Lis 222019
 

Nie jestem w stanie przejść do porządku dziennego nad ostatnimi komentarzami pod tekstami dotyczącymi zamachu na Gabriela Narutowicza. To jest doprawdy niezwykłe. Mam na myśli łatwość, z jaką godzimy się na oddawanie wszystkiego, ze szczególnym wskazaniem na własne, trzeźwe osądy, nie za miskę soczewicy nawet, ale za możliwość oddawania hołdów Józefowi Piłsudskiemu. Tak jakby Józef Piłsudski reprezentował jakąś własną, autorską koncepcję państwa, która w dodatku pozwoliła nam przetrwać dziejowe burze i doprowadziła Polskę do jakiegoś sukcesu. Nie na wielką skalę, ale na taką naszą, środkowoeuropejską. Jak wiemy tak się nie stało, a nazwisko Józefa Piłsudskiego nie jest kojarzone z klęską, ale z sukcesem zwanym odzyskaniem niepodległości. Czym było odzyskanie niepodległości? Potwierdzeniem stanu faktycznego, czyli dewastacji państw centralnych oraz Rosji i wydaniem koncesji na okradanie nowo powstałego państwa Polskiego sojusznikom, głównie Francuzom. Taka była cena tej niepodległości. Można wręcz powiedzieć, że cała nadzieja Polaków na sukces niepodległego państwa została pogrzebana już na samym początku, poprzez podpisywanie umów na rozwój przemysłu zbrojeniowego i innych branż, mających doprowadzić kraj do stanu kwitnącego. Co w istocie doprowadziło do trwałej, chronicznej zapaści. Można powiedzieć, że budżet młodego państwa został wprost wydany na samym początku w łapy międzynarodowych złodziei, których uwiarygodniała socjalistyczna klika, uzurpująca sobie prawo wyłączne do odzyskanej niepodległości. Czy ludzie pokroju Józefa Piłsudskiego w ogóle rozumieli co to jest niepodległość? W pewien, uproszczony, dziecinny sposób na pewno tak, ale nie rozumieli niepodległości, tak jak się ją rozumie w Londynie, Paryżu czy innych krajach, która przez stulecia toczyły uporczywą walkę o przetrwanie zakończoną sukcesem. Państwa myślące poważnie o niepodległości nie wyrzekają się, za darmo, wielkich połaci terytoriów w imię obłąkanych i zbrodniczych doktryn. A Polska się takich terytoriów wyrzekła i na dodatek uczyniła to poprzez ludzi Piłsudskiego. On sam schował się za ich plecami, żeby nie stracić dobrej opinii w oczach narodu, a przychylna mu prasa oskarżyła o podpisanie traktatu ryskiego endeków. Nie pierwszy i nie ostatni raz zresztą. Dlaczego porzucono kresy? Otóż dlatego, że przyjęto – z całą niekonsekwencją – za podstawę rozważań o nowym państwie, doktrynę etniczną. Z założenia oszukaną i idiotyczną, która jest po prostu pułapką na różne, aspirujące do politycznego sukcesu elity. Damy wam własne państwo – mówią bankierzy – ale w granicach etnicznych. ZSRR, nie musiał mieć granic etnicznych albowiem budował państwo klasowe a nie narodowe. I nikt w Polsce, z Józefem Piłsudskim na czele, nie zwrócił uwagi na fakt, że sąsiedztwo państwa klasowego, posiadającego różne uwierzytelnienia od organizacji finansowych to śmierć wszystkich znajdujących się w okolicy państw narodowych. I nie mówcie mi, że w tamtych czasach nie można się było tego domyślić. Można było, a nawet trzeba było.

Polityków wybitnych poznaje się po tym, że nie boją się ryzykować życiem. Czy Józef Piłsudski kiedykolwiek ryzykował swoim życiem? Największym ryzykiem, jakie musiałby wziąć na swoje barki, byłoby doszczętne zniszczenie bolszewików. Po tym akcie podjęto by na pewno próbę zlikwidowania go, jako tego człowieka, który zaprzepaścił plan banków. On jednak tego nie zrobił, albowiem budował Polskę w granicach etnicznych z jakąś tam opcją federacyjną, całkiem nie możliwą do realizacji. Zostawmy to jednak. Największym sukcesem męża stanu jest zawsze wychowanie następców. To się zdarza rzadko, ale się zdarza. Czy Józef Piłsudski wychował następców? Oczywiście, że nie, wychował zaczadzonych przez swój własnych charyzmat durniów, nie rozpoznających nie tylko okoliczności politycznych, ale wręcz niczego, wliczając w to dzień i noc oraz następstwo pór roku. Czy Polska pod ich rządami osiągnęła sukces? Nie, została pogrzebana, a następnie wskrzeszona w innych całkiem granicach, przez komunistów, którzy budowali państwo hybrydowe – klasowo-narodowe, opierając się na sojuszu z ZSRR. Było to państwo opresyjne, oszukane i złe, ale wielu ludzi na świecie, decydujących o trendach w polityce, uważało, że jest ono potrzebne. Czy dzisiejsza Polska jest komuś potrzebna? Na razie wielu polityków globalnych deklaruje, że tak. Zobaczymy co będzie dalej. Do jakiej tradycji odwołuje się ta dzisiejsza Polska? No przecież nie do komunistycznej, choć tkwimy w granicach wyznaczonych w Jałcie. Na tym głupim Netflixie, kiedy pokazali mapę Europy, już po poprawkach, wskazujących gdzie sięgały Niemcy przed wojną, nikt nie odważył się przesunąć granic Polski międzywojennej na wschód. Tak, jakby ten widok miał kogoś zabić. To jest symptomatyczne. Polska ma być tu gdzie jest, ale w warstwie propagandowej ma odwoływać się do Polski przedwojennej, firmowanej przez Piłsudskiego najpierw, a potem przez jego następców, samych durniów. Po co nam jest dziś potrzebny Piłsudski? To jest substancja lotna służąca do okadzania umysłów. Innej funkcji Józef Piłsudski nie ma. Nie można przywołać żadnej jego myśli, którą dałoby się potraktować serio. Jedyne co po nim zostało to wulgarne bon moty, z lubością cytowane przez grzecznych i pierdołowatych młodzieńców. Mam tu na myśli te powiedzonka o prowadzaniu kur szczać, albo o pierdlu i burdelu. Jeśli kogoś to jeszcze śmieszy i czuje się przeze mnie dotknięty, najmocniej przepraszam. Nie można też wskazać żadnej dynamicznej sytuacji w której Józef Piłsudski uczestniczyłby z całą pewnością. Z wyjątkiem może akcji pod Bezdanami. Do Kielc Piłsudski wjechał samochodem razem ze swoim sztabem. Początek ofensywy znad Wieprza spędził nie z żołnierzami, ale łażąc w te i z powrotem po urzędzie pocztowym w Irenie, dziś dzielnicy Dęblina. W czasie zamachu majowego zaś, nie pokazał się nawet na ulicy. Potem zaś umarł w aurze człowieka czynu, który prowadził szarże konne na przeważające siły wroga. Nic takiego nie miało miejsca, jak dobrze wiemy. Nie mamy nawet pewności, czy Józef Piłsudski potrafił utrzymać się w siodle.

Jedno Józef Piłsudski robił znakomicie – budował swoją własną legendę poprzez likwidowanie krytycznych lub choćby tylko rzeczowych publikacji na swój temat. To jest trwały, jeśli nie najtrwalszy element naszej tradycji niepodległościowej – powielanie kłamstw, przeinaczeń, deprecjonowanie opinii i analiz innych ludzi. W imię czego? W imię ochrony pamięci Józefa Piłsudskiego, który co prawda mógł czasem skłamać na swój temat, ale przecież nie sposób tego udowodnić, bo inni przecież też mogli czynić to samo. O co więc chodzi?  To jest sytuacja żywo przypominająca rozliczanie agentów po roku 1989. Padło wtedy hasło – wszyscy jesteśmy umoczeni. Przed wojną zaś najważniejsze hasło brzmiało – Piłsudski ma zawsze rację. Kolejne zaś, drugie w kolejności – cukier krzepi – wymyślone przez Wańkowicza. I tak, ludzi, którzy przez swoją płytką i obłąkaną politykę nie dali narodowi szansy na rozwój i normalne życie, są dziś wielbieni i wynoszeni na piedestał. Deprecjonuje się zaś tych, którzy śmieli się im przeciwstawiać lub choćby tylko mieli do ich postępowania jakieś krytyczne uwagi. To jest, podkreślam, najtrwalszy element tradycji niepodległościowej. Nie możemy się go niestety pozbyć. Nie możemy, albowiem rozumujemy w kategoriach politycznego symbolizmu. Wałęsa nie mógł się pozbyć wizerunku Matki Boskiej z klapy marynarki, a my nie możemy krytykować Piłsudskiego, bo się okaże, że nie jesteśmy Polakami. Na dziś to tyle, jadę do Łodzi.

 

  27 komentarzy do “Kult Józefa Piłsudskiego i jego racjonalne podstawy”

  1. Nazwałem kiedyś Piłsudskiego „tow. Wiktor” i okrzyknięto mnie bolszewikiem 🙂

  2. 100% racji.

    Dlatego nie mogę zrozumieć narodowców i organizatorów Marszu Niepodległości i ich  ogromnego przywiązania do daty 11 listopada. Po śmierci J. Piłsudskiego ogłoszono dzień 11 listopada dniem pamięci i czci imienia Marszałka. Nie było mowy o jakimś święcie odzyskania niepodległości. Zdawano sobie wtedy sprawę z decyzji Rady Regencyjnej dnia 7 października 1918 roku o odzyskaniu niepodległości (inną sprawą jest jaka ta niepodległość i suwerenność była). Niestety, zaczadzenie umysłowe po „obaleniu komuny” w 1989 kazało czcić to, co komuniści zakazywali. Szczególnie myślę w tym miejscu o tzw. „krakówku” i bajaniu przy alkoholu.

    Dziękuję za ostatnie teksty o Niewiadomskim.

  3. Wydaje mi się nie od rzeczy przypomnieć opowiastkę gdzieś zasłyszaną, jak to jeden z naszych licencjonowanych „patriotów” od Wandy Wasilewskiej przez pomyłkę palnął w obecności Stalina toast w rodzaju „Niech żyje nasz wielki przywódca marszałek Józef Piłsudski”. Przerażenie wywołane po „naszej” części stołu uspokoił Stalin słowami „niczewo, niczewo – toże marszał”.

  4. dobrze, że Stalin był po kilku głębszych, bo licencjonowany „patriota” wróciłby do kraju w sosnowej jesionce.

  5. Gdyby przyjąć założenie, że Polskę kochają tylko Polacy i tylko Polakom jest Ona potrzebna, to widać, że dla wszystkich innych państw,  jest Ona jedynie materiałem do wykorzystania, a jeśli dogada się kilku i uzgodnią podział łupu (Polski), to nie mamy szans.

    Na etykę protestancką czy prawosławną  –  nie mamy co liczyć. (bo takiej nie ma)

  6. Pod koniec XVIII w. 75% ludnosci Rzeczpospolitej nie mialo swiadomosci dokonania rozbioru panstwa i w gruncie rzeczy fakt ten nie mial znaczacego wplywu na ich los. Obecnie odsetek ten wynosi co najmniej tyle, jesli nie wiecej, jesli chodzi o procentowy udzial ludnosci Polski, dla ktorej kwestie ustrojowe czy przynaleznosci panstwowej nie maja zadnego znaczenia. Nie ma sensu frontalny atak na nasze panstwo – wystarczy, ze w demokratyczny sposob owa wiekszosc 75% przeglosuje swiadoma mniejszosc w pozadanym przez agresora kierunku.
    Od czasu ukazania sie „Krytyki rozumu” Kanta trwa bezprecedensowy atak na rozum jako taki i w efekcie pomimo burzliwego rozwoju nauk szczegolowych, rownolegle nastepowala rozlegla dewastacja samego sposobu myslenia przez czlowieka. Badacze dziejow, profesorowie wyzszych uczelni, zwykli obserwatorzy zycia coraz czesciej konkluduja, ze najdonioslejszym skutkiem Oswiecenia bylo zniszczenie najdoskonalszego dziela Bozego – ludzkiego rozumu.
    Kazdy nieuprzedzony badacz historii Polski wie, ze idea Krolestwa Polskiego i panstwa polskiego skonczyla sie definitywnie w dniu 11 listopada 1918 roku, a zarowno II RP, jak i III RP to lipa – ch**, d*** i kamieni kupa i musimy z tym jakos zyc.
    Znakiem naszych czasow jest wszechobecna glupota. Problem dotyka zwlaszcza kobiet, poniewaz kobieta, o ile nie jest jakims mutantem, wierzy w to, co sie jej powie i nie jest to bynamjmiej zarzut, tylko stwierdzenie faktu (vide JKM o kobietach), stad taki szczegolny nacisk oswieceniowcow, aby poddawac kobiety pelnemu cyklowi oswieceniowej edukacji. Kobieta sie zlosci, ale nie jest w stanie myslec krytycznie bez emocji, ani zanegowac samej siebie, jak zrobil to Kant. W rezultacie kobiety przede wszystkim nie wiedza, jak maja wychowywac swoje dzieci, bo to sie w sposob naturalny wie albo nie wie (kobiety maja w wiekszosci wypaczony poglad poprzez zaaplikowanie im w szkole, w mediach, w ksiazkach niewlasciwej wiedzy). Prawa wyborcze dla kobiet to kolejny gwozdz do trumny cywilizacji.
    Wystarczy krotki przeglad prasy swiatowej, aby stwierdzic, ze caly swiat ma problemy: w Ameryce Poludniowej jest kryzys ekonomiczny, w Chinach zamieszki spoleczne, Australia nie radzi sobie z natura, w Ameryce, Europie, Afryce wystepuja wszystkie te problemy naraz. Co sie stalo, ze NAGLE ludzkosc przestala sobie radzic z najprostszymi sprawami?
    Wczoraj w Koninie Zbigniew Stonoga oglosil moralny rozklad i koniec instytucji panstwa i oto od wczoraj prosze Panstwa zyjemy w warunkach czystej anarchii na etapie czlowieka pierwotnego.
    W tej sytuacji uwazam, ze wydawanie ksiazek z pretensjami jest zadaniem bardzo karkolomnym, prowadzacym do rozczarowan, chyba, ze robi sie to na przekor wszystkiemu i na zlosc demokratycznej wiekszosci.

  7. Trudni z taka tyradą głupot dyskutować ale tak na szybko:

    -Przecież  Pan Bóg kobietom powierzył urodzenie i wychowanie dzieci, co pan opowiada za bzdury, z męskiego wychowania bez emocji wyrastałyby pokolenia nie emocjonalne,  nie ma w tym niczyjej winy tak są ludzie skonstruowani.

    -wg pana Konfederacji Barskiej nie było i po rozbiorach Polacy sobie nie zdali sobie  prawy że trzy stolice nimi zaczęły zarządzać, po Powstaniu Styczniowym kobiety we dworach przejęły zarządzanie majątkiem, i kolejne pokolenie dotrwało do legionów,  o którą się upominał ks. Tokarzewski kiedy mówił że młodzież z ziemiańskich domów (ta wychowana przez kobiety)  ginie na froncie ….. itd.

    Od pańskich  głupot można się zacząć jąkać.

  8. Prof.Łukasz Święcicki na pewno nie  wypuściłby naszego marszałka, o napoleońskich talentach wojennych z tego psychiatryka .Leczyłby go aż do skutku . Tak napisał kiedyś o swoich pacjentach w książce „Buka u psychiatry” ,że żadna  tam eutanazja tylko zrobiłby wszystko ,żeby takiego cierpiącego człowieka wyleczyć . I co ? Piłsudski uciekł a my dziś mamy legendę i niewiele  poza tym . Ale  chociaż do tego Buki nie  można się przyczepić ,bo trudno tam o jakieś symptomy choroby ,to brzmi optymistycznie . Pośród naszych legend narodowych jest  jedna  taka całkiem normalna postać . Niech żyje  Buka.

    Pozycja  rozluźniająco refleksyjna  bije  wszystkie hagiografie piłsudskie  na  głowę , „Buka  u psychiatry ” ma  moc .

  9. Trochę kojarzy mi się Piłsudski z Donaldem Tuskiem. Tak intuicyjnie. Może dekoracje i okoliczności były trochę inne ale co do istoty „politycznej osobowości” mają spore iunctim.

  10. Ciekawe, że o etniczności mówi się zawsze w kontekście wschodu. Np część Pomorza Gdańskiego wróciła do Polski nie dość, że dopiero w 1920 r.,  (dzięki gen. Hallerowi) to jeszcze wielu Polaków z dawnych Prus Królewskich pozostało w granicach Niemiec. O bliskim Polakom Łużyczanom, też jakoś cisza u wielu miłośników etniczności. Piłsudski to chyba bardziej „Bolek”, czy tam „Wiktor” tamtych czasów, tyle że zdolniejszy ;).

  11. Zamiast „Wiktor” miało być „Oskar” ;).

  12. Bo jeden kolega byl z ethnosu a drugi z ethosu i obaj swietnie udawali Greka.

    Jeszcze o wplywie reklam na kobiety, co tlumaczy, dlaczego elity kazdego kraju szybko sie degeneruja
    https://dentonet.pl/jedno-z-najwiekszych-klamstw-przedwojennej-polski/

  13. Doktryna etniczna została „sprzedana” Polsce przez masonerię a jej implementacją zajęła się narodowa demokracja. Na przełomie wieków było już pozamiatane i jedyne co można było robić to ciułać procenciki Polaków w kolejnych gminach.

  14. Chyba bylem  patryidiota

  15. A kto w takim razie sprzedawał doktrynę „braterstwa” pt. „Jedna rasa ludzka rasa”, intenacjonalizm w wydaniu socjalistycznym itp? ;).

  16. Z tego powodu coraz częściej ma znaczenie kto jak wygląda a nie kim jest i co gada 😉

  17. Nie chyba…

    … tylko  NAPEWNO… ale podobnych Panu Jasiowi  OSZUKANYCH  przez  „nasze panstwo”  SA  MILIONY  !!!

  18. Od Konina Azja sie zaczyna. Obywatel Stonoga Zbigniew w przemowieniu na pogrzebie mezczyzny postrzelonego przez policjanta kopnal nawet te sienkiewiczowska kupe kamieni symbolizujaca sytuacje w krajui. W miare skromnych mozliwosci postaram sie przywrocic poprzedni status Polski w zakresie nadwyrezonym przez obywatela Stonoge i poukladam te kamienie z powrotem, jak byly. Kazdy powinien robic to, co moze i umie. Nawet drobiazgi maja znaczenie.

  19. Cóż dębu gdy świnia się czochra?

  20. „Człowiekowi rzadko bywa dane być bohatera na miarę wielkości sprawy, której służy (…). Nieprzeciętne oddanie w służbie wielkiej sprawy, to najczęstsza przeciętna miara wielkości. Są tacy, którzy tego nie rozumieją.”  Jerzy Narbutt

  21. Oczywiście : bohaterem.

    „Człowiekowi rzadko bywa dane być bohaterem na miarę wielkości sprawy, której służy (…). Nieprzeciętne oddanie w służbie wielkiej sprawy, to najczęstsza przeciętna miara wielkości. Są tacy, którzy tego nie rozumieją.”  Jerzy Narbutt
     

  22. Mnie zastanawia jedno: odwròcona geografia preferencji wyborczych w międzywojniu. Progermański (o ile tak go można zetykietyzować) Litwin-socjalista miał poparcie na Kresach, a prorosyjski bądź co bądź Dmowski, uderzający w klimaty narodowościowe, wygrywał wciąż w Wielkopolsce… ???

  23. Dawno, a może nawet nigdy nie czytałem tak konkretnego tekstu na temat Piłsudskiego i II RP.

  24. Tak…

    … tekst  zwala z nog  !!!

  25. To stosunkowo proste, w dodatku tak jest do dzisiaj, wynika z zetknięcia się ludności tubylczej z okupantem, jedyne na co warto zwrócić uwagę, to nikłe poparcie dla Moskali wśród ludności ruskiej, ale o tym pisał już dość wyczerpująco Milewski w „Co zrobić ze wschodem Europy?”

  26. Zgoda. O ile PiS się potraktuje za spadkobiercę idei federalistycznych (z południem zamiast wschodu), a Konfederację za spadkobiercę Endecji (ta akurat korzysta z w miarę röwnomiernego w skali kraju poparcia).

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.