czerwiec 062016
 

Pierwsza edycja targów Rozetta w Bytomiu to sukces. Organizacja bliska perfekcji, liczni goście, ciekawe wykłady, piękna pogoda i jak to czasem mawiają niektórzy – klimatyczne miasto. Zawsze jednak można coś poprawić i jeśli o mnie idzie stawiałbym na poprawę promocji. Czekam z utęsknieniem na nagrania z imprezy, bo one dopiero unaocznią wszystkim klasę wydarzenia. W przyszłym roku z całą pewnością jednak trzeba będzie zadbać o to, by informacja o imprezie trafiła bezpośrednio do skrzynek mailowych osób potencjalnie nią zainteresowanych. Co to znaczy? Nie wystarczy wysłać informacji do bibliotek, które realizują plan zakupów zatwierdzony nie wiadomo gdzie i przez nie wiadomo kogo. Nie wystarczy dotrzeć do instytucji kultury, które choć poinformowane o imprezie nie zjawiły się na niej wcale. Ciekawy pomysł podnieśli koledzy z wydawnictwa Rewasz, których odwiedziła pani z lokalnego oddziału PTTK. Pani ta przyszła na targi specjalnie dla nich i zasugerowała, że bezpośrednia informacja wysłana do lokalnych oddziałów tej organizacji na Śląsku byłaby skutecznym sposobem promocji targów. Nie wiem czy tak byłoby w rzeczywistości, ale warto by to sprawdzić. Dobrze bowiem wiadomo, że instytucje, które niejako z istoty powinny zainteresować się takim wydarzeniem, już to z lenistwa, już to poprzez bezwład decyzyjny, mogą taką imprezę zlekceważyć.

No dobrze, ale jest jeszcze za wcześnie na wyciąganie jakichś głębszych wniosków. Może więc trochę o wrażeniach. Było fajnie. Oczywiście prelekcje działały momentami jak czarne dziury zasysając całą targową publiczność, ale wtedy rozkwitało życie towarzyskie i można było pogadać. Oczywiście nie obyło się bez zgrzytów. Członkowie pewnej partii próbowali zbierać podpisy korzystając z tego, że w BCK zgromadziła się liczna publiczność. Czynili to mimo tego, że Valser wyraźnie im odmówił zgody na taką aktywność. Zostali poproszeni o opuszczenie terenu Bytomskiego Centrum Kultury, ale miast to zrobić wdali się w niepotrzebną dyskusję. Skończyło się na wezwaniu straży miejskiej i stanowczym wyproszeniu ich z terenu targów.

Jeśli idzie o czytelników bloga to przybyli prawie wszyscy, nawet pink panther, która, nie ma już chyba tego co ukrywać, jest dziewczyną. Siedziała z nami całą sobotę, choć przyjechała z bardzo daleka. Szkoda, że nie została na niedzielę, bo w ofercie antykwarycznej pojawiła się książka o De Gaulle’u napisana przez samego pułkownika Gerharda. Kupiłem ją oczywiście i pantera dostałaby ją ode mnie w prezencie, ale pojechała niestety.

Z niecierpliwością czekam na nagranie prelekcji ojca Wincentego Polka, która cieszyła się wielkim powodzeniem, a której nie wysłuchałem, bo musiałem pilnować interesu. Wszystko jednak jest nagrane, udokumentowane i będzie eksploatowane po obróbce przez najbliższe miesiące.

Na początku byliśmy trochę zdziwieni postawą obsługi BCK, ponieważ jedna pani powiedziała, że nie możemy wnosić do sal mieszczących się na piętrze dużej ilości książek. – Nie więcej jak dwa trzy egzemplarze jednego tytułu – rzekła sroga pani – bo strop może się zawalić, albowiem jest drewniany. Próby wyjaśniania, że na targi przyjdzie tłum ludzi, którzy będą kupować książki, a nie je oglądać, my zaś nie możemy kursować po schodach w tę i wewtę, bo się zwyczajnie zziajamy, nie dały rezultatu. Potem okazało się, że pani nieco zbyt dosłownie zrozumiała polecenia kierownictwa BCK. Książki udało się wnieść i udało się je sprzedać, a strop pozostał na swoim miejscu.

Kulminacyjny moment imprezy, czyli wręczenie nagród dla najpopularniejszego autora i najpopularniejszego wydawnictwa, był więcej niż podniosły. Przedstawiciel władz miasta wygłosił dłuższe, efektowne przemówienie i wszyscy poczuliśmy się jak na gali oskarowej. Koledzy z wydawnictwa Capitalbook zostali pierwszymi laureatami Rozetty. Najbardziej popularnym autorem zaś okazał się Leszek Żebrowski. Z mojego punktu widzenia i nie tylko mojego, jest to wielki sukces. Osiągnięto bowiem to, na czym mi osobiście bardzo zależało, to znaczy organizatorzy, poprzez targi i nagrodę Rozetta, stworzyli przestrzeń do dyskusji nad książką, która pozostaje poza kontrolą i wpływem tego co się zwykle określa słowem mainstream. Mam na myśli tych wszystkich frajerów, którzy sprzedają swoje debiutanckie bestsellery z rabatem 30 procent już na samym wstępie. Przestrzeń ta pozostaje także poza wpływami gazowni oraz „naszych” periodyków.

Mam nadzieję, że targi bytomskie rozrosną się i będzie przybywać na nich wystawców. Wiem, że niektórzy wystawcy nie byli usatysfakcjonowani ilością odwiedzających, rozkładem budynku i innymi jeszcze szczegółami. No cóż…pierwsze koty za płoty. Impreza zorganizowana przez prywatne osoby, dużym nakładem środków, impreza darmowa – za stoisko nie płaciliśmy ani grosza mogła zakończyć się całkowitą klapą. Wielu zresztą to wieszczyło, mam tu na myśli niektórych przedstawicieli lokalnych mediów. Stało się inaczej. Myślę, że na surowe oceny targów bytomskich mamy jeszcze czas. Poważne podsumowanie powinno nastąpić po trzecim sezonie moim zdaniem. Mam nadzieję, że organizatorom wystarczy cierpliwości i woli, by tę przygodę kontynuować.

Na koniec jeszcze tylko jedna informacja. Otóż zadzwonił do mnie w czasie targów człowiek podający się za Aleksandra Jabłonowskiego, ten wiecie, patriota w furażerce. Powiedział – cytuję z pamięci i urywkami – że da mi w ryja, przejedzie z bańki, wszystko publicznie przed kamerami. No i jeszcze – czy jestem mężczyzną i potrafię walczyć a także – „myślisz, że trafisz do mainstreamu nędzny pisarzyno, nigdy tam nie trafisz itp., itd. Mówią wprost człeczyna ów ogrywał podwórkowe standardy. Pretensję miał o to, że nazwałem go agentem, co nie jest prawdą, bo tego nie zrobiłem. Uczyniłem rzecz znacznie gorszą, ja go nazwałem statystą, a on się przecież czuje aktorem. Informuję go tutaj więc, że walczyć nie potrafię i nie zamierzam, do mainstreamu się nie wybieram. Po kolejnym takim wybryku jednak zawiadomię prokuraturę i zrobię z niego gwiazdę prawdziwą, gwiazdę mainstreamu, o którym marzy. W dodatku będzie miał okazję pierwszy raz w życiu chyba, odegrać coś dalekiego od groteski.

Aha, odwiedził mnie jeszcze pan Sebastian Pitoń z Kościeliska, pogadaliśmy, kupił książkę, ja się podpisałem i rozstaliśmy się w zgodzie.

Teraz garść ogłoszeń. W piątek i sobotę będę gościem Seminarium Duchownego w Świdnicy. W ramach tygodnia kultury chrześcijańskiej będę opowiadał o św. Stanisławie i humanistach bezbożnikach. Zaczynamy w piątek w muzeum w Dzierżoniowie o godzinie 11.00. Wieczorem, o 18.45 powtórzę ten wykład w Bielawie, w kościele Niepokalanego Poczęta NMP. Następnego dnia – w sobotę, ten sam wykład wygłoszę w seminarium w Świdnicy, także o 11.00.

W kolejnym tygodniu zaś będę miał spotkania we Wrocławiu i Brzegu Dolnym. Szczegóły wkrótce.

Mam jeszcze wielką prośbę, ponieważ straciłem prawie zupełnie głos, bardzo proszę wszystkich, by nie dzwonili do mnie przez kilka dni, muszę być w formie pod koniec tygodnia.

Zapraszam na stronę www.coryllus.pl, do sklepu FOTO MAG, do księgarni Przy Agorze i do księgarni Tarabuk.

  75 komentarzy do “Targi Rozetta w Bytomiu”

  1. Hip, hip hurra 😉

  2. Jeśli jeszcze nie byłeś u lekarza to polecam jednak wizytę. Straciłem głos (okazało się, że to zapalenie krtani) nieco ponad miesiąc temu i nic nie pomagało, aż nie dostałem antybiotyku, który po 2-3 dniach zlikwidował problem. Tak czy siak zdrowiej 🙂

  3. Brawo !

  4. Przede wszystkim najszczersze gratulacje i podziękowania dla Valsera i jego ekipy, za całą wspaniałą robotę. Najważniejszy jest ten pierwszy krok – miejmy nadzieję, że przełomowy dla tego co dla nas ważne.

  5. Gratulacje !

  6. Wielkie brawa!

    A jak Valser? Da radę – finansowo – pociągnąć to w przyszłym sezonie?

  7. Ja z Valserem o finansach nie rozmawiam. I tobie też odradzam

  8. Jak na targi książki reklama i promocja nie była zła. Bilbordy w w ogóle.

    Fajnie. Są pochwały innych wydawnictw.

  9. Poinformowane o targach a nieobecne instytucje kultury – instytucje kultury wzięły udział w marszu KOD – oraz wypiły lampkę wina pod „starą” Niespodzianką na pl. Konstytucji, tam lansowały się „nowocześnie” i „razem” z PO.
    Dlaczego my nie wiemy kto kupuje książki do bibliotek – czy to kompetencja szkoły czy kuratorium czy kogoś jeszcze? A może to tajemnica?
    Tak na marginesie w osiedlowej szkole inwentaryzacja książek bibliotecznych trwa miesiąc i na miesiąc przed końcem roku trzeba wszystkie wypożyczone książki zwrócić do biblioteki szkolnej – dzieciom odpada 2 miesiące czytania.

  10. Przedwczoraj na bieżąco puszczałem z telefonu minirelacje.
    Sala widowiskowa OK. Dobra widoczność, słyszalność i najważniejsze dobra klimatyzacja. Takiej brakowało w sali wystawowej, bo pod koniec dnia odczuwało się zaduch.

    Co do programu to mam uwagę, żeby na początku dnia, lub może lepiej w środku dnia, po rozkręceniu się imprezy, wyznaczyć powiedzmy dwie godziny bez prelekcyj, a wtedy można spokojnie, bez nerwowego spoglądania na zegarek oddać się oglądaniu ekspozycji i kupowaniu oraz rozmowom z ulubionymi autorami i blogerami.

    Ostatnio w Katowicach, na samym początku targów, pomęczyłem swoją osobą obu autorów chyba z pół godziny, a kiedy zobaczyłem, że wokół zebrali się chętni do rozmów i kupowania to pożegnawszy się poszedłem z zakupami na pociąg.

    Wracając do Bytomia to miałem możność poznania Różowej Pantery. Myślałem, że Gospodarz składa fałszywe świadectwo, ale zainteresowana potwierdziła.
    PINK PANTHER to znana anarchistka, która wprowadza spore zamieszanie tam gdzie się pojawi, niektórzy nawet kręcą o niej filmy. 🙂

    Miasto. Sporo pięknych kamienic pobudowanych na przełomie XIX i XX wieku wg indywidualnych, czyli niepowtarzalnych projektów. Wiele z nich niedawno odremontowano, trafiają się i zapuszczone, a nawet opuszczone.

  11. Ciesze sie bardzo i dziekuje za relacje na goraco! Gratuluje udanej imprezy.
    Jednak nie rozumiem do konca ludzi, ktorzy tu przychodza, czerpia ze zrodla z tak powiem, komentuja … i nie kupuja..!
    Dowodem na to jest chociazby fakt, ze osoba Pantery byla do zindentyfikowania juz od dawna- na przyklad – na podstawie tekstu w „Oknie wiary”, czy tez na podstawie tekstu w szwedzkim „Nawigatorze”, styl Pantery rozpoznawalny z miejsca.Mimo to wielu czytelnikow zwracalo sie do niej per „Pan”. Fazit oczywisty, ci ludzie z zapalem udzielajacy sie w komentarzach nie kupuja w Klinice Jezyka.
    I to jest smutne,bo tylko poprzez finansowy maly wklad kazdego z nas czytelnikow, projekt Pana Maciejewskiego ma szanse rozwoju.

  12. Gdy tylko dowiedziałem się o targach, to napaliłem się na nie niesamowicie. Impreza faktycznie była świetna. Warto było pofatygować się z Łodzi i wrócić z wielką torbą wypełnioną po brzegi książkami. Już niecierpliwię się na myśl o kolejnej edycji.
    Pozdrawiam!

  13. Ja też jestem tego samego zdania, wstępem na blog powinien być kod z paragonu fiskalnego z zakupu. Ha ha żartowałem upraszam Panią o wybaczenie.

  14. Pomysł z dłuższą przerwą jest bardzo dobry. Fajnie, że w tej kafejce naprzeciwko sal można było zamówić coś konkretnego do jedzenia, ale faktycznie godzina (czasem niecała) na posiłek, toaletę, zakup i oglądanie książek połączone z rozmowami to zdecydowanie za krótko.

  15. Dziękuję Tadmanie na informacje na bieżąco.

    Na Salon24 – napisałem Ci pocztę. Jakbys mógł zajrzeć.

  16. jasne, przecież jak zechce sam się odezwie

  17. brawa i podziękowania, to dopiero początek drogi ale świetny i satysfakcjonujący

  18. a w dalszej drodze to: jak wnioski z lektur zamienić na czyny? …

  19. następne targiwiny być roszerzone o prezentacje blogosfery, przez blogi do literatury i na komercyjny rynek

  20. Tak nic o nas bez nas – blogosfera (na kolejnych targach) wystąp !!!
    Blogosfera jako sól ziemi i blogerzy jako „rodzynki w ciaście”.

  21. Niesamowity mogłam być tylko w niedzielę, niesamowita atmosfera, wreszcie człowiek czuł się jak u siebie. Mnóstwo ciekawych książek, interesujące prelekcje ni i osobiście poznałam panów Gabriela i Krzysztofa – ta ostatnia niedziela. … Gratuluję serdecznie! ! A jeszcze jedno: Pan Gabriel to człowiek o wielkim sercu, wiem co mówię i chylę czoła! Panie Gabrieli moja chora Ciocia bardzo się ucieszyła z książki! !!!!!

  22. Ach te komórki i te błędy – przepraszam bardzo

  23. Mam wszystkie SN,i sporo innych książek,Pantery nie zidentyfikowałam.Cóż,widać tępa jestem.Taką mnie Boże stworzyłeś,taką mnie masz.

  24. Augustynka

    Prosze rzucic okiem na tekst w SN (ostatni numer) p.t.” Olof Palme,Szwecja, komunizm i Trzeci Swiat”.
    Pozdrawiam

  25. … i jeszcze w Oknie Wiary nr.4 (o malzenstwie) na tekst „Makuszynski ze Stryja,Zygmunt z LGTB, i „Prawda” onetu…

  26. Czyli PINK PANTHER to Pani Krystyna?

  27. No i jak to jest nikt czyli Kataryna dostaje jakąś tam nagrodę a Pink Panther co wszyscy wyczekują na Salonie 24 – jej tekstów, tak jak kania dżdżu – nic, żadnej nagrody . Dla takich blogerów co my ich lubimy powinniśmy w przyszłym roku na bytomskich targach ufundować i wręczyć nagrodę.
    Lista sama się tworzy: Animela, …………

  28. Zajrzałem, przeczytałem, odpisałem.

  29. Serce rośnie gdy się to czyta. Alleluja i do przodu! A furażerka…. niech se założy na drugi bakier 😀

  30. Pink Panther to dziewczyna ???Myślałem że to jakiś stary dziadek o nieprzeciętnym łbie )))Jeżeli to dziewczyna to też ma nieprzeciętną …głowę )))

  31. Gratuluję wszystkim Twórcom Targów oraz ich Współpracownikom!
    Valserze! Gdzieżeś się schował? (hug)

  32. „Nigdy nie będziesz w mainstreamie.” To jednak życzliwy Ci człowiek.

  33. Siłą rzeczy nie wszystkie bibliotekarki są agentami Matrixa. Ja kilka lat temu, gdy ukazał się II tom BJN, „wprowadziłem” baśnie niedźwiedzie do ursynoteki.pl – po prostu zgłaszając tam taką potrzebę. I udało się, mimo że Ursynów to lemingrad, od lat rządzony przez postkomunę i PO. Panie bibliotekarki nie miały żadnych oporów ideowych, bardziej się zastanawiały, która hurtownia „to może mieć”.

  34. Valser liczy straty 😉

  35. Byłem, widziałem. BOGU NIECH BĘDĄ DZIĘKI! Najpiękniejsze w tym przedsięwzięciu jest to, że wyrosło z dobrej woli pojedynczej osoby, która chciała, abyśmy mieli dostęp do dobrych książek, To jest piękne jak wokół wspólnego dobra angażują się ludzie w sposób świadomy i dlatego, że tego chcą. Jestem wdzięczny Bożej Opatrzności, że byłem świadkiem tego wydarzenia. Dziękuję Valserowi et consortes za targi i za zaufanie okazane mnie. Jestem, zaszczycony, że brałem w tym udział.

  36. Odbierałem telefony z podziękowaniami za Twój wykład.

  37. Jak na zlosc wczoraj sie okazalo, ze znajoma, ktora poznalam w Paryzu mieszka kolo
    Radziechowy… od niej to jest rzut beretem do Bytomia… i juz zaprasza mnie na przyszly rok.

    Nawet z checia wzielaby swoich 2 dorastajacych wnukow na te imprezke i kupilaby im cos
    madrego do poczytania, a ja tez moge wziazc siostre i siostrzenca… bedzie miala czym
    nas ugoscic, ma miejsce w domu i w aucie… pokaze ciekawe miejsca i pozna z Golcami, bo
    to jej rodzina.

    Narazie dalam jej namiary na rozetta.pl i Gospodarza… zeby sobie troche dla orientacji
    „poserfowala” w sieci.

  38. Trudno mi powiedziec, dlaczego czesc ludzi nie kupuje roznych rezczy w Klinice Jezyka
    u Gospodarza. Moge sie tylko domyslac… i praktycznie nic z tym fantem nie mozna zrobic…
    jedni kupia, a drudzy nie… i trzeba o zostawic tak jak jest… nikt nikogo nie zmusi do kupienia
    czgokolwiek… po prostu tak sie dzieje i juz.

    Ja mam juz duzo pozycji od Gospodarza i jesli bede nadal kupowac to tez tylko i wylacznie
    od Niego i KJ… Jego pozycje czytam z duzym opoznieniem, bo jestem jeszcze w Rennes,
    a koszty wysylki zwyczajnie moga czasami dorownac wartosci przesylki, a ze jestem osoba
    bardzo „wyliczona” wiec pozostaje mi tylko codzienne czytanie bloga…

    … a, ze Pink Panther’a to… kobieta… to jednak potrzebuje czasu aby to do mnie… dotarlo.
    Bylam przekonana, ze to jednak… mezczyzna… ale dojde do siebie… to nie pierwsza w moim zyciu
    taka… niespodziewajka!

    W takim razie dla Pani Rozowej Pantery z mojej strony pelen respekt, najwyzsze uznanie i podziw za nietuzinkowe, rewelacyjne, nadzwyczajne wpisy… i najlepsze zyczenia przede wszystkim
    zdrowka, pomyslnosci, weny… aby nigdy nie zabraklo pomyslow i inspiracji do pisania…
    i szczesc Boze na kazdy dzien,

  39. Wlasnie wyjales mi to z ust Qwery… nastepne Targi jesli do nich dojdzie, to byloby super
    poszerzyc o prezentacje blogosfery!

    W samej blogosferze tez sie kryje troszke… perelek!

    To jest to!

  40. To najladniejsza laurka, prosze Mniszyska… a ja czekam na brata wyklad inaugurujacy Targi.
    Od samego poczatku kiedy tylko Valser oglosil swoja chec organizacji tej imprezy bylam
    absolutnie przekonana, ze to jest „boze dzielo”… i ze to musi sie udac… bo wyroslo z dobrej woli
    ludzi zaangazowanych swiadomie, wiedzacych czego chca… takie inicjatywy zawsze sie udaja.

    Czekam spokojnie na relacje telewizyjne w necie… bo chce to zobaszyc… na wlasne oczy!
    Teraz moja wyobraznia… szaleje z radosci…

    Szczesc Boze i niech Pan Bog dalej prowadzi,

  41. Właśnie dzwonił, że impreza w przyszłym roku się odbędzie.

  42. Prawdę mówiąc i vice versa.

  43. To tylko trzeba za Ojcem Wincentym powtórzyć BOGU NICH BĘDĄ DZIĘKI, no i dalej – jak to często mówi Gospodarz- robić swoje!

  44. Następnym razem może będzie możliwość zakupienia koszulek jakie mieli wolontariusze?

  45. Proszę mniszyska, niech tak zostanie po staremu, dopóki człowiek nie przekonał się kto pod tym zawołaniem się skrywa.
    Tu należą się podziękowania Ojcu za to, że pofatygował się do Bytomia i jako osoba najbardziej kompetentna podzielił się historią cystersów, a właściwie opisem próby zamknięcia historii raz na zawsze. Wstrząsające jest to, że pierwsze role w tym haniebnym postępku grały tak podręcznikowe postacie jak Stanisław Staszic. Dla mnie kompletnym zaskoczeniem jest postawiona przez Ojca teza, bo zwykle zrzucamy odpowiedzialność na zaborców, czy okupantów, a tu nasi prominentni działacze bardzo się starali by kasaty dokonać. Podejrzewam, że prelekcja miała chyba nam uzmysłowić, że teraz coś podobnego dzieje się w Polsce.

    Tu także należą się podziękowania Gospodarzowi, bo zapraszając Ojca pokazał, że nie tylko znane osoby jak Leszek Żebrowski, czy Grzegorz Braun mogą nam mówić o naszej historii, bo są inni, tacy jak Ojciec, którzy mogą nam powiedzieć kim jesteśmy. To cieszy, że krąg osób mających nam coś ważnego do przekazania nie jest zamknięty i można go rozszerzać i za to podziękowania Opatrzności Bożej, że zechciała postawić Was obu na tej samej drodze.

  46. Zagadał do mnie i zniknął siwy gościu w czerwonej koszulce z plakietką na sznurku. Widziałem go kilka razy tu i tam. Obstawiam, że to był właśnie DDT, czyli Dobry Duch Targów. 🙂

  47. Chyba pasuje tu ten cytat z Fausta:
    Jam częścią tej siły,
    która wiecznie zła pragnąc,
    wiecznie czyni dobro

  48. Już żałuję, że nie byłem. Czekam z niecierpliwością na opublikowanie zapisu z prelekcji. Są jakieś pozycje książkowe na ten temat?

  49. Otoz, juz od jakiegos czasu… a konkretnie odkad zaczelam czytac Gospodarza
    ciagle uswiadamiam sobie, ze… wszystko juz bylo, tylko mnie nie bylo. Byla kasata
    przy znacznym wspoludziale Staszica… byly zabory przy walnym wspoludziale
    „naszych”… potem byl Woynillowicz i Pilsudski i… jego haniebny trakat ryski, a teraz
    mielismy zamach w Smolensku, jestesmy w UE… ciagle „nasi” prominentni
    dzialacze, politycy nas sprzedaja, knuja przeciw nam… z niezwykla zaciekloscia
    i nadgorliwoscia…

    … to sie dzieje kazdego dnia i na naszych oczach… i kazdego dnia widzimy ich
    zdradzieckie mordy, pelne zaszarganych frazesow.

    Pomimo to bardzo jestem ciekawa tego wykladu Mniszyska… zeby znac te nazwiska
    falszywcow, ktore jeszcze dzis sa tak cholubione…

    … tak, Panu Bogu niech beda dzieki za te cudowne bytomskie Targi, organizatorom
    i te wspaniale prelekcje… i daj Boze powtorzyc te impreze za rok… w jeszcze
    piekniejszym stylu.

  50. Henry zapewne mysli, ze dla mnie targi skonczyly sie w niedziele. Mialem dzisiaj sporo roboty., dopiero co skonczylem. Za kilka dni pojawia sie pierwsze filmy z postprodukcji. Z targow bedziemy mieli okolo 40 materialow filmowych. Ekipa spisala sie na medal. Czeka ich jeszcze sporo pracy, zeby obrobic surowke i dostarczyc klasowy material. Jutro przez Warszawe wracam do Szwajcarii.

    Pare uwag na szybko – zrobilismy ekskluzywna impreze, ktora byla klasa sama w sobie. Poziom wszystkich prelekcji byl wyjatkowy. Mnie wszystko zagralo. Uporalem sie ze wszystkimi problemami, ktore pojawily sie podczas imprezy. Wszystko zagralo wedlug planu. Bylo po prostu super. Bezwzglednie byl to udany debiut. Wszyscy podkreslaja dobra atmosfere, kameralne wnetrze i dobra organizacje. Teraz…

    1. dowcipy o liczeniu strat skwituje slaskim „pacz tam jako”. W sporcie myslenie, ze wystarczy raz uderzyc, zeby wygrac konczy sie zawsze katastrofa. Ja odpalilem zaledwie pierwsza torpede i dopiero sie rozgrzewam.
    2. Szybki wniosek – trzeba stawiac w imprezie na wlasnych ludzi, bo roznej masci „fachowcy i profesjonalisci” to popierdulki, ktore otwieraja biznes, zeby w srodku imprezy go zamknac, a potem sie dziwia, ze ludzie mowia, ze Bytom to jest „czarna dziura”.
    3. Mam pomysl, zeby podpisac umowe, na organizacje imprezy na kolejne trzy lata do przodu i zamknac ten temat w dyskusji.
    4. Boson – jesli chodzi o kase. Jedni wydaja pieniadze jadac na Malediwy dupe poplaszczyc, a ja robie targi ksiazki.
    Nie bede sie odzywal przez najblizsze dwa dni, ale tylko dlatego, ze musze ogarnac kilka prywatnych spraw i nie bede mial czasu na komenty. Swietnie sie bawilem przez weekend. Zrealizowalem swoj plan i dotrzymalem slowa, ktore tutaj, na tym blogu zlozylem. Sie przygotujcie na kolejne imprezy w trzech najblizszych latach. Taki jest moj plan.

  51. Przez Tego Gościa odmeldowałem się valserowi

  52. Tego nie oddadzą „zapis” i „pozycje książkowe”.
    Pioruny są – chyba – niepowtarzalne ?

  53. Jechałem z Katowic 830 i w Bytomiu – jak w reklamie 360 – straciłem orientację według Słońca.
    W Biurze Promocji Bytomia – przy Rynku – panie zaopatrzyły mnie w mapę i podały locję (wisi na ścianie – u mnie – ta mapa). Ten baner z sali powinien wisieć na Rynku – chyba, że nie domagam na wzroku.
    Wiem, że można góglać, Ten Śpiący Lew !!

  54. Juz mialam swojego lapka zamykac, a tu… niespodziewajka… sam glowny organizator znalazl
    chwile czasu aby skreslic pare zdan „na goraco”.

    Nie zawracam Ci glowy, bo wiem, ze jestes zmeczony… ale wszystko bylo cudowne.
    Czytalam dzis sporo i generalnie czytelnicy, komentatorzy i uczestnicy Targow… sa zwyczajnie
    zachwyceni… poziomem imprezy, mila, ciepla atmosfera, wydanymi ksiazkami… nawet dobra
    „kuchnia” i bardzo sympatyczna obsluga.

    Tyle wrazen i zadowolenia jak na jeden dzien po Targach to naprawde nazywa sie SUKCES.

    Teraz pozostaja tylko emocje z ogladaniem tych prelekcji i wykladow… po prostu pozostaje
    uczta intelektualna.

    Konczac, zycze Ci szczesliwego powrotu do Szwajcarii… gratuluje ogromnego sukcesu
    i ciesze sie, ze udalo Sie Wam sprawic tyle radosci i satysfakcji tak wielu ludziom… i bardzo
    zaluje, ze nie moglo mnie tam byc… ale juz mam kolejne 3 lata czasu, wiec mysle, ze dane mi
    bedzie odwiedzic piekny Bytom… i oczywiscie Twoja „sztandarowa” juz impreze.

    Z Panem Bogiem… i do zobaczenia ktoregos dnia na blogu,

  55. Impreza bardzo udana. Nie wiem jak wyglądało to od kuchni, ale z perspektywy widza wszystko zagrało, łącznie z pogodą. Fajna atmosfera, ciekawe wykłady, autorzy chętni do rozmowy.
    To były drugie targi książki na jakich byłem, nie wiem czy to normalne zjawisko, ale ceny książek też były okazyjne. Przynajmniej mi się tak udało, a mam raczej średnio rozwinięte zdolności kupieckie 🙂 Teraz by się przydało jakieś 2 tygodnie urlopu żeby to połknąć i przetrawić.
    Prelekcje to miłe zaskoczenie. Wykład Ojca bardzo ciekawy, na konkretnym przykładzie pokazane to o czym pan Braun kiedyś wspominał. Wymagający skupienia, ze względu na szczegółowość, ale przynajmniej człowiek przez chwilę znów mógł się poczuć jak student 🙂 Wykłady pana Żebrowskiego i Chodakiewicza miały tytuły już znajome, ale opowiedziane zostały na nowo, nie wiem czy pod wpływem organizatorów 🙂 ale nie wnikam. Fajnie że jako widz poczułem się doceniony i dowiedziałem się nowych rzeczy.
    Rośnie nowa jakość, dziękuję wszystkim za wysiłek włożony w organizację. Podziwiam i gratuluje

  56. Żałuję, że w tym roku nie mogłam być, ale w przyszłym rezerwuję czas na Bytom na bank. Zresztą nigdy tam nie byłam, ciekawa jestem tego miasta. Kiedyś przeglądałam tylko album o tym historycznym mieście wydawnictwa Księży Młyn, niestety nie kupiłam…

    Ktoś tu wspominał coś o koszulkach…Ja wiem, że ten biznes T-shirtowy, patriotyczny, teraz taki modny a przez niektórych uważany za śmieszny (czasem słusznie) jest innego rodzaju działalnością niż wydawanie książek….ale taką koszulkę z Kołakowskim mierzącym z nagana to ja bym bardzo chętnie kupiła. Czyli okładka memiksu „Świat w ciemnościach” wydrukowana na bawełnie. Bo ta okładka Bereźnickiego jest dla mnie fenomenalna. Kontrkulturowa. Wprost idealna dla młodzieży (a na zajęcia z filozofii kultury na uniwersytet zwłaszcza 🙂 Poza tym mógłby to być doskonały gadżet wspomagający.
    (zresztą Piłsudski z pierwszego memiksu też jest niczego sobie, nie wiem, jak go ktoś mógł wziąć za Pijanowskiego)

    pozdrawiam

  57. Szacun. Chylę czoło. Z podziwem ściskam prawicę.

  58. następne targi i wypełnianie rynku zaczynamy już jutro, tak jutro i pożądane są wszelkie pomysly/sugestie/.. idzie o to, że jest to proces ciągły w dochodzeniu do celu/ów

  59. Zaczelo sie wczoraj. Lece. Zycie czeka. Dziekuje wszystkim. Zaufac komus, kogo nigdy nie widzialo sie na wlasne oczy, na podstawie krotkich komentarzy to wielka sprawa. Bog zaplac.

  60. Szczęść Boże!!!!! Wspaniała informacja : kolejne 3 lata z targami, takimi targami! Już się cieszę i na dodatek na Śląsku!!! Organizatorom: Szczęść Boże!!!!

  61. Do pana Valsera: dziękuję…

  62. V A L S E R rulez!

  63. Pomimo tego że w Targach nie mogłem uczestniczyć osobiście, jestem wzruszony i zaszczycony tym że mogłem obserwować to wydarzenie od pomysłu i narodzin, do realizacji. Brawo Valser i ekipa! Mam powód żeby odwiedzić Polskę za rok.

  64. Miło, że Leszek Żebrowski został uhonorowany. W pełni zasłużenie. Tak dobrego kontaktu z czytelnikami chyba nikt nie ma i tyle pracy włożył w odkłamywaniu historii NSZ, że aż budzi podziw.

  65. No, nie… Targi w Bytomiu przez kolejne trzy lata. Już dziś widzę, że mam przerąbane. Będę musiał przez trzy lata za taksówkę robić, by jednego delikwenta na Targi dowożić lub odbierać. Panie Boże, za jakie grzechy???

  66. Ależ szanowna pani Elżbieto! skąd taki wniosek? Taka generalizacja chyba jest nie na miejscu.

  67. Dzieki za Twoje relacje Tadmanie!

  68. Dzięki!
    Si Deus pro nobis, quis contra nos? (Skoro Bóg jest z nami, któż przeciwko nam?)
    Jacy mali i żałośni są przy WAS wszyscy „nasi” i nie-nasi i ci, którym wydaje się, że mają świat cały w swoich rękach. Ciekawe co widzą spoglądając w lustro…

  69. To ludzie, czytelnicy go uhonorowali. Na Leszka Zebrowskiego padlo zdecydowanie najwiecej glosow. Nastepny autor nie mial nawet poloy tego co zebral pan Leszek.

  70. Właśnie skończyłam czytać książkę :Dom z mchu i paproci”, zajęło mi to raptem 4 godzinki – jednym tchem. Bardzo jestem ciekawa jak ten dom wygląda obecnie, zbudowany poświęceniem, potem i kłodami rzucanymi pod nogi…..Po prostu super

  71. Rotmistrzu daj jakiś adres na PW szkoła chce Ci wysłać podziękowania

  72. Obecnie jest to mały, biały domek, taki bardziej w stylu norweskim. Na podwórku straszny bałagan i trawa rośnie, bo gospodarz zamiast sie zająć obejściem książki pisze i gdzieś jeździ bez przerwy. Podaj jakiś adres to wyślę Wam jeszcze jedną książkę w tym stylu, może nie tak budującą i optymistyczną, ale miejscami zabawną.

  73. Ale jaki dobre uczynki nazbierało!!!!

  74. Na zbierasz miało być…..

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.