Lip 132016
 

 

  70 komentarzy do “Reportaż z targów bytomskich i wywiad z Toyahem”

  1. Taka sytuacja… byl pomysl, zeby nagrode publicznosci „Rozetta” dla najlepszego autora zorganizowac w ten sposob, zeby kupony konkursowe, ktore publicznosc otrzymuje razem z biletem braly rowniez udzial w losowaniu nagrod. Chcielismy na ten cel przeznaczyc ok. 100 ksiazek z oferty wydawniczej wystawcow targow.
    Okazalo sie jednak, ze takie rzeczy jak „losowanie nagrod”, gdzie nagroda ma jakas wartosc pieniezna (a jaka nagroda nie ma tekiej wartosci), musi byc zgloszona w urzedzie celnym jako „gra losowa”.
    Najwazniejsze z tego (oprocz 2 kilo makulatury do wypelnienia) jest to, ze takie rzeczy to sa, ale nie za darmo. Placi sie od wartosci nagrod (ktore trzeba wszystkie po kolei wyszczegolnic wraz z podaniem wartosci), ale nie mniej niz 2 tysiace zl. Dasz nagrody za tysiac i musisz zaplacic do urzedu celnego jeszcze dwa kola (albo i wiecej).
    Dla kontrastu powiem jak to wyglada w Szwajcarii, bo tutaj sie to nazywa „tombola” i jest bardzo popularna forma zbiorki pienieznej z nagrodami. Np. klub sportowy przygotowuje losy (zrolowane karteczki z numerkami) ktore sprzedaje po 1, 2, 5 frankow i zbiera te pieniadze np. na zakup sprzetu dla jakiejs druzyny mlodzikow. Ludzie znosza na taka tombole rozne fanty – wiertarki, rowery, skrzynke piwa, etc… co jest ponumerowane i wyeksponowane jako nagroda. Takich rzeczy nie trzeba nigdzie zglaszac, po prostu sie je robi z bomby. Liczy sie pieniadze i przekazuje do kasy klubu. Szlus. Prawo mowi tylko tyle, ze nie wolno sprzedawac losow poza impreza na ktorej sie robi tombole. Cala biurokracja i restrykcja. Aha! Jest jeszcze kilka rzeczy – nagroda nie moga byc zywe zwierzeta, metale szlachetne, bron i pare innych rzeczy, ktore podlegaja odrebny przepisom.
    Przy bytomskich targach zrezygnowalismy z „kuponu konkursowego” i zastapilismy „kuponem rabatowym 10%”. CHwala i podziekowania wystawcom-wydawnictwom, ze chcialy wziac udzial w naszej inicjatywie i wsparly wylonienie zwyciezcow honorujac rabat.
    Panstwo (nie)polskie, ktore nadal jest umoczone w glebokiej, zlodziejskiej, restykcyjnej i represyjnej komunie w tej materii stanelo w poprzek naszym pomyslom, ktore na szczescie udalo sie obejsc.
    Ja nie znajduje zadnych racjonalnych powodow, zeby nie bylo w Polsce tak jak w Szwajcarii.

  2. 1. Niech się Braun ogoli!

    2. Mniszysko świetnie… widzę że Ojciec był też na wieczorze, po targach. Bardzo dobrze.

    3. Idę oglądać Toyaha.

    .

  3. Nie chcę Ci dokuczać, ale…inni znajdą te powody…..

    .

  4. Toyah stoi obok góry 😉

  5. Przy Toyahu czułam się nieswojo. Nie miewam takich uczuć zbyt często…
    Przy Gabrieli jest OK. Wiem , że jest przenikliwy, że widzi, że go kuszą różne zlosliwostki, bo mu żal nie wykorzystać jakiejś obserwacji…. ale to OK jak mówię… Sama tak mam:))
    A ten Toyah z tym który……etc….. hmmm…
    W obecności pewnego Ojca egzorcysty tak się nie czułam:(

    .

  6. Torach dużo lepiej pisze niż mówi?

  7. a my znajdziemy obejscie. Komuna bedzie sie musiala przepoczwarzyc, ale szans na wygranie nie ma zadnych. Poki co nie strzelaja jawnie w tyl glowy wiec tragedii kompletnej nie ma.

  8. inaczej bedzie Todrzacz.

  9. Twoja MOC Valserze, sprzężona z Coryllusową, napawa otuchą. Bóg zapłać!

  10. Rowniez nie znajduje ZADNYCH powodow, zeby nie moglo byc w Polsce tak samo jak
    w Szwajcarii… uwazam, ze powinno byc wrecz… jeszcze lepiej jak w Szwajcarii !

    Reportaz filmowy… kapitalny i bardzo sympatyczny. Duzo mlodych ludzi… atmosfera mila,
    naturalna… i widac, ze wszyscy sa autentycznie zadowoleni… prelegenci rozluznieni,
    otwarci dla publicznosci… chetnie z nia dyskutujacy… muzyka „en direct”…

    … no i ten apperitif na zakonczenie… wspaniale wygladacie z ta „symboliczna lampka czegos mocniejszego”… jest tak pieknie i kameralnie…

    … Rzeczywiscie to nowa, wyjatkowa zupelnie jakosc!

    Bravo… i jeszcze raz bravo!

  11. Chyba zonie sie z broda podoba… i tak jak mowi pani Rozalia… nie ma wyjscia i trzeba
    Go bedzie… polubic z broda… ale mnie idzie to strasznie opornie.
    Ja lubie facetow… dobrze ogolonych.

  12. oczywiscie!
    to ten cholerny tablet i niepewna dłoń
    ToYah!

  13. do tego brakuje e
    może raczej todżak?
    a to już prawie jak kodżak

  14. 1. hmm… jak ktos ma piracki zarost, dzika brode, to jeszcze to mozna przelknac. Jak sie zaczyna wystudiowanie i pielegnacja, to bardzo szybko czlowiek sie upodabnia do rewolucjonisty. Jakiegos Warynskiego, Marksa, Dzierzynskiego, Trockiego, Lenina… i chyba tu jest problem.
    2. Bankiecik nam sie udal, muzyczka grala. Winko bylo i cos mocniejszego tez. Kazdemu wedlug zaslug i potrzeb. Byla okazja do luznych prywatnych rozmow.
    3. Bywa tak, ze talent oratorski nie idzie w parze z pisarskim. Ale pamietajmy, ze tzw. standardy wyznacza nam BBC, TVN i Tomasz Lis. My te standardy mamy w doopie. Robimy swoje, a jak sie komus nie podoba to won, bo spuszcze psy z lancucha i spodnie beda do naprawy. Bede bronil Toyaha bo on jest swoj.

  15. Toyah nad wyraz skromnie wspomina początki swojego blogowania. A przecież wówczas prawie wszystkie jego felietony umieszczane były na pudle. Czytanie wpisów na Salonie24 zaczynałam od Toyaha, potem był już tylko Toyah aż pojawił się Coruylls…

  16. Czy ja wiem? Ja lubie i czytac i sluchac Pana Osiejuka… nie sprawia mi to roznicy. Mam narazie
    tylko jedna Jego ksiazke „Angielski listonosz”… przeczytalam ja tylko troche… nie moge znalezc
    czasu aby ja skonczyc, ale podobala mi sie juz… od pierwszej strony.

    „Dojrzewam” do kupna ksiazki o rock’en’drolu… ktora od samego poczatku wykluczalam,
    a teraz zaczynam… miec „chec” na te ksiazke, no i chyba jeszcze sie szarpne na te ksiazke
    o tych „oligarach 39”.

    Wywiad mi sie podobal, wysluchalam z uwaga… i niemalym zaskoczeniem… teraz dopiero
    wyszlo na jaw, ze… jednej jedynej rzeczy „Onet” nie spier.olil… mianowicie nagrodzil
    Pana Osiejuka „blogerem roku”…

    … wiedzialam od dawna, ze Toyah ma na swym koncie ten zaszczytny tytul „Bloger’a Roku”,
    ale nie wiedzialam, ze to byl… konkurs Onet’u.

    PS. A „slubny” rock’en’droll starszej, ladnej Toyahowny i jej meza, tez fajnego… bajka!

  17. :)))) Ale nie przede mną:)))) Raczej mnie przed nim…bo się go trochę boję:))))))

    .

  18. errata: Coryllus oczywiście

  19. jak mi ktos robi pod gorke to paradoksalnie wyzwala we mnie dodatkowy doping do postawienia na swoim. Pierwszy krok zostal zrobiony. Dalsze plany sa zakrojone na o wiele szersza skale. Jeszcze za wczesnie, zeby publicznie o nich mowic, ale beda sie rzeczy realnie dzialy.

  20. Nagrodą w onetowym konkursie był laptop. Wiąże się z tym piękna historia. W tym czasie Coryllusowi wysiadł komputer, ale dzięki wygranej Toyaha i pomocy blogerów mógł kontynuować swoje pisanie… ech! to były czasy!

  21. Tak… z ta broda to od samego poczatku kiedy Go zobaczylam… to tak wlasnie pomyslalam… Boze, jeszcze tylko „czapka z daszkiem”… i Lenin bez charakteryzacji!

    Bankiecik na takich imprezach jest ze wszechmiar wskazany… to podstawa
    do okazyjnych, luznych, prywatnych rozmow… w tym „stylu” we Francji odbywa sie
    „jeszcze” troche imprez… ale kazdego roku coraz mniej… i coraz mniej jest chetnych
    na takie imprezy.

    Twoje imprezy sa i beda naprawde wyjatkowe… i maja wielka przyszlosc przed soba!
    To nie sa spedy… to sa imprezy wysublimowane, ekskluzywne dla naprawde
    wyjatkowych Polek i Polakow!

  22. A ja zaczynałam u Coryllusa…od Niego się dowiedziałam, że istnieje Braun..choć jak się potem okazało mamy wspólnych znajomych… I od Coryllusa do Toyaha… i jeszcze w kilka miejsc na salonie.
    No i zaraz sobie sprawdziłam, co to za nick… leszczyna pospolita… Kiedyś dawno, opowiedzialam tu historię moich dłuuugich wakacji gdy miałam 7 lat… łuk robiony razem Tatą… Od razu mnie to dobrze usposobiło;)

    .

  23. No, Lenin…

    .

  24. Obejrzalam wszyskie dostepne nagrania z Targow w Bytomiu – od p.Zebrowskiego, o.Polka do dzisiejszych nagran, najwyszy poziom, duzo wiedzy, ekspresji, kazdy w swoim rodzaju, mysle, ze nawet trudno ich porownywac i robic jakis ranking, ale nalezy powiedziec, ze niezwykle interesujacce wyklady, napewno bede powtornie sluchac, zeby wszystko dokladnie wylapac!
    Pytanie, czy bedzie wywiad z Valserem spiritus movens calego przedsiewziecia?

  25. Rzeczywiscie ciekawa historia… w moim przypadku bylo na odwrot. Moi sympatyczni
    Francuzi „zmusili” mnie do kupna duzego laptopa… „fundujac” mi oplate abonamentowa
    za internet… to byla jesien 2010 roku… w Paryzu… potem byl portal „niezalezna.pl”
    od rozumu, a w nim „nasze blogi”… a w nich Coryllus.

    Potem te rozne „napasci” na Niego absolutnie dla mnie niezrozumiale… potem przenosiny na S24… a potem to juz wiedzialam… skad te „jazdy”… wiedzialam, ze
    to… prawdziwy diament !!!

    A dopiero potem Toyah… i az do dzis… i juz tak zostanie, juz nic „nowego” i „innego”
    nie szukam!
    Tu jest prawie wszystko czego potrzebuje i to w zupelnosci mnie satysfakcjonuje.

  26. […]PS. A „slubny” rock’en’droll starszej, ladnej Toyahowny i jej meza, tez fajnego… bajka! […]

    Pewna ostrożność wykonania tego tańca przez Toyahównę, mogłaby świadczyć o tym, że za niedługo Toyah zostanie Dziadkiem… 😉

  27. No własnie! A z Coryllusem? Może obaj panowie poopowiadają o górkach, które musieli pokonać by dotrzeć do celu.

  28. Ja gadałem o rynku

  29. Valser nie tak wcale dawno temu obiecal, ze… opowie o „schodach” w organizacji TB…
    wiec jak obiecal, to opowie… czekajmy wiec… tez jestem ciekawa tej „otwartosci”
    dla inicjatyw obywateli… jak to „nasza wladza nieba uchyla”…

  30. Widzę, że valser pojawił się to mała uwaga przekopiowana z coryllus.salon24.pl

    Filmikowi brakuje autorów zdjęć na końcu. Fajna impresja i to im się należy. Duży plus za nieograną a wpadającą w ucho muzykę.
    Mógłbym podejrzewać, że ktoś specjalnie dobierał kadry, ale ja po swej pierwszodniowej bytności mogę powiedzieć, że tak było – autentyczność, i to z obu stron, reakcji i gotowości do wysłuchania drugiej strony. Pisałem w swojej refleksji, że brakowało czasu na rozmowy, bo prelekcja goniła prelekcję. Tu nie miałem okazji zbyt długo porozmawiać z wydawcami, no poza wyjątkiem zdemaskowanej po Bytomiu Pink Panthery.
    Pamiętam, że na ostatnich targach w Katowicach, tych w Centrum Kongresowym, porozmawiałem z coryllusem i toyahem, a także z ich czytelnikami, którzy dorzucali swoje uwagi. Trwało to z jakieś pół godzinki, aż widząc iż nasze gaworzenie zainteresowało więcej osób zwinęliśmy żagle i daliśmy okazję innym na kontakt z żywym autorem, który pozostanie w pamięci.

  31. Ludzie z magistratu Bytomia OK, a mowa z otwarcia była nie tylko uprzejma, ale o sporych wartościach literackich.

  32. Valserze, nie trzeba bronić. Coryllusa od startu albo się lubi albo nie i nie ma chwili na zastanowienie. Z toyahem trzeba trochę więcej czasu, aby brak spontanu docenić.

  33. Byłam na spacerze z psem. Dość daleko, nad taką małą wodą…I wyobrażałam sobie, że na leżącym tam pniu siedzi spokojnie
    Toyah…i wszystkie okoliczne wodnice i rusałki czują przymus jakiś, by mu się pokazać…
    Gabriel w tym samym miejscu zobaczył by lisa, może ma działce wyżej bażanty…. rusalek nie.

    .

  34. Dalem sie namowic na pare slow przed kamera, mialem swoje trzy i pol minuty na scenie podczas bankietu, ale nie bede tego puszczal. Nic to do sprawy generalnie nie wniesie, a ja rozglosu i identyfikacji medialnej nie potrzebuje. Moja robota to organzowac, a nie wystepowac. Od tego sa inni, bardziej elokwentni, lepsi po prostu. Najwazniejsze to znalezc swoje miejsce i robic to co sie robi dobrze. Bede tego pilnowal.

  35. I to bez mala pol godziny. Film jest juz na kanale, ale jeszcze go nie upublicznilem. jeszcze troche. Pare sentencji jest do cytowania.

  36. Chyba jednak zostawie to dla siebie. Przynajmniej narazie. Schody byly. Byla sciana, ktora sie pojawila przy rozpedzonej machinie i byl „Franek Zubrzycki” zmultiplikowany ze swoim „malym sabotazem”. Franek jeszcze chodzi po ziemi, ale jego czas jest policzony. Wyrok zapadl i „Wapiennik” przystapi do dzialan w stosownym czasie. Listosci nie bedzie. Zaskoczenie bedzie pelne i pelne beda gacie Franka.
    W stosownm czasie zamieszcze tu linka, ale to jest sprawa na kilka miesiecy. Cierpliwosci prosze.

  37. Ten sam autor robil pozostale filmy z imprezy wiec wystarczy inne obejrzec. Maciej pare dni temu obronil sie we Wroclawiu i jest inzynierem swiezo upieczonym. Filmy montowal przygotowujac sie do obrony. Zdaje co roku do szkol filmowych w Lodzi, Katowicach – z tym samym skutkiem. Tam sie dostaja krolika znajomi co potem kreca jakiegos Stuhra, mlodego, albo starego. Rodzinno-towarzyskie relacje podlane czerwonym sosem. Probuje tlumaczyc, ze szkoda zycia na te pseudo uniwersyteckie pierdoly. Trzeba zalozyc maly biznesik i samemu dlubac na wlasna reke.
    Te impresje, ktore sa w „fotoreportarzu” to zaplanowana akcja, ale w zadnym momencie ludzie nie sa „ustawiani”, skrecone jest wszystko na zywo. To jest sila tego przekazu. Naturalna atmosfera. Bez puszenia sie i nadymania. Udalo sie zlapac w kadrach rzeczywiste zainteresowanie, usmiech, uscisk dloni, ale mysle, ze nie bylo to bardzo trudne, bo takich naturalnych zachowan byla cala masa.

  38. Jesteś zorientowany, choć jesteś daleko. Co to za ekipa to wiem przez syna mojej pracownicy. Syn jej miał świra na punkcie filmu od dawna. Kręcenie filmików z kolegami, obsyłanie konkursów, czytanie i pisanie na temat filmów na blogach tematycznych. Padło, że będzie zdawał do Katowic. Przez ostatni rok nadrabiał zaległości w oglądaniu filmów i w jednej wypożyczalni DVD facet zagadnął go dlaczego wypożycza właśnie takie filmy, a ten wyjaśnił przyczynę i dostał możliwość bezpłatnego wypożyczania filmów.
    Najlepsze nastąpiło na egzaminie, bo jako jedyny, słownie jedyny był w garniturze i pod krawatem. Było za mało czasu, by skombinować coś nieformalnego, jak reszta znajomych królika

  39. To powoli wszystko sie rozlatuje. Tej czerwonej choloty jest malo i genetycznie to sa ludzie uposledzeni. Lenie, beztalencia i umyslowe karly. Nawet jak to zaleja betonem to to sie sie wykruszy. Sila telewizorni, pociskanych pierdow jako produkty geniuszu maja krotkie nogi. Ta ich cala nowoczesnosc to jest przykrywanie jednego klamstwa, ktore zostalo zdemaskowane, kolejnym klamstwem. Po to im ten postep jest potrzebny, zeby ludziom robic wode z mozgu. Ja na przyszla impreze inwestuje w sprzet, a jak dobrze wszystko pojdzie po mojej mysli, to za pare lat bedziemy krecic filmy fabularne. Pomyslow nie braknie.
    W tej chwili jedno jest pewne – kariery takiej jak Agnieszka Holland normalny, mlody, zdolny czlowiek w tej matni nie zrobi. Trzeba postawic na siebie i nie wystepowac w roli petenta, tylko ewentualnie partnera.

  40. Dzięki za odzew. Zwijam żagle, by nie było, że wyciągam tajemnice firmy. 🙂

  41. wiceprezydent Panek na otwarciu i sekretarz miasta Przybylski przy wreczaniu nagrod. Ale jest tez tak w Bytomiu…
    http://www.bytomski.pl/polityka/21953-wiceprezes-bpk-zatrzymana-przez-cba
    i mowia, ze „sprawa jest rozwojowa”. I teraz sobie wyobraz, ze robisz sobie zdjecie na imprezie z wiceprezesem, bo ktos was ustawil…
    nie chce w te rzeczy za gleboko wchodzic. Impreza z zalozenia jest i bedzie antypolityczna. Na takim podejsciu mozna tylko zyskac, nic nie tracac.

  42. Exactement!

    A teraz jeszcze obydwaj sprzezeni z MOCA Valser’a… to jak napisala Tepaz
    naprawde napawa otucha!

    Daj im Boze jak najlepiej… i nie zapominaj o nas,

  43. D’accord!

    Jesli jest to sprawa rozwojowa i do tego… w toku, to masz racje,
    wstrzymaj sie z tym… ja jestem kobieta ciekawa swiata i ludzi, ale
    bez przesady.

    Kontroluje swoje zainteresowania i nadmierna ciekawosc… bo jak
    to mowia… ciekawosc to pierwszy stopien albo…do malzenstwa…
    albo do piekla…

    … a nie spieszy mi sie ani do pierwszego… ani tym bardziej
    do drugiego… i z dwojga zlego wole cierpliwie zaczekac.

  44. Pieknie Valser… po prostu pieknie.

    Milo slyszec, ze nie masz „parcia na szklo”… i rzeczywiscie najwazniejsze jest znalezc
    swoje miejsce i robic to co sie robi dobrze. Dlugo nie moglam znalezc swojego miejsca,
    potrzeba mi bylo duzo przejsc… wyjechac z Ojczyzny… doswiadczyc na wlasnej skorze,
    zobaczyc na wlasne oczy… i dzis ciesze sie, ze znalazlam to miejsce… i ze jest ono
    tylko w Polsce… wsrod rodziny i znajomych.

  45. Wow!

    Trzymam kciuki… i szczesc Ci Boze,

  46. to jest coś więcej niż komuna w dotychczasowym rozumieniu;- to jest bandycki totalitaryzm;– jeszcze łapanki na polskie ulice wrócą w formie o jakiej sią nam nawet nie śni;— na razie krucjaty prowadzi się zza biurek ale to przestało wystarczać

  47. valser – to już zeszłeś mentalnie do podziemnego państwa jako obywatel i żołnierz;- witaj w klubie

  48. nie tylko w roli partnera, oj nie tylko;- nieraz należy wejść w rolę egzekutora praw i to jest najtrudniejsza rola [do takich ról należy się solidnie przygotowywać ze świadomościa, że jest cena którą się płaci za:niezalezność, wolnośc wyboru, żądanie respektowanie prawa stanowionego i zwyczajowego, ..] i pytanie: dobrowolność ze świadomością czym się taka krucjata konczy jak się nazywa?;- valser – bo to jest krucjata czy chcesz czy nie

  49. tak po prawdzie to targi w Bytomiu są egzemplifikacją funkcjonowania alternatywnego Państwa, bo Państwo to my

  50. Mentalnie to kazdy sie ma za „zolnierza wykletego”, szczerego patryjote, antybolszewika i wierzacego katolika. Problem jest taki, ze to sie nie dzieje w rzeczywistym swiecie, bo wiekszosc sklada jednak deklaracje podatkowe i ZUS, placu na zawolanie, nie ma nawet porzadnej siekiery na stanie i co najwazniejsze – nie chodzi do kosciola.

  51. Akcja z urzedem celnym to byla powazna sprawa. Jak sie okazalo, ze papierow do konkursu nie zdazymy przygotowac i nie wiadomo bylo czy decyzje-pozwolenie dostaniemy przed targami, to byla turbulencyjny dziura. Konkurs byl juz ogloszony na blogu, na stronie, odlew Rozetki wykonany i wygrawerowany, a nie mozemy legalnie zrobic konkursu. Na dodatek, pani w urzedzie celnym nas poinstruowala, ze jesli bysmy zrobili bez zezwolenia to moze byc tak, ze ktos napisze maly donosik i wtedy oni musza z urzedu robic dochodzenie. Jakie sa za to kary to ja juz nie bede pisal. Dostaje sie tak jak kope jaj w okupacji. Brakuje tylko, zeby na Pawiak wysylali. Trzeba bylo szybko i skutecznie wymyslic alternatywe, zeby sprawa miala swoj szczesliwy final na scenie. Rozwiazanie znalazlem, ale ze szkoda dla publicznosci. Biorac pod uwage biurokratyczny bezwlad, proces decyzyjny, ktory trwa tygodniami lub miesiacami, to nie da sie w Polsce robic rzeczy po kolei. Trzeba planowac i dzialac, rownolegle i alternatywnie. I trzeba to robic od samego poczatku.
    Mialem rowniez wrzuconych kilka min, ktore moim zdaniem byly rowniez obliczone na to, ze czasowo, logistycznie nie wyrobie sie i trzeba bedzie impreze odwolac. Otoz kiedy juz bylo wszystko dopiete i podpisane prawnik miasta do umowy z BCK polecil zebym dostarczyl „certyfikat podatkowy”, ze place podatki w podanym miejscu zamieszkania. Oczywiscie wraz z tlumaczeniem przysieglym, w orginale, a wczesniej doslac kopie mailem.
    Mnie zajelo 20 minut uzyskanie tego papieru, szybki scan i telefon do Polski, tlumaczenie bylo gotowe rano nastepnego dnia. Byla sroda po poludniu, na czwartek rano wszystko bylo gotowe. Sprawa bopiela sie jednak w poniedzialek, bo w czwartek i piatek braklo osob po stronie zlecajacej, zeby sie zmierzyc z tematem.
    Skad moje wrazenie, ze to bylo obliczone na rozwalke? Ano stad, ze takie rzeczy sie pojawiaja po 3-4 miesiacach od podpisania ustalen, no chyba, ze biurokratyczny bezwlad jest juz taki, ze to tyle trwa.
    Ja juz funkcjonuje przeszlo dekade w normalnosci, gdzie wiekszosc spraw w urzedzie zalatwia sie jeden raz i od reki, w skomplikowanych przypadkach do 3 dni (wysylka dokumentow na domowy adres poczta), max do tygodnia.

  52. Eee tam… zadna krucjata. Nie bylo planu, zeby kogos przepytac i spalic na stosie. Wydlubalem zadedwie kilka dziur w starym betonowo-czerwonym murze. Unni przyszli z zalozyli ladunki, potem przyszla publika i podpalila lont.
    Te betonowe mury to w glowach sa.

  53. Kilka refleksji
    1. Dla naszej młodzieży miejsc nie ma bo wszystko jest przygotowywane jak w procedurze „premierówny kopaczówny”, czy syna premiera, który może faktury VAT fałszować jako „Józef Bąk” i co i nic.
    2. Toyah to musi być fajny domownik, ja otoczona cholerykami, umiem to docenić.
    3. Coryllus ma jakiś niewiarygodny dar odkrył Toyaha jako twórcę książek, mnie przekonał do kupowania i czytania ich książek, niejako „poznał” mnie z Braunem. No fajny jest Coryllus.
    4. kiedy za prl nasz proboszcz urządzał loterię to w poniedziałek na wieczornej Mszy Św już nas informował że właśnie dostał wezwanie do urzędu Skarbowego w tejże sprawie …. To jak widać są to tzw „głębokie tradycje”. Jedyna zmiana to taka, że prlowska walka z Kościołem rozszerzyła się na walkę z każdą inicjatywą.
    5. Brawo wszystkim

  54. Tak, Valserku… to sie rozlatuje… to sie juz wali na leb i szyje, dlatego
    pomimo to dla wlasnego ratunku ta czerwona, lewacka cholota tak
    dazy do tego… wyimaginowanego NWO, TTIP i Bog wie czego jeszcze, sadzac, ze to… uratuje ich doopy i wirualne fortuny…
    kiedy mentalne karly, dewianci i zwyrodnialny… kwalifikuja sie
    wylacznie pod sad… i kule w leb!

  55. Ponieważ Toyah martwi się, że zaczyna przpominać redaktora Semke podaję uniwersalny przepis na odchudzanie! Jeść połowę, pić ćwiartkę. Gratis 😉

  56. To droga donikad. Trzeba jesc jak kon, pracowac jak kon i spac osiem godzin. Bez treningu nie da rady.

  57. Tak Qwerty… wedlug mnie masz absolutna racje… to jest krucjata.
    W Szwajcarii moze jest inaczej… latwiej… nie wiem bo nie bylam
    w Szwajcarii i juz raczej nie bede… chociaz, kto wie, moze w blizej
    nieokreslonej przyszlosci… w „gosciach” u Valsera…

    … smieje sie, ale nigdy nic nie wiadomo, co tam w „Gwiazdach”
    zapisane… w kazdym badz razie aby we Francji wejsc w role
    partnera automatycznie trzeba wejscw role egzekutora… wlasnych
    praw.

    Cena za niezaleznosc, respekowanie prawa zwyczajowego
    i stanowionego… wreszcie cena za wolnosc wyboru… jest ogromna!
    Obecnie dochodzenie swoich praw we Francji dla przecietnego
    obywatela… bez roznicy Francuza czy Polaka staje sie praktycznie
    niemozliwe.

    Prawo jest praktycznie „niespojne”… biurwokracja agresywna,
    nachalna, pietrzaca nieprawdopodobne wymogi, ktore sa czasochlonne
    i bardzo kosztowne… dochodzi do absurdow i zwyklej paranoi…
    na pewnym etapie trzeba „sobie odpuscic” aby zachowac resztki
    zdrowia… albo nie postradac zmyslow…

    … podejmujac krucjate czlowiek nie jest DZIS w stanie przewidziec
    czym zakonczy sie owa krucjata… bo to co sie obecnie dzieje
    to jest po prostu PATOLOGIA najwyzszego stopnia… ale nie wolno
    opuscic rak i nalezy z nia walczyc wszelkimi dostepnymi srodkami
    i silami… zupelnie tak samo jak Pan Jezus… wziazc swoj krzyz
    i Go nasladowac, dokad sie da…

    … cena krucjaty jest ogromna, ale pomimo wszystko warto
    ja zaplacic…

  58. Tak… trzeba jesc dobrze, to baaardzo wazne dla szlachetnego zdrowka… no
    i sen… 7-8 godzin trzeba zaliczyc.

  59. prawidlowo diagnozujesz; był nakaz rozwałki i byłeś lepszy w kontratakowaniu, to wygrałeś

  60. Krucjaty z krzyżem do dołu.

  61. Nieprawda, Czarniecki!!! Tup! Tup! Tup!
    Jędzopy przestańcie mu dokuczać.

  62. Wiedziałam, że tak będzie. Nowenna była potrzebna. Jednak udało się. Chwała Panu.

    Valserku dzięki temu, że działasz w normalniejszym świecie, nie jesteś tak bardzo oblepiony biurokratycznym błotem. Poruszanie się stale w bagnie odbiera wiarę w zwycięstwo.

  63. Modlitwa dziala. Bog zaplac. Prosze o jeszcze. Pierwszy krok zostal zrobiony i nie po to, zeby na nim poprzestac. Jeszcze kilka tygodni potrzebuje, zeby ustalic termin drugiej edycji targow, ktore juz widze, ze beda wieksze, lepiej zorganizowane, bogatsze.
    Nikt nie moze byc zwolniony z dzialania we wlasnym i wspolnym interesie, zgodnie ze zdrowym rozszadkiem i regulami racjonalnosci. Bez wzgledu na miejsce i okolicznosci.
    Prostota wolnosci w Szwajcarii jest norma, a w Polsce to nielegalne bo sa „przepisy”, ktore staja w opozycji do zdrowego rozsadku.
    Te przepisy to nie jest prawo. Prawem nie sa reguly ustalane przez idiotow i oszustow, ktorzy celowo chca innym zaszkodzic. Omijanie tych idiotyzmow jest moralnym nakazem i obywatelskim obowiazkiem, jesli juz w demokratycznym paradygmacie pozostajemy.

  64. Dobrze powiedziane… te chore przepisy, dyrektywy, zalecenia
    to nie jest zadne prawo… tu nie ma zadnego tzw. zdrowego rozsadku
    ani tym bardziej zadnej wolnosci!

    Tu juz jest… nakaz i dyktat… ustalany przez oszustow i idiotow
    oderwanych od rzeczywistosci, ktorzy perfidnie i z premedytacja
    szkodza ludziom… doprowadzajac do ruiny finansowej, odbierajac
    zdrowie… wreszcie tak jak sie zdarzylo przedwczoraj 31-letnia
    Francuzka, matka polrocznego dziecka z zespolem Down’a
    nie znalazlwszy pomocy… w zadnej organizacji pomocowej
    odebrala sobie zycie pod Paryzem!

    Nikt, zadna organizacja… „nie mogla” tej dziewczynie z chorym
    dzieckiem pomoc… cos strasznego!

    Tak jest… omijanie tych idiotyzmow i walka z nimi jest moralnym
    nakazem i naszym obywatelskim obowiazkiem…

    … walka z ta patologia to nasz nakaz i obywatelski obowiazek!

  65. Od pomocy jest rodzina, a nie organizacje. Ale rodziny nie ma, bo zostala pozamiatana, przez nowoczesnosc.

  66. Voila,

    Rodziny tu juz nie ma !

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.