Sie 242014
 

Tak zwany wolny rynek istnieje jedynie na tych obszarach gdzie zyski są niepewne, odbiorca kapryśny, a sprzedaż dużo kosztuje. W każdym innym przypadku rynki są kontrolowane. Pozostawia się oczywiście złudzenie wolności, ale służy ono podkradaniu pomysłów słabszym, albo rekrutacji frajerów, którzy będą tyrać od świtu do nocy za półdarmo dla wielkich świata tego. W zamian za fikcyjne przywileje, kwity na węgiel i tak zwany awans w strukturze. Czyli za rzeczy wielokrotnie już tu wyszydzone.
Rynek, tak jak go opisują fantaści, czyli teoretycy ekonomii, różni liberałowie i podobna hałastra nie jest możliwy do zorganizowania. Pisma zaś tych panów to po prostu propaganda imperialna, która służy oszukaniu państw i organizacji słabszych i mniej mobilnych. Jeśli sobie to uświadomimy inaczej przyjdzie nam spojrzeć na operację zatytułowaną „wprowadzanie standardów gospodarczych świata zachodniego”. Ja już nie będę pisał tu o własności, która za komuny, mimo akcji „Posesja” i innych podobnych głupstw, była jednak pełniejsza niż dziś. Nawet jak ktoś sobie postawił samowolkę na działce to można to było jakoś przeżyć i zalegalizować. Spróbujcie dziś dorobić sobie jakiś daszek do chałupy bez pozwolenia. Zobaczycie co się stanie. No, ale nie o własności miałem pisać, tylko o czymś innym. O filmie mianowicie, a dlatego, o filmie, że rozmawiałem ostatnio z moim kolegą, młodym reżyserem, który zrobił właśnie swój pierwszy fabularny film i od roku namawia mnie, żebym napisał scenariusz według mojej książki „Dom z mchu i paproci”. Ja mu ten scenariusz obiecałem, ale ni cholery nie napisałem, bo po pierwsze nie wiem jak to zrobić, po drugie od lutego trwa tutaj remont, książki są nienapisane, komiks się rysuje, babcia chorowała, mam sprawę w sądzie. To jest aż nadto wymówek, żeby pisanie scenariusza przełożyć na później. No i przełożyłem.
Siedzieliśmy sobie jednak ostatnio z tym panem rezyserem i gawędziliśmy o filmach i festiwalach. No i on mi zdradził, że na tych wszystkich festiwalach, jak już się zjedzie cała ta hałastra filmowa to nasi, ani przez moment nie są zainteresowani nawiązywaniem kontaktów biznesowych, branżowych, fachowych z zagranicą. Oni sobie gawędzą we własnym gronie, a jeśli już idą gdzieś z tymi zagraniczniakami to na wódkę, albo do łóżka. Ja się temu nie dziwię wcale, bo wynika to wprost ze struktury rynku, a raczej z jej braku. Niby wszyscy uczciwi ludzie towidzą, niby wiedzą, ale każdy objaw dojmującego braku mitycznego, wymyślonego przez teoretyków rynku przyjmują z zaskoczeniem i zdziwieniem. Czynią tak albowiem wierzą w rynek, wierzą, że on musi istnieć, choćby nie wiem co. No właśnie, a te barany od filmu w nic nie wierzą poza budżetem państwowym, budżetem fundacji i jumą. Nie mają więc żadnej potrzeby, by kontaktować się z innymi reżyserami i producentami, pochodzącymi z innych rynków. Owych innych rynków nie ma bowiem tak samo jak nie ma naszego rynku. Im głębiej tam zaglądamy do tego filmu tym bardziej rynek jest nieobecny. Na co więc stawiają ci wszyscy ludzie, którzy nie mają możliwości jumania kasy? Na kino autorskie. Pan rezyser zdradził mi, że tego kina autorskiego jest na świecie tyle, że nikt nie ma czasu żeby to obejrzeć. Tylu jest młodych zdolnych reżyserów, którzy chcą zaistnieć. We Francji są ponoć dotacje na dystrybucję i promocję kina autorskiego. Niesamowite prawda? Dlaczego tak jest? Bo kino nie jest produktem rynkowym. Jest produktem propagandowym, który maskuje się rynkiem, żeby w ogóle ktoś chciał się tym zainteresować. Kino i jego blichtr to jest sprzedaż ponurych treści manipulujących mózgami mas, owiniętych w kolorowy papierek. Po to, by ukryć treści propagandowe, agresywne, podprogowe zbudowano cały przemysł filmowy. Innego sensu on nie ma, albowiem nie ma rynku. Nie ma go nawet w USA, bo tam kino zamieniło się już dawno, u samego swego zarania, w gołą propagandę państwową, okrywaną przez jakieś autorskie produkcje dotowane z nie wiadomo jakich budżetów. Bycie scenarzystą w USA musi być wobec tego najłatwiejszym zajęciem na świecie i chyba tylko wyjątkowej głupocie tych ludzi zawdzięczamy te legendy i całych zespołach pracujących nad tekstami do filmów. Mamy bowiem kanon treści, które są eksploatowane bez przerwy według tych samych zasad, a filmy amerykańskie są już od dawna jak egipskie reliefy z czasów średniego państwa. I to się nie zmieni już nigdy, dopóki USA będą istnieć.
Europa stawia na to całe kino autorskie. Powód jest chyba taki, że trudno, by jakiś jeszcze kraj, wobec dominacji USA, promował się jako dziedzic imperiów i depozytor cywilizacyjnego sukcesu. Niby jak? Pozostają więc tak zwane emocje i osobiste spostrzeżenia, kłopotliwe i trudne dzieciństwo, narkotyki, kłopoty z tożsamością, albo lewactwo, które zawsze się dobrze sprzedaje, albowiem kojarzone jest z seksem. Nie wyuzdanym bynajmniej, ale podszytym prawdziwą miłością i prawdziwym cierpieniem. Ja to wiem na pewno, bo czytam teraz bardzo słabą, ale bardzo ważną powieść pod tytułem „Szerszeń”. To jest książka, która miała rekordowe nakłady w ZSRR, nic nigdy później nie sprzedawało się tam aż tak dobrze. Nawet „Młoda gwardia”.
Wracajmy jednak do kina. Na kino autorskie potrzebne są dotacje, nie może ono bowiem istnieć samo dla siebie. Potrzebna jest publiczność, a tę trzeba spędzić. Kiedy mamy dotację i misję polegająca na spędzaniu publiczności do kin, możemy tak manipulować treścią filmów, żeby ci co dają budżety byli zadowoleni, słowem, efekt propagandowy, który zaplanowali został osiągnięty. No i tak się koło zamyka. Nie ma możliwości tworzenia innych filmów niż propagandowe. No, ale ten mój znajomy taki film nie propagandowy ponoć zrobił. Ja go nie widziałem, ale on jest i wielu ludziom się podobał. Doczekał się nawet jakiejś recenzji w poważnym, branżowym piśmie w Hollywood, którego tytułu nie zapamiętałem niestety. Jak na film festiwalowy, który nie miał premiery to chyba dużo. Może więc ten rynek jednak istnieje? Nie, nie istnieje z pewnością, może istnieć do jakiegoś momentu, kiedy przychody są niskie, a publiczność nieliczna, niszowa i lekko zwariowana. Po przekroczeniu momentów krytycznych zaczyna się młyn, kontrola, propaganda i walka o dystrybucję, pieniądze i promocję. Wcześniej wszystkie te elementy też są obecne, ale nie działają pod takim ciśnieniem, wcześniej człowiek może mieć jakieś nadzieje. Ja nie mam jednak zamiaru rozwiewać złudzeń mojego kolegi rezysera, a chcę jedynie spozycjonować przeciwnika i ponazywać jakoś jego poszczególne człony, bo jest to potwór wieloczłonowy i znaleźć może jakieś wyjście z tego kanału.
Obejrzałem sobie ostatnio w telewizji film, który dawno temu okrzyknięty został skończonym arcydziełem. Był to „Amadeusz” Milosza Formana. Dobry Boże, co za nędza. Co za nieprawdopodobna nędza i jaka taniocha. To jest jeden z tych filmów, które muszą powstawać, by ponura propagandowa funkcja kina została zasłonięta.
Mamy tego Mozarta i jego prześladowcę nazwiskiem Salieri, który na starość zamknięty został w domu wariatów. Mozart choruje, pisze, choruje i znowu pisze. Wystawia te opery i gawędzi z Józefem II. Potem go zakopują we wspólnym dole, nie wiadomo właściwie dlaczego, grabarze nie wyglądają bowiem na szczególnie wymagających jeśli idzie o honoraria. Gdyby jego żona Konstancja sprzedała jedną spinkę gdzieś u Żyda, albo tylko zastawiła, starczyłoby jej na pogrzeb i jeszcze by zostało coś w kieszeni. Film składa się z samych niedomówień, przeinaczeń i jednej naciąganej tezy, że nieudacznicy prześladują geniuszy i mogą ich zabić za pomocą zlecenia na requiem pogrzebowe. Gorszy od tego całego „Amadeusza” jest chyba tylko film pod tytułem „Stowarzyszenie umarłych poetów”. Tam jeden z bohaterów mówi, że Puk, jest główną postacią w „Śnie nocy letniej”.
I tak jest z całym tym kinem artystycznym, tak, albo jeszcze gorzej, bo przypomniałem sobie właśnie takiego reżysera jak Altman, który na szczęście już chyba nie żyje. I jeszcze Cox (tak się to chyba pisało), taki facet z Australii, Paul Cox. To dopiero była nędza. Ilu ich było? Skąd brali pieniądze? Czego chcieli? To dopiero są rzeczy do głębokiego przemyślenia.
Czy nie ma żadnej nadziei? Myślę, że jest. Nie tylko w tym, że można znaleźć jakieś swobodne źródła finansowania, a filmy puszczać za zgodą władz miasta i dzielnicy po prostu na ulicy. Myślę, że trzeba szukać całkiem nowych sposobów opowiadania historii i całkiem nowych bohaterów. Innych niż „Amadeusz” i Puk ze „Stowarzyszenia umarłych poetów”. To nie jest łatwe, ale kiedy patrzę na ten komiks, co to już mamy go 36 stron, to widzę, że jest możliwe. Wiele rzeczy jest jeszcze możliwych.
Z tym kolegą reżyserem gadaliśmy jeszcze o pisaniu. Bo on się jednak uparł, że znajdzie scenarzystę. Ja mówię, że nie znajdzie, bo reżyserzy sami piszą sobie scenariusze, żeby było taniej i to jest także kolejne potwierdzenie faktu, że nie ma rynku. Żeby napisać scenariusz trzeba być sprawnym autorem, a nikt takiej sprawności nie uczy. Szkoły filmowe, dziennikarskie, czy uniwersytety to jest bieda z nędzą. Im bardziej prywatne tym gorzej, bo tam już chodzi wyłącznie o to, by ci którzy dbają o to, by nie było rynku, zarabiali na sprzedawaniu młodzieży złudzeń, że on jednak jest. Może uczą tam jakiegoś zawodu, ale zawód ten nikomu się do niczego nie przyda. Może w reklamie, ale i to jest raczej niepewne. Oni wiedzą, że nie w umiejętności pisania tkwi klucz do sukcesu, ale w czymś zgoła innym, w powiązaniach rodzinno-biznesowych. Środowisko jest w Polsce za małe i za małe są budżety, żeby mogło być inaczej.
Co robić? Zmieniać charakter opowieści, tworzyć mikrorynki, jeździć na targi. Ja mam łatwiej, bo jestem wydawcą, a nie reżyserem. Rynek książki jest nieco mniej zmanierowany. Jak sobie radzi mój kolega spytacie? Sprzedaje jakieś zabawki i gadżety, zadzwonił tu ostatnio, że poszukuje młodej osoby do pracy, ale koniecznie z biegłym francuskim. Może kogoś znacie? Nie wiem ile płaci, ani nic, tak tylko piszę o tym, żeby jakoś zaszpachlować tę swoją kompromitację, że mu scenariusza nie napisałem.

Zapraszam na stronę www.coryllus.pl gdzie jeszcze przez tydzień trwać będzie sierpniowa promocja Baśni, dwa tomy w cenie jednego.

  44 komentarze do “O niemożności zorganizowania rynku”

  1. Rynek jest, tylko niewidzialny! Wiem, bo jego niewidzialna ręka wyciąga mi gotówkę z kieszeni 😉

  2. holender …. czytałam szerszenia jako dziecko … za cholerę nie rozumiałam …. dowiedziałam sie potem jak usiłowałam oddać pdkradzine , że to było wtedy na ideksie KK …..

    już nigdy nie wróciłam , bo nie czułam potrzeby … a dostępne było ,,u kogoś,,, ( dlatego podkradłam , z braku liter do czytania ) ..

    po co to czytasz ? …. ciekawi mnie to …. ze też nie pamiętam o czym jest -:(

  3. Bo mi do książki czeskiej potrzebne.

  4. mam dwa skojarzenia – w szerszeniu , chyba , facet …. jaki hmmm mam przed oczami taką stylistyke ubioru robotniczą… nie wiem …jedździ gdzieś na rowerze ….
    …ale drugie skojarzenie …. czytałam równoczesnie ( ? ) Lamparta Lampedusy … tak sie to pisze ?

    ja całkiem nieodpowiednie książki czytałam ….. ale raczej mi pomogły mimo braku rozumienia treści …to takie przewrotne …

    Coraz bardziej jestem ciekawa tej czeskiej baśni ….. z powodów osobistych …. szukam tła …..

    śląsk , ziemia bytomska i siewierska … może to gdzies zahaczac… a jednoczesnie Austria i Czechy …..

  5. Zimno, zimno….nie zgaduj. Czekaj.

  6. Rynek jest zawsze, gdy płaci za produkt lub usługę bez przymusu.

  7. Przepraszam, powinno być: Rynek jest zawsze, gdy bez przymusu płaci za produkt lub usługę.

  8. Szerszenia pani Voynitch, czy jakoś tak, czytałem w dzieciństwie. Teraz patrzę, a ona z domu Boole 🙂 i nawet wiąże się z Ludwiczkiem – niedawnym bohaterem, co miał zęby w złym stanie. Widać, że Anglicy, a właściwie Angielki lubią lewaków.

  9. OOOO… witaj 🙂

    Przeczytałam tego poetę , ale poza tym co widać na wierzchu , przyznaje , ze nic nie widzę. Tzn. noooo aktualne .

    Ja nie jestem pani od poezji …… brrrrrrrr…..ja jestem pani od poezji pól , natury , itp .

    I cicho ze skojarzeniami … bo nas Gospodarz pogoni ….. :))))))))))

  10. Też jak słucham tych pryszczatych rynkowców to mi się nóż otwiera i nic do nich nie trafia .
    Zmam to z dyskusji z naszymi dziennikarzami.
    Wszystko co nie pasuje do wzorca to teorie spiskowe.

  11. Diagnoza trafiona w centralny punkt. Bolszewia bez dotacji i kontroli dostepu do spolecznosci nie ma szans w rownoprawnej konkurencji. Dlatego musza miec instytuty, agencje „do spraw”, koncesje, pozwolenia na dzialalnosc, certyfikaty, uzgodnienia, talony, dotacje,- slwem wszytko to co dostp do klienta reglamentuje. Szkoly z wlasnym programem (bez zgody ministerstwa) ich dzialanie uniewazniaja od razu i na zawsze. Podobnie jest z produkcja i handlem. To wszytko jest im potrzebne do dzielenia tortu i oszukiwania ludzi na wszytkich plaszczyznach i na masowa skale.

  12. strasznie się nami ,,rynkowo ” interesowano od dawien dawna ….. już w XII wieku przybyli np na ślask wallonowie osiedlić się …

    a też w XII wieku niejaki Jaksa sprowadził do Miechowa Bożogrobców z Palestyny …i oni utrzymywali szlaki handlowe od Miechowa i Krakowa az do tej Palestyny ….przez śląsk , szczególnie przez Opole … :)))))
    Oni do dziś mają w Miechowie kościół i replikę Grobu Pańskiego znaną bardzo … zdaje się że tam się odbywają doroczne targi jakieś przy okazji odpustu bardzo uroczystego …. Tzn nie znam stanu na dziś – dosłownie …

    To ja idę w pola …. 🙂

    Rynek – stara rzecz :))))

  13. Opisuje w komentarzach swoją metodę, a końcówka jest w coryllusowym stylu, bo o Komenskym i Cromwellu w kontekście Szwedów i zwalczania katolickiej Polski.

    Taki Konrad Morawiecki na spotkaniu w Konspirze wychwalał Komensky;ego i robił go twórcą nowoczesnego szkolnictwa. Trzeba by Gospodarza na niego nasłać, bo Braun go zna i był kurtuazyjny względem Morawieckiego, czyli tego, który go do Konspiry zaprosił.

    A tu cytat:
    Pono Oliver Cromwell „róg na głowie bestii”,
    aby Karol utrącił, wołał Szwedzkie wojska.
    Bestią Kościół był Święty, a rogiem zaś Polska.
    .

    A tu 🙂 za :).

  14. Lewizna, tu myślę nie tylko o poglądach, ale także o jumaniu państwowych pieniędzy, nie jest taka dobra jak o sobie mówi. Oni doskonale wiedzą kim są i na co ich stać. przecież Adaś dostał wszystko w prezencie i po początkowym wzroście (pomagaja mu zakłady pracy prenumerując ich produkt) cały czas staczaja sie w dół i zapewne w tej chwili też idą na ten przodujący organ prasowy nasze pieniądze, wyciągane przez tego od dziedzictwa z naszej kieszeni.

    Oni są cholernie wściekli, jak ktoś spoza klucza osiąga najmniejszy sukces, to w sprowadzeniu takiego delikwenta do parteru pomoże urzędnik z US, z SANEPIDu, z Inspekcji Pracy, a jeśli delikwent jest wyjątkowo oporny to bank powie, że wg ich ekspertów nie ma zdolności kredytowej i każą mu całość kredytu oddać w wariacko krótkim terminie, a jak nie to pod młotek.

    Obcym Biedronkom, Lidlom, czy Realom to by nieba uchylili i myślę, że za friko, albo za bony świąteczne dwa razy do roku.

    Jest jeszcze tzw. opinia, która o takim co wyrywa VAT, fałszuje faktury lub dokonuje rozbojów z bronią w ręku mówi „ten to ma głowę”.

    Interesuje mnie jak to jest z obecnie sztandarowymi produktami polskimi i ich producentami. Odpalaja dolę, czy któryś z wysoko postawionych urzędników ma kaprys pokazania, że u niego można. Może za darmo?

  15. zajrzałam na salon24 ( brrrr) i tam o cystersach akurat ….. ich i Bożogrobców sprowadzono do Polski …. Cystersów do wsi …o innej nazwie … ale przezwanej przez zakonników Jędrzejów …. Bardzo ich finansowo wspieraj mistrz Kadłubek ( tzn oba zgromadzenia ) …. jak wiemy w Jędrzejowie po opuszczeniu biskupstwa osiadł i zmarł …. ( nagle ? ).
    Jakoś przy niedzieli same kościelne tematy mi wychodzą.
    Poza tym leje , [pola niedostępne .
    Jeszcze sobie poczytam o tych starych czasach .

  16. Taaaa… ja widziałam Kornela w konspirze ……

    coż powiedzieć…. ( macham ręką , czego nie widać )

    to wychwalanie komenskyego …..

    Kornel po bajpasach w Zabrzu ….. Dużo go to kosztuje nerwów . -:(

  17. Braun po zrobionej przez Kornela i Słomkę manifestascji pod więzieniem nie mógł chyba odmówić … jak i z innych powodów … prawda -:(

    Ale wystąpienie Brauna bardzo dobre .

  18. Nawet oni wszystkiego nie ogarniają, popełniają błędy, przeoczają, ale z tymi obcymi biedronkami, realami itp. to nie tak, bo one nie są obce, lecz ichnie. Jeśli mówimy o poważnym rynku, to mówimy faktycznie o międzynarodówce. Zostawmy metody, bo tu nic nowego nie ma: w naszych realiach tak jak Pan napisał, gdzie indziej i kiedy indziej – inaczej. Ale to jest rynek: precyzyjnie skonstruowany, naoliwiony jak trzeba, działający po prostu. I tolerujący zaledwie to, co nie ma szans na wywrócenie go do góry nogami lub niekontrolowane przenoszenie – nazwijmy – środka ciężkości interesu. Oprócz tego proszę nie zapominać o cechach lokalnych tego rynku, mianowicie o tym, że Polska jest państwem stopniowo likwidowanym, z docelową populacją nie więcej niż 16 mln, wykonujących wyłącznie prace służebne, bez możliwości samostanowienia. Po prostu zszedł Pan z kursu…

  19. reala już nie ma w Polsce … wziuął to ,,oszołom ” … nie pamiętam , jakąś umowę podpiusali o stopniowym zamienianiu nazwy w poszczególnych miastach ….. nie zwróciłam uwagi , jak to ma być ….
    nie wiem czy dalej obowiązuja te przepisy o zwpolnieniu od podatku ? ale oszołom jest już dawno , więc to chyba nie o to chodzi … trochę się zaniedbałam w śledzeniu działów finanse/ gospodarka , nie mam czasu ..

  20. Ten ucisk wladzy i celowo sterowana neiwydolnosc, zeby ludzi upodlic i zeby nie mieli juz czasu i energii na zaplanowanie i zajecie sie swoim zyciem jest widoczny jak sie wyjedzie do innego kraju i troche na innych ukladach zafunkcjonuje.
    Wtedy mozna zobaczyc te wszystkie codzienne pulapki, ktorych ludzie w Polsce nauczyli sie unikac i obchodzic, ale, ktorei tak sa schizofrenicznym zywotem. Nie ma lepszego przykladu na instytucjonalna schizofrenie niz to co ta banda zrobila z PKP. Pol biedyjak ktos sie na codzien porusza po dworcach i wie ze sa dwie kasy, w ktorych sprzedaja rozne bilety na rozne pociagi i jak kupisz bilet w jednej kasie to on na pociagach z innej kompanii jest niewazny. Wszystko po to zeby bylo wiecej prezesow, rad nadzorczych, i innej bezproduktywnej bandy, ktora bierze pieniadze za nic. Od tego nie przybywa ani torow, ani pociagow. To jest czysty sabotaz i to powinno byc karane strzalem w leb, albo do kamieniolomow. Ale jak widac o tym jest cicho, wszystkim to pasuje, a drugiego kraju, w ktorym sa rozne kasy na rozne pociagi to w Europie nie znajdziecie. To jest wszystko przygotowna pod wejscie z grubej rury Deutsche Bahn i jak oni wjada z kasa to ten caly system kolei regionalnych nawet kwartalu nie wytrzyma.

  21. No dobra, idzie o to, by nie powstał jakikolwiek miejscowy kapitał, w oparciu o który można by ów środek ciężkości stopniowo przesunąć. Jeżeli wspomnieć Lalkę Prusa to można było, chociaż luż Reymont sugerował w <Ziemi obiecanej, że musiała być triada, by rozhulać interes.
    A te 16 mln to Kolega wziął od Michalkiewicza, czy od nazistów?.

  22. Dziwne rzeczy się zapamiętuje z dziecinnych lektur. W Lalce wtedy gdy ją czytałam najwazniejsze było stwierdzenie …. jakieś spotkanie ziemiaństwa w Warszawie gdzie chyba wprowadzono Wokulskiego …i tam któryś z uczestników z podziwem dla możliwości Wokulskiego mówi że KREDYT to potęga ( Wokulski miał kredyt w Rosji i w oparciu o niego chciał dozbierać w Warszawie hmmm wkład własny tej grupy )….

    Nie zapamiętałam Izy …. ani całej durnej reszty …. Tylko kredyt . Może dlatego , ze babunia opowiadała jak przed wojną ci których nie było na nic stać … brali przed wypłatą jedzenie w sklepiku ,,na kreskę ” – na kredyt . To było coś złego , tak to jako dziecko widziałam . Biedacy w niewoli tej ,,kreski” w spożywczym …. I potem KREDYT u Prusa …

    Bardzo mnie to w Lalce przejeło .

  23. Wziął je z Klubu Rzymskiego (Granice wzrostu). Autorem był chyba Meadows.

  24. Jednak nie powinno się mieć żadnych względów na osobę. Inaczej popada się w zakłamanie. Dyplomacja jest domeną diabła.

  25. Chyba odwrotnie: Auchana podmienili Realem. Chodzi o 10-letnie zwolnienie z podatku itp. przekręty; jeśli zmienia się właściciel (z reguły spółka prawa handlowego), to mimo dotychczasowej nazwy sieci nabywa prawo do kolejnej 10-latki.

  26. 16 mln zaordynował już w latach 70 . XX w. Klub Rzymski, jedna wówczas nie napisano o realnej likwidacji państwa, o pozostawieniu jego atrapy, jaką już mamy obecnie. Polska jest obecnie polityczną i gospodarczą wydmuszką, atrapą państwa. Narodu polskiego zresztą też nie ma, można mówić jedynie o ludności tubylczej, używającej tymczasem języka polskiego. Nawet Braun to zauważył (naród vs… nie pamiętam, czy użył jakiejś nazwy, ale wyraźnie stwierdził, że narodu to tu może jest jakieś 2% czy coś około tej liczby). Braun stara sie być grzeczny, ja nie muszę i dlatego stwierdzam, że być może jest te 2%, reszta to motłoch, którego nie trzeba w ogóle o nic pytać i dlatego siłowe rozwiązanie polskiego problematu jest obecnie jedynym skutecznym manewrem zmiany dotychczasowego kursu. Te kilkaset osób, które realnie rządzą tą atrapą można zneutralizować w ciągu jednej nocy. Nazajutrz tylko jedna stacja TV i radiowa podadzą trawestację znanego zapewne wszystkim komunikatu: Ojczyzna nasza znalazła się nad przepaścią… A Braun zaniesie do więzienia – jako że dobry i miłosierny katolik, paczkę temu sędziemu, który go ostatnio wsadził za kraty. Bo więźniów trzeba pocieszać.

  27. Tak . Tez bym tak wolała. Braun poradził sobie najlepiej jak mógł .

    Za dużo elementów w tej układance . Zobaczymy . Trzeba czekać . Wyjaśni się z czasem.

  28. Jeszcze sobie posprawdzałam czemu coryllusowy Szerszeń skojarzył mi się z Lampedusą…. Nie pamiętałam kompletnie po 50 blisko latach . A jednak skojarzenie jest poprawnę. Jak zdumiewająca jest ludzka pamięć.
    Garibaldi .

    No i daty wydań polskich pokazują , ze istotnie miałam to w rękach w podobnym czasie.

  29. styczeń 2014 ,,, zgoda uokik na rebranding …. jednak to oszołom przejmuje reala …. dokładniej daje sie wyguglać… już nie widzę na oczy , nie ma co przepisywać…. można wyguglać .
    Dobranoc.

  30. To ja na koniec podam definicję podręcznikową rynku: Rynek jest miejscem, w którym przedsiębiorcy maksymalizujący korzyści i konsumenci maksymalizujący użyteczność wypracowują concensus, czyli rynek to działanie producentów i konsumentów dla wspólnej korzyści (por. „Rynek”- A.Aldrige s. 99) – wyglada na to że u nas jest deformacja rynku.

  31. A, zupełnie zapomniałem o prześwietnym Klubie Rzymskim, o jego prognozach względem złóż węgla, gazu i ropy naftowej. Kiedyś często powoływano sie na te prognozy, a potem zaczęto je przemilczać aby nikt nie pomyślał, że to nie naukowcy a zwykli propagandyści.

    Nie wiem czy dobrze pamiętam, ale ktoś pisał, że 4% populacji ludzkiej ma wpływ na jej losy a reszta to szara masa.

  32. Ciekawe, czy Szerszeń był w Czechach hitem. Widzi mi się, że tak.

  33. Jeżeli nie pamiętał Pan o Klubie Rzymskim, to dlaczego pamiętał Pan o Michalkiewiczu lub nazistach?

  34. Ja znam tylko jeden jedyny wspaniały rynek, to Rynek Krakowski

  35. To prawda. Zniszczenie PKP ma celu oddanie DB. To część zmodernizowanego planu Naumanna; czego Wiluś i Dolfio nie osiągnęli armatą, to bez jednego wystrzału osiągnęła Anielka. Judeo-anglosasi ich tego nauczyli: to się nazywa superior form of government. Niemcy, ale tez reszta eurochołoty, naczyli sie po IIwojnie jednego, mianowicie, że z Plakami nie da się na dłuższą metę siłą, będa stawiać prędzej czy później opór wg wzoru: im większy ucisk fizyczny i jawne prześladowania, tym większy opór, czego modelowym przykładem jest zamach na Kutscherę. Jednak w przypadku miękkiego wariantu tej eksterminacji, jak np. ostatnio w wykonaniu prezydent W-wy HGW, by nikt nie podniósł na nią ręki, a przecież to jest nie mniejsza zbrodniarka niż Kutschera.

  36. A może chodzi o taki rynek:

    Zatrudnię osobę – wiek nie więcej jak 20 lat, po studiach, mile widziana znajomość 3 języków, co najmniej 5 letni staż. ?????????????????????????????

    A może o taki: Nie pamiętam która kadencja jakiś młody osieł ( poseł) :

    Lat chyba 30 ?
    Prywatny dom w Warszawie
    40 hektarowa posiadłość ze stadniną koni plus oczywiście Willa.?????

    Wypowiedź delikwenta o ile pamiętam ” dorobił się własną pracą w dodatku ciężką.. ble ble)

    buha ha ha

  37. Bo mam lepszą pamięć krótkotrwałą. 🙂

  38. Z wolnym rynkiem, jak już kiedyś wspominałem, są problemy natury ideowej. Obecnie nadużywa się tego słowa do opisania czegoś co nie jest ani wolne (dobrowolne, obie strony są zadowolone), a nie są rynkiem (miejscem, przestrzenią cechujacą się konkurencyjnością i własnością prywatną). Można ideowo pisać o jakichś wolnych rynkach lub strefach wolnego rynku, ale i tak ponieważ i rząd (przyssana do niego zgraja kolesi cwaniaków) kontroluje część gospodarki to można jedynie mówić o jakichś ‚strukturach rynkowych’. Wiem, że to brzmi dziwnie, ale ja posługuję się tu tylko jęzkiem ekonomistów i badaczy systemów gospodarczych. W przeszłości ‚wolny handel’ (w którym niektórzy wolnościowcy chcieli widzieć miedzynarodowy ład wolnorynkowy) był określeniem na ‚nielegalny handel’, czyli taki poza kontrolą wysłanników monarchy po gildie i inne uprzywilejowane wpływowe grupy…

  39. jako nieekonomistka , a tylko osoba zaintetesowana , myślę, ze wolny rynek jest pewną sztuczną konstrukcją myślową używaną przez polityków instrumentalnie ..

    no bo właśnie , od czego wolny …. od tej kontroli monarchów ? no to będzie chciał go kontrolować jakiś ,,mafiozo ” tak ?

    bardzo upraszczając : jeśli jest jakaś wartość to niewielką skalę … to można czasem umknąć na pewien czas przed kontrolą …

    jeśli mam na osiedlu grupę handlu narkotykami na skalę miasta , to to jest nielegalne … poza kontrolą państwa ….. ale przeciez KTOŚ to kontroluje … i to twardą ręką……

    to już taki skrajny przykład , bijący po oczach 🙂

  40. Mniej niż 0,000 000 000 004%.

  41. Nie wiem czy nie zaszła jakaś pomyłka, bo te moje 4% to również ktoś, kto zakłada warsztat i daje zatrudnienie, to wynalazca, którego wynalazek jest wdrożony i daje wymierne korzyści itd.

    U Kolegi dla obecnej populacji świata 7 185 970 000 ludzi to daje 0,000 287 439 osoby, czyli przy niezmiennej populacji powinno upłynąć 3479 lat by doczekać się jednej takiej osoby. W ciągu ostatnich 2000 lat, przy zdecydowanie mniejszej populacji tych osób było znacznie więcej. Chyba Kolega zbyt długo trzymał palec na zerze. 🙂

  42. Istotnie, chodzi dosłownie o kilkanaście osób.

  43. Mędrcy co zaiste się liberałami zowią, zapewne odpowiedzieliby że wolny to bez przymusu, czyli doborowolnie są zawierane transakcje, własność jest prywatna i istnieje wybór. Poza państwem oczywiscie, że mogą istnieć nielegalne struktury, m.in. mafie i to stanowi fascynacje niektórych libertarian, zwłaszcza anarchokapitalistów. Powołują się oni nawet na prace Gambetty (‚Mafia sycylijska’) i Varese (‚Mafia rosyjska’), którzy to opisują mafie jako biznes – prywatna protekcja. Ładnie, co?

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.