lut 082024
 

Trzeba to wreszcie powiedzieć jasno i wyraźnie – wszystkie filmy o bohaterach, męczennikach, tak zwanym polskim losie, i innych podobnych kwestiach – nakręcone w ostatnich dwóch dekadach – to parawan dla złodziejstwa albo załatwianie brudnych interesów pod stołem. W swojej nieopisanej głupocie Polacy wierzą jednak, że jest inaczej i jak się wyprodukuje film o ciężkim losie narodu, to będą wzruszenia, płacz i oczyszczenie. I nie jest ważne kto i z jakimi intencjami do tej realizacji podejdzie. Otóż ta kwestia jest właśnie najistotniejsza, a jeśli ktoś twierdzi inaczej trzeba mu zajrzeć głęboko w oczy dla zbadania wszystkich jego intencji i dokładnie sprawdzić co się tam w tych „głazach” świeci. Nie czynimy tego, a potem mamy pretensje do nie wiadomo kogo. Nikt jakoś nie zwrócił uwagi na fakt, że zapomniany już na szczęście film „Pierścionek z orłem w koronie” wyprodukował Lew Rywin, tajny współpracownik SB. Wszyscy uważają, że to nie ma znaczenia, albowiem ważne jest, że taki film powstał i można się było wzruszać. Ktoś przytomny powie – ale ten film był całkiem gówniany. No, ale wzmożeni patrioci odrzekną – tak, ale ważne, że w ogóle był. Bo to znaczy, że nasze sprawy nie są lekceważone. Nie widać końca tego obłędu. Jest on, całkowicie bezmyślnie, podgrzewany przez różnych autorów, którzy publicznie walą głowami w dzwon wybijający znaną od dawna melodię – albośmy to sroce spod ogona wypadli?! Po czym taki Ziemkiewicz rozpoczyna w radio wymienianie zasług i przewag, jakie Polska i Polacy osiągali w dziele budowania demokracji, albo w różnych dyscyplinach naukowych, a także – koniecznie – w tolerancji dla innych. Po co on to robi? Z głupoty? Poniekąd, ale także z pychy, bo chce, żeby to jemu ludzie zawdzięczali to przyjemne złudzenie, którym się potem będą karmić przez kilka tygodni. Z faktu, że mieliśmy demokrację szlachecką, że nie paliliśmy heretyków na stosach tylko wręczaliśmy im buławy hetmańskie, z faktu, że Łukasiewicz wynalazł lampę naftową, nie wynika dla nas nic. I co gorsza nigdy nie wynikało. Dlaczego? Otóż powód jest prosty – bo ośrodki propagandy globalnej były poza Polską. W naszym kraju zaś nigdy nie utworzono sensownego ośrodka kolportującego, poprzez siatkę agentów, istotnych dla państwa i narodu treści. To było w ogóle nie do pomyślenia. Głównie z tego powodu, że średnio-religijny naród szlachecki odnalazł się w protestantyzmie, rozumianym, jako modernizacja magnackich autarkii. Sprowadzano osadników z terenów gdzie odbywała się produkcja – a jej koszty stale tam rosły – na jakieś zadupie. Sprotestantyzowany szlachcic miał zapewnić tym osadnikom bezpieczeństwo, oni zaś produkowali różne rzeczy, które odbierał potem pośrednik z Holandii czy Niemiec. Czyli wszystko było dokładnie jak dzisiaj. Kiedy się okazało, że system nie działa, bo obie strony nie zamierzają wywiązywać się z umowy, a kontrole są rzadkie i nieskuteczne, większość szlacheckich protestantów przeszła z powrotem na katolicyzm. Rzym był bowiem jedynym zagranicznym ośrodkiem propagandy, gwarantującym Polakom stabilizację i bezpieczeństwo – za  życia i po śmierci. Protestanci wprowadzali chaos i dążyli, prędzej czy później, nawet jak się tego wypierali w żywe oczy, do rozbicia kraju. Temu bowiem służyły zagraniczne, inne niż Rzym ośrodki propagandy – rozwaleniu unii polsko-litewskiej. Operację tę zasłaniano gadaniem o tolerancji i czystości sumień.

Dziś nikt tego głośno nie powie, albowiem należymy do innej unii i musimy jakoś sobie w niej znaleźć miejsce. Wierzymy też, że tym razem nie chcą nas rozwalić, a jedynie szczerze zmodernizować naszą gospodarkę i pomóc nam zejść z drzewa, na którym siedzimy od dawna, odrzucając zdobycze cywilizacji takie jak LGBT i inne, podobne. To jest postawienie sprawy na głowie. Wołanie zaś – albośmy to jacy tacy – obnaża głupotę wołającego lub jego nieczyste intencje.

Powtórzę – nie ma w kraju żadnego ośrodka propagandy, który mógłby konkurować z ośrodkami globalnymi. Te zaś podporządkowane są narracji, którą stworzono po II wojnie światowej, gdzie centralne miejsce zajmują Żydzi i Izrael. I to wobec nich określać się muszą wszyscy aspirujący do cywilizacji i kultury. Nasz stary ośrodek mocy zaś, czyli Rzym, wzywa nas do jakichś aktywności, których wcale nie chcemy. I one się nie łączą w naszych sercach i umysłach ze słowem „dobro”, przez co przeżywamy różne frustracje.

Domagamy się więc zrozumienia w obszarach cząstkowych wielkiej mapy propagandowej nicującej umysły całych populacji. Chcemy, żeby doceniono naszych bohaterów – na przykład Krystynę Skarbek, która ryzykowała życie dla korony brytyjskiej, a skończyła jako sprzątaczka na statkach wycieczkowych. Nie uratujemy ani jej, ani nikogo z naszych bohaterów – bo w kraju nie ma żadnego ośrodka propagandy, który miałby wpływ na ośrodki zagraniczne. Wszystkie zaś centra dystrybucji treści jakie są w Polsce, utworzone i utrzymywane za publiczne pieniądze, maskują jedynie złodziejstwo. Ewentualnie markują jakieś pozorowane działania. No, a przede wszystkim muszą co jakiś czas wyraźnie podkreślić doniosłą, cywilizacyjną rolę Żydów w naszej historii i kulturze. I tu się kończy ich misja.

Jakiekolwiek próby wydostania się poza tę formułę w wymiarze instytucjonalnym są nie do pomyślenia. Nie ma człowieka, który podjąłby taką decyzję. Stąd mamy w obrocie wyłączenie formaty będące efektem działań pozorowanych. Różne głupkowate filmy o bitwie warszawskiej, albo legionach, które – poprzez wyszydzone już wielokrotnie – wątki miłosne, mają wzbudzić emocje w sercach nastolatków. To mogłoby być opisane jako dramat, albo szyderstwo, gdyby w grę nie wchodziły wielkie pieniądze. No i bezczelny lans ludzi, którzy te pieniądze wydają na gówniane produkcje, pozbawione skuteczności i domagają się oklasków.

Jest jeszcze jedna kwestia, o której tu ostatnio napisałem, a którą uświadomił mi Krzysztof Kąkolewski, autor licznych publikacji składających się wyłącznie z niedopowiedzeń – Polska od roku 1772 prowadzi wojnę z Rosją. I wojna ta toczy się wyłącznie na naszym terytorium. Ludziom w Polsce zaś wydaje się, że jak będziemy pokazywać filmy o fikcyjnych żołnierzach AK wyprodukowane przez Rywina, to będzie to oznaką naszego sukcesu. Nie, będzie to sygnałem, że naszych bohaterów, odjąwszy im wcześniej nazwiska i cechy osobowe, przejęli tamci. Dlatego właśnie nie można puszczać dzieciom ani Hubala, ani Czterech pancernych, dla wygody i taniości, bo przecież to wszystko jedno. Nie, to nie wszystko jedno. Trwa wojna i prowadzona ona jest metodami bardzo podstępnymi. Wczoraj dałem tu link do takiego oto biogramu https://pl.wikipedia.org/wiki/Cezary_Chlebowski

Jak widzimy pan ten, wielce zasłużony i po wielokroć odznaczony różnymi krzyżami, już do lat sześćdziesiątych pisał o bohaterach AK, śmiało wymieniając ich z imienia i nazwiska. Jeździł nawet do Londynu i tam badał archiwa w Studium Polski Podziemnej. W Polsce zaś w roku 1999 założono z wielkim mozołem i przy wielu głosach sprzeciwy Instytut Pamięci Narodowej. Najważniejszym problemem tej olbrzymiej instytucji jest nakręcenie filmu o rotmistrzu Pileckim, czego jakoś nie udaje się zrobić, bo wychodzą same skuchy. A prócz tego misją IPN jest także ostateczne ustalenie czy Wałęsa był agentem czy nie. Oczywiście Instytut wydaje też książki o innych postaciach, ale one nie utrwalają się w zbiorowej pamięci. Dlaczego? Bo nie ma ośrodka propagandy konkurencyjnego dla ośrodków zagranicznych. A produkcje te mają charakter naukowy, to znaczy taki, który nikogo nie obchodzi.

Wróćmy do pana Chlebowskiego – mógł on swobodnie, za zezwoleniem władz PRL, jeździć do Londynu, a my dziś nie możemy wyciągnąć ze wspomnianego Studium Polski Podziemnej papierów po majorze Sujkowskim, bo jedna strona kosztuje funta, a z każdej teczki wydzielić nam mogą tylko 20 procent zawartości, po uważaniu. O tym, by kwestią tych dokumentów zainteresował się rząd, nie może być nawet mowy. Bo rząd chciał, żebyśmy nucili pieśń – rozkwitały pąki białych róż i wzruszali się na miesięcznicach smoleńskich, a także byśmy za dużo się nad tą przeszłością nie zastanawiali. W końcu minęła, więc o co chodzi? Dziś okazuje się, ze przeszłość wraca, a nasz patriotyczny rząd nie wie co z tym zrobić. Bawi się więc w demonstracje i chce nakłonić ludzi do wyrażania protestów. Nikogo one nie obejdą. Dlaczego? Bo nie ma w kraju ośrodka propagandy, który mógłby konkurować z ośrodkami zagranicznymi. Są tylko paśniki dla najbardziej zasłużonych, patriotycznych towarzyszy, produkujących słabe formaty bez znaczenia nie tylko za granicą, ale nawet w Polsce.

Ośrodek propagandy o jakim mówię, nigdy nie powstanie, albowiem jego twórcy i zarządcy, musieliby przede wszystkim zrozumieć, że należy sobie wychować rzesze publiczności. Tę zaś trzeba karmić strawą różnorodną i dobrze przygotowaną. Pokusa jednak, by zamiast tego puścić pana Janka, co śpiewa – żeby Polska – jest nie do zwalczenia. Bo pozwala zaoszczędzić pieniądze, a te, jak wiemy są szalenie ważne. I tu dochodzimy do sedna – jeśli ktoś próbuje realizować inny plan, tak jak my tutaj – skazany jest na zamilczenie, albowiem porywa się na rzecz najświętszą, na maszynkę do wyciskania pieniędzy z frajerów. I domaga się jeszcze, by do projektów zatrudniać ludzi, którzy nie tylko potrafią pisać i rysować, ale także nie boją się stworzyć obrazu, gdzie nie będzie ani razu pokazana goła dupa. Na takie heroizmy w ojczyźnie naszej miejsca nie ma. I trzeba to powiedzieć wprost. Na dziś to tyle. Jeśli ktoś chce sobie poczytać jak drzewiej bywało, ale tak naprawdę, zapraszam.

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/wzrost-panstwa-polskiego-w-xv-i-xvi-wieku-adam-szelagowski/

Zapomniałbym o promocji, która trwa do dziś, do 21.00

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/zabojczyni-leon-cahun/

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/gabriel-ronay-anglik-tatarskiego-chana-tlumaczenie-gabriel-maciejewski-jr/

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/zaginiony-krol-anglii/

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/ryksa-slaska-cesarzowa-hiszpanii/

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/okraina-krolestwa-polskiego-krach-koncepcji-miedzymorza/

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/przygody-kapitana-magona-leon-cahun/

 

  17 komentarzy do “O trwonieniu publicznych pieniędzy na promocję polskiego bohaterstwa”

  1. Wyciskanie pieniędzy z frajerów po ukraińsku – była już okazja się nauczyć – nazywa się:

    Kidaj łocha  😉

  2. Dlatego trzeba się przed tym bronić

  3. Dzień dobry. Ano niestety tak to jest i dla mnie jest to też dowód na iluzoryczność tego całego państwa polskiego doby dzisiejszej. Jest to terytorium zamorskie rządzone przez wynajętą ekipę, zapewne dla bezpieczeństwa obcą pod każdym względem, także etnicznym, która pilnuje zachowywania pozorów i realizowania narzuconego modelu gospodarczego i każdego innego. Mówiliśmy o tym wiele razy i nie chce to być inaczej. Dla mnie jedynym wyjściem jest bojkot i wewnętrzna emigracja. Ja wiem, że to wytarte słowa, ale w swoim czasie, kiedy się rozpowszechniły – zmusiły towarzyszy z PZPR do oddania lejcy innej ekipie. Nie znaczy, że lepszej, ale nikt nie lubi oddawać władzy… My dziś i tak mamy lepiej niż wtedy, bo zamiast bibuły z powielacza mamy Klinikę Języka 🙂

  4. Coryllus , opowieści o bohaterach potrzebne są nam, nie obcym. IPN robi bardzo dobrą robotę. Bada i opisuje źródła, pisze naukowe książki, teraz czas na innych.

  5. Moim zdaniem oni marnują potencjał. No, a prócz mnie jeszcze na kogo?

  6. Bardzo dobrze opowiadał Paweł Zyzak. Jak  czytałam jego pracę magisterską,  to myślałam, że umrę ze śmiechu ( chodzi mi o pewne fragmenty tej książki).  Niezły jest Gontarczyk. Współczesnych literatów nie znam, bo nie czytam. Pewnie by się ktoś znalazł. Ogłosić konkurs.

  7. To najgorsze co można zrobić.

  8. Zdaję sobie sprawę, że jest to niezmiernie trudne. Może ten konkurs wśród studentów?

  9. Za moment będą wywalać z IPN -u. Otwierają się możliwości.

  10. „… jedynym wyjściem jest bojkot i wewnętrzna emigracja.”

    W tamtym okresie społeczeństwo nie było tak skłócone i chyba bardziej świadome zagrożeń…no i Kościół i ludzie byli bliżej siebie.

  11. Ta” emigracja wewnętrzna” skończy się emigracją.

  12. Nareszcie ktoś to napisał: ”  Protestanci wprowadzali chaos i dążyli, prędzej czy później, nawet jak się tego wypierali w żywe oczy, do rozbicia kraju. Temu bowiem służyły zagraniczne, inne niż Rzym ośrodki propagandy – rozwaleniu unii polsko-litewskiej. Operację tę zasłaniano gadaniem o tolerancji i czystości sumień.”  Coryllus, jeszcze o prawosławnych, byli w zmowie. 

  13. Rzym  nie służył Polsce tylko cesarstwu.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.