kw. 242024
 

Wszyscy żyją z państwa, to jest raczej oczywiste, ale wielu ludziom wydaje się ciągle, że jest inaczej. Ci którzy żyją z czegoś innego, to margines, frajerzy, jak zwał tak zwał, czyli tacy jak ja, na przykład. Konstatacja ta prowadzi nas ku obszarowi pojęć, których większość wyborców biorących udział w komedii demokratycznej w ogóle nie rozumie. Dobrze jest to stwierdzić przed wyborami do PE. O czym będą decydować te wybory? O kształcie Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego i jego peryferii. To dość istotne, jeśli sobie człowiek przypomni roszczenia Maksymiliana Habsburga i Karola V do Mazowsza. No, ale nie wchodźmy w szczegóły, bo pogubić się w nich mogą najwięksi myśliciele. Marks stworzył, na czyjeś zlecenie jak sądzę, pewną wizję dziejów, która obowiązuje. Jest to wizja absurdalna oparta na głębokiej niewiedzy pana Marksa i na lekceważeniu wszelkich nie pasujących do jego teorii faktów. Nie ma żadnego rozwoju społeczeństw. Nie ma nawet żadnego rozwoju technologii. Jest tylko kreacja i próby jej powstrzymania lub podkradania patentów. I Marks to niby rozumiał, bo podał przecież za Lancelottim, przykład Antona Mullera i jego maszyny do robienia sześciu wstążek na raz. Wskazał czym się kończą takie wygłupy – wrzuceniem wynalazcy do Motławy z nożem w sercu. Potem zaś opatentowaniem jego wynalazku w jakimś odległym kraju, na przykład w Wielkiej Brytanii, gdzie działa organizacja rozumiejąca istotne mechanizmy w dziejach i może dać kreatywnemu człowiekowi ochronę. A nawet nie kreatywnemu, ale sprytnemu złodziejowi, który takiego udaje.

Powtórzę nie ma żadnego rozwoju cywilizacji, a największym wynalazkiem ludzkości, zabezpieczającym ją – częściowo – przed chorobami jest higiena i urządzenia służące do jej zachowania. W tym papier toaletowy.

To co Marks opisał jako fazy rozwoju społeczeństw jest w istocie jednym wielkim cyklem koniunktur, wywołanych rabunkiem na niespotykaną skalę. Rozpoczął się on nie w momencie odkrycia Ameryki, jak się wydaje wielu ludziom, przywiązanym do historii pisanej w GB, ale w momencie, kiedy Europa zamknęła się na eksport tkanin z Indii, czyli gdzieś pod koniec XVII wieku. Wszystko co stało się przedtem Marks nazwał feudalizmem. No, ale zapyta ktoś, skąd się brało złoto i potężne inwestycje budowlane wcześniej? Z Handlu afrykańskiego, z afrykańskiego złota i z rabunku krain takich jak Polska. Do dziś nie jesteśmy w stanie zrozumieć, jak głęboko upośledzony został nasz kraj w II połowie XVII wieku i jak świetnie na kondycję rabujących wpłynęło to złodziejstwo. Mówię głównie o Szwedach, ale także o Niemcach z Prus i Moskwie. A to był dopiero początek. Wielka juma dopiero się zaczynała. I to wszystko, co odbywało się w czasie jej trwania, Marks nazwał kapitalizmem. Trzeba więc powiedzieć wprost – bez rabunku nie ma żadnego kapitalizmu. Obrót aktywami, w czasach kiedy nie niszczy się całych państw, odbywa się w systemie piramidalnych protekcji. Pytanie czy państwa, które żyją w tym systemie są przeznaczone do obrabowania czy może ich przeznaczenie jest inne?  Jedno jest pewne – ludzie żyjący z państwa i udający biznesmenów, wolny rynek i różna inne głupkowate postawy – są przekonani o tym, że pozjadali wszystkie rozumy. Ja z wielką przyjemnością będę patrzył na ich upadek.

Rabunkowi towarzyszyła tak zwana ekspansja kulturalna, czyli eksport tkanin z zachodu na wschód, który był jawnym dowodem na to, że wreszcie, po setkach lat, Europa zyskała przewagę nad Azją. No i wielkimi krokami zbliża się moment, kiedy zacznie tę Azję meblować po swojemu. I to właśni był według Marksa kulminacyjny moment w rozwoju kapitalizmu. Powtórzmy raz jeszcze nie ma żadnego rozwoju. Schemat ten miał posłużyć, jak sądzę, do zbudowania machiny umożliwiającej rozsmarowanie mikrokapitałów zgromadzonych w prywatnych dobrach, które pozwalały stworzyć dość dużej grupie ludzi złudzenie wolności osobistej. Dopóki większa część z nich była zatrudniona przez państwo do rabunku innych państw, umieszczonych przez różnych myślicieli-propagandystów niżej na drabinie rozwoju społecznego, wszystko było w porządku. Kłopot zaczął się kiedy ilość indywidualnych tezauryzacji szybko się powiększyła, bo ich właściciele skorzystali z giga-rabunku ogłoszonego przez państwo, ale nie brali w nim bezpośredniego udziału. Po prostu korzystali z koniunktur. Spowodowało to konieczność rozsmarowania tego bogactwa równiej, ale nie tak równo by załatwić w ten sposób również służących państwu i jego hierarchii miliarderów. Były jeszcze takie enklawy jak Polska, gdzie ludzie żyli w miarę swobodnie mimo licznych prób nakładania opresji i byli dość zamożni, by poruszać się swobodnie po świecie. Niestety nie byli na tyle przebiegli, by zrozumieć, że ich indywidualna wolność jest na kursie kolizyjnym z elitami państw korzystających z rabunkowej koniunktury. Ta zaś zaczęła wygasać i kraje które rabowały stały się na tyle zasobne, a ich elity na tyle mało rozumiejące okoliczności, że pojawiło się zagrożenie obrabowania tych krajów i tych elit. I wtedy powstała Labour Party. Stała się ona zabezpieczeniem interesów i zasobów miliarderów nakręcających koniunktury rabunkowe w państwie, które na nich najwięcej skorzystało. Nieprzypadkowo więc pan Marks napisał swoje wielkie dzieło w Londynie. Stworzył on podwaliny pod pewien rodzaj złudzeń, który stał się z kolei podstawą rozważań politycznych, filozoficznych i ekonomicznych w całym świecie.  I nie ma mowy, żeby ktoś poważny, jakiś, na przykład, polski naukowiec, zaczął się zastanawiać nad kwestiami, który nie ujął lub nie wskazał pan Marks. Nazwanie tego pułapką, to ciężki eufemizm.

Co stało się przeciwieństwem koniunktur rabunkowych kreowanych w GB, stanowiących treść życia wszystkich od momentu kiedy Robert Clive podbił Indie do końca XIX wieku? Protekcjonizm państwowy firmowany przez Labour Party. Po zdewastowaniu Azji, w czym udział brali wszyscy należało czym prędzej przełączyć się na stary dobry protekcjonizm państwowy, który Marks nazwał feudalizmem. Były różne rodzaje takiego protekcjonizmu, ale w świecie który wyłonił się z odmętów ludzkiej myśli po wielkiej jumie, wszystkie one znane były pod nazwą „socjalizm”. To stare pojęcie, podniesione przez Marksa z dodanym przymiotnikiem „naukowy”, miało tak samo naukowy charakter jak pisma Wielomskiego. W GB był to parawan dla państwa i rządzących nim klanów, które musiały się określić w nowej rzeczywistości. W USA socjalizm był przeszkodą w ciągłej eksploatacji kontynentu, która gwarantowała stałą prosperity i umożliwiała budowanie systemu protekcji państwowych, który stał się podstawą dzisiejszej, nieco tylko nadwątlonej, potęgi Amerykanów. Wkrótce jednak stał się on systemem obowiązującym, ale nie został tak nazwany, żeby nie denerwować tych czytelników Marksa, którzy uważali go za swojego najgorszego wroga i popisywali się stwierdzeniami, że socjalizm to droga do nędzy. Nie jest to prawdą, albowiem mamy dziś w USA socjalizm, mamy go też w GB i nędza jest odeń oddzielona. Dzieje się tak, albowiem socjalizm w tych krajach nie ma charakteru idei powszechnej i obowiązującej wszystkich _ co rzeczywiście natychmiast do nędzy prowadzi – ale jest dla swoich. Stworzono nawet całe systemy selekcji ludzi, którzy nadają się na „swoich” i mogą brać zasiłki w związku z tym.

System ten się trzyma, albowiem szykuje się nowa epoka koniunktur rabunkowych. Mam nadzieję, że tym razem znajdziemy się po właściwej stronie. To znaczy, nie zostaniemy obrabowani na początku.

Nie chcę tu pisać o socjalizmie zainstalowanym w Rosji, albowiem rewolucja rosyjska była przedostatnim aktem wielkiej jumy nazwanej epoką kapitalizmu. Ostatnim była II wojna światowa. Sytuacja obecnie wygląda tak – Niemcy chcą odbudować średniowieczny system feudalnej protekcji i swoje święte cesarstwo nazywają Unią Europejską. Brytyjczycy za nic nie mogą do tego dopuścić, a Amerykanie nie zdecydowali się jeszcze kto będzie rabowany w nowym cyklu trwającej 500 lat koniunktury. Nie widać bowiem nigdzie żadnej nowej filozofii, która by umożliwiła taką operację. Być może nie jest ona już potrzebna, a tłumy migrantów są wystarczającym pretekstem, by zniszczyć, na przykład, Francję. Obecnie, mam takie wrażenie, wszyscy szukają odpowiednich narzędzi dyscyplinujących podwykonawców swoich zleceń. Mają to być migranci, ceny paliw kopalnych, pakiety energetyczne i inne podobne ograniczenia i szykany. Wszystko to służy polaryzacji społeczeństw lokalnych, które karmione są złudzeniami, że zachowując nakazane przepisy staną się prawie tak samo ważne, jak miliarderzy korzystający z protekcji UE i decydujący o całym systemie obrodu dobrami i pieniądzem. Ci zaś, którzy takich nadziei mieć nie będą zostaną sklasyfikowani jako grupa nieprzystosowana, przeznaczona do resocjalizacji. Recepty na to nie ma, albowiem system protekcji znany we wszystkich cywilizowanych państwach obowiązuje też u nas. I ludzie walczący z polaryzacją, lewactwem, bredniami o globalnym ociepleniu, albo wskazujący na zło płynące z owej protekcji państwa czy też państw, bo chodzi o UE przecież, sami z protekcji korzystają i nie ma mowy, żeby przestali. Ich osobisty komfort by na tym ucierpiał.

Dla tych, którzy mają jakieś wahania, co wybrać, na co się zdecydować, przypomnę, że przed epoką wielkiej jumy, nazwanej przez Marksa kapitalizmem, Polska prosperowała niezgorzej, ale najlepiej wtedy kiedy była oderwana od systemu protekcji cesarskich. Problem polegał na tym, że spolaryzowane społeczeństwo nie rozumiało charakteru misji, jaka przypadła mu w udziale i wszystkie zagrożenia brało za szanse. Na dziś to tyle.

 

Pojutrze we Wrocławiu mam taką oto pogadankę

  19 komentarzy do “Pułapka kapitalizmu”

  1. Hoga rzuca troche swiatla na sytuacje, w ktorej sie znajdujemy. Nie mamy mocy sprawczych – zaplecza, armii, technologii. Korzystny wynik wyborow spowoduje od razu pacyfikacje.

    https://youtu.be/CnKK_6vFppM?si=Y7Bm9ivfIL52hRoa

  2. Dzień dobry. Ano – tak to jest… Ja myślę, że istotnie – żadne filozofie nie są już potrzebne. W istocie opisał Pan wielobiegunowy system ośrodków władzy i interesów, w którym kiedyś była także Polska, póki istniała, jakoś do końca XVII wieku. Straciliśmy nasz „biegun” i jesteśmy tylko dominium, przekazywanym z rąk do rąk jako zapłata lub trofeum. Na codzień jesteśmy terenem rywalizacji agentur, które są trochę konkurencyjne, oberszefostwo z City wie bowiem, że pewna doza wewnętrznej konkurencji może uchronić ich przed buntem pretorianów. Zamiast filozofii stosuje się technikę sterowanego wybraństwa, czyli wmawiania ludziom, że są lepsi od innych. Przeszkadza w tym nauka Kościoła, dlatego jest on zwalczany przez wszystkie bieguny. Niemcom wmawia się, że mogą odtworzyć Cesarstwo, Moskwie – prawo do rządzenia wszystkimi ludami słowiańskimi co najmniej, Amerykanom – że mogą zarabiać inwestując jednocześnie w zwalczające się strony, i tak dalej. Nawet Żydzi są w jakimś stopniu zmanipulowani, wierzą bowiem, że to oni rządzą światem. Kiedy nie będą już potrzebni – mogą się srodze zawieść. Pozbyli się już swojej wiary zastępując ją wymyśloną religią holocaustu, mają jeszcze swój hermetyczny język, ale ilu z nich w istocie mówi po hebrajsku, czy w jidisz? Obraz smutny w rzeczy samej. Mi się zawsze w takich kontekstach przypomina gorzka mądrość Czechów, którzy po doświadczeniach wojen husyckich nabrali dystansu do… wszystkiego. Ale – czy to rozwiązanie dla nas?

  3. Nie. Z tym hebrajskim jest tak, że jeszcze ważne jest co się w nim mówi. Póki co chyba nic ciekawego

  4. Kazdy kraj moze skopiowac u siebie we wlasciwej skali amerykanski system przemocy militarnej, ktory wystarczyloby dobrze przeanalizowac (doktorat gotowy). Hoga chwali system pruski jako jedyny skuteczny, ale problem jest taki, ze przy duzej ilosci rekruta nalezy zapewnic takiej armii zajecie, czyli ciagle brac udzial w konfliktach, co prowadzi w dlugiej perspektywie do wyczerpania logistycznego i kleski politycznej. Niemcy maja obecnie pol dywizji pancernej porownujac do warunkow w czasie II WS, bo nie byli tak inteligentni, jak Amerykanie. Moim zdaniem Amerykanie obstawiaja lotniskowcami wazne punkty strategiczne (strategia polega na obstawianiu skrzyzowan drog handlowych) oraz pala glupa i podzegaja inne kraje do wojen, ewentualnie interweniuja w ostatniej fazie walk. Na tym polega cala ich tajemnica. Miliony zwerbowanych „murzynow” przeznaczonych do udzialu w konkretnych kampaniach / zadaniach / misjach specjalnych zagospodarowali u siebie jako sile robocza, co wywolywalo krotkotrwaly wzrost gospodarczy jako skutek uboczny prowadzenia wojen.

    Dziennikarze mowia, ze nasz los jest przesadzony, ale nie podaja szczegolow.

  5. To samo zrobili Szwajcarzy po ostatniej przegranej przez nich wojnie w XVI wieku.

  6. W zasadzie najlepiej zyja i ciesza sie najwiekszym dobrobytem te kraje, ktore maja najlepsza armie lub nie maja jej wcale. Te kraje posrodku, ktore cos tam niby maja na wyposazeniu, ale do konca nie wiadomo co, ani jaka maja polityke i doktryne – agresywna czy neutralna albo tylko prowokuja, maja przerabane.

  7. Wlasciwie po przegranej bitwie w XVI wieku. Kiedys nie bylo wojen (bo wojna wszystkich ze wszystkimi toczyla sie nieprzerwanie), tylko byly bitwy. Dzisiaj jest na odwrot – sa wojny, nie ma bitew.

  8. „Dzisiaj jest na odwrot – sa wojny, nie ma bitew”.

    Weź na wstrzymanie żołnierzyku wolności.Za naszymi plecami ,przy granicy -oficjalnie nie ma wojny (nawet jest ustawa w FR za to słowo -do kicia) Jest operacja specjalna i rżną na śmierć na polach bitew,–różne patałachy chirurgiczne.

    Skąd te wątpliwości,że nie ma bitew?

  9. To niech Pani wymieni te wspolczesne bitwy – najbardziej znane.

  10. No weź żołnierzyku i „se” odpocznij,lub napij się „wstrząśniętej „,ale już nie mieszaj…bo daleko Ci do filmowego Bonda,chociaż masz dużo czasu od ranka do zmierzchu,więc za dużo dowcipnych linków co to rozwiązują Twoje dylematy.Nie powiem główkę nosisz nie od parady na żołnierskim karku… ale  czytaj dokładnie o czym pisze nasz gospodarz.

  11. Panie Gabrielu czy we Wrocławiu będzie już nowa książka ,,Wojna domowa”?

  12. Czy bedzie marsz z pochodniami w Leczycy?

  13. dobrze opisane, bardzo dobrze,

    istotny  był kolejny autor marksowskich rozważań  a mianowicie Engels , bo z tych mędrców znanych z transparentów tzw.  -czterech z profilu- to dwóch najbardziej zarośniętych to autorzy analizowanych powyżej rozważań z tym że jeden z nich Marks pozostawił dużo treści na luźnych kartkach a dopiero podobno Engels to ogarnął słowem pisanym, … ale kto to wie co kto komu dopisał czy kto co za kogo napisał…

    jednakowoż skutki pisaniny tych dwóch autorów są

    dotkliwe

    dojmujące

    przykre

    a zdaje się że nie powiedziano w tej materii ostatniego słowa

  14. Dzisiaj wszyscy znani blogerzy prawicowi Gadowski, Sumliński, Ziemkiewicz, Monika Jaruzelska, Pitonia nie sprawdzałem – podejmują temat, czy Niemcy nas przed ruskimi uratują!?

    https://youtu.be/DNQIl7U2164?si=R1TlpA5fX8djOkJB

  15. Monika J jako prawicowiec, ho ho, prawdziwy żołnierz wolności

  16. No jakże Jarosławie,Pitonia nie trzeba nawet sprawdzać,ale już Monisię w domu generała ,to co innego.Prawa rączka tatusia,w domu ojca -stąd jest” prawicowa”. A może żołnierz zapomniał dać cudzysłów z tą prawicą? – czasami dobre intencje kończą się falstartem,nawet żołnierzowi.

  17. Kijów (Hostomel), Charków, Bachmut, Awdijiwka, Mariupol.

    Nie liczy się? Nie było kawalerii?

  18. Bitwa slowna o Wyspe Wezy, hehe…

    W wojnach hybrydowych, operacjach specjalnych itp. ustawkach i w ogole na wspolczesnym polu walki nie ma bitew. Sa „operacje” podzielone na „zadania”, sa tez „incydenty”. Jak w Palestynie.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.