Sty 062019
 

Dziś, przy święcie Trzech Króli napiszę naprawdę coś strasznego. Rozmawiałem wczoraj ze znajomym i zeszło się na przedziwną i niezrozumiałą dla wielu ludzi, szczególnie tych co pokończyli studia humanistyczne, postawę księży, którzy – czy to z powodu własnych ograniczeń, czy to w wyniku kształcenia w seminarium – nie rozumieją następstwa historycznych zdarzeń i nie potrafią ich interpretować. Chodzi mi o sprawy naprawdę podstawowe. O to, że wielu księży wie jedynie, że był Jaruzelski, Elvis Presley i Pan Jezus. To jest postawa, którą łatwo można wytłumaczyć i wielu ją tłumaczy. Ja milczę i mam po temu dobre powody. Milczę, bo kiedy na przykład widzę, że ksiądz nie jest w stanie umiejscowić jakiegoś zdarzenia na osi czasu, nie mówię, że z dokładnością do roku, dwóch, ale do pół tysiąclecia na przykład, za to zna wszystkie parametry samochodu Mazda CX9, odczuwam pewien dyskomfort. Jeśli, nie mając świadomości historycznej kapłan absorbuje wszystkie memy ze świata popkultury, jakie podsuwają mu media współczesne, a czyni to wprost z przekonania, że przyda mu się to w działalności misyjnej, to jestem mocno zdziwiony. Tak, jak byłem zdziwiony kiedy okazało się, że w kościele jest wykład o Tolkienie i postaciach z powieści „Władca pierścieni”. Prowadzi go jakiś oszalały student, a księża, razem z przygotowującymi się do bierzmowania dziećmi słuchają tego, jak nie przymierzając świnia grzmotu.

Ten znajomy, z którym wczoraj gadałem twierdzi, że to jest kwestia wychowania w seminariach, a także w zgromadzeniach zakonnych, że w niektórych zakonach, wprost nie uczy się historii i nie ma śladu po zależnościach ekonomicznych w tejże, za to cały nacisk kładziony jest na filozofię. To jest moim zdaniem pułapka. Nikt jej dziś nie dostrzega, a to z tego względu, że Kościół jeszcze się jakoś trzyma, przynajmniej w Polsce i nie został sprowadzony całkowicie do jakiegoś folkloru. Poprawcie mnie jeśli się mylę – są na świecie siły, które bardzo chcą, by księża stali się elementem obsługi sieci dystrybucji dóbr luksusowych. Siły te na razie tolerują dużą swobodę Kościoła na wielkich nieraz obszarach, ale rozumiejąc, że czas powołań się kończy, a do seminariów trafiają coraz słabsi i bardzo bezradni chłopcy, wychowani przez globalną popkulturę, przygotowują się do zmiany sytuacji. Ta zmiana nastąpi pewnie z dnia na dzień, jak wszystkie gwałtowne zmiany, a przebiegać będzie w dwóch etapach. Pierwszy – redukcja zbędnych i problematycznych kapłanów – to ci, co znają historię lub mają własne pomysły na jakąś dystrybucję. Drugi podporządkowanie sobie całej reszty. Końcówką tego etapu będzie likwidacja owej reszty i przejęcie majątku Kościoła, ku uciesze mediów świata całego.

Ktoś powie, że znajomość bądź nieznajomość historii nie ma z tym procesem nic wspólnego. Otóż ma i to dobrze widać na pewnym bardzo charakterystycznym przykładzie. Oto w czerwonym tomie felietonów Wiecha, który niedawno sprzedawałem, umieszczona została przezabawna historyjka o wizycie uczniów jeszybotu w galerii Zachęta. Wszyscy ci uczniowie, a także prowadzący ich rabin, reprezentowali taką właśnie, jak opisywana tu przeze mnie, postawę. To znaczy byty realne, memy popkultury i duchy złe oraz dobre były dla nich taką samą realnością. Żaden z nich nie zdziwiłby się widząc szatana wysiadającego z tramwaju przy Franciszkańskiej, a kiedy stanęli przez obrazem Siemiradzkiego, na którym widać „gołe kobite” przywiązaną do rogów byka, interesowało ich przede wszystkim to, dlaczego na tym obrazie nie ma policji. I to jest dla wielu osób powód do trwającego pół godziny śmiechu. Dla mnie już nie, bo ja sobie uświadamiam, że proces likwidacji zgromadzeń religijnych przebiega następująco – najpierw – w terenie, w którym jest to niezbędne organizują one dystrybucję towarów opartą na totalnej lojalności, jaką gwarantuje właśnie religijny charakter zgromadzenia. Potem kiedy sieć się bogaci i zaczyna funkcjonować, a także się rozrastać oraz stawiać własne postulaty, przygotowuje się jej likwidację. Bo już jest niepotrzebna. Ta likwidacja zaczyna się od zmasowanej propagandy, w której uczestniczą wszyscy – i ci z dobrą wiarą i ci ze złą. Celem zaś jest uzyskanie takiego poziomu cywilizacyjnego, który zadowoli wszystkich i przyniesie – obszarowi, gdzie religijna dystrybucja funkcjonuje – odpowiedni, inny niż ten, który jest, status. Musi być nowoczesność i cywilizacja, a żeby to nastąpiło, trzeba tych parchów w chałatach zasymilować albo wysłać na Madagaskar. Tak mówią miejscowi, którzy zwykle są całkowicie pozbawieni wyobraźni, a moc ich polega jedynie na wykrzykiwani haseł. Oni spełniają ważną, ale nie najistotniejszą rolę – służą temu, by propaganda żyła w umysłach zwykłych ludzi. Są także tą grupą, na którą zwali się odpowiedzialność – uwaga – historyczną. Ludzie stawiający takie postulaty są, jak powiadam, pozbawieni wyobraźni i w ogóle nie rozumieją o co chodzi. Jeśli ktoś likwiduje dystrybucję na dużym obszarze, to nie ma mowy o jakichś przesiedleniach. W grę wchodzi tylko fizyczna likwidacja przedstawicieli handlowych, a im większa wartość rynku (a ta jest zwykle ukryta przed zwolennikami przesiedleń na Madagaskar) tym bardziej bezwzględny i okrutny sposób likwidacji. To jest jedna z rudymentarnych zasad rządzących światem – im większą wartość ma likwidowany rynek, tym większe okrucieństwo stosuje się wobec czynnych na nim komiwojażerów. Dobrze, żeby wszyscy to sobie zapamiętali.

Ja wiem, co mi zaraz powiecie – że napisane jest iż bramy piekielne Go nie przemogą. Potem pójdziecie na mszę, a potem na obiad. Bo skoro nie przemogą, to nie przemogą, czym tu się martwić? Moim zdaniem jest czym, bo nie wiemy jakie będą koszta owego „nie przemogą”. Może nie starczyć czasu, a nie pieniędzy na ten obiad.

Czasem, kiedy zaczynam poruszać takie tematy, popsztykamy się delikatnie z ojcem Wincentym, bo on mówi wtedy – Kościół nie ma kadr, Kościół, ma codzienne problemy….itp, itd…ja to rozumiem. Nie rozumiem tylko, dlaczego w kościele jest miejsce dla każdej popkulturowej bredni, a nie ma tam miejsca dla prostego kursu historii, który – wierzcie mi – dałby jeśli nie wielu, to kilku na pewno, zapalonym i przekonanym kapłanom, narzędzia do codziennej walki. Jak wiecie, sprawy mają się tak, że do tej walki nie trzeba wielu osób, czasem wystarczy tylko kilku, byle mieli sposoby i narzędzia. I od tego właśnie zaczyna się też ich unieważnianie, od wręczenia im do rąk narzędzi fałszywych i nieskutecznych, a następnie przekonania ich, że z tą oto motyką mogą szarżować na czołgi. Nie mogą. Widzieliśmy to już w wielu bardzo odsłonach.

Ksiądz Filip napisał dziś tekst, w którym jest ciekawy wątek dotyczący szacunku, ja się do niego odniosłem w komentarzu. Jeśli na jednym biegunie postawimy szacunek, na drugim będzie musiała stanąć kokieteria. To jest prosta opozycja znana z wielu codziennych doświadczeń. Uzyskanie szacunku, wiąże się niestety z zerwaniem komunikacji z otoczeniem, z podjęciem wielkiego ryzyka i narzuceniem swojej woli innym. Innej drogi nie ma. Myślę, że taki kurs historii dla księży, powinien zacząć się od drobiazgowego omówienia (drobiazgowego podkreślam) postawy i planu papieża Grzegorza VII. Piszę tak, ponieważ uświadomiłem sobie, po przeczytaniu książki fragmentów książki Harolda J. Bermana, że w Polsce nie zrobił tego do tej pory nikt. A dokładnie i celowo zrobić mogą to tylko ludzie Kościoła. Dlaczego tak? Jeśli plan ten i epoka zostanie omówiona drobiazgowo i dokładnie, okaże się, że pytanie o to „dlaczego tu nie ma policji” nie jest wcale bezzasadne. Przeciwnie, można je postawić, bo wtedy dopiero, po gruntownym poznaniu motywów, jakimi kierował się papież zrozumiemy, że historia dzieje się tu i teraz, a w tramwaju na Franciszkańskiej można rzeczywiście spotkać demona. Problem polega na tym, jakiego narzędzia użyjemy do zdobycia tej wiedzy. Nie może to być – w mojej ocenie – podstawowy kurs filozofii wymieszany z fragmentami programu „Uwaga” emitowanego w TVN. Trzeba znać historię, prawo i motywy jakimi kierowali się reformatorzy Kościoła. Motywy istotne, to znaczy takie, które są aktualne również dzisiaj. Na dziś to tyle. Muszę iść dziś wcześniej na mszę….książka jeszcze nie skończona.

Zapraszam na stronę www.prawygornyrog.pl

  49 komentarzy do “O ahistorycznej postawie księży”

  1. Lata temu chodziłem na krąg biblijny. Prowadzący to ksiądz nawiązując do czegoś tam omawianego powiedział, że ogląda, lubi oglądać m. in. uwagę na tvn i przytoczył jakiś tam odcinek. Wszyscy zrobiliśmy wielkie oczy i okazało się, że ksiądz na tematy m.in.  polityczne odpowiadał wymijającą, ogólnikowo, jakby nie wiedział co o tym myśleć, co powiedzieć. W ogóle go to nie interesowało. Wtedy zastanawiałem się wiele dlaczego często wybitni znawcy w swoich dziedzinach czy to inżynierowie, badacze pisma świętego, lekarze, stomatolodzy nie wgłębiają się w to co się wokół nich dzieje. Tylko idą przez życie po najprostszej linii oporu konsumując papkę, którą im podają np. media. Księża ze względu na swoją misję powinni być szczególnie na to uczuleni i mieć pojęcie o otaczającej ich rzeczywistości.

  2. W taki razie, sekularyzacja trwa w najlepsze, ponieważ wydaje mi się, że dostęp do wiedzy w seminariach jest całkiem spory, z tym że być może jak to w przypadku uczelni świeckich, zasada 4Z (zakuć, zdać, zapić, zapomnieć – być bez tego trzeciego), kształtuje takie a nie inne kadry. To czego ja wysłuchuje czasem na kazaniach lub w konfesjonale od księży, byłoby nawet zabawne, gdyby nie dotyczyło spraw tak fundamentalnych jak życie wieczne. Owszem może i mnie to nie rusza, ponieważ moja wiara usadowiona jest na dość twardym fundamencie, co jednak z tymi którzy są płytko zakorzenieni, a to mimo wszystko oni w swojej masie są naprawdę ważni, choć akurat w tym aspekcie mam nie do końca wykrystalizowane zdanie, ponieważ czasem odnoszę wrażenie, że lepiej mały kościół a mocny w wierze, iż duży a rozlazły, ponieważ kolosa na glinianych nogach łatwo obalić,  z drugiej strony z małym nikt się nie liczy.

  3. Jak to się mówi?
    Po Soborze Watykańskim Drugim, Kościół szeroko otworzył swoje bramy.
    I ludzie wyszli.

    A mniej serio, nadal nie ma podręczników do historii i nie ma ich kto wydać i zatwierdzić. I ten stan będzie trwał cały czas, jeżeli nauczyciele będą zarabiali nieco powyżej minimum krajowego, a w Biedronce będzie wisiał plakat „Przyjdź do nas, na start 3000 brutto”
    A jeszcze mniej serio, wystarczyłoby porządnie uczyć matematyki i logiki, wtedy uczniowie z bezczelnością nabytą i ku chwale youtuba, podważaliby „fakty” z podręczników, a wtedy dziennikarze skandaliczni, których percepcja dotąd nie sięga poza cycki i faszyzm, zauważyliby szansę. A potem już z górki.

  4. Miałem wczoraj albo przedwczoraj, nie pamiętam, dosłownie identyczną refleksję jak Ty Gospodarzu. Jest tyle argumentów w historii Kościoła, którymi można zbijać dzisiejszych jego wrogów niczym wysoko i wolno zagraną piłeczkę pinpongową, że żal z tego nie skorzystać. Cystersi i ich wynalazki (choćby technologie browarnicze), święte Kościoła i feministki (św. Katarzyna ze Sieny choćby, prosta dziewczyna, która uczestniczyła wówczas w polityce światowej), św. Maksymilian i przedsiębiorczość, a to tylko kilka przykładów. Dziś zresztą jak myśli się o świętych to wydaje się ludziom, że to były osoby zamknięte w celi i wyjęte z życia społecznego, czas spędzając wyłącznie na unoszeniu się nad ziemią w modlitewnej ekstazie. Brakuje podstawowej edukacji, choćby z ambony, za dużo filozofii i psychologizowania. Jest też moim zdaniem zjawisko niebezpieczne dla księży jak gwiazdorstwo na YT, na razie może mało widoczne dzięki silnej hierarchii w kościele, ale nie wierzę, że to nie jest pokusą dla niedoświadczonego i niezaprawionego w praktyce życiowej kleryka.

  5. Moi rodzice w szkole średniej w ramach lekcji religii mieli historię Kościoła. Ja w posoborowym Kościele już tego nie miałam. Musze przyznać, że byłam pozytywnie zaskoczona, jak się okazało, że mój syn uczy się o różnych herezjach i o tym jakie zakony powstawały, by te herezje zwalczać. Tyle, że moje dzieci chodzą na religię do bractwa św. Piusa X.

  6. A czy nauka historii Kościoła czegoś księży uczy? Anna

  7. Boże, jakie jęki. Byle skrytykować kolejne osoby, zjawiska. Genialny Maciejewski i nie sięgająca mu pięt hołota (w tym z pewnością ja). I tylko wazeliniarskie komentarze w cenie, by ego tzw. „gospodarza” wzrosło.

    Nie wchodziłem tu ponad 2 miesiące i widzą, że dobrze zrobiłem. Czego Ci Życzyć Panie Gabrielu? Odrobiny pokory i odrobiny wyrozumiałości. Alleluja i do przodu. Cześć.

  8. Spojrzenie historyczne jest niebezpieczne, może prowadzić do prawdy, a prawda sieje niepokój.

    Jak to się mówi – kościół ma czas, patrząc z perspektywy 2000 lat łatwiej przybrać konformistyczną postawę wielkiego statku, który płynie majestatycznie po falującym wielkim oceanie. A jak z pokładu zmyje paru majtków lub wparują somalijscy piraci, tym chyba lepiej, męczeństwo w cenie.

    Trochę to przypomina niewyobrażalnie dramatyczną strategię Rumkowskiego, to wyrzucanie kolejnych zakładników za burtę. Ale w efekcie przeżywalność w łódzkim getcie była wyższa niż w innych.

    I być może wiedza historyczna jest nikła, ale obecne są np. szkolenia z zakresu inwestowania giełdowego…

    Ponieważ frazes o ciekawej prawdzie jest prowokacyjny i nierealny, jakąś dawkę konformistycznego udawania w kościele należy uznać za niezbędną, ludzką. Problem w jej wielkości, która zbliża się do końcowego złotego strzału….

  9. Zwracam się do ciebie z prośbą, żebyś się itp, itd….

  10. Kilka wyimkow z rozmów z księżmi w czasie wizyt kolędowych, ostatnich lat. 1/ „..mamy nowego proboszcza, to profesor Wyższego Seminarium Duchownego. On w czasie posiłków czyta nam mądre teksty, mamy o nich rozmawiać, ale my z tego co on czyta nic nie rozumiemy..”2/ Podjęłam temat mszy św. trydenckiej, zachęcałam do powrotu do tej tradycji, młody wikary na to „….świat sie zmienia, trzeba iść z postępem, otworzyć się na duchowość wschodu..”3/inny wikary obiecał zgłosić postulat ( mszy trydenckiej w naszej parafii) proboszczowi 4/w tym roku pojawił się wikary, który powiedział, że myśli o tej mszy, że jeszcze nie odważył się odprawiać mszy św. „tyłem do ludzi”, że musi się jej nauczyć i do tego dojrzewa. Będę go wspierać. Kiedyś podróżowałam z człowiekiem, który po studiach na politechnice wstąpił do zakonu, studiował w Wyższym Semin., polecałam mu Twoje książki Coryllusie, narzekał,że mają tyle zadanych lektur że nie ma czasu na czytanie wg swojego wolnego wyboru. Powiedział też, że w jego zakonie pojawiło się mnóstwo ukraińskich „braci” z którymi w zakonie maja duży problem , problem z dyscypliną. Trzeba uczyć dzieci łaciny, trzeba wydać książeczkę do nabożeństwa dla dzieci przystępujących do I Komunii św. z ministranturą po polsku i łacinie, pięknie w białą skórę oprawioną, z zakładkami. Były takie wydawane  ok. 1960 roku, dostałam taką od mojego śp. ojca chrzestnego. Te łacińskie teksty nie są trudne, tego się można i trzeba nauczyć. Amen dico vobis.

  11. Oho, było wiadomo, że zlecą się od razu ci z gotowymi rozwiązaniami, eksperci od łaciny i mszy tradycyjnej. Myślę, że zacznijmy od tego, co mówi papież Franciszek – słuchajmy starszych, dziadków, przy okazji odbudujemy hierarchie w społeczeństwie, a także swoją odwagę wewnętrzną i zamiłowanie do prawdy i odrzucania krzywych kompromisów, a co dalej już Duch Święty o to zadba. Oczywiście regularna spowiedź, Eucharystia, Pismo Święte, różaniec, Maryja.

  12. Maryla Sztajer na Szkole Nawigatorów wspomniała że księży w seminariach uczą księża powojenni wyuczeni jednak historii wg PRL. Pewnei tak jest.

    Natomiast dlaczego ojciec Szustak na netflixie O.O. Dominikanów robi z siebie … no kogo?  Dlaczego niszczy się/gubi się tzw szacunek dla osoby duchownej ? Dzisiaj takie święto „Trzech króli”,  objawienie światu –  Chrystusa – to można na wesoło np.  śnieżkami obrzucić osobę duchowną, żadnego poszanowania osoby zakonnika czy księdza ? No wg wesołego O. Szustaka to chyba nie byłoby w tym nic zdrożnego.

    Raz udzielenie sakramentu a raz wygłup ?

    Hierarchia kościelna to nie kumple z podwórka to jednak Kościół.

  13. Brak szacunku wśród młodych ludzi może wynikać stąd, że  przeniesiono naukę religii do szkół. Wtedy z braku fundamentu w rozpadniętej rodzinie uczeń traktuje księdza jak psora z religii. Na korytarzu rzuci siema ksiądz. Rodzice księży mówią do synów Szczęść Boże, a taki szczyl rzuci czesc ksiadz. Lekcja religii w salkach byłaby dla niejednego ucznia jedyną okazją do bycia w kościele.

  14. Jeszcze taka myśl. Tradycja, tradycją, ale nie można jej robić na siłę albo że to cool. Nie można tego robić kierowanym sentymentem. To tak samo jak z przymusem pisania. Jeśli nagle wyskoczy stu kleryków zafascynowanych tradycją, bo to wyda im się fajne i będzie maskowało ich jakieś deficyty, to się to nie uda. A mam wrażenie, że do tego zmierza kokieteria tradycjonalistów i ich sentymenty. To jest w teorii fajne, ale nie można próbować na siłę, na podstawie emocji i rzewnych sentymentów robić z kogoś dorastającego w erze zdewastowanych emocji 19-wiecznego, dystyngowanego faceta. To jest proces, który musi być oparty na prawdzie, badaniach, publikacjach, zorganizowaniem rynku. Tez mi się nie podoba to, co robią Dominikanie z tym Netflixem, ale może oni są do zbierania na brzegach, do ludzi kompletnie zdewastowanych? Z własnego doświadczenia wiem, że do czytania Coryllusa trzeba było dojrzeć, także duchowo, by cokolwiek zrozumieć (a też chadzałem do Dominikanów wiele lat). Inna rzecz, a może za rok, dwa, parę, „wyskoczą” np. Cystersi z czymś, co zagospodaruje tych złowionych przez Dominikanów?

  15. Przeciez ksieza… to tez ludzie  !!!

    Jeszcze we Francji – ladnych pare lat temu,  powiedzial mi kiedys jeden ze starszych ksiezy, ze bardzo czesto po ludziach – takze po ksiedzu – po zachowaniu, potym co mowia, co i jak robia  widac z jakich rodzin pochodzimy…

    … Ojciec Rydzyk tez to ciagle powtarzal,  bo to prawda.

  16. Szacunek do hierarchii kościelnej wynosi się z domu, a „cześć ksiądz”, jest niedopuszczalne.

    Ale też mam pytanie do uchodźców, dlaczego ich dzieci, mają żyć w naszym polskim społeczeństwie bez znajomości naszego obyczaju, naszej religii. Przecież lekcja religii to nie jest nawracanie tylko informowanie, omawianie podstaw religii naszego chrześcijaństwa. Chcą między nami żyć a nie chcą  wiedzieć, dlaczego nasze zachowania układają się w określony sposób. Uważam ze dla dobra uchodźców powinny ich dzieci chodzić na lekcje religii  (dla wiedzy) a nie z beznadzieją w oczach snuć się po korytarzach szkolnych.

  17. No może i Dominikanie zbierają … tak  jak piszesz, ale mój wnuczek bardzo się zdziwił kiedy na netflixie zobaczył kaptur zakonnika jako element żartu. Mieszkamy niedaleko, bywamy na nabożeństwach albo u Dominikanów albo u Marianów, no i teraz raczej wybierzemy tradycyjne zachowanie O.O.  Marianów.

  18. Oczywiscie, ze…

    … ten stan bedzie trwal… w koncu ten stan nie stal sie  SAM  Z  SIEBIE…  KTOS  bardzo sie postaral juz dawno temu, zeby bylo tak jak jest teraz, a nawet i jeszcze gorzej… i tak bedzie… to co  dzis mamy to jest  CZYSTA  KONSEKWENCJA  tych  SWIADOMYCH  zaniechan i wprost  celowego psucia narodu  !!!

    I dzis tez jest to samo… TOTALNE  BEZCHOLOWIE…  i  merdialny cyrk  z sONdami czy z obsada tzw. kluczowych stanowisk – nie wspominam o obsadzie w DZ  PBS, bo kazdy moze sobie przypomniec kto sie „zalapal” ze „stajni”  Ssssakiewicza czy Janke… ale chocby ta ostatnia chucpa z Magierowskim czy teraz  Andruszkiewiczem  !!!

  19. Otoz to…

    …  BRAK  wlasciwej  edukacji i formacji…   wszedzie… w rodzinie,  w  Kosciele, w panstwie… i to jest  CELOWA  ROBOTA  !!!

  20. No i właśnie księża w seminarium powinni być uzbrojeni w oręż i uświadomieni z czym mogą się zetknąć, na czym świat stoi, gdyż z tym co wynieśli z domu idą do ludzi. W skrajnej sytuacji, bez tej nauki, promuje się Danielsa, czy partię Giertycha w katolickich mediach.

  21. Dokladnie…

    … hierarchia koscielna i ksieza – to  nie  KUMPLE  !!!

  22. W seminariach…

    … jest z ta formacja – chyba – zle… mam 3 znajomych, ktorzy byli w seminarium… tylko jeden pelni posluge kaplanska… jeden zrezygnowal juz w seminarium… trzeci byl wyswiecony na kaplana, ale wystapil… bo zakochal sie… do dzis zdazyl sie juz rozwiesc, ale jest organista w podwarszawskim kosciele.

    Tak, z formacja polityczna u ksiezy… tez chyba pozostaje wiele do zyczenia… po prostu pomieszanie z poplataniem.

    W kazdym badz razie najwazniejsza jest i dla nas swieckich i dla ksiezy wlasciwa  edukacja, a tej  NIE  MA  !!!… pozostaje tylko  SAMOKSZTALCENIE  !!!

  23. Rozwodnik organistą w kościele, niezłe…naprawdę

  24. Wiele razy na tym blogu uznaliśmy, że wszystko, jeśli chodzi o zło i związane z nim procesy, już było, a więc jakichś analogii można by też szukać choćby w Starym Testamencie. Wczoraj otworzyłem na chybił trafił do medytacji oto ten fragment: http://biblia.deon.pl/2010/rozdzial.php?id=649#W11. Gdy czytałem znalazłem kilka co najmniej podobieństw do dzisiejszej sytuacji (może bardziej na Zachodzie niż w Polsce, chociaż no różnie bywa). Ten pokój, pokój i kąsające węże oraz bezwzględny naród, który wystąpi przeciw Izraelowi. Daje do myślenia, ale może nie mam zupełnie racji, nie jestem teologiem, to tylko intuicje, jak wielu z nas tutaj.

    Wracając do komentarzy Pani Paris i nebraski o seminariach – było nie było to nadal są miejsca gdzie występuje formacja jakiej próżno szukać gdzie indziej. Po zlikwidowaniu poboru do wojska chyba jedyne takie dla faceta w tych czasach. Ksiądz jest prawie zawsze ogolony, zadbany, zwraca się uwagę na higienę życia, dyscyplinę, chyba nadal, zresztą jak stwierdził niedawno Gospodarz, księża to najmniej rozemocjonowani ludzie. Tyle że to nie dla każdego, bo niezbadane są wybory Pana. Zostaje kierownictwo duchowe, są nadal kapłani, którzy są rozsądni i doświadczeni, trzeba szukać, formować się, badać.  Dużo czytać. Nie ma innej opcji.

    Jeszcze inna refleksja jaką mam – któryś z zakonów powinien włączyć się na serio w działanie polityczno – społeczne na takiej zasadzie o jakiej pisze Coryllus. Chyba wyczuł to ostatnio też Ojciec Rydzyk. Przenieść koszty na przeciwnika, wykorzystując wspólnotowość w Kościele. Skoro możemy robić coś takiego jak Domowy Kościół, to stwórzmy organizację, która wychowa przyszłych polityków w Polsce. Stwórzmy program edukacji w kościele dla takich osób, odpowiednią formację, zjazdy, konferencję, dotujmy to składkami wiernych, zróbmy to profesjonalnie jak ten Netflix, stwórzmy doktrynę kościelno-polityczną. Wprowadźmy elementy sprawdzające (nie wiem, egzaminy, szkoły letnie, program mentorski) i wykluczające słabszych, hartujmy wolę członków takiej organizacji. Kościół się w politykę nie miesza, ale formować i wspierać może, nikt tego nie może zanegować :).

  25. Ja organizuję konferencje. Co jeszcze miałbym robić?

  26. Kurde, tylko nie weźcie mnie za żadnego kuzyna Alfreda albo Williama von coś tam czy jakoś tak. Mam taką ostatnią myśl – dziś niby jest ten kryzys męskości, rurki, niewieściałość, kryzys ojcostwa, te sprawy. Ale przecież każdego mężczyznę napędza walka, jakiś cel, ambicja. No co jak co, ale w dzisiejszych czasach dostać powołanie i walczyć dla Pana Jezusa, Kościoła i prawdy to jest misja najlepsza z najlepszych. Nie da Ci tego żadna gra komputerowa, zespół piłkarski, profil na Fejsie czy na czym jeszcze można marnować czas. Wszyscy przeciwko nam. Piękna sprawa by stanąć do wojny i ją wygrać. To są idealne warunki dla świętości, walki, no dla faceta. Jeśli czytają to jacyś młodzi, weźcie to pod uwagę przy rozeznawaniu, a potem przeczytajcie o Blizińskim, kapłanach z Wielkopolski i koniecznie o Tokarzewskim. No i Żywoty Świętych.

  27. Pan robi swoje i dobrze. Takich konferencji powinno być o wiele więcej. Byłem w Tłokinii i jeśli coś podobnego działoby się pod patronatem jakiegoś zakonu (a więc organizacji z kategorii tych, o które trzeba się oprzeć do poważnej walki) to byłby to kolejny dobry krok moim zdaniem. Oczywiście Broń Boże nie sugeruje przejęcia Pana imprezy czy coś. Raczej wskazuje jako dobry trop i iskrę dla innych.

  28. Wiesz co franiu, niech oni lepiej o tym tak nie myślą. Powiesz im o walce dla Pana Jezusa, a im się zaraz we łbie przewróci i pomyślą, że zwycięstwo jest za rogiem. A jego tam nie ma. Jest za to mnóstwo wątpliwości, upokorzeń, upadków, błędów i często jedyne co człowieka ratuje, to jego własny, ośli upór, nic więcej, bo wszyscy łącznie z tymi najświętszymi są przeciwko.

  29. To jest racja, ale ja nie piszę do naiwniaków, tylko Pana Czytelników.

  30. Gwoli scislosci…

    … to on tym organista zostal bedac zonatym, ale w miedzy czasie zycie malzenskie zaczelo mu sie psuc…  rozwiodl sie bedac organista i przy nich zawodowo pozostal. Jest to duza parafia, ale dzis sa duze problemy z pozyskaniem dobrego organisty… a przyznac musze, ze znajomy dobrze gra na organach, ma glos i ladnie spiewa.

  31. Tak…

    … seminaria i dzis pozostaja miejscami, gdzie panujacej tam formacji ze swieca szukac w innych miejscach.  Opowiadala mi kolezanka we Francji jak kilka lat temu jej brat – z swietokrzyskiego – poszedl do seminarium… aby w swym mlodocianym zyciu uniknac patologii… wodki, narkotykow, itp.  No i udalo mu sie… skonczyl to seminarium, potem jakies zaoczne studia… byc moze zarzadzanie albo inny marketing… potem ozenil sie, ma 2 dzieci, zyje spokojnie i nie szuka wrazen.

    Co do Panskiej refleksji… to sprawa z wyczuciem Ojca Rydzyka jest bardzo – powiedzialabym – delikatna… ale sa ludzie charyzmatyczni w Kosciele i swieccy i duchowni, ze pomysl z „przeniesieniem kosztow na przeciwnika”  jest jak najbardziej  W  ZASIEGU  REKI… i do realizowania juz  OD  DZIS…

    … i nie ma co czekac…  ten kreowany i ustawiany  „chaos”  przez  szatanskie masonstwo trzeba ukrocic.

    Naprawde  LARUM  graja… dla kazdego z nas z osobna i dla calego polskiego narodu  !!!

  32. Nic dodac – nic ujac…

    … a tu trzeba sie samego siebie zaprzec… i trzeba miec osli upor… tak jak Pan  !!!

  33. No widzi Pani, też mi się to nie podoba, dlatego Ojca Szustaka od jakiegoś czasu nie włączam, bo wiem, jak zareaguję, prędzej czy później „coś” się trafi. Tam nie ma dla mnie aspektu wychowawczego – nacisku na wychowanie młodszych, polską kulturę osobistą, maniery, zachowania jakiejś ciągłości naszego polskiego sposobu funkcjonowania rodziny, zasad, polskiego sposobu myślenia. Wiele rzeczy z wychowania, które ja obrałem jest interpretowane od nowa. „Kochani, róóóóóbcie to, to nic złego, jeśli…”. A z drugiej strony to u Dominikanów zostało u mnie zasiane słowo nawrócenia. Dziś po latach wybieram jednak inne zakony, jak Pani. Moje zdanie jest takie, że najlepiej się od tego hałasu teologicznego wyłączyć, robić swoje, szukać tego w Kościele, co nam przynosi dobre owoce. Iść tak, jak nas prowadzi Duch Św. Na szczęście polski Kościół jest nadal bogaty w różne zgromadzenia.

  34. Henryk Siemiradzki długo i cierpliwie czekał, by wyjść z akademizmu do ludzi. Natchnął więc Coryllusa, a potem pojawił się u mnie na okładce BIESIADY LITERACKIEJ z 1909 roku, gdy zajrzałem tam, by wyciągnąć zdjęcie rzeźby Powołanie Joanny (za kilkanaście minut zamieszczę z komentarzem). ” W głębi niszy, siedzi na tronie skrzydlaty młodzieniec, alegoryzujący Natchnienie i łączy dwie postacie kobiece — Piękno z Prawdą, wyciągając nad niemi ręce z błogosławieństwem”. Ta synchronizacja Natchnienia z Powołaniem dała mi wiele do myślenia. Stąd w drugim wierszu ilustracji zamieściłem powołania natchnione a w trzecim powołania życia świeckiego (za kilkanaście minut zamieszczę inne z komentarzem).

  35. Powołanie do męczeństwa i powołanie do uczciwego życia

    Joanna została powołana do męczeństwa, by do dziś być wyrzutem Francji.

    Większość ludzi jest powołana do uczciwego życia. Niekiedy to powołanie zaczyna się w wieku kilku lat od wbijania ćwieków w podeszwy w warsztacie taty.  Nie każdy zostaje potem fabrykantem obuwia, ale to nie jest poza możliwościami uczciwych ludzi. Niestety, za kilkanaście minut dodam komentarz o nauczaniu historii i fałszywych powołaniach na ponad stuletnim przykładzie demona, który nauczał w seminarium.

  36. No właśnie O. Szustak, od czasu do czasu jak sformułuje myśl… to ja nie wierzę że to usłyszałam. No np. słucham na YT ks  Glasa, ks. Pawlukiewicza i nigdy się nie zdarzyło aby użyli oni w swych wypowiedziach sformułowania nazwijmy to niecodziennego,   oni są zawsze correct .

  37. W roku 1909 demon wysiadł z autobusu na przystanku katolickim i przesiadł się do pociągu „Myśl Niepodległa”, gdzie zamieścił artykuł „Idea powołania w kościele katolickim”. Za ten artykuł dostałby niezłe honorarium w dzisiejszych mediach głównego nurtu i w TVP Kultura (która dziś w porze obiadowej zamieściła długi wywiad z błazeńskim francuskim filozofem od świeckiej religii).

    Autor poświęca artykuł „kolegom księżom z seminarjum wileńskiego (r. 1887-1892), oraz księżom – byłym uczniom moim”. Zaczyna od cytatu filozofa Nietzche „Dopóki ksiądz rzymski uchodzi za wyższy rodzaj człowieka, ten przeczyciel…truciciel życia z powołania, dopóty niema odpowiedzi na pytanie: co jest prawda?”. Dalej jest więcej w stylu zastępowania Boga przez „luminarzy kultury spółczesnej”, ale w swej zapiekłości daje nam wskazówki do nauki historii:

    „Istnieje jeden wielki, potężny, trujący czynnik… wykuwa znane typy Torkwemady, Sykstusów, Aleksandra VI, Innocentego III, Hildebranda, oraz tysiąca ich epigonów, papuzich satelitów [tu lista publicystów, których autor nie lubi].

  38. A jednak bez łaciny, bez szalonej pracy nad sobą pozostaje nam iść w tłumie za tym co nieprzepuszczazadnej itd . Można znaleźć filologa klasycznego, wytlumaczyć o co nam chodzi, wziąć parę lekcji , nauczymy się i już. A potem czeka radość jak z nowo odkrytego pierwiastka i taki psychiczny spokój. Może profesor Święcicki coś o tym wie.

  39. Śp. biskup Jeż w swojej książce ( tytułu nie pamiętam) napisał, że kiedyś w Rabce ktoś zauważył kleryków pijących piwo, w parku czy knajpie? Sprawę zgłoszono do odp. władz krakowskiego Seminarium, gdzie po jej rozpatrzeniu relegowano z uczelni studentów 6 roku.Biskup napisał, że wg niego była  to kara zbyt surowa. Ja uważam , że nie.B.

  40. Mam od jakiegoś czasu zamiar, oby udało się.

  41. „przyda mu się to w działalności misyjnej”…- nie przyda się, bo taka działalność jest w zasadzie, oficjalnie zakazana i nazywa się ją „prozelityzmem”, na co podobno, nie ma miejsca w chrześcijańskiej ewangelizacji. Po co więc ewangelizować? Efekt – zakony misyjne cierpią na dramatyczny zanik powołań, za chwilę stracą rację bytu. Dzięki Kościołowi, który podcina sobie gałąź, na której siedzi z nakazu samego Chrystusa Pana.

  42. Bibliści od dawna tłumaczą Księgę Rodzaju jako przekaz skompilowany z różnych podań i zaczerpnięty z różnych źródeł w czasie niewoli babilońskiej. Tak więc tekst od stworzenia do Abrahama jest uważany za ahistoryczny, za metaforę, baśń, czasem piękną – poezję. Pomyślałem, że może jeszcze nie teraz, ale ja wiem? za dwadzieścia lat ktoś wpadnie na pomysł włączenia „Powrotu Króla” a może nawet całej trylogii Tolkiena do Pisma Świętego. Bo wątek mesjański, wątek ofiary jednego za świat cały itd. itp. I proszę, czytam tu, że ktoś to już wykłada w kościele, więc droga jak najbardziej otwarta.

  43. Biskup Ryś mówił na kazaniu, że jak Henryk VIII chciał się ponownie ochajtać to w całej katolickiej Anglii opowiedziało się przeciw władcy tylko trzech ludzi, a główny z nich do Tomasz More. Wszyscy trzej zostali później straceni.

    Tak samo może być w kolejnym przewrocie ku zdziwieniu Tomasza.

    Wtedy ludzie nie potrafili zrezygnować z jakichś tam zabawek a co dopiero dzisiaj.

  44. Nie wiem którzy to bibliści, ale ogólnie słyszę mądrości w stylu, że religia starotestamentowa to nic innego jak kopia dużo starszych religii, które wyparte zostały przez Jahwe. A mesjasz to jakiś tam tylko asyryjski, czy tam babiloński odpowiednik.

  45. O właśnie, ja książki o Blizińskim dałem przynajmniej 3 księżom a Tokarzewski rozszedł się w większej ilości. Żywoty Świętych to wiadomo najlepiej na każdy dzień.

 Dodaj komentarz

(wymagane)

(wymagane)