Lip 202021
 

W przeciwieństwie do wielu obecnych tu osób, a może nawet wszystkich obecnych tu osób, mam za sobą pewne unikalne doświadczenie. Nie czyni mnie ono lepszym, ale gdybym się chciał upierać wzorem wielu obecnych tu znawców rytów, mógłbym chyba wyciągnąć z tego jakieś konsekwencje i wnioski. Chodzi o to, że przystąpiłem do Pierwszej Komunii Świętej w parafii pod wezwaniem św. Piusa V, w Dęblinie. To jedyna taka parafia w Polsce i nawet nie próbujcie mi wmawiać, że to jest przypadek. Dlaczego w byłym carskim garnizonie erygowano właśnie taką parafię możemy się tylko domyślać. Ja zaś całe życie, nie obnosząc się z tym wcale, jestem dość przejęty tym wydarzeniem.

Wczoraj w czasie dyskusji zapytałem jednego komentatora, który powiedział, że papież Franciszek to nieprzyjaciel Pana Jezusa, co w takim razie ze świętymi wyniesionymi na ołtarze, przez tego nieprzyjaciela Pana Jezusa. Odrzekł, że w kwestii świętych polega na autorytecie ostatniego legalnego papieża. Od razu go wyrzuciłem. Bez jednego słowa. I tak będę robił z każdym kto źle odpowie na to pytanie – co ze świętymi wyniesionymi na ołtarze przez posoborowych papieży? Co z Maksymilianem, na przykład?

Jak wszyscy wiedzą, od dłuższego czasu uprawiam tu taką dyscyplinę, której w zasadzie wszyscy się wstydzą i uważają, że pochodzi ona zakresu pobożności ludowej, ale musi być obecna w Kościele, żeby wierni mieli do kogo zwracać się z intencjami. Chodzi o kult świętych. Nie mogę czynić inaczej, albowiem przystąpiłem do pierwszej komunii i chodziłem na lekcje religii w jedynej w Polsce parafii pod wezwaniem św. Piusa V.

To jest bardzo szczególny święty. Nie jest to święty Franciszek, którego, mam głębokie przekonanie, nikt nie rozumie, nie jest to inny jakiś święty, którego zawłaszczyła sobie publicystyka religijna, dla potrzeb pouczania maluczkich. Ze św. Piusem V takie numery nie przechodzą, podobnie jak z innymi świętymi, na przykład ze św. Idzim. Są to wszystko osoby głęboko osadzone w kontekstach, które z kolei szerokim łukiem omijają znawcy liturgii uzurpujący sobie prawo do jedynej prawdziwej interpretacji rytu. I powołują się przy tym na Piusa V. Ja przystąpiłem do komunii w parafii św. Piusa V. Myślicie, że odbyło się to bez wstawiennictwa samego Piusa? Aha…ciekawe na jakich podstawach opieracie ten wniosek. Chyba na głębokiej niewierze we wstawiennictwo świętych. I niech mi nikt nie mówi, że będzie teraz dzielił świętych na legalnych i nielegalnych, bo są tacy co zostali wyniesieni na ołtarze przez nielegalnych papieży. Gdyby tak było ziało by od nich siarką, tak sądzę.

Wiem co się zaraz zacznie dziać pod tym tekstem. Wszyscy zaczną wymachiwać dokumentami i encyklikami, które sobie, na prywatny użytek zinterpretowali. Moje argumenty zaś mogą zostać uznane za pocieszne. Okay, niech takie będą. Ja sobie dobrze zapamiętam tych, którzy napiszą, że mój udział w komunii, w tej akurat parafii to przypadek.

Używając dalej tych pociesznych argumentów, chciałbym wskazać, że segregując świętych, uznanych przez Kościół, jak ten wczorajszy komentator, dopuszcza się człowiek kilku grzechów, a także stawia wyżej literę niż ducha. Oczywiście, ale grzech przeciwko nielegalnemu papieżowi nie jest grzechem, a są tacy co nie potrzebują czytać, co jakieś kłamcy napisały…

Jak wszyscy wiedzą nie mam pojęcia o liturgii. Nigdy się nad nią nie zastanawiałem, albowiem od tego są kapłani. Zastanawiałem się i to wielokrotnie nad kontekstami w jakich żył św. Pius V, od czasu, zaś kiedy zacząłem pisać II tom Kredytu i wojny, zastanawiam się nad legendą św. Idziego. Myślicie, że dzieje się tak bez wstawiennictwa tych świętych? Nie sądzę. Myślicie, że zastanawiam się nad tymi kwestiami i piszę o nich, bo inspiruje mnie papa pacha mama? Także nie sądzę. Dlaczego więc, niech ktoś mi wyjaśni, jest tylu ludzi na świecie, którzy ingerują w misję kapłanów zabierając głos w sprawach, które do nich nie należą? Dlaczego tak mało ludzi myśli o życiu św. Piusa V i św. Idziego? Powiem Wam, dlaczego tak jest. Bo te ostatnie kwestie to są cholerne nudy, które nie dają ani grama satysfakcji ambitnym osobom, pragnącym organizować życie bliźnich.

Wezwałem tu ostatnio wszystkich do pokory, bo nie wiadomo co będzie. Rzucanie zaś inwektyw na duchownych, rozdzieranie szat, nawoływanie do jedności, bo wspólnota została podzielona, nie ma nic wspólnego z pokorą. Ma za to wiele wspólnego z lansem. I z tej okoliczności, którą także – mam wrażenie, że mimowolnie – stworzył papież Franciszek, korzysta bardzo wielu. To jest bardzo proste, łatwe i zapewnia spory poklask. Można też widowiskowo pocierpieć, wskazując na różne niemożności, jakie zaistniały w związku z wydaniem ostatniego dokumentu. Dyskusja ta podnosi każdemu samoocenę i czyni środowisko bardziej zintegrowanym. Czy wspólnotę także? Raczej nie, ale to akurat mamy z głowy, bo jak zostało ustalone na początku, to papież podzielił wspólnotę. I to jest punkt wyjścia dla dalszych dyskusji. Stąd jest już tylko krok do wybrania nowego, lepszego papieża, albo wyłonienia jakiegoś ciała kolegialnego, które go zastąpi. Czy dyskutanci to widzą? Czy teolog Lisicki i redaktor Terlikowski to widzą? Nie sądzę. Nie widzą oni także św. Piusa V i św. Idziego, albowiem dostrzeżenie tych postaci wywołałoby tylko niepotrzebny ambaras i całkowicie zakłóciłoby komunikację z czytelnikami, widzami, słuchaczami. Oni bowiem nie chcą takich gawęd, chcą by im powiedzieć, czy Franciszek jest nieprzyjacielem Pana Jezusa czy nie jest.

Opcja, że wspólnota się nie podzieli, bo zrozumie intencje papieża Franciszka, albo nawet jeśli będzie im przeciwna wytrwa w milczeniu, czekając na konsekwencje, w ogóle nie wchodzi w grę. Każda akcja musi wywołać reakcję. Im szybszą tym lepszą. A przecież na każdej mszy mówimy, że wierzymy w świętych obcowanie i mamy mnóstwo przykładów, po które możemy sięgnąć by zaprezentować właściwą postawę. Nie czynimy tego? Dlaczego? Bo wielu z nas uważa się za znawców tradycji, liturgii i dokumentów publikowanych przez kancelarię papieską. I wszystko to naraz jest dziś ważniejsze niż żywoty świętych, skomplikowane wybory jakich dokonywali i przykład, który dają nam każdego dnia. Jest ważniejsze, albowiem daje człowiekowi poczucie wybraństwa. Tu i teraz. Ponowię więc na koniec pytanie – co z Maksymilianem? Też jest nielegalny? Utwierdzę też wszystkich w pewności, ze dalej będę zajmował się tym, czym zajmowałem się do tej pory, czyli opisywaniem tych aspektów życia świętych, które towarzyszyły im w ich ziemskiej wędrówce.

Udało się wysłać do drukarni obydwa tomy Kredytu i wojny. Ukażą się w nowych zupełnie okładkach. Będą też miały wyższą cenę, o czym już dziś informuję. Niestety wszystko drożeje. Kulka lodów na prowincji kosztuje już 4,50, więc trudno, by nie drożały książki, których napisanie angażuje taką ilość ludzi i kosztuje tyle czasu. Jak wszyscy pamiętają zacząłem pisać tom II Kredytu i wojny jakoś w marcu. Mamy połowę lipca i rzecz poszła do druku. Uważam, że za późno o miesiąc. No, ale po drodze mieliśmy różne przygody, zaczęły się wakacje i wielu współpracowników gdzieś wyjechało. Wakacje trwają i trudno mi ocenić kiedy przyjedzie tu nakład, bo zapewne w drukarni także są urlopy. Obiecano mi dołożyć wszelkich starań, by stało się to jak najszybciej.

Niestety tak się składa, że sprzedaż nie jest zbyt rewelacyjna, a pośrednicy, który oddaję swoje książki, ociągają się z zapłatą. Nie pozostaje mi nic innego jak rozpoczęcie nowej dwutygodniowej promocji. Bardzo mi przykro, że tak czynię, ale trudno mi prowadzić bloga, angażować się w książki, a leżą jeszcze dwie rozgrzebane i prowadzić promocję tytułów starszych. Jestem po prostu już trochę znużony. O wiele łatwiej jest ogłosić promocję. Nie lubię tego, albowiem można to nazwać psuciem cen. No, ale muszę mieć jakieś zyski, nie mogę, w oczekiwaniu na realizację faktur, żyć powietrzem, ani powiedzieć dzieciom, że nigdzie w tym roku nie wyjadą. Za chwilę będzie półmetek wakacji. Trzeba coś wymyślić, zaplanować, ale pewnie jakoś na krótko, bo jest mnóstwo roboty.

Tak więc od dziś do 31 lipca obniżam ceny na następujące tytuły:

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/pieniadz-i-przewrot-cen-w-xvi-i-xvii-wieku-w-polsce/

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/czy-krolobojstwo-krytyczne-studium-o-smierci-krola-stefana-wielkiego-batorego/

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/zydowscy-fechmistrze/

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/feliks-mlynarski-biografia/

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/gimnazjum-i-liceum-wolynskie-w-krzemiencu-w-systemie-oswiaty-wilenskiego-okregu-naukowego-w-latach-1805-1833/

 

  16 komentarzy do “Liturgia i historia”

  1. Oczywiście Gospodarz ma rację. A awanturnikom przypomnę, że Msza Święta to uobecnienie Ofiary Jezusa Chrystusa. W odpowiednim momencie następuje Przeistoczenie (Eucharystia). I to jest najważniejsze. Czy awanturnicy twierdzą, że w posoborowym rycie mszy nie następuje Przeistoczenie? Może zaczną dziamdziać, że może i następuje, ale nie ma odpowiedniej oprawy? Proponuje nieco ochłonąć i przeczytać jeszcze raz, to co pisze Gospodarz oraz wyjaśnienia Ojca mniszysko.

  2. Kapłani Bractwa św. Piusa X, mający zresztą duże nabożeństwo do św. Maksymiliana Kolbe, mówią, że nowe kanonizacje powinno się zostawić osądowi przyszłego Magisterium.

  3. Jeśli tak mówią, to znaczy, że chcą władzy. Naprawdę tak sądzę. Jeśli jakiś kapłan sprzeciwia się nowej formule mszy, a jednocześnie nie zaprzecza kultowi nowych świętych tylko zostawia go do jakiegoś przyszłego osądu, jakiegoś na razie nieistniejącego Magisterium, to znaczy, że targuje się z kimś o władzę nad ludźmi. A teraz wszyscy obrażeni mogą spokojnie wyjść.

  4. Przypomnę, że można nadal uczestniczyć w nabożeństwach odprawianych w rycie trydenckim

  5. Magisterium istnieje to samo od zawsze, tylko teraz jakby ranne i strute. Co do władzy – która w Kościele i dla księży zawsze oznacza służbę – to wśród wiernych mają jej po kokardę i trochę 🙂 A co do jakiejś szerszej władzy – daj im Boże, choć ja się nie spodziewam, że dożyję.

  6. wykluczenie Świętych z Kościoła to jest reformacja, przesunięcie Kościoła z pogranicza tego świata do odległego raju. Wywalmy Kościół z tego świata do odległej perspektywy, zatraćmy wszystko. Każdy podważany święty to zabieranie nam Nadziei i wzoru do naśladowania, a wzory do naśladowania już dawno przygotowano, one czekają w przedpokoju, wyprowadźmy świętych a nowe „wspaniałe” wzory wejdą i się rozgoszczą.
    To będą dopiero WZORY do naśladowania

  7. Już widzę ten entuzjazm wśród dzieci. To jest najprostsza droga do tego, żeby takie dzieci nigdy nie przestąpiły progu kościoła

  8. Ranna i strute Magisterium, które kanonizowało Maksymiliana. Musimy teraz czekać na odtrucie, żeby jeszcze raz tę kanonizację przeprowadzić. Czy pani czyta to co pisze?

  9. Już mi się nie chce o tym pisać, bo coraz więcej bełkotu się tylko pojawia.

  10. No pewno, że czytam. Ja nawet się namyślam zanim napiszę. I skoro napisałam „a” to załączam link: https://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/932 bo to przecież nie jest sprawa do skwitowania jednym zdaniem.

  11. A po co o wszystkim informować i nadużywać auterytetu Kościoła? Stopniowo wtajemniczać. Łacina jest bazą dla większości języków eurepejskich… to jest argument. Będziesz poliglotą.

  12. Podważanie dokonanych beatyfikacji i kanonizacji to balsam prawdziwy na dusze ( nie wiem czy oni mają dusze) komunistów i innych niedowiarków. Skaczemy? I nie ważne czy mamy spadochron. U katolików jest zawsze „i to i to”, to u protestantów jest „albo albo”.

  13. Pius V był wielkim papieżem. Był rzetelnym i konsekwentnym reformatorem a nie psujem.

    Pius V przyjmuje ambasadora króla Polski (prawdopodobnie Hozjusza).

  14. To jest obrazek, gdzie tu słowo pisane?

 Dodaj komentarz

(wymagane)

(wymagane)