Lip 012019
 

Zanim zacznę pisać o wrażeniach z wykładów konferencyjnych, rzeknę słowo o pewnych charakterystycznych trendach obecnych w obszarach komunikacji zwanych lewicą i prawicą. Obiecałem to prof. Ostaszewskiemu i Panu Emilowi z Toronto, który jest fizykiem atomowym. Nie będzie to jednak miało nic wspólnego ani z fizyką, ani z matematyką. Chodzi o charyzmaty i fetysze władzy osobistej nad bliźnimi, które uznawane są przez lewicę i prawicę za najważniejsze.

Jechałem sobie samochodem któregoś dnia i słuchałem radia. Donoszono właśnie, że mieszkanie Wisławy Szymborskiej będzie udostępniane wybitnym autorom z całego świata, by oni mogli także pooddychać tym samym kurzem i posiedzieć z tymi samymi pająkami, które były tu, kiedy żyła Szymborska. Ktoś powie, że przesadzam, bo z całą pewnością mieszkanie Szymborskiej wysprzątano. Ja bym nie był tego taki pewien. Jak słuchałem tego całego Rusinka, co jest dziedzicem ideologiczno-emocjonalnej masy spadkowej po Szymborskiej, to naszły mnie wątpliwości co do tego wysprzątania.

Co jest zawarte w tym krótkim komunikacie? Otóż chodzi w warstwie deklaratywnej o to, by przekonać ludzi, iż kurz po Szymborskiej ma właściwości talentotwórcze. W tej trochę niższej warstwie, chodzi o to, by za pomocą posadowienie chwilowego jednego czy drugiego gamonia w tym lokalu, zyskać gotowych na wszystko propagandystów. To się – tu wtrącenie – zapewne nie uda, bo pisarze to cyniczne chamy, łase na pieniądze. W mieszkaniu posiedzą, ale zleceń nie będzie im się chciało wykonywać. To pewne. W warstwie najniższej – warstwie realizmu politycznego – chodzi o to, by wyciągnąć skądsiś pieniądze na ten wynajem, zapłacić go, posadzić tam jakiegoś poetę z Quebec albo Joannę Bator i zacierać ręce z uciechy przy podziale zysków z tej operacji.

Nie pierwszy już raz spotykam się z tym zjawiskiem, to znaczy z próbą namaszczenia ludzi pozbawionych talentu na geniuszy. I drugi już raz widzę te zabiegi wykonywane pośmiertnie. Jak pamiętamy za życia takie namaszczenie, udało się uzyskać jedynie Manueli Gretkowskiej, biednej wariatce, która dziś, by zwrócić na siebie uwagę, musi głośno powtarzać nieprzyzwoite wyrazy. Pierwszy raz jednak widzę, by owo namaszczenie odbywało się mechanicznie poprze fakt pomieszkiwania w tym samym lokalu, w którym wcześniej mieszkał ktoś uznany za utalentowanego. Tego kogoś do zadań propagandowych wyznaczyła władza ludowa, o czym nie możemy zapominać, a charyzmat tej władzy nie wymydlił się jeszcze tylko został zamieniony na coś innego, w ocenie Rusinka, subtelniejszego, co jednak nie znaczy, że nie da się tym pohandlować. Mamy więc sytuację taką – poeta albo pisarz nie ukształtowany duchowo wchodzi do mieszkania Szymborskiej, siedzi tam przepisaną ilość czasu i wychodzi innym już, lepszym człowiekiem. Podobne numery, ale z myślą o sobie wyłącznie wykonuje niejaki Remigiusz Grzela, pożeracz mózgów i serc nieboszczyków oznaczonych w hierarchiach, jako utalentowani. Ten pan pisze po prostu, od sztancy i maszynowo, biografie. Potem zaś występuje w mediach, jako ekspert od twórczości tych nieboszczyków. Jest w tym lepszy niż Żakowski, który od podobnych eksploatacji zaczynał swoją karierę.

Pamiętam też pewien projekt, który zlecono Czesławowi Bieleckiemu. Chodziło o tak zwane centrum chopinowskie w Brochowie, małej wiosce pod Sochaczewem. Znajduje się tam malowniczy XVI wieczny kościół, w którym ochrzczono małego Fryderyka. Zamysł był taki, by zbudować tam centrum konferencyjne i ściągać doń za opłatą Japończyków, a potem wmawiać im, że jak trochę pograją na klawiszu koło tego kościoła, to będą takimi małymi, skośnookimi szopenkami. Wszystko wzięło w łeb i inwestycja stoi w ruinie, byłem tam dawno temu i nie wiem jak to wygląda dzisiaj, ale pewnie nie za wesoło. To są wszystko parareligijne koncepcje, mające przekonać słabych na umyśle, że mistrzostwo to nie jest 25 lat uporczywej pracy plus talent, ale jakaś ektoplazma, co dostaje się do mózgu i tam dokonuje niedostrzegalnych inaczej, jak przez dzieła wielkie, zmian. Tak wygląda najważniejszy charyzmat lewicy.

Pora na tych drugich. Tu jest prościej i bardziej bezpośrednio. Widzieliśmy to ostatnio dokładnie. Przez wszystkie portale przeleciało zdjęcie Jonasz Korana Mekki jak stoi w gaciach samych, w rzece Świder i demonstruje nie tylko najprawdziwsze machismo, ale jeszcze godne ojcostwo. Patrzył bowiem Jonasz, stojąc w tych gaciach, na swoje drobne jeszcze dzieci z ostatnich eksploatacji, jak uczą się pływać. Obok – jak napisano pod zdjęciem – stała jego piękna, młoda żona. I rzeczywiście, była tam jakaś babeczka, ale najwyraźniej zdenerwowana poczynaniami Jonasza wobec tych bezradnych dość maluszków. Nie bez satysfakcji napisano jeszcze, że ta żona jest młodsza od Korana Mekki o prawie czterdzieści lat. Nie wiem, jak Was, ale mnie to krępuje. Na jednym zdjęciu pokazali jeszcze jak Jonasz patrząc w zamyśleniu w górę dzierży umocowany na sznurku patyk, służący do bujania się nad wodą i imponowania tym bujaniem stojącym na brzegu dziewczynom. Nie było jednak zdjęcia z samym aktem bujania się. Choć można uznać, że cały fotoreportaż miał taki właśnie charakter.

Tak z grubsza wyglądają charyzmaty prawicy – gacie, dzieci traktowane z małpią surowością, i jakaś młoda pani, która ma podkreślić swoim wyglądem i zachowaniem autentyczność przekazu. To jednak tylko jedna strona medalu. Jest jeszcze druga. Ta z kolei opiewa na tytuły naukowe. Każda prawicowa telewizja ma wśród ekspertów jakiegoś prof.dr.hab nauk medycznych albo prawnych, który na zmianę Jonaszem Koranem Mekką demaskuje podstępy lewicy. W istocie niczego nie demaskuje, bo owa konfiguracja ma jedynie służyć uproszczeniu systemu manipulacji tłumem. Młodzieniec wyglądający jak kluska śląska i poruszający się z takim samym wdziękiem po świecie jak ona po talerzu, musi się w pewnym momencie swojego życia zdecydować – czy chce leżeć bardziej przy buraczkach i zabarwiać się na różowo, czy może przy śledziu w occie i nabierać tej charakterystycznej ostrości i wyrazistości. Sam decyzji nie podejmie, ktoś musi mu pomóc i musi uczynić to według jasnych, klarownych, wyrazistych zasad, które zastąpią refleksję rzeczywistą i uporczywą pracę.

Na dziś to tyle, bo wyruszam w drogę, od jutra zajmę się refleksjami pokonferencyjnymi.

Zapraszam na stronę www.prawygornyrog.pl

  25 komentarzy do “O fetyszach i charyzmatach”

  1. Swider i Mienia to sa rzeki konserwatywne, ktore plyna co roku i nie wylewaja za bardzo. Jest to sprzeczne z teoria ocieplenia globu i pustynnienia Europy. Obawiam sie, ze gdyby redaktor Michalkiewicz, ktory mieszka w dorzeczu Swidra tez byl sie wykapal, to srodowiska reprezentujace postep zaraz by chcialy wybudowac jakis zbiornik retencyjny albo uregulowac koryto, bo nie moze byc tak, ze prawica ot tak sie kapie, a rzeka plynie bez kontroli i nadzoru.
    Nie wiem, dlaczego nagosc w Polsce jest wydarzeniem, a kiedy starsza pani Rusin sie rozbierze  to publicznosc musi klaskac albo powsciagac krytyczne opinie, podczas gdy Niemcy nad morzem robia takie rzeczy bez skrepowania i bez powolywania sie na szczytne cele (i nie biora za to pieniedzy)? Niestety, ale musimy wyrazac podziw dla pani Szymborskiej, dzialalnosci pana Rusinka i pani Rusin i kupowac meble w IKEI, bo tak wypada ludziom na poziomie i zatrudnionym na etatach.

  2. może wg tego p. Jonasza to:  przejdziem Świder, przejdziem Wartę  – bedziem bardziej patriotyczni – ale chyba raczej on przedstawia w tym Świdrze wersję wypoczynkowo weekendową, w tym dezabilu, i uzbrojony w kijek i z nogami w wodzie ……. Odpoczywa od patriotyzmu.

  3. Chciałem skomentować sprawę która była poruszona w ostatnim wykładzie w Kliczkowie. Chodzi o tę misję Andrzeja Boboli. Jest jeszcze taka ewentualność, że kościół katolicki czuł się odpowiedzialny za katolików. Być może chciano wynegocjować jakieś gwarancje bezpieczeństwa.

  4. Dzierżawienie talentu przez kurz to są jaja, ale gdy się wspomina o uczczeniu relikwii świętych, prosząc o cud, to to nie. Taki świat…

  5. Ten kawałek z kluseczką, buraczkami i śledziem — bardzo smaczny 😉

    Zaś Miki, choć w pełnym słońcu pozuje, odbrązawia się szybciej nawet niż sam Bolęsa. Żal bierze patrzeć.

    A na tak zwany bajzełej polecam zapoznać się z Dukajowym „Po piśmie”. I nie jest to beletrystyka, a zbiór esejów antropologiczno-filozoficznych z dużą dawką kogniwistyki, całość doprawiona polityką i socjologią. Ciężkostrawne, ale pożywne.

  6. Janusz Porwij Cipkke musi co jakiś czas ‚świrować pawiana’ bo inaczej by go nie było. To jest gdyby zachowywał się tylko serio, zainteresowałby swoją osobą seryjnego samobójcę.

    …więc kabotyńskie zachowanie jest gwarancją jego egzystencji

  7. o co chodzi z tym zakurzeniem ?, ja znam relikwie na których kurz nie osiada np. Matka Boska z Gwadelupe,

  8. Niezależnie od artystów prawicowych czy lewicowych, za kulisami musiało to wyglądać tak:

    https://youtu.be/H_vmUO982wk?t=45

  9. O kurz po Szymborskiej…

  10. Wydaje mi się, że On, wraz z Bosakiem, Winnickim są po to, aby przejąć i zaorać ludzi, którzy chcą coś dobrego dla Polski zrobić. Dzięki temu dwie główne partie są bezpieczne, Korwin dostanie cynk, że czas coś odwalić głupiego i wszyscy po wyborach rozchodzą się do domów. Jeszcze daleko do tego abyśmy sie bez Korwinow sami zorganizowali.

  11. >wyglądający jak kluska śląska i poruszający się z takim samym wdziękiem po świecie jak ona po talerzu…

    Szymborska o kobietach Rubensa pisze: „Tłuste dania miłosne”. Już za jej czasów te dania wywalczyły sobie w PRL poetycką nazwę „puszyste”. Problem w tym, że te puszyste były pozbawione sierści, a to robi różnicę.

    Choć Coryllusa krępowałby związek z płcią piękną młodszą o prawie czterdzieści lat, to dla mnie wilgotny nosek znacznie młodszej i jednocześnie znacznie starszej ale zawsze pięknej puszystej jest zawsze wielkim przeżyciem. Jest ruda, długowłosa i zielonooka. To ona wybiera moment.

  12. Zorientowałem się, że moje zdjęcie nie pościelonego łóżka w luksusowym wnętrzu w kontekście rubensowskiego wiersza Szymborskiej, mogłoby zostać odebrane jako studio tej poetki. Tak nie jest. To miejsce, gdzie w Krakowie zatrzymywał się perkusista Rolling Stones, podobno zupełnie normalny członek tego zespołu. Moje nawiązanie do ekstazy (nie tylko poetyckiej) dotyczy skojarzenia z panienkami w amoku podczas koncertów zespołów młodzieżowych. Chyba nie stać je na to łóżko, nawet na godziny.

  13. To jest pewne…

    … ze takie nedzne role przyszlo im grac w tym  TEATRZE  dla ciemnego luda, czyli nas… podobne role tych roznych sprzedajnych kukizow, jurkow, lirojow, jakubkow i pozostalego drobnego talatajstwa…

    … tylko, ze  STANOWCZO  ZA  DROGO  gierki tego dziadostwa politycznego nas, jako narod kosztuja… niech sie tak dalej bawia, ale WYLACZNIE  ZA  SWOJE  WLASNE  PIENIADZE… i tyle  !!!

  14. zrób rozbiór logiczny i gramatyczny swojego komentarza w którym piszesz o kurzu i powiedz mi czy szydzisz czy tak sobie piszesz spod brudnego palca, bo nie jest to oczywiste, choć chyba raczej szyderstwo tylko z kogo ? Cud i święci  i zgrywuśnie jaja w jednym zdaniu? Trochę taktu ..

  15. Ja ten rodzaj szyderstwa oglądałem przed laty w Londynie. British Museum zorganizowało w swych centralnych salach ekspozycyjnych wielką wystawę relikwiarzy. W relikwiarzach były relikwie świętych. Nie wiem jaki kretyn w Watykanie (czasy Benedykta) zgodził się na udostępnienie. W ostatniej sali, jako pointa, były zdjęcia z mazoleum na Placu Czerwony – świeckiego relikwiarza komunistycznego świętego – Lenina. Byłem równie zniesmaczony tylko bardziej.

  16. No to może na pocieszenie co do wystawy, w Zamku królewskim do pierwszych dni sierpnia jest wystawa klejnotów królewskich itp. – chyba Wazów bo Jagiellońskie zdaje się ktoś zajumał – trzeba zobaczyć co ocalało, choć podejrzewam, że połowa wypożyczona ze Sztokholmu, Moskwy, Berlina. Miło zobaczyć  nasz skarbiec w jednym miejscu. Ja czekam na powrót wnuka z wakacji i pójdziemy to obejrzeć. Rolka Sztokholmska była znakomicie zaprezentowana to zapewne też nas wzruszy ta ekspozycja  królewskich klejnotów.

  17. Tytus chciał wyrazić hipokryzję tych, którzy czczą świeckie relikwie; proszę nie przypisywać mu złych intencji, przecież jest z nami nie od dziś.

  18. Zarowno Wislawa Szymborska jak i Janusz Korwin-Mikke zaprezentowali sie jako zwolennicy kary smierci z tym, ze jak podaje wikipedia – pani Szmyborska doszla do tego nie na drodze rozumowej, ale z milosci do ubeka Adama Wlodka i nigdy tej milosci sie nie wyrzekla, a nawet przewidziala w testamencie stypendium imienia Wlodka dla mlodych literatow. Stypendium to w tej formie nie jest przyznawane, bo budzilo uzasadniony niesmak.

  19. Widzac kiedys kogos w niezbyt eleganckiej sytuacji, odwracalo sie wzrok, udajac ze nic sie niestalo.

  20. Dzieci traktowane z małpią surowością . bez przesady bo socjalizmem troche zalatuje. Dzieci własność rodziców.

  21. Gospodarz wypowiedziałby się w kwestii tej zorganizowanej akcji gdzie przed kilkoma dniami na całym świecie w kilku językach czytali „Odprawę posłów greckich” Jana Kochanowskiego.

  22. Zostawcie Korwina, on jest politykiem i nie będzie wpisywał się do organizacji w tym przypadku Kościoła Katolickiego, który w obecnych czasach ma niewiele miejsca dla męskich zuchwalców i prowokatorów. Jest natomiast miejscem dla maminsynków i ogólnie mężczyzn, którzy trzęsą się i są przedłużeniem własnych żon a nie na odwrót. Profesor Ostaszewski mówił o ubezpieczeniach to ja powiem, że ci mężowie są właśnie ubezpieczeni przez swoje żony, tak też zachowują się i postępują więc po co im jakieś dodatkowe ubezpieczenie? Gospodarz jest wyjątkiem od tej reguły. Dochodzę do wniosku, że Kościół to organizacja feminizująca a w dobie męskich deficytów i deprawacji feminizująca do kwadratu (spowodowane jest to męskim domatorstwem, mężczyźni jak najdłużej powinni działać poza domem, bo inaczej siedząc w domu muszą słuchać kobiecego brzęczenia w przeciwnym razie muszą zamienić się w misiów pysiów i wtedy w domu jakoś dają radę).

    Oczywiście, że islam jest przegięciem w drugą stronę i Korwin popierając islam jedynie prowokuje, ale należałoby znaleźć przeciwwagę dla tego zniewieścienia a nie doszukiwać się czy smaczne jest pokazywanie się w kąpielówkach z Miss UPR. Nie jestem typem Korwina wręcz przeciwnie, ale niech chłop ma.

    Chcecie sprawiedliwości? Powiem wam, że tak jak i dobrzy tak i źli ludzie chcą sprawiedliwości a efekty tego są odmienne.

    Nie wiem czy uczestnictwo w jakichś piknikach czy mszy trydenckiej może być panaceum jak sądzi Braun i ten ksiądz, którego przedwcześnie wysłali na emeryturę. Ja zamiast pielgrzymki zrobiłbym jakąś krucjatę nawet z plastikowymi mieczami Jedi.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.