Mar 282014
 

Mówią, że Malanowska się pokajała, że wystąpiła publicznie i powiedziała, że z wydawnictwem Krytyka Polityczna współpracuje się jej po prostu fantastycznie. Ponieważ my coś wiemy o samokrytyce, tej wcześniejszej, z czasów Stalina i jego bandy, chciałem zapytać co takiego zrobiono Malanowskiej przed wygłoszeniem tych słów? Paznokcie miała zdaje się na miejscu, więc może chodzi o coś innego, nie mogę zgadnąć o co. A może po prostu obiecano jej wyrównanie. No i Kaja się uspokoiła i już będzie grzeczna. No to ja mam teraz inne pytanie: czy pani, miła pani Malanowska rzeczywiście chce sprzedawać swoje książki? Chyba nie. Przede wszystkim dała pani do zrozumienia wszystkim, że nie może współpracować z innym wydawnictwem niż ta banda komunistów. A skoro tak, odbiera sobie pani tym samym podmiotowość, staje się pani częścią bandy i to w dodatku tą najmniej ważną. Skoro tak się pani pozycjonuje w jaki sposób postrzegać będą panią czytelnicy i co myśleć będą o pani książkach? Rozumiem, że to są pytania rzucone w przestrzeń, bo nikt na nie nie odpowie, na razie przynajmniej. Nikogo przecież nie interesuje czytelnik. On bowiem według zapewnień wielu skurwionych literatów po prostu nie istnieje. Ludzie nie czytają dobrych książek, a przez to pisarze muszą się sprzedawać i szukać dotacji. Tak jakby nie mogli po prostu przestać pisać w obliczu tej klęski jaką jest brak czytelnika. Ja się oczywiście nie zgadzam z tymi twierdzeniami, według mnie i mam na to twarde dowody, ludzie w Polsce wyłącznie czytają książki, a kiedy przestają je czytać zabierają się za niszowe kwartalniki. Niebawem zaś dojdą im jeszcze komiksy o treści religijnej i historycznej. Jak ci biedni czytelnicy sobie z tym poradzą? Ja nie wiem, ale wierzę w nich głęboko, bo mam za sobą bardzo dobre doświadczenia z nimi związane. Nie to co Malanowska.
Tak więc pisarze ustalili, ze czytelników nie ma, wymarli. Pozostaje im więc pisanie dla wydawców, którzy nimi gardzą i dla siebie samych. Oni z kolei nienawidzą się nawzajem. I do tego kotła z miną zgwałconej dziewicy wkroczyła właśnie po raz kolejny pisarka Malanowska. Żeby jednak ta pogubiona dziewczynina mogła się zanurzyć w tym wrzącym łajnie musiało dojść do publicznego pokajania.
No to ja jeszcze raz spytam: i wy ludzie chcecie być pisarzami?! Chcecie, żeby wasze książki były czytane? Na pewno chcecie, nie ma przecież innego powodu, dla którego człowiek siada do pisania. Jeśli ktoś twierdzi, że jest taki powód, albo liczy, że coś tam napisze i po prostu korzystając ze znajomości w kręgach gejów i gazowni uda mu się to sprzedać, to znaczy, że zwariował. Cyrograf jego zaś już obsycha na tym szczególnym biurku, przy którym stoi czarny fotel zrobiony z ludzkich czaszek i kręgosłupów.
Ten moment, w którym człowiek wolny musi przyznać się publicznie do niepopełnionych win i zadeklarować współpracę jest szalenie ważny. Zauważmy, że mamy tu do czynienia z kręgiem samych znajomych, ludzi którzy pochodzą z jednego środowiska i za każdym razem gdy deklarują coś publicznie na temat tego swojego środowiska ma to klimat baśniowy i pół realny. Oni są gotowi wszystkim nieba przychylić, są dobrzy, piękni i szlachetni, aż do momentu kiedy nie trzeba zapłacić komuś za pracę, albo do momentu, gdy ktoś kwestionuje te ich deklaracje. No to teraz pomyślmy co tam się dzieje naprawdę, jaką czarną nienawiścią jest to napędzane, jak potworne stosuneczki tam panują skoro ktoś wolny, świadomy tej wolności, okradziony jawnie, doprowadzony jest do takiego stanu, że musi dokonać ekspiacji za niepopełnione winy, w dodatku publicznie.
Przed naszymi oczami widać po prostu czarne efekty chowu wsobnego. I teraz popatrzcie, niedawno w tej całej Kopenhadze, zamordowano kilka lwiątek, powodem było podejrzenie, że pochodzą ze chowu wsobnego właśnie. Nie pozwolono im żyć, choć były sympatyczne, zdrowe i ładne. Nie oddano ich do innego zoo, ale po prostu zamordowano. Wcześniej zaś zabito w tym samym mieście żyrafę, na oczach dzieci. Ja myślę, że to są znakomite tematy dla pisarzy takich jak Malanowska i Witkowski, oni ich jednak nie ruszają. Ciekawe czemu? Tyle stron można by zapisać na temat tego barbarzyństwa, na temat tej całej parszywej nauki, która rości sobie prawo do decydowania o życiu istot zdrowych i mających przed sobą przyszłość. Oczywiście to tylko zwierzęta, ludzi się w ten sposób nie traktuje. Nauka tak jak ją rozumieją istoty takie jak Środa i Hartmann chciałaby jedynie by eliminowano tych, którzy nie są zdrowi i nie mają przed sobą przyszłości. A z tym chowem wsobnym? Wśród zwierząt jest on niedozwolony. Za to wśród ludzi jak najbardziej. Jak ktoś się zaś spośród wychowanych wsobnie stworzeń zbuntuje to póki co czeka go publiczna samokrytyka. Później zaś stado pomyśli o czymś bardziej dynamicznym, o jakimś ukamienowaniu, albo o stryczku po prostu. Ku temu zmierzamy i do tego przyzwyczajają nas publiczne egzekucje zwierząt w zoo kopenhaskim i wystąpienia Malanowskiej na deskach teatru Studio.
Gdzie, spytacie jest ta sprężyna, która po naciśnięciu powoduje, że człowiek zamienia się w pajaca, ja ta cała pisarka, jaki mechanizm ją porusza? Otóż myślę, że chodzi o mechanizm, który nosi nazwę – bezradność wobec pieniądza. Pisarzom wydaje się, że istnieje gdzieś świat łatwych pieniędzy. I on rzeczywiście istnieje, ale te łatwe pieniądze nie są wręczane za pisanie. Łatwe pieniądze dostaje się w USA za pracę w myjni samochodowej, albo na stacji benzynowej. Łatwe pieniądze dostaje się za pracę na na budowie w Niemczech, czy w Szwecji. Pieniądze z pisania są pieniędzmi trudnymi, łatwa jest tylko pokusa, ale tego oni akurat nie rozumieją. Czy my się tym musimy martwić? Wcale.
Od wczoraj na stronie www.coryllus.pl mamy nowy numer kwartalnika Szkoła Nawigatorów, a w nim dwa komiksy Tomka Bereźnickiego. Jeden z nich nosi tytuł „Przygody Adama M. na milicji”, a drugi rozpoczynający cykl „Pojedynki wszech czasów” nazywa się „Jak guitarhero „zabił: rockgooda”.
Mamy na naszej stronie także książki całkiem nowych autorów, są to dwa księża z diecezji Kaliskiej, ksiądz Andrzej Klimek i ksiądz Krzysztof Kowalik. Ksiądz Andrzej napisał dwie książki, jedna jest czymś w rodzaju dziennika z pielgrzymki do Compostelli, a druga to coś niespotykanego w polskiej literaturze, opowieść o życiu młodych księży, którzy narażeni są na rozmaite ciśnienia wywierane przez świat współczesny bazujący na wsobnym chowie potworów. Ksiądz Krzysztof Kowalik, napisał zaś piękny quasi reportaż, o swojej podróży do Ziemi Świętej śladami Jezusa. Zapraszam www.coryllus.pl
Pamiętajcie też o współpracujących z nami księgarniach Jeśli zaś ktoś nie lubi kupować przez internet może wybrać się do sklepu FOTO MAG przy stacji metra Stokłosy, do księgarni Tarabuk przy Browarnej 6 w Warszawie, albo do księgarni wojskowej w Łodzi przy Tuwima 33, lub do księgarni „Latarnik” w Częstochowie przy Łódzkiej 8. Nasze książki można także kupić w księgarni „Przy Agorze” mieszczącej się przy ulicy o tej samej nazwie pod numerem 11a. No i jeszcze jedna księgarnia ma nasze książki. Księgarnia Radia Wnet, która mieści się na parterze budynku, przy ulicy Koszykowej 8.

  42 komentarze do “Malanowska i młode lwy”

  1. Dla pisarza grunt to grant 😉

  2. Moim zdaniem jesteś w błedzie jeśli chodzi o Malanowską . Nie obiecano jej WYRÓWNANIA …. tylko WYMÓWIENIE …. to daje lepsze efekty …Ona jest im na pewno znana , tzn jej tzw sylwetka psychologiczna .
    O reszcie tekstu jeszcze potem napiszę .

  3. Jeżeli już, to umówienie po godzinach pracy 😉

  4. Nie , nie zgadzam się . Te lwy a wcześniej żyrafa ..

    Wiesz , że w belgii czy holandii jest już legalna eutanazja dziecka na jego życzenie … tzn w jednym kraju granica wieku to 12 lat .. w drugim bez ograniczeń tylko orzeczenie psychologa że dziecko rozumie co chce ….
    To jest pokazywanie śmierci ,najpierw na zwierzętach , potem na dzieciach …….
    A wy reszta patrzcie i się bujcie ..
    Tak jak na smierć p. Muzyczko …
    To jest ciągle ta sama Never Ending Story ……

    Sorry

  5. bójcie …… dysleksja wychodzi jak się zdenerwuję

  6. nic , nic ,….
    stara jestem i mam długą pamięć , jak się płaci w obie strony ..

    gdzie byłeś jak Cię nie było ? Brakowało Twoich wpisów 🙂

  7. Skandynawowie mają w sobie jakiś cień… jakiś mrok, który od czasu do czasu z nich wyłazi i psuje ten czysty, chłodny wizerunek stoicko nastawionych flegmatyków, prawych, rzetelnych i przewidywalnych post-luteranów, którym do spokojnego życia potrzeba tylko uczciwej pracy, mebli z Ikei w drewnianym domku, sauny i dobrze zmrożonej wódki do śledzia. Są w państwach, w narodach skandynawskich poukrywane po szafach bardzo nieprzyjemne trupy, które ujawniają się nieproszone w najmniej odpowiednich momentach. Tak jakby w ich duszach, w mrokach ich zim krył się Zły, który od czasu do czasu wychodzi ukradkiem z zamroczenia, ze śnieżnej zawieruchy, by sycząc wściekłością zgasić trochę światła, zmrozić nieco ciepła, odebrać swą ofiarę z krwi i szaleństwa, z cierpienia.

    Duńczycy to tacy pół-Niemcy, pół-Wikingowie, ale przecież to pierwotne germańskie zło, jakże inne niż to nasze, słowiańskie, również z nich wyłazi. Pewnie dlatego Skandynawowie od zarania właściwie nie ufają jednostce, opierają się na jawnym sądzie wspólnoty, na przewidywalności i rzetelności instytucji. I z uporem maniaka wierzą w mądrość nauki, nawet i wbrew faktom, wbrew odruchom serca, wbrew intuicjom ducha. Oni ducha się boją, może dlatego, że czują, co w głębi każdego z nich tkwi.

    Dania nie Norwegia, w Danii światła właściwie jest tyle samo, co u nas, ale widocznie i Duńczycy zarażeni są tym nasieniem szaleństwa rodzącego się w ciemności długich zimowych nocy, kiedy samotność, łaknienie światła i strach przed bezlitosną nienawiścią otaczającego świata stają się przedsionkiem piekła, a czasem piekłem właściwym.

    Podejrzewam, że za decyzją kopenhaskiego ZOO stoi potężny autorytet jednego człowieka, narzucany kierowanej przezeń instytucji, który paraliżuje sprzeciw, refleksy rozsądku u innych, mniejszych od niego. Temu człowiekowi powinni i przyjrzeć się psychiatrzy, jeśli nie egzorcyści. Tak się pewnie stanie, bo choć Dania jest najmniej „porządnym” państwem skandynawskim, to równie poważnie jak pozostałe podchodzi do eliminowania szkodliwego wpływu psychopatów i wariatów na kruchą stabilność społeczeństwa. Skandynawowie mają wśród siebie zbyt wielu niebezpiecznych szaleńców, by takie sprawy traktować lekce.

  8. Poza zasięgiem 😉 Wiem, dlatego wróciłem 😉

  9. W „tym czystym, chłodnym wizerunku” jest właśnie coś pogańskiego – ufają nauce, a nie ufają do końca rozumowi, no i „mądrości przedwiecznej”…

  10. Ty tipsi powinieneś książki pisać. Dlaczego tego nie robisz?

  11. Dzięki, ale spalam się już w bardzo krótkich formach 🙂

  12. Otóż to, oni chyba nigdy nie odeszli od mentalności pogańskiej. Choć tak na co dzień to fajnie jest w krajach skandynawskich, pewnie mógłbym tam żyć, w latach studenckich pracowałem trochę w Szwecji, było przyjemnie. Podoba mi się to ich poszanowanie sfery osobistej, uprzejmy dystans i rzeczowość. Ale wiele innych rzeczy z kolei zupełnie mi się nie podoba.

  13. Coryllusie to towarzycho koło Malanowskiej to nie młode lwy tylko bękarty wojny. Bękarty wojny o miejsce na rynku, Oni myślą o rynku jako miejscu pokazania się a nie o rynku jako przestrzeni niosącej dochód . Sprzedaż może być znikoma (dochód daje grant), dla nich ważne aby nikt nie zepchnął z półki księgarskiej (półka może byc zakurzona, ale ma być).

  14. No, to niech sie talent w krotkich formach hartuje!

  15. mój ukochany św Paweł , z listu do Koryntian :,, Wszystko wolno , ale nie wszystko przynosi korzyść . Wszystki wolno , ale nie wszystko buduje ” .

    Jeśli jestem tak kochany , jako człowiek stworzony i odrzucam miłość , a biorę tylko dar wolności , to to nie może się dobrze skończyć .

  16. Kaja sie pokajala bo jej sie we snie ukazala Stasinska jako Brunhilda (czytaj: walkiria z gazowni).

    Co do satanizmu to mysle ze to zjawisko sie poteznie rozprzestrzenilo w dzisiejszym swiecie, zwlaszcza na zachodzie. Z rozrzewnieniem wspominam jak kolega opowiadal mi w koncu lat 80-ych taka historie:
    pojechal do rodziny gdzies do jakiegos malego miasteczka I widzial jak kilku miejscowych mlodych ludzi prowadzilo jakiegos osobnika ubranego w czarne rajstopy I czarna skorzana kurtke, z wlosami w stylu Kazik skrzyzowany z Maria Peszek. Ten przestraszony osobnik powtarzal jakajac sie;
    JAK BOGA KOCHAM ZE NIE JESTEM SATANISTA!
    Mysle ze tej wiosny mozna by zrobic widowisko pt Topienie Marzanny na zywo. W roli Marzanny Magdalena Sroda. Tomasz Lis na zywo I professor Hartman na rynku w Warszawie to 0 przy tym.

  17. Walka z patologiami rynku wydawniczego powinna była rozpocząć się od ustawy dekomunizacyjnej i przecięcia cięgieł sterujących sferą kulturalno-propagandową przez służby. Ale skoro nie stało się to ani w polityce, ani w gospodarce, ani w nauce i oświacie, ani też w wymiarze sprawiedliwości, to tym bardziej nie mogło dokonać się tu.

    Dlatego nie ma zupełnie znaczenia to, czy ktoś te produkty książkopodobne głównego nurtu kupuje i czyta, czy też nie kupuje i idą na przemiał. Znaczenie ma systematyczne przewalanie budżetu i BLOKOWANIE MIEJSCA w przestrzeni publicznej. Tworzenie bytów podstawionych, które mają prezentować się jak odpowiadające im nazwą i sztafażem instytucje w normalnych społeczeństwach, ale których rzeczywisty mechanizm działania i rola są zupełnie inne.

    Coryllus i jemu podobni błędni rycerze swoje istnienie na rynku książki mogą zawdzięczać wyłącznie tradycyjnemu socjalistycznemu kryzysowi biurokracji i trywialnemu brakowi kasy — gdyby nie chroniczny niedobór kadr i środków, „ludzie kultury” raz-dwa uporaliby się z tym zawstydzającym problemem. Ale co robić, muszą zajmować się ważniejszymi odcinkami niż kilkutysięczne, w znacznej mierze odizolowane od wpływu na cokolwiek enklawy entuzjastów niewygodnych pytań i oburzających odpowiedzi. Popatrzcie na takie Chiny — tam państwo jest zasobne i łatwo wycina każdego nieprawomyślnego chwasta równo z glebą, pozwalając „kwiść” co najwyżej tym, które samo dyskretnie sadzi, nawozi, okopuje i przycina.

  18. Np. Breivik czy jak mu tam.

  19. Ciekawe czy cokolwiek by się zmieniło, gdyby żarli łyżkami melatoninę? Słyszałem, że taki Norweg pracuje od poniedziałku do piątku i po południu jedzie do domku za miastem, tam zamyka się i chleje, potem wraca i aż do następnego piątku.

    To były pierdoły zasłyszane, natomiast ze swej strony powiedzieć chciałem, że chyba jest coś u nich w powietrzu, ziemi, wodzie i w tym co jedzą, że tak mała nacja masowo produkuje świetnych muzyków, tych co piszą, co graja i tych co śpiewają; wielu z nich to klasa światowa… Może lepiej iż nie mamy takich u siebie i za to spokojnie można wysłać dzieciaki na obozy młodzieżowe.

  20. Ale jak w to wda się komik to może być ciekawie.
    http://www.youtube.com/watch?v=5oGL7njQwrg

  21. Tipsi, zniknąłeś z salonu, ale stąd nie znikaj. 😉

  22. Napisałem komunikat przez twarzoksiążkę, gdzie pani Kaja coś pisze i sprzedaje. I CISZA, OLAŁA mnie pani Kaja z góry na dół. Ale chyba nie mam się czym przejmować.

  23. Zgadzam sie, do budowania normalnego panstwa i rynku w Polsce w 1989 r. byla potrzebna dekomunizacja. Kilka glownych powodow dla ktorych nie mogla sie ona dokonac.

    1. „Plan Balcerowicza” (naprawde zespol reform ktore zlecili dwaj panowie: George Soros i Jeffrey Sachs) – likwidacja przemyslu, masowe bezrobocie, wszechogarniajaca bieda i walka o byt;
    gdy nie ma co do garnka wlozyc nikt nie mysli o lustracji i dekomunizacji, wiekszosc spoleczenstwa zobojetniala na te hasla koncentrujac sie na problemach codziennego zycia

    2. Zaplecze jakie stworzyli sobie komunisci przez 45 lat tego systemu;
    pare milionow czlonkow PZPR, ich rodziny, media, aparat przymusu w postaci MO, SB i kadry oficerskiej LWP, kontrwywiad (ONI MIELI PIENIADZE KTORE MNOZYLI W STRASZLIWYM TEMPIE)

    3. Dzialalnosc Michnika i wplywowego srodowiska Gazety Wyborczej wyklinajacego wszelkie proby rozliczenia komunistow

    4. wprowadzenie przez Walese z powrotem „Socjaldemokratow” do sejmu i do wladzy

    5.zdeprawowanie Polakow, zwlaszcza po stanie wojennym ( SB w latach 80-ych udalo sie zwerbowac ok 100tys tajnych wspolpracownikow i donosicieli)

    Nie wiem czy cos pominalem

  24. ale te badania były robione na serio , ja to gdzieś widziałam , oni się w norwegii serio zastanawiali czemu mimo tylu lat pracy dziewczyny i chłopcy wybierają tradycyjne zawody

    to jest montaż dla żartu oczywiście 🙂

  25. też gdzieś znikasz ….. a tu się okazuje , że zabiegasz o p. Kaję ….. no no no …..

  26. profesor na rynku w Krakowie … on tu wystąpi w czasie dnia ATEIZMU ..

    na razie jest akcja występowania z KK … trzeba przyjść osobiście do swojej parafii i oświadczyć taką wolę …. internetowo nie działa , nie wiedzieć czemu …. trzeba temu strasznemu księdzu powiedzieć w oczy , że się występuje …… normalne tortury 🙂

    ale są tacy odważni , są

  27. może ArGut myśli „gdzie Ty Kajus, tam ja Kaja.”

  28. 🙂 🙂 🙂

    oni wtedy nie myślą … jak zabiegają , dopiero jak już za późno 🙂

  29. Raczej wiązałbym skandynawski styl bycia z powszechnym ubóstwem, które wiąże się z klimatem i nędzną glebą nie dającej utrzymania. Stylem życia, w którym liczy się prostota i maksymalne wykorzystywanie ograniczonych zasobów. I to właśnie posunęło ich do wypraw, którym zawdzięczamy parę europejskich cywilizacji: Ruś kijowska i nowogrodzka (Ivar, Rurik, Olga i inni), 2 x Brytania (Kanut Wielki i potem Wilhelm Bękart) czy Królestwo Neapolu z Sycylią (Robert „Łasica” Guiscard, jego bracia i syn). Co do istnienia charakteru narodowego – to po prostu nie istnieje coś takiego!

  30. NA WP znów jazda jest na Malanowską. To, że dziewcze jest zagubione to widać, ale widać jeszcze wyraźniej, że ich zabolało, że odkryła karty. Tak jak jakiś rok temu wypłyneło na FB, że Krytyka Polityczna zatrudnia ludzi na umowy zlecenie.
    Czerwone szumowiny nie wytrzymują presji i chyba robią już bokami. Ratuje ich jeszcze państwowy system rurek. I dobrze, niech gniją. Więcej miejsca będzie dla Pana Gabriela.

  31. E, maria ? Chyba się Tobie pozajączkowało 🙂 Zabiegać to ja mogę o panią ArGutową, zabiegać mogę o informacje o tym kiedy się pojawi np. Kopernik u wydawcy (teraz muszę pingować autora).

  32. A Wy tu panie Co Robicie ? Czarujecie AUTORA czy tylko staracie się RZECZOWO komentować 🙂
    Autor jest ZAJĘTY ! Ha, ha 🙂

  33. Ubóstwo? Wyprawy na wiking czy kupieckie były alternatywą dla słabszych gamoni, połowy dorsza atlantyckiego w X-XI w ponoć były znacznie bardziej dochodowe.
    Ale prawo duńskie było tu nie bez znaczenia. Zakaz pod groźbą śmierci i wywłaszczenia dzielenia nieruchomości w ramach spadku.
    Dzięki temu najczęściej pierworodny miał zawsze spory kapitał, który można było powiększać poprzez politykę, a najmłodszemu pozostawało szukać szczęścia na ‚wikingu’ czy w Waregach czy innych huskarlach czy też w drużynie Chrobrego. No chyba że zabijał starszego, co też nie należało do rzadkości.

  34. ArGucie kochany , szczególnie ja staram się autora oczarować ,,,, biorąc pod uwagę ,że go osobiście poznałam , odnoszę wrażenie , że intelektualnie jest czarujący …… W moim wieku to się naprawdę liczy , bo nie trawię idiotów .
    Ale panowie nie lubią madrych kobiet , więc na ile mogę gram idiotkę 🙂 🙂 🙂
    czy z dobrym skutkiem to już kwestia oceny .
    Jeszcze Anię trzeba posłać na targi książki katolickiej do arkad kubickiego …. i się zobaczy …….

    A Autor dobrze że jest zajęty …… w tym nasza nadzieja…

    Ale TY popatrz , udało mi się Ciebie sprowokować , czyli nie jest tak źle z naszymi panami !!!!!!!!!!!!!!!!!

  35. Malanowska się cofnęła do punktu wyjścia . Miałam tu więcej napisać o tym , ale już nie mam siły .

    Chyba zniknę na chwilę .

  36. zabiegaj , zabiegaj …. to jest podstawa a reszta to żarty …….
    zapomniałam , że się nie znacie na żartach

    smutno mi i tyle

    się trzymajcie , na razie

  37. Szanowne kochane Panie,

    Miejcie na uwadze, PARYTETY !

    Ja to chce być święty !

  38. Dzięki, pisuję też czasem na naszeblogi.pl. Salon to rzeczywistość podstawiona, niestety, Janke to szczur.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.