Kwi 112018
 

Dziś jest trochę zwariowany dzień. Nie dość, że trzeba jechać z książkami pod zamek wieczorem, to jeszcze mamy wysyłkę i musimy odbierać paczki od kurierów. No i jeszcze normalne życie. Dzieci, szkoła, tańce, angielski….Tak więc wpis będzie taki bardziej porządkujący sprawy.

Przede wszystkim chcę uspokoić tych, którzy nie dostali jeszcze książek. Mamy opóźnienie, a ono wynika wprost z tego, że sprzedajemy tytuły rynkowe, domawiamy je potem, a one nie przychodzą na czas. Nie przychodzą, bo kurierzy widząc, że brama jest zamknięta, a ja jeżdżę po mieście, nie dzwonią do mnie, ale odsyłają książkę z powrotem. Tak było z książką eski, które nie mam i nie będę miał na targach, bo kurier DHL poproszony – drugi raz – o to, by był przed bramą o 14, przyjechał na 11 i się obraził. Nie wiem co z tym zrobić. Mogę jedynie przeprosić wszystkich tych, którzy czekają na książki, co też niniejszym czynię.

Zamówiłem trochę nowych książek z rynku, ale nie wiem czy dojdą do jutra. Może będą w sobotę. Jest to przede wszystkim Historia Węgier. Nie nastawiajcie się jednak za bardzo na ten tytuł.

Przypominam, że wszystkie prawie ceny są w stosunku do ostatnich targów znacznie obniżone. Wiąże się to z przymusem opróżniania magazynu.

Plany wydawnicze na następne miesiące wyglądają tak: ja muszę skończyć Baśń socjalistyczną tom II, Hubert kończy komiks „Noc św. Bartłomieja”, Sebastian przygotowuje nowy numer specjalny nawigatora, a Szymon robi numer ukraiński. Do tego w blokach stoją dwie książki, których tytułów nie zdradzę, żeby nie zrobić skuchy. Będą na przełomie kwietnia i maja, albo w maju.

Dwóch kolegów podjęło ryzyko wydawania książek we własnym zakresie. W przyszłym tygodniu premiera pierwszej z nich, tak mi przynajmniej obiecano, będzie to „Jan Amos Komenski” Jędrzeja Giertycha. Tytułu drugiej na razie nie zdradzę.

Nasze agentki w Barcelonie będą, w miarę swoich możliwości oczywiście, bo tłumaczą dla nas dwie książki jednocześnie i pracują zarobkowo, nagrywać programy publicystyczne z Hiszpanami, którzy mają zbliżone do naszych poglądy. Wszystko będzie zrozumiałe, bo na dole będą napisy. Naszymi gośćmi będą ludzie z uniwersytetu w Barcelonie, a także katalońscy politycy przeciwni dezitnegracji Korony Hiszpańskiej.

Aha, Rafał obiecał, że tym razem już na pewno wyśle do drukarni tom źródeł do historii Ukrainy. Ma to zrobić w poniedziałek.

Pierwsza pogadanka o nowym numerze szkoły nawigatorów zaplanowana została przeze mnie w okolicznościach niezwykłych. Pomyślałem, że będziemy musieli znaleźć miejsce, które łączy w sobie elementy antyczne i sarmackie. No i już pewnie się domyślacie co to za miejsce…park wokół pałacu w Nieborowie. Pojedziemy tam we czterech z Michałem, Szymonem i Rafałem i nagramy godzinny, albo dłuższy program.

Od jutra zaczynają się targi pod zamkiem królewskim w Warszawie. Rano w czwartek pewnie jeszcze coś nagramy. Pod koniec tygodnia mam mieć swoją kamerę i pewnie jakoś się nauczę nią posługiwać.

Aha, jeśli ktoś chce popróbować swoich sił jako reporter-kamerzysta, niech zgłasza do mnie tematy. Spróbuję coś wybrać, a potem, jeśli materiał będzie dobry wyemitujemy go w

www.prawygornyrog.pl

  19 komentarzy do “O nowościach i targach”

  1. Jeśli to jest przesyłka nieduża, powiedzmy do 20 kg, to korzystam z podawanej przez firmę kurierską możliwości określenia innego miejsca odbioru przesyłki. Ze względu na otwarcie stacji benzynowej 24/24 wybieram właśnie pobliskiego Olena. W przypadku książek jest to zapewne więcej kg lub jest to paleta i wtedy ta droga jest nie do ogarnięcia.

  2. Furtka jest zawsze otwarta, mógł wejść i zostawić. Fedexy tak robią i inni. Tylko DHL ma wieczne problemy

     

    Właśnie skończył się nakład Pamiętników podlaskiego szlachcica. Zostało mi jeszcze trochę i wezmę to trochę na targi, ale dodruk będzie dopiero za 2 tygodnie. Tak więc kto pierwszy ten lepszy. Przykro mi…

  3. Właśnie skończyłam książkę Urke Nachalnika – no to jest obyczajowy koszmar. Nie zdawałam sobie sprawy co to jest wojna dla społeczeństwa podbitego narodu. W kolejce do czytania jest nobliwa ciocia (adwokat z urzędu dla ofiar bijatyk w PRL),  powiedziałam jej że nie wie co to jest życie podczas wojny i co to jest więzienie zorganizowane przez wroga. Zapewniła mnie że raczej wie. Ciekawa jestem jej opinii o tamtych czasach.

  4. Tak mi się skojarzyło po w/w lekturze że „nowoszczi będą na targach”

  5. Panie Maciejewski Jakis czas temu zastanawial się nad holenderskim cudem okrętowym.Wyjasnienie jest bardzo proste, Holendrzy zastosowali to co przypisuje się Eli Whitneyowi, czyli standaryzacje i wymienność części.Oni po prostu te 117 okretow zmontowali z gotowych części.Ot cale wyjaśnienie.Podobne zasady stosowala w starozytnosci slynaca z kunsztu szkutników Rodo0s.

  6. Niech pan o tym opowie autorom podręczników do historii.

  7. A te gotowe części do okrętów, to oni kupili w Składnicy Harcerskiej?

  8. Nie – w „универмаг”u

  9. Panowie humaniści – normalizacja (zwana też standaryzacją) bardzo przyspiesza procesy produkcyjne. Podwyższa wydajność, umożliwia zastosowanie kooperacji (podwykonawstwa), tworzenie racjonalnych zapasów etc. Więc coś w tym jest na rzeczy.

    Pozdrowienia

    Zdzisław, mgr inż., choć starej już daty elektronik, to mechaniki i budownictwa też sporo „liznąwszy”

  10. Zdaje się będzie wojna w Syrii na całego.

    A ten pan, o którym wspomniałem wcześniej już to przewidział.

    https://www.youtube.com/watch?v=fv5XxL9IEOo

    Trumpowskie wycofanie z Syrii to była ściema, bo wiedzieli, że w między czasie będzie atak chemiczny jak już to wcześniej testowali.

  11. Pomyślałem, że będziemy musieli znaleźć miejsce, które łączy w sobie elementy antyczne i sarmackie.

    „…Niech będą z cyprysów gaiki,

    Mruczące po kamyczkach gdzieniegdzie strumyki,

    Tu kiosk, a tu meczecik, holenderskie wanny,

    Tu domek pustelnika, tam kościół Dyany, —

    Wszystko jak od niechcenia, jakby od igraszki,

    Belwederek maleńki, klateczki na ptaszki,

    A tu słowik miłośnie szczebioce do ucha,

    Synogarlica jęczy, a gołąbek grucha;

    A ja sobie rozmyślam pomiędzy cyprysy

    Nad nieszczęściem Pameli albo Heloisy…”

    A to wszystko o krok od Nieborowa – w Arkadii

  12. elementy sarmackie czyli konia, lamelkę, długą włócznie, tabory i spodnie?

  13. Ciekawa historia Żyda pana Artura Sacklera, którego rodzinny biznes jest w dużej mierze odpowiedzialny za kryzys opiumowy w USA.

    Całkiem podobnie jak bagdadzki Żyd – Dawid Sassoon (https://en.wikipedia.org/wiki/David_Sassoon), który po pogromach przeniósł się do Bombaju a stamtąd na zlecenie Anglii(a raczej Rotszylda, bo o dziwo jego syn wydany został za córkę Rotszylda) już zawiadywał handlem opium do Chin na ogromną skalę czyniąc z jej obywateli ćpunów niemogących nawet podnieść się z łóżka.

    A teraz powtórka z rozrywki:

    https://en.wikipedia.org/wiki/Opioid_epidemic

    Nowoczesna medycyna.

    Córeczka Sacklera (teraz ma już 70 lat) założyła Centrum Sztuk Feministycznych w brooklyńskim muzeum.

  14. Proszę prześledzić niepowodzenie wielkiej amerykańskiej akcji budowy statków rozpoczętej w kwietniu 1917. Emergency Fleet Corporation przejęła stocznie właśnie w celu standaryzacji produkcji, co w kraju Forda miało gwarantować sukces. Z braku stali jednorazowe statki oceaniczne budowano z drewna. Do dziś są w Ameryce zatoczki cmentarzyska tych statków. Co zawiodło? Sprawę badały komisje kongresowe, więc zagmatwały ją dostatecznie. Moim zdaniem rzecz jest prosta. Choć statki pływają na pieniądzach, to budują je ludzie.

  15. Ach, to się fajnie czyta. Nawet dozuję sobie tego Juliana Borzyma. Natomiast redakcja /korekta?/ puściła to in extenso i człek współczesny jednak „potyka” się na błędach  – z dzisiejszego punktu widzenia – ortograficznych.

  16. Oni sa na takie rzeczy głusi, jak malpki ze slynnej rzeźby.

  17. Mieli je wcześniej wyprodukowane i zmagazynowane.

  18. Ale w tym czasie material na te statki pod względem technologicznym  był nie trendy pod względem ekonomicznym i technologicznym.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.