Lip 252017
 

To nie jest próba wrogiego przejęcia bloga, to tylko ja, postać wszystkim całkowicie obca, czyli żona Coryllusa. Nie jestem bytem astralnym, jak może niektórzy uważają.

Chciałam napisać, że jestem chyba jedyną osobą, którą cieszy to, co się właśnie stało. Nie wiem, jaką decyzję ostatecznie podejmie Coryllus, ale ja mam go w końcu dla mnie i dla naszych dzieci. W pełni. Wszyscy niestety o tym że, on ma rodzinę, zapominają. Mnie martwią wszystkie Msze Święte w intencji Gabriela i komentujących, bo pogłębiają tylko dystans między naszym światem tutaj, w domu, który z taką radością budowaliśmy, a światem na blogu. Bardzo proszę wszystkich, którzy muszą się przyjaźnić, żeby się ograniczali, jeśli już muszą, tylko do bloga.

Pozostaję z szacunkiem.

Lucyna Aninowska-Maciejewska

  126 komentarzy do “List do ludożerców”

  1. Witam Serdecznie

    >jestem chyba jedyną osobą, którą cieszy to, co się właśnie stało.

    Moją Żonę też to cieszy 🙂

  2. Haha moją poniekąd też… pytała czy dalej będę płacił za internet.

  3. Pani Lucyno, dla mnie nie jest pani bytem astralnym, miałem okazję panią poznać. Nigdy nie zapominam, że Gabriel ma rodzinę. A poza tym doskonale panią rozumiem i w pełni się solidaryzuję (choć jestem księdzem i nie mam rodziny). Ale proszę nie martwić się Mszami Świętymi, naprawdę, z nich tylko dobro. Życzę z całego serca, aby w rodzinie, Waszej rodzinie, działo się dobrze. A blogerzy i komentatorzy dadzą sobie radę. Dobrze, że Gabriel zrobił coś, co panią cieszy. Naprawdę. Pozdrawiam serdecznie.

    ks. Andrzej

  4. Czyli gdzie diabeł nie może tam ……….

  5. To nie tak…Roma locuta causa finita.

  6. Słuchajcie, Szanowni. Od tej chwili ani słowa. Dzisiejsza notka pochodzi z prawdziwego świata. Wszystko już zostało powiedziane i każde następnie słowo pogarsza sytuację.

    Nie róbmy z siebie pośmiewiska. Kto zacznie, „ten jest zdrajcą.”

    ludożerca

  7. 20 pln od osoby dla Gabriela za prowadzenia bloga dalej i Pani Żona będzie szczeliwa…

    Zakupy zrobi i dzieci na wakacje wyśle…

    A wiec jak u Żydów – jak chcecie coś osiągnąć to nie gadaniem tylko kasą 🙂

    over and out.

    Put your money where your mouth is.

  8. Nie ma nic gorszego jak zabieranie głosu w temacie, o którym sie nie ma pojęcia.

  9. Rozumiem Panią Pani Lucyno (przepraszam za tę pouchwałość)

    Wszystkiego Dobrego dla Całej Rodziny!

    Pozdrawiam

  10. Panie Gabrielu, proszę wyprowadzić tego barana na O. raz na zawsze żeby więcej nie plugawił tej strony.

  11. zono Coryllusa

    podziwiam za anielska cierpliwosc, wyrozumialosc i poswiecenie

    ale przede wszystkim podziwiam za odwage

    zdaje sobie sprawe jak trudno bylo taka notke napisac

    ——

    Coryllusie

    masz wspaniala zone!

  12. Trochę cierpliwości, a my albo trzymajmy kciuki albo się pomódlmy, albo jedno i drugie.

    Proszę wyrzucić tego skunksa!

  13. Może parasol Cię chamie w końcu wyprowadzi, albo MrWhite…

  14. Dziękuję Pani za ten komentarz, wieloletnią współpracę z mężem i za cierpliwą zgodę na dzielenie się nim z nami. Myślę, że podobnie jak u mnie, powodem dalszych komentarzy „ludożerców”, był niepokój o Coryllusa. Ale skoro wszystko jest teraz w najlepszych, kobiecych rękach, to już mi ulżyło.

    Z całego serca życzę całej Państwa rodzinie spokoju i zdrowia, zregenerowania sił, więcej wspólnie spędzanego czasu, powodzenia i obfitych obfitych owoców w realizacji planów na nowym etapie.

    Dużo zdrowia szczęścia i błogosławieństwa Bożego dla całej rodziny i wszystkich bliskich Państwa sercu.

    Za wszystko Bóg zapłać.

  15. Mam możliwość przeczytania dorobku Pani męża od początku. Wszędzie można znaleźć dobre strony. Rodzina tysiąckroc ważniejsza!

  16. Pani i p. Gabrielowi życzę  chwil tęsknoty za nami.

    Kinga

  17. Mam, krótkie co prawda i nie tak bogate jak coryllus, doświadczenie z blogiem (oraz dyskutowaniem na fejsie), więc wiem, że jedna średnia notka (bez researchu) potrafi zabrać nawet kilka godzin z życia. Kilka godzin! Wiem też, że można poświęcić wszystko, ale nie wolno okradać własnych dzieci z czasu, który im się po prostu należy. Świadomość tego faktu przychodzi zwykle poniewczasie, niestety. Dobrze, że coryllus w porę to zrozumiał. Bo my, czytelnicy i dyskutanci, tak naprawdę nie znaczymy nic w tym rachunku — rodzina zaś znaczy wszystko. Dlatego wyrazy szacunku i pozdrowienia, tak dla Gabriela, jak i Małżonki, bardzo miło było mi poznać, dziękuję.

  18. za nami „ludozercami”?! :))

    przyznaje – bardzo trafne okreslenie!

  19. Szanowna Pani Lucyno,

    Msze Św. nie powinny martwić i dystansować. Ta modlitwa, to nasza wdzięczność, że zbudował przestrzeń blogersko – księgarską dla siebie i dla nas . Osiągnął sukces, pisze Pani, że rodzina poniosła wysokie koszty tego sukcesu, ale praca Coryllusa będzie procentować. Jak jest dzieło ze Mszą Św. to zawsze procentuje.

    Życzenia pomyślności dla Pani rodziny.

  20. Moja żona też się cieszy.

    Cóż, kobiety rządzą światem.

  21. „Mnie martwią wszystkie Msze Święte w intencji Gabriela i komentujących, bo pogłębiają tylko dystans między naszym światem tutaj, w domu, który z taką radością budowaliśmy, a światem na blogu.”

    W przypadku Mszy Św. ktoś wprowadził Panią w błąd. Te Msze przede wszystkim były w intencji Gabriela, jego bliskich i dzieła które podejmuje, a dopiero w dalszej kolejności za wspólnotę gromadzącą się wokół dzieła(nie tylko za komentujących na blogu).

    Jeśli moja uwaga jest niestosowna to przepraszam, ale uważam że tym samym do grona ludożerców zaliczylibyśmy również pana Wawrzyńca i księży którzy odprawiali te Msze Św., a przecież Msza nigdy nie jest złem.

  22. Jako wieloletni czytelnik bloga i cichy uczestnik wszystkich blogowych wydarzeń dołączam się do podziękowań dla Coryllusa za cierpliwe wyjaśnianie zawiłości historii i polityki (trzeźwość i trafność ocen niespotykana chyba nigdzie więcej). Pani dziękuję za tolerowanie tego przez te lata.

    Dla mnie nadszedł czas powtórki – ponownej lektury tych niezwykłych i ważnych dla Polaka tekstów. Przyda mi się też powtórka z nagranych spotkań. Pozostaję czytelnikiem książek, czasopism, innych książek wydawnictwa Klinika Języka oraz innych książek sprzedawanych w sklepie basnjakniedzwiedz.pl

    Planuję też stałą obecność w Szkole Nawigatorów. Jak by nie było Coryllus.pl, Baśń jak niedźwiedź, Szkoła Nawigatorów czy nawet memix, to chyba już stosunkowo silne marki i z talentem Coryllusa spodziewam się dalszego rozwoju i niejednego pozytywnego zaskoczenia.

    Serdecznie pozdrawiam wszystkich.

  23. To raz a dwa to chyba dobrze dla rodziny jak jej głowa ma dobre znajomości i je poszerza:)

  24. Jest kopia bloga Coryllusa na salon24.pl, w całości od początku jego istnienia, czyli 2 sierpnia 2009 roku. I nie do wiary, że to tylko niecałe 37MB. Kończy się w kwietniu 2016 ale gdy tylko czas mi pozwoli, dokończę tę kopię do czasów współczesnych, czyli do konca 2016, czyli konca salon24.pl. Potem juz wszystko działo sie na coryllus.pl i jest to do czytania teraz juz tutaj w Archiwum bloga (na dole po prawej stronie pod książkami). I czytajmy Coryllusa od poczatku. To niesamowita lektura i przezycie.

    Kopia bloga coryllus.salon24.pl

    To plik w formacie zip. Klikajac na niego możemy go otworzyć lub zapisać na dysku. Proponuje to drugie rozwiazanie. To tylko właśnie niecałe 37MB. Ten plik można mieć nawet na swoim smartphonie przecież, a bedziemy miec ze soba ponad 2500 tekstów Coryllusa i komentarze też. A tez bedziemy je miec na zawsze. Jak pisałem juz, Dropbox zamknął mi, ot tak, w marcu wszystkie linki, jakie mialem w roznych miejscach. Teraz umiescilem ten plik z kopią na swoim OneDrive Microsoftu. Ale naprawde ja nie wierze juz nawet firmie Microsoft. I proponuje wszystkim tak samo. Kopiujmy wiec dla siebie ale też i przekazujmy dalej, komu tylko sie da.

    PS. Jeżeli potrzebna pomoc lub coś nie będzie tak, proszę o kontakt na mój stary uśpiony? blog

    https://cbrengland.wordpress.com/kontakt/

  25. Szanowna Pani Lucyno!

    Na pewno nie jest nam Pani obca. Jestem w pracy i mogę się mylić, bo nie mam jak sięgnąć po żadną z książek Coryllusa, które posiadam licznie na półce w domu i sprawdzić  ale to Pani jest chyba właścicielką Kliniki Języka? Po drugie mam i czytałem „Dom z mchu i paproci” i przecież tam też Pani „jest” – tak to przynajmniej zapamiętałem. Dziękuję za Pani krótki wpis, bo on wiele wyjaśnia (jak by powiedział porucznik Colombo).

    życzę wiele błogosławieństwa Bożego Waszej Rodzinie

  26. Pani Lucyno,

    Energicznie kiwam glowa. Odpowiedziala Pani na pytanie, ktorego nigdy nie odwazylam sie postawic. Dzieki za wszystko i sciski dla Michaliny i Anonimowego Potomka nr 2. No i dla Was obojga.

    Ewa :))

  27. Świetna robota, dziękuję. Już sobie zapisałam. Notka otworzyła się jako karta w przeglądarce. Trzeba mieć dostęp do netu, żeby czytać?

  28. Ja myślałam, że PP mają troje dzieci. Syna, syna? i córkę Michalinę.

  29. Errata: PP Maciejewscy

  30. Niech Bóg w Trójcy Jedyny błogosławi rodzinę Coryllusa, a Matka Boża i św. Józef wypraszają im wiele łask.

  31. Bardzo ważne jest to co napisałeś! Faktem jest, że nasz Gospodarz i Jego Rodzina zapłaciła wysoką cenę. Dlatego trzeba nam tym bardziej cenić rzeczy, które napisał. Myślę, że po tekście Pani Lucyny każdy z nas rozumie, że pierwszym naszym obowiązkiem wdzięcznych czytelników jest uszanowanie decyzji jaką razem podjęli Państwo Maciejewscy i gorąca modlitwa w intencji ich rodziny. Cierpliwa modlitwa przynosi światło i przenosi góry. Wszystko jest możliwe w rękach miłosiernego Boga i w naszych różańcach.

  32. Jak zauwazylem, klikajac bedac na komputerze na podany przeze mnie link, automatycznie otwiera sie okienko, na ktorym mozna wybrac, czy otworzyć plik, czy go zapisać.

    Jezeli wybierzemy otworz, caly czas jestesmy w Internecie i on musi byc.

    Jeżeli wybierzemy zapisz plik na dysku, to plik zapisze sie na komputerze, standardowo jest to katalog Download, a wtedy już nam Internet nie jest potrzebny, by czytac teksty. Otwieraja sie one w przeglądarce ale tylko dlatego, ze to pliki html, czyli takie, ktore otwiera właśnie przeglądarka internetowa ale w tym przypadku ona robi tylko jako czytnik pliku, który jest na naszym komputerze jednak juz przecież.

     

    Na smartphonie plik sciagany jest standardowo do telefonu, gdy klikniemy podany link. By otworzyc go, zostaniemy zapytani o nazwe pliku po rozpakowaniu i tak sie on zapisze w telefonie.

  33. To się wyjaśniło.
    O ile całkowicie rozumiem stanowisko Żony Coryllusa o tyle trudno mi uwierzyć, że On sam wytrzyma z dala od bloga

  34. Jeszcze nikt nie ukazał tego nawiązania, więc zrobię to ja:

    Różewicz TadeuszList do ludożercówKochani ludożercy
    nie patrzcie wilkiem
    na człowieka
    który pyta o wolne miejsce
    w przedziale kolejowym

    zrozumcie
    inni ludzie też mają
    dwie nogi i siedzenie

    kochani ludożercy
    poczekajcie chwilę
    nie depczcie słabszych
    nie zgrzytajcie zębami

    zrozumcie
    ludzi jest dużo będzie jeszcze
    więcej więc posuńcie się trochę
    ustąpcie
    kochani ludożercy
    nie wykupujcie wszystkich
    świec sznurowadeł i makaronu
    nie mówcie odwróceni tyłem:
    ja mnie mój moje
    mój żołądek mój włos
    mój odcisk moje spodnie
    moja żona moje dzieci
    moje zdanie

    Kochani ludożercy
    Nie zjadajmy się Dobrze
    bo nie zmartwychwstaniemy
    Naprawdę

  35. Dziękuję. Zapisałam na dysku.

  36. Dziękuje za świetne archiwum bloga (przejrzyste, mało zajmuje, łatwo dostępne).

  37. Pani Lucyno

    Dzięki za info, dołączam się do wpisu Niedzwiedzicy

    Wielu z nas stara się być delikatnymi w relacji z Pani mężem tzn czytać i nie dzwonić

    Ale rodzaj więzi juz powstał, tego sie nie zmieni

    Zakuło mnie wczoraj, ale dzisiaj bardzo poprawiła Pani nam wszystkim humorek

    Pozdrawiam wakacyjnie

    kropla

  38. PP Maciejewscy mają nastoletniego syna,imiennika Taty i córkę Michalinę 🙂

  39. Pani Lucyno zawsze o tym myślałam jak wasz supermen mieści się w czasie i sprawa NIE POZOSTAWIA żadnych wątpliwości, że na pierwszym miejscu jest żona i dzieci tak myślę z tą jednak różnicą, że Msza Święta może tylko pomóc, bo blog został przerwany, proszę tylko Bogu dziękować i mu zawsze ufać.

  40. Pani Lucyno zawsze o tym myślałam i popieram, z tą różnicą, że Msza Święta tylko pomaga, a więc blog został przerwany, niech Pani dziękuje i ufa Bogu, bo on wie czego nam trzeba.

    Wyrazy szacunku i podziękowania dla Pani Męża za oczarowanie nas swą cudowną Baśnią.

  41. Moje krótkie wakacje w Polsce teraz z premedytacja zrobiłem takie, jakie zrobiłem, tzn chciałem być nad morzem i tylko, tak, jak za dawnych czasów, gdy dzięki moim św. pamięci rodzicom, co roku z „czarnego” Sląska jeździłem na kolonie lub obozy młodzieżowe nad morze właśnie, a kilka razy byliśmy wszyscy razem, moi rodzice i ja z siostrą. Pierwsze co pamiętam z wakacji letnich, to Dźwirzyno kolo Kołobrzegu, początek lat 60-tych, pusta wieś i pierwsze kolonie, a ja w grupie dziewczynek(sic!), bo jeszcze nie chodziłem do szkoły, a w tej grupie była moja siostra, a organizowała te kolonie moja matka, a szefową kuchni była moja babcia, no więc tak, po znajomości to było, czyli normalnie, jak to w PRL-u. Potem już co roku nad morzem do 1973 (oczywiście już nie w grupie dziewczynek :-), czyli do matury.

    A dlaczego ja to piszę? Bo po zeszłorocznych wakacjach w Polsce miałem potworny ból głowy. Bo ja widziałem Polskę inną ale jakby tę sama albo chyba raczej tak strasznie chciałem ją widzieć inną. Teraz założyłem sobie, że nie będę patrzył na Polskę politycznie, tylko tak, jak za dawnych czasów PRL-u, gdzie też nie zajmowano się bieżącą polityką, bo po co, jak wszystko było jasne, gdzie kto jest i co może, czyli, że nic nie może, a najważniejsza jest rodzina i Kościół. I trafiłem w dziesiątkę. Bo nawet w pustawej wsi był kiosk, taki, jak kiedyś RUCH, a w nim wszystko, co ma być i też gazety. I też, jak za tamtych czasów, nawet oko mi nie mrugnęło, by którąś z nich kupić, pisz wymaluj, podobnie, gdy w takimże kiosku była Trybuna Ludu i inne produkty kultury PRL-u, choć czasem Głos Wybrzeża się kupiło, tak, jak teraz miałem pod ręką Głos Szczeciński. Nie kupiłem.

    Za to komary gryzły za darmo. W przyszłym roku dam im tez nieco swojej krwi.

  42. Dzięki za podzielenie się tym materiałem.

    Pani Lucynie za to że tak długo wytrwała w dzieleniu się czasem swojej drugiej połówki w większości z obcymi bądź co bądź ludźmi.

    Panu Gabrielowi za to że podzielił się swoją wiedzą wytyczając kurs na prawdę w sposób niepowtarzalny i profesjonalny. Wielkie dzięki i Bóg zapłać

  43. Szanowna i Droga Pani Lucyno,
    rozumiem Pani żal i jeśli zechciałaby Pani przyjąć moje przeprosiny, to bardzo ulżyłoby mojemu sercu. Nawet najszlachetniejsze intencje muszą być przecież głęboko przemyślane, czego ja zaniedbałem. Jeszcze raz przepraszam.

    Proszę przyjąć moje jak najlepsze pozdrowienia.

    Kochani: ,,nebrasko”, ,,Kuldahrusie”, ,,michu” , ,,E.z Krakowa”i ojcze ,,mniszysko” z serca Wam dziękuję za te wyjaśnienia dla Pani Lucyny.
    Sam lepiej bym tego nie napisał i nie wyraził, nie chciałem też pogarszać swojej sytuacji.

    Może powinienem na samym początku i za każdym razem mocno podkreślać,,rodzinność” intencji tych mszy świętych.  Bo naprawdę taka była intencja każdej mszy świętej odprawionej w Brzezinach.

    Z Panem Bogiem.

  44. To ja Cię poproszę o to samo. O ile oczywiście to nie stanowi zbyt dużego wysiłku.

  45. Do zatroskanych zniknięciem Coryllusa: dzisiaj odwiedziła nasz antykwariat Tradovium w Krakowie bardzo miła osoba, jedna z grona ludożerców, znana tutaj, nomen omen,  jako Jestnadzieja  i weszła drogą kupna w posiadanie paru książek  Coryllusa i powiezie je za kilka dni aż do krainy Helwetów.

  46. Obiecałem powyżej, że dociągne kopię Coryllusa do końca 2016, jak znajdę czas. Obawiam się, że na wyrost. Niestety czasu coraz mniej jest.

  47. To prawda. Modlitwa jest najważniejsza.

  48. Prosze, miło mi, że pomogłem.

  49. Zwrócę uwagę, że to jest ręczna robota. Zapewne coś takiego albo podobnie: – 1.kopiowanie osobno każdej strony na dysk z wcześniej rozwiniętymi komentarzami 2. posegregowanie w osobnych folderach 3. nadanie każdej stronie z notką odpowiedniej nazwy 4. edycja kodu strony, aby była tam sama treść.

    Patrząc po datach modyfikacji plików można założyć że każdej notce Pan Krzysztof poświęcił minimum 1 minuty ciągłej pracy. Notek jest  ponad 2,500 – więc wychodzi ponad 40 godzin ciągłej pracy – jeśli nie 80.

    Takiej przejrzystości, ułożenia, małej ilości danych archiwum nie zrobi żaden automat dostępny na rynku nie za free. Programista mógłby sobie zautomatyzować mniejszą część pracy – ale zostaje ciągle ta większość. To jest praca z sercem tutaj.

  50. Ja, ludożerca, który skakałem swoimi niewydarzonymi dowcipasami po głowie pani małżonka, ogromnie cieszę się z pani zwycięstwa, i biję się w pierś za wykorzystywanie jego czasu, który należał się pani i dzieciom. Niech tak zostanie. Pani mąż stworzył potężną maszynerię poznawczo-marketingową, która niech teraz pracuje dla dobra waszej rodziny.

    Rozumiem panią doskonale. W mojej sytuacji rodzinnej ja nie byłbym w stanie zrobić tego, co pani mąż. Ufam, że opatrzność nad wami czuwa i to, cośmy wam zabrali przynajmniej w jakimś stopniu zadośćuczynimy promocją waszych książek.

  51. O rany, jacy ludożercy! Każdy ma rodzinę i pracuje cały dzień, to chociaż niech pan Gabriel pisze raz w tygodniu. 😛 Z takiego czegoś się nie rezygnuje, no chyba że były potężne naciski….przez coś lub kogoś…. W każdym bądź razie wszystkiego dobrego.

  52. Dzisiejszy wpis Lucyny zmienia wszystko. Moge miec tylko nadzieje, ze nic nie peklo i ze swoimi telefonami o malo optymalnych porach i obecnoscia nie namieszalem za duzo. Cenie sobie to, ze osobiscie Was poznalem i spedzic mily czas w Waszym towarzystwie. Tym nie mniej jestem zdania, ze nie ma takich waznych spraw i nie ma takich pieniedzy, ktore bylyby wieksze i cenniejsze niz rodzina i spokoj. Moge to napisac, bo stracilem i bede nosil do konca dni wine i konsekwencje. Znikam. To moj ostatni wpis tutaj.

  53. Nie wiem jak inni, ale ja zawdze wiedzialam, ze msze swiete byly w intencji Gabriela i jego Rodziny przede wszystkim.

  54. Pani Lucyno. Doskonale rozumiem i szanuje Wasza decyzje. Rodzina jest swieta i na pierwszym miejscu. Prowadzicie wydawnictwo, dystrybucje, czasopismo. To jest niewyobrazalny ogrom roboty. Bloga mozna sobie darowac spokojnie. A zintegrowane za pomoca bloga srodowisko powinno skutecznie szukac nowych miejsc sprzedazy ksiazek. Chcialam zabrac ze soba jakas ilosc egz.gazety, nie wiem gdzie i jak zamowic. Sprobuje mailem.

    Pozdrawiam Was bardzo serdecznie!

  55. Rodzina jest najważniejsza, dla nas jest blogowisko szkoły nawigatorów i kwartalnik. Może dzięki tej decyzji Pana Gabriela przeczytam wreszcie książki, które od niego kupiłem☺ pozdrwiam.

  56. Jeszcze raz serdecznie dziekuje za mila chwile rozmowy. Do zobaczenia nastepnym razem!

    Ksiazki Kliniki Jezyka sa bardzo porzadnie w Tradovium wyeksponowane, caly wachlarz:).

  57. A teraz gesiego na SN.

  58. Szanowny Panie Valser – Wspominając Bytom, oczekuję Pana wpisów w SN.

  59. Będę się modlił za nas wszystkich tutaj , a w szczególności za Osoby Duchowne, Coryllusa, Valsera do końca tego roku prawie codziennie. A za przekazanie połowy lasów państwowych klasztorom – albo ich ekwiwalent – jak tylko Pan Bóg pozwoli – najlepiej do końca jak będę mógł.

  60. Rowniez nigdy nie smialam zahaczac tutaj o sprawy rodzinne, chociaz kazda kobieta zdawala sobie z pewnoscia sprawe ze zycie domowe musi jakos ucierpiec przy tak wielkim przedsiewzieciu. Wczoraj intuicyjnie czulam, ze to walka o rodzine. I bardzo dobrze.

    Tez Ewa:) Do rychlego spotkania!

  61. Propozycje nie na miejscu.

    Decyzję pani Lucyny i jej małżonka trzeba uszanować. Wolno im mieć serdecznie dość nawet naszych modlitw. Sanktuarium rodzinne jest nienaruszalne.

    Moja żona przeżyła coś podobnego w 1998 w czasie kampanii samorządowej, kiedy byłem zaangażowany w niej, i w czasie kampanii parlamentarnej 2001. Ja nawet nie kandydowałem tylko zajmowałem się promocją naszych lokalnych kandydatów. Roboty full wypas. Dla mojej żony, choć zgodziła się dla dobra sprawy, to był koszmar. Nadto to było tuż po moim doktoracie, maratonie, który wiele nas kosztował. Moja żona czuła coś podobnego, kiedy się z tych rzeczy wycofałem, z resztą w skutek nie mojej decyzji, ale ogólnej dekompozycji tej inicjatywy. Opatrzność.

    Decyzja pana Maciejewskiego i jego żony to jest przecież owoc tych Mszy św.. Oni zaś nie muszą być nam wcale wdzięczni.

  62. Wtóruję panu. To jest świetny pomysł z tymi lasami.

  63. À le na SN we wrzesniu sie pojawisz… rzekles wczoraj slowo ???

  64. Wszedłem tutaj i przez chwilę nie mogłem uwierzyć, że jest wpis z dzisiejszą datą. Chciałem coś napisać, ale wszystko wydawało mi się jakieś nieprzystające.

    I wtedy wzięło mnie na minimalne choć porządki, bo ja doskonale wiem, że wpis Pani Lucyny,  to był też trochę i pewnie zupełnie mimo woli, wpis o moich pogniecionych i pozostawianych byle gdzie spodniach.

    Nie zrobiłem tych porządków za wiele, bo największy bałagan to mam jednak w książkach. No i jak zacząłem je przesuwać i ustawiać tak, żeby choć zaczęły udawać porządek, to wpadł mi w ręce „Dom z mchu i paproci”.

    Ja go nigdy nie czytałem.

    No i zacząłem i nie mogłem się oderwać i dopiero przed chwilą skończyłem.

    To jest opowieść o ludziach, którzy decydują wspólnie, że z czegoś starego i niechcianego, na przekór wszystkim przeciwnościom, budują coś nowego i pełnego radości.

    Ta książka niesamowicie podnosi na duchu, bo przecież dobrze wiadomo, co jest prawdziwym budulcem i spoiwem tego domu.

    Ja bardzo gorąco tę książkę polecam, co oznacza również, że gorąco polecam twórczość Pani męża.

    Gorąco pozdrawiam.

  65. Mnie w tej książce, rzucił na kolana sposób w jaki robiono uzbrojenie terenu  w studnię,   czytałam tę książkę jako „pierwszego” Coryllusa. Utkwiło mi też  i to zmaganie z chciwością półgłówków, którzy mają stempel to …. już nic więcej nie napisze bo wobec  tych ćwoków od stempelków, użyje słów powszechnie uznanych za obelżywe.

  66. Do tych, ktorzy chcą czytać stare texty Coryllusa:

    Polecam *Najlepsze kawałki Coryllusa* tom 1 i 2. To jest najlepszy sposób na połączenie przyjemnego z pożytecznym, nie mówiąc już deklarowanej chcicy czytania. Sięgnąć po karty kredytowe. Do dzieła czytelnicy bloga! Lepiej późno niż wcale.

    Ukłony dla Gospodarzy

    A

  67. A blogerzy to w tych intencjach dopiero byli na trzecim miejscu, ale byli bo trudno, przy okazji modlitwy  nie wspomnieć Opatrzności także o własnych sprawach.

  68. Ta książka to absolutna podstawa, kto czytał to rozumie obecną sytuację. Aczkolwiek teraz jeszcze bardziej by się chciało przeczytać tom drugi i kolejne… (my jesteśmy bardziej wampiry mentalne niż ludożercy)

  69. To chyba jakies znaki:) Mnie dopiero dzisiaj ta ksiazka wpadla w rece. A wcale nie mialam tego w planach. Tak szczesliwie wyszlo:)

  70. No cóż, Lucyno, Gabriel jest trochę nasz, chociaż niczego nam nie ślubował

    Nic na to nie poradzisz, chciał być sławnym pisarzem i jest

    A taki jest koszt sławy

  71. >Nie wiem, jaką decyzję ostatecznie podejmie Coryllus…

    Mam żonę, której zawdzięczam wszystko. Jest dobrym duchem astralnym. Poprosiłem, by przeczytała Pani dzisiejszy tekst. Nie dała mi wskazówek, co do komentarza, bo uważa, że to moje zabawki.

    Ale gdyby współdzieliła Pani teksty na blogu ze swym mężem, to mógłby to być wspaniały eksperyment. Nie wiem, jak komentowałaby moja żona. Ale jestem pewien, że dałaby się wciągnąć (choć mógłbym tego żałować).

    To pisarz jest ludożercą, który żywi sie czytelnikami. Pożywieniem były kiedyś listy. Dziś to blogi. Proszę zajrzeć do refleksji Kornela Makuszyńskiego TYLE LISTÓW… SKĄD TE LISTY?

  72. volenti non fit iniuria

  73. Niech to juz na zawsze pozostanie w strefie prywatnej :))

  74. Skoro tak, to dziękuję.

  75. Rozumiem że moich nie kupiła?

  76. Powiem tyle, od dawna zdawalem sobie sprawe ze Pani Maciejewska to swieta kobieta.

    Byc zona czlowieka genialnego to nie jest latwe. Pani Lucyno, Panie Gabrielu dziekuje.

  77. Wszystkiego dobrego. Ma pani rację, a wiele innych racji także przemawia za tą decyzją.

  78. I to jest efektem modlitw właściwą relacją my jesteśmy tylko dodatkiem do istoty egzystencji tj. życia rodzinnego Coryllus i to miejsce nam to uprzytamnia

  79. Errata: z dużej, oczywiście.

  80. Nie żebym się chciał przypodobać Pani. Już wczoraj napisałem, że to doskonała decyzja. Więc nie jest Pani jedyna. Czytałem bloga codziennie. Ale wydaje mi się, że rozumiem to doskonale i sam odetchnąłem. Wszystko powinno być zbalansowane. Pozdrawiam.

  81. Wierzący sceptyku,

    Decyzja naszego Gospodarza jest jedyną właściwą. Z wielu powodów.

    Wszyscy nawzajem tutaj zjadalismy się nawzajem. Los pisarza i jego wiernych czytelników.

    Trzeba odpoczywać siódmego dnia. Ja też usiłuję odpocząć.

    Serdecznie dziękuję państwu Maciejewskim za dobroć i cierpliwość i za wiele innych spraw :).

    Pozdrawiam Wszystkich :).

    .

  82. mieliśmy takie same problemy przy interwencjach dla krzywdzonych przez państwo;- narzuciliśmy rygory: weekend rzecz święta [rodzina, rodzina i jeszcze raz rodzina], telefony od 9 do 18; poczta odbierana w urzędzie pocztowym raz na 14 dni [delegowanie, analiza, etc], na maile odpowiada się w sposób zorganizowany, …;- zarządzanie czasem i problemami – życie jest tylko jedno – dlatego chcemy coryllusa żywego, szczęśliwego i majętnego a nie wspomnień o coryllusie

  83. Podpowiem tylko na koniec, ze kopiowalem te notki przeszło pół roku i to niecodziennie, bo  max dało się wysiedzieć na komputerze 2-3 godziny i miec na to czas. Kiedys o tym pisałem na salon24, jak to robiłem. Ja wykorzystałem tam polecenie drukuj, gdzie miałem całą notkę i komentarze bez dodatków żadnych. Potem polecenie podswietl tekst i wklejanie tego do nowego pliku w edytorze tekstów, zapisanie go, oczywisćie nazwa pliku, data, a potem jego edycja do formy ostatecznej. Te edycje robilem czasami hurtem, wiec daty ostatniej modyfikacji sa mylace z rzeczywistym czasem powstania kopii.

    Ale to tak tylko tytułem uzupelnienia. Ja bardzo chciałem, by blogowe dzieło Coryllusa pozostało, a ukrycie bloga na salon24 na jesieni 2015 tylko mnie w tym upewniło, ze czas, by to zrobic.

  84. nie ma takiej ceny, której nie należy zapłacić za każdą godzinę spędzoną z i poświęconą dzieciom, mam dwie dorosłe córki i ich pamięć o wielu zdarzeniach z ich dzieciństwa [o tym co tatuś, co mamusia,..] nawet mnie zawstydza, że tak dokładnie każe zdarzenie noszą w pamięci, na szczęście w życzliwej pamięci

  85. nigdy nie mów nigdy

  86. i ja też musiałem odpowiadać na pytania: a co ty tam o 23 grzebiesz w necie? no to już nie grzebię, i tyle

  87. Dobrze,że się Pani odezwała.Trochę się martwiłam,bo dawno Pani nie komentowała.

  88. Jeszcze raz pozdrawiam wszystkich.  Zaprzestałam komentowania i na tym etapie mojego funkcjonowania nie ma miejsca na net.

    Życie niewirtualne ma swoje prawa.  Czy wrócę np na SN, nie wiem. Z wielkim trudem odezwalam się tu dzisiaj. Pani Lucyna nie jest dla mnie jakimś bytem astralnym. Kilka lat temu kupiłam na krakowskich targach książki, ,dom z mchu i.. ,,. Wcześniej niż Baśń. Książka wsparła jakoś i moją córkę w jej planach.

    .

    Dziękuję wszystkim za ciekawe i fajne rozmowy. Będę oczywiście zaglądać na SN.

    Na razie jednak realizuję własny, serdeczny projekt. Pochłania to te resztki energii, które mogę z siebie wykrzesać.

    Serdeczności dla wszystkich

    M.

  89. Się pozjadamy sami

    smutek w dal..  ucieka! nurkuje pod woń wysokiej fali odrętwienia zachwytem prawdziwego życia wokół, do radości nawołuje

  90. Przed chwilą ponownie przeczytałam wpis Coryllusa „O trampolinie”. Bardzo poruszyły mnie słowa: Kiedy nie było prądu, siedziałem tu wieczorami z moimi dziećmi i opowiadałem im o dawnych czasach … Michalina słuchała tego z otwartym dziobem …

    Tak, burze i odcięcie prądu okazało się Darem Opatrzności Bożej. Możliwością zakosztowania szczęścia bycia razem w Rodzinie, dla siebie, umacniania więzi w pełnej wolności.

    Cieszę się z tej decyzji. Dobrze, że jest Szkoła Nawigatorów jako obecne miejsce spotkania i współ-działania. Dziękuję za to co było, dziękuję za to, co jeszcze przed nami.

  91. Jakby ktoś się upierał, to tu jest cały blog coryllus.pl: https://we.tl/ExZwxTpKxP

    Link jest ważny tydzień, hasło Spectrum

    Jak ktoś ściągnie, niech napisze.

  92. skrócone linki to zło …

  93. to nie jest link skrócony jako taki, tylko link, który podaje wetransfer po załadowaniu pliku. Nie ma sie czego bać.

  94. ale jak się ktoś obawia, załaduję na chomikuj.pl a co… potem wchrzanię tam jeszcze komplet  filmów z jutuba, a co!

  95. Z felietonu Kornela Makuszyńskiego zaczerpnięte słowo (jest poniżej), a tu wspomnienie niedawnego nieporozumienia. ESTEBAN pewnie już rozumie, jak kreśliłem sylwetkę zawstydzonego dawnego czytelnika tutaj chwalącego Coryllusa, kupującego Jego książki, aby nagle zniknąć i udawać, że Go nie zna. To zachowanie, pozornie niezrozumiałe, wzięło się ze wstydu… co ostatecznie wyjaśni Tobie, drogi ESTEBANIE, Makuszyński.

    I druga sprawa – proroctwa Jeremiasza. Nieraz czytam jeden za drugim felietony Toyahowe, sercem pisane jak by powiedział Kornel, i nic, i nikt ich komentarzem opatrzyć nie potrafi, tylko jeden Jeremiasz. Tak poważnie swym lekkim piórem pisze K.O.

     

    Znajdziemy się. W tym życiu jeszcze. Kto wartościowy, ten nie zginie. Do zobaczenia więc w niezbyt odległej przyszłości. Mail każdy ma, a na wszelki powtórzę go:   [email protected]

    Odpowiadam bałaganiarsko, nieraz po dłuższym czasie, więc proszę o wyrozumiałość lub o powtórkę

    A teraz już Kornel Makuszyński, geniusz.

    „…

    Napisz takiemu chmurnemu Sarmacie lekko i skrzydlato, a ten cię kłonicą przez łeb! I zaraz list napisze, lecz nie podpisze się nigdy… Nie z tych powodów, co ludzie dobrzy, lecz by ukryć oblicze zawstydzone i tak nakrapiane gniewem, że pewnie wygląda jak indycze jajo. Stłamsi cię, pisarzu, na amen. Ty do niego z pogodną gębą, a on na ciebie kamieniem z żółci… O proroku Jeremiaszu, ponury piewco boleści!

  96. Skrótowców NIE WOLNO stosować. Zabijają internet. Dobrze, że zwracasz na to uwagę. Popieram tę opinię:

    Skrócone linki to zło. Nie używaj ich, nie dotykaj ich!

  97. I patrz pan, co zrobiła Pani Lucyna! Nawet Maryla się odezwała! I za to wielkie dzięki.Bo dla nas „nieblogerów” ważne są te więzi z innymi, aby nie zwariować. Dzisiejsza awantura wywołana przez Łapińskiego po chwili oddechu znowu przywodzi koszmarne: z Polakami nic się nie uda!!

    Pani Lucyno! Dzięki!

  98. Szkoda czasu na internet, no ale taki jest Internet, to dobra decyzja pana Gabriela, rodzina najważniejsza. Ja siedzę przy komputerze max godzinę. A było przy czym

  99. Tak. Dziękuję wspaniałej Żonie za każde wsparcie dla Gabriela, jakiego doznał. Właśnie dlatego pokornie dziękuję, bo jestem na zewnątrz Waszej Rodziny.

    Dzięki!

    Gabriel połączył setki ludzi, jeśli nie więcej. Łączność da się zapewnić (prawie) bez udziału własnego. Teraz jest moment, gdy niemal niewyobrażalne jest przyszłe ciągnięcie tego bloga bez zaangażowania Państwa Maciejewskich. A to jest możliwe.

    Dam metaforyczny przykład z dziedziny techniki. Dawniej w centrali siedziały telefonistki, które łączyły rozmowy (=łączyły ludzi ze sobą). Nikt sobie wówczas wyobrazić nie potrafił centrali, która „łączy sama”. A tak dziś, poza wojskiem, jest. Bo do centrali pełnej telefonistek (siedzących w kieszeni u biznesmanów) weszli kiedyś smutni panowie i powiedzieli”dość tego”. Ręczne centrale znikły. A łączność nadal jest. Jeszcze szybsza, niż dawniej, gdy panienka z centrali łączyła.

    Wojskiem zaprzysiężonym nie jesteśmy.

    A zatem, da się to zrobić.

  100. Dziękuję za otwarcie oczu ,za tytaniczną pracę ,za dzielenie się czasem,za wspaniałe komentarze i za wszystko co stworzył Gospodarz i Komentatorzy i Ojcom za modlitwę.

    Valserowi za Targi w Bytomiu i Wszystkim ,którzy w jakiś sposób włączyli się ,poświecili swój czas i nie tylko….Dziękuję Pani Lucynie za cierpliwość.Pozdrawiam serdecznie.Alleluja  i do przodu !

  101. ściągnąłem, ok pzdr

  102. O Tlenie

    ” … dla nas, to jest kurwa tlen…. ” 

    warto wiedzieć więcej i o tym ”tlenie” warto się zastanowić
    wczoraj napisałem: ”To Dobry Znak” i myślę, że naprawdę wszystkim nam wyjdzie to na Dobre

    https://www.youtube.com/watch?v=dkEpQXEfOrA&feature=youtu.be&t=2m25s

  103. Najlepsze pozdrowienia Pani Marylo
    i Zdrowia! 🙂

  104. Blogger ma taką funkcję. Możesz z poziomu „Ustawień” wyeksportować plik z kopią swojego bloga z serwera na twój twardy dysk.

  105. Trzeba wiedzieć, kiedy odejść. I utrzymać zdrowy dystans.

    Życzę Wszystkim dobrej dalszej drogi, owocnej w Bożą miłość i łaskę.

  106. Dzięki.

    Mam, ściągnąłem, rozpakowane.

    Nie działają linki „Starsze wpisy” powyżej 4 strony.

    Ale na dole na prawo jest Archiwum – z wpisami w poszczególnych miesiącach.

    Stamtąd jest dostęp do najstarszych, jeszcze nieregularnych wpisów.

  107. Aha, po rozpakowaniu – 260MB na dysku.

  108. Tęskniłam. Zostawię dla Ciebie wiadomośc na poczcie SN.

  109. Ćwierć giga tekstu… w końcu parę lat pisania i parę lat komantowania.

    Faktycznie, nie wnikałem w „starsze wpisy”, ale wszystko jest w „Archiwum bloga”.

    Zastanawiam się, może napisać dedykowaną „przeglądarkę offline”, z przeszukiwaniem wszystkich wpisów i dociąganiem nowych?

  110. Przepraszam Cię,  Rozalio.  Miło było z Tobą rozmawiać, ale nie chcę utknąć od nowa w necie.  Nawet na poczcie. Pozdrawiam raz jeszcze.

    .

  111. Dziękuję, rozumiem. Serdecznie pozdrawiam. Życzę dużo sił i zdrowia. Może czasem migniesz w necie i wtedy będę wiedziała, że sprawy idą nie najgorzej.

  112. Dziękuję i pozdrawiam serdecznie, to uspakajająca wiadomość

  113. Jeśli potrafisz takie rzeczy to pewnie choć obecnie teksty są rozbite na 3 źródła i każde ma co innego w komentarzach. Ale największa siła jest tu i tekstach wiszących na Salon24.

  114. Ładuję na chomika filmy z jutuby.mp4. Prawie wszystkie z listy, kilku „nie ma”.

    Daję je tam na wszelki wypadek.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.