czerwiec 172021
 

Pojawiła się tu wczoraj, po raz kolejny, kwestia potęgi Chin wyrażona w ilości produkowanej stali. Musimy się wszyscy trząść ze strachu, bo jak Chińczycy ruszą będzie po nas. W najlepszym wypadku Chiny zwasalizują USA i będą największą na świecie potęgą, narzucając przy tym światu swój ład. I co wtedy? Niemcy liczą, że będą mózgiem nowego porządku. Na co liczą Rosjanie, trudno w ogóle zgadnąć, bo patrząc na mapę i myśląc o tej stali wyprodukowanej w Chinach do głowy przychodzi mi tylko jedno – liczą, że Amerykanie uwierzą w ich moce i pozwolą się podłączyć z gazem do Europy. To wszystko. W zamian za to Rosjanie będą wiele obiecywać, ale też i stawiać jakieś wymagania. Nie wiem czy w stosunku do nas także, ale nie jest to wykluczone. Pytanie istotne, którego nikt póki co nie zadał, brzmi – Jeśli już Chińczycy zwyciężą i zwasalizują USA. Co zrobią ze swoją produkcją stali? Bo co zrobiły USA, to wiemy. Ostro inwestowały, aż się okazało, że wszyscy inni są za biedni by skonsumować produkcję Ameryki, a ona doszła do technologicznej ściany, za którą nie było już nic. Tak się przynajmniej wydawało. Żeby ruszyć dalej trzeba było wywołać jedną, a potem drugą wojnę w Europie. Powodów było aż nadto wiele, a poza tym trzeba było zamienić pół świata w obóz koncentracyjny, czyli założyć ZSRR, żeby można było spokojnie rozwijać technologię, korzystając cały czas na taniej bardzo, niewolniczej produkcji krajów komunistycznych. Ktoś powie, że produkcja była także w USA. Oczywiście, że była, była też w Niemczech i w innych krajach, ale wspólny rynek zaczął tworzyć się już po wojnie i już wtedy było wiadomo, że jest to sytuacja tymczasowa i tak zwany rozwój (dziś mówi się zrównoważony rozwój) wymaga jej koncentracji i przeniesienia gdzie indziej. Już kiedyś o tym dyskutowaliśmy i wiele osób próbowało mnie przekonać, że moja racja jest bardzo powierzchowna. Otóż nie jest. Zdewastowanie połowy świata jest konieczne dla tak zwanego normalnego funkcjonowania gospodarki. Konieczne, jeśli nie regulują go inne niż ekonomiczne zasady. Kiedyś próbował te regulacje wprowadzać Kościół, ale został „zreformowany” w duchu nowoczesnej rywalizacji handlowej. Ponawiam więc pytanie – co zrobią Chiny, kiedy już zwasalizują USA? Powiem Wam co zrobią. Zdewastują połowę świata, po to, żeby nic tam nie rosło, część podbitej ludności przeniosą do prostych prac w rolnictwie, a część umrze z głodu. Poziom technologii zostanie obniżone bardzo drastycznie i wróci do stanu z lat sześćdziesiątych XX wieku. To znaczy satelity będą latać, ale telefon stacjonarny będzie tylko w mieszkaniu przewodniczącego partii. Kontrolę nad wszystkimi istotnymi gałęziami gospodarki przejmie partia. Utrzymana zostanie produkcja stali, albowiem to będzie gwarantowało przewagę Chin nad resztą świata. Komunikacja zostanie zdewastowana do szczętu i żadne istotne informacje nie będą podawane w innych językach niż dialekt mandaryński. Tak rysuje się przyszłość w przypadku zwycięstwa i dominacji Chin. Kluczowa bowiem kwestia brzmi – co zrobić w produkcją stali? Nie można jej zatrzymać, a jest to konieczne, by w ogóle poczuć się triumfatorem. Cóż to z naród, który podbił świat, a jego przedstawiciele jeżdżą na szóstą do huty rowerem? I walczą o premię, a także uczestniczą we współzawodnictwie pracy wielkich zakładów? Gdzie konsumpcja? Chiny staną przed tym samym dylematem przed którym stawały zawsze – trzeba zatrzymać czas. To można zrobić tylko za pomocą doktryny i dyscypliny. To zaś może być trudne w obliczu oczywistego, globalnego sukcesu. Można produkcje stali przenieść gdzieś i kontrolować producenta. No, ale na tym właśnie wyrosła potęga Chin. Tego żaden rozsądny chiński przywódca nie zrobi, albowiem oznaczałoby to początek końca. Bo niby gdzie tę produkcje umieścić? W Rosji tylko, ewentualnie w jakimś kraiku, który się na okoliczność produkcji stali stworzy.

Chinom pozostanie więc tylko dewastacja globu połączona z intensywną propagandą odbudowy, czyli to co znamy z pierwszych lat po wojnie. Czy to jest do utrzymania? Historia Chin pokazuje, że jest. Największą konkurencją dla producentów stali są producenci tekstyliów. I to właśnie ich produkcję umieszcza się z strefach politycznego zgniotu, gdzie nic nie ma wartości i wszystko jest na kartki. Tak czynią wielcy, doświadczeni i świadomi procesów historycznych. Komunistyczna Partia Chin kwestię tekstyliów załatwiła prędko stawiając na stal, każdy zaś Chińczyk dostał mundurek i nie było kłopotu z organizacją produkcji tekstyliów, wyborem, dystrybucją, i całym tym szajsem, który towarzyszy tak zwanym rozwiniętym społeczeństwom, przebierającym się inaczej do pracy, inaczej na wieczór, inaczej do sypialni, a inaczej na boisko. Te problemy w Chinach przez ładnych parę dekad nie istniały. To jednak znaczy, że przy totalnym zamordyzmie triumf Chin da się utrzymać przez kilka dekad, nie dłużej. Nie wiem czy Chiny produkowały tekstylia na eksport, może ktoś się wypowie w tej sprawie, ale mundurki dla Chińczyków, szyto w USA, o czym tu ktoś kiedyś wspomniał. Istniał więc podział branż, wi nam węgla, mi wam banana, jak śpiewali kiedyś w akademiku studenci z Kamerunu. Myślę, że problem istotny polega na tym, że Chiny nie potrzebują już od dawna amerykańskich tekstyliów. Nie może jednak istnieć na świecie kraj, który jest samowystarczalny w tych dwóch obszarach gospodarki – produkuje i stal i tekstylia. To koniecznie musi być podzielone. I to ten konflikt jest osią historii gospodarczej, czyli historii w ogóle. Wiem oczywiście, że nikogo nie przekonam, bo stalowa armata robi większe wrażenie niż kontener ciuchów. Uważam jednak, że kontener ciuchów jest ważniejszy. A przede wszystkim trwalszy. Armata idzie na złom po dekadzie. Ręcznik, którym matka wycierała mnie po kąpieli jak miałem cztery lata, zdegradowany został nie tak dawno do roli szmatki kuchennej, ale ciągle istnieje.

Kwestie dotyczące tak zwanego nowego ładu na świecie są wielce kłopotliwe i trudne, albowiem dotyczą one utrzymania, a nie rozwoju, co podkreślam, stanu technologii, takiego jaki znamy. Każdy gwałtowny ruch nie będzie bowiem oznaczał rozwoju techniki i wzmożenia produkcji, jak to miało miejsce po jednej i drugiej wojnie, a także zbudowania strefy taniej produkcji w Euroazji. Te czasy minęły, a stało się tak i będzie „stawać się nadal, coraz bardziej intensywnie”, albowiem typowany na zwycięzcę kraj działa według innego paradygmatu. Kierująca zaś nim organizacja nie jest zainteresowana dystrybucją globalną, ani też dystrybucją kredytu. Jest zainteresowana produkcją i utrzymaniem status quo, trwaniem w tej pozycji, która jest dla niej najwygodniejsza. Po pokonaniu USA zaś, a to znaczy także po pokonaniu Izraela, odrzuci przede wszystkim proponowane przez te organizacje sposoby finansowania produkcji. To nie będzie oznaczało, jak się niektórym wydaje, szczęśliwych czasów kiedy pieniądz oparty będzie na złocie, czy czymś innym. Będzie to oznaczało budowanie świata składającego się z wyizolowanych ośrodków produkcji, znajdujących się pod kontrolą partii i dystrybuowania w nich dóbr podstawowych na zasadach wyznaczonych przez partię. Bez takiej zmiany, Chiny nie utrzymają swojej przewagi, a w buty żydowskich lichwiarzy nie wejdą. Tak myślę, choć mogę się mylić.

Na koniec ogłoszenie

 

Proszę Państwa, naprawdę to nie ja wymyśliłem covid, teorie spiskowe i niespiskowe na jego temat, a także media elektroniczne obrabiające tematy płaskie jak naleśnik i odciągające uwagę publiczności od fajnych książek. Starałem się jakoś przetrwać wśród tych niełatwych okoliczności i nie robić rzeczy, z punktu widzenia sprzedaży i jakości najgorszej, czyli nie obniżać cen. Od ponad dwóch lat nie było tu żadnych promocji, a ja bardzo się starałem, by zachwalać towar inaczej niż przez niską cenę i to się udawało. Niestety w każdym roku jest jeden lub dwa miesiące kiedy następuje tąpnięcie i znajdujemy sie w tak zwanym dole. Czasem, przed wpadnięciem, udaje się ten dół czymś zasypać. I rzeczywiście, przez dwa lata się udawało. Teraz jednak nie mogłem tego zrobić odpowiednio wcześnie. No, a, jak mawiał mędrzec Kazimierz Staszewski, jeść trzeba. Wiem, że sprzedaż ruszy, jak wejdą nowe tytuły, ale one nie wejdą zaraz. Ja zaś muszę zneutralizować skutki różnych kataklizmów, i muszę to zrobić teraz i zaraz. Nie można czekać z naprawą skrzyni biegów do Mazdy CX9. Każdy kto się mniej więcej orientuje, wie jaki to jest wydatek. Tak więc okłaszam promocję. Nie mam innego wyjścia. Poniższe tytuły będą do końca miesiąca czerwca dostępnę w takich oto cenach:

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/basn-jak-niedzwiedz-socjalizm-i-smierc-tom-i/

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/basn-jak-niedzwiedz-socjalizm-i-smierc-tom-ii/

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/basn-jak-niedzwiedz-socjalizm-i-smierc-tom-iii/

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/sacco-di-roma/

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/komisarz-zdanowicz-i-ponczochy-guwernantek-juz-wkrotce/

 

Po tym czasie ceny wrócą do poprzedniego stanu, a promocji nie będzie. Przynajmniej do czasu następnej jakiejś katastrofy.

 

Mam jeszcze jedną nową książkę, o której zapomniałem

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/wspomnienia-z-czasu-wojny-1939-1945-bydgoszcz-horodlo-grudziadz/

  50 komentarzy do “Przyszłość świata po zwycięstwie Chin”

  1. taka sobie demografia nie zobowiązująca do wniosków

    – 1.400.000.000 Chinczyków

    –     350.000.000 obywateli USA

    czyli 4 Chińczyków na 1 obywatela USA,

    a już 5 mln Chińczyków mieszka w USA /czyli co 70 to chińczyk/.

    Tyle w temacie demografii.

    a jeszcze ta stal, nie ogarniam…

  2. Demografia to przeznaczenie.

    Śmierć kultury jest mozliwa dopiero po 3 pokoleniach od imigracji.

    Taktyka Indii, by produkowac wiecej Hindusów, okazała się jedyną słuszną w konfrontacji z Chinami. Tak samo mysla Niemcy fizycznie likwidując Slowian od 1000 lat.

  3. Mozna ujać bieżace możliwości produkcji np. stali jako „siłę” państwa, gdy demografia to „wytrzymałość”

  4. stal to siła.

    demografia to wytrzymałość

    no ale jeszcze są głowice … chyba będąc zagrożeniem, dyscyplinują wszystkich …

  5. Dzień dobry. A ja to widzę zupełnie inaczej. Pan, Panie Gabrielu popełnia ten sam błąd, co francuscy generałowie dwudziestolecia międzywojennego. Przygotowywali się do wojny, która już była. Chińczycy niczego nie zdewastują. Głównie dlatego, że to nie jacyś wandale z wysp na skraju tak zwanej Europy, ale naród o długiej historii i ciężkich doświadczeniach, o których nie zapomina. Owszem, mają system etyczny bardzo odmienny od naszego, ale to nie znaczy, że są dzicy. Oni są do bólu praktyczni. I planują chyba w najdłuższym na świecie horyzoncie czasowym. Nawet Korona wysiada. Komuna jest, moim zdaniem, etapem przejściowym. Autorytaryzm – trwałym, bo immanentnym dla tej kultury. Stal, tekstylia, elektronika, metale ziem rzadkich – nie ma takiej rzeczy do której Chińczycy potrzebowaliby kogokolwiek. Kiedyś potrzebowali rynków zbytu dla swojej produkcji, zainstalowanej tam przez „sprytne” koncerny. Dziś to już historia. To Chiny są największym rynkiem świata a inni biją się, żeby na tym rynku trochę zarobić. Jak to Pan kiedyś napisał? Warunkiem potęgi jest kontrola rynku i opanowanie produkcji kilku strategicznych surowców. To miała kiedyś RON, dziś mają to Chiny. A oni mają bardzo dobrą pamięć. I – jako jedyna znana mi kultura – pamiętają o naszym istnieniu, rozumieją nasz przypadek i nie udają że nas nigdy nie było – jak to czynią nasi wszyscy sojusznicy. Dlatego ja się w ogóle nie martwię wzrostem potęgi Chin. Nawet wolę świat sterowany dyskretnie przez mandarynów niż okradany jawnie i w skrytości przez bandę morskich rabusiów albo zamorskie kahały. Nawet jeśli nie zaoferują nam jakoś szczególnie wiele, to nie mniej niż świat obecny.

  6. Dobrobyt Chin zbudował Deng Xiaoping wzorując się na Li Guanyao ( zapis pinyin). Obaj należeli do chińskiego narodu Hakka, zajmującego się od wieków handlem i lichwą w całej południowo-wschodniej Azji. Chińskie elity władzy gardziły niegdyś kupcami, jak w każdym kraju agrarnym. My żyjemy jednak w czasach gdy rolnictwo a nawet produkcja stali tworzy tylko kościec i mięśnie, a układem zawiaduje informacja. Tak było niby zawsze ale komputery kwantowe tworzy się akurat teraz. Jednak w grze w go na kilku planszach naraz niektórzy Chińczycy byli dobrzy od zawsze. Istota chińskiego systemu to nie zamordyzm a sterowanie ludzką produktywnością, konsumpcją itd. Porównanie z Rosją jest mylące. Obecnie klasa średnia rozwija się w Chinach, nie w USA. Co będzie za kilkadziesiąt lat nie wie nawet lub tym bardziej Klaus Schwab. A Chińczycy planują i przewidują jakie będą społeczne skutki ich inwestycji już teraz i w najbliższym czasie. My natomiast nie znając, nie uczący się Chin, jak Chinczy uczą się nas, żyjemy w bańce informacyjnej , jak alkoholik lub lekoman wypierający rzeczywistość, myślący zero-jedynkowy czy wręczy magicznie : bodziec – reakcja, pigułka – grymas/uśmiech.

  7. Niemcy ponoć sami się likwidują fizycznie, tak wynika z demografii, a jednak ciągle są groźni. Jak to możliwe?

  8. Jaka jest demograficzna wytrzymałość Rosji?

  9. Właśnie dlatego, że są praktyczni zdewastują połowę świata, jeśli oczywiście wygrają.

  10. Klasa średnia jest takim samym mitem jak demografia

  11. Wspaniale Pan to ujął. Nic dodać, nic ująć. Tylko refleksja na temat PanaGabrielowych mundurków – takowy ubiera ostatnio tylko pan Szi/Xi z okazji wielkich uroczystości państwowych (np. 2 lata temu z okazji wiadomej 70 rocznicy). Niektórych z nas to może śmieszyć lub irytować, lecz oni (On) to traktują niezmiernie poważnie. A Mao, cokolwiek by o nim nie powiedziano, nadal spoczywa spokojnie w swoim mauzoleum. Wręcz przeciwnie, niż Uljanow, zwany Leninem, którego najchętniej by już dawno usunęli w ciemny kąt.

    A Teng Siao Pinga (t.j. Deng-a, jak ostatnio Anglosasi narzucają światu swą pisownię) nie czczą wcale, choć wyzwolił Chiny z maoizmu. Taki paradoks! Dziwne to?

  12. Mnie tam nic nie zdziwi, przynajmniej u Chińczyków. Jeśli kiedyś uznają, że czas na przeprowadzkę Mao w jakieś ustronniejsze miejsce – to ona się odbędzie. Mundurki, cóż, dewastacja Chin prowadzona przez tak zwany świat zachodni od jakiegoś XVII wieku z przerwami uczyniła ten kraj biednym. Mundurki były zatem koniecznością, choć to Chiny zasłynęły kiedyś z produkcji najbardziej wyszukanej odzieży jedwabnej. Odpornej nawet na strzały z łuku… Jestem pewien, że nasze wnuki nie do Londynu, ale do Pekinu będą się wybierały po garnitury z najlepszej wełny. No, może do Mongolii, kraju odpowiedniejszego do produkcji wełny. Dewastacja to metoda prymitywów. Takich jakich tu znamy lepiej niż chcieliśmy. Myślę, że Chińczycy doskonale obejdą się bez takich metod. Co nie znaczy, że nie będzie trzeba płacić jakiegoś haraczu dla nowej metropolii…

  13. Bo od 1945 nie ma Niemiec, jest Bundesrepublika czyli realny rząd jest poza tamtym krajem.

    Demografia rosji to zguba Rosji – Moskwa jest 3-cią potęgą militarną świata dzięki _jakości_ uzbrojenia (!) ale nie ma dobrych prognoz na 2030.
    Z ludności mnoży się mniejszość muzułmańska, religia nie istnieje, a ekonomicznie Rosja przy Chinach nie znaczy nic. Na szczęście dla Rosji i Chiny i Indie nie potrafią wynaleźć oddychania. Zwyczajnie kultura tamtych cywilizacji nie pozwala na powstanie czegoś takiego jak nauka.

    I demografia jest najważniejsza.
    Pierwsze przykazanie to nie „1. Nie będziesz miał cudzych Bogów[…]”.
    Pierwsze przykazanie to „Mnóżcie się, i czyńcie ziemię sobie poddaną”

  14. Mam nadzieję, że widzi pan rozdźwięk w swoich wypowiedziach – mnóżcie się i czyńcie poddaną vs nie pozwala na powstanie czego takiego jak nauka…Widzi pan, prawda?

  15. Kierunek w jakim toczy się świat wskazuje raczej na sytuację w której naprzeciwko siebie stanie kahał i konfucjańsko-marksistowski mandaryn. Produkcja stali przestanie mieć jakiekolwiek znaczenie przede wszystkim dlatego że kompleks militarno-przemysłowy wkrótce nie będzie miał dla kogo produkować te wszystkie armaty, czołgi i lotniskowce bo najzwyczajniej w świecie społeczeństwa zachodnie podążając ścieżką samozniszczenia i spedalenia nie będą w stanie się bronić. Przede wszystkim na poziomie doktryny. Rola USA jako globalnego policjanta dobiega końca. Zastąpi go chińczyk przed monitorem, zarządzający z pomocą sieci 5G bezpieczeństwem czyli państwem policyjnym. W tym wszystkim nadal lepiej będzie prosperował rynek tekstyliów, bo odziać się będzie trzeba zawsze i wszędzie.

  16. Rozdźwięk? Dobro, Prawda i Piękno wypływają z tego samego Źródła.
    A Chiny z niego nie czerpią. Zatem nie znają ani Dobra ani Prawdy a i lokalna wersja Piękna nie jest za piękna.
    Co do nauki – to jest efekt uboczny istnienia katolickich uniwersytetów. Upadek kościoła oznacza upadek uniwersytetów a co za tym upadek nauki. Dlatego 70% wyników badań „jest nie do zweryfikowania”. Inaczej mówiąc „uniwersytet 2021 => heder”. Tak, że u nas niedługo nauka także upadnie i będzie zakazana. I nie mam na myśli „genderyzmu”. Już teraz arytmetyka jest „rasistowska”. https://www.thetimes.co.uk/article/focusing-on-the-correct-answer-in-maths-is-racist-96gcztfs2

  17. Podejrzewam, że o Mao wiemy tylko tyle, na ile nam obydwie propagandy antychińskie (ruska i jankeska) pozwoliły: że te czerwone książeczki dla hunwejbinów kazał drukować milionami, że wróble kazał wytępić, a w dymarkach produkować „nikomu nie nużnyj chłam” itp.. Natomiast niewiele, lub nic zgoła nie wiemy o doktrynie dla Chin.  I zgadywać tylko możemy, za co go nadal cenią.

  18. I demografia podniesie Kościół z upadku? Niech pan się opamięta może…

  19. No ale nauka (rozumiana tradycyjnie, jako dziedzina dążąca do poznania praw rządzących światem fizycznym) już powstała i zrobiła swoje. Wszystkie dzisiejsze wynalazki bazują na odkryciach/osiągnięciach naukowych dokonanych do lat 70-tych ubiegłego wieku. Od tego czasu nauka, także zachodnia zajmuje się wykorzystywaniem tych odkryć dla rozpracowania zagadnień szczegółowych, szlifowania technik badawczych w ramach obowiązującego paradygmatu oraz realizacji celów praktycznych. Cały system nauki jest teraz na to nastawiony bez reszty. Naukę jako „bezinteresowne dążenie do poznania świata” zlikwidowano na Zachodzie skutecznie. W rozpracowywaniu szczegółów, szlifowaniu technik i praktycznych zastosowaniach Chińczycy, Japończycy i Hindusi są bardzo dobrzy. Nic dziwnego, że po zaimportowaniu tak rozumianej nauki doskonale się w niej znajdują.

  20. Ale rozwój Chin nie jest mitem. Mitem są nasze błędne wyobrażenia o Chinach. O nas samych zresztą też. Kuracja chińska przyda sie wszystkim.

  21. A jak inaczej będą dzieci? W każdej kulturze mnożą się osobniki religijne.
    Ateusze różnych odmian i kolorów żyją dla siebie, dla samozadowolenia, dla „dzisiaj”.
    Aby wygrać wojnę o Przyszłość trzeba się na tę wojnę stawić. Zatem Przyszłość należy do tych, którzy mają dzieci.

  22. Woda nie płynie magicznie z kranu. Ani prąd z kontaktu. Samo podtrzymanie aktualnego stanu cywilizacji to wyzwanie. A upadek uniwersytetów => upadek szkolnictwa => brak niższej kadry technicznej. Dlaczego Brytańczycy czy Niemce importują niewolnika z Polski, Ukrainy, Chorwacji czy Turcji? Bo nie mają własnej niższej kadry technicznej i medycznej dla podtrzymania ich stylu życia.

  23. Chiny dążą do dominacji nad światem. To żadne odkrycie. W ich kulturze tak zwany świat jest tylko dodatkiem do Chin, Państwa Środka. Stąd, choć nie tylko, głęboka pogarda Chińczyków dla zachodniego świata. Dla nich to dzicz gorsza od Mongoła. Tym bardziej boli ich upokorzenie, jakie musieli znosić długi czas, kiedy tzw. świat zachodni stawiał im warunki. To się kończy. I z pewnością przyjdzie odreagowanie, ale to jeszcze potrwa. My o nich nie wiemy nic zgoła, a oni mają w d.. nas i nasze opinie o nich. Tacy są. Robią swoje.

  24. Może by i tą kadrę mieli, ale zawsze lepiej koszty jej wykształcenia przerzucić na innych 🙁

  25. Dla śmiechu ilustracja, że żaba dalej podstawia nogę,  gdy konie kują.

    https://www.israeltoday.co.il/read/as-america-declines-will-israel-become-the-new-superpower/

  26. Chińczycy mają jednak kadrę. I zarządzającą i techniczną. Mają także naukę.

  27. A dziś nie jesteśmy dewastowani. Jesteśmy, całe ostatnie 300 lat jest tego doskonałym przykładem. Anglosasi (zaliczam do nich Rosję – czyli wasala anglosaskiego) od tego okresu Do około początku XVII wieku, najważniejszymi morzami na kuli ziemskiej są: Morze Śródziemne i Morze Bałtyckie. Po tym okresie stają się jeziorami, czyli od kiedy zaczyna się kolonizacja ameryki przy m.in. Imperium Brytyjskie.
    Ja o to do nich nie mam pretensji, ale czas najwyższy wyciągać wnioski.
    Nie widzę problemu, aby porządek etyczny – konfucjanizm – skolonizował ziemię od Uralu po Sachalin. Raczej tak się stanie. Jak Rosja przegnie w licytowaniu się, to myślę, że się nie będą patyczkować i na Moskwę może spaść bomba atomowa. Cywilizacja, która ma ponad 5-tysięcy lat doświadczeń – była nie raz na wozie, raz pod wozem.
    A co po tych blisko 300 latach tresury ateistycznych cywilizacji oświecenia i cywilizacji protestanckich mogło innego powstać, jak nie partia komunistyczna.
    Czy USA nie próbuje nam ponownie zamontować komunizmu. Po co jest partia komunistyczna (tylko inaczej się będzie nazywał i w lepszym opakowaniu, po to aby Oni przetrwali) w Chinach – po to, aby Amerykanie, Brytyjczycy, Francuzi nie zrobili z Chin największego burdelu na świecie i aby Ich ponownie nie okradli.
    Mamy doświadczenia, jak to się odbywało w Polsce. Jak sprzedawano z bezcen (likwidowano produkcję tekstyliów, stali, żywności) i rynki zbytu w ramach Konsensusu Waszyngtońskiego, porozumień z Klubem Londyńskim i Paryskim, umowy stowarzyszeniowej z UE – wszystko w ramach demokracji, liberalizacji i wolnego handlu.
    Jak to powiedziano, chcecie mieć wolność, podróżować po świecie – to nie będziecie mieli przemysłu.
    My – Polska, musimy ugrać w tym nowym podziale świata, jak najwięcej się da.

  28. Oczywiście, że powinniśmy brać przykład z Chin jak wychodzić z kolonialnej kurateli. Tylko że my lubimy ostentacyjne gesty.  Za chwilę USA będą nas besztać za wizytę min. Raua. Zamiast tego mogliby by nasi gadać na niższym szczeblu i o konkretach i np. wypuść Stanisława Wanga. A tu musztarda po obiedzie. Poważnie traktowali nas pięć lat temu. Ale albo Niemiec nie pozwolił albo Jankesi nie kazali.

  29. Wizyta Raua była przedwczesna. Jeżeli minister poleciał aby Chiny dały gwarancje bezpieczeństwa, to dramat jakim kapitałem ludzkim dysponujemy na szczytach władzy.

    Ona powinna nastąpić po tym, jak pojawi się nowy ambasador Chin w Polsce, bo Go od jakiegoś czasu nie ma.

    Jak Rosja, która ma komfort i może przebierać w ofertach – przekombinuje, to Chiny i tak sami przyjdą i złożą ofertę. Na razie Chiny muszą prowadzić pilitykę w białych rękawiczkach.

    Naszym największym problemem jest prawo ograniczające rozwój gospodarczy. Mam na myśli ustawę prawo zamówień publicznych, prawo podatkowe, prawo środowiskowe.

    Nie może być tak, że w trybie uproszczonym za nim odbędzie się przetarg np. na obwodnicę minie w najlepszym razie 3 – 4 lata, do rozpisania przetargu. To musi być robione maksymalnie 1 rok, spec ustawa dla inwestycji strategicznych. Nie możemy budować w tępie żółwia czy kilkanaście lat, pewnie z 16 lat i jeszcze nie widać końca połączenie Warszawa – Gdańsk.

    Jeżeli ja słyszę, że ok. 2030 r będziemy budować elektrownie jądrową, to ja się obawiam, że jak tak dalej będziemy traktować tak istotne kwestie, to Polski już ni będzie. Będzie kraina historyczna.

    Jeżeli od 2016 r mając technologię produkcji taniej energii z odpadów komunalnych tego nie budujemy, to jak inni mają nas traktować poważnie.

    To są kwestie nienegocjowalne – posiadanie taniej energii do produkcji (koszt stały) i konsumentów.

    W takim tempie szybkiej kolei, drożność rzek po 300 latach nic nie robienia – to za 100 lat powstanie 100 km kolei i 10 km rzek drożnych a elektrownia jądrowa nigdy – a w 2030 to powinna elektrownia działać.

    Gdyby Chiny tak budowały jak My, to przez kolejne 300 lat by zasuwali na USA. A tak pracyją dla siebie i to Nowy Jork i Londyn tak boli.

    Nikt nam nie zapewni bezpieczeństwa.  Tylko sami to możemy zrobić. Problem w tym, że większość ma obok to, czy Polska będzie czy nie. Liczą się wakacje w Chorwacji itd.

  30. Stał i tekstylia są ważne ale zawsze na pierwszym miejscu jest jedzenie.Chiny nie są samowystarczalne zywieniowo i długo nie będą a wszystkie ważne dostawy przechodza przez cieśninę Malaka a tam zawsze stoją lotniskowce amerykańskie, taka tylko uwaga i jeszcze jedno nie ma czegoś takiego jak Chińczycy jest tylko jeden zwornik język pisany a ten właściwie nie ma alfabetu.

  31. Jest putonghua, czyli język standardowy, którego uczą się wszyscy Chińczycy od Harbina po Taipei i Singapur. Jest mnóstwo dialektów i innych języków chińskich, ale każdy uczy się mowy powszechnej. Pismo, znaki nie są fonetyczne, nie utrwaliły brzmienia z czasów Konfucjusza albo dynastii Tang. Ale dziś jest zapis pinyinem, nie mówiąc o zapisie głosu. Są Chińczycy, zdecydowanie.

  32. Ci którzy mają Polskę obok to głupcy albo zdrajcy, co na jedno wychodzi. Chińczycy budują jakąś linię kolejową w Polsce. CPK cały czas ma powstać. Może nasi odstawieni od amerykańskiej butelki się w końcu obudzą.

  33. Jeśli twój język (matki) różni się od tzw powszechnego i dzieje się to w skali setek milionów  to gdzie ci Chińczycy ? Tzw. dobrobyt Chin jest wypadkowa polityki jednego dziecka, Chińczycy są areligijni ale bardzo ważny jest kult przodków, świeczkę i modlitwę do przodków może zapalić tylko syn, tak wiec rodziny chińskie miały „ nielegalne” extra dzieci ,niezarejestrowane i kiedy lokalna wioska nie mogła ich utrzymać ,ci nieudokumentowani dostawali węzełek i szli w świat ale oni nigdzie nie istnieli i byli najgorzej traktowana siła robocza ,źródłem najtańszej pracy.

  34. A gdzie są Niemcy? Jedni mówili po saksonsku, inni bawarsku, kolejni w plattdeutsch, całkiem odrębnym języku. Dziś uważamy ich za naród. Co z Anglikami, którzy znają tylko swoje gwary, daleko im do mowy lordów. Chińczycy są religijni. Konfucjanizm jest religią, bardzo różną od naszej. Nielegalne dzieci były problemem. Pracowali prawie za darmo. Dziś pewnie mają już jakieś papiery. Teraz jest problem braku dzieci.

  35. Według oficjalnych danych kościoła katolickiego w Chinach w 2019 było ok. 49 tysięcy chrztów (w Polsce ok. 350 tys.).

    Polityka 1 dziecka, to był brutalny i bezwzględny bat na niepokornych i miejszości (w aspekcie społecznym nie ma rodziny, ręce matki potrzebne do pracy a nie wychowywania dzieci, czyli jak nie ma rodziny to nie ma spadków, podziału majątku).

    Na wsiach polityka 2 dzieci.

    Nie sądzę aby Kościół Katolicki rządzony przez św. Jana Pawła II przeszedł obok tego. Myślę że Ci ludzie skutecznie radzili sobie z tym problemem, a kościół służył im pomocą. Ktoś ich musiał leczyć, uczyć pisać, opiekować się jak matka była w fabryce itd. Ci ludzie jak dorastali też mieli ludzkie popędy, wchodzili w związki – być może to były to związki sakramentalne. Skoro nie mogły być państwowe –  Oni nie istnieli, ich dzieci nie istniały – emigrowały (może też od służb dostali takie oferty – pomożemy ale emigrujcie do USA itd.

    Łapówki pewnie były normą.

    Oni dopiero teraz zaczynają przywracać do życia tych ludzi. Oni byli tanią siłą roboczą w korporacjach stref wolnego handlu.

    Jakoś ten kochający zachód to tolerował, czerpał korzyści. Przecież w naszych fabrykach nie pracowali, tylko ich korporacjach.

    Po za tym mam wątpliwości, czy północna droga morska jest do zaakceptowanis dla USA. Toć to musi skończyć się zrobieniem z mieszkańców ziem USA taniej siły roboczej.

  36. Radzę sprawdzić jak wyglądają stosunki na wsi chińskiej ,rejestracja ludności i i h możliwości opuszczania tej wsi.

  37. Nie znam się na armatach ale czasami coś przetocze na tokarce

    Z Andrychowa z 1949 roku a znajomy szwajcar wierci na wiertarce kolumnowej wyprodukowanej w latach trzydziestych

    Myślę, że tekstylia jednak tyle nie wytrzymują, chyba, że w muzeum.

  38. Mogę sprawdzić. Czy ma to jednak związek z poczuciem tożsamosci Chińczyków i z ich patriotyzmem?

  39. Do zrozumienia dlaczego polecam książkę Sormana Rok Koguta

  40. Przeczytałem recenzję. Mamy porównywać Chiny z Indiami. Ok. Chińczycy nie sądzą, że częsc ich obywateli to pariasi, podludzie, właściwiej nieludzie. No pod względem rozumienia życia, znaczenia materii, ciała, a co za tym idzie aktywności, pracy to całkowicie różne światy. Poza tym łazik indyjski nie jeździ po Marsie. Hindusi umieją tańczyć, jak Romowie. Ładnie umierać też umieją. Ale chiński przemysł filmowy daje większe zyski niż Bollywood, a niektóre filmy da się nawet oglądać. Nie każda propaganda jest skuteczna, w tym chyba też Rok Koguta.

  41. Recenzja to nie książka a także proszę się dowiedzieć trochę o Sormanie,kiedy był z wizyta w Polsce jego przewodnikiem by Michalkiewicz , Sorman zażyczył sobie spotkania z Markiem Edelmanem. Kidy się spotkali to Sorman zapytał Edelmana czy nie boi się wybuchu antysemityzmu w Polsce Edelman odpowiedział ze nie i spytał dlaczego,wtedy Sorman zaczął wyliczać ludzi z elipt pochodzenia żydowskiego i według Michalkiewicz Edelman zrobił nie tęga minę a przecież coś nieco musiał wiedzieć . To tylko tak gwoli wyjaśnienia kim jest Sorman.

  42. Zgadza się. Liberalizm umożliwił  Żydom emancypację. Można powiedzieć, że Guy Sorman jest jako wolnościowiec uczciwy, widzi korzyści innych ludzi oraz swoje własne i swoich rodaków. Jedyną siłą jakiej Żydzi obawiają się na świecie są Chiny. To jest jedyną konkurencja wobec ustroju, który stworzyli i który ich faworyzuje. Nie Japonią nie Korea a Chiny. To kwestia skali a zwłaszcza jakości chińskich elit. Sorman wypowiadał się na temat wymienialności juana. No tak, a co miał innego mówić? Sorman zawsze będzie krytykował Chiny, mimo, a nawet właśnie dlatego, że jego znajomość możliwości Chin będzie coraz większa. Oczywiście nie jest wrogiem Polski. My możemy zawsze uczciwie konkurować na przedostatniej pozycji w łańcuchu dostaw. Kapitał nie ma narodowości? Książka nie ma narodowości? Kto dziś w te bajki wierzy?

  43. Jesteś nielogiczny , Sorman nie krytykuje Chiny a je opisuje. Według twojej logiki powinien głośno krzyczeć o niebezpieczeństwie ze strony Chin a on opisuje kolosa na glinianych nogach. Ciekaw jestem dlaczego książka Wojna o pieniądze chińskiego autora nigdy nie została przetłumaczona na angielski ? Myślisz ze ci banksterzy którzy rządzą światem nagle przestali myśleć .

  44. Nie wiem czy jestem logiczny czy nie. Rozmswialem kiedy z koleżanką Żydówką, która opowiadała wiele kontrowersyjnych rzeczy, ale jedna wydała mi się prosta i sprawdzalna. Tylko Chińczycy mogą zmienić układ. I może przedwcześnie, ale zmieniają. Czy banksterzy przestali myśleć? No nie, ale obawiają się Chin, nie tej średniowiecznej prowincji, a jakości elit. Tak samo Sorman Żyd.

  45. Wątpię że mogą coś zmienić , kiedy banksterzy dojdą do wniosku ze już pora zakręca kurek z żarciem no i wtedy kilkaset milionów głodnych ludzi zmieni Chiny.

  46. Chińczycy bazują już teraz głównie na rynku wewnętrznym, a żarcie można kupić wszędzie. Kolorowej rewolucja ani majdanu niebieskiego spokoju nie będzie. Tak jak nie było na większą skalę w Hongkongu. Jankesi ujadają. Bo są bezsilni.

  47. Zgódźmy się ze się nie zgadzamy. Za 10 lat będziemy mieli mały „ ice age” taki jak w XVII wieku ,zobaczymy jak to się zakończy zywnosciowo dla świata i kto wyjdzie zwycięsko.

  48. Obawiam, że się Pan myli. Jak przyjdzie odpowiedni czas to padnie komenda „Podaj cegłę” (to z „Człowieka z marmuru”) i nagle całkowicie zmieni się doktryna.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.