Lip 072018
 

Miałem dziś napisać bardzo kontrowersyjny tekst o możliwościach prowadzenia handlu detalicznego w Polsce, ale dam sobie spokój. Na ósmą idę do kościoła, lepiej nie…Napiszę o czymś innym. Rozmawiałem wczoraj z Markiem Budziszem, autorem książki Koniec rosyjskiej Ameryki i rozmowa ta była w przedziwny sposób podobna do rozmowy z Grzegorzem Kucharczykiem, którą dziś umieszczę na www.prawygornyrog.pl Obaj panowie przekonani są, że za mało w Polsce wydaje się i dyskutuje książek o przedmiocie ich zainteresowań. W przypadku Grzegorza Kucharczyka są to Niemcy, w przypadku Marka Budzisza – Rosja. Ja się z nimi obydwoma zgadzam. Tak zwana przestrzeń publiczna w Polsce wypełniona jest najgorszego rodzaju politycznym popem, w którym nie ma miejsca na w zasadzie na nic. Na pewno nie ma tam miejsca na takie książki jakie piszą Budzisz z Kucharczykiem. A na co jest miejsce? Głównie na tak zwane autorytety i postaci z charyzmą. Myślę, że charyzmaty, którymi legitymują się medialne autorytety są miarą naszej degradacji. Za chwilę opowiem o szczegółach, ale najpierw jedna dygresja. Ten tekst mógłby nazywać się w zasadzie tak – W jaki sposób media zniszczyły uniwersytet. Byłby może ciekawszy, choć pewnie nie bliższy prawdy, bo uniwersytet w Polsce i jego misja wobec państwa został zniszczony nie przez media tylko, ale przez pieniądze i system deprawacji wydawców akademickich. Głównie. Media dołożyły do tego jedynie pięterko w postaci rzeszy ekspertów od wszystkiego, którzy nie mają żadnych zahamowań. Ich misją zaś jest po prostu deprawacja młodzieży, która dokonuje się – jak zwykle – poprzez tych, wymienionych tu już charyzmatyków.

Toyah napisał przedwczoraj wstrząsający zupełnie tekst o środowisku Gazety Polskiej, tekst, który w oczywisty sposób demaskuje i unieważnia metodę prowadzenia polityki personalnej Jarosława Kaczyńskiego. Jeśli prezesowi zdawało się, że posiadając kota i kilku znajomych jest w stanie wpływać na stan umysłów Polaków i ich postrzeganie polityki oraz sytuacji wewnętrznej to się grubo pomylił. Odruch bowiem jest taki – jeśli ktoś ważny ma kota, to znaczy, że ja, jak sobie tego kota kupię, to też będę ważny. To jest nie do zwalczenia. Dorosłym ludziom nie można wytłumaczyć, że to nie działa, a prowadzi do kompromitacji jedynie. Nie zrozumieją, bo chęć osiągnięcia sukcesu tu i teraz, a w dodatku sukcesu nie dającego się zakwestionować i ważnego także w sferze symboli jest przemożna. Wychodzą z tego takie rzeczy – proszę bardzo –

https://twitter.com/rudybouma/status/1014946837659340801

To jest ekspert ze środowiska GP wypowiadający się na ważne tematy dla zagranicznych mediów. Ekspert ten podkreśla swoją charyzmę jedynym znanym mu ze swojego podwórka symbolem władzy czyli wielkim kotem.

Wróćmy jednak do publikacji naukowych. Nie wiem dlaczego się o nich nie mówi i nie pisze, powody są mało, moim zdaniem złożone, a po wczorajszej rozmowie z Markiem Budziszem o jego książce śmiem twierdzić, że nie ma ich wcale. No, ale Budzisz to dziennikarz, on jest przyzwyczajony do wystąpień publicznych i nie ma takiego odruchu jak niektórzy humaniści, którzy uważają, że ich praca dostępna być może tylko dla jakichś wewnętrznych kręgów osób bardzo wtajemniczonych. Kiedy zaś ktoś spróbuje ją pokazać szerszej publiczności jej wartość natychmiast spadnie. To są nawyki i przyzwyczajenia dzikusów, o czym humaniści nie wiedzą, albowiem nie interesują się pracami poważnych etnologów. Dla dzikusów buduje się specjalną, ścisłą hierarchię i potem się ich za pomocą wydumanych kompletnie zasad rządzących hierarchią, dyscyplinuje. W przypadku autorów akademickich narzędziem dyscypliny jest ta cała punktacja prac. To jest idiotyzm mający jeden cel – odciąć autora od czytelników i wmówić temu autorowi, że czytelnik jest jego wrogiem. Do tego dochodzą jeszcze feudalne zupełnie nawyki, które nie pozwalają młodszym autorom na promowanie swoich prac, bo ich promotorzy „są godniejsi”. Tak jakby występ w tym czy innym medium był jakąś nobilitacją, a nie narzędziem sprzedaży. No ale wszyscy orientujemy się mniej więcej, że nie chodzi o sprzedaż, ale on nowy rodzaj cenzury, w zasadzie autocenzury, kiedy to treści istotne wydają się samemu autorowi tak ważne, że nie mogą być udostępniane poza hierarchią, do której on aspiruje. To są smutne konstatacje, bo los dzikusów jest wszystkim znany, kiedy już wbije się ich w przekonanie o własnej wyjątkowości i przekona, że są jedynymi prawdziwymi ludźmi na świecie, przychodzi czas na likwidację całego plemienia. Oni się tego nie spodziewają i łatwo tej likwidacji ulegają. Tym łatwiej, że najsprytniejszym spośród nich intuicja podpowie, że może to tylko kolejna zmiana, wobec której należy się jakoś ustawić, kosztem tych mniej rozgarniętych rzecz jasna. Ochoczo będą więc pomagać w likwidacji całej grupy. To się w zasadzie widzi już dzisiaj.

Nie oglądając się na nic zainaugurowałem prace Królewskiej Komisji Wojska, Skarbu i Domen. I wiecie co? Oni po prostu nie odpowiadają na pytania. Nie ma z nimi kontaktu. Myślę, że bez dragonów się nie obejdzie. No, ale najpierw zadzwonię w jedno i drugie miejsce. Potem zaś trzeba będzie tam wtargnąć i przepatrzeć co mają w magazynach. To jest jedyny sposób, żeby przywrócić tych ludzi do przytomności. Jedyny powiadam, a ja upatruję w tym jeszcze szansę na sukces sprzedażowy.

Musimy tak zrobić, dlatego, że na wyraźne polecenie Jarosława Kaczyńskiego, poziom dyskusji oraz klasyfikacja problemów jakimi zajmuje się tak zwana prawicowa publicystyka zleciał na samo dno. I owo dno jest przez prezesa akceptowane, firmowane, wręcz hołubione, bo jemu się wydaje, że to są sprawy, którymi żyje wyborca masowy.

Marek Budzisz opowiadał wczoraj same wstrząsające rzeczy, zapytałem go w pewnym momencie jak Rosjanie odczytują swoje polityczne testamenty pozostawione im przez poprzedników. On zaś rzekł, że w zasadzie dosłownie i wszystko do zostało w dokumentach i publicystyce od czasów Piotra I, jest przedmiotem głębokich studiów. Wszystko jest nadal ważne i dokładnie analizowane. Zapytałem też czy w Polsce ktoś podejmuje takie studia nad Rosją, bo o tym, że studia nad doktryną i tradycją polityczną Polski nie istnieją, jest jasne. Marek Budzisz rzekł, że w zasadzie tylko krakowskie środowisko skupione wokół profesora Andrzeja Nowaka podejmuje takie próby. No nie wiem…moim zdaniem to są jakieś słabe próby i zbyt powolne. Andrzej Nowak zaś został uwikłany w idiotyczny projekt popularyzatorski, który nosi nazwę Dzieje Polski czy jakoś podobnie i jest utrzymany w konwencji anty sprzedażowej. No, ale jest zrozumiały dla pisowskich elit i ich sposobu postrzegania wyborcy i współczesnego Polaka w ogóle. To bardzo źle rokuje. Bo czyni z nas wszystkich dzikusów przekonanych o swojej wyjątkowej roli. Patrzę na to i przypominają mi się ostatnio przeczytane teksty o misjach jezuickich wśród Huronów. Nie można było tych ludzi przekonać, że piorun nie jest wielkim ptakiem, który przylatuje z księżyca. I my też nikogo nie przekonamy, że można i koniecznie trzeba postępować inaczej. No, ale nie będziemy się też za bardzo starać, bo nie prowadzimy tu misji, ale handel detaliczny.

Zapraszam na portal www.prawygornyrog.pl

  24 komentarze do “O różnicy poziomów”

  1. Targalski to agentura wewnętrzna i dureń, a mój rudy kot, jego „dużego”rudego kota zjada na śniadanie.

  2. Drogi Coryllusie, siła wpływu GP i Sakiewicza na Kaczyńskiego wynika wprost z siły Klubów GP. Jeśli ktoś jest zdolny zorganizować 30 – 50 tysięczną demonstrację poparcia dla PiS czy TV Trwam to jest najważniejszym, poważnym partnerem któremu płaci się za poparcie wpływami, stanowiskami, pieniędzmi. Tak jest od zawsze i wszędzie w polityce – liczy się ilość szabel ew. dywizji. Żadne względy estetyczne nie mają tu najmniejszego zastosowania. Zorganizujmy 200 tysięczną manifestację poparcia dla reformy SN pod Twoim przewodem a następnego dnia to Ty będziesz, zamiast Świrskiego, wydawał pieniądze na obronę dobrego imienia Polski czy co tam zechcesz. To w polityce najwyraźniej realizuje się stara zasada ‚do ut des’.

  3. Czy w innych krajach też prowadzi się wewnętrzną politykę w ten sposób? To są krótkowzroczne idiotyzmy

  4. a co to są klubygp? paru brzuchaczy na stołkach. Większość Polaków nie wie, że to coś istnieje.

  5. Jest dokładnie odwrotnie – tzn. GP ma zgodę na produkcję takiej, a nie innej propagandy – nie dlatego, że organizuje manifestacje (więc coś oferuje) a dlatego organizuje manifestacje, bo wcześniej dostała status oficjalnego propagandysty ze wskazaniem treści, jakie ma oferować. Dostajemy taki, a nie inny produkt – bo tak jesteśmy postrzegani – tzn. iż najlepszy wynik poparcia wyborczego daje „ciemny” katolicko-narodowy elektorat.

    GP nie organizuje tęczowych parad – ponieważ stwierdzono doświadczalnie, że to produkt niszowy, nie dający pożądanego skutku (bez znaczenia, iż eksperyment przeprowadził kto inny) – ewentualny elektorat jest mały – i zraziłby ten postrzegany jako większy.

    To nie oznacza, iż oferent jest katolicko-narodowy – tylko, że taki produkt oferuje, bo taki daje mu sukces. Tak samo, jak w słynnym stwierdzeniu producenta papierosów – my ich nie palimy, my je tylko sprzedajemy.

    Tzn. status oficjalnego propagandysty nie jest wynikiem skuteczności w organizowaniu manifestacji, nie jest nagrodą za te manifestacje – lecz manifestacje są skutkiem przyjętego modelu propagandy.

    Jaka jest oficjalna narracja można zobaczyć na Poczcie – która jest organizacją w pełni kontrolowaną przez rząd – są to dokładnie te same treści – „patriotyczne”. Np. obecnie na stojaku reklamowym stoi hit, bestseller – „Wołyń we krwi”. Na innych stojakach – treści patriotyczne i kolorowe magazyny ze standardem – odpowiednie życiorysy plus magazyny kolorowe. Tak nas widzą – dopóki jest Pilecki, żołnierze wyklęci, i Wołyń we krwi i „zakonnica uczy gotować” plus album o Papieżu – elektorat jest pewny, że wszystko jest w najlepszym porządku. Problem w tym, iż o tym co myśli elektorat decyduje kilka firm sondażowych – które to poparcie mogą zmienić do granicy progu wyborczego w kilka tygodni. Poczta nie zorganizowała dotychczas żadnej manifestacji – a oferuje te same treści.

  6. Chciałem przypomnieć co Jarek Beskidy napisał na S24 w 2015 roku, że po wyrokach ogłoszonych w trybie wyborczym, kiedy Grzegorz Braun wygrał z Gazetą Wyborczą, a przegrał z Gazetą Polską,  świadczyć miało już wtedy o przesunięciu centrum dowodzenia leminżerią z Czerskiej na Filtrową.

  7. No, ale to centrum na Filtrowej to jest jakaś szydera gruba

  8. Sądzę, że to nie jest do końca tak, iż to System wybiera sobie rządzących i ich zmienia, czy też zmienia centra głównej narracji. Oczywiście wpływa i stara się sterować – ale to nie jest zdeterminowane. Tzn. PiS wygrał wybory nie dlatego, że dostał legitymację z centrali (ktokolwiek to jest) – a dlatego, że właściwie wytypował elektorat większościowy.

    PiS jest u władzy i to z większością parlamentarną dlatego, że złożył lepszą ofertę – ale ta oferta wynika z tego, jacy my w większości jesteśmy – a nie jaki jest oferent. W istocie nie potrafi kontynuować czy zrealizować złożonej oferty w pełni – ponieważ nie będąc tożsamym ideowo z odbiorcą oferty nie posiada klucza do modyfikacji i kontynuacji – oferta ma charakter głównie werbalny i propagandowy.

    Oferta ma charakter głównie w sferze narracji – a to nie oznacza, że nastąpi „dostawa towaru”. Oczekiwać należy, że w miejsce tej dostawy zwiększone zostaną wysiłki „działu marketingu” polegające na przekonywaniu odbiorcy, iż „towar już dostał”, a to, że go nie widzi jest wynikiem tylko jego subiektywnego przekonania. Działanie takie jest znane z marketingu – gdy dostawca nie może lub nie chce zmienić dostarczonego produktu podejmuje wysiłek, by przekonać odbiorcę, że spełnił świadczenie, bez jakiejkolwiek zmiany materialnej w samym świadczeniu.

    Tzn. PiS nie rozumie elektoratu, a zgaduje, czego on oczekuje, traktuje go instrumentalnie. To nie oznacza, iż nie podejmuje działań pożytecznych, czy nie realizuje sensownych projektów – ale z czasem wyborcy dostrzegają rozbieżności i dysonanse – to, iż lojalność wobec wyborców ma charakter czysto polityczny – nie jest wynikiem wspólnoty ideowej, ale wynika z oczekiwania na poparcie wyborcze. To oczywiście nie oznacza, że jakaś realna siła polityczna ma do złożenia lepszą ofertę – ale też nie oznacza, że mamy być lojalni wobec kogoś, kto traktuje elektorat instrumentalnie.

  9. To są smutne konstatacje, bo los dzikusów jest wszystkim znany, kiedy już wbije się ich w przekonanie o własnej wyjątkowości i przekona, że są jedynymi prawdziwymi ludźmi na świecie, przychodzi czas na likwidację całego plemienia. Oni się tego nie spodziewają i łatwo tej likwidacji ulegają.

    Ten proces jest obserwowany przeze mnie wśród górali. Chwalono ich religijność i wyjątkową pracowitość na roli, przywiązanie do lasu i ziemi. A teraz religijność pada, a sprzedaż ojcowizn do parków narodowych jest na porządku dziennym. Zostają tylko Szalone Konie.

  10. a mnie nie męczy, fakt że sie ludzie organizują.

  11. Jeśli się organizują to może dobrze ale jeśli są organizowani to już może nie być tak dobrze.

  12. O kreowaniu autorytetów

    Sostratos, architekt od słynnej latarni morskiej na Faros, uwiecznił na niej imię Ptolomeusza, a swe imię ukrył pod tynkiem, by dopiero czas je odsłonił. Natchnieni tym wzorem architekci od budynku biblioteki publicznej w Bostonie umieścili tam imiona wielkich sław:

    Moses

    Cicero

    Kalidasa

    Isocrates

    Milton

     

    Mozart

    Euclid

    Aeschylus

    Dante

     

    Wren

    Herrick

    Irving

    Titian

    Erasmus

    Skąd ten wybór? Pierwsze litery czytane od góry do dołu dają nazwę firmy architektonicznej McKim, Mead & White.

  13. Mam pytanie: czy mogłabym złożyć  zamówienie i zapłacić teraz  a  poprosić o przesyłkę pod koniec lipca? Od wtorku nie ma nas w domu przez 2 tygodnie a mam obawy,czy Twoich dóbr mi wystarczy,jeśli będę czekać z zakupem do powrotu 🙂

  14. Niech Pani tego nie robi jest tyle zamówień, że nie możemy się spod nich wygrzebać, a za chwilę wysyłka stanie, bo idziemy na urlopy

  15. Szczególnie w USA i w Koronie tak się robi politykę. Wszystko opiera się na znajomościach z elitarnych szkół i pertraktacjach z tzw. mocnymi ludźmi. Tak się kupuje głosy na konwencjach przedwyborczych partii startujących w wyborach.  To właśnie Kaczyński nazywa demokracją transakcyjną – do ut des i, mimo krytyki, sam stosuje. Zasada jest wprost z republiki rzymskiej.

  16. Ale ja mówię o wyprowadzaniu ludzi na ulice

  17. Absolutnie się nie zgadzam! Propaganda, hasła itp to smarowidło do chleba a nie realna siła. Który z postulatów GP został zrealizowany? Żaden! PiS realizuje tylko swoje a o pozostałych pozwala do woli gadać swoim sojusznikom dając im np media. W polityce, powtórzę, liczą się tylko wybory tzn. liczą się tylko realne szable. Nic poza tym.

  18. To jest, sensu stricto, demonstracja siły/szabel bo nie ma w Polsce modelu konwencji partii w stylu anglosaskim. Ale przypomnę, że to kluby GP zrobiły demonstrację poparcia dla PiS ws TK na początku 2016, to te same kluby robiły miesięcznice i to one poparły demonstracjami multiplex dla TV Trwam. Ich działania nie są skierowane na zewnątrz ale do wewnątrz wyznaczając pozycję negocjacyjną.

  19. istnieje taki gość na youtube nazywa się szykulski ma swoje zboczenie zawodowe ale można wykorzystać jego obserwacje

    Pozdrawiam

  20. „Problem w tym, iż o tym co myśli elektorat, decyduje kilka firm sondażowych, które to poparcie mogą zmienić do granicy progu wyborczego w kilka tygodni”.

    To nie sondażownie, ale media mają wpływ na poparcie. Sondażownie – wbrew pozorom – nie kreują, lecz badają jedynie skuteczność działania mediów. Oczywiście próbują kreować poparcie, wiadomo…. ale i tak wybory idą swoim tokiem, jak pokazał choćby rok 2005 i podwójne zwycięstwo PiS.

    „Dajcie mi media, a w pół roku zamienię dobro i zło pozycjami”, jak mawiał klasyk. Aktualnie media znajdują się w stanie letargu przedwyborczego, więc relacjonują w sposób stonowany, stosując głównie przemilczenie. Jazda non-stop po bandzie (czas wrzeszczących staruszków: 2005-2007) nie jest dopuszczalna przez dłuższy czas, bo – przy krewkości rodaków – zaiskrzyłoby i skończyłoby się wojną domową. Raz na 4 lata media sobie luzują i jadą bez trzymanki. Wtedy widać, co i jak. Przyparcie do muru występuje wtedy, gdy jedynym środkiem, jaki media mogą stosować, jest przemilczenie (jak np. w 2015, gdy wtopa Komorowskiego z TK nie dawała się obronić, więc TVN nic o tym nie mówił). Jeśli PiS chce wygrać, wystarczy, by na razie pozwolił opozycji totalnej „budować fort wokół obrony SN”. A przed wyborami w 2020 r. wyjął z kapelusza zmienianie ustawą Konstytucji, które miało miejsce w 2015 r. I by uświadomił Polakom, jak bardzo TVN te sprawy próbował przemilczeć. Mając jak na dłoni dwa zachowania: wet i odwet, każdy normalny człowiek weźmie stronę tego, który stosuje bezpośredni odwet, nawet jeśli wyjdzie nazbyt mocno. Wszystko inne jest przyzwoleniem na zło. Gdzie dziś jest Zidane, a gdzie Materazzi? Gdzie stoi dziś USA, a gdzie Al Kaida?

  21. >Zasada jest wprost z republiki rzymskiej.

    Nie ma takich zasad. Rzymian pownniśmy poznać dogłębnie, aby nie wybierać z nich to co pasuje. Wielką rolę sprawowała tam trucizna. A także gwardia/pretorianie. A  stary zbereźnik Tyberiusz użył rzymskiej straży pożarnej, by pozbyć się dowódcy pretorian Sejanusa, który mierzył zbyt wysoko. Jeden był wart drugiego, że nie wspomnę następcy Tyberiusza, który najbardziej zasłużył się potomnym dzięki filmowi erotycznemu.

    Wyżej cenię demokrację ateńska, a zwłaszcza ostracyzm, który pozwalał zwycięzcom realizować (lub nie) swe obietnice bez podniecana tłumów plebsu przez przegranych.

  22. Pardon…

    … Ojciec Dyrektor nie prosil  Ssssakiewicza o poparcie w sprawie multiplex’u… wprost przeciwnie wezwal Ssssakiewicza na antenie radiowej do NIEPOPIERANIA  dazen RM  o uzyskanie ww…

    … ogolnie wezwal Ssssakiewicza o  NIEPODPINANIE  SIE  do RM… zeby nie bylo tak tak to  goowno przykleilo sie do okretu i krzyczy  – plyniemy… co jest stala metoda tego hipokryty i zaprzanca  Ssssakiewicza…  do dzis  !!!

  23. Ja pamiętam jak pan Targalski zbanował Coryllusa będąc adminem na NaszeBlogi.pl czym wprawił mnie we wściekłość, bo miałem akurat wiele notatek podlinkowanych do tekstów i wszystko mi zepsuł.

    Ale przesadzacie z tym kotem.

  24. Jasne, kot jest w porządku, podobnie jak Pan, wierny czytelnik…

 Dodaj komentarz

(wymagane)

(wymagane)