listopad 242020
 

Wczoraj dostałem link do recenzji pewnego artykułu, której „paszczowo” dokonuje profesorka Środa. Recenzja dotyczy artykułu Michała Pospiszyla, Zaraza. Esej o związkach państwa i patogenów. Na pewno mi nie uwierzycie, ale kiedy wysłuchałem fragmentu tego wystąpienia, przyszło mi do głowy, że tak naprawdę profesorka Środa szuka poezji. I nie tylko ona. Podobnie czynią wszyscy inni ludzie, na których, z przyczyn oczywistych nikt nie zwraca uwagi, a powinien. Dlaczego powinien? Bo ludzie ci mają jakieś tam miejsce w hierarchii i stanowią element pewnego świata wartości, czy też antywartości, który – w całości i w kawałkach – jest dystrybuowany wśród szerokich mas. Zanim przejdę dalej, zamieszczę ten nieszczęsny link.

https://www.youtube.com/watch?v=maazlLNDhmM&feature=youtu.be&t=406

Jak widzimy Środzina gdzieś się spieszy i nie można do końca zrozumieć o co jej chodzi. Mniej więcej o to, że ten esej pobudza komórki mózgowe do aktywności, a jego autor wnikliwie analizuje coś tam. Do końca nie wiemy co, ale zdaje się chodzi o to, że organizacje, a jeszcze do tego zhierarchizowane, nie uszczęśliwiają, ale stygmatyzują ludzi. Szczególnie innych, czymś się wyróżniających. To się w głowie autora eseju łączy z brudem, rzeczywistym i moralnym, z gejami i sodomią w ogóle. W pewnym momencie Środzina używa takiego zwrotu, który mnie przyznam zmroził. Mówi mianowicie – rzeczywistość imaginacyjna. Może ja czegoś nie rozumiem, bo nie znam się na filozofii, ani na socjologii, ale rzeczywistość imaginacyjna to jest pojęcie tej samej kategorii co ciepłe lody, papierosy bez nikotyny i wódka bez alkoholu. Poprawcie mnie jeśli się mylę. I to właśnie słysząc ów zwrot pomyślałem o szukaniu poezji. Zanim przybliżę Wam to wszystko co działo się w mojej głowie wczoraj chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na rzecz następującą – pokusa by tworzyć rzeczywistość imaginacyjną, poza strukturami państwa, jest mocno uwodzicielska. Trzeba jednak wcześniej doprecyzować o jakie państwo chodzi. Środzina zdaje się mówi o państwie polskim, ale ukrywa tę nazwę pod inną – Kościół Katolicki. W żadnym wypadku nie ma zamiaru likwidować państwa niemieckiego i na jego gruzach budować czegoś lepszego. O tym, żeby ktoś jej wypomniał to, że sama należy do hierarchii chronionej i finansowanej przez państwo, nie ma mowy. Zresztą…o co chodzi? Przecież ona chciała tylko pochwalić ucznia za wypracowanie. To zaś zostało napisane na konkurs ogłoszony przez Fundację na rzecz myślenia im. Barbary Skargi. Podpora zaś tej fundacji profesorka Środzina powinna się zastanowić nad kwestią następującą – państwo, jako dystrybutor środków potrzebnych do przeżycia. I nich – rozważywszy tę kwestię – dopiero wtedy zabierze się za realizację planów likwidacji państwa i budowę lepszego świata na jego gruzach. Świata, rzecz jasna, bez wykluczonych.

Wracajmy do poezji. O co chodzi tym wszystkim ludziom kolportującym bez opamiętania treści pokrętne, niezrozumiałe, zawiłe i kłamliwe przy okazji, które często przeczą same sobie? To są poszukiwacze poezji. Za państwowe i niepaństwowe środki budują hierarchie, z których wyłaniają potem różnych świętych mających im zagwarantować rzecz najcenniejszą – uniesienie. Dosłownie i w przenośni. Tak jak Barbara Skarga, ma zagwarantować, że wszystko co będzie sygnowane jej imieniem jest z miejsca lepsze i bardziej wartościowe. To jest budowanie panteonu świeckich świętych, z nadzieją, że się po śmierci samemu do tej Walhalli wejdzie. I za nic na świecie ludzie ci nie pojmą, że bez struktury, na którą szykują zamach, życie wieczne nie istnieje, bo istnieć nie może. Na pewno zaś nie dla nich. Nie może, bo konkurencja do nieśmiertelności jest za duża. Ktoś dziś pamięta poetę ekranu nazwiskiem Kutz? Faceta, którego facjata straszyła jeszcze parę lat temu w każdym niemal programie publicystycznym? To nawet nie są wykopaliska. Podobnie jest z Janionową. Cisza zapadła nad tą trumną, a aniołowie na złotych bluszczach nie unieśli jej serca do krainy wiecznej szczęśliwości literaturoznawców, gdzie są darmowe bony na obiad w stołówce i dodatkowe kawałki szarego mydła wydzielane przez sekretarkę instytutu dziesiątego, każdego miesiąca. Przepadła kobiecina z kretesem i z wyjątkiem wyjątkowo złośliwych bestii, takich jak ja, nikt jej wspominał nie będzie.

Czy tylko Środzina i jej koleżanki oraz koledzy szukają poezji, która by ich uniosła gdzieś ku rajskim dziedzinom ułudy? A gdzie tam, poezji szukają wszyscy, także prawicowcy, państwowcy i narodowcy. Tyle, że oni szukają jej inaczej, a wielu z nich uważa, że można ją nie tylko znaleźć, ale nawet sobie przywłaszczyć nie pytając o zgodę poety. Wielu ludzi uważa, że poezja im się wręcz należy, a do tego jeszcze powinna być reglamentowana jak to szare mydło w Instytucie Filologii Polskiej, w czasach kiedy Janionowa była młódką i miała czterdzieści lat.

Poezja jest potrzebna do życia, albowiem bez niej nie ma komunikacji. To znaczy nikt się nie obejrzy za tekstem, wystąpieniem, gawędą czy wykładem, w którym nie ma poezji. Już samo zaliczenie siebie do finansowanej przez państwo hierarchii wybrańców nie wystarczy. Nie daje bowiem państwo nasze żadnych trwalszych gwarancji, a przeciwnie, okazuje się, że uśmiecha się także i gotowe jest płacić jakimś niezrzeszonym poetom, którzy miast czerpać z najlepszych wzorów, kierują się swoimi szajbami i intuicjami. Wymyślają jakieś niekompatybilne z dokonaniami Środziny i reszty, koncepcje i zarażają tym zdrowe umysły. I przez to właśnie brakuje potem szarego mydła, co jasno widać w filmie, gdzie występuje najsławniejsza polska socjolożka.

Wszystko jest poezja, jak napisał wieszcz i to, na nieszczęście, prawda. Paradoks polega na tym jednak, że współcześni poszukiwacze poezji i jej eksplorerzy zaczynają swoje czynności od określenia co poezją nie jest w i żadnym wypadku być nie może. To ich w krótkim czasie doprowadza do wniosku, że poezji nie ma nigdzie, a w związku z tym istnieją jakieś inne, pozapoetyckie sposoby przyciągania uwagi czytelnika. I sami nawet nie wiedzą potem, jak to się stało, że zaleźli się w punkcie wyjścia. To znaczy, że z poszukiwaczy poezji zamienili się w poszukiwaczy gwarancji. No, a czasem w naciągaczy, żeby nie powiedzieć gorzej.

Panuje powszechne przekonanie, że poezję można ukraść. No dobrze, wypożyczyć. To jest niemożliwe i są na to liczne przykłady, wskazujące czym kończy się próba zawłaszczenia czyjejś metody poetyzowania komunikatów. W najlepszym razie kończy się nudą, w najgorszym kompromitacją, tym dotkliwszą im większe gwarancje zabezpieczył sobie pożyczający. Powyższe nie zachodzi tylko w jednym przypadku. Nosi on nazwę Janusz Korwin Mikke. Pan ten może pożyczać wszystko od wszystkich, kompromitować siebie i towarzyszące mu osoby, ale to i tak niczego nie zmienia. Jest on bowiem poetą awangardowym, a ci jak wiemy mogą wszystko, łącznie z defekowaniem na wycieraczkę.

Ostatnio widziałem jakiś fragment wystąpienia całej konfederackiej ekipy na tle mapy z ukrytymi zasobami geologicznymi Polski. Aż się chciało wstać i zapytać – mili poeci znaków nieczytelnych, czy naprawdę wierzycie w to, że można wywalić na globalny rynek 20 ton ziem metali rzadkich, zmienić całkowicie stosunki na tym rynku, nie wywołać przy tym wojny, która zabierze do grobu trzy pokolenia młodzieży i samemu przy tym przeżyć, nie ginąc w zamachu? Naprawdę w to wierzycie? Jeśli tak, to musicie mieć bardzo zaufanego pośrednika, który ten urobek od was odbierze.

To jest właśnie przykład politycznej poezji awangardowej, która czasem, w Polszcze przynajmniej, miesza się z klasyką i daje się streścić w zdaniu: Ja z synowcem na przedzie i jakoś to będzie…albo lepiej bedzie, bo ładniej się rymuje.

Powtórzę: poezji nie można ukraść, bo taka kradzież jest z miejsca widoczna. Nie można też nikogo na poetę namaścić, a wiara w to przytrafia się ludziom niezwykle często, szczególnie ludziom samotnym i nierozumianym, którzy mają inne niż poetyckie deficyty. I nie potrafią zrozumieć, że bez uporczywej pracy, samym tylko gadaniem i wskazywaniem problemów, nie osiągnie się nic. Można tylko przekazać komuś taką właśnie bezsensowną i absurdalną wiarę.

Kiedy już ktoś znajdzie kopalnię z poezją, stara się ją zabezpieczyć i utrudnić do niej dostęp wszystkim. To się zwykle kończy tak samo jak kradzież poezji. Okazuje się, ze zasoby tej kopalni wietrzeją i to wietrzeją w tempie zastraszającym, a to co wydawało się atrakcyjnie niesłychanie, rozsypuje się w rękach, jak wyschnięte królicze odchody. Pardon.

Mało kto bowiem potrafi zrozumieć, że do eksploatowania poezji potrzebne są narzędzia. Można to nazywać warsztatem, albo formą, nieważne. Istotne jest, że bez tego się nie da. Nawet jeśli ktoś powtórzy po poecie coś słowo w słowo. Nic z tego poza plagiatem nie wyjdzie.

Zapytacie gdzie ja szukam poezji? Tradycyjnie, w warsztacie tkackim, a także w innych warsztatach. I stać mnie na ujawnienie tego faktu, nie ma we mnie lęku, że ktoś mi coś zabierze, bo nawet jak to zrobi, to i tak nie będzie potrafił tego sprzedać. Zupełnie jak Konfederacja tych fantastycznych zasobów geologicznych, które mają z Polski uczynić drugi Wietnam, to jest, chciałem powiedzieć Japonię.

  32 komentarze do “O poszukiwaniu poezji”

  1. Poezji nie trzeba szukać, ona leży na ulicy.

    Wybrał się Oskarek z Julką na ulice, Oskar wziął maseczkę, a Julka przyłbice.

    Będą głośno krzyczeć, będą protestować, może też się uda kościół zdewastować.

    Dotąd tylko w necie  lubili się przechwalać, Oskar pisał „j***ć”, Julka wypie**alać.

    Ale na ulicy jak w gierce smartfona, wojna się zaczęła, nikt ich nie pokona.

    Cały dzień czekali aż będzie szesnasta, Bo jak nie z rodzicem, nie zobaczysz miasta.

    Julka trzyma kredki, Oskar wziął strugaczkę z innymi dzieciakami tak stworzyli paczkę.

    Gdy idą ulicą, krzyczą i śpiewają, że wszystkie kościoły porozpie**alają,

    że policja może robić tylko laski, a im zrobi gówno, j***ć białe kaski.

    Ale rzeczywistość twarz swą pokazała, Oskar dostał wpie**ol, Julka się zesrała ☺

  2. Trochę nieskładny wierszyk, ale niech będzie…

  3. Taki znalazłem na imaginacyjnej ulicy ☺

  4. Dzień dobry. To mi się właśnie podoba w Pańskim pisaniu, Panie Gabrielu, że wszystko zgrabnie pasuje do siebie, jak pucle w układance. Dziś mamy o poetach (brr…) wczoraj było o Świętych i nie można nie zwrócić uwagi, że trzeba było usunąć tych drugich, żeby zrobić miejsce dla pierwszych. Taki kult pogański. A że my wszyscy, niestety, nauczeni jesteśmy tej po-KEN-owskiej nowomowy, to łatwo nam w masie wcisnąć jakiegoś wystruganego wieprza, to jest wieszcza chciałem powiedzieć i żaden nie krzyknie: „król jest nagi!”, albo tak zwyczajnie: a pódzies!

  5. erudytą to ten pan /analizowany przez profesorkę/ na pewno nie jest, ale stara się bazując na poszlakach i strzępkach dotrzeć do … czegoś.

    po drodze obiecuje analizować to co było strukturalnie powiązane a co było barbarzyńskie a cywilizowane, zacofane a postępowe, jednakże autor nie analizował następstw … no to co wreszcie było analizowane …  nie wiem jakoś o pandemiach się nie wypowiada

    a na końcu facet mówi  że była i jest – dialektyka sił śmierci z siłami życia – to chyba o strajku Lampertowej

    a profesorka ma też dobre określenie -medycyna polityczna- umieszcza w tym pojęciu   oczyszczanie świata z ludzi, więc to określenie -imaginacyjna rzeczywistość-  jest w doborowym towarzystwie /jak zwał tak zwał/ ale może by wymyśleć określenie – kapitalizm komunistyczny- bo to też będą sprzeczności …

    a może wcale tam sprzeczności nie znajdziemy  … poczekajmy  … na rozwój dialektyki sił śmierci z siłami życia…  i na oczyszczanie świata /czyli medycyna polityczna/ z ….. zadaniem strajku kobiet,

    tego profesorka nie zauważyła, bo oczyszczanie świata kojarzy jej się z żydami … nie rozumiem dlaczego … ale nie z niechcianymi dziećmi…

    jakoś tak to kobiecina głupio zawęża to pojęcie medycyny politycznej, że już nie wspomnę wynalazków niemieckich w oczyszczaniu świata

  6. Bardzo przepraszam, ale napiszę jak Gospodarz: pisałem już kiedyś, w jednym z komentarzy, o rzeczywistości imaginacyjnej, która jest przyszłością. Ona już się staje, choć my, jako ludzie starzy, ponieważ stary jest każdy po trzydziestce, tego nie dostrzegamy. W każdym razie – nie dostrzegamy za bardzo.

    Uważam, że poezja jest efektem problemów z interpunkcją i, jako taka, ma przed sobą wielkie perspektywy. Przetrwa dłużej od prozy i będzie istnieć, aż ostatnia klawiatura (jakakolwiek by nie była) zostanie pożarta przez przyszłość.

    Wtedy zostanie już tylko to, o czym pisze Gospodarz. Skłębione wypowiedzi kretynów.

  7. A ja myślę że nie… Nasze pokolenie jeszcze nie ma dość odwagi żeby to wszystko zwyczajnie oddać na przemiał i nie wspominać więcej, ale pokolenie naszych dzieci raczej nie da się zmusić żeby to konsumować. Może z wyjątkiem jakichś świeżo zarekrutowanych funkcjonariuszy na odcinku słowa pisanego. Ale normalni ludzie będą tworzyli memy, jak już dziś to robią.

  8. Przywołam ponownie relację z podróży do Chin opisaną w Kalendarzu i klepsydrze Konwickiego. Jakiś chiński profesor literatury, zapytany o chińską powieść, popatrzył na pytającego Polaka z lekkim pobłażaniem i stwierdził, że wszystkie gatunki powieści chińskiej rozwijały się intensywnie do któregoś tam wieku (XV? XVII?) po czym osiągnęły szczyt, po którym rozwija się już tylko poezja …

  9. No cóż, dobrze, że cokolwiek się rozwija. Ja uważam, że poezja jest wyższa nad prozę, tak, jak malarstwo jest wyższe nad film. Ale co z tego? Muszę przyznać, że nigdzie nie zauważyłem rozwijającej się poezji, nawet w Chinach. Możliwe oczywiście, że nie patrzę zbyt uważnie.

    Myślę jednak, że głód poezji o którym pisze Gospodarz jest faktem i ja wcale nie traktuję tego jako żart. Efekt znany: gdy nie ma wódki, pije się denaturat, przesączany przez nowoczesne filtry.

  10. Poezja? Kłótnia 2 panów zbierających datki by odtworzyć silnik Napier Sabre, gdy jeden z nich w czasie kwesty wygadał się, że zapłon będzie elektroniczny.
    Poezja? Coryllus rozplatający skomplikowane tropy historyczne i splatający je w inne wzory.
    Poezja? Człowiek, który by móc polatać ukochanym odrzutowcem Hawker Hunter organizuje prywatne muzeum lotnictwa zmuszając eko-nazistów do płacenia za jego paliwo i części.
    Poezja? Ks. Pelanowski mówiący jak jest.
    Poezja? Zamek królewski w Rydzynie, rezydencja Leszczyńskich utrzymywana przy życiu przez Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Mechaników Polskich.
    Poezja? Biblia, książka, gdzie każde zdanie jest prawdziwe po 1900 lat.
    Poezja? https://marucha.wordpress.com/2020/11/23/obraz-lusia-oginska/#comment-928318
     

    Normal
    0

    21

    false
    false
    false

    PL
    X-NONE
    X-NONE

    /* Style Definitions */
    table.MsoNormalTable
    {mso-style-name:Standardowy;
    mso-tstyle-rowband-size:0;
    mso-tstyle-colband-size:0;
    mso-style-noshow:yes;
    mso-style-priority:99;
    mso-style-parent:””;
    mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
    mso-para-margin-top:0cm;
    mso-para-margin-right:0cm;
    mso-para-margin-bottom:8.0pt;
    mso-para-margin-left:0cm;
    line-height:107%;
    mso-pagination:widow-orphan;
    font-size:11.0pt;
    font-family:”Calibri”,sans-serif;
    mso-ascii-font-family:Calibri;
    mso-ascii-theme-font:minor-latin;
    mso-hansi-font-family:Calibri;
    mso-hansi-theme-font:minor-latin;
    mso-fareast-language:EN-US;}

  11. Nie  dziwota  ,że  nie ma ciekawych autorów w polskiej literaturze  .Raczej nie da się czytać polskich wypocin . Przynajmniej współczesnych . Tematy sztuczne  ,dialogi niedobre  no i ten polski aktor  bez wyrazu . Inżynier Mamoń miał rację .

    A ta polska  poezja  to jakieś wariatki udające jedna przez drugą Sylwię Plath po nieudanym romansie z Sosnowskim .Tylko jak już mimozy chwyciły jakiś przyczółeczek kulturalny ,to trzymają się go zębami i pazurami . To jest droga do kariery . Poezji tam nie znajdziemy .

  12. Ale z was poeci. Do roboty byście się wzieli. Święta nadchodzą.

  13. Ejaculatio praecox czyli przedwczesne uniesienie

  14. Trzeba czytać klasyków, a nie gonić za modą.

  15. Czasem tak krzyczymy, ale nikt nas nie słucha

  16. A co robili sami klasycy nim nastali by klasycyzować ?

  17. Przepraszam za moją głupawkę,lecz jak imbecyl nie mogę się powstrzymać:

    Socjoloszka to chyba ubliża najsłynniejszej, toż to socjolocha!

    A Skarga to była kobietą! Jezuitką?Piotrą?Księdzą?

  18. Pełna zgoda: poezja i malarstwo przede wszystkim. Ale poezja to nie jest rzecz publiczna, mimo romantycznej, tradycji, albo dzięki niej, bo ujawniła niemożność spełnienia takich projektów. Tu wpływ Chin przeważył zbawiennie. Wiersz to komunikat do przyjaciela. Z teraźniejszości, z przyszłości. I nie jest wcale tak źle obecnie z polską poezją.

  19. Klasy to taki, który się ostał, gdy inni poginęli w mrokach dziejów. Klasyk nigdy nie klasycyzuje, bo ten co klasycyzuje nie ma szans na zostanie klasykiem.

    Co robili? Pisali, a ludzie chcieli znać to, co tworzyli. Mieli zawsze dobry warsztat. Ci najgłośniejsi z reguły nigdy się nie ostawali. Bo rozgłos to nie to samo co sława. Rozgłos może dać pieniądze, sława nieśmiertelność.

  20. ten wiersz Lusi ogińskiej piękny, uniwersalny, pasuje do każdej rodziny

  21. No tak. Ale nie musi być sylabotonicznie i do rymu, aby było dobrze. Warsztat to nie metrum. To wszystko, co w języku i trochę z tego co poza językiem.

  22. a na szkole nawigatorów tekst Ordy zupełnie jakby autorem był zoszczenko.

  23. Zdarza mi się czytać polskich współczesnych poetów i zdarza mi się (dość często) widzieć poezję w ich wierszach. Mimo to uważam, że z poezją kiepsko, ponieważ uważam siebie za niewyrobionego odbiorcę. Niewyrobiony docenia niewyrobionych. Być może na szczęście się mylę.

  24. Drogi Gospodarzu,

    Dałem przykład kilku obszarów wywołujących uczucia niczym poezja. Ba, mogę się o nich bardzo emocjonalnie wypowiadać. To jest moja poezja, w pewnym sensie. Oczywiście zgadzam się z wymową eseju – poezja jest koniecznoscią. Poezja to część Piękna, a bez Piękna nie hesteśmy ludźmi.

  25. Poezja jest pęknięta, niewyrobiona, niemożliwa, jest ryzykiem bez asekuracji, jest niewydarzona, niema. Doskonałe wyroby to publicystyka do kotleta.

  26. ten filmik zalinkowany w tekście, z wypowiedzią poety i odczytaną recenzją profesorki dobry jest do kotleta i nie tylko, trzeba to przesłuchać, zaobserwować świetnie zastosowaną nowomowę , bełkot … ale jednak starający się narzucić tą nowomowę jako element wyróżniający z tłumu, dowód bycia elitą,

    używasz, naśladujesz  nowomowę …  jesteś członkiem elity

  27. Wydany mi się , że Michał Pospieszył jako poeta jest nieznany, tak samo jak jest nieznany jako żołnierz, jak w starym żydowskimi dowcipie. Jednak rozumiem licentiae poetica. Młody naukowiec gada pod granta, czyli kotleta większego. Nie ma to nic wspólnego z poezją. Cenię postmodernizm w architekturze literaturze, bo on coś mówi. Nie cenię postmodernizmu w filozofii, bo nic nie wyjaśnia. A nauka przeniosła się ponoć do Azji. Tam jej nie sabotują.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.