie jaja z pisowskiej tłuszczy, ale jego płyt przecież nie kupią. Wiedzą że to tylko dla jaj.

  28. Bog rozglosu ani mamony nie potrzebuje. A tworcy serii Indiana Jones czy Grzegorz Gorny jak najbardziej.

  29. z poszukiwaniem  Graala jest niezły chutzpah.

    Do wieczerzy sederowej (w tym  Ostatniej Wieczerzy) używano zawsze kielichów kamiennych (kamień był uważany za koszerny), właściwie był to rodzaj małych pucharków, bo duże kielichy byłyby za ciężkie. Potrzebne były do tego celu zawsze  cztery kielichy, gdyż były używane przy  czterech  rytualnych błogosławieństwach sederowych.

    Szerzej o tym napiszę na „SN”, gdzieś za miesiąc, dwa.

    Tak więc jeśli już ktoś chciałby znaleźć Graala, to powinien szukać czterech kielichów.

    Czyli czterech graalów.

    Ignoranci zarabiają na ignorancji.

    Jak to mówią, ale mniejsza kto mówi :

    Głupi żyje z pracy, a mądry (cwany) z pracy głupiego.

  30. No i co, że bez sensu.

    A KOD to może projekt z sensem?

  31. Gospodarzu, następny film czeka na recenzję. Film „Ignacy Loyola” („ignacio de Loyola”) Paola Dy, biograficzna opowieść o założycielu zakonu jezuitów o którym sporo pisałeś. Reżyser jest Filipińczykiem, który nie ukrywa iż jest katolikiem.

    Polski zwiastun:
    https://www.youtube.com/watch?v=ED3NTPJbJIE

    Zupełnie inne podejście do sposobu realizacji filmu, a udział strony kościelnej jest nie do przecenienia.

    Jest 5 odcinków o tworzeniu tego filmu. daję link do pierwszego, który obejrzało od lipca 2016 roku zaledwie 40 tys. internautów, a ostatni tylko 3 tys. Ciekawe jak wypadnie film w Polsce.

    https://www.youtube.com/watch?v=QN6rAxmUuR4

  32. Robią, co mogą. A że nie mają rozumu, to robią byle co, byle tylko coś robić. Boją się, że nie będzie jak było, nie będzie można kraść i obsadzać koryt. Część z nich jest opłacana, więc się nie wysilają.

  33. L-o-y-o-l-a

    B-o-b-o-l-a

  34. >…Marignano. Była tam wielka bitwa z Francuzami i Szwajcarzy ją przegrali.

    Raz z Francuzami, raz przeciw Francuzom. Najemnicy szwajcarscy, landsknechci niemieccy i czarne bandy liczyli pieniądze. Jedyną rzeczą, w której powinni byli być szczególnie dobrze wyćwiczeni, to uporządkowany odwrót, by ujść z życiem, zabrać co swoje i co zostało po towarzyszach broni.

    A Francuzi tworzyli rycerza bez strachu i skazy. Po bitwie gigantów w Marignano, Piotr de Terrail senior de Bayard zyskał honor pasowania króla Francji na rycerza. Mimo różnych zawieruch, brązowe wzorce tego dobrego rycerza są przechowywane w wielu miejscach Francji. A nasz wzorzec, „Polish Bayard” z brązu, stoi dumnie przed pałacem prezydenckim w Warszawie.

  35. śrdw. francja zbudowała potęgę na samej własności ziemskiej, która była podstawą rycerstwa, podczas gdy Anglia już w XII wieku opierała się na sieci miast żyjących ze spekulacji i najemnikach.

  36. „Jedynie prawda jest ciekawa.” Józef Mackiewicz

  37. Google uważa, że letaude w domenie pl nie istnieje (letaude site:pl). Przkro mi, ale na Berdyczów nie odpowiadam.

  38. Sławomir występuje też w serialu „Blondynka”.

  39. Zaczął występować tam wiele lat temu, a karierę zaczął w wieku lat 10. Widać miał jakieś powiązania, tylko o tych występach w Ameryce brak konkretów.

  40. „pisowska tłuszcza” (?) – nie rób tu łonetu.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.