Wrz 012014
 

Ktoś wczoraj podrzucił na stronie coryllus.pl taki oto link

http://prawy.pl/z-kraju/6837-w-skierniewicach-powstala-akademia-ksztalcaca-przyszla-elite-polski – See more at: http://coryllus.pl/?p=1643#sthash.qQKf194p.dpuf

Chodzi jak widzicie o to, żeby powstała w Polsce kolejna szkoła liderów, która wykształci elity. Tylko wiecie, teraz to już takie prawdziwe elity, nie oszukane, elity z Bogiem, honorem i ojczyzną w klapie. Ja może nie powinienem tak szydzić, bo w tym przedsięwzięciu uczestniczy przecież Grzegorz Braun, ale jest tam też Janusz Korwin Mikke, więc sobie troszkę poszydzę, a co mi tam. Zacznijmy od początku czyli od zwrotu „tworzenie elit”. To jest brednia wykrystalizowana jak saletrzana szczotka na słonych skałach północnego Maroka. Nie ma czegoś takiego jak „tworzenie elit”. Nie może być z istoty, bo oznacza to, że ta tworzona elita nie jest żadną elitą, ale zbiorowiskiem oszukanych gamoni. Prawdziwą zaś elitą są ci, którzy ją tworzą. Jakie mają zamiary w związku z tym tworzeniem? Ponure i zbrodnicze w najgorszym razie, a nieuczciwe w najlepszym. Mogą być też po prostu głupi. W tym przypadku obstawiam mutację opcji drugiej i trzeciej. Poznaję, że twórcy ten przyszłej, skierniewickiej elity mają zamiar na tworzeniu jej trafić parę groszy, a że nie są zbyt rozgarnięci to zaczynają od razu z grubej rury, do Pana Boga. Po czym poznaję, że tak jest? Po przykładzie z gruszkami. Pan profesor przyniósł na inauguracyjny wykład parę gruszek, jedne były duże i ładne, a drugie małe i parszywe. Te drugie to obecna, dzika elita Polski, a te pierwsze to ta przyszła, zaszczepiona, szlachetna, która odmieni oblicze kraju.
Mam nadzieję, że wszyscy widzą jak idiotyczna jest ta formuła i nie muszę już nic więcej dodawać. Kiedy popatrzymy na fotografie pomieszczone w tym tekście uderzy nas od razu pewna ich teatralizacja, wyglądają jakby były zaaranżowane, szczególnie zaś te, gdzie widać adeptów nowej akademii, którzy, wszyscy jak jeden, wyglądają niczym młody Korwin-Mikke.
Ponieważ każdy z tych ludzi am, tak sądzę, parcie na szybki sukces, a wzorem człowieka sukcesu jest dla nich Korwin-Mikke, rzecz skończy się najdalej na drugim roku, kiedy okaże się, że muszka własnoręcznie wiązana to jednak za mało, żeby utrzymać się w awangardzie postępu konserwatywnego. O to, bowiem w tym wszystkim chodzi, żeby kroczyć w awangardzie postępu, a jednocześnie być konserwatystą. Taki paradoks proszę Państwa.
To jest, jak widzimy, któraś z kolei szkoła elit, one wszystkie zaczynają tak samo i tak samo kończą – w zapomnieniu. Dlaczego? Bo nikt tam nie rozumie, po co kształci się elity państwa i jak się to robi. Otóż te tak zwane elity państwa kształci się wtedy kiedy państwo wybiera się na podbój. Ludzie ci zaś będą mieli za zadanie administrować podbitymi terenami i manifestować wobec krajowców wyższość swojego państwa i swoją własną. No, a na jaki podbój szykują się ci chłopcy ze Skierniewic? Na podbój Polski jak rozumiem. Ich miny zaś, ich muszki i krawaty służyć mają, tak jak muszki i krawaty innych absolwentów szkół elitarnych do manifestowania wyższości wobec krajowców, krajowców czyli nas. Tak zwane elity w państwach idących na podbój kształci się szybko i po łebkach, bo ludzi ci są potrzebni do określonych zadań „na już”. W XVI wieku elity Wielkiej Brytanii to byli nawigatorzy ze szkół zakładanych przez Johna Dee, potem zaś urzędnicy korony, którzy nie kształcili się w żadnych szkołach liderów czy czymś podobnym, ale normalnie w Eaton. Studiowali zaś w Oksfordzie i Cambridge.
Do czego i komu są potrzebni ci chłopcy ze zdjęć? Do tego, żeby kadra tej niby uczelni mogła sobie trochę zarobić. Nic więcej nie wchodzi w grę.
Nową formą kształcenia elity była szkoła Zbigniewa Pełczyńskiego w Londynie, która wykształciła przywódców państw uwolnionych z komunizmu. Urzędników korony zarządzających terenami podbitymi i manifestujących strojem i zachowaniem swoją wyższość wobec krajowców wykształciła ta szkoła, a nie żadnych przywódców. To jest oczywiste i widoczne. Nie widzą tego tylko idioci tworzący polskiej, malutkie odpowiedniki takich szkół, którym się zdaje, że ratują w ten sposób ojczyznę. To są brednie.
Prześledźmy jak to było z tymi elitami na Wyspie, tak po łebkach. Do czasów Henryka VII elitą byli baronowie i Kościół. Dynastia Lancaster osłabiła baronów za pomocą zagrabionych po świecie pieniędzy na tyle, że Tudorowie rozprawili się z nimi łatwo. Gorzej było z Kościołem, trwało to ładnych parę dekad, zanim został unieważniony. Majątki rozkradziono, ziemię zabrano, miał być sukces, a przyszła niestety nędza. Nędzę tę zasłaniano rabunkiem odległych ziem, jak w czasach Lancasterów oraz propagandą produkowaną przez niejakiego Szekspira. Kiedy okazało się, że nie ma już kogo rabować, bo wszyscy oprzytomnieli i rozumieją po co przypływają do nich Anglicy, miejscowe gangi postanowiły obrabować króla. Następnie zaś odrąbać mu głowę. Nic to nie pomogło, bieda panowała nadal, i szefowie syndykatów, w tym tego udającego Kościół Powszechny postanowili sprowadzić na wyspę Żydów. W nadziei, że oni używając swoich sposobów przyciągną tam kapitał. Żydzi nie chcieli o tym słyszeć, bo bali się, że Londyn ich wykorzysta, a następnie wszystkich wrzuci się do Tamizy, jak to już drzewiej bywało. Negocjacje trwały długo i zakończyły się nie za Cromwella bynajmniej, jak to się powszechnie kłamie, ale za Karola II Stuarta. Obecność Żydów na Wyspie rozpoczęła nowy okres w historii kraju. Jego symbolem był podbój jeszcze odleglejszych krain, głównie Indii i Ameryki, ale nie tylko.
Inne kraje też kształciły elity, na przykład hitlerowskie Niemcy wykształciły w ciągu kilku lat elitę żołnierzy oznaczoną symbolem SS. Rosjanie mieli także swoją elitę mundurowych, która chodziła w niebieskich czapkach.
Znamienne jest to, że elity w krajach katolickich związane były nie z wojskiem i nie z polityką, ale z życiem monastycznym. To jest tak oczywiste, że aż bije po oczach. W klasztorach kształtowała się poprzez lata całe elita intelektualna kraju. Nie był to proces skutkujący wypuszczaniem całych roczników ogłupiałych młodziaków w muszkach, ale coś zupełnie innego. Co jakiś czas pojawiała się po prostu jakaś indywidualność, która rzucała światło na epokę. I już. Tak to wyglądało. W krajach katolickich elity świeckie zawsze były związane z własnością. Zwróćcie na to uwagę, całe to odgórne tworzenie elit, nie wiadomo czyimi rękami zaczyna się w momencie kiedy się zabiera ludziom własność nieruchomą. Trzeba po prostu szybko wykształcić ludzi obsługujących jakąś złodziejską albo zbrodniczą doktrynę, bo ci którzy mają cokolwiek na pewno nie będą jej służyć. Tworzenie elit więc to w istocie awans oszukanych nędzarzy, którym daje się tak zwaną życiową szansę.
Jeśli ktoś zechce mi teraz przywołać tu przykład średniowiecznej akademii krakowskiej, to przypominam, że była to instytucja kościelna. Nie państwowa i nie prywatna. To ważna kwestia. Dlatego przestańmy się już wygłupiać z tymi elitami, bo ani się obejrzymy, a ci elitariusze zaczną się zachowywać jak w podbitym kraju. Pomijając bowiem wszystkie idiotyczne aspekty tworzenia tych szkół, nie wiemy tak naprawdę kto za tym stoi i kto te inicjatywy, kompromitujące się stale, rozkręca.

Zapraszam wszystkich na stronę www.coryllus.pl,. Zakończyła się już wielka sierpniowa promocja Baśni jak niedźwiedź, ale zaczyna się teraz jej wielka wrześniowa promocja. Dwa tomy w cenie jednego!!! Tom pierwszy i Baśń amerykańska kosztują od dziś w pakiecie jedyne 40 złotych plus koszta wysyłki. W przyszłym tygodniu spodziewam się dostawy komiksu pod tytułem „Wrzesień pułkownika Maczka”, mam nadzieję, że nic się nie opóźni i będę miał ten album w przyszły poniedziałek. Dlatego właśnie przypominam dziś jego trailer https://www.youtube.com/watch?v=n7VWomFZaz8

  31 komentarzy do “O naśladowaniu Zbiga Pełczyńskiego”

  1. Explicite – Korwin oszust, Braun naiwny 😉

  2. „elity z Bogiem, honorem i ojczyzną w klapie”. Tu już był taki, co nosił tylko obrazek M.B. w klapie, a tu będzie potrzebna jeszcze większa klapa, bo sam Bóg ma się na niej zmieścić, i ojczyzna! Bóg jest wszechmogący, więc się pewnie na tej klapie zmieści, ale ojczyzny, która zmieści się w klapie członka elity wyhodowanej pod auspicjami instytutu sadownictwa w Skierniewicach, to ja sobie po prostu nie wyobrażam.

    Skierniewice mają na koncie nomen omen prof. Pieniążka, ojca chrzestnego polskich jabłek, na których używał sobie Wańkowicz.

  3. To sa takie same elity jak Kwasniewski, Miller czy Palikot. Tylko oni jeszcze sie nie najedli. Beda sobie poprawiac samopoczucie wyglaszajac odczyty, spotykajac sie, moze nawet ustanowia nagrode po pewnym czasie, np. wazon krysztalowy z wizerunkiem Sobieskiego ktory beda wzajemnie sobie wreczac.
    A propos Sobieskiego, ciekawe np. skad bierze pieniadze na dzialalnosc Instytut Sobieskiego i ludzie z tym nieogolonym intelektualista Stanilko na czele. Oni tez sie uwazaja za elity. Kto ich finansuje? Czy przypadkiem nie Niemcy? Moze maja specjalne zasilanie z sieci w postaci funduszy z chociazby Fundacji Konrada Adenauera?

  4. Jesli nie to Stanilko jest na baterie.

  5. Korwin -oszust nie tylko to macka systemu oddelegowana na front ( he, he) muszkowego konserwatyzmu. A jak wyglądają inne pomysły G. Brauna np. reaktywacja monarchii w kontekście współpracy z Mikkem- niestety naiwnie.
    Szkoła elity właśnie powstała we Wrocławiu – na razie szkoła podstawowa gminy żydowskiej . W planach gimnazjum i liceum. Przedszkole już jest. Przyszłe elity już rosną.

  6. Ja tak dlugo myslalem o tej „szkolce niedzielnej” I takie o to wnioski mi sie nasowaja:
    „Zostawcie ich! To są ślepi przewodnicy ślepych. Lecz jeśli ślepy ślepego prowadzi, obaj w dół wpadną.”
    – Mateusz 15:14

    To jest w mojej opinii kolejna oznaka totalnej beznadziei i osmiele sie napisac, ze nawet chyba nie chodzi o pieniadze, bo ma to byc „darmowe” czyli generalnie beda do tego doplacac(oczywiscie nie Korwin ktory jest tam tylko zeby sie pokazac). Ale sa to ludzie bez pomyslu absolutnie glodni sukcesu, chca by „cos sie” ruszylo, ale absolutnie nie maja pojecia co i gdzie i jak. I tak sobie wymyslili, ze jak wyedukuja sobie mlodziez „na swoj obraz i podobienstwo” to ta mlodziez swoimi nieprzebranymi pokladami dynamizmu „cos” zmieni.
    http://2.bp.blogspot.com/-sXt4rBbUDjc/UKn9-K3A3lI/AAAAAAAAAHM/cK0qJKzsL8Y/s1600/311170_463116513731286_71149171_n.jpg

  7. Wybaczcie Panstwo bablole 🙂

  8. Ja tylko dodam, że elita powstaje drogą mozolnego wyłaniania z tłumu aspirujących miernot. Długotrwałej i niespiesznej rywalizacji, kiedy jest czas wielokrotnie i wszechstronnie poddać każdego próbom jakości. Kto z tych prób wyjdzie zwycięsko częściej niż inni, ten zaskarbia sobie ich szacunek niejako mimochodem. A wówczas czasami krystalizuje się coś, czego nie było wśród nich wcześniej — autorytet. I to właśnie autorytet jest miarą rzeczywistej elitarności. Przykłady tego daje nam po wielokroć dobra literatura. Autorytetu nie da się kupić, nie można go sobie wygłupić, nie uzyska się go z mocy dyplomu najlepszej uczelni (choć w przypadku porządnych uniwersytetów dyplom na pewno nie zaszkodzi), ani nawet poprzez najsolidniejszy mandat wyborczy. Może zwłaszcza, w naszych warunkach. Ale nie tylko — Obama legitymuje się porządnym mandatem wyborczym, ale czy zyskał sobie autorytet? Piłsudski demokracją gardził. a przecież ludzie — tysiące i miliony — uznali go za pierwszego po Bogu i zgodnie z tym postępowali.

    Tak więc skierniewicka inicjatywa, choć zapewne podjęta przy szczerych intencjach ludzi, którzy odczuwają palącą potrzebę wyłonienia elit na miarę wyzwań, jest u zarania skażona fałszem i pomyleniem pojęć. Oraz brudnymi paluchami służb, które — jak znam nasze okolice — na pewno nie omieszkały przylepić się do tego przedsięwzięcia. Nie wątpię jednak, że owoce, które wyda, będą jak te profesorskie gruszki. Pięknie prezentują się na zdjęciach, okazale zdobią stół, ale w smaku są jak bibuła, a i psują się zanim dobrze dojrzeją. A niepiękne, twarde ulęgałki? Na surowo może i smakują cierpko, ale dajcie im upiec się w żarze ognia i wtedy popróbujcie 🙂

  9. Zachęcam do obejrzenia strony grzegorzbraun.pl tam w ostatnim wywiadzie z Panem Grzegorzem chyba z namzalezy.pl można wywnioskować że coś jest nie halo.

    Po wywiadzie z tą tv automatycznie przerzuca na wywiad z korwinem ( albo ja byłem na haju ) albo jeszcze mnie dziś trzyma KC , a jeszcze po tym Korwin automat rzuca na wywiad za jakimś tam blogerem – przyszłym? o pięknym kraju osi środka.

    Mniemam że po tym między innymi jest ten artykuł Pana Maciejowskiego, a może się mylę ???

    Może Pan Grzesiek nie wie że coś takiego na jego stronie się dzieje????

    Mam nadzieję, że już wkrótce będzie można normalnie wejść na stronę coryllus.pl

    z winxp i przeglądarek ie oraz mozilla

    na linuxie działa. 🙂

  10. Jeśli jest JKM, i jest on w tym umocowany, to chodzi wyłącznie o drenaż zasobów ludzkich, kontrolę, przytrzymanie ludzi i wypalenie w nich inicjatywy. Jest nowy narybek polityczny do skarlenia, więc nie odpuszczą.

  11. Nie trzeba wątpić w szczerość intencji młodych ludzi, jednak w swej naiwności są podobni do tych, którzy w ’44 dali się rzucić na barykady i wielu innych przed nimi i po nich.

  12. Elitą, najbardziej poszukiwanymi księgowymi w USA są mormoni. Czy mają w Salt Lake City jakąś elitarną szkołę wyższą? Nie, po prostu są uczciwi! Dlaczego są uczciwi? Bo od dziecka dano im w całkiem zwyczajnych szkołach, w kościele i w rodzinach formację duchową (tak to się nazywa) by być zawsze uczciwymi, że kłamstwo to ohydny grzech. Jezuici w swoich kolegiach i całkiem zwyczajnych szkołach też dawali formację duchową na całe życie (popartą solidną wiedzą). Dawali, bo teraz są multi – kulti. Dziś formację dostać można tylko (w Polsce) u salezjanów i Opus Dei. Opus Dei ma w Barcelonie elitarną szkołę biznesu ale tam oprócz wiedzy też dostaje się solidną formację duchową.
    Kto będzie formował tych młodych adeptów w Skierniewicach?

  13. Potrzebna definicja elitarności. Określenie zestawu cech zapewniających elitarność i zestawu cech ją wykluczających.

    Mówię o prawdziwej elicie, a nie produktach elitopodobnych, napompowanych jak jarmarczny balon sprzedawany naiwniakom na odpuście.

  14. Jezuici dawali, ale nie wszyscy brali. Czy Pan wie, ilu tzw. rewolucjonistów, socjalistów i innych wywrotowców ukończyło wcześniej kolegia jezuickie? To nie przekreśla dokonań jezuickich, ale też nie jest gwarancją, że dostaniemy wartościowy materiał. Fundament wychowania jest w domu rodzinnym, szkoła i środowisko nie przesądzają, choć mają mogą utrwalić lub osłabić to, co człowiek wynosi z domu rodzinnego.

  15. Panie Gabrielu, kiedy nowe filmy na kanale YouTube?
    Pozdrawiam

  16. Po przeczytaniu wczorajszego i dzisiejszego Pan wpisu , Panie Gabrielu nie wiem , czy śmiać sie czy płakać.

  17. Nie rozumiem tych aluzji w stronę JKM. Od 90 roku czytam jego publikacje , głosuję na niego. Dlaczego jest nazywany oszustem . Może jakieś konkrety

  18. I śmiać, i płakać. To dwie strony tego samego medalu.

  19. Filozofie nie jest ani do śmiechu ani do płaczu, najlepsza byłaby refleksja nad „niegdysiejszymi śniegami”. A co do elit kupiłam kolejny numer „Wiadomości Ziemiańskich” i na okładce zdjęcie „Dożynki w Pamiątkowie koło Szamotuł . Na ganku stoją właściciela majątku Maciej i Helena z hr. Morstinów Koczorowska” (oraz zdanie wyjaśniające stan późniejszy).Pałac został rozebrany w latach 70 – tych XX wieku”.
    Obok takich wiadomości o rozbiórkach czyli zakończeniu czegoś co miało swoją historię, jest i taka zdjęcie a u dołu opis : „Uczestnicy zjazdu rodziny Chłapowskich na stopniach pałacu w Jaszkowie.” Na zdjęciu dużo osób, uczestników zjazdu – taka refleksja – mieli się gdzie spotkać – na szczęście nie rozebrano im rodzinnego gniazda.

  20. Niech pan głosuje na niego dalej. On jest cały jednym wielkim konkretem.

  21. Zginął nam statyw, nagrania bardzo wolno się przelewają. Dużo roboty. Postaram się.

  22. Znałem kiedyś gościa, w dzieciństwie, który po wojnie dyrektorował PGR-owi w Szamotułach, przedwojenny ziemianin.
    Zresztą znałem też paru innych ziemian, zatrudnionych w PGR-ach, stadninach i ogólnie w rolnictwie.
    W pewnym sensie ta praca dała im ciągłość tradycji i być może wniosła coś pozytywnego do naszej komunistycznej rzeczywistości.
    Zagłada PGR-ów była niepotrzebna, ziemia powinna zostać uwłaszczona w mądry sposób, tak aby załoga nie poszła natychmiast w tango po sprzedaniu udziałów. I ci ziemianie mogli w takim przekształceniu odegrać dużą rolę.

  23. Statyw to grosze, ale bez szybkiego łącza jest ciężko, zwłaszcza przy dłuższych filmach. Sprawę rozwiązałaby pewnie dobra kompresja, ale te, które wypróbowywałem niestety mocno zniekształcają jakość.

  24. Wyglada wiec na to, że na kształcenie dziecka zostaje szkoła św. Tomasza z Akwinu prowadzona przez fsspx. Instytucja kościelna (nie w sensie, że siostry prowadzą prywatną szkołę w której „się płaci i się wymaga” co kończy się pajdokracją) i monastyczna; bractwo wymaga od swoich księży więcej wyrzeczeń niż najsurowsze zakony po reformie. Co prawda nie sympatyzuję z bractwem ale innej drogi nie widzę. Dziękuję panie Gabrielu za fajny artykuł.

  25. A zatem od ’90 jest Pan pożytecznym idiotą.

  26. Przecież tu nie chodziło o to, żeby ktoś odgrywał jakąś rolę, tylko o jumę.

  27. Kluczem do PGR-ów jest tożsamość prawowitych właścicieli uwidocznionych w notarialnych aktach własności gruntów, na których PRL zorganizował te gospodarstwa. Częścią PGR-ów uwłaszczyli się m.in. aparatczycy ZSL/PSL, a przecież grunty te mają swoich prawowitych właścicieli lub ich spadkobierców. Wyłączam z tego grunty na tzw. ziemiach odzyskanych, bo stanowiły one własność Niemców, której w żadnym przypadku nie wolno im zwrócić.

  28. Niestety tak. I o dalsze trzymanie konkurenta do władzy na dystans. Bo co by było, gdyby w tysiącach dworków pojawili się dawni właściciele? Nawet, gdyby „areał” został uwłaszczony na pracownikach PGR-ów? A może właśnie wtedy? Starzy właściciele dworków podtrzymujący tradycję i nowi właściciele gruntów wzmacniający swoją podmiotowość?
    A tak kontynuowana jest tradycja bełta, zwanego też mózgotrzepem. Niedawno przyjrzałem się zjawisku w Guzowie, w sklepiku spożywczym, niedaleko pięknej posiadłości Sobańskich, aktualnie w remoncie. Pomarszczony i poszarzały klubowicz z ławki z pobliskiego zadbanego skwerka, pewnie były pracownik okolicznych PGR-ów czy też upadłych cukrowni lub młynów, zakupił przy mnie wyrób alkoholowy, truskawkowy, w tradycyjnej butelce od siary, o mocy ponad 8% i w przystępnej cenie 2,50 zł….. No i kto powie, że w Polsce nie ma dobrobytu i ogólnie swobód obywatelskich ?

  29. kazda inicjatywa oswiatowa, edukacyjna, jesli jest oparta na prawdzie, zasluguje na uznanie i poparcie, pomowienia i nieusprawiedliwione niczym domniemania na temat intencji organizatorow szkoly liderow, odczytuje jako intryge i tylko tak ten artykol mozna by w skrocie ocenic.

  30. po ponownym przeczytaniu artykulu wycofuje swoja opinie przedstawiona we wpisie numer 17 z dnia 28 stycznia 2015 o 08:19

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.