Sty 302014
 

O prozie Fiodora Dostojewskiego wypowiadam się zawsze z niezwykłą lekkością, swadą i znawstwem, a wszystko przez to, że przeczytałem tylko jedną jego książkę, tę mianowicie, która nosi tytuł „Biesy”. Najbardziej z tych wszystkich zawiłości, co je tam Fiodor Dostojewski pomieścił podobał mi się opis spotkania dwóch wieśniaków w karczmie. Jak wszyscy wiemy był Dostojewski znawcą rosyjskiej duszy i tam w tej scenie duszę tę właśnie opisał ze znawstwem. Spotyka się dwóch mużyków i zaczynają gadać, po kilku głębszych są już zaprzyjaźnieni, a po jeszcze jednym okazują się być powinowatymi. Rozmowa toczy się wartko, traktuje o koniach, czy o czymś, nie pamiętam dokładnie, a obaj bohaterowie przypadają sobie nawzajem do gustu tak mocno, że nie wyobrażają sobie rozstania. No, a jeśli już to wśród łez. I nagle jeden, dobrze już podcięty, wyciąga złoty zegarek i pokazuje drugiemu. Tamten jest zafascynowany, faktem, że jego kamrat posiada złoty zegarek i ogląda go ciekawie. Potem ten pierwszy chowa zegarek i rozmowa wraca do wytoczonych już wcześniej koryt, ani na chwilę nie zmieniając tempa czy temperatury, która, jak to wśród Słowian, jest wysoka. Kiedy przyszła pora by iść spać oba chłopi szczęśliwi i spokojni położyli się każdy w swoim barłogu. No i zasnęli. W nocy jednak ten co nie miał zegarka wstał, wziął siekierę i rozwalił łeb temu co zegarek posiadał. W cyrkule tłumaczył się, że po prostu był tak mocno wzruszony widokiem tego przedmiotu, tak nim zafascynowany, że zrobiło mu się jeszcze bardziej smutno niż wtedy, kiedy pomyślał o rozstaniu ze swoim kamratem. No, a że miał przy sobie jak raz siekierkę, nie czekał tylko swój emocjonalny problem rozwiązał od razu. I to jest właśnie mili Państwo słowiańska dusza, o której się tyle mówi i pisze ostatnimi czasy. Ja jak dobrze wiecie odnoszę się do ludzi epatujących otoczenie emocjami nieufnie. Szczególną zaś nieufność rezerwuję dla tych, którzy eksponują emocje głębokie, poważne, emocje związane z wielką, ale dawno minioną miłością na przykład, albo z wielką, nigdy do końca nie przemyślaną literaturą, ewentualnie z jakimś zgonem. To są rzeczy, które włączają mi w głowie sygnał alarmowy i od razu chwytam pewną ręką to co tam akurat mam cennego w kieszeniach, najczęściej portfel bo zegarka nie noszę. Naukę tę wyniosłem właśnie z prozy Fiodora Dostojewskiego, którą to prozę polecam wszystkim szczerze.
O wiele mniej nieufnie, ale także z rezerwą odnoszę się do ludzi epatujących emocjami płytkimi, powierzchownymi i tanimi. Mniej się ich obawiam po prostu, bo i cóż oni mi mogą ukraść? Zastanówcie się? Co może uczciwemu człowiekowi zwędzić kibic lokalnej drużyny piłkarskiej, z jakiegoś Potworowa, o którym tu już pisałem, albo wręcz z Werbkowic, gdzie kiedyś była wielka cukrownia? Cóż może zwędzić uczciwemu człowiekowi wariatka zakochana w jakimś pryszczatym gamoniu? Nic, może co najwyżej wzbudzić politowanie swoimi emocjami. Co innego ludzie o duszy przepastnej i wrażliwości wielopoziomowej, którzy chętnie o tych sprawach opowiadają.
Wczoraj na przykład Toyah napisał o jednym takim. Mam tu na myśli Janusza Józefowicza, który ma tę dziwną żonę, co jej się każe na dziwki w kiblu stylizować i nazywa to karierą. To jest swoją drogą niesamowite, jak ludzie mając przed oczyma jawny upadek i nędzę potrafią wmawiać sobie i innym, że jest to sukces i szczyt kariery. Ja celowo i złośliwie przypomnę tego degenerata Pilcha. Byłem bowiem dziś z teściową w szpitalu na kontroli ręki, która jakoś tam się zrasta i na poczekalni zauważyłem młodego człowieka z żółtymi zębami, który siedział i czytał Pilcha. Robił wrażenie oszukanego przez jakiegoś wrażliwca o słowiańskiej duszy, bo co rusz zerkał do tyłu ile jeszcze stron zostało mu do końca rozdziału. I nie mógł uwierzyć, że tak dużo. Kręcił też ów młodzieniec głową od czasu do czasu, a twarz jego wyrażała wówczas niedowierzanie. Tak to zinterpretowałem. No więc mamy tego Pilcha, symbol nędzy, upadku, Parkinsona chodzącego pod rękę z Alzheimerem i zapowiedzianej wielokrotnie śmierci, która przecież nie ominie nikogo z nas. I to jest właśnie według medialnych oszustów, kroicieli budżetów, miłośników złotych zegarków bliźniego swego, uosobienie zwycięstwa, to jest ta Nike w męskiej postaci zaplutego karła z flaszką w kieszeni. I jakby tego było mało mamy jeszcze tę nieszczęśliwą Urbańską, której coraz bardziej starzejący się mąż wrabia w coraz gorsze upokorzenia i coraz straszliwsze ustawki. Sam zaś reprezentuje to co zawarłem w tytule i co dotyka wielu Polaków, którzy skończą 50 rok życia i zorientują się, że to co zostało im dane, a co oni brali za złotą papierośnicę, za gęśle z jaworowego drewna, jest w rzeczywistości czymś innym. Bynajmniej nie złotym zegarkiem opisanym przez Fiodora Dostojewskiego, ale czymś całkowicie odeń różnym. I wtedy zaczyna się taniec. Wtedy zaczyna się to co ludzie żyjący w zgodzie z biologicznym zegarem, albo tacy, którzy mają marzenia i plany prawdziwe nazywają niestosownością. I my ten serial możemy oglądać właściwie codziennie od 25 lat. Mamy przed oczami jeden nie kończący się przegląd niestosowności. Korowód na którego czele pędzi w podskokach Janusz Józefowicz, człowiek, który chciał imponować ludziom z Brodwayu swoim musicalem, a teraz robi jeszcze dziwniejsze rzeczy. Ci wszyscy biedni, ciężko doświadczeni przez los ludzie marzą o tym, by być młodymi arystokratami, to marzenie hołubili w sercach od dzieciństwa, a jeśli nie od tak dawna, to od chwili kiedy poznali pierwszego oficera SB, czy jako to się tam w ich czasach nazywało. On ich przekonał, że wszystko jest możliwe, że wszystko się może zdarzyć gdy głowa pełna marzeń, jak mówią słowa piosenki. No i właśnie to co zostało powiedziane już się zdarzyło. Zarówno w życiu Pilcha, jak w życiu Józefowicza i Urbańskiej. Wszystko co zostało zapowiedziane już się spełniło. I nie pozostaje im już nic więcej jak iść w zaparte. Będzie co oglądać możecie mi wierzyć, bo są rzeczy na niebie i ziemi, nad którymi władzy nie ma nikt poza Panem Bogiem, ani Gromosław Czempiński, ani ten nowy, co go teraz lansują, autor książki „Zawód szpieg”. Po prostu nikt…
Z Józefowiczem sprawa była może troszkę bardziej złożona, to znaczy on rokował jeszcze nie dawno dość dobrze, tak dobrze jak kibice drużyny z Potworowa albo Werbkowic, czy tak jakaś wariatka, co biustonoszem na koncercie w wokalistę punkowego zespołu rzucała, bo się zakochała. Rokował pan Józefowicz nie najgorzej, bo ujawnił swoje prawdziwe emocje dotyczące rzeczy doczesnych. Przyznał się kiedyś, że jak był w Szwecji na jakimś tournée to ukradł coś dla dziecka ze sklepu. Wziął, bo mu było żal, że kupić nie może, że te szwedzkie dzieci mogą mieć co chcą z tych sklepów z zabawkami, a jego dzieci, mimo że jest on znanym artystą sceny, nie mają na to szansy. I on swoim dzieciom tę szansę stworzył. Można oczywiście dyskutować, dlaczego Józefowicz będąc w Sztokholmie nie miał pieniędzy, można oczywiście uwierzyć w to, że Pagart czy jak się ta mafia za komunizmu nazywała, okradał wszystkich równo i po występach żaden artysta nie mógł myśleć o niczym jak tylko o smutnym wpatrywaniu się w bogate wystawy sklepowe. Można, w to wierzyć, powiadam, ale nie trzeba. Ja byłem w latach osiemdziesiątych za granicą, nie w kraju kapitalistycznym, ale w takim dziwnym, co się Czechosłowacja nazywał i wcale nie zaprosił mnie tam Pagart. Pojechałem tam na zaproszenie przedsiębiorstwa o nazwie Jihomoravske Statni Lesy. Moje występy zaś polegały nie na stepowaniu i śpiewie solo przed wypełnioną publicznością salą koncertową, ale na lataniu po zachwaszczonych uprawach świerkowych z sierpem w dłoni i wycinaniu tych chwastów, które, dodajmy to koniecznie, by opowieść nasza nabrała niezbędnej w takich razach dramaturgii, były dwa razy wyższe ode mnie. Jeśli ktoś kojarzy nazwę trzcinnik, wie o czym mówię. No, ale wracajmy do Józefowicza. On nie mógł zarabiać w Szwecji na śpiewie i stepowaniu mniej niż ja na odchwaszczaniu upraw świerkowych na południowych Morawach. To są niemożliwe rzeczy. Mnie tam było stać na wszystko, ale większość pieniędzy wydałem i tak na piwo i czekolady, których w Polsce po prostu nie było. Pamiętam też kolegę Jurka, który nie widząc od kilkunastu lat pomarańczy kupił ich sobie za pierwszą zaliczkę chyba z 5 kg i zjadał wieczorem jedną po drugiej nie dzieląc się z nikim. Następnego dnia dostał takiej sraczki, że chcieli do do szpitala w Brnie odwieźć, ale jakoś z tego wyszedł. No i niczego nie ukradł wyobraźcie sobie, podobnie jak żaden z nas. Do głowy nam nie przyszło, że coś nam się od tej Czechosłowacji należy za darmo.
I myślę, sobie teraz jakie to jest dziwne, że Józefowicz może dorobić do swojej nędznej kondycji taką szmatławą legendę, taką brednie o dziecku co chciało mieć zabawkę ze Szwecji i nie przyzna się za nic, że pieniądze z honorarium przepił i przepuścił na dziwki. Że zamiast śmiało iść ścieżką prawdy i heroizmu jak mój kolega Jerzy, co zjadł 5 kg pomarańczy jedna po drugiej, on ucieka się do tak nędznych chwytów. Ale, jak powiadam to i tak jest nieźle, a raczej było nieźle. To jeszcze jakoś rokowało, ale teraz po teledysku z Urbańską to już właściwie koniec.
I popatrzcie teraz gdzie jest prawda, dobro i piękno. Żaden z tych ludzi nie może, po prostu nie może, pod karą natychmiastowego przemienienia się z ropuchę o nieświeżym oddechu, powiedzieć o sobie ani słowa prawdy. Może tylko łgać. I to dotyczy wszystkich, całej tej kasty wybrańców na opak, całej tej grupy amatorów złotych papierośnic wręczanych przez przypadkowo poznanych sympatycznych facetów z dużą ilością żelu na włosach. Wyobrażacie sobie, że – już nie będę wspominał tego Pilcha – jakiś Ziemkiewicz, albo Jankowski, albo nawet Warzecha pisze prawdę o tym jak przebiegała jego kariera w mediach? Że oni mają tyle ciepła dla tych ludzi, których poznawał w pracy, albo tyle niechęci do nich, że potrafiliby napisać o tym prawdziwe opowiadanie? Nigdy. I to dotyczy naszych, a co jeśli zaczniemy się zastanawiać nad Orlińskim, Vargą, czy Szczygłem? To jest absolutne dno i ciemność, to są główki dziecięce na pajęczych nogach wychodzące z bagien o pełni księżyca, to jest coś, za co nagrodą może być jedynie Alzheimer z Parkinsonem i Heine Medina na dokładkę.

Na stronie www.coryllus.pl mamy nowe obrazy Agnieszki Słodkowskiej, ze słynnej już serii „japończyków” mamy też cztery portrety bohaterów naszego komiksu o bitwie pod Mohaczem. Można tam także kupić poradnik „100 smakołyków dla alergików” autorstwa Patrycji Wnorowskiej, żony naszego kolegi Juliusza. No i oczywiście inne książki i kwartalniki. Jeśli zaś ktoś nie lubi kupować przez internet może wybrać się do sklepu FOTO MAG przy stacji metra Stokłosy, do księgarni Tarabuk przy Browarnej 6 w Warszawie, albo do księgarni wojskowej w Łodzi przy Tuwima 33, lub do księgarni „Latarnik” w Częstochowie przy Łódzkiej 8. Od dzisiaj zaś nasze książki będzie można kupić w księgarni „Przy Agorze” mieszczącej się przy ulicy o tej samej nazwie pod numerem 11a.

  68 komentarzy do “O przemożnej chęci bycia młodym arystokratą”

  1. Złotego kieszonkowego Schaffhausen’a po dziadku przezornie zakopałem w ogródku aby mnie nie kusiło pokazywać 😉

  2. Tak właśnie, pokazywanie to zgubny nawyk.

  3. Z tym Dostojewskim to prawda. Dla mnie było zawsze traumą, że nie mogłem przebrnąć przez tę jego rosyjską duszę. Wreszcie gdzieś przeczytałem, że on pod postaci swoich bohaterów podkładał idee i każdy człowiek jest egzemplifikacją tychże. Na dodatek dowiedziałem się, że w tych bohaterach są uwzględnione wszelkie idee, które hulały po XIX wiecznej Rosji. Jak pomyślałem, że żeby zrozumieć Dostojewskiego musiałbym zapoznać się z tymi wszystkimi ESERAMI, słowianofilami, socjalistami każdej maści, carobójcami, carochwalcami, „świętymi” mużykami co chodzą od wsi do wsi i co tam jeszcze występowało to stwierdziłem, że szkoda czasu, bo na koniec to wszystko i tak na nic wobec – jak Pan twierdzi – dużych międzynarodowych budżetów. Zresztą bez Pańskich twierdzeń można skonstatować fakt, że ten cały kocioł XIX wiecznej Rosji i tak na nic się zdał i to nie tylko w kontekście rosyjskim ale też globalnym. Z tego całego galimatiasu nie zostało nic, kompletnie nic szczególnie nic dla nas w Polsce ale też w Anglii, Węgrzech i innych krajach.

  4. Rosja przeżyła straszny holokaust. Narzekamy na nasz los, ale oni to dopiero mieli i mają przerąbane.

  5. Tak mówią o Dostojewskim? Że pod ludzi podkładał idee? Co za brednie…czegóż ci akademicy nie zrobią, żeby się na pensji utrzymać…

  6. No i co z tego? Mam się może tym wzruszać? Jak tamten złotym zegarkiem?

  7. żeby wzruszać się od razu, to nie wiem, zależy od wrażliwości ale czasem dobrze popatrzeć z innej perspektywy na nas, mamy 300 lat ciężkiej historii i rozbiorów a teraz jest jak jest, ale nie było u nas głodu jak na Ukrainie i kanibalizmu, mordów na taka skalę jak w Rosji, obozów jak w Chile, nie zrównano nas za pomocą tych specjalnych bomb jak w Afganistanie, nie było scenariusza wojny domowej jak na Bałkanach…no długo można by wymieniać, wczoraj przypomniałem sobie Doktrynę Szoku Noami Campbel /typowe dziecko resortowe/ i mam takie odczucie że mogło być dużo gorzej.
    I choć wiem że mogą nas ugotować jak tę żabę to kiedy czytam Pana blog i zaglądam w parę innych miejsc to myślę że jednak im się nie uda.
    Zebrowski to b. pozytywna postać. Opowiada o trudnych sprawach i potrafi uniknąć jadu, choć z pewnością podlega tej samej frustracji co my wszyscy, zaszczepia optymizm i wiarę. Polecam czasem go posłuchać 🙂

  8. Ehh proznosc pana zaslepia Panie Gabrielu..
    Prosze swoje opowiesci o pracy w Czechoslowacji sprobowac sprzedac polnocnokoreanskim spawaczom co swego czasu byli podnajmowani w Trojmiescie w Stopczni kilka lat temu jak to pracujac w danym kraju na wszystko stac.
    Ja tam pana Jozefowicza nie bronie bo gdyby nie byl TW to by kariery w latach 80tych nie zrobil – zreszta za starych czasow jak sie kogos chcialo brzydko zakwalifikowac to byl taki zbior logiczny zwany ‚K…y i zlodzieje’. Pani Natasza przyrzekala panu Januszowi ‚wiernosc’ przed urzednikiem napewno nie po to zeby mu smazyc kotlety wiec tez nie ma jej co zalowac.
    Ale niestety porwywnywac poziom cenowy Czechow ze Skandynawia i to jeszcze z czasow konca ubieglego stulecia i mowic ze to to samo to jest bardzo spore naduzycie i granie na niskich emocjach(wrzuta o pomaranczach)..

  9. jejku , ale mam radochę … ja Dostojewskiego tylko kartkowałam .. Idiotę dokładnie , resztę bardzo pobieżnie … a to po tym jak juz przeczytałam pamiętniki czy wspomnienia jego żony .. gdzieś w niemczech nie pamiętam miasta … wszystko przegrywał .. w ruletke może /?? a żona sobie nie radziła … i ja go potem juz nie chciałam czytać . Idiota to chyba była lektura i musiałam ….. Wreszcie czegoś nie czytałam 🙂 🙂
    Ale niestety czytałam seqel …. czyli DEmony Doderera …. Wiedeń…… no nie ma lekko …. 🙂

  10. spotykam takiego jednego co mimo wieku prawie nic nie wie o strasznych zbrodniach na POlakach za to masę o nieszczęściach rosjan …… może już nic nie napiszę… bo i tak ostatnio tu kilku brzydkich słów użyłam

  11. największy holokoaust w minionym wieku przeżyli Polacy

  12. Nauczyłem się dzisiaj zapomnianej umiejętności odkopywania na S24 wiadomości zesłanych do piwnicy (teraz guziki umieszczone są gdzie indziej). Przy okazji naczytałem się regulaminów i paragrafów i dotarłem do tekstu Salomona. Kiedy go przeczytałem to opanował mnie iście dziecięcy napad śmiechu, bo ukrytą informację można podle redakcyjnych paragrafów odczytać tak:

    Redakcja uważa iż (Kubiak) „Pochowany na cmentarzu żydowskim przy ulicy Okopowej w Warszawie.” to treść wulgarna i trudna do zaakceptowania”. :)))

    salomona pisania

  13. Kieyds tam w zamierzchłej historii wybraliśmy się na podryw z kolegą , zazwyczaj była to runda po kawiarniach , lokowaliśmy się się w tej, w której trafiły się urodziwe dziewczyny . Trafiliśmy na jakies dwie studentki , dość oczytane dziewczyny , mimo to ,że zawsze byłem wygadany , jedna z tych dziewczyn skasowała mnie właśnie Dostojewskim . Jakoś tak zaraz się złożyło ,że ojczyzna powołała mnie do służby i w bibliotece jednej z wielu jednostek w której miałem przyjemnośc słożyć ojczyźnie trafiłem na Dostojewskiego , to i przeczytałem „Idiotę ” , Zbrodnię i karę” i „Braci Karamazow” > Niestety już nigdy potem nie trafiłem na dziewczynę , która zahaczyła by o Dostojewskiego .

  14. Weź się facet odwal, dobrze…a spawacze mogą swoje opowieści wsadzić sobie w tyłek, tyle one są warte w porównaniu z opowieściami kubańskich najemników pracujących w NRD przy pozyskiwaniu rtęci. Jest pan na moim blogu, a ja tu piszę to na co mam ochotę.

  15. O Januszu Jozefowiczu slyszalem z okazji proby epatowania Zachodu Wschodem przez „Metro”, zakonczonej calkowitym fiaskiem. Ale z ciekawosci zajrzalem wzorem prezydenta Komorowskiego do polskiej wikipedii zeby zobaczyc jakie tam sa informacje. O Jozefowiczu dosc krotko jak na takiego artiste, nie podaja nawet nazwiska jego oficera prowadzacego. Ale o jego zonie Nataszy Urbanskiej pisza „córka Zofii Urbańskiej i ppłk. Bolesława Urbańskiego „.
    Slyszalem ze zona Owsiaka nazywa sie Lidia Niedzwiedzka-Owsiak. Czy to nie przypadkiem jakas siostra znanego diskdzokeja stanu wojennego, Marka Niedzwiedzkiego z radiowej trojki?

  16. Stare z przedszkola… „pokazywalem jak bylem maly”… Pokazywanie to dobra demaskatorska strategia, ale tylko jak sie „przedluzenie reki” pod pacha, ktora pokazywanemu objawia sie jako ostatni widziany przemiot.

  17. A jeśli chodzi o resztę dzisiejszego wykładu to nie mam papirów na rzucanie kamieniami .

  18. Ukryte komentarze czyta się tam poprzez [Drukuj] i teksty w całości również 😉

  19. Nie wiem jak jest, ale wszystkie postaci prowadzą takie dialogi ze sobą, że nie można tego czytać.

  20. Muszę sie odnieśc do wszytskiego:
    1) Kydryński w filmiku na Polonii opowiadał jak wyjeżdżając z Pagartem handlował wódką i borowikami, więc chociaż miał jakiś towar, a nie tak jak Józefowicz, ale i tak jest to śmieszne i twirzy dystans do „arystokraty”,
    2) Proza o mużykach najbardziej przeraziła kiedyś moją koleżankę, lato, w sadzie czytałyśmy sobie Izaaka Babla i trafiłyśmy na opowiadanie o mużyku, który nie chciał zaprząc do sani swojego konia zeby synową do porodówki zawieźć, a ta moja koleżanka była w ciąży, opowiadanie to było dla niej przerażające, tłumaczylismy jej wszyscy że to inna kultura … a następnego dnia przeszłyśmy na czytanie Magdaleny Samozwaniec,
    3) Był film o szulerach, Józefowicz zagrał tam takiego knajackiego przystojniaczka, w czerwonej skórzanej kurtce (zapomniałam jak się te kurtki nazywało od nazwiska aktora) no pieknie zagrał,
    4) Coryllusie nie potrzebnie jest Pan opryskliwy, Nie będę zamulać. pozdro.

  21. A w nawiązaniu do „Metra” – to była taka plotka, ze Kubiak w NY nie chciał się podzielić dochodami z występów, no i „zszedł ze sceny”.
    A tak w nawiąznaiu do resortowych bąków… to gdzie są Kubiaka dzieci, czyje noszą nazwisko i jak ono brzmi, i co robią, poza tym że są młodymi arystokratami? , no bo utrzymują się chyba z dziedziczenia.

  22. Allan Krupa/9lat to z Górniakową, a może i inne są..

  23. Potrzebnie, to jest kolejny model, który przychodzi, żeby mi powiedzieć coś na temat mojej próżności. Dlaczego on nie pójdzie do Józefowicza, albo do Ziemkiewicza i nie powie temu ostatniemu: no z tym plakatem na wysokość całej kamienicy co to pana wyobrażał, panie Rafale, to jednak gruba przesada. On tego nie zrobi, bo wie, że zostałby olany, ale tu proszę, czuje się w obowiązku mnie napominać, a to niby z jakiej racji?

  24. Jasne wolnoć Tomku na swoim Blogu, dobry manewr na „czepialskich” to manewr skuteczny .. ,

  25. Ja też pracowałem miesiąc w Czechosłowacji i mimo że przepijałem dużo pieniędzy na świetne czeskie piwo zostało mi sporo pieniędzy na to i owo .A gadanie Józefowicza o tym jak to okradał sklepy w Szwecji ,przypomina mi jęczenie niejakiej Krawczyk która tłumaczyła swoje ,,usługi seksualne ,,w Samoobronie tym że ,,przecież nie będzie po studiach sprzątaczką ,,.Złodziejstwo to złodziejstwo ,K……stwo to k……..stwo.

  26. to dokładnie tak jest jak Pan pisze …. ja rozumiem p. Anię…. ale ja też uważnie czytam to co Pan pisze o sobie …. i to jest tyle ciężkiej pracy … ja już pisałam , że mam w otoczeniu ludzi w Pana wieku z grubsza .. budujących swoje własnemi rękami bez kompletnie wsparcia ,,, nawet ( na szczęscie ) kredyty im się często nie należą……
    i oni wszyscy … mili ludzie … znani mi przecież dawno …. wszyscy w określonych sytuacjach warczą…. mam to już rozpoznane ….. myślę , że choć wolimy żeby było miło , to czasem jest ta droga na skróty konieczna … żeby mniejszą energią załatwić sprawę….
    Mam nadzieję że wszyscy o których myślę …… DACIE RADĘ … 🙂

  27. Pani Aniu zUW .Klęskę Metra na Brodwayu ja bym upatrywał w scenariuszu .Żona pojechała na ten musical i jak mi streściła spektakl to wynikało z jej opowieści że to jakiś socjalistyczny produkcyjniak.W treści okropnie antykapitalistyczny .A Brodway to chyba jest wizytówka kapitalizmu amerykańskiego.To tak jakby pojechać na Kreml i wystawiać sztukę opartą na ,,Syzyfowych pracach,,

  28. Pani Aniu …. życie jest przewrotne .. chcemy żeby tu było miło …. ale to że coryllus zbanował na salonie pana Romana .. i On tu przyszedł parę dni temu na chwilę….. Otwarły mi się drzwi do świata przeszłego ,,,trudno tu w internecie pisać jak fundamentalnie ważne …. gdyby coryllus na salonie nie warczał nigdy bym nie złapała końca nitki ….. Życie jest przewrotne … pozytywnie też … NIe ma tego złego co by na dobre nie wyszło ……. 🙂 … 🙂

  29. A jak Józefowicza nie było stać na zabawki mógł popracować na zmywaku.Tysiące naszych to robiło i korona im z głowy nie spadła.W Polsce jest takie przysłowie ,,Wstyd to kraść…,,.Niestety część naszych rodaków nie zna wstydu .

  30. Ale tak zupełnie na marginesie tych młodych arystokratów, to u Kossakówien był ogrodnik który powtarzał (cytuję) „u tych jaśnie państwa to zawsze jakieś fiksum – dyrdum” („Maria i Magdalena”) i w nawiązaniu do celebrytów opisnaych przez Coryllusa i tych wspomnianych przez „Chcę wiedzieć” i jeszcze inszych aspirujących do tego określenia – powiem, że słowa ogrodnika, opisanego przez Magdalenę Samozwaniec, trafiały w sedno.

  31. tak , ten ogrodnik był kapitalny ….. a teraz tam ogrodu nie ma , ani nic właściwie … większość terenu zabrana dawno … ruina …. i bardzo ogólnie wszystko to przez fiksum dyrdum … niekoniecznie Kossaków …..

    Pisał ostatnio Gospodarz o Sewerynie ,,,,, robił on rok temu czy dwa w radiokrakow słuchowisko ,, a raczej teatr radiowy … bardzo piękne Wesele Wyspiańskiego … Publiczność była w studio na nagraniu i była transmisja przez internet … i OLo Walicki grał na żywo … Seweryn to i grał i reżyserował …. I spać nie mogłam … jak każde słowo tam aktualne ….. Złoty róg co mu się urwał sznur … i trza być w butach ,,,, i panowie wiela by już mogli mieć tylko oni nie chcą chciec….. i mego dziada piłą rżnęli myśmy wszystko zapomnieli …. i właściwie cały tekst linijka za linijką by tu wpisać………
    i na to jeszcze summa : fiksum dyrdum

  32. Braun u Jezuitów

    kurczę, nie wiedziałem że przed wojną w Warszawie zalegalizowano homosiów i że była różową stolicą, jako jedyne miejsce w świecie zachodnim …załamka i ta opowieść o porąbaniu złotego Jezusa ! łolaboga

    https://www.youtube.com/watch?v=-TFEn0KlllA#t=28

  33. jak się ma do czynienia z natrętną muchą to trzeba użyć packi , muchy zazwyczaj bywaja w takich wypadkach zdziwione

  34. Ja mam nadzieję Panie Garielu ,że nie zaprzestanie Pan wspólnych z Panem Grzegorzem Braunem wykładów .

  35. nasze mrowisko;

    https://www.youtube.com/watch?v=H-q1wZcUHhk#t=133

    w sumie szkoda jakby to poszło się je…ać

  36. http://www.youtube.com/watch?v=UwwLWVpVtT0

    oto prawdziwe korzenie gender:)

  37. szkoła frankfurcka

  38. jak byłem w podstawówce to na słowa Pokaż odpowiadało się : pokaż to był chiński tokarz.
    ale to chyba już nie jest śmieszne?

  39. koszerna odmiana soft bolszewizmu

  40. a na daj była odpowiedź ” to był chiński sprzedawca jaj ” też nie śmieszne?

    obniżamy poziom Coryllus? ale ja mam 38.7 i straciłem głos

  41. nie wiem co kto czytał ale polecam wykłady księdza Chrostowskiego, a dla tych którzy nie boją się brzydkich wyrazów pamiętniki
    Louis-Ferdinand Céline, nie ma w sieci ale ja mam w pdf-ie

  42. to też nie na temat, ale śmieszne i głębokie.
    Spotyka się dwóch żydów.
    Jeden pyta: Panie Rappaport ,gdyby miał pan jednym słowem powiedzieć jak jest , to co by pan powiedział?
    -Dobrze.
    -A w dwóch słowach?
    -Nie dobrze.

  43. Tak na marginesie zupełnie. Z tego co mi wiadomo, ten teledysk z panią Urbańską, reżyserował syn Józefowicza. Choć czy to ma jakieś znaczenie…?

  44. albo;
    przed ścianą płaczu w Jerozolimie modli się biedny Żyd o 100 dolarów bo rodzina umiera z głodu, dookoła tłum modlących się i w tym tłumie pojawia się ręka z banktnotem 100 dolarowy.
    Bankster z NY wciska Zydowi 100 dolarów i zajmując jego miejsce przed ścianą płaczu obcesowo mówi; ” Masz i spierdalaj. Ja modlę się o więcej”

    w ogóle tak myślę że dowcipy o nacjach ; Polakach i innych rozkminiają nasze doktryny, ktoś chciałby pójść tym tropem, jakie dowcipy o Polakach wydaja się Wam najmocniejsze/czyli najprawdziwsze?

  45. tak, to żenujące wszystko, ale ci ludzie nie znają wstydu

  46. ‚chcę wiedzieć”- nic nie zrozumiałeś z tego szmoncesu.?
    to nie dotyczy nacji. można by tam umieścić pana Pospisila albo Havranka lub jeszcze kogo innego.
    on mówi o tym, że lapidarność wypowiedzi ma swoje ograniczenia.
    Majstersztykiem jest tu pytanie Jerzego Dobrowolskiego w filmie:
    -Co to są te?

  47. Oni robią interes,i to nie na niby.

  48. w tym dowcipie „Dobrze” wymawia się „Tobrze” więc jest raczej przypisany do nacji, przynajmniej ja zawsze go tak znałem
    a co do Dobrowolskiego to nie kumam

  49. nie ważne jak się wymawia. może być grzegorz brzęczyszczkiewicz. Poszukiwany ,poszukiwana. Zmiany w projekcie urbanistycznym .2000 zł, Kłania się klasyka- Stanisław Bareja. to klasyczy przykład pajaca, który aspiruje,ale wszystko mu się kojarzy z dupą, gościu ty nic nie kumasz.

  50. daj link, mogę nie znać…

  51. wrzuć sobie Jerzy Dobrowolski,geniusz, to ode mnie, zmiany w projekcie urbanistycznym w filmie Poszukiwany Poszukiwana.

  52. już mam, pamiętam….

    ale ten dowcip jest starszy:} niż Bareja

    ale o czym on jest według ciebie,
    wydawało mi się ze go rozumiem ale może nie….

  53. Coryllus, jak do Rabbiego, o czym jest ten dowcip…niedowcip.

  54. Słuchajcie, uważam, że przeginacie, pod każdym tekstem latają kawałki o Żydach. Misją tego bloga nie jest walka z syjonizmem, ale coś innego. Każdy kto będzie szedł pod prąd tej misji, choćby był nie wiem jak dobry szlachetny wyleci bez słowa ostrzeżenia.

  55. A ty wszystko kumasz? Czy może masz jednak jakieś braki?

  56. Zaraz będzie dowcip o dyscyplinowaniu dyskusji. Ja się nie waham jak wiecie.

  57. Syn Józefowicza ale nie syn Urbańskiej jak mniemam ?

  58. coryllus … ja się gryzę w język ale nic nie pomaga … napiszę i będe miała z głowy ….. Panie Sułku kocham pana ….. 🙂 .. 🙂 … 🙂 …. ten żart ma swoje inne znaczenie niż to proste ,, elizowe ,, ale to jeszcze wyjdzie

    to się odnosi nie do Pana !!!!!!!!

  59. Oczywiscie ze to Pana blog i Pan tu jest gospodarzem.
    Czytajac komentarze to widac ze wiekszosc ludzi czytajac Pana wpisy kieruje sie tylko i wylacznie emocjami a nie trescia, jesli taki jest Pana cel to bardzo przepraszam za poprzedni wpis bo nie chce psuc prostej wizji swiata sentymentalnej czesci odbiorcow Pana bloga.

  60. Słusznie mniemasz,Urbańskiej to dopiero maleństwo.

  61. troche to bezczelnie: wiedzieć lepiej czym się tu ludzie kierują lepiej od samych zainteresowanych, ja jestem endekiem i też nie jestem fanem uniesień,
    ja tu przychodzę po wskazówki metodologiczne do czytanie rzeczywistości,
    uważam to za pragmatyczne

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.