Lis 252020
 

Cały czas na fejsie puszczają mi fragmenty serialu o wikingach. Wiele osób namawia mnie też na to, by ten serial obejrzał, ale jakoś nie mam ochoty. Zajrzałem za to do docenta wiki, żeby sprawdzić co tam piszą o głównych bohaterach tej produkcji, lansowanych na chama w platformie Zuckerberga. Znalazłem tam rzeczy niezwykłe. Zanim przejdę do ich omówienia, powiem jeszcze tylko, że cały ten serial jest kolejnym, bardzo kosztownym pretekstem do powtórzenia standardowych w filmach anglosaskich bredni. Wymienię je po kolei: kocham cię, I love you too, przybyłem żeby cię chronić itp., itd.

Nie sądzę, żeby wiele ponadto znajdowało się w tym serialu. Mamy tam jeszcze tak zwany realizm historyczny oparty na nieznanych źródłach ikonograficznych i bardzo makabryczne sceny walk. Istotne jest jednak to skąd w ogóle wziął się scenariusz, czyli skąd wiemy o tym, kim byli i jak żyli wikingowie w Danii, Norwegii i w Szwecji. Otóż wiemy o tym od Saxo Gramatyka, który 200 lat po śmierci głównych bohaterów serialu, spisał ich dzieje, w księdze liczącej 16 tomów i zatytułowanej Gesta Danorum czyli Czyny Danów. To nie jedyne źródło. Mamy jeszcze kroniki angielskie, islandzkie i irlandzkie sagi i sagi skandynawskie. Czytamy o tym wszystkim i nie możemy się nadziwić, że w tamtych okolicach pisano takie ilości tekstu, dla upamiętnienia niewiele przecież znaczących władców, zarządzających kawałkami Skandynawii, Anglii, Irlandii i królestwa zachodniofrankijskiego. Jeśli porównać to z zabytkami piśmiennictwa w Polsce, można się samemu wpędzić w kompleksy. U nas tylko Gall Anonim i nic więcej. No, a Duńczycy mają te 16 tomów, w dodatku, jak poucza docent wiki napisane zostały one w opozycji do kronik Adama z Bremy i podkreślają niezależność Danii od cesarstwa. Kłopot w tym, że owe święte niemal kroniki Saxo Gramatyka zaginęły gdzieś pomiędzy XIII a XVI wiekiem i dzieje duńskich wikingów znamy jedynie z XVI wiecznej ich kopii. Jakoś nie zaginęły ani sagi ( może nie były spisane?) ani kroniki angielskie, wszystko to się zachowało, ale te 16 tomów Saxo Gramatyka, poszło jak krew w piach. Czy to się stało może wskutek jakiejś okupacji? No skąd, nie było przecież żadnej okupacji Danii. Nie wiadomo w jakich okolicznościach najważniejsze źródło historii tego nieszczęśliwego królestwa przepadło. Wiadomo tylko, że odpis został wydany drukiem. Oto mieszkający w Paryżu Duńczyk, Christiern Pedersen, pozbierawszy jakieś okruchy dzieła Saxo, odtworzył je i wydał drukiem w Paryżu, w roku 1514. I to jest naprawdę niezły żart, bo najpierw piszą, że zginęło, potem pan Christian odszukał i wydał drukiem, a potem znowu zginęło. Czy ja się może mylę i znów coś pokręciłem? W każdym razie dzieje Ragnara i jego synów poznajemy dziś wyłącznie z tej wersji drukowanej w Paryżu i kolejnych kopii wykonanych na jej podstawie. Dodam jeszcze tylko, że Saxo, jak twierdzi wiki, pisał swoją kronikę wzorując się na autorach antycznych – Homerze i Wergiliuszu. To zaś oznacza, że cała historii Ragnara i jego rodziny jest, jakby to rzec, przystrzyżona dla potrzeb politycznych, żeby nie powiedzieć dęta. W roku 1514 nie było jeszcze protestantów, a więc nie można o aranżacje tego przedsięwzięcia podejrzewać lutrów, ale miejsce wydania wydaje się znamienne. Ktoś poza wszystkim musiał tę ogromną edycję sfinansować. Ja już wielokrotnie pisałem o pewnym rozdwojeniu jaźni badaczy zajmujących się bibliotekami, czytelnictwem i dostępem do słowa drukowanego w dawnych czasach. Z jednej bowiem strony wszyscy się zgadzają, że świat był pełen analfabetów zapiekłych w prymitywnej i chamskiej złości, a ciemności ludzkiej egzystencji oświetlały tylko nieliczne punkty, którymi były szkoły przyklasztorne i uniwersytety. Potem okazało się, że to wcale nie jest właściwe światło, bo przyszła reformacja z latarkami i zaczęła świecić normalnie po oczach. Z drugiej strony wszyscy jak gąbka chłoną nowe idee, choć nie potrafią ani czytać ani pisać i wydają się nadzwyczaj dobrze zaznajomieni z intelektualnymi prądami różnych epok. Na przykład w takiej Langwedocji w XII wieku, wszyscy byli świadomymi manichejczykami. Tak przynajmniej można wyczytać w różnych książkach.

Nie inaczej jest w przypadku Saxo. Facet napisał na polecenie biskupa monumentalne dzieło, które powinno być przechowywane jak relikwia, sam był wysokiej rangi duchownym i powinien zlecić wykonanie przynajmniej trzech kopii. Nic takiego nie nastąpiło, a królowie duńscy zamiast pilnować swojego PR, wzięli i w cholerę to stracili. No, ale od czegóż mamy francuskie drukarnie, które działając w imieniu króla z dynastii de Valois, prowadzącego politykę antycesarską, chętnie wspomogą bratni naród duński i dzięki temu wiedza na temat najpotężniejszych władców morza w IX i X wieku zostanie światu przywrócona.

Nie wiem czy są jakieś krytyczne opracowania dzieła Saxo, ale wiem na pewno, że literatura popularna i film traktują tę księgę jak kopalnię pomysłów. Opisane zaś w niej sceny, podobnie jak dzieje legendarnych królów Anglii, traktowane są jak żywa historyczna prawda. Czy wszystkie dzieła z przełomu XV i XVI wieku, a także wcześniejsze traktowane są w taki sposób? A gdzie tam…U nas jak wiadomo Kadłubka uważa się za konfabulanta, a interesują się nim jedynie wielkolechici. Serio można pisać jedynie o Gallu, a to ze względu na to iż nazwał zdrajcą biskupa krakowskiego Stanisława. No, ale w dalekich krajach nie jest lepiej. Bo niektóre ważne książki są tam także traktowane jak zestaw bredni napisany pod wpływem nierozpoznanych emocji. Tak jest na przykład z Historią trubadurów Jeana de Nostredame, brata słynnego astrologa i jasnowidza. Zostało zadekretowane, że to jest książka pełna konfabulacji i od tamtej pory nikt do niej nie zagląda. A szkoda.

Wracajmy jednak do naszych bohaterów. Oto pokazują w wiki taki obrazek, pochodzący z jakiegoś iluminowanego rękopisu angielskiego. https://en.wikipedia.org/wiki/Ragnar_Lodbrok#/media/File:Harley_MS_2278,_folio_39r_excerpt.jpg

Widzimy tu króla Danii Ragnara, tego samego co pokazują go w serialu, a także jego synów Ivara i Ubbę. Patrzymy na to i nie możemy uwierzyć. Przecież w ten sposób przedstawiano w średniowieczu Żydów. Poznajemy ich zaś albo po charakterystycznych dla Bliskiego Wschodu nakryciach głowy, albo po charakterystycznych żydowskich kapeluszach. Do tego ci trzej faceci oddają cześć jakimś rogatym bóstwom uzbrojonym w miecze i tarcze. Ktoś powie, że nie ma się czym przejmować, albowiem w XV wieku ludzi pisali i malowali w księgach co im się podobało. No i generalnie robili wszystko na odpieprz, byle tylko szybko skończyć i zainkasować wypłatę. To są znane praktyki. No, a poza tym nie mieli dostępu do źródeł i dokumentacji i bazowali tylko na swoich wyobrażeniach. Taki, na przykład Rembrandt jeszcze w XVII wieku malował postaci biblijne w strojach współczesnych mu Turków. Nic się chłop nie przejmował prawdą historyczną. Tamten od obrazka wyobrażającego Ragnara z synami usłyszał po prostu od kogoś, że po śmierci tego króla Danii jego synowie ruszyli na Anglię, prowadząc ze sobą oddziały zwane Wielką Pogańską Armią i namalował ich tak, jak sobie wyobrażał ludzi dowodzących poganami. W dziwnych czapkach z brodami. Oczywiście, nie mogło być inaczej. A to, że przypominają Żydów? Drobiazg i przypadek.

Gesta Danorum zaś zostały wydane w Paryżu w roku 1514 z zaginionego rękopisu, który się odnalazł, a potem znów zgubił.

Docent wiki podaje, że władcy Danii, Norwegii i Szwecji łupili klasztory i kościoły i wywozili z nich zgromadzone tam bogactwo. Świetnie. I co z nim robili? Zakopywali? Puszczali w obieg? Pożyczali na procent? Inwestowali w nieruchomości? Jeśli ktoś zajmuje się rabunkiem nie może sobie pozwolić na rozproszenie bogactw, które zdobywa, albowiem w krótkim czasie zastępuje go kto inny, on sam zaś umiera gwałtowną śmiercią. Taka jest praktyka i nie ma od niej odwołania. Jeśli więc taka jest praktyka, to znaczy, że siła Ragnara nie brała się z jego zręczności, umiejętności żeglowania i waleczności, ale z bogactw, które w coś inwestował. Jeśli zaś nie inwestował, to znaczy, że je komuś przekazywał i pobierał za ten transfer prowizję. Wiele się na tym świecie zmieniło od jego czasów, ale kwestie finansowe akurat pozostały takie same. W książce profesora Adamczyka Pieniądz i władza, możemy przeczytać, że wikingowie wywieźli z Anglii osiem milionów sztuk srebrnych monet. Nie licząc złotych paramentów i złotych ozdób. Co się z tym stało?

Mamy tych trzech żydów na obrazku, jak sobie gawędzą przy herbacie i wpatrują się w swoje rogate bóstwa i nie możemy zrozumieć dlaczego ta ikonografia, bliższa przecież czasom Ragnara nie wpłynęła na producentów serialu, którzy budując wizerunki swoich bohaterów podrasowali jedynie XIX i XX wieczne wyobrażenia o wikingach? Przecież nie wiemy jak oni wyglądali. Nie ma zabytków z epoki, które by pomogły nam zwizualizować te postaci. Mamy tylko tych trzech brodatych jegomości w żydowskich czapkach. No jak to – zawoła ktoś – a tkanina z Bayeux? No rzeczywiście, ale tam widzimy panów w kolczugach przedstawionych nader schematycznie. I nie mamy gwarancji, że 100 lat wcześniej moda męska nie wyglądała jednak trochę inaczej.

To wszystko jest zadziwiające. Jeszcze lepiej jest kiedy zaczynamy się interesować dziewczynami z tego serialu. Ragnar żenił się trzy albo cztery razy. W filmie jednak jego żoną jest Lagertha, legendarna dziewica-tarczowniczka, pochodząca z Norwegii. Legenda mówi, że król Szwecji, utożsamiany z bóstwem płodności – Frei – napadł na Norwegię, zabił jej króla, a wszystkie dziewczyny z dworu zamknął w burdelu na wieczną hańbę. Potem jednak przypłynął Ragnar i uwolnił te kobitki, a one przebrały się w męskie ciuchy i walczyły dzielnie u boku Ragnara, najmężniej zaś walczyła Lagertha, która została jego żoną. Pozostają, moim zdaniem dwie kwestie do wyjaśnienia. Pierwsza – na co liczy facet otwierający burdel nad fiordem, na całkowitym pustkowiu, gdzie żyje niewielka ilość ludzi, którzy w dodatku praktykują wielożeństwo? Jak prowadzić taki interes? I jak skłonić wikingów mających po trzy żony, by chodzili akurat do jego lokalu? Jakby tego było mało, w środku tego bardaka siedzą jakieś tarczowniczki rwące się do noży. Trzeba być durniem, żeby tam wejść, a gdzie mówić jeszcze o ściąganiu spodni.

Żeby założyć burdel potrzebna jest infrastruktura, to znaczy miasto, parking, łaźnia i wyszynk. Bez tego interes nie pociągnie. Kwestia druga – Saxo Gramatyk pisze, że Ragnar rozwiódł się z Lagerthą. A mówią, że w Skandynawii rozwody wprowadził dopiero Gustaw Adolf. To, jak widać nieprawda, przy okazji zaś ujawniła się prawdziwa natura protestantyzmu. To jest powrót do czasów Ragnara, opisanych w tym drukowanym w Paryżu dziele Gesta Danorum. Nikt nie wie kto je naprawdę napisał, na czyje zlecenie i ile to kosztowało. Jedno jest pewne – wszyscy się tym inspirują, podobnie jak innymi pochodzącymi z XII i XIII wieku tekstami „źródłowymi”. Tylko my tutaj, biedne żuczki nie możemy zrozumieć dlaczego dzieła pisane w XII i XII wieku w zachodniej Europie można traktować serio, a tych pisanych w Polsce nie. Nie możemy zrozumieć także dlaczego obrazek z XV wieku ma być mniej wiarygodny niż wydane w Paryżu dzieło Saxo Gramatyka. Może wy macie jakieś pomysły?

Aha, jeszcze jedno. Wiki pisze, że królowie wikingów łączyli się w celu łupienia bogatych krain, a następnie sojusze te się rozpadały, w imię jakichś partykularnych interesów. Pewnie tak było, my jednak rozpoznajemy dokładnie ten modus operandi, albowiem został on opisany w dziele zatytułowanym Pająki, którego autorem jest Klemens Junosza. Dzieło to bynajmniej nie opowiada o wikingach, ale całkiem o kimś innym.

  28 komentarzy do “Trochę żartów o interpretacji źródeł historycznych, wikingach i Żydach”

  1. Ulotne słowo Homera trwa dłużej niż kamienna Troja ☺

  2. J. Le Goff  rozpocząl wielki projekt „Tworzenie Europy”. O ile wiem, został przerwany. Jakieś powody musiały być, nic dziwnego, że w miejsce poważnych badań naukowych wstawiają bajdurzenia o wikingach i innych. Może się mylę, ale mamy podmiankę.

  3. tia , kocham cię, przybyłem żeby cię chronić, … nieśli wikingowie pomoc i ochronę,  tia…

    a Kuliszer pisze, że to z ich powodu obowiązywało prawo pastorału, które zabraniało bandyterce wikińskiej włażenia do kościolów i tam rabowania i zabijania zgromadzonych uciekinierów.

    nie pamiętam czy wikingowie tego prawa przestrzegali ale może i były jakieś sankcje

  4. Dzień dobry. No właśnie; jakoś nic konkretnego o tych Wikingach nie można przeczytać, choć raczej istnieli. Ale kim konkretnie byli to już „ginie w pomroce dziejów”. Może specjalnie utrąca się rzeczowe badania nad nimi, żeby móc ich potem wykorzystywać jak królika z czlindra przy rewizji różnych prawd, akurat niewygodnych. Do mnie najbardziej przemawia teza, że „Viking” to raczej zajęcie niż narodowość, rozbój po prostu, połączony z handlem, jeśli blitzkrieg się akurat nie udawał. Ciekawe są też wyniki pracy genetyków, a w tych zimnych błotach można znaleźć wcale użyteczne próbki. Ale to nie pierwsze fakty, które stwierdzono bezsprzecznie, a które nie miały większych szans na pokonanie utrwalonego przekazu pop. John Dee wiecznie żywy chciałoby się powiedzieć.

  5. Do mnie najbardziej przemawia teza, że „Viking” to raczej zajęcie niż narodowość, rozbój po prostu, połączony z handlem (…)

    Oczywiście, nawet w sagach jest to napisane wprost. „Viking” to wyprawa łupieżcza, organizowana przezkogoś zamożnego, którego było stać na zbydowanie i wyekwpipowanie takiej długiej łodzi. I wtedy płynieniesz na „wyking”. A chyba trochę później przyszło nazywanie wszystkich ludzi północy wikingami (albo potomkami wykingów), a przecież to nie całe narody zajmowały się piractwem a jedynie garstka, pozostali byli tak jak u nas zwykłymi rolnikami 🙂

  6. Wikingowie zabezpieczać mogli także handel słowiańskimi niewolnikami, stąd opanowanie przez Mieszka ujścia Odry, gdzie Jomsborg, stąd kariera Świętosławy. Sroce spod ogona nie wypadliśmy w tym komiksowym świecie szlachetności i wolnego handlu. A jak Netlfflix przejmą już Chińczycy to może  taki np. jest to jarl Bronisz stanie się głównym bohaterem sag.

  7. No tak, ale póki co dziś Wikingowie to archetypiczni przodkowie dzisiejszych narodów germańskich. W takich rogatych hełmach, co to ich naprawdę nigdy nie noszono, bo rogi przeszkadzają… Nikt też nie pamięta o tym, że samo słowo Germanie wymyślili Rzymianie i znaczyło ono dla nich tyle co nie-Celtowie. W XIX wieku w Niemczech wymyślono wiele nowych mitów, a dziś one są po prostu tekstami źródłowymi.

  8. No tak. Ale Edde i sagi czytają. A my naszego Kadłubka do kubła wywaliliśmy A byliny ruskie są zle, bo ruskie. No to Germanie są Herrenvolk, choć ich nauka z 19 w. jest wprost wzorem dla współczesnej pseudonauki. A my zamiast zgrywać głupa, glupiejemy naprawdę.

  9. Widać zatem wyraźnie, kto rozdaje karty i jakie komu daje… Gospodarz sporo napisał o tym, skąd się bierze ta dziwna polityka historyczna w Polsce, prowadzona od ponad 100 lat z zamiarem niedopuszczenia do tego, byśmy poznali prawdziwą historię. Qui prodest cui bono…

  10. Ciekawe co zatrzymało pana Jakuba Le Goff….

  11. Tak viking to zajęcie ponad wszelką wątpliwość. No i te królestwa wielkości powiatu, które są do dziś sławne i tyle się o nich przez 1000 lat pisze i mówi

  12. Rogate hełmy ponoć Wagner wymyślił

  13. Mysle ze wodzowie dzisiejszych vikingow i lechitow tez sie polaczol by pokonac wszechwladnego Coryllusa. Ale da pan rade. Pozdrawiam

  14. Oni wymyślili dużo rzeczy i wcale nie przestają. Nawet Mieszko miał być Wikingiem co oczywiście na być nie bez wpływu na różne prawa do różnych gruntów. Tylko jak ktoś niechcący jakiś stary cmentarz w Saksonii rozkopie (Eulau), rozpędzi się z badaniami to powstaje dym, który trudno zasłonić…

  15. tak mi przyszło do głowy że rogaty hełm był niebezpieczny dla noszącego bo jak zebał cios to zamiast obsunać się na krzywiźnie hełnu , cioś zostawał na rogu, miecz nie ześlizgiwał się.

  16. Może ktoś sobie przypomniał, że podróżnik Alfreda Wielkiego, niejaki Wulfstan, który wiedziony ciekawością dotarł do Truso, nic między Hedeby a Truso nie zdołał dostrzec. Tak silne wiatry wiały…

  17. W takim razie trzeba coś wymyślić i napisać. Za 800-1000 lat będzie jak znalazł! 🙂

  18. >Rogate hełmy ponoć Wagner wymyślił…

    Dwunastominutowa uwertura Wagnera Polonia jest podobno niezdarna jak pijaczek, który chce być duszą towarzystwa. Natomiast Woody Allen miał powiedzieć, że jak słucha Wagnera, to ma ochotę napaść na Polskę. Być może chodziło mu o reakcję Hitlera.

  19. Pełna zgoda, ale dlaczego wciąż się załapujemy na sprawczośc choć to nie nasza sprawa i nie nasze dobro.

  20. Bogaty zbiór ilustracji kapeluszy żydowskich Europy Zachodniej można znaleźć w wiki pod hasłem „Judenhat”. Do moich ilustracji dołożyłem nieco ilustracji z książek, które opowiadają jak chrześcijaństwo demonizowało Żydów. Wśród kapeluszy wyróżniają się stożkowe (podobne ale bez szpica nosili Purytanie) i te z „antenkami”/ „pikielhaubą” / „budionowką”. Ciekawe, że kapelusze te weszły do żydowskiej heraldyki,

  21. Judenhut lub Jewish hat

  22. no tak z tymi mitami często jest i śmiesznie, ktoś z blogerów niedawno przypomniał że rzymianie używali określenia germanie w znaczeniu, że mowa tej nacji była podobna do kruczego  krakania –  niezłe skojarzenie bo i adekwatne i śmieszne.

  23. Śmieszne inaczej 🙂 Jak niemiecki dowcip 🙂

  24. i te księstwa niemieckie wielkości powiatu, a jakoś nie zastanawia,  z czego te księstwa czerpały dochody , … może paść odpowiedź że … no z produkcji porcelany…  też śmieszne

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.