czerwiec 162021
 

Zacznę od pokajania się. Oto niezbyt przenikliwie przeanalizowałem historię Izraela ostatnich tygodni i przez to nie zauważyłem w jak ciekawy scenariusz filmowy się ona układa. Pewnie lepszy znacznie niż te, które napisał Ja’ir Lapid, jeden z koalicjantów pana Bennetta, obecnego premiera.

Dla lepiej ode mnie zorientowanych ludzi, jasne było, że nie da się wysadzić z siodła pana Benka, bez jakiejś zdrady. No i pan Lapid, razem z panem Gancem oraz Gabim Aszkenazi, musieli wytypować w obozie przeciwnika kogoś, kto, jak to mówi u nas, „się połaszczy”. Wybór nie był trudny i padło na pana Bennetta, zapewne znanego wszystkim stronom ze swojej niezłomnej postawy, wierności religii, ideałom i wskazaniom politycznym patrona, a także doktrynie państwa. -Wiele kosztowało, ktoś spyta? Z pozoru grosze. Nie wiem co jest w pakiecie i jakie przeliczniki wchodzą jeszcze w grę, ale dwuletnia kadencja premiera w zamian za zdradę kogoś takiego jak pan Benek, to jest moim zdaniem taniocha. Muszą mieć całkowitą pewność, że Beniu nie wróci. No, a jeśli mają taką pewność, ktoś to im musi gwarantować. Zapewne USA. To zaś może oznaczać, że pan Benek, doprowadzony do ostateczności może sięgnąć po inne jakieś sojusze i powrócić w chwale, a wtedy los pana Bennetta, będzie marny. Ktoś powie, że oni tam się między sobą nie wykańczają. Na razie rzeczywiście nie, ale okoliczności zyskują na dynamice. Pan Benek zaś nie jest człowiekiem znanym z przesadnego poczucia humoru, jego żona – przypomnę – przy całkowitej akceptacji męża, z wielką powagą zbierała butelki po imprezach, żeby je opylić w skupie. To jest poważny polityk i żadnej szydery w tych moich słowach nie ma.

Istotne jest pytanie – ile są dziś warte gwarancje USA dla Izraela? Ciekawa kwestia, albowiem my tutaj, jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że żadne gwarancje nam udzielane nie działają. No, ale dziś, to nie my jesteśmy na pierwszej linii frontu. Tak było dawniej, kiedy gros diaspory mieszkała na terenie II RP. Dziś premierem niepodległego Izraela jest pan Bennett i on dostał gwarancje. Sam zaś wymiksował się z rządu Benka w zamian za dwuletnie premierowanie. Ponawiam więc pytanie: ile w tych okolicznościach warte są gwarancje USA, albo precyzyjniej – gwarancje demokratów? Na razie słyszymy wszędzie fanfary, trąby w które dmie lewica, ale moim zdaniem ów dźwięk może się łatwo zamienić w jakieś smętne pierdzenie. Nie wiem od czego to będzie zależało, ale stawiam na pierwszy miejscu czynnik taki – próba degeneracji armii amerykańskiej. To znaczy obcięcie wydatków na zbrojenia, mianowanie kilku transwestytów generałami i jakieś jeszcze podobne rzeczy. Myślę, że lewica podejmie taką próbę, albowiem doktrynerzy rozumieją swoje zadania polityczne jako misję. I muszą ją realizować. Tylko, że to nie jest misja, bo ta skierowana jest na zewnątrz, ale sabotaż, czego lewica nie rozumie, bo jest tępa z istoty. Potem różni mędrcy piszą, że rewolucja pożarła własne dzieci. Nikt nikogo nie pożarł, wszystko było zaplanowane wcześniej. Mechanizm działa tak – sabotaż nazywamy misją, potem kierujemy do jej realizacji najbardziej agresywnych durniów, a kiedy już wykonają swoje zadania i zdewastują kluczowe obszary takie jak obronność, wytaczamy im procesy, skazujemy na śmierć i odbudowujemy armię na nowych zasadach, z nowymi ludźmi. Tak było w Rosji Sowieckiej w latach dwudziestych i tak może być teraz w USA. Tyle, że historia lubi się powtarzać trochę. To znaczy może się okazać, że degeneracji armii amerykańskiej nikt nie zatrzyma w stosownym momencie, bo nie o to chodzi. Czego dziś oczywiście nikt nie przypuszcza.

A propos misji. Nie wiem czy słyszeliście, ale policja zatrzymała, w Wołominie chyba, jakiegoś młodzieńca, który zajmował się intratnym bardzo procederem. Kradł mianowicie dekle od studzienek kanalizacyjnych. To jest wyjątkowo wprost parszywy sabotaż, a z misją ma o wspólnego tyle, że ów zatrzymany okazał się tym niby-księdzem, którego historię opowiedział reżyser filmu „Boże ciało”. I to jest pointa, która powinna dać do myślenia ludziom takim, jak pan Bennett. No, ale on jest ortodoksyjnym Żydem i nie ogląda produkcji, które się tak prowokacyjnie nazywają. Film Komasy, został oczywiście nominowany do Oskara, ale z tego co wiem, jurorzy go zlekceważyli. Być może ktoś im doniósł, że pierwowzór głównego bohatera, zajmuje się jumą i wystraszyli się kompromitacji.

To nie koniec ciekawych scenariuszy. To w kooprodukcji amerykańsko ukraińskiej powstaje film na motywach prozy Iwana Franko. To jest coś niesamowitego. Franko, który zmarł w tym samym roku co Henryk Sienkiewicz i nigdy nie miał nawet w połowie tak dobrej prasy, jest dziś odgrzewany w Polsce, bo ów film pokazywany będzie w Polsce, 20 czerwca, w I programie telewizji. Teraz uwaga, zamieszczam opis:

Historyczny film ukraińsko – amerykański. Ekranizacja powieści „Zachar Berkut”, ukraińskiego pisarza i poety Iwana Franko (1856 – 1916). Akcja filmu toczy się w XIII wieku, w szczytowym okresie świetności imperium mongolskiego, największego państwa w historii, po Imperium Brytyjskim. Zachar Berkut i jego żona Rada stoją na czele niewielkiej społeczności ich rodzinnej wioski zagubionej gdzieś w Karpatach. Ich spokojną egzystencję zakłóca niespodziewanie wieść o nadciągających mongolskich wojskach pod wodzą Burundy Khana, który na czele swej armii podbija kolejne ziemie. Chcąc ratować swoją wioskę, Zachar i Rada wysyłają synów, Iwana i Maksyma, aby poprosili bogatego bojara Tuhara Vovka o pomoc. Za namową swej córki, Myroslavy Tuhar wyraża zgodę, ale gdy odkrywa, że między Myroslavą i Maksymem rodzi się uczucie, zakazuje im dalszych spotkań. Tymczasem wojska Burundy Khana podchodzą pod wioskę. Reż. John Wynn, wyk. Robert Patrick, Tommy Flanagan, Poppy Drayton, Alex MacNicoll, Rocky Myers.

Cóż tu rzec. Była taka powieść Wiliama Whartona „Spóźnieni kochankowie”. Coś absolutnie kuriozalnego, wciśniętego na rynek, jak sam Wharton, nie wiadomo dokładnie na jakiej zasadzie. Mamy oto dętą całkiem historię, która służy tak naprawdę do promowania „największego ukraińskiego poety po Szewczence”. Do kogo skierowana jest ta oferta? Trudno dociec, ale myślę, że do ukraińskiej emigracji, która po pracy chcę się trochę rozerwać, a nie pójdzie przecież na film pod tytułem „Boże ciało”, gdzie pokazują złodzieja studzienek kanalizacyjnych przebranego za księdza i jeszcze próbują za jego pomocą zdobyć Oskara. Ukraińcy zawsze uwierzą, że ich mały kolektyw ocaleje w konfrontacji z wielkim złem tego świata, a miłość między Maksymem, a Myroslawą, zwycięży wszystko. Obawiam się jednak, że ta wizja zostanie niebawem zepsuta przez zmodyfikowaną wersję scenariusza, oto brat Maksyma, Ivan zakocha się w mongolskim dowódcy tiumenia, z wzajemnością oczywiście i sprawy potoczą się w zupełnie innym kierunku.

I tak jednak zwycięsko z tych scenariuszowych bojów wychodzą nasi. Są lepsi niż pan Bennett i jego koledzy scenopisarze z obecnej koalicji rządzącej. Oto na ekrany kin wchodzi film „Magnezja”, w którym Szyc gra kobietę z wielkimi cyckami. Najwięksi gangsterzy są ze sobą zrośnięci, albowiem to syjamscy bliźniacy, a główną pozytywną postacią, jest grana przez Ostaszewską, żydowska gangsterka Rosa, która zwalcza agentów bolszewickich, ale sama jest ścigana przez Policję Państwową.

Tu macie link do recenzji tego szajsu

https://m.trojmiasto.pl/kino/Dobry-zly-i-brzydki-Recenzja-filmu-Magnezja-n156822.html

Myślę, że podobny scenariusz czeka niebawem politykę Izraelską. Zobaczycie, że niewiele się pomylę.

Na koniec ogłoszenie

 

Proszę Państwa, naprawdę to nie ja wymyśliłem covid, teorie spiskowe i niespiskowe na jego temat, a także media elektroniczne obrabiające tematy płaskie jak naleśnik i odciągające uwagę publiczności od fajnych książek. Starałem się jakoś przetrwać wśród tych niełatwych okoliczności i nie robić rzeczy, z punktu widzenia sprzedaży i jakości najgorszej, czyli nie obniżać cen. Od ponad dwóch lat nie było tu żadnych promocji, a ja bardzo się starałem, by zachwalać towar inaczej niż przez niską cenę i to się udawało. Niestety w każdym roku jest jeden lub dwa miesiące kiedy następuje tąpnięcie i znajdujemy sie w tak zwanym dole. Czasem, przed wpadnięciem, udaje się ten dół czymś zasypać. I rzeczywiście, przez dwa lata się udawało. Teraz jednak nie mogłem tego zrobić odpowiednio wcześnie. No, a, jak mawiał mędrzec Kazimierz Staszewski, jeść trzeba. Wiem, że sprzedaż ruszy, jak wejdą nowe tytuły, ale one nie wejdą zaraz. Ja zaś muszę zneutralizować skutki różnych kataklizmów, i muszę to zrobić teraz i zaraz. Nie można czekać z naprawą skrzyni biegów do Mazdy CX9. Każdy kto się mniej więcej orientuje, wie jaki to jest wydatek. Tak więc okłaszam promocję. Nie mam innego wyjścia. Poniższe tytuły będą do końca miesiąca czerwca dostępnę w takich oto cenach:

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/basn-jak-niedzwiedz-socjalizm-i-smierc-tom-i/

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/basn-jak-niedzwiedz-socjalizm-i-smierc-tom-ii/

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/basn-jak-niedzwiedz-socjalizm-i-smierc-tom-iii/

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/sacco-di-roma/

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/komisarz-zdanowicz-i-ponczochy-guwernantek-juz-wkrotce/

 

Po tym czasie ceny wrócą do poprzedniego stanu, a promocji nie będzie. Przynajmniej do czasu następnej jakiejś katastrofy.

 

Mam jeszcze jedną nową książkę, o której zapomniałem

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/wspomnienia-z-czasu-wojny-1939-1945-bydgoszcz-horodlo-grudziadz/

  22 komentarze do “O scenariuszach”

  1. Ale jak wygląda sytuacja międzynarodowa Izraela. Bennett podobno zamierza przeć do konfrontacji z Iranem. Ale nie

    ma z kim w to grać. Były prezydent Iranu mówi już nie o pojednaniu z Arabią Saudyjską, ale o przyjaźni. Jest to uczucie odwzajemniane. Porozumienia abrahamowe to prehistoria. W pewnym sensie Bennett musi wejść w buty Benka i być bardziej radykalnym, aby zyskać poparcie w armii, gdzie to Benek ma wciąż zadufanych ludzi. A więc wojna? Ale wojny z Iranem może Izrael nie przeżyć, co pokazał markowany irański atak na ośrodek atomowy w Dimonie.

  2. Dzień dobry. No już się wprost nie mogę doczekać premiery. Mam tylko nadzieję, że dla zachowania parytetów dowódca tiumenia będzie afromongołem, a „director’s cut” będzie latał w kategorii „interracial”. Co zaś do naszego ulubieńca Benka, to faktycznie nic jeszcze nie wiadomo. Gwarancje Demokratów nie są wiele warte, zważywszy, że lewica na całym świecie jest animowana przez Koronę, która potrzebuje tego tła dla kontrastu, kiedy chce wystąpić w roli obrońcy tradycji i moralności, tam gdzie trzeba oczywiście i gdzie ma to sens. W Polsce ma, w Izraelu – nie wiem, nie bywam a i mediów tamtejszych nie śledzę, one i tak mogą zniekształcać obraz tamtejszego społeczeństwa. Może jak Benek będzie konsekwentnie grał konserwatystę, wyśle żonę do Anglii na kurs savoir-vivre’u, to go Korona znowu poprze i wróci w glorii, kiedy sterowana tą samą ręką ekipa lewaków ośmieszy się wystarczająco. Do zutylizowania wciąż istniejącej diaspory na Ukrainie i Białorusi Pan Benek jest chyba lepszy niż ta sfora tęczowa spod patronatu Demokratów. Zobaczymy. Dla nas – zasada: „lepszy stary wróg…”

  3. Widzę, że komentatorzy unikają wisielca w jadalni:

    https://www.zerohedge.com/geopolitical/visualizing-50-years-global-steel-production

    Przypominam św. p. dr. Kosseckiego i jego wskaźnik przewagi liczony wg. produkcji stali.

    USA zdradziło i Arabię Saudyjską i Turcję i Bibiego. Nikt już nie chce gwarancji USA, z państw wspierających Wielkiego Białego Ojca z Waszyngtonu zostały republiki bananowe jak Ukraina czy IIIRP.

    Izrael przechodzi do obozu Chin. „Diaspora” przechodzi do podziemia.

  4. Co się musi gwałtownie zmienić. Moim zdaniem czerwoni nie przetrwają

  5. Myślę, że Beniu ma coś w zanadrzu

  6. Rosja przed 1914 była trzecim na świecie producentem stali. Zupełnie jak USA dzisiaj. Pytanie, czy stal jest rzeczywiście wyznacznikiem potęgi, czy filtrem na oczy

  7. https://www.amazon.com/Unrestricted-Warfare-Chinas-Destroy-America/dp/1626543054

    Chińska książka sprzed 20 lat. Napisana przez 2 pułkowników z wydziału wywiadu Sztabu Głównego. Opublikowana i wydana przez wydana przez centralna oficynę armijnę.

    Plan zrealizowany w 100%

  8. Beniu w zanadrzu może mieć po prostu haki na przedstawicieli konkurencyjnych kahałów. Dlatego się odgraża i gra pewnego siebie. Ale – jak to z takimi hakami – one są bronią obosieczną i jak się doprowadzi do eksplozji to można samemu odłamkami oberwać. Trzeba rzecz przemyśleć i używać ostrożnie. Ma facet twardy orzech do zgryzienia. Ale może sobie poradzić.

  9. Zgadzam się, czerwoni to element wojen informacyjnych jakie wpierw toczyła Brytania z kontynentem – reformacja, rewolucja francuska, depopulacja Indii itd a potem się upowszechniły. W tym sensie to zawsze pożyteczni idioci. Ale ani Chiny (wbrew pozorom) ani Iran, ani Bennett nie są czerwoni.

  10. Myśli pan, że by to ujawniali na Amazonie? Jeśli to jest książka, to jej cel jest na 100 procent inny niż deklarują autorzy

  11. A jest tłumaczenie na polski tej książki? Jeśli Izrael przeszedł pod skrzydła opiekuńcze Chin to tym lepiej. Może otwarta wojna będzie punktowa, a nie nerwowa.

  12. A co oni mogą nie niego mieć? Że kradnie? To już wszyscy wiedzą i są tym znudzeni

  13. Jasne, w dzisiejszym pięknym świecie złodziejstwo już nikogo nie bulwersuje. Dlatego myślę o czymś grubszym. Jakieś taśmy, jakaś kamieni kupa, albo inne fotki in flagranti z przedstawicielami wrogich mocarstw – do wyboru…

  14. Byli tacy, którzy nie zlekceważyli tego faktu. Czytałem gdzieś, że niemiecki (kaizerowski) sztab generalny wysunął w swoim czasie tezę, że jeśli wojna z Rosją, to tylko teraz, bo za parę lat będzie nie do wygrania. Sądząc po zawierusze, jaką „matuszce Rossiji” potem zafundowano, to nie tylko Niemcy byli zaniepokojeni gwałtownym wzrostem jej potencjału przemysłowego.

  15. Gdyby nie rewolucja, którą zafundował Rosji niemiecki MSZ, układ sił na świecie byłby inny. Żydzi dyskredytują rolę produkcji w gospodarce, bo się na niej mniej znają. Wiadomo że handel, ale trzeba mieć czym i jak. Produkcja, infrastruktura, armia.

  16. A może sprawdzilby pan wpierw, ile pieniędzy Kongres USA przeznacza rocznie na pomoc dla Izraela, zamiast stawiać pytanie o wartość gwarancji?

  17. Pieniądze szczęścia nie dają

  18. Wprost przeciwnie, to pierwotnie było wydane w Chinach przez chińskiego wojska. Jedna z taktyk, to „otwartość”.

    „Przecież rząd w Pekinie nie może realizować planu, który to ogłosił całemu światu, zatem plan to fake.”

    Proste, logiczne, działa. Tak samo działała wizytacja USA przez studentów z Chin i inne legalne, otwarte kroki, które są opisane w tej książce i, skoordynowane, posłużyły do zniszczenia USA.

    Ktoś zwrócił uwagę, że o ile europejskie podręczniki taktyki i strategii były utajniane i udostępniane na zasadach kontrolowanych, to w Chinach istnieje od czasów sprzed Sun Tsu tradycja _publikacji_ aktualnej myśli wojskowej bez ograniczeń.

    I dlatego taki Clausevitz jest przereklamowany (jego tezy dezaktualizowaly się za jego życia) to Sun Tzu czyta się i cytuje do dzisiaj.

  19. Szczególnie, gdy drukują je nominalni obywatele USA.
    Z 2-giej strony strategiczne zapasy armii USA składowane w Izraelu na zasadzie obustronnej umowy to nie w kij dmuchał.
    W wypadku wojny IDF może z nich korzystać do woli, tyle, że potem musi pokwitować ile amunicji czołgowej czy silników lotniczych pobrał z magazynów.

  20. No nie wytrzymam Iwan Franko ma pretensję do I RP ,  że Tatarzy wpadali po jasyr na Ruś jak do siebie, a nie zapyta się czyje zamówienie realizowali i jak bardzo im się opłacała ta współpraca i kto czerpał dochody istotne .

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.