Lis 122014
 

Takie hasło podnoszone było wczoraj przez demonstrujących pod stadionem narodowym nomen omen „narodowców”. Hasło to było i jest nada ewidentną wrzutką, której istotnego znaczenia nikt nie rozumie. Handel bowiem to nie jest jakieś, przepraszam za wyrażenie, fiu bździu, to jest sprawa poważna, przeznaczona do dyskretnych regulacji, a nie hasło na demonstracje. Po cóż więc oni to hasło wznosili? Po to, by następnego dnia gazownia mogła napisać, że Polacy wracają do starych, przedwojennych, antysemickich nawyków, do czasów kiedy próbowali wypchnąć z rynku Żydów. Nie dość, że domagają się polskiego handlu w polskich rękach to jeszcze wołają: swój do swego po swoje. Czy ci młodzi ludzie rozumieją cokolwiek z tego co się wokół nich dzieje? Myślę, że nie, a tłumaczenie im tego nie ma sensu, bo na tym poziomie emocji, na którym operują i przy tym natężeniu manipulacji jedyną reakcją na jaką możemy liczyć będzie obojętność bądź agresja. Zgodnie zresztą z oczekiwaniami rynku zwanego rynkiem znaczeń, który wcale nie znajduje się w polskich rękach. Oni są produktem wystawionym na sprzedaż i zachowują się zgodnie z intencjami sprzedawcy. Nie rozumieją tego, a tłumaczenie nic nie da.
Dawno temu łudziłem się, że na tak zwanej prawicy ktoś ma na przykład taki pomysł, by odwojować rynek książki w Polsce. Zdziwiłem się kiedy się okazało, że nie. Ludzie na prawicy nie chcą mieć rynku książki, oni chcą, by ten rynek, który już jest wessał ich w swoje trzewia, przepuścił przez wszystkie zakręty jelit, a następnie lekko oszołomionych wyrzucił z drugiej strony gwałtownym pierdnięciem. Przepraszam za ten wyraz, ale nie chce być inaczej. To są marzenia naszych. To zaś co po owej wędrówce w ciemnościach przylepi się im do głowy i rąk uważają oni za zysk lub wartość dodaną. Z tym także nic się nie da zrobić. Nie da się, bo oni wiedzą lepiej. Muszą wiedzieć lepiej inaczej nie piastowaliby przecież tych redaktorskich stanowisk i nie byliby zapraszani do telewizji. Wszystkie oznaki wybraństwa wskazują na to, że oni muszą wiedzieć lepiej. No więc ich z tą wiedzą pozostawmy.
Wracajmy do naszego hasła: polski handel w polskich rękach. Najpierw jego istotne, przedwojenne znaczenie: wyrzucić Żydów z rynku. Czy ktoś wierzy w to, że można wyrzucić Żydów z jakiegokolwiek rynku? Jeśli takie projekcje pojawiają się w czyjejś głowie musi ów ktoś natychmiast udać się do psychiatry, znajduje się bowiem z całą pewnością w fazie manii, a za chwilę dopadnie go depresja. Całość zaś może się skończyć samobójstwem. Nie ma możliwości, by wyrzucić Żydów z rynku i nigdy jej nie było. Żeby to zrobić trzeba podejmować decyzje na najwyższym szczeblu, decyzje drastyczne, których finałem jest ludobójstwo najgorszym wypadku, a w najlepszym deportacja. Nie wiem, kto był autorem tego hasła, ale na pewno był to ktoś dotknięty głębokim niezrozumieniem problemów handlu.
Hasło to, sprokurowane wprost przeciwko drobnym żydowskim sprzedawcom, których mieli rzekomo zastąpić sprzedawcy polscy, powstało mogło także powstać w wyniku nieporozumienia. Nikt bowiem, w Polszcze całej nie rozumiał i nie rozumie nadal kim był tak zwany drobny żydowski sprzedawca. Człowiek ów oceniany był przez Polaków powierzchownie i traktowany pogardliwie, a to z tego względu, że oszczędzał on na kosztach reprezentacyjnych. No, ale jak ktoś jest częścią organizacji sieciowej, w dodatku wysoko wyspecjalizowanej, która kontroluje przepływ gotówki i towarów na dużych obszarach aktywności handlowej, to może mieć w nosie koszta reprezentacyjne. Co innego Polak, on musiał pakować forsę w reklamę, w szyldy, w wystrój wnętrza i inne takie rzeczy. Miał bowiem kłopot z pozyskaniem towaru dobrej jakości za niską cenę. Kłopotu tego nigdy nie mieli Żydzi, oni bowiem zawsze handlowali takimi towarami, który uzyskiwali za ceny niskie, a sprzedawali za wysokie. Umożliwiała im to organizacja. Wrócę na chwilę do owych żydowskich antykwariuszy, tak pięknie opisywanych przez Karola Estreichera. Po cóż sprzedawca dysponujący XII wiecznymi pergaminami miał się starać o rozgłos? On wiedział, klienci wiedzieli i to wystarczyło. No i przez swoje wyobcowanie nie musiał ów sprzedawca przekazywać tych ksiąg za darmo do muzeum, jak to by się na pewno zdarzyło, gdyby trafiły one w ręce polskiego antykwariusza. No, ale nie było prawie polskich antykwariuszy, bo i skąd mieliby się wziąć, jak nikt nie rozumiał na czym ten handel polega. Estreicherowi i innym wydawało się, że Żydzi handlują książkami, bez zrozumienia ich treści, że chodzi tylko o towar, a jeśli nie chodzi o towar, to w grę może wchodzić jedynie miłość do przedmiotu handlu. To są brednie najbardziej oczywiste. Chodzi jak zwykle i informacje i jej przepływ z góry na dół, oraz o kontrolę nad tą informacją. Doskonale rozumiał to każdy żydowski sprzedawca i traktował siebie oraz swój towar stosownie do tej wiedzy, oczywistej dla niego, a całkowicie niedostępnej profesorom uniwersytetu, którzy nie mieli i nie mają do dziś innych kosztów niż reprezentacyjne.
W dzisiejszym polskim handlu jest jeszcze gorzej, poprzez fakt istnienia sieci wielu ludziom wydaje się, że można być zawodowym sprzedawcą, to znaczy można w Tesco zarządzać sprzedażą warzyw, a potem przejść do Obi i robić w narzędziach stolarskich. Wiara w taki mechanizm jest powszechna i świadczy o tym, jak proste jest manipulowanie dużymi grupami ludzi biednych, którzy chcą robić karierę. W sieciach sprzedaż odbywa się nie dzięki tym matołkom co latają po sklepie, ale dzięki dominacji uzyskanej przez decyzje centralne. Ci zaś tak zwani menedżerowie nie są od sprzedaży, ale od pilnowania ludzi, pełnią funkcję kapo po prostu.
Cóż więc w naszych okolicznościach przyrody znaczy hasło: polski handel w polskich rękach? Chodzi o to, by wyrzucić z kraju sieci, a przynajmniej zmusić je do płacenia podatków. To się musi odbyć poprzez decyzje na szczeblu rządowym, inaczej się nie da. No i załóżmy teraz, że Ruch Narodowy wygrywa wybory, sejmu wchodzą ludzie tacy jak Zawisza Artur i Marek Jurek. I co przychodzi do nich lobbysta z Biedronki w walizką pieniędzy i teczką obietnic, a oni mówią mu – wynocha wszarzu, teraz w centrach wielkich miast i na ich obrzeżach będzie królować polski handel? Już to widzę. Oni albo godzą się na jego warunki, albo zakładają go wyrzucają i własne sieci, w których towar jest jeszcze gorszy niż w tych dzisiejszych. Handel sieciowy opiera się na wyzysku producentów i na ich uzależnieniu od kredytów bankowych. Pokażcie mi polityka, który zadrze z bankami. Ludzie z Ruchu Narodowego mogą do upojenia opowiadać o tym, jak to wyrzucą banki z centrów miast i wpuszczą tam sklepikarzy. Nie zrobią tego, bo po pierwsze nigdy nie uzyskają władzy. Nie do tego są przeznaczeni. Po drugie kiedy staną przed nimi polscy lobbyści od drobnego handlu i przedstawiciele sieci i banków oni z miejsca się zorientują kogo i dlaczego należy popierać. I nie będą to ci biedni sklepikarze.
Żeby odzyskać jakiś segment rynku potrzebna jest organizacja mająca wpływy polityczne. To jest oczywiste. Wpływy prawdziwe, a nie możliwość wyprowadzania na ulicę młodzieńców z flagami. Demonstracja bowiem oznacza, że ludzie ci pokładają wiarę w tak nieoczywistych sprawach jak demokratyczne wybory. Myślą, że wystarczy demonstrować, a reszta zrobi się sama, bo ludzie widząc ich zagłosują jak trzeba. Nie zagłosują, a nawet gdyby zagłosowali to nie będzie miało to żadnego znaczenia. Powtórzę jeszcze raz: do odzyskania handlu potrzebna jest organizacja poważna, która na handlu się zna i rozumie o co w tym chodzi. Organizacja dysponująca tanim kredytem, organizacja działająca w porozumieniu z producentami krajowymi, organizacja zainteresowana zyskami długofalowymi,co ważne, bo większość ludzi gadających o handlu i jego odzyskiwaniu jest bezradna wobec dwustuzłotówki, a za pięć stówek ludzie ci gotowi byliby poddać się badaniu prostaty na środku Nowego Światu. W końcu pieniądze nie śmierdzą, to jest jedno z ulubionych haseł Polaków. Pieniądze nie śmierdzą i „przecież muszę z czegoś żyć”. Pieniądze może i nie śmierdzą, ale niektóre sytuacje walą smrodem na kilometr. Warto o tym pamiętać. Szczególnie kiedy się powtarza coś bez zrozumienia.
Za chwilę pojawi się tu ktoś, kto przywoła przykład Węgier. Orban wyrzuca sieci z centrów miast, każe im płacić podatki i w ogóle idzie ku lepszemu. Mam poważne wątpliwości czy idzie ku lepszemu. Myślę raczej, że Węgry to jakiś eksperyment w mikroskali. Przywołam jeszcze jedno popularne powiedzenie; zwalniają znaczy będą przyjmować. Wyrzucają Tesco znaczy przyjdzie ktoś inny, jakaś sieć rosyjska na przykład. Albo politycy węgierscy sami zajmą się organizowaniem sieci sprzedaży. Przecież to handel, nie zapominajmy o tym, a przedłużeniem handlu jest wojna. Nikt nikomu nie pozwoli robić interesów na swoim terenie za darmo.
Na koniec jeszcze jedna informacja, nie wiem czy prawdziwa, ale słyszałem, że w Izraelu nie ma handlu sieciowego, nie ma dyskontów i Tesco. Czy to aby prawda? Jeśli tak, to macie odpowiedź na większość nurtujących nas wszystkich pytań. Żeby odzyskać handel trzeba mieć armię, bombę atomową, 4 tajne policje, i zdyscyplinowane społeczeństwo, które żyje w poczuciu wyższości wobec innych. Może wtedy się uda. Nie dramatyzujmy jednak za bardzo i próbujmy jednak zrobić coś u nas. Ze spożywką może być kłopot, jak uczy przykład rodziny Olewników, ale może z książkami się uda. Próbujmy.

Zapraszam na stronę www.coryllus.pl gdzie można już kupić nową książkę Toyaha, a od dziś także nową książkę Dariusza Marzęty, autora pozycji zatytułowanej „Skarby Lublina”. Pan Dariusz jest historykiem, zajmuje się numizmatami i właśnie wydał pięknie ilustrowaną książkę pod tytułem „Herby i znaki mennicze na szelągach polskich i z Polska związanych”. Zapraszam.

  51 komentarzy do “Polski handel w polskich rękach”

  1. Politechniki kształcą inżynierów sprzedaży, uniwersytety wykładowców. W Tesco znajdzie pracę najszybciej wykładowca (na półki) chemii 😉

  2. jest jeszcze jedno, współpraca tych sieci ma wieloletnie tradycje. Kiedyś powiem ogólnie i użyję nazwisk tzw przypadkowych. Jako prezes państwowej spółki na spotkaniu z nowym właścicielem świeżo sprywatyzowanej b.państwowej spółki, która to była stałym (w PRL) odbiorcą produktów „mojej” spółki, namawiam właściciela (b. nobliwy starszy pan, nieźle mówi po polsku) do utrzymania dotychczasowej współpracy, a nowy właściciel mówi że nie, on teraz będzie współpracował z Zusammermanem bo on już z nim współpracuje od 200 lat, i jest z tej współpracy bardzo zadowolony.

    A w teorii zarządzania przy omawianiu przewagi konkurencyjnej, mówi się studentom, że jeden z elementów dających przewagę to sieć. Wygląda na to że to najważniejszy element.

  3. zwalniają , czyli będą przyjmować…..tiiiaaaaa

    Trafione w punkt.

  4. Genialny tekst!

  5. Ooo!
    I teraz trzeba nam debaty otwierającej oczy – Maciejewski vs. Gwiazdowski!
    Obaj apolityczni, obaj z głowami na karku. I obie głowy otwarte!

    Ach, to by wiele wyjaśniło…

  6. Ciekawa sprawa z tym węgierskim eksperymentem. GW ma dziś linki z podobizną Orbana przy tekstach – „Orban zaciska pętlę na hipermarketach. Nowe przepisy ” i „Węgry żegnają się z frankiem. Automatyczne przewalutowanie”. Bankom świeczkę a marketom ogarek ?

  7. Co do wyrzucania z rynków – na niektórych rynkach robi się coraz ciaśniej, stąd ludzie kombinują, jak je obejść – coraz więcej ludzi zachwyca się książką „Strategia błękitnego oceanu”.

    http://www.mtbiznes.pl/doc/strategia-blekitengo-oceanu.pdf

    Wg tej książki walka z konkurencją nie ma sensu, lepiej stworzyć samemu poletko, gdzie się narzuca reguły gry.

  8. Polski handel w polskich rękach i Marek Jurek ??

    To chyba Ten sam Marek Jurek, (a może jest ich dwóch) który pierwszy wprowadzał Chanukę do sejmu składając w sejmie, jako Marszałek Sejmu RP, życzenia Żydom z okazji ich święta Chanuka.

  9. Doprawdy? I do tego potrzebna jest aż cała książka w dodatku pod tak kretyńskim tytułem:-)

  10. No i co z tego,że te ręce nie są polskie,grunt,żeby te ręce kontrolować,aby pracowały na naszą korzyść.

  11. Za Makro/Metro weszła do Polski pewna firma niemiecka dostarczająca im (od 200 lat zapewne) wina musujące. Szukając czegoś, gdzie od zaraz mogli ruszyć z rozlewnią, odkupili od pewnego absolwenta KUL wytwórnię „mózgojebów” w Biłgoraju. To był początek pewnej oszałamiającej kariery finansowo – politycznej.

  12. Ktoś kiedyś podał środki do poważnych zmian … I to nie była flaga na kijku lub raca … Ale jakoś: ogniem i mieczem … Sam na tym forum napisałem że: ” jakby wybory wygrał Ruch Narodowy …”. Każdy czasem palnie głupstwo. Oni też mają swoją aferę. Nie taśmową ale „mailową”. Policja zabrała im komputery i wrzucili wszystkie maile do sieci. Praktycznie rozłożyli tym ONR. Nikt nikogo nie lubi bo każdy o każdym pisał źle za jego plecami. Gospodarz ma rację że – o ile mogę wysnuć taką interpretację – do przejęcia kontroli trzeba się zabierać inaczej. Najlepiej dzierżyć ją w sposób niewidoczny lecz dziedziczny. Narodowcy stawiają na pracę u podstaw i rzucanie się w oczy. To sprzeczność. Każda awantura daje pretekst do wzmacniania sił policyjnych robi się jeszcze trudniej.

  13. czyli towarzystwo od „W sieci” nie takie ostatnie 🙂

  14. jednak wczoraj pod sam koniec marszu zmieniła się , czy zachwiała medialna mainstrimowa narracja – ta wcześniej przygotowana – pewne teksy zamigotały i zanim przeczytałam zniknęły ….
    Myślałam , ze się nie spieszy , a nie miałam kompletnie czasu …..

    Załamało się pod ciemnym stadionem … wystąpił weteran i powiedział , ze on zagłosuje na PiS ….
    Ja się na narodowcach nie znam . Próbowałam śledzić kiedyś …aferę z komputerami pamiętam … Tego Mariana z Lublina pamietam …. ale już potem się zajęłam całkiem czym innym .

    Grają nimi , oczywiście , ale nie sposób jednemu człowiekowi nadażyć za wszystkim .

  15. Coryllus bez ksiazki sam od początku mówi : trzeba stworzyć rynek tresci …. tresci przez nas porzadanych .

  16. Bardzo nie lubię, jak ktoś podaje przykład Biedronki – jako tej niepolskiej i szkodliwej sieci. Biedronka to sieć założona przez Polaka i swój sukces osiągnęła będąc siecią polską! A potem właściciel uznał, że woli zainkasować gotówkę od Portugalczyków i spokojnie dożyć starości. I jaki z tego morał? Jak już odzyskamy polski handel w polskie ręcę, to należy znacjonalizować sieci handlowe, żeby przypadkiem któryś jakiejś nie-naszym nie sprzedał?

  17. Tak mi się Hilary Minc przypomina . Też znacjonalizował , a potem takie państwowe , w ramach transformacji już łatwo można było sprzedac – bo państwowe źle działa .

    Przy czym Minc jednak musiał przeprowadzić tę bitwę o handel i się naużerał bidak – a transformacja – no w sumie ta przypominana przeze mnie do znudzenia rozmowa w NYuku przez Jaruzelskiego i Davida R. wystarczyła …

    Upraszczam ….. ale jednak Hilary się naszarpał ….biedny …. -:(

  18. Hilary się naszarpał, a jeden spokrewniony aptekarz to trzy razy miał prawo od PRL wykupić aptekę rodziców, trzy razy mu ją nacjonalizowali w końcu kiedy został pozbawiony kapitału spieniężanego na kolejny wykup ojcowizny (ojcowej apteki), został pigularzem w państwowej aptece i dali mu spokój. Więc się Hilary naszarpał choćby własnie z aptekarzami.

  19. Tak trochę złośliwie Coryllusie (ale z sympatią) – czy przewidywalnej przyszłości, w Twojej ofercie, znajdą się prace historyków, specjalistów od luf muszkietowych?

  20. Amerykańska sieciówka (art. spożywcze i drobiazgi) w latach 90 – tych chciała wejść na rynek niemiecki i nie dała rady, samorządy nie dysponowały stosownymi działkami jak Niemcy długie i szerokie, potem po sprzedaży ALDI-ego to się chyba zmieniło i już zdaje się nie ma obstrukcji w tej materii. .

  21. Bo media w Polsce I prasa pani Mario to taki lokalny, swojski dom wariatow.

  22. a jedna aptekarka w moim rodzinnym mieście- to po znacjonalizowaniu apteki … najpierw jej rodzicom zabranej – oni tam pracowali już jako fachowcy – a potem córka tez skonczyła farmację …i tak doczekawszy naszych czasów , jakos odkupiła aptekę….

    wcześniej jej nie odkupowali , tylko pracowali tam … w niewielkim mieście brak było siły fachowej wiec ich zatrudniono po znacjonalizowaniu :))) i tak to się plecie :))

  23. Polecam artykul w Klubie Jagiellonskim na temat handle I w ogole gospodarki w Polsce:
    http://jagiellonski24.pl/2014/11/10/wojcik-polska-kolonia-podatkowa/

    Sa opinie niektorych ekonomistow na temat takich ludzi jak Balcerowicz czy Lewandowski ze zle i glupio przeprowadzili „reformy gospodarcze”, ze dzika transformacja zarzneli polskie firmy I wyssali z ludzi oszczednosci przy pomocy poteznej inflacji.
    Posadzac Balcerowicza o glupote tylko cz niewiedze to skrajna naiwnosc. Leszek dobrze wiedzial co robi, nie na darmo jezdzil jeszcze za Gomulki I Gierka na stypendia sciskac rece panom z Harvardu I Columbia University i wystepowac goscinnie jako wykladowca.
    Ktos musial utorowac droge tym spychaczom i buldozerom zachodnich korporacji i bankow.

  24. Instrukcji do produkcji potrzeba ???? :)))))

  25. no przecież Balcerowicz to ,,słup ”

    🙂

  26. Niebieskie oceany to w żargonie strefy zmonopolizowane gdzie przy niewielkim wysiłku i bez ryzyka zarabia się krocie

  27. „Żeby odzyskać handel trzeba mieć armię, bombę atomową, 4 tajne policje, i zdyscyplinowane społeczeństwo, które żyje w poczuciu wyższości wobec innych.”

    Panie Gabrielu, wlasnie tego nie sa w stanie Polacy zrobic. Polska nie jest w stanie wygenerowac sily: gospodarczej, militarnej, politycznej.
    Ale mam jeszcze taka uwage: wiadomo powszechnie ze El Al Israel Airlines Ltd – sa najbezpieczniejszymi liniami lotniczymi na swiecie. Terrorysci sie ich nie imaja.
    I podobnie PLL LOT, chociaz z jakich powodow to nie wiem.

  28. ….Organizacja dysponująca tanim kredytem, organizacja działająca w porozumieniu z producentami krajowymi, organizacja zainteresowana zyskami długofalowymi
    ..od siebie dodalbym jeszcze organizacja kontrolujaca dystrybucje w sensie logistyki (koleje, woda, drogi) i faktory produkcji takie jak energia , czy ziemia.

  29. ,,Polski handel w polskich rękach”??
    ,,GŁOS POLSKI” – Polish voice weekly. Tygodnik Polaków w Kanadzie.
    Nr 9 Toronto February 23, 1996.
    Oto zdumiewający fragment wywiadu wyłączony przez ,,Politykę” w 1981r, potem wydrukowany wb. podziemnym wydawnictwie pt.”Solidarność Radia i Telewizji”, nagrany na taśmę.
    Z doc. Bronisławem Geremkiem, przewodniczącym Rady Programowo- Konsultacyjnej przy KKP ”Solidarność”, a także kierownikiem pracowni Historii Kultury Średniowiecza PAN, rozmawiała Hanna Krall [Hajka Reichgold] (Polityka)z „Polityki”. Wywiad był gotowy w czerwcu 1981r. Polityka ogłosiła go 8 sierpnia 1981r. jednak wyłączyła dla Polaków najważniejszy fragment, który wydrukowaliśmy. Zapis magnetofonowy całego wywiadu dokonany został przez ekipę Radia i Telewizji KKP ”Solidarność”. Odbito 33 ponumerowanych egzemplarzy kopii tego wywiadu. Otrzymali: Edward Ochab, Jan Karol Wende, Leon Chajn i cały Zarząd Gminy, Centrala Propagandowa Gminy: Jerzy Morawski, Władysław Malwin, Artur Starewicz, Michał Hofman, Stefan Bratkowski, Dariusz Fikus, Stanisław Brodzki, Adam Szaft, Przewodniczący zespołów I, II, III, IV. Kierownicy sekcji RiTV: Gdańsk, Wrocław, Łódź, Katowice, Lublin, Szczecin, Olsztyn, Poznań, Rzeszów, Kielce, Białystok.
    (…)…

    Proszę uważnie przeczytać ten wywiad !!! Znam go od wielu lat.

    http://niepoprawni.pl/blog/poeta/1111-2014-lepsza-najgorsza-prawda-niz-niewiedza-czylijak-to-z-solidarnoscia-bis-bylo

    I jest tam też bardzo ważne zdanie;
    …,,Jak to wszystko się uda, to cała „Solidarność” będzie kijem naganiała swoich członków, a i partyjnych też do ostrej roboty w nadziei, że samorząd zbliży się do zysków na horyzoncie. Te zyski będą, ale jak pęczek marchwi przed łbem osła, aby chciał ciągnąć ciężki wóz”.(…) !!

    W tym wywiadzie zawiera się cała prawda i cały plan (z handlem włącznie) względem Polski.
    Tu jest wszystko powiedziane. Proszę to zapamiętać.

  30. ten wywiad i w ogóle cała ta strona wyglądają na straszliwie wiarygodne.

  31. acha , klub jagielloński o ile pamiętam , to źródło kadr dla Gowina , jak porzucił PO

    🙂

  32. Nie, ale będą prace ekonomistów, a już jest praca numizmatyka.

  33. Ja dziś po wizycie w ZUS-ie myślę, że ten wywiad jest prawdziwy. Straciłam pół dnia i to jeszcze nie koniec.

  34. Coryllus Spotkanie w Bydgoszczy – „Proszę pamiętać humaniści to oszuści”.
    Jak dobrze, że Pan jest humanistą i literatem a nie politykiem.
    Ogrom manipulacyjnek na prościutkich narzędziach z NLP jakie Pan tutaj stosuje aby udowodnić coś zgorzkniałego jest przeogromny. No ale tak już jest z tą publicystyką.
    Więcej wiary Panie Coryllus, więcej wiary. PiS i tak Pana wypluje na margines – nie ma Pan szans na mainstream. Proszę to przemyśleć.

    Fan

  35. czas wytrzeźwieć.

  36. Pozwalam sobie dorzucić coś w tym samym stylu; inaczej.

    http://naszeblogi.pl/50292-orban-rozpoczal-rozbijanie-unii-europejskiej

  37. To czy Polska będzie mogła pozwolić sobie na „HANDEL W POLSKICH RĘKACH” nie jest zależne od bomb atomowych , czego najlepszym przykładem są Węgry Orbana . Wszystko jest w rękach spec służb , które zarządzają Polską . Należałoby zastanowić się kto w tych służbach pociaga za sznurki i czy są tam Polacy .

  38. SŁUŻBY SPECJALNE 10 MINUT FILMU !!!
    https://www.youtube.com/watch?v=IrI_5bSytxw

    Myślę,że Pan coryllus już wie kim są ,,Koty spaślaki”.
    Pozdrawiam.

  39. Reżyser nie wygląda mi na takiego za jakiego chce uchodzić. Jest mało wiarygodny, więc o całości nie ma co nawet mówić.

  40. nie , Mirku , ktoś zaskoczony wykonał gwałtowny manewr …. niezdecydowany w tym momencie … teraz to już nie wiem …

  41. pewnie tak

    🙂

    herbatę przez Ciebie wylałam

  42. Film ten nakręcono aby odwrócić uwagę gawiedzi od prawdziwych zleceniodawców , Przy okazji można zarobić parę groszy .

  43. Jak z kranówy to nie ma co żałować, ale jak z oligoceńskiej to przepraszam. Chciałem tylko wyjaśnić, że kokos to kokos, a nie jabłko. 🙂

  44. A ambasady amerykańskiej nie ma w USA, stąd tam nie dojdzie do rewolucji.

  45. Ja prosiłem o zwrócenie uwagi na ,,koty spaślaki”, a jest to gatunek wywodzący się ze Wzgórz Golan, który rozprzestrzenił się już dawno,ryje nory po całym świecie, buduje gniazda w praktycznie wszystkich stolicach krajów, głównie pod bankami. Oczywiście, że nie chodziło mi o ,,świstaka zawijającego sreberka”, który gwizda i szeleści we wszystkie strony jak ten reżyser.
    Wywiad, do którego podałem link jest ważny, bo mówi co za strategię i politykę realizują ,,koty spaślaki”, a nie wiarygodność wytypowanego,,preriowca”.
    Ja ,,ich” nazywam: ,,Lords of the Backstage”.

  46. ,,…od prawdziwych zleceniodawców”. 10/10!

  47. bingo! brakowało Mi tego zdjęcia, jak kropki nad i.. w czasie, kiedy pisałem ten komentarz. Jak to zwykle bywa wtedy, kiedy coś jest właśnie potrzebne, wtedy nagle trudno jest to znaleźć. Późno, może po czasie, ale jest. Jt. zdjęcie w górnym, prawym rogu. Nierozerwalnie związane z tym ,,wywiadem” guru ,,królików spaślaków” odmiany nory polskiej. Jak to czasem taki szczegół potrafi zaprzątnąć głowę. Ale warto było. 🙂

  48. Problem z handlem wielkopowierzchniowym polega również na tym, że lokalnie kreowany popyt, który powinien stwarzać okazję lokalnym producentom jest „eksportowany” tam gdzie produkcja i przetwórstwo stoi już na wysokim poziomie. W ten sposób można wpompować w biedny region dowolną ilość gotówki i być spokojnym że ów region pozostanie biedny, bo przecież ludzie pójdą i kupią w supermarkecie nie mając pojęcia że stwarzają popyt w dowolnym miejscu na świecie, tylko nie w regionie i efekt jest taki, że pomoc finansowa napływa i momentalnie odpływa tworząc sytuację w której mieszkańcy nierozwiniętych regionów co prawda nie umierają z głodu, ale nie mają absolutnie szansy na prawdziwy rozwój. Remedium? Okazuje się ze na świecie funcjonuje kilkaset walut lokalnych tj. takich, którymi można płacić na ograniczonym terytorium np województwa. Nie chodzi tu o to, aby na siłę kupować lokalnie samochody, czy komputery – to byłaby katastrofa, ale dzięki temu tworzymy wiele poziomów globalizacji – to co mogę kupuję w bezpośrednim sąsiedztwie, jeśli tego nie ma, kupuję w kraju, a jeśli tego nie ma to dopiero na świecie. Lokalna waluta do niczego nie zmusza – jest jedynie instrumentem instytucjonalnym, który umożliwia taki mechanizm bez konieczności drastycznych regulacji i wyrzucania kogokolwiek – wystarczy, że umówimy się że w walucie lokalnej wszystko i wszyscy kupujemy z 10% upustem. W wielu miejscach to się sprawdziło, na zachodzie głównie w regionach, gdzie pozamykano kopalnie stosowano takie rozwiązania (tzw. Plenty w USA). Zatem wlaściwy kierunek jest nie w stronę jednej waluty globalnej tylko wielu walut – krajowych, lokalnych, globalnych, które będą obsługiwać hansel na odpowiednich poziomach globalizacji. Bardzo ciekawy blog, pozdrawiam

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.