Sty 072015
 

Okoliczności w jakich dworek Sienkiewiczów w Woli Okrzejskiej przeszedł w ręce rodziny Bernesteinów nie ciekawiły i nie ciekawą badaczy prozy życia i poezji słowa, które były udziałem Henryka Sienkiewicza. A szkoda. Zamiast bowiem pisać o jego żonach i przelotnych romansach, może lepiej byłoby zająć się tą kwestią. Dlaczego rodzina sprzedała Wolę Okrzejską Bernesteinom? Nie ma przypadków, są tylko znaki. Jeśli w tym samym domu rodzą się dwaj ludzie tego formatu co Sienkiewicz i Bernestein-Namier to jest to znak z nieba i mowy nie ma, by było inaczej. Większość czytelników wie zapewne kim był Lewis Bernstein- Namier, ale ja nie wiedziałem do wczoraj. A kiedy się dowiedziałem, włos zjeżył mi się na głowie. Nie tylko z powodu szczegółów życiorysu tego pana, ale także z tego powodu, że jest on także moim ziomkiem. Urodziłem się 10 km, od Woli Okrzejskiej, nie w domu co prawda, ale w szpitalu, jak to było przyjęte za naszych czasów. No, ale to ta sama okolica, te same pola, a pociągiem z Dęblina do Woli Okrzejskiej jechało się dawnymi czasy może z piętnaście minut. Z Ryk było jeszcze krócej, pewnie z pięć. O Sienkiewiczu w naszych okolicach pamiętają wszyscy, ale Lewisa Bernsteina-Namier nie kojarzy chyba nikt, nawet wytrawni regionaliści. Zresztą jak go mają kojarzyć, skoro wyjechał bardzo wcześnie i został obywatelem świata najpierw, a potem poddanym króla Wielkiej Brytanii.
W biografiach pan Lewis Bernstein-Namier, który w Polsce nazywał się Bernstein-Namierowski, określany jest jako brytyjski historyk i syjonista. Nie jest to do końca prawda, o czym przekonuje nas pobieżne już prześledzenie jego życiorysu. Bohater nasz wyemigrował do Wielkiej Brytanii ze Szwajcarii gdzie studiował, w roku 1913. Po krótkim epizodzie wojennym przesunięty został do roboty wywiadowczej, najpierw w propagandzie, a potem w marynarce wojennej, o czym milczą życiorysy wikipedyjne. Kariera Lewisa przebiegała błyskawicznie, w roku 1915 był on jeszcze zwyczajnym strzelcem na froncie gdzieś w Belgii, a w roku 1919 stał się członkiem brytyjskiej delegacji na rozmowy pokojowe w Wersalu. I tu dochodzimy do sprawy najważniejszej. Okazuje się, a mówi nam o tym brytyjska wiki, że pan Namier sfałszował przebieg linii Curzona na mapach przekazanych do akceptacji sowietom. Zrobił to tak sprytnie, że Lwów został po tamtej stronie.
Dlaczego Namier to zrobił? Ponoć dlatego, że nienawidził Dmowskiego za jego antysemityzm. Słowo antysemityzm jest w brytyjskiej wiki podświetlone. Pokrewne mu słowo „antypolonizm”, które jak byk stoi przy nazwisku Namiera nie jest podkreślone. Można weń klikać ile wlezie i nic, nie wyskoczy hasło „antypolonizm”. No, ale fakt jest faktem był Lewis Bernstein-Namier antypolski i był Żydem, przez to właśnie sfałszował linię Curzona pozostawiając jedną ze stolic w kraju zajętym przez czerwoną barbarię. Dlaczego tego nie uczą w szkołach? Czy to nie dziwne? Na oczach zdumionego świata, jakiś urzędas, który ledwo pięć lat jest poddanym Jego Królewskiej Mości, fałszuje linię wyznaczoną przez byłego lorda gubernatora Indii i nic się nie dzieje! Rząd brytyjski nie protestuje, Dmowski nie woła – zaraz panowie, to skandal, jak można uprawiać taką hucpę! Dlaczego? Może dlatego, że Dmowski nie miał zbyt wielkiego sentymentu do Kresów? Nie to co Sienkiewicz i Piłsudski. Ja nie próbuję nawet zgadywać. No, ale jak w takim razie uwierzyć, że Namier dokonał tego fałszerstwa przeciwko Dmowskiemu, który był takim samym doktrynerem jak on, tyle, że z przeciwnie ustawionym wektorem.
Całe szczęście sprawa przynależności Lwowa rozstrzygnęła się w tamtych czasach nie w czasie dyplomatycznych pogawędek, ale w boju. Gorzej było ze sprawą Mińska, nie wiemy czy pan Namier także maczał w tym palce czy podstawili tam kogoś innego, bardziej przekonującego. Trudno jednak uwierzyć, by korekty granic na wschodzie odbywały się w tamtych czasach, bez udziału urzędników Korony.
Kwestia sfałszowania linii Curzona nie została w Polsce podniesiona chyba nigdy, a na zachodzie oszustwo to nazwano po prostu linią Curzona B. I tak już zostało. Nie pytajcie mnie dlaczego. Domyślać się możemy, że Namier, człowiek który wspierał ruch syjonistyczny, wydawał pieniądze swoich żon i te pochodzące z budżetu Korony, na żydowskie bojówki, jest dziś autorytetem nie do ruszenia. Nie można go tak po prostu potępić i nazwać kanciarzem politycznym. Był wybitnym naukowcem, przyjacielem Freuda, pionierem psychohistorii, obojętnie co by to nie oznaczało. Wychował kilku równie jak on wybitnych historyków, którzy stali się po wojnie podporą lewicy. Nienawidził Niemiec i pisał, że już przed wojną zauważył, że Niemcy są zagrożeniem dla całej europejskiej cywilizacji. Jaka szkoda, że nie zauważył zagrożenia sowietów, jaka szkoda, że nie pisał o głodzie na Ukrainie i o likwidacji Polaków na Białorusi po podpisaniu traktatu ryskiego. Co za wybiórcze podejście do historii….że też mu te doktoraty honoris causa wręczali. Namier był zwolennikiem czegoś co nosi nazwę prozopografia, z grubsza chodzi o to, że decydujący wpływ na dzieje i rozwój wypadków mają małe, dobrze skonsolidowane grupy działające w większych, pozornie decydujących o wszystkim strukturach. Słuszności swoich teorii dowiódł na przykładzie wigów i torysów toczących parlamentarne boje w XVIII stuleciu. W rzeczywistości o polityce Korony decydował kto inny, nie zarządy tych ugrupowań. My się w całości musimy z Lewisem Namier Bernsteinem zgodzić. Cały jego życiorys potwierdza słuszność tej prozopografii, nasze własne, blogowo-auorskie doświadczenia również. Pamiętacie rozdziały o miastach z III tomu Baśni jak niedźwiedź? Jasne, że pamiętacie. Kapitał zgromadzony był w rękach najbogatszych patrycjuszy, w liczbie kilkuset, w radzie miejskiej zasiadało kilkudziesięciu rajców, ale przychodził taki dzień w każdym mieście średniowiecznym, kiedy nagle ujawniała się jakaś mikroskopijna grupa ludzi, z nowym budżetem, którzy mówili, że teraz nie będzie się już w Lubece handlować z miastem Bergen, teraz kolej na Nowogród Wielki. I wszyscy, mniej lub bardziej chętnie, przystawali na tę propozycję. Jakimi argumentami posługiwali się ci nowi ludzie? Trudno powiedzieć. Skąd pochodzili? Także nie wiadomo. Jasne było tylko to, że lepiej ich posłuchać niż wyrzucić za drzwi. Myślę, że kiedy Namier fałszował mapę Polski miał całkowitą i absolutną pewność, że nic mu się nie stanie, a sami Polacy zamkną gęby i nie będą protestować. I proszę, miał rację.
Mała wioseczka na trasie kolejowej Dęblin-Łuków i aż dwóch sławnych ludzi przyszło tam na świat. Jeden – piewca życia szlacheckiego i kresów, a drugi wręcz przeciwnie. Zapomniałem bowiem dodać, że Namier nienawidził polskiej szlachty, no i w ogóle wszystkich, którzy posiadali cokolwiek poza posadą na wyższej uczelni sponsorowanej z niewiadomych źródeł. Dobry Boże jakie to charakterystyczne….i jak rozpoznawalne dziś….Jak się zrobi cieplej chyba się wybiorę do Woli Okrzejskiej. Zrobię to zanim jeszcze pojawią się liście na drzewach, tam jest bardzo urokliwy kościół, widać go kiedy skręca się z drogi prowadzącej z Kłoczewa do Woli. Sami możecie sprawdzić. Latem zasłaniają go wysokie drzewa, ale wczesną wiosną albo jesienią wygląda naprawdę niesamowicie.

Zapraszam na stronę www.coryllus.pl Mamy tam cały festiwal promocji. „Dzieci peerelu”, „Nigdy nie oszczędzaj na jasnowidzu” oraz „Dom z mchu i paproci” sprzedajemy po 10 złotych plus koszta przesyłki. „Najlepsze kawałki” oraz 2 i 3 numer Szkoły nawigatorów sprzedajemy po 15 złotych plus koszta przesyłki. Zapraszam także do sklepu FOTO MAG przy stacji metra Stokłosy w Warszawie.

  15 komentarzy do “Pan Bernestein-Namier, ziomal Sienkiewicza”

  1. Jak widzę w życiorysie London School of Economics, to zasadniczo nie mam pytań.

  2. To z pewnością bardzo interesująca postać. Imigrant ze Wschodu który rozdaje karty na Zachodzie i ingeruje w tworzenie nowych państw. Pisarz i wykładowca z pewnością oddziałujący na poglądy mu współczesnych. W tym celu nawet tworzy nową teorię. Myślę że pan Vincent Rostowski jeszcze odegra w naszej historii jakąś ważną rolę. Np. będzie premierem Polski albo ministrem na Ukrainie.

  3. Bardziej pasuje do Ukrainy: Vincent Rostowski von Rostów nad Donem…w języku zbliżonym do mittelhoch dojcza to chyba Rostower.

  4. Wytyczy nowe linie graniczne?

  5. Nowe linie graniczne już dawno są wytyczone.

    Kwastia dotyczy tylko tego kto jaki kawałek bedzie miał?

    putinowski chce donabasa ale czy bedzie go miał to już inna piłka. Są jeszcze inni w grze.

    Nie pejsate- im tam będzie za zimno, manna zamarzać będzie – no ale nie mamona.
    Skośnookie żółtasy zza mura mają regionik trochę cieplejszy – no ale jak ruskie z półkuli zachodniej to widzą?
    Rachela Angela cuś ma , ale co? – tego nie wie nawet ta „też z wąskimi ramionkami” pomarańczowa z warkoczykami zaplecionymi.
    Pozosatli tacy jak „herbaciarze” i ..??

    No właśnie.

  6. az sie prosi odniesienie do, lektura pomocnicza, ‚kultura krytyki – ewolucjonistyczna analiza zaangazowania zydow w xx-wieczne ruchy intelektualne i polityczne’ kevina macdonalda…
    600+ stron naukowych, i nie, ciekawostek, ktore pasuja tu jak ulal…
    wszystko i pare slow wiecej o przyaciolach ww geotopografa, choc jego nie ma w indeksie nazwisk…

  7. tacy też robili szybką karierę na zachodzie mając coś wspólnego z Polską: Józef Retinger, Joseph Conrad, Alexander Lexel Friedrich Wilhelm Georg Konrad Ernst Maximilian hrabia von Hochberg, baron zu Fürstenstein

  8. To przez ludzi takich jak Namier Polacy urodzeni w Kobryniu musieli opuścić swoje domy, jechać w nieznane i pisać potem drżącą ręką wiersze pełne łez goryczy i tęsknoty za rodzinnymi stronami.

  9. A mnie się widzi, że najważniejsza na świecie jest służba i niżsi urzędnicy. Linia jest Curzona ale wykreśla ją jakiś urzędniczyna Foreign Office. Przypadkiem Lejb Bernestein ze swym antypolonizmem. To jest ta wiedza tajemna onych na temat spiżarni i konfitur. Miał się potem wicekról Indii przyznać publicznie, ze jest oksfordzki matoł?

  10. Najlepszym rozwiazaniem byloby wyslac Rostowskiego z powrotem do Londynu a Sikorskiego…?
    Do Afganistanu, dac mu osiolka, troche marychy i niech jezdzi tam i pstryka zdjecia.
    Ulga dla wszystkich normalnych ludzi w Polsce.

  11. I kochanki

  12. A z innej – pardon – beczki:

    Niemcy żądają, by zagraniczni kierowcy jeżdżący po Niemczech zarabiali min. niemiecka minimalną godzinówkę 8,5EUR.

    http://m.dziennik.pl/auto/news-auto/zaskakujaca-ustawa-u-sasiadow-polski-kierowca-z-niemiecka-pensja

    Ciekawe, czy Polacy pracujący w Polsce dla niemieckiej firmy też tak mają zarabiać.
    A może Niemcy pracujący w Polsce też mogą zarabiać minimum polską godzinówkę minimalną?

  13. Kilkaset lat temu nie obroniliśmy swojego państwa, zagraliśmy jakieś fałszywe karty, inni podstawili nogi i teraz nam zostały rzewne wspomnienia…

    Inna sprawa, że po drodze dobijali nas celnymi sztychami.

    Boże! Ile tych sztychów było!

    Niestety IPN i podobne instytucje nie sięgają dalej niż do 2WW. A powinny. Śledztwa powinny oceniać przyczyny, analizować alternatywy, sumować straty, rozpowszechniać wiedzę o historii w oczywistym interesie wspólnoty państwowej i narodowej.

    Czy np. jest w Warszawie pomnik i mauzoleum Rzezi Praskiej? Czy miasta, które w wyniku restrykcji po Powstaniu Styczniowym utraciły różne przywileje, możliwości rozbudowy itd (np. Nadarzyn pod Warszawą czy słynny Czerwińsk, w którym do dzisiaj dominują w centrum drewniane parterowe chaty, zresztą bardzo urokliwe itd) zostały obecnie jakoś uhonorowane? Dostały jakieś popowstaniowe dotacje? Czy rodziny, którym skonfiskowano majątki zostały jakoś wyróżnione? Czy zbadano sprawę kto konfiskowane majątki przejmował? Czy zbadano straty polskiego wojska w Rosji w 1812? Ile tysięcy najlepszych chłopaków tam zamarzło? Czy są precyzyjne listy zesłańców syberyjskich i kontakty do ich potomków? Jak tych potomków się integruje? Jak w ogóle zabiega się o Polonię i jak zabezpiecza się polskich obywateli na świecie? itd itd …

    A szlachta i cała szlachecka tradycja to sól w oku wrogów polskości rozumianej jako siła polskiej państwowości na dużym obszarze opartej na praktycznie realizowanych wartościach katolicko-chrześcijańskich. Osobiście słyszałem, jak ludzie bardzo silnie związani z nurtem Gazety Wyborowej uznawali likwidację „pańskiej Polski” za coś słusznego, dobrego.

    W świetle powyższego artykuły powinny powstawać monografie zdrajców sprawy polskiej. I powinny być szeroko rozpowszechniane.

    Inna sprawa, że Polska potrzebowała reform, także społecznych, nie wiem dokładnie jakich, ale np. archaiczne dziedziczenie pseudoprywatnej własności przez rody magnackie, które bytu państwowego nie uratowały, coś mi nie pasuje. Dostali nadania w zarząd, przegrali, więc sorry, ale idź precz! Koniec dzierżawy! Józef Mackiewicz po wojnie zaczął sie jednak opowiadać za reformą rolną, którą wcześniej odrzucał. Inna sprawa, że nie za reformą w kształcie zbrodniczym zrealizowaną przez komunistów…

    Póki co funkcji rewizora historii podjął się Pan Maciejewski. I bardzo dobrze. Ale to jednak trochę za małe siły.

  14. Wystarczy sił, bo to nie ludzkie siły są tu potrzebne, ale Boże.

    A to pieśń z zeszytu zapisanego piórem i atramentem jeszcze pod zaborem rosyjskim, na Grodzieńszczyźnie.

    „Zdrowaś Maryjo Matko zbawienia
    Wejżyj na nędzę tułaczy
    Ty mozesz ulżyć zbytku cierpienia
    Ty mozesz wyrwać z rozpaczy!

    Wejżyj, pod strażą Twojej źrenicy
    Ulężem próżne tęsknoty
    Panno, wysłuchaj modłów dziewicy!
    Matko wysłuchaj sieroty.

    Zdrowaś Maryjo Panno bez zmazy!
    Dla wspartych Twoją opieką
    Czarne te lasy, dzikie te głazy
    W rajską się piekność obleką.

    Tchnąc będą wonią po okolicy
    Mroczne wyziewy tej groty
    Panno wysłuchaj modłów dziewicy
    Matko wysłuchaj sieroty.

    Zdrowaś Maryjo! Niebios Królowo
    Przed oblicznością twej mocy
    Pierzchną nieszkodząc w przepaść grobową
    Duchy pustyni i nocy.”

    To tłumaczenie pieśni z poematu W.Scotta „Pani Jeziora”

    Schubert skomponował w 1825 r. „Ave Maria”, do którego właśnie są te słowa (niemiecka pieśń „Ellens Gesang”. Warto posłuchać.

  15. Czeka 😉

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.