Sty 192020
 

Dostałem wczoraj link do nagrania, w którym taki gość z brodą omawia fragmenty filmu Krzysztofa Gradowskiego zatytułowanego „Akademia Pana Kleksa”. Rzecz lata w sieci i jest rzekomo szydercza. Ja jednak mam wrażenie, że za mało. Kolega, który mi to przysłał zwrócił uwagę na kilka kwestii, które zdaje się każdy widział, a ja chyba nawet coś tu o nich wspominałem. Nie zaszkodzi jednak powtórzyć. Pan Kleks wygląda jak skrzynka kontaktowa dla pedofili. Mieszka z gromadą dzieci, które mają się u niego czegoś nauczyć, ale – jak zwraca uwagę, ten gość z brodą, co nagrywa szydercze pogadanki – głównie jeżdżą na mopie i latają po różne sprawunki, co ma być wyrazem wielkiego zaufania, jakim obdarza je Ambroży Kleks. Cały film jest zaplanowany jako musical, a jedną z kulminacyjnych scen jest kąpiel chłopców pod deszczowym drzewem. Wszystkie dzieci są nago, a mamy rok 1983 i nikomu to jakoś nie przeszkadza. Trudno przypuścić, by pomysł realizacji filmu o Kleksie nie wyszedł z kół partyjnych. Dzieci musiały mieć coś nowego do oglądania po tak zwanej „nocy stanu wojennego”. To jednak co zrobił reżyser Gradowski przekroczyło wszelkie poziomy żenady. W zasadzie chodziło o to, żeby pod pretekstem tego całego Kleksa, odśpiewać wszystkie wiersze Brzechwy i dołączyć do tego choreografię. To zaś oznacza, że po prostu należało dać zarobić aktorom. Nie wiem jakie były gaże w tym Kleksie, ale podejrzewam, że wysokie. Ciekawe jest to, że reżyser Gradowski ma w swoim dorobku w zasadzie tylko tego Kleksa i jakieś filmy dokumentalne. Większość z nich jednak nie jest w wiki omówiona. Moją uwagę zwrócił film pod tytułem „Akademia druga Kieruzalskiego” z roku 1979. Tu akademia pana Kleksa, a tu – w 1979 akademia druha Kieruzalskiego. W serwisie Film polski, piszą tylko, że jest to dokument powiadający o zespole harcerskim „Gawęda”. Ja ten zespół doskonale pamiętam, pamiętam też, że jego występy działały na mnie paraliżująco. Zarówno choreografia, jak i teksty piosenek były dla mnie – dziecka w końcu – głęboko niewiarygodne. Być może Pan Kleks też został nakręcony po to, by dać zarobić druhom z Gawędy.

No, ale wróćmy do tych wątków pedofilskich w filmie o Kleksie. Dzieciarnia biega nago, a w nocy Ambroży przychodzi do nich kiedy śpią i zagląda im w sny. To ciekawe. Potem te sny zamienia w proszek i robi z nich pastylki, na jeszcze lepszy sen…taki dobry z niego dziadzio. Kiedy zaś potrzebuje zapałek wysyła Adasia Niezgódkę do bajki o dziewczynce z zapałkami. I to jest piękna scena, bo ta dziewczynka tam siedzi na mrozie, a on mówi – kiwnij pudełko siary. Na co wychodzi z bramy jakiś gość o wyglądzie alfonsa zawodowca i woła – a ty tu czego? Ma przewagę nad Niezgódką, przez co nie wyciąga na razie noża. Dzieciak się tłumaczy, że jest od Kleksa i wszystko staje się jasne. Nie przyszedł obmacywać nieswojego towaru, ale potrzebne mu zapałki, bo Ambroży zużył wszystkie na podgrzewanie tego sennego proszku co go w nocy zebrał z dziecięcych snów. Na koniec alfons się przedstawia, mówi, że nazywa się Jak Christian Andersen. Mówi też, żeby się Adaś Niezgódka nie martwił losem dziewczynki, bo ta cała historia i niej to przecież tylko bajka. Ja nie jestem tego aż taki pewien, zwłaszcza, że niedawno czytaliśmy tu wersję tej bajki sporządzoną przez nieboszczyka Pawła Paliwodę. Z wielką fachowością pan Paliwoda, niech mu ziemia lekką będzie, napisał, jak to ta dziewczynka, przerzuciła się szybko z zapałek na obsługiwanie klientów płci męskiej. I nawet jej nieźle szło, zrobiła jakąś tam karierę. Ja się tu bynajmniej nie czepiam Paliwody, ale nie wierzę, że on sam wpadł na taki pomysł, sądzę wręcz, że gdzieś jest jakieś pomieszczenie z teczkami, w którym znajdują się rozmaite wersje bajek, służące do modyfikacji tych jakże rozpoznawalnych narracji. W jakim celu? Tego to ja już nie wiem, być może po to, żeby ktoś sobie trochę zarobił. Jeśli do tego przypomnimy sobie, że siostra Andersena prowadziła regularny burdel, to zrobi się naprawdę dziwnie. Facet, który zagląda dziesięciolatkom w sny, wysyła jednego z nich, do swojego kolegi, którego siostra ma dom publiczny, a on sam wystawia na ulice nieletnie, pod pretekstem sprzedaży zapałek.

Wróćmy teraz do reżysera Gradowskiego. Nakręcił on wyłącznie te Kleksy, które przyniosły mu krótkotrwałą sławę, a jego życiorys w wiki jest chyba najkrótszym życiorysem reżysera jaki widziałem. Po tym Kleksie pan Gradowski kręcił już tylko reklamówki, a dziś pewnie jest na emeryturze.

Sam tego Kleksa obejrzałem tylko raz i miałem tego serdecznie dosyć. To nie był bowiem film dla dzieci, ale film kręcony pod pretekstem tego, że istnieją jakieś dzieci. To nie była produkcja serio. Z całą pewnością jednak budżet tej produkcji był serio, bo w jednej ze scen spotykamy pana Kleksa na ulicy w Samarkandzie, pod tym kolorowym minaretem, co go we wszystkich filmach o Azji Środkowej pokazują. Trzeba było tam pojechać z całą ekipą, trzeba było ten wyjazd załatwić, ale być może w tej kwestii pomógł druh Kieruzalski, a może ten drugi Jarukielski? Kto to może wiedzieć?

W zasadzie po tym filmie można było zorientować się gdzie jest władza w roku 1983 i w latach późniejszych? Jest w czarnej…..itp, itd…Kroi kasę i zamierza uciekać do Samarkandy. Potem zaś wręcz w kosmos. Bo powstał przecież także film o Kleksie w kosmosie.

W filmie o akademii pokazują także w pewnej chwili jak pan Kleks czyli Piotr Fronczewski zamienia się w sympatycznego gościa w garniturze, który siedzi sobie za biurkiem. Przedstawia się pan Fronczewski jako Jan Brzechwa, który napisał to wszystko, bo bardzo kochał dzieci. My zaś widzimy, że to nie jest prawda, bo ten gość, to nie żaden Brzechwa, ale sławny złodziej Fred Kampinos alias Szpicbródka, który przebrał się dla niepoznaki najpierw za Brzechwę, a potem za Kleksa. Nie miał szczęścia do ról ten Fronczewski, co by tu nie mówić.

Dlaczego ja to łączę z Hogwartem? Jakoś tak normalnie. Mamy dwa projekty. Jeden poważny, z budżetem wydanym celowo, który oddziałuje w sposób autentyczny na dzieci, rodziców i nauczycieli wszędzie, jak świat długi i szeroki. W każdym mieście bowiem, nawet w Grodzisku, zawsze znalazł się jakiś bałwan, który założył miejscowy Hogwart, bo chciał dzieciom uprzyjemnić naukę i odczarować ją z tej dobrze wszystkim znanej nudy. Że też nikt w Polsce nie pomyśli o tym, by po prostu zmienić program nauczania, a wszyscy chcą zakładać jakieś Hogwarty. I zwróćcie przy tym uwagę, że nikt nie chce zakładać akademii pana Kleksa. Nikomu nawet taki pomysł w głowie nie postoi. Tak bowiem źle, strasznie i podstępnie jak tam, w tym filmie, dzieci nie potraktował do tej pory chyba nikt. Mogę jeszcze porównać ten film z produkcjami starszymi, które oglądaliśmy wszyscy i w których dzieci były rzeczywiście przedmiotem uwagi reżysera, scenarzysty i producenta. Mam na myśli takie seriale jak choćby „Wakacje z duchami”. Można oczywiście pozostać przy płaskim szyderstwie z Kleksa, ale jak sobie przypominam ten kokieteryjny tekst Paliwody o dziewczynce z zapałkami, to mnie trochę trzęsie. I jakoś tak uważniej przyglądam się reżyserom filmowym.

  22 komentarze do “Pomiędzy Hogwartem a Akademią Pana Kleksa”

  1. Czego jak czego ale wyobraźni Ci nie brakuje. Jakbyś jakieś bajki pisane po hebrajsku nam opowiedział to byłaby heca na 14 fajerek ☺
     

  2. Wątek inwazji wilków w książce dla dzieci wydanej w 1946 roku nawiązuje do wojny i okupacji. W podkładzie muzycznym w wykonaniu grupy TSA słyszymy dźwięk karabinów maszynowych i odgłos nurkujących samolotów mimo, że sceneria filmowa jest średniowieczna. Cała nasza kultura, a właściwie anty-kultura opiera się na przeciwstawieniu: albo wybieracie dyktaturę, luksus dla wybranych i swobodę obyczajową dla pozostałych, albo wojnę. Wybór pomiędzy Platformą/SLD i PiSem to właściwie wybór pomiędzy tym, czy chcemy płacić haracz na muzułmanów i żydów czy na żydów i muzułmanów. Nie uważam za uzasadnione uczenie małych dzieci o Holokauście (a jeśli ustawa 447 będzie realizowana, to będzie istniał obowiązek edukacji o Holokauście oprócz obowiązku edukacji seksualnej dla małych dzieci) to ważne jest, żeby dziecko od początku poznawało i wiedziało, kto i w jaki sposób ustala alternatywy i należy zachęcać dzieci do szukania dodatkowych możliwości. Należy też usunąć wstyd, jako blokadę do poszukiwania przez dziecko wymyślonych przez siebie alternatyw. W procesie wychowawczym nigdy nie uciekałem się do odwołania do poczucia wstydu u dziecka, jak również nigdy takie pojęcie nie było mi potrzebne w relacji z dziećmi do niczego. Molestowanie seksualne dzieci z punktu widzenia mechaniki psychologii człowieka, w tym wypadku młodego, rozwijającego się, służy w zasadzie do uruchomienia poczucia wstydu, a dalej już jest z górki.

  3. Nigdy mi się ten film nie podobał, fabuła naciągana, był pretekstem do zarobienia kasy przez wykorzystanie tego co wszyscy znamy,  odśpiewanie znanych wierszyków w wydumanych aranżacjach , ale żeby aż takie przesłanie filmu ?
    Ja myślałam, że film był pretekstem do otrzymania przelewu, a tu masz !!!!
    Pretekst ponury (z dzisiejszego punktu widzenia)  

  4. Różnica między religią żydowską starotestamentową i judaizmem, a chrześcijaństwem polega na tym, że dwie pierwsze bazują na wstydzie powstałym w wyniku grzechu pierworodnego, natomiast chrześcijaństwo anuluje grzech pierworodny, a następnie ogłasza i daje wolność, jako podstawę życia. Popularne hasło „nie lękajcie się” w uczciwszej formie brzmi: nie wstydźcie się! 

  5. „Można oczywiście pozostać przy płaskim szyderstwie z Kleksa, ale jak sobie przypominam ten kokieteryjny tekst Paliwody o dziewczynce z zapałkami, to mnie trochę trzęsie. I jakoś tak uważniej przyglądam się reżyserom filmowym”
    A teraz już można płynnie przejść do szydzenia z reżysera filmowego Grzegorza, co zapewne pod niniejszym tekstem nastąpi

  6. Tylko się nie rozpłacz. Bo szarża na żydów, którą reżyser zamierza poprowadzić, gotowa się załamać

  7. Oj, pamietam ten film…
    … do dzis, szczegolnie, ze to bylo wyjscie na caly dzien ze szkoly do kina „Bajka” w Bloniu – nie wiem, czy ono jeszcze istnieje – i nie bylo lekcji tego dnia… ale, o dziwo film nie powalil mnie na kolana…  Fronczewski ucharakteryzowany i grajacy Pana Kleksa  byl dla mnie nie do przyjecia i rzeczywiscie chyba najbardziej podobaly mi sie piosenki. 
    Niemniej jednak musialam udawac przed cala klasa i nauczycielkami swoj  „zachwyt” nad tym filmem,  co bylo  dosc meczace.

  8. Niech pan nie pieprzy tak strasznie, bo pana wyrzucę a następnemu nickowi nie dam żadnej szansy

  9. no ale co Pan, kto szykuje płynne przejście, co Pan  porównuje, z jednej strony  przekaz faktograficzny, dokumenty, merytorykę filmowanych problemów –  taka robota reżysera Grzegorza Brauna  .
    Z czym??
    Z jakimś wykonem niby aktorskim, absurdalnym (zestawienie: rajery i Pinokio)  i obscenicznym gestem,  wykon jakiegoś wierszyka przez jakiegoś pajaca co chce zaistnieć jako nowator, bo ściera sobie pomadę z ust …. pomadzie mówi stanowcze nie!!! 
    Nowatorstwem jest wrzucenie obscenii do wierszyka dla dzieci i gest informujący widownię, że się aktor pomadzie nie kłania ???. 

  10. Przypomniał mi się taki fragment z Gawędy:
    „Bo co może,
    co może mały człowiek.
    tak jak ja albo ty?
    Może pani, a może pan podpowie,
    my zgodzimy się z tym.
    Szczerze tego nie znosiłam, jak i całego Teleranka, czekałam tylko na film po nim.
     
    Dziękuję bardzo za piękny prezent w postaci komiksu.

  11. No cóż. Trudno oglądać dziś Kleksa bez skojarzenia ze sprawą Sadowskiego. O ile wtedy można było powiązać polowanie na dzieci przez ówczesnych celebrytów z bezpieczniackim parasolem ochronnym  to dziś łatwo skojarzyć pewne kierunki ze strumieniami pieniądza. Bardzo zabawnym i strasznym jednocześnie medium jest agorowe TOK Fm gdzie bardzo szybko reagują na „strumienie pieniądza” . Ostatnio było o negatywnym wpływie ocieplenia klimatu na populacje i zachowania nietoperzy. Kleksa oglądałem raz i wystarczy. Szkoda Fronczewskiego bo jego zwalnianie się z pracy w Ziemi Obiecanej Wajdy to mistrzostwo. Jeżeli reżyser teraz coś zamierza na froncie walki Natolińczyków z Puławianami to może być straszno i smiszno. 

  12. Młodsi kuzyni reprezentowali taki wyuczony zachwyt nad filmem, a każdy z nich był za mały, żeby się przeciwstawić obowiązującej opinii, i powiedzieć że filmidło nie jest świetne. No ale w domu robiono z filmu bekę i wiadomo było, że ich odbiór filmu był adekwatny.   

  13. Według mojej pobieżnej oceny, bo w całości nie obejrzałem żadnego z filmów, Kleks i Harry Potter mają nieco podobny, kabalistyczno-magiczno-fruedowski zapach ?
     
    Krótko mówiąc fantazja ponura.

  14. „siostra Andersena prowadziła regularny burdel” odnośnie prowadzenia się czy raczej przyczyn nieskrywanej niechęci Andersena do jego przyrodniej siostry, jest wiele dyskusji podsycanych takimi pewnikami jak matka ciężka alkoholiczka, czy ciężka choroba psychiczna dziadka.  Jedno z pełniejszych opracowań genealogii HCA znajduje się na stronie muzeum z jego rodzinnego Odense o tutaj https://museum.odense.dk/viden/hc-andersen/publikationer/man-gaaer-foerst  „Informacje o siostrze urywają się w 1814 r., aby pojawić się dopiero w liście od matki HC Andersena w 1822 r. zawiadamiającym, że pojechała do Kopenhagi. Następną jest informacja że w 1842r szukała swego słynnego już brata. Ponoć HCA obawiał się, że mogłaby zagrozić jego wyrobionej pozycji i reputacji, ale w końcu zdecydował się przyjąć ją, jak i jej męża nazwiskiem Kaufmann. „Wyglądała całkiem dobrze ubrana i młoda” – pisał Hans Christian Andersen w swoim almanachu. Niestety siostra wkrótce zmarła w wieku 45 lat z powodu gruźlicy.”

  15. Ten reżyser jeszcze przed Kleksem zrealizował dokument o Czesławie Śliwie, który udawał konsula, a potem, w latach chyba 80, nakręcił film fabularny „Konsul” o tym człowieku, w którym główną rolę zagrał Fronczewski.
    Co ciekawe Śliwa dokleił sobie brodę,w której wygląda trochę jak Fronczewski grający Kleksa.
    https://youtu.be/ESXzSz2Z1W4
     

  16.  

     
     
     

     
     
     
     
     
     
     
     
     
     
    PL
     
     
     

     

     

     

     

     

     

     
     
     
     
     
     
    3
     
     

     

     
     
     

     

     
     
     
     
     
     

     

     

     
     
     
     
     
     
     
     
     
     

     

     

     

     
     
     
     
     

     

     

     

     
     

     

    0:03 / 4:30

     
     
     
     
     
     
     
     
     
     
     

    Msza Święta za Druha Andrzeja Kieruzalskiego w Cazale na Haiti, 14 05 2017

    https://www.youtube.com/watch?v=DtVXc5hU8DM

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.