Gru 182018
 

Ponieważ wyjeżdżam dziś na cały dzień, zostawiam Wam fragment fantastyczej książki „Czy królobójstwo”, ostatniej wydanej przez Klinikę Języka w tym roku.

(…) afera Zborowskich jest jednym z przypadków zastosowania pewnej metody, którą się stosuje nadal, a której celem jest zaprzątnąć umysły i uczucia mas pewnymi sprawami drobnymi, aby tymczasem przeprowadzić własne plany dalekiego zasięgu. Jest więc oczywistym, że celem afery Zborowskich było uniemożliwienie królowi Stefanowi przygotowania się do wojny z Moskwą.

Gdy więc sejm „żadnej na to uwagi nie dawał, już to naumyślnie, żeby zamiary króla paraliżować, już też przez dziwną nieprzezorność, na czem nigdy Polakom nie zbywało” (Heidenstein, 27, str. 195) i jak już opisaliśmy to powyżej, zgodził się na przedłużenie rozejmu Zapolskiego na dalsze dwa lata, „wtedy Zamoyski wystąpił wobec posłów moskiewskich z propozycją unii personalnej” (Śliwiński, 69, str. 250). Proponowano im, aby za następcę Fiedora uznać króla Stefana i vice versa, tak, że po śmierci któregokolwiek z nich nastąpiłaby unia personalna Polski, Litwy i Moskwy. Z tymi propozycjami wysłał król Stefan do Moskwy Michała Haraburdę, a „Possevino w tych usiłowaniach wiernie sekundował królowi i perswadował moskiewskim posłom w Warszawie, że trzeba być powolnym dla życzeń króla polskiego, bo on jedynie przez wzgląd na papieża zgadza się na ten rozejm, którego pragną. Dopiero wyraźny rozkaz z Rzymu od dalszej działalności dyplomatycznej go oderwał i zmusił udać się na Warmię, do kolegium Jezuitów w Brunsberdze, gdzie mu polecono oddać się wyłącznie obowiązkom zakonnym” (podkr. aut.), (Zakrzewski, 83, str. 128).

Co mogło być przyczyną takiego, już zdecydowanie wrogiego, nie tylko wobec króla Stefana, ale wobec całej Polski, postąpienia Grzegorza XIII? Jeżeli poprzednio chodziło o ewentualną wojnę z Moskwą, to stanowisko jego można było tłumaczyć tak, jak je wytłumaczył Śliwiński: „Grzegorz XIII jest politykiem ostrożnym, pragnie zgody monarchów chrześcijańskich, nie sprzyja nowej wojnie z Rosją” (69, str. 250). Ale tutaj nie chodziło przecież o wojnę, a o coś znacznie większego niż o zgodę monarchów chrześcijańskich, bo o unię personalną, a więc o dobrowolne, pokojowe, zbratanie się trzech narodów chrześcijańskich. Co więcej, projekt ten zawierał w sobie potencjalną i realną możliwość unii kościelnej, do czego papieże przez wieki tak usilnie dążyli! Jak więc można wytłumaczyć stanowisko Grzegorza XIII w tej konkretnej sprawie? Zagadnienie to wyjaśnia nam jedno zdanie Śliwińskiego (69, str. 252): „Król zaniepokojony był wieścią, że agenci austriaccy zabiegają o tron moskiewski dla arcyksięcia Maksymiliana”. Kiedy ces. Rudolf II rozpoczął starania o koronę carską dla Maksymiliana, nie wiadomo, można przypuszczać tylko, że po śmierci Iwana Groźnego 28 marca 1564 r. i prawdopodobnie po zwołaniu przez króla Stefana Rady Senackiej na sierpień 1584 r., co wyjaśniło Rudolfowi plany króla Stefana w związku z tą śmiercią, możliwe więc, że po niespodziewanym przyjeździe dra Dee do Pragi w sierpniu tegoż roku. Jest też wielce prawdopodobne, że Grzegorz XIII znał te dynastyczne plany Habsburgów, ponieważ nic innego nie mogło być przyczyną tak drastycznego kroku przeciwko królowi Stefanowi i Polsce, jak – nie zwyczajne odwołanie – lecz zamknięcie delegata Possevino w klasztorze, a więc nie tylko uniemożliwienie mu współpracy z królem, ale nawet zastosowanie wobec niego kary kościelnej. Zaszła tu więc bardzo dziwna polityczna kombinacja: katolicka dynastia Habsburgów wystąpiła przeciwko katolickiej Polsce przy pomocy nie liczącego się zupełnie z interesem Polski, ani też własnym, Watykanu.

Nie znalazł więc król Stefan dla swych planów poparcia Stolicy Apostolskiej, pomimo to, że przybliżały one znacznie, a może nawet w ogóle umożliwiały unię kościelną, do której przez wiele wieków wytrwale a bezskutecznie dążyła. Czym można to wytłumaczyć, że Stolica Apostolska prowadziła w stosunku do Polski i Moskwy politykę identyczną jak polscy heretycy, którzy najpierw zawichrzyli, a w końcu zerwali decydujący sejm? Istnieją tutaj tylko dwie możliwości: jedna, to że polityka ta była pomiędzy obu czynnikami uzgadniana – co należy od razu odrzucić, jako nonsens; druga zaś, że polityka ta była kierowana z jakiegoś jednego ośrodka, nie tylko zupełnie nie znanego, ale którego istnienia nawet nikt nie przypuszczał, a który był w możności narzucić ją z jednej strony heretykom, a z drugiej zasugerować – w taki czy inny sposób – Stolicy Apostolskiej. Narzucenie takiej polityki heretykom nie przedstawiało dla tego ośrodka – jak to opisaliśmy już powyżej – trudnego zagadnienia; była to prosta gra na ludzkiej naiwności. Niewątpliwie było znacznie trudniej zasugerować Stolicy Apostolskiej kierunek polityczny, dla niej niekorzystny. Tutaj nie podobna oczywiście ustalić żadnej reguły: to jest właśnie ta gra, ta taktyka polityczna, która się zmienia od wypadku do wypadku, zależnie od okoliczności. W przypadku obecnie nas interesującym użyto dynastii Habsburgów do wmówienia papieżowi Grzegorzowi XIII tej polityki. Opierał on się na niej jako na dynastii tradycyjnie katolickiej, a zarazem potężnej dynastii cesarzy Rzeszy Niemieckiej. Było to, jego zdaniem, oparcie znacznie silniejsze, niż Stefan Batory, elekcyjny król polski, którego w dodatku uważał prawdopodobnie ciągle za religijnie niepewnego. Habsburgom oczywiście nie zależało na żadnej unii kościelnej; mieli oni na oku tylko i wyłącznie, oraz co jeszcze ważniejsze na pierwszym planie, interes dynastyczny; katolikami byli więcej z tradycji niż z przekonania, jak o tym świadczy przychylne ucho Maksymiliana II dla reformacji, od czego musiał go dopiero odwodzić Hozjusz (Sokołowski, 65). Byli oni katolikami raczej z tytułu tylko i byli gotowi odrzucić religię katolicką każdej chwili, jeżeliby to tylko odpowiadało ich interesowi lub ambicjom dynastycznym. Gdy arcyks. Karol, brat ces. Maksymiliana II starał się o rękę królowej Elżbiety I, jak wiadomo agresywnej dysydentki, „cesarz Maksymilian zgadzał się zupełnie na to, aby jego brat przeszedł raczej na protestantyzm, aniżeli utracił tak bogatą małżeńską okazję” (Maynard, 50, str. 144). Była to do ostatka dynastia łowców posagów. W rzeczywistości to nie Grzegorz XIII posługiwał się dynastyczną polityką Habsburgów, lecz właśnie oni, krótkowzroczną polityką Grzegorza. Toteż oni to byli najprawdopodobniej tym czynnikiem, który sprowadzał politykę Stolicy Apostolskiej do wspólnego mianownika z polityką heretyków, zdecydowanych wrogów Kościoła, a tym samym przeciwników unii kościelnej.

Król Stefan znalazł się więc ze swym planem politycznym w bardzo trudnej, jeżeli nie beznadziejnej sytuacji. Ale sytuacja ta zmieniła się diametralnie, gdy 10 kwietnia 1585 umarł papież Grzegorz XIII, a na tron Piotrowy wstąpił Sykstus V. Przypomnieć tutaj należy, że już 17 kwietnia wraca z Pragi dr Dee i zostaje przez Łaskiego przedstawiony królowi, a 27 maja odbywa się w Niepołomicach seans w obecności króla, z przytoczoną powyżej tyradą Kelley’a, która dopiero teraz staje się zupełnie zrozumiała. Zdaje się też, że w tym naświetleniu nie trzeba się sprzeczać o to, czy dr Dee był agentem i szpiegiem królowej Elżbiety I – zagadnieniem staje się raczej, czy tylko jej.

Król Stefan nawiązuje możliwie jak najszybciej łączność dyplomatyczną z nowo obranym papieżem i wysyła do Rzymu poselstwo z obediencją, w skład którego wchodzi arcybiskup lwowski Solikowski oraz synowiec króla, kard. Jędrzej Batory. Kardynał Jędrzej ma przedstawić papieżowi plan wojny z Moskwą, który jednak król pragnie przedstawić przez Possevino, ponieważ tenże zna go najlepiej. Plan wojny zawiera również obliczenie jej kosztów, które król Stefan jest gotów sam pokryć w połowie, a o pokrycie drugiej połowy zwraca się do Stolicy Apostolskiej i książąt włoskich. Papież nie przychylił się od razu, na ślepo, do planów króla Stefana, lecz uczynił to dopiero po zapoznaniu się tak z planami, jak i ze stanowiskiem swego poprzednika wobec nich, a i wtedy uczynił to tylko warunkowo. W jednym z listów stawiał Sykstus V trzy warunki swojej pomocy: Pierwszy, była to zmiana polityki polskiej wobec heretyków w Inflantach, która była dotychczas – jak wiadomo – bardzo tolerancyjna; drugi, to próba pokojowego załatwienia sporu pomiędzy Polską a Moskwą, którą to próbę miał przeprowadzić sam papież, oczywiście za pośrednictwem Possevino; trzeci, to zgoda narodu na wojnę z Moskwą. Pisał papież do króla, że „jeśli stany polskie nie zechcą od razu przyłożyć ręki do chwalebnych zamiarów królewskich, to Possevino ma w imieniu papieskim zapośredniczyć powagą Stolicy Apostolskiej, przez co rzecz cała stanie się z większą godnością” (Zakrzewski, 83, str. 135). „Wieść, że za Batorym stoi wpływowy a energiczny Sykstus V, musiała oddziaływać na umysły szlachty i zapalać ją do wielkiego dzieła” (Śliwiński, 69, str. 254). Jest to fakt historycznie bardzo ważny, ponieważ w dużym stopniu wyjaśnia zmianę stanowiska szlachty wobec zamiarów królewskich, co bardzo intryguje niektórych historyków, a o czym za chwilę będzie mowa. To stanowisko papieskie jest zupełnie zrozumiałe i pozwala przypuszczać, że papież już wtedy był zdecydowany poprzeć inicjatywę króla Stefana. Jeżeli król miałby prowadzić wojnę bez zgody narodu, to cały jej ciężar finansowy musiałby spaść na barki Stolicy Apostolskiej i księstw włoskich; jeżeliby jednak sejm wyraził swoją zgodę, to Polska musiałaby także ponieść część kosztów.

Possevino przyjechał do Rzymu za zgodą papieża, jako agent dyplomatyczny króla Stefana, dopiero we wrześniu 1586 r. Pośpiechu nie było, ponieważ obowiązywało dwuletnie przedłużenie rozejmu. Pomimo to jednak już w listopadzie wraca on do Polski, już jako legat papieski, z dwoma listami: do króla Stefana i do cara Fiedora. W pierwszym pisze papież: „…że uznał za stosowne, aby «zanim upłynie rozejm z Moskwą», Possevino udał się tam z listem papieskim i przedstawił carowi, że należy ustąpić Stefanowi tych posiadłości, których żąda, należy się połączyć z nim przeciwko niewiernym. «Gdy zaś w ten sposób stanie się zadość naszemu obowiązkowi», dodawał papież, wskazując wyraźnie na potrzebę ciągłości polityki papieskiej wobec Moskwy, którą niedawno w imię Stolicy Apostolskiej z Polską pogodzono, «wtedy dopiero będziemy swobodniej mogli wesprzeć Twoje chwalebne przedsięwzięcie»” (Pierling, App. XVIII, cyt. wedł. Zakrzewski, 83, str. 132).

A w liście do cara Fiedora „Sykstus V oznajmiał, że Possevino ma jako jego poseł o pokój się starać, że ma, jeśli podobna, zapobiec nowej wojnie z Polską. Nakłaniał więc cara, żeby miał na względzie własną słabość i potęgę Stefana, który musi się domagać Smoleńska, Pskowa, Nowogrodu i w tym celu chce po upływie rozejmu rozpocząć wojnę. Zachwalano dalej carowi dobrodziejstwa pokoju, zwracano pilnie jego uwagę, że należy zawsze szanować wymagania prawa i słuszności, że nie trzeba nigdy prowadzić wojny. «A gdyby przecież do tego przyszło» – kończył papież w tym liście – «to będziemy nad tem ubolewać, lecz znajdziemy w sumieniu naszem pociechę, żeśmy spełnili przedtem nasz obowiązek». Czyż jest tu możliwe jakiebądź inne tłumaczenie, jak tylko to jedyne, że papież z góry zwalał na cara i jego radców odpowiedzialność za wszystkie skutki dla nich nieszczęśliwej wojny, jeżeli nie ustąpią dobrowolnie najcenniejszych prowincji?” (ibid., str. 132).

Tutaj więc polityczne zwycięstwo króla Stefana jest zupełne!

  35 komentarzy do “Ogólne omówienie polityki zagranicznej króla Stefana – ciąg dalszy”

  1. Cecha narodowa polska jest nie wykorzystywanie zwyciestw i nadarzajacych sie okazji albo lepszego polozenia, a z drugiej strony podejmowanie sie czesto zadan beznadziejnych. Slusznym wiec bylo wykluczenie z udzialu w Londynskiej Paradzie Zwyciestwa 6 czerwca 1946 roku polskich zolnierzy z nastepujacych powodow: Polska znalazla sie de facto w grupie panstw przegranych i to dwukrotnie (we wrzesniu 1939 i w 1945 roku), po drugie rezultatem wojny bylo zwyciestwo komunizmu nad narodowym socjalizmem w calej Europie. Stany Zjednoczone wsparly z cala energia strone bolszewicka i od poczatku przymykaly oczy na oczywiste zbrodnie, jak Katyn czy mniej oczywiste jak Holocaust, co mialo uciszyc narastajacy w Ameryce od 1943 roku antysemityzm. Manifest z Ventotene, ktory jest obowiazujacym credo dla Unii Europejskiej powstal w 1941 roku, w momencie szczytowej potegi Hitlera i stanowi haniebny kompromis miedzy wloskim faszyzmem i wloskim komunizmem (wojna we Wloszech oraz symboliczne zbeszczeszczcenie zwlok Duce przez zwycieskich komunistow jest doskonalym przykladem na to, ze cala II WS byla konfliktem miedzy wspomnianymi dwiema ideologiami, z pominieciem interesow politycznych konserwatywnych i narodowych). Gdyby Spinelli pisal Manifest po Stalingradzie, Unia Europejska bylaby ideologicznie w 100% komunizujaca, zawarte w Manifescie i realizowane obecnie przez UE elementy faszyzujace bylyby nieobecne. Dobrze wiec, ze trzymano Polakow po 1945 roku z daleka od triumfalnych gestow, nawet wbrew ich woli i te niewinnosc teraz mozemy politycznie wykorzystac.

  2. Zabiegi Watykanu po 1945 roku, podobnie jak w czasach Grzegorza XIII i z przerwa na pontyfikat Benedykta XVI, wplatywaly Polske jako mniej liczacy sie podmiot do „wielkiej gry”, w ktorej rowniez nie bylismy zwyciezcami, jednak pozwolono nam przezyc krotkie swieto w 1989 roku, po czym stopniowo odarto nas ze zludzen.

  3. Czytajac o zamierzeniach politycznych Habsburgow w XVI wieku musimy wszakze pamietac, ze wplywowe rody dynastyczne takie, jak Hohenzollernowie czy Habsburgowie nie byly nigdy numerem 1 w polityce swiatowej, co najwyzej zajmowali druga pozycje. Owi szczesciarze charakteryzowali sie jednak plodnoscia, z czego skwapliwie i z radoscia korzystali oraz zamilowaniem do pieknych i dalekich widokow ze wzgorz, na ktorych lokowali swoje siedziby. Nic ponadto. Bylo takich rodow – pretendentow do zapisania sie w historii kilkaset, z ktorych w wyniku bezwzglednej konkurencji zostalo kilkanascie znaczniejszych. Ofiara konkurencji miedzy ksiazecymi rodami z Niemiec byl Henryk Pobozny z rodu Wettynow, ktoremu nie pospieszono z pomoca w 1241 roku. Na placu boju zostalo wiec kilkanascie barwnych, jurnych rodow, ktorych biografii musimy sie uczyc i wiedza ta nie przybliza nas do zrozumienia dziejow, jedynie stanowi powierzchowny, choc interesujacy opis obyczajow panujacych w domach monarchow, czemu wyraz daje w swoich ksiazkach na przyklad prof. Kucharczyk, nie wnikajac w glebie, istote niemieckiego i europejskiego dramatu.

  4. Autorka książki „Kto zabił Bartolomeo Berecciego ?” pisze na stronie (około 60?), że Habsburgowie w kilkadziesiąt lat po Grunwaldzie wysyłają do Moskwy pana Popiela z listami do cara, w których to listach nazywają (wg autorki) Moskwę trzecim Rzymem i namawiają na awanturę z Polską.

    Gdzieś też, przytaczano w blogowych tekstach, maksymę rodu Habsburgów, że nie wolno pozwolić „otoczeniu” na wzrośnięcie w siłę.

    No to jak doktryna mówi, że nie wolno pozwolić na wzrost siły w krajach otaczających państwo Habsburgów – no to nie wolno.

  5. Ps. smieszne ksywki mieli ci „artysci”, ktorych do Polski sprowadzono:

    1) Berecci – pijak,

    2) Canaletto – kanalarz,

    3) Bacciarelli – pan całuśny.

    Sorry, ale taki klimat mamy? Zrodlo: maly slownik wlosko – polski.

  6. Naukowcy niemieccy nie sa pewni, skad sie wzielo slowo „Bier” i tworza dziwne teorie. Ja sadze, ze od lacinskiego bibere i wloskiego bere (pic).
    Habsburgowie oslabiali inne dynastie w Europie tak samo, jak czynili to kilka wiekow wczesniej w Niemczech. Nihil novi. Rzniecie i trucie konkurencji to byla norma we wczesnym sredniowieczu. Takie czasy i geny.
    Polecam kiedys spedzic cale swieta Bozego Narodzenia w poludniowych Niemczech. Jest tradycyjnie i na bogato, duzo ozdob swiatecznych, liczne jaselka, nabozenstwa i koncerty w kosciolach. Starsi Niemcy, ci urodzeni tuz po wojnie lub wczesnej sa uprzedzajaco mili, bardzo sympatyczni i zyczliwi. W Polsce nie ma podobnych klimatow.

  7. pan mecenas Hambura na wykładzie do studentów podobno mówił, że Bawarczyk kiedy przysięgnie pod krzyżem co do zapisów zawartej umowy handlowej, (w stołowym pokoju podobno u Bawarczyka wisi na ścianie duży krzyż) to jest to tak ważne dla niego, że może tejże umowy nie podpisywać.   Ładna cecha, ale ja bym nie zaryzykowała, czekałabym  na podpis.

  8. Tak, tak, w Niemczech “wszystko jest lepsze”. Mieszkam niedaleko niemieckiej granicy i czasem jeżdżę do Niemiec na zakupy, bo warzywa ekologiczne potrafią być tam 4 razy tańsze niż w Szwajcarii.

    Z moich obserwacji wynika, że na nasypach kolejowych w takim Lörrach jest pełno śmieci, bo Niemcy strasznie śmiecą, ulice są co prawda sprzątane maszyną, ale na nasyp kolejowy maszyna nie wjedzie i wszystkie te opakowania po czipsach, czekoladkach i cukierkach walają się i nikt tego nie sprząta.  W Polsce sprząta się dużo mniej, ale i ludzie dużo mniej śmiecą.

    Często też jeżdżę koleją do rodziny męża do Monachium. Zawsze wybieramy dłuższą drogę przez Zurych, żeby jechać szwajcarskim pociągiem i nie korzystać z usług Deutsche Bahn. Deutsche Bahn w teorii ma lepsze połączenia, ale w praktyce pociągi się spózniają, nie czekają na siebie i prawie zawsze podróż wychodzi dużo dłużej i dużo mniej komfortowo.

    No i oczywiście jak się jest kobietą, a nawet kobietą w ciąży. to żaden mężczyzna ci w Niemczech nie ustąpi miesca w komunikacji publicznej, nie wsadzi walizki na półkę w pociągu i nie otworzy przed tobą drzwi. No chyba, że trafisz na Polaka.

  9. Coz moge powiedziec… Ostatnio, jak bylem na kempingu nad Walensee, to w radiu leciala taka typowa rozmowa o niczym, w ktorej porownywano Szwajcarow, Alemanow i reszte Niemcow z polnocy i Szwajcarzy twierdzili, ze dla nich Niemcy to brudasy.

  10. Kaziu Kutz przestal szkodzic.

  11. Znam przypadek współpracy z firmą bawarską. Łamanie umów, niedotrzymywanie słowa pisanego i niepisanego, piractwo ekonomiczne pełną gębą, reprezentowane przez osoby funkcyjne w firmie. Mit uczciwego Niemca w całkowitej rozsypce, a raczej potwierdzony mit oszwabiającego szwaba, z prymitywnym poczuciem humoru.

    I rarytas – znajomy wytoczył bawarskiej firmie procesik. Sędziowie w jawny sposób lekceważyli polskiego powoda, np. zawieszając rozprawy przed weekendem w piątek itp. NIe wygrał, zasugerowali mu w słusznej sprawie słabą ugodę.

    I uwaga ogólna – cała masa syfu przyszła z zachodu. Tutaj ludziom nie przychodziło do głowy nie płacić, olewać gwarancje itp. Np. widziałem ankietę holenderską (ci to są dopiero handlowymi przyjemniaczkami) pod hasłem jak zareagujesz na reklamację. 80% odpowiedzi – spadaj na drzewo. 15% – uczciwe rozpatrzenie, 5% – rozpatrzenie + jakaś rekompensata dla klienta.

    I nie omija to firm szwajcarskich.

  12. E, co Ty mowisz? Firma IG Farben nie miala zadnych reklamacji od niezadowolonych klientow, ze ich produkty nie zadzialaly jak trzeba. Firma zyskala do tego stopnia zaufanie, ze wywodzaca sie z niej firma farmaceutyczna Sanofi Aventis sprzedaje w Polsce szczepionki i polskie niezalezne laboratoria ich nie badaja, bo wierza producentowi na slowo (ale na pewno nie pod krzyzem, chyba, ze takim polamanym). Wikipedia wymienia 23 polskie nagrody dla Sanofi, firma prowadzi programy zdrowotne, edukacyjne, charytatywne – po prostu anioly. Sanofi, w prostej linii potomek IG Farben, jest jedna z najwiekszych firm farmaceutycznych dzialajacych w Polsce, wiec nie rozumiem, o co chodzi z tym narzekaniem na niemieckie firmy? Ps. szwajcarskich szczepionek tez sie nie bada w Polsce, bo jest zaufanie i dzentelmenskie umowy, a Mateusz Morawiecki z ministrem zdrowia daja slowo, ze w nich jest samo zdrowie, ale zgadzam sie, ze dawniej Niemcy byli solidniejsi, nie to co teraz.

  13. Sanofi wywodzi się, czy współtworzyła IG Farben?

  14. Oczywiście sprawę rozpatrywał sąd bawarski.

  15. Trzeba być lisem, aby rozpoznać pułapki, i lwem aby przepędzić wilki

    Drake wraca z łupieżczej wyprawy w 1579(80) r. Obrabował hiszpańskie galeony na sumę jakieś 600 000 dukatów. A więc jest kasa. Zaczynają się starania o utworzenie Kompanii Wschodniej w Elblągu i Kompanii Lewantyńskiej w Stambule, co się w końcu udaje. Harbornea tworzy sieć konsulatów w Egipcie, Syrii, Algierii, Tunezji, Libanie i Libii. . Chanat kazański i astrachański są w posiadaniu Moskwy. Od co najmniej 20 lat kursują statki angielskie po morzu Kaspijskim do Astrachania. Jest utrzymywany handel z portami na północy. Z Anglikami i Holendrami handluje ród Stroganowów. Stefan Batory jest pod Pskowem, a na Syberii w październiku 1582 rozgrywa się bitwa na Przylądku Czuwaszskim.  Strogonow z Jermakiem  poszerzą Moskwę o chanat syberyjski…

    Newbery podczas swej podróży w 1583 roku na Wschód wiózł na pokładzie „Tigera” nie tylko listy polecające od królowej Elżbiety do Akbara Wielkiego, ale także wielu kupców…Przed wyjazdem z Londynu konsultował się z Johnem Dee. Łaski bawi w Anglii pięć miesięcy …

    Wkrótce pozbywają się:  Iwana Groźnego (1584), Grzegorza XIII (1585),

    Stefana Batorego (12.XII. 1586) i zaraz po tym Marii Stuart (8 luty 1587r.) ……..

  16. No nie… Walter zmienił opony na zimowe. Alfred Model.

  17. Jak widać Batory był otoczony Anglikami ze wszystkich stron.

    O zdobyciu a tym bardziej utrzymaniu portów na Bałtyku

    przez kogoś takiego jak On – nie ma mowy.

  18. To takie horrendum brytyjskie z usuwaniem niewygodnych im osób od Iwana Terrible do Marii Stewart nie zostało zauważone na Wydziale Historii  Uniwersytetu Warszawskiego, żadnej książki na ten temat ? A może Bidwell coś o tym napisał albo jakiś inny Norman Davies, co to opisywał  Boże igrzysko, a nie mógł o tej koincydencji zgonów osób bardzo znaczących dla Europy –  nic nabazgrać? .

  19. Nie napiszą bo koincydencje są zbyt widoczne.

    I tak w styczniu 1585 roku papież Grzegorz XIII ogłosił kolejną bulę przeciwko Elżbiecie. Przekazał Filipowi II ok. 2 milionów koron (rocznie przez okres 5 lat) na wytępienie heretyckiego stanu w Anglii. No i zmarł już 10 kwietnia 1585 roku w Rzymie

  20. Na podstawie różnych lektur…..

  21. Znaczy sie  „sojusznikami”…

    … i do dzis ta sytuacja sie nie zmienila  !!!  Dzisiaj tez ta „nasza wladza”  dala sie otoczyc… jeden pSZyjacielski  misio-brytol siedzi w radzie nadzorczej  PZU… o ile sie nie myle  !!!

  22. Bardzo dobre  !!!

    Zapamietam sobie te daty… a z tymi  DEBILAMI  akademickimi  to nie ma nawet o czym gadac… to  TYLKO  STRATA  CZASU  – powinnismy  sobie zdawac z tego sprawe, ze ta cala „akademia”  to jeden wielki kant… i  ROPIEJACY  WRZOD  na ciele narodu  !!!

  23. I jeszcze tylko dopisze…

    … ze nadal jestem pod wielkim wrazeniem Panskich komentarzy… czego w nich nie ma, i wyprawy grabiezcze i kompanie wschodnia i lewantynska… i tyle pSZypadkowyH smierci…

    … i jak sie te puzle pieknie ukladaja… dzieki  wielkie  !!!

  24.  
    Chcą ukręcić głowę Kapłanowi tuż przed Wigilią. Nie będzie żadnego łamania się opłatkiem. Kto to przemilczy nie jest Polakiem ani Katolikiem. https://swietatradycja.wordpress.com/2018/12/18/list-do-komisji-dyscyplinarnej-kul/

  25. Sanofi wywodzi sie. Ma siedzibe w Rzeszowie, tzn. w podkarpackiej Bawarii.

  26. W imie prawdy trzeba zrezygnowac z „zaklamanej dialektyki ekumenizmu” uprawianej m. in. przez patrona lubelskiej uczelni. Potrzeba odwagi.

  27. IG Farben był kartelem zrzeszającym ca 80% przemysłu chemicznego Niemiec. W skład wchodził Bayer, AGFA, BASF, Hoechst itd. Bardzo innowacyjne firmy, żywo uczestniczące w wojennym eksperymencie, także medycznym. Stąd pytanie – czy Sanofi już istniał i współtworzył IG Farben?

  28. Rhone-Poulenc + Hoechst = Aventis, Aventis + Sanofi = Sanofi-Aventis = Grupa Sanofi

  29. Pamiętam jak ŁoBuzek chwalił się zbyciem Polfy Poznań firmie Glaxo.

    Jak wypicie szampana po oddaniu ładnej córki alfonsowi za zegarek Timex.

    Polfę Rzeszów kupili Jugosłowianie, a teraz już Sanofi?

    Ładne dziewczyny pracują w koncernach farmaceutycznych, to te symboliczne córki. Jedna z nich uświadamiała mnie, dlaczego firmy farmaceutyczne jednak ograniczają się w reklamie publicznej – zbyt widoczne byłyby dochody.

    Temat IG Farben jest wspaniałym materiałem propagandowym, ale PIS-owcy nie potrafią lub nie chcą go wykorzystać.

    Tak jak w ogóle nie odwołują się do tradycji Wielkiej Rzeczpospolitej, dającej twarde fundamenty Białorusinom i mieszkańcom ziem ukrainnych.

    Niestety nie odwołają się też do Batorego i książki teraz wydanej.

  30. Pamiętam jak ŁoBuzek chwalił się zbyciem Polfy Poznań firmie Glaxo.

    Jak wypicie szampana po oddaniu ładnej córki alfonsowi za zegarek Timex.

    Polfę Rzeszów kupili Jugosłowianie, a teraz już Sanofi?

    Ładne dziewczyny pracują w koncernach farmaceutycznych, to te symboliczne córki. Jedna z nich uświadamiała mnie, dlaczego firmy farmaceutyczne jednak ograniczają się w reklamie publicznej – zbyt widoczne byłyby dochody.

    Temat IG Farben jest wspaniałym materiałem propagandowym, ale PIS-owcy nie potrafią lub nie chcą go wykorzystać.

    Tak jak w ogóle nie odwołują się do tradycji Wielkiej Rzeczpospolitej, dającej twarde fundamenty Białorusinom i mieszkańcom ziem ukrainnych.

    Niestety nie odwołają się też do Batorego i książki teraz wydanej.

  31. Na „gwiazdke” mamy prezenty w postaci zapowiedzianych procesow z ks. prof. Guzem i Witoldem Gadowskim. P. Gadowski musi sie obkuc z tematu o nazistach, o ile nie dojdzie do ugody ze Springerem i moze powstanie z tego ciekawa pogadanka na YT. Pani Friede Springer nie grzeszy uroda, ale ma 2,5 mld dolarow majatku i jest kolezanka Merkel. Nie powinna w sadzie skrzywdzic Witka jako laureatka nagrody „Zrozumienie i tolerancja”. Problemem dla jej adwokatow jest to, ze Witek nie jest antysemita i nie ma punktu zaczepienia. Siedziba Springera w Berlinie znajduje sie przy ulicy Rudiego Dutschke – to jest tak, jakby w Warszawie byla ulica Mateusza Kijowskiego 🙂

    Te ladne corki chyba nie wiedza, ze jak ich babcie i dziadkowie i chore dzieci wydadza majatek na leki, to one nie dostana zadnego spadku/posagu i predzej czy pozniej beda musialy isc na ulice albo ich potomstwo, a uroda szybko przemija. Smutne to jest.

  32. To dlatego  scenarzyści światowego porządku chcą wyeliminować Ks. Profesora Tadeusza Guza:


    Ksiądz profesor doktor habilitowany Tadeusz Guz jako jedyny w Polsce jest nośnikiem idei zdefiniowania judeoprotestantyzmu.
    Definicja judeoprotestantyzmu ma być „przewrotem kopernikańskim” dla historii prawa, historii nowożytnych totalitaryzmów a zwłaszcza dla historii rewolucji teologiczno – liturgicznej sprowokowanej przez „Ojców” Soboru Watykańskiego II.
    Ksiądz Profesor już od dawna przewiduje skutki tej definicji dla nauk humanistycznych w Polsce i na świecie.
    Wagę tej definicji dostrzegają wszystkie liczące się światowe ośrodki akademickie.” https://swietatradycja.wordpress.com/2018/11/20/szatan-historii-w-opalach-definicja-judeoprotestantyzmu/

    Szkoda, że tak niewielu obrońców tak ważnej i strategicznej dla Polski Osoby.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.