Cze 012019
 

Na stoisku obok leżą różne komiksy, przeważnie archiwalia. Jest tam między innymi pornograficzny komiks zatytułowany „Zagubieni ulubieńcy”, na okładce mamy gołą blondynę w wodzie, czemuś okropnie przerażoną. Wszystko ma normalnie na wierzchu i usiłuje gdzieś przez tę wodę uciec z krzykiem. W środku są jeszcze lepsze rzeczy, na przykład widać jak ta pani z okładki uprawia różne formy seksu z małpą. Ktoś zapyta – po coś tam idioto zaglądał? Otóż zaglądałem, ponieważ lubię wiedzieć o czym piszę.

Zaczęło się tak – nie mogli znaleźć naszego stoiska, ani nawet nazwy naszej firmy. Niczego nie można było znaleźć po numerze faktury. W recepcji za ladą, siedziała młodzież, która w całości, wszyscy po kolei, powinna być zabrana przez Valsera na obóz kondycyjny w Alpy. Odpłatnie rzecz jasna. O tym jednak za chwilę. Kiedy znaleźli nasze stoisko okazało się, że jest co prawda duże, ale nie ma tam ani jednej półki i ani jednej lady. Nie ma też oświetlenia. O tym, żeby ktoś umieścił jakiś napis na fryzie mogliśmy zapomnieć. Był czwartek po południu. Zostawiliśmy książki i pojechaliśmy do domu, bo pan zajmujący się montażem stoisk obiecał, że następnego dnia wszystko będzie gotowe. Nie było. Przyjechaliśmy, a nasze stoisko wyglądało tak, jak wcześniej. Recepcja składająca się w zasadzie z samych ludzi z nadwagą, choć przecież bardzo młodych nie umiała nam pomóc. Skierowano nas do działu technicznego obsługiwanego przez młodą dziewczynę z nadwagą bardzo rzucającą się w oczy. Ona udawała z kolei, że ma jakieś moce sprawcze. Nie miała żadnych. W końcu znaleźliśmy tego faceta, który obiecał nam półki i ladę. On też powinien jechać z Valserem na obóz. Gawędził wesoło z grubymi recepcjonistkami. Zanim zrobili nam te półki upłynęło półtorej godziny. Okazało się w międzyczasie, że nie będziemy mieli lady ani stołu i Bartek pojechał do Grodziska, to jest bardzo blisko, po nasz stary i wypróbowany, plastikowy stół. Ja w tym czasie snułem się i nasłuchiwałem co tam ludzie gadają. Pod wjazdem na halę, gdzie odbywał się rozładunek stała para spasionych nieludzko dzieci. Oboje około dwudziestu lat. On cały w tatuażach, z tlenioną fryzurą, ona z dziwnymi futrzanymi uszami na głowie, z rosochatymi, mastodontycznymi łydkami, cała na czarno. Ona ważył na oko 120 kilo, ona niewiele mniej. Przystanąłem obok i nagle uszu mych dobiegł głos

– Ty, a słuchaj, a jakby taki pięćdziesięcioletni facet do ciebie zagadał i coś teges, to co byś zrobiła?

– No wiesz….jakby nie śmierdział….

Skończyłem w tym roku pięćdziesiąt lat. Stałem sobie obok w swojej czarnej skórze i czerwonej koszuli. Odwróciłem się najpierw w kierunku oszklonych drzwi, żeby zobaczyć jak wyglądam. Bo, że nie śmierdzę, wiedziałem już od rana. Użyłem antyprespirantu i popsikałem się jeszcze czymś dodatkowo. Popatrzyłem w to swoje odbicie i pomyślałem, że może włosów już nie tyle co dawniej, ale nie jest w sumie źle. Potem spojrzałem na te dzieci. Nie będę tutaj używał brzydkich wyrazów, ale to było coś potwornego. Młodość, brak krytycyzmu, pycha i zwały tłuszczu grożące zawałem przed trzydziestką. Ja wiem, że niektórzy mają z tym kłopot i nie chcę by ktokolwiek poczuł się urażony, ale ci dwoje także powinni pojechać na obóz z Valserem. Odkryliby w sobie nowe ja, a świat zajaśniałby dla nich nieznanymi dotychczas barwami.

Cała ta impreza, firmowana nazwiskiem Antoniego Ptaka, jest jednym wielkim festiwalem niekompetencji i szaleństwa. Nie wiem, jak będzie wyglądał dzień dzisiejszy, ale wczoraj po raz pierwszy udało mi się nie sprzedać nic. Po prostu nic. Dokoła są stoiska z książkami i komiksami. Do tego gry i telewizja, gadżety, a przy tym zerowe zainteresowanie produktem i całe stada grubasów, z pojawiającymi się gdzieniegdzie anorektyczkami w mini, usiłujące zwrócić na siebie uwagę kogokolwiek. O tym, by do którejś zagadał jakiś nieśmierdzący pięćdziesięciolatek nie może być nawet mowy. To są marzenia, które się nigdy nie ziszczą. Liga ta obejmuje wyłącznie przepoconych, zasapanych młodzieńców, którzy mdleją po przebiegnięciu 200 metrów. Całość wygląda jak sawanna, na której pasą się nosorożce, a gdzieniegdzie widać żyrafę, albo stadko gazeli. Te gazele też niezłe. Mini dłuższa niż do końca pośladka, to zdaje się w tamtych okolicach jakaś aberracja. Jeśli Sekielski chciałby się dowiedzieć skąd się biorą pedofile, to ja mu to mogę chętnie wytłumaczyć. Otóż oni się hodowani na obszarach gdzie konsumuje się kulturę masową rodem z Japonii. Na takiej imprezie pedofil nie jest pedofilem tylko wielbicielem anime i mangi. Poza tym ma ułatwione zadanie, bo po całym obiekcie kręcą się przedziwne stwory, fakt, że większość z nadwagą, z karteczkami, na których widać napis „darmowe przytulasy”. Po zrobieniu dwóch kółek wokół hali, istoty te są tak spocone, że mowy nie ma nawet, by ktokolwiek chciał się do nich zbliżyć. No, ale nadzieja umiera ostatnia i są jeszcze przecież pedofile, żywo zainteresowani filmami i wydawnictwami. Nie inaczej jest z facetami. Pokryty rudą szczecią, brodaty, krótkonogi grubas, nie jest tam sfrustrowanym kandydatem do leczenia w klinice przy ul. Sobieskiego. On jest po prostu krasnoludem i przyjechał, by spotkać się z innymi krasnoludami. Chodzą wkoło, gwarzą przyjaźnie i co jakiś czas wybuchają gromkim, krasnoludzkim śmiechem.

Wyglądamy tam z Bartkiem jak dwa dziwolągi. A nasz towar ze względu na uszczegółowienie poruszanej problematyki jest z istoty niesprzedawalny.

W zasadzie nie można odróżnić osób przebranych od nieprzebranych, bo nawet panie sprzątaczki wyglądają dziwnie i mają dziwne fryzury. Do tego co jakiś czas mija nas syn Rosińskiego, który łazi tam z dużym, białym psem. Ciekawe co by było, gdybym ja chciał się tam dostać z psem, albo kotem? O tym, by z kimkolwiek porozmawiać sensownie o rynku, sprzedaży i jakości nie ma mowy. Mechanika tego wszystkiego jest taka – rynek pop kultury mówi tym dzieciom: jeśli nie będziecie sobą, jeśli będziecie udawać bohaterów, których lansujemy, poczujecie się lepsi, bo i tak jesteście przecież nikim. A do tego jeszcze będziecie mogli bezkarnie okazywać pogardę innym. No i oni ochoczo na tę propozycje przystają. Przebierają się za coś i łażą w kółko, jak niedźwiedź po klatce. I nie myślą ani przez sekundę, że mogliby zrobić coś naprawdę. To łatwo udowodnić. W pewnym momencie nasze stoisko minęła poprzebierana w pokemony ekipa kasjerów z grodziskiej Biedronki. Jak ludzie siedzą na kasie przez cały dzień, to mają pełną świadomość tego, że nie mogą i nie znaczą wiele. Ich wyobraźnia zaś nie podsuwa im żadnych wzorów i postaw, które mogliby zrealizować naprawdę. Czekają więc na ten festiwal, żeby przebrać się w pluszowe kostiumy i pokręcić się między stoiskami.

Był też Leon Zawodowiec w towarzystwie Natalie Portman i kwiatka. Była też samotna Natalie Portman, z kwiatkiem, nie zakolegowana wcale z tamtymi. Było ze trzech Obi-Wanów Kenobi i Frodo Baggins, który najwyraźniej chciał kogoś poznać. Było mnóstwo młodzieży gimnazjalnej męskiej, która kupowała sobie takie długie poduszki z wizerunkami bohaterek mangi, upozowanymi dokładnie tak, jak ta pani z komiksu „Zagubieni ulubieńcy”. To znaczy w sposób, który może usatysfakcjonować każdego miękkiego zboczeńca. Dzieciaki przypinały to sobie do pleców i biegały z tym w kółko ścigając się z grubasami. Już widzę co by zrobiła moja matka, jakbym się z czymś takim pojawił w domu. Deprawacja i pustka udające wrażliwość. Tak to można by skrótowo opisać. No i zerowa sprzedaż. Taka pułapka. No, ale ileż świeżych spostrzeżeń. Potraktujmy więc ten czas nie jako stratę, ale jako umiarkowany zysk bezgotówkowy. Ukoronowaniem wszystkiego, wisienką na torcie, był – nomen omen – Michał Wiśniewski w admiralskim mundurze nieznanej mi floty. Początkowo myślałem, że to ktoś przebrany za Wiśniewskiego, ale nie. On akurat był prawdziwy.

Na razie zapraszam na stronę www.prawygornyrog.pl gdzie od wczoraj wisi nagranie z panelu w Stężycy. Drugie z kolei, dość długie.

https://prawygornyrog.pl/tv/2019/05/dr-szymon-modzelewski-czy-rosja-byla-pierwsza-angielska-kolonia/

Trzecie nagranie, czyli wystąpienie pink panther uaktywni się dziś o 10.00

https://prawygornyrog.pl/tv/2019/06/krystyna-murat-czy-rosja-byla-pierwsza-angielska-kolonia/

  17 komentarzy do “Zagubieni ulubieńcy”

  1. to wszystko przez szczepionki…
    żartowałem

    Tak, zaczyna się lato i panienki zaczynają eksponować wdzięki, czyli kaczy chód, wałki tłuszczu, krzywe kończyny. Ale przecież one miały zwolnienie z WF, wiec są usprawiedliwione!
    Na głupotę też mają papiery.

  2. A może to taki „odlot”, chwila wygłupu, potem powrót do rzeczywistości do podręczników, no nie wiem. A może to jest dla targetu zaniedbanego przez rodziców.

    W czwartkowy wieczór byłam na koncercie I i II klasy szkoły muzycznej, występowało 20 solistów, koncert był poświęcony mamom. No i muszę powiedzieć, że obserwowany heroizm matek właściwie przekraczał ludzkie możliwości. Bo polegało to na tym, że matka obarczona jest przeciętnie trójką dzieci. Ona musi jednocześnie: dopilnować starsze dziecko, które zaraz będzie miało swój występ i trzeba dodać mu otuchy, opanować przedszkolną latorośl,  żeby nie przeszkadzało i nie akcentowało swojej obecności bo nie ono jest na tym koncercie ważne,  ululać na półtorej godziny niemowlę żeby zachować ciszę na widowni. Matki są heroiczne.  Zupełnie inny świat niż ten z  imprezy firmowanej przez Antoniego Ptaka.

    No i tak sobie myślę, czy jest prawdopodobne, że te dzieci heroicznych matek zostaną w przyszłości wyłuskane ze swoich rodzin i przebrane wezmą udział w takiej durnej imprezie  jak ta opisana powyżej. Chyba to niemożliwe.  Po pierwsze chyba dlatego, że mają heroiczne matki.

  3.  ” …czy jest prawdopodobne …”?

    Prawie, że pewne. Odcinanie pępowiny na to mówią.

  4. Coryllus w wyłapywaniu istotnych sensów banalnych wydarzeń jest równie dobry jak w dokopywaniu się do drugich i entych den zdarzeń historycznych. Były „Dzieci peerelu”, teraz czas na „Dzieci IV RP”. 😉

  5. Trzeba przygotować się na więcej i to niezależnie od festiwali.

    Dzisiejszego ranka będąc na zakupach w bądź co bądź małym miasteczku jakim jest Toruń, ujrzałam trzech nastoletnich chłopców (14 – 15 lat), trzymających się za rączki z durnymi uśmiechami na twarzach. Ten w Środku ubrany w mini bluzeczkę i bardzo mini spódniczkę.  Mam tylko nadzieję, że to nie „dziecko heroicznej matki”.

  6. „..ubrany w mini bluzeczkę i bardzo mini spódniczkę..”

    Imprinting w trakcie odcinania rzeczonej pępowiny 🙂

    „Potężne wołanie wznoszące się ku gwiazdom, niczym wycie niezliczonych psów, z błaganiem, by zjawił się ktoś lub coś i wszystkim się zajął.”

    „Byłoby kuszeniem Boga, gdyby człowiek zaniedbał czynić to, co może, a liczył tylko na pomoc Bożą.”

  7. Problemy z imidżem nieszczęsnej młodzieży załatwiłoby duże lustro tremo + życzliwa koleżanka.Wiem,co mówię: nigdy nie byłam szczupłym dzieckiem,ani szczupłą nastolatką ani szczupłą kobietą.Lustro i zdrowy rozsądek mówią mi,jak się ustosunkować do mody.

  8. Swoją drogą zainteresowała mnie ta wzmianka o obozach kondycyjnych w alpach organizowanych przez Valsera. Coś może blizszego jakieś namiary? Z góry dziękuje

  9. To tylko taki żart. Valser nie organizuje obozów

  10. Zwały tłuszczu okropne, przeciwieństwem tego – bulimia  ze skórą obciągniętą na kościach –  też mocno nie sympatyczna. Obie przypadłości  jednakowo odstręczające. Dobrze mówi Augustynka, że sposobem jest dobre lustro no i umiar.

    Może źródłem wszystkiego są  kompleksy, a te powstają w procesie adolescencji, kiedy rówieśnicy zaczynają wyśmiewać, a brakuje dobrych rozmów z heroicznymi matkami/ojcami. Rodzice bowiem więcej czasu spędzają w fabryce niż z rodziną.

    Chyba to tak się dzieje…przecież nadwaga spowodowana łakomstwem… też zaczyna się w psychice ……. umiar przede wszystkim.

  11. Ze skórą na kościach to chyba anoreksja

  12. jak zwał tak zwał (jestem nieobyta z patologiami) ale widok (internet) i tak koszmarny

  13. Domyślam się, że był Pan na Expo na modlińskiej po tym, że tam krążył bus z reklamą „Ich troje” Gdybym wiedział przyszedłbym do Pana kupić parę książek bo mam rzut beretem z tego żółtego na przeciwko budynku, ostatniego bastionu Warela którego niedawno zajął syndyk.

  14. Dziękuję za ten wpis. Jest tak, jak Pani mówi.

  15. ,,Deprawacja i pustka udające wrażliwość”- jakie to trafne, mega. 

    Jakie to wszechobecne, nie tylko wśród zbłąkanej młodzieży. 

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.